Reklama
Reklama

Wojna w Syrii zwiększyła potencjał Hezbollahu. Obawy Izraela

26 marca 2016, 09:59
Flaga Hezbollahu sfotografowana w Syrii. Fot. upyernoz/wikipedia/CC BY 2.0
Bezzałogowiec należący do Hezbollahu zestrzelony przez Izraelczyków/Fot. IDF/flickr.
Już w czasie wojny w Libanie w 2006 roku Hezbollah okazał się trudnym przeciwinikiem, pomimo przewagi Izraela. Fot. IDF/flickr
Defence24
Defence24

Bojownicy Hezbollahu uznawani są za doskonale wyszkoloną i zmotywowaną piechotę, która w wojnie w Syrii odgrywała i wciąż odgrywa ważną rolę wspierając siły rządowe. Obecnie daje się zauważyć proces zmniejszania stopnia zaangażowania formacji libańskiej w Syrii, przy rosnących jednocześnie siłach irańskich. Tymczasem wiele analiz wskazuje na to, że wojna przyniosła Hezbollahowi cenne doświadczenia, wpływające na zwiększenie potencjału bojowego tej organizacji, co - oczywiście - napawa troską Izrael - pisze Marcin Gawęda.

Udział Hezbollahu w Syrii to nie tylko pasmo sukcesów, ale i zacięte, a więc i krwawe, walki niosące za sobą duże straty w sile żywej. Straty te początkowo ignorowano, ale ich skokowy wzrost, naturalny w przypadku ciężkich, długotrwałych kampanii oraz znużenie przedłużającym się konfliktem powoduje, że Hezbollah stopniowo redukuje swój potencjał w Syrii.

Tymczasem Izrael obawia się, że wojna w Syrii jest dla Hezbollahu niezwykle cennym poligonem. Wystarczy przytoczyć dwie analizy, żeby już po samych tytułach zorientować się w obawach ich autorów. Pierwsza z nich, o znamiennym tytule „Hezbollah’s capabilities pose serious problem to Israel” (Możliwości Hezbollahu stanowią poważny problem dla Izraela), wskazuje na wzrost potencjału bojowego Hezbollahu prowadzącego w Syrii zakrojone na dużą skalę działania ofensywne. W szczególności dotyczy to wzrostu zdolności bojowych w następujących obszarach:

- działania ofensywne dają bezcenne doświadczenie w prowadzeniu operacji na szczeblu operacyjnym, a nie wyłącznie taktycznym. Hezbollah w Syrii nie operuje jedynie małymi pododdziałami w rodzaju drużyny, co jest charakterystyczne dla wojen asymetrycznych, ale prowadzi quasi-regularne działania bojowe siłami plutonu, kompanii, a nawet batalionu. Do tego zwraca się uwagę na rutynową rotację oddziałów.

- lepsze stało się współdziałanie piechoty z artylerią, której Hezbollah używa w Syrii. Co więcej, o ile do tej pory ataki artylerii (zwłaszcza rakietowej) sprowadzały się do ostrzałów celów militarnych i cywilnych na terenie Izraela w celach defensywnych, o tyle teraz artyleria odgrywa istotny czynnik w działaniach ofensywnych jako skoordynowany z atakiem czynnik wzrostu siły ognia.

- wzrosła efektywność wykorzystywania danych pozyskanych za pośrednictwem systemów bezzałogowych, także w celach ofensywnych.

BSL Hezbollah
Bezzałogowiec należący do Hezbollahu zestrzelony przez Izraelczyków/Fot. IDF/flickr.

- ulepszone zostało działanie pionu logistycznego organizacji. Działania prowadzone są na dużą skalę, w dodatku głęboko na terytorium syryjskim i nierzadko w trudnym terenie, mimo tego zaopatrzenie jednostek bojowych w amunicję czy żywność nie jest problemem.

- Hezbollah nabywa doświadczenie nie tylko w szkoleniu cudzoziemskich ochotników, ale także z radzeniem sobie z wysokimi stratami, które są nieodłączne w działaniach ofensywnych. Kluczem jest tutaj umiejętne zarządzanie kryzysowe i utrzymywanie wysokiego morale i zaufania do dowództwa.

Izrael
Już w czasie wojny w Libanie w 2006 roku Hezbollah okazał się trudnym przeciwinikiem, pomimo przewagi Izraela. Fot. IDF/flickr

Obawy o wzrost zdolności bojowych Hezbollahu, zwłaszcza ofensywnych, zwiększyły się w Izraelu szczególnie po zaangażowaniu się w operacje w Syrii kontyngentu rosyjskiego.

Kwestię tą szczegółowo omawiają autorzy drugiej ze wspomnianych analiz, noszącej tytuł "Hezbollah's Russian Military Education in Syria". Sedno zagadnienia autorzy zawierają w następującym fragmencie: „Po raz pierwszy w swojej historii Hezbollah prowadzi ofensywną wojnę manewrową, jako część operacji w Syrii. Interwencja rosyjska tylko wzmacnia to doświadczenie, stanowiąc prawdopodobnie ważną lekcję dla przyszłych konfliktów.”

W analizie podkreśla się następujące obszary, które są dla Hezbollahu ową lekcją dla ewentualnej przyszłej wojny z Izraelem.

- Hezbollah prowadzi operacje w Syrii na dużą skalę, jako quasi-regularne siły zbrojne. Działania ofensywne to zajmowanie, ale także utrzymywanie terenu. Co więcej, operacje prowadzone są w terenie „nieprzyjaznym”, co jest nowym doświadczeniem dla libańskich dowódców i bojowników walczących do tej pory u siebie.

- Hezbollah może korzystać z najlepszych rosyjskich (i nie tylko) doświadczeń w zakresie planowania i realizacji dużych operacji, nie tylko na najniższym szczeblu taktycznym, ale także na wyższych.

- nowością może być wzrost efektywności w szeroko pojętej dziedzinie rozpoznania i wywiadu, a więc pozyskiwanie informacji, szybka „obróbka” i wykorzystywanie w praktyce. Bezcenne mogą być doświadczenia z użyciem różnych narzędzi rozpoznania (środków bezzałogowych, zdjęć satelitarnych, środków radiotechnicznych etc) oraz swobodne jej „przepływanie” pomiędzy podmiotami.

- na szczeblu taktycznym cenne mogą być rosyjskie doświadczenia z walk w terenie zurbanizowanym oraz działania operacyjne na większą skalę (jednostkami wyższego szczebla niż pluton) z wykorzystaniem wsparcia środków artyleryjskich i powietrznych.

- bojownicy zdobywają doświadczenie w użytkowaniu względnie zaawansowanych rodzajów broni indywidualnej i elementów wyposażenia, które wykorzystuje się w Syrii (broń strzelecka, granatniki, środki przeciwpancerne, wyposażenie do walki nocnej, ekwipunek medyczny etc.). Obserwowana jest  także taktyka użycia środków, których wcześniej nie znali, np. wykorzystywanie systemów rakietowych (TOS itp.).

Koszt zdobywanego doświadczenia, które może być wykorzystane w przyszłej wojnie przeciwko Izraelowi, jest wysoki. Straty Hezbollahu w Syrii szacuje się na setki bojowników zabitych (nawet do ok. 1 tys.) i kilka razy więcej rannych. Skokowy wzrost strat przypada na najbardziej krwawe kampanie (bitwy) z wiodącą rolą Hezbollahu, m.in. al-Qusayr w maju 2013 czy Qalamun w lutym 2015 r. W ostatnim czasie rosnące straty wśród sił irańskich (zarówno gwardii rewolucyjnej, jak i regularnej armii) wskazują na pewny trend – libański Hezbollah wycofuje się z Syrii, natomiast w wkraczają tam większe siły irańskie.

Marcin Gawęda

Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 13
panzerfaust39
sobota, 26 marca 2016, 12:51

To znaczy że niebawem do Libanu zawita "Arabka Wiosna" i demokratyczna opozycja zacznie walczyć z Hezbollahem :-))

nikt2
niedziela, 27 marca 2016, 21:37

Wyjaśnij, dlaczego w Libanie ma "ktoś" poza terrorystami walczyć z "Partia Boga" ??

fx
sobota, 26 marca 2016, 11:52

Tak jak wcześniej USA+AS wyhodowały terrorystów z Al Kaidy i ISIS tak teraz Rosja+Iran hodują terrorystów z Hezbollah.Terroryści kupują bezpośrednio czy pośrednio ROSYJSKI sprzęt i czort wie czy czasem te ustrojstwa nie przyjdą do EUROPY. Gdzie zamach nie będzie dokonywany za pomocą brudnej bomby tylko precyzyjnego strzału z rakiety w biura PE czy Parlament któregoś z krajów o szkołach,szpitalach nie wspominając.PUTIN ZROBI WSZYSTKO ABY ZNISZCZYĆ EU która przeszkadza Rosji w ekspansji na Europę Wschodnią i Środkową..

panzerfaust39
sobota, 26 marca 2016, 18:57

Co ma Hezbollah do Europy ? Oni tu koszą gruby szmal na walkę z IDF więc przestań siać propagandę

Tomasz Stelmach
sobota, 26 marca 2016, 11:34

Cóż. Trzeba było nie działać przeciwko Baszarowi Assadowi, który przeciwko wam wojny nie prowadził. Przypominam izraelskie naloty na syryjskie wojskowe bazy i działania sił specjalnych wspierające dżihadystów w celu destabilizacji Syrii. Widocznie za mało mieliście problemów.

Ślązak
sobota, 26 marca 2016, 18:16

Nas w Europie powinna cieszyć perspektywa zniszczenia radykalnych ugrupowań w Syrii , szkoda że nikt poza liderem byłej UPR w Polsce nie stawiał od początku na legalne władze tego kraju , a wzrastająca potęga Hezbollachu to problem tylko Izraela

Polak Mały
niedziela, 27 marca 2016, 17:26

a co z legalnością mają reżimy? W Syrii, na Kubie, w Rosji, w Chinach?

Afgan
sobota, 26 marca 2016, 17:11

Dziwne że Izrael obawia się Hezbollahu ale nie obawia się ISIS i Al-Nusry które działają blisko jego granic na Wzgórzach Golan, i z drugiej strony islamskich grup fanatycznych na Półwyspie Synaj. Rozumie obawę przed Hezbollahem, ale te pozostałe grupy jakoś nie wzbudzają w Izraelu takiego lęku a powinny.

kafir
niedziela, 27 marca 2016, 01:09

Ponieważ wróg mojego wroga jest moim cichym sojusznikiem..Przynajmniej na razie.

magazynier
sobota, 26 marca 2016, 22:48

To kwestia inwigilacji. Hezbollah jest słabo zinwigilowany. Autentycznie antyizraelski. Reszta to produkty made in USA. A wywiad izraelski i CIA ściśle współpracują ;)

Berger
sobota, 26 marca 2016, 15:38

Prawa jest dużo bardziej prozaiczna. Hezbollah poniósł tak duże straty i jest tak "zużyty", że musiał się wycofywać by wylizać rany. Ci co mogli zdobyć jakieś doświadczenie w większości są martwi, ranni lub wycieńczeni. Armia zawsze będzie straszyć swoje społeczeństw - raz by pokazać, że coś robi, dwa by mieć podkładkę jeśli coś się "zawali", trzy by nie wysechł strumień kasy.

hz8t
niedziela, 27 marca 2016, 13:42

Zdobywanie doświadczenie zawsze jest cenne lecz Izrael nie dopuści do tego by skala czy rozmach prowadzonych walk mógłby być prowadzony na swoim terenie. Każdy konflikt kiedyś się kończy i zmienią się reguły gry . To wie i Izrael i Hezbollah. W spokojnej niebawem Syrii nie będzie miejsca dla awanturnictwa w stylu Hezbollahu, który zostanie spacyfikowany przez Iran i Syrię. Interesy wezmą górę nad ambicjami watażków. Wiele kwestii wróci do normy a walka zostanie sprowadzona do niszy.

Janek
niedziela, 27 marca 2016, 20:23

Nie masz pojęcia o czym piszesz. Jakie awanturnictwo? Jacy watażkowie? Hezbollach to formacja silniejsza od armii libańskiej, jedyny poważny sojusznik dla Iranu i Assada w regionie.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama