Kompleksowa obrona wschodniej flanki [KOMENTARZ]

20 czerwca 2018, 12:28
AbramsUstka
Czołgi Abrams w trakcie ćwiczeń Baltops. Fot. Staff Sgt. Dengrier M. Baez/US DoD.

Tegoroczne ćwiczenie Saber Strike 2018 było przede wszystkim sprawdzeniem możliwości przerzutu sił wsparcia NATO na wschodnią flankę. Pewne elementy przećwiczono w kompleksowy sposób po raz pierwszy.

Trwają powroty wojsk NATO do miejsc stałego stacjonowania po zakończonych w ubiegłym tygodniu ćwiczeniach Saber Strike 2018. Na polskich drogach kolejny raz pojawiają się kolumny sił własnych i sojuszniczych. Chyba najbardziej widocznym elementem Saber Strike są kołowe transportery opancerzone Stryker i Rosomak.

Oczywiście za jednostkami bojowymi podążają kolumny logistyczne, sprzęt jest też przerzucany drogą kolejową, lotniczą i morską. Oto najważniejsze charakterystyczne punkty tegorocznych ćwiczeń:

  • Duża liczba zaangażowanych środków, „rajd Strykerów”. W tegorocznym ćwiczeniu Saber Strike wzięło udział aż 18 tys. żołnierzy. Manewry odbyły się w czterech państwach: w Polsce i w krajach bałtyckich. W ich trakcie przeprowadzono przerzut przez Polskę większości sił 2 Pułku Kawalerii wyposażonego w transportery Stryker. Ta jednostka bazuje na stałe w Niemczech, ale wydziela część pododdziałów do grupy batalionowej w Orzyszu (niebawem zostaną one zastąpione przez jednostki pancerne Gwardii Narodowej). 2 Pułk jako jedyny w US Army Europe jest zdolny do przerzutu po Europie „o własnych siłach”, bez potrzeby korzystania z transportu kolejowego czy ciągników siodłowych. Ta zdolność została kompleksowo sprawdzona podczas tegorocznych manewrów Saber Strike, choć nie odbyło się bez wypadków, tak na terenie Polski, jak i państw bałtyckich. Manewry były też powiązane z przerzutem elementów amerykańskiej pancernej brygadowej grupy bojowej w ramach rotacji. Również Wojsko Polskie przeprowadziło przemieszczenie drogami jednostek 12 Brygady Zmechanizowanej na KTO Rosomak, ich zadaniem było zluzowanie żołnierzy Grupy Batalionowej NATO. Przeprowadzono więc kompleksowe sprawdzenie zdolności prowadzenia operacji obronnej. Trzeba jednak podkreślić, że 2 Pułk ćwiczył przemieszczenie już wcześniej, w trakcie tzw. Rajdów Dragonów. Marsze drogowe prowadziły także m.in. jednostki US Marines na Łotwie.
Główne trasy przemieszczeń czterech największych rzutów sił i środków 2 Pułku Kawalerii z rejonów stacjonowania wojsk oraz punktów przeładunkowych w rejony szkolenia w ramach Saber Strike.
Główne trasy przemieszczeń czterech największych rzutów sił i środków 2 Pułku Kawalerii z rejonów stacjonowania wojsk oraz punktów przeładunkowych w rejony szkolenia w ramach Saber Strike.
  • Szeroki udział jednostek wsparcia. W manewrach Saber Strike, m.in. na terenie Polski, w szerokim zakresie wzięły udział amerykańskie jednostki wsparcia. Przykładowo, do Polski przerzucono trzy baterie zestawów przeciwlotniczych i przeciwrakietowych Patriot, wsparły je też systemy krótkiego zasięgu Avenger. Przerzut prowadzono zarówno drogą lądową, jak i powietrzną. Jak zauważa Missile Defense Advocacy, po raz pierwszy baterię Patriotów rozlokowano w Mirosławcu z użyciem samolotu C-17 Globemaster, demonstrując możliwość szybkiego przerzutu i obrony tej bazy z użyciem zestawów przeciwrakietowych. Warto dodać, że w Niemczech Amerykanie mają łącznie cztery baterie Patriot. Do Polski przerzucono więc większość sił, ale w wypadku realnego zagrożenia konieczne byłoby zapewne również relokowanie baterii Patriot z USA. W szerokim zakresie – wraz z jednostkami wsparcia – rozmieszczono też w Europie elementy 1 batalionu 623 pułku artylerii rakietowej, z wyrzutniami HIMARS. Mają one ćwiczyć w Europie przez kilka tygodni, brały udział w Saber Strike w Polsce i na Litwie. W Saber Strike uczestniczyły też dwie brygady lotnictwa bojowego US Army: stacjonująca w Niemczech 12. Brygada i rotująca się z USA 1. Brygada Kawalerii Powietrznej, obie jednostki wydzielały swoje śmigłowce, m.in. typu Apache, również do ćwiczeń w Polsce.
  • Prowadzenie działań połączonych. Podobnie jak w poprzednich edycjach Saber Strike, w manewry zaangażowano różne rodzaje sił zbrojnych. W Polsce obecne były zarówno czołgi Abrams wojsk lądowych, jak i te należące do ekspedycyjnych jednostek piechoty morskiej (te ostatnie formalnie w ramach ćwiczenia Baltops). Komponent sił powietrznych to nie tylko samoloty bojowe, jak F-16 czy A-10, ale też wspierające je tankowce. Jednym z elementów ćwiczenia były też desanty spadochronowe, prowadzone m.in. w Polsce i na Łotwie. Jeden z batalionów amerykańskich liczący około 700 żołnierzy, będący częścią tzw. Global Response Force, czyli brygady natychmiastowego reagowania, został przemieszczony bezpośrednio z lotniska w Północnej Karolinie na Łotwę. Prowadzono tankowanie w powietrzu. Wcześniej przerzut Global Response Force do Polski miał miejsce w roku 2016, w trakcie szkolenia Saber Strike połączonego jednak z narodowymi manewrami Anakonda. Ćwiczenia Saber Strike były też realizowane – podobnie jak wcześniej – równolegle z manewrami Baltops.

Na tegorocznych ćwiczeniach Saber Strike pojawiło się też kilka innych nowych elementów. Polscy spadochroniarze z 6 Brygady Powietrznodesantowej pierwszy raz dokonali zrzutu moździerza M-98 na platformie typu V, w tym samym ćwiczeniu wzięli również udział izraelscy spadochroniarze. W Polsce pojawiły się też czołgi Abrams z widocznym systemem aktywnej ochrony Trophy, który jest wdrażany przez Amerykanów.

Najważniejszym elementem tegorocznych ćwiczeń Saber Strike był jednak przerzut wojsk, realizowany drogą lądową, powietrzną i morską. Ze strony Wojska Polskiego, obok jednostek bojowych ważną rolę odegrali żołnierze regulacji ruchu, Żandarmerii Wojskowej i wojsk inżynieryjnych, pełniąc funkcje przewidziane dla państwa przyjmującego siły wsparcia NATO. Tegoroczne manewry Saber Strike były kompleksowym sprawdzianem potencjału, przeznaczonego do obrony wschodniej flanki. Wnioski z ćwiczeń, jak w każdym podobnym wypadku, posłużą zapewne do dalszych zmian planowania i doskonalenia współdziałania wojsk.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 8
Reklama
zyg
poniedziałek, 25 czerwca 2018, 13:08

Tego rodzaju ćwiczenia są niezmiernie ważne. Główne państwa NATO jak USA UK czy Francja i Niemcy od stuleci nabierały doświadczeń w szybkich przerzutach wojsk na tysiące kilometrów czy przez oceany. Chodzi o to aby te zdolności nie zardzewiały. Wypadki podczas ostatnich ćwiczeń powinny się nie zdarzyć gdyż można dopracować procedury które je wyeliminują do stopnia podobnego jak w lotnictwie ale właśnie dlatego trzeba ćwiczyć. Zdolności błyskawicznego przerzutu wojsk i doświadczenia w operacjach kombinowanych jest tym co czyni NATO niezwyciężoną potęgą. Rosjanie nie mają w tym ani doświadczenia ani możliwości logistycznych w zakresie dostępnej floty transportowej a operacje kombinowane które Alianci udoskonalili podczas 2 w.ś. a w następnych dekadach w Korei, Wietnamie, Falklandach (niezwykle skomplikowana operacja ze wzgl na odległość) czy Zatoce Perskiej są w przypadku Rosji czymś czego w 1945r zupełnie nie posiadali (vide komentarze gen Pattona który nalegał na błyskawiczny atak w celu wyzwolenia europejskich krajów spod sowieckiej okupacji) i nigdy nie mieli okazji przetestować w warunkach pełnoskalowego konfliktu. Sam przerzut sprzętu jak baterii Patriotów to nie jest problem ale należy trenować procedury wypracowane przez gen Johnsona i Military Airlift Command w 1990r symulując warunki które panowały n.p. w bazie Dhahran. Po wylądowaniu C-141 czy C-5 (samoloty te lądowały co 5 minut 24h/dobę) obsługa naziemna miała 35 min aby samolot rozładować w tym samym czasie tankując i ze wzgl na brak miejsc postojowych natychmiast odesłać do Ramstein, Saragossy czy Torejon. Na rozładowywany sprzęt czekał na płycie personel wojsk lądowych aby natychmiast usunąć go z lotniska gdzie brakowało miejsca. Załoga samolotu po kilkunasto godzinnym locie z USA pozostawała na pokładzie i odprowadzała samolot do bazy europejskiej gdzie mieli okazję się przespać często na łóżkach ustawionych w korytarzach. Aby powrócić do własnej maszyny wydawano im mapy z zaznaczeniem miejsca postoju samolotu gdyż zaparkowane dziesiątki maszyn. Wszystko nadzorowali oficerowie lotnictwa oddelegowani do zespołów ALCE czyli Airlift Control Elements. Jest sprawą nadrzędnej wagi aby zespoły te ćwiczyły i aby brali udział w ćwiczeniach oficerowie Polskich Sił Powietrznych.

Georealista
sobota, 23 czerwca 2018, 16:26

Podstawa strategii dla Polski to własna całokrajowa, saturacyjna strefa antydostępowa, oparta o 1,5-2 tys efektorów antyrakietowych dalekiego zasięgu, służących również do zwalczania samolotów bojowych i smigłowców, ale także jako \"buława zabójcy\" - czyli jako hipersoniczne, najtrudniejsze do zwalczenia efektory kinetyczne do zwalczania celów powierzchniowych w tym celów mobilnych [np. mobilnych wyrzutni rakiet npla, okrętów]. Oczywiście wszystko spięte sieciocentryczne, sensory i efektory na aerostatach wysokiego pułapu 20/40+ km, z dyspozycyjnoscią min. 98%. Reszta systemów bojowych byłaby dopasowana komplementarnie do głównego systemu A2/AD. Gdzie koszt głównej strefy A2/AD to 100 mld zł, z rezerwą 150 mld zł. Biorąc pod uwagę, że PMT to 230 mld zł. - jest to realne i technicznie i finansowo.

Stop propagandzie
sobota, 23 czerwca 2018, 02:07

Warto wspomnieć, że Amerykanie rozpoczęli dyslokację swoich wojsk e rejon Zatoki Perskiej w dniu 6 sierpnia 1990 roku. Jednak do czasu przybycia pierwszych amerykańskich jednostek pancernych, co nastąpiło dopiero 7 września 1990 roku siły koalicji nie były zdolne do odparcia ewentualnego ataku irackiego na Arabię Saudyjską. jeżeli chodzi o wojnę w Osetii Południowej, którą co należy zaznaczyć wszczęła Gruzja, to warto byłoby wspomnieć, że gruzińska brygada przerzucona przez USAF nie zdążyła wziąć udziału w walkach w sierpniu 2008 roku, a więc był to ostatecznie zupełnie daremny wysiłek Waszyngtonu. Jeżeli zaś chodzi o przerzucenie kontyngentu Sił Zbrojnych Rosji do Syrii we wrześniu 2015 roku, to pod względem logistycznym ta operacja wojskowa spotkała się z uznaniem ze strony zachodnich ekspertów wojskowych, także amerykańskich. Na przyszłość proponuję spróbować chociaż zdobyć się na minimum obiektywizmu i dopuścić do świadomości fakt, że rusofobia odbiera zdolność logicznego myślenia. Przynajmniej częściowo, co wyraźnie widać po co poniektórych wpisach tzw. kółka wzajemnej adoracji w propagandowej akcji...

Rhotax
niedziela, 7 lipca 2019, 08:33

Dlatego Rosja jest najlepsza i zaatakuje Polskę i dzieki temu będziemy mieli Rosyjskie samochody.telefony i laptopy jak reszta świata i wreszcie wolne wybory .

AWU
czwartek, 21 czerwca 2018, 23:47

Odnośnie możliwości logistycznych przerzutu sił amerykańskich .. w 1990r dyżurną brygadę wysokiej gotowości (wystawiają je 82 i 101 DPD) 2500 żołnierzy wraz ze sprzętem i skrzydłem 55 myśliwców F-15 wylądowali w Saudii w 18 godz po wydaniu rozkazu w USA. W szesnaście tygodni głównie drogą lotniczą i przy pomocy floty szybkich transportowców z USA do Zatoki przemieszczono 565 tys żołnierzy i 60 tys pojazdów w tym czołgi. W 2008r podczas rosyjskiej inwazji rosyjskiej na Gruzję 2 dywizjony C-17 USAF przerzuciły z Iraku gruzińską brygadę 2300 żołnierzy wraz ze swoim i dodatkowym darowanym przez USA sprzętem w 72 godziny od rozpoczęcia konfliktu co wzbudziło wściekłość Moskwy i być może zadecydowało o skłonności Kremla do zawieszenia broni. Dla porównania Rosjanie w 2015r przerzucali do Syrii 2500 wojska 22 samoloty i kilkanaście czołgów w 6 tygodni?

Troll i to wredny
czwartek, 21 czerwca 2018, 22:52

Fajnie, że chłopaki prowadzą wycieczki turystyczno-krajoznawcze. Większość Amerykanów nie ma pojęcia na którym kontynencie leży Polska. Jakiś walor edukacyjny w tym był i...dobrze. Mnie martwi to, że w sytuacji kryzysu (nie wspominając o wojnie) będziemy mieli panikę - i tylko na terenie RP- jakieś 19, 5 mln samochodów z kierowcami mającymi panikę na poziomie histerii w oczach...wrzesień 39 to przy tym Pikuś. Gdy wróg rozpocznie minowanie narzutowe, to zrobi się logistyczny cyrk. Pamiętajmy również i o tym, że zasoby sprzętowe potencjalnego npla są ciut inne niż nasze. jeśli zmobilizuje śmigłowce ,których dzisiaj używa do opryskiwania pól kołchozów (czy jak to tam się dzisiaj nazywa) i zapełni je hurtowo zwykłym ,,zmechem\", to prędkość przemieszczania naszych sojuszników będzie mierna do mizernej, a oni pójdą przez Polskę 260 km/h.

Andrzej
czwartek, 21 czerwca 2018, 11:49

Informacje o drogach i ich przepustowości nie są tajne. Samemu można ocenić którędy pojadą pojazdy na front. NATO też wie, którędy Rosja prowadzi przerzuty wojsk.

bubu
czwartek, 21 czerwca 2018, 09:16

dlaczego takie plany przemieszczenia są ogólnie upubliczniane ? przecież wróg może ocenić, które węzły drogowe zniszczyć. to tak jakby grać w pokera i pokazywać jakie się ma karty.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama