Reklama

Wodowanie szwedzkiego okrętu w polskich stoczniach

18 kwietnia 2019, 09:54
DSC_2449
Wodowanie kadłuba przyszłego szwedzkiego okrętu rozpoznawczego „Artemis”. Fot. M.Dura

W stoczni PGZ Stocznia Wojenna został zwodowany okręt rozpoznania radioelektronicznego, który jest budowany przez Stocznię Remontową Nauta dla Królewskiej Szwedzkiej Marynarki Wojennej. Po zakończeniu prac wyposażeniowych oraz instalacyjnych okręt w 2020 roku przepłynie do szwedzkiej stoczni Saab Kockums w Karlskronie, gdzie zostaną zamontowane systemy specjalne i gdzie zostanie przekazany do służby w siłach morskich Szwecji pod nazwą „Artemis”.

Uroczystość wodowania okrętu rozpoznania radioelektronicznego rozpoczęła się około południa 17 kwietnia 2019 r. Okręt nie został zepchnięty na wodę, ale był przez kilka godzin opuszczany na powoli zanurzanym podnośniku stoczniowym. Na jednostce dalej mają być realizowane prace stoczniowe (wyposażeniowe i instalacyjne), po których okręt zostanie odmalowany, przejdzie próby portowe i morskie (w 2020 r.) i o własnych siłach popłynie do szwedzkiej stoczni Saab Kockums w Karlskronie.

image
Dwa dziobowe stery strumieniowe na przyszłym szwedzkim okręcie rozpoznawczym „Artemis”. Fot. M.Dura

To właśnie tam jednostka otrzyma całe wyposażenie wojskowe, sprzęt rozpoznania i łączności oraz odbędzie się uroczystość jej wprowadzenia do służby w szwedzkiej marynarki wojennej pod nazwą HSwMS „Artemis” (co jest planowane na 2022 rok). Zastąpi ona w siłach morskich Szwecji okręt rozpoznawczy HSwMS „Orion” (A201), obecnie wykorzystywany do zadań SIGINT. Okręt ten nie jest jeszcze przestarzały (został zwodowany w 1984 roku), ale jest uznawany za jeden z najbardziej „zapracowanych” okrętów szwedzkiej marynarki wojennej. W listopadzie 1985 roku został on np. staranowany przez radziecki okręt, gdy zbyt blisko podpłynął do akwenu, gdzie obywały się manewry marynarki wojennej Związku Floty Bałtyckiej.

W ceremonii, która odbyła się 17 kwietnia 2019 r. na terenie PGZ Stoczni Wojennej w Gdyni wzięli udział przedstawiciele Ambasady Szwecji w Polsce, Królewskiej Szwedzkiej Marynarki Wojennej (z jej dowódcą - kontradmirałem Jensem Nykvistem), Szwedzkiej Agencji Zamówień Obronnych, polskiego rządu, polskiego parlamentu, Ministerstwa Obrony Narodowej, Prezydent Miasta Gdyni Wojciech Szczurek, przedstawiciele Polskiej Grupy Zbrojeniowej (PGZ) i firmy Saab.

image
Dwa rufowe pędniki azymutalne na przyszłym szwedzkim okręcie rozpoznawczym „Artemis”. Fot. M.Dura

Okręt budowany jest bardzo szybko i zgodnie z harmonogramem. Umowa Szwedzkiej Agencji Zamówień Wojskowych FMV z Saab na budowę okrętu została podpisana 11 kwietnia 2017 r. Koncern ten zawarł 26 kwietnia 2017 r. kontrakt ze stocznią NAUTA na budowę bazowego kadłuba, co było wynikiem wcześniejszego porozumienia - zawartego pod koniec 2016 r., o ustanowieniu partnerstwa pomiędzy Saab i PGZ w planowaniu i realizacji programów morskich. Pierwsze palenie blach dla okrętu odbyło się w marcu 2018 roku, a czerwcu 2018 r. już uroczyście położono stępkę pod nowy okręt.

Jesteśmy zadowoleni z kolejnego, znaczącego kamienia milowego osiągniętego w ramach kontraktu na budowę okrętu rozpoznania radioelektronicznego, który trafi do floty Królewskiej Szwedzkiej Marynarki Wojennej.

Gunnar Wieslander, prezes stoczni Saab Kockums

Wodowanie okrętu rozpoznania elektronicznego jest momentem szczególnym. Jest to dzień wieńczący zakończenie ważnego etapu budowy jednostki i pokazujący sens w podejmowanych działaniach Stoczni. Okręt ten jest wizytówką wysokiej jakości i możliwości techniczno-produkcyjnych Stoczni i naszych kooperantów.

Adam Potrykus, wiceprezes zarządu p.o. prezes zarządu Stoczni Remontowej Nauta S.A

 image

Wodowanie kadłuba przyszłego szwedzkiego okrętu rozpoznawczego „Artemis”. Fot. M.Dura

W czasie uroczystości na temat polskich planów stoczniowych nie wypowiadał się oficjalnie żaden przedstawiciel Marynarki Wojennej i Ministerstwa Obrony Narodowej. Stronę rządową reprezentował tylko Maciej Styczyński, naczelnik wydziału przemysłu okrętowego w Departamencie Gospodarki Morskiej Ministerstwa Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej, który odczytał list Marka Gróbarczyka. Minister nazwał w nim wodowanie szwedzkiego okrętu jednym z najważniejszych wydarzeń stoczniowych w 2019 r. w Polsce. Poza gratulacjami dla koncernu Saab, Stoczni Nauta i PGZ Stocznia Wojenna zrealizowania tak ważnej umowy nie było jednak żadnych szczególnych wskazań, deklaracji i planów związanych z rozwojem polskich stoczni. Minister podsumowując zaznaczył jedynie, że „potencjał sektora morskiego w Polsce opiera się na silnej infrastrukturze, która jest zróżnicowana i uznawana w skali międzynarodowej, czego najlepszym dowodem jest ten okręt”.

Swoją gotowość do współpracy w modernizacji Marynarki Wojennej oczywiście deklarowała strona szwedzka. Gunnar Wieslander, prezes stoczni Saab Kockums zapytany przez dziennikarza Defence24.pl o możliwość zbudowania takiego samego okrętu – z tym że tym razem dla Polski w ramach programu „Delfin” – zaznaczył, że jest to pytanie do polskiej Marynarki Wojennej. Ale podkreślił również, że Saab bez problemu może zbudować kopię tego okrętu, jednak jego ostateczny kształt będzie zależał od specyficznych wymagań złożonych przez polskie siły morskie.

image
Dowódca Królewskiej Szwedzkiej Marynarki Wojennej kontradmirał Jens Nykvist. Fot. M.Dura

Prezes Saab Kockums po raz kolejny wskazał, że wodowanie okrętu rozpoznawczego to tylko początek współpracy. „Jesteśmy sąsiadami, mamy most pomiędzy Szwecją i Polską. Firmy nie tylko z północnej Polski ale z całego kraju już są częścią naszego klastra przemysłowego. Nieustannie trwa wymiana handlowa, a przedstawiciele polskich firm dostarczają elementy nawet do najnowszych okrętów podwodnych na świecie typu A26. Jesteśmy tutaj. To tylko początek. Zostaniemy tu dłużej” - mówił.

Prezes Wielsander wyjaśnił też, na jakim etapie znajduje się obecnie program budowy okrętów podwodnych typu A26, które są proponowane Polsce w ramach postępowania „Orka”. Zaznaczył on, że program A26 został podzielony tak naprawdę na dwa podprogramy. Pierwszy z nich jest związany z modernizacją dwóch okrętów podwodnych typu Gotland i już został zrealizowany w połowie (trwają próby pierwszej, unowocześnionej jednostki). Modernizacja ta ma pozwolić na sprawdzenie rozwiązań zastosowanych na docelowych okrętach typu A26, ponieważ część z nich wprowadza się obecnie na starszych jednostkach. Miedzy innymi w tym celu Szwedzi przecięli okręt „Gotland” i dodano dodatkową sekcję, unowocześniono napęd niezależny od powietrza, zwiększono możliwości masztów, sensorów jak również zmodernizowano okrętowy system walki.

W drugim podprogramie budowane są już właściwe okręty podwodne A26. Ich kadłuby już zaczynają być widoczne, ponieważ poszczególne sekcje są już kompletowane i łączone. „Okręt już nabiera kształtu, jest czymś, co można zobaczyć i dotknąć”.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 49
Reklama
Podatnik
niedziela, 21 kwietnia 2019, 00:21

Wkurza mnie gadanie że zbudowaliśmy tylko skorupę. Ludzie zapominacie, że ta skorupa ma popłynąć o własnych siłach do Szwecji, a więc do tego jest potrzebne silniki napędzające wały na których końcu jest śruba wprawiająca w ruch statek/okręt. Potrafimy i zbudowaliśmy okręt, którego Svenska marinen sama doposaży go w swoje systemy rozpoznania elektronicznego. Szkoda tylko że nie dla naszej marynarki, ale za taki stan rzeczy winni są politycy platformy obywatelskiej oraz prawa i sprawiedliwości.

Jawor
sobota, 20 kwietnia 2019, 01:15

My dajemy masę, tony stali, setki litrów farby, tanią roboczogodzinę ...rzeczy tak naprawdę mało istotne. Bo to by ta skorupa stała się okrętem zapewnią sobie sami Szwedzi, nie My lecz oni. I czego tu się cieszyć że sprzedajemy to co jest najbardziej energo- i materiałochłonne?. Jak w trzecim świecie.

Ziemia
poniedziałek, 22 kwietnia 2019, 00:51

W dodatku poniżej kosztów, bo po tym sukcesie ogłoszono... zamknięcie Zakładu Nowych Budów Nauty. Poprzedni statek dla uczelni wyższej też był deficytowy. A PGZ przecież nawet nie uwzględnia w tym rachunku pieniędzy, które utopił w zakup SMW, Stoczni Szczecińskiej, tego co władował w SMW czy pożyczył Gryfii. W normalnym przedsiębiorstwie na to by trzeba zapracować rozkładając w kosztach kolejnych realizacji, w PGZ nikt od stoczni tego nie wymaga.

KrzysiekS
piątek, 19 kwietnia 2019, 23:27

Niestety zarówno MON MW jak i Politycy chyba już zaprzepaścili wszelkie szanse na poważne traktowanie Polski w sferze MW i tego długo się nie da odbudować. A LUBLINY dalej będą pływać no coment.

pragmatyk
piątek, 19 kwietnia 2019, 11:27

Trzeba cieszyć sie ,że Szwedzi wprzęgli swoje potrzeby w nasz kulejący przemysł stoczniowy ,zawsze podziwiałem mozliwości Nauty ,mają to coś ,czego innym polskim stoczniom brakuje.Doceniają to zagraniczni partnerzy w przeciwieństwie do nas.Bardzo zaawansowany technologicznie okręt ,gdzie wdrożono najnowocześniejsze stosowane na świecie rozwiazania ,możemy być dumni ,ze wykorzystują potencjał naszej stoczni .Co do wyposażenia i elektroniki to Szwedzi są potęgą ,może niektórzy pamiętają ,że sprzedają podzespoły także armii USA. Najciemniej pod latarnią.

Nergal
piątek, 19 kwietnia 2019, 11:07

Wszystko potrafimy zrobić, tylko kasa, Polak potrafi. Polakom wystarczy nie przeszkadzać.

bat
piątek, 19 kwietnia 2019, 09:40

Polacy okręty podwodne wraz z grippenami tez brac od szwedów i transferować technologie ale nasi politykierzy zrobią to co kaze im USA . Zgodnie z starym mottem wczoraj moskwa dzis USA..

Marek
poniedziałek, 22 kwietnia 2019, 21:51

Gripen opiera się na amerykańskiej technologii. Ale nikomu o tym nie mów, bo to "tajemnica" i "nikt o tym nie wie".

kronan
piątek, 19 kwietnia 2019, 11:24

Tyle razy o tym samym myślałem.Szwedzi mają multum technologii która by się nam przydała a której Szwedzi by nam nie poskąpili jeśli biznes skrojony byłby uczciwie dla obu stron.I ta technologia jest tuż za naszym Bałtykiem.Widać komuś to wybitnie nie pasuje taka opcja dla Polski.Bardzo smutne niestety :-(

SZACH-MAT
piątek, 19 kwietnia 2019, 01:20

Pięknie.....w tym wszystkim zabrakło pewnej "dyplomatycznej subtelności"..czemu nie uczestniczyli w tym przedstawiciele dowództwa MW tym bardziej że była ważna persona Dowódca Królewskiej Szwedzkiej Marynarki Wojennej..nadanie "poziomu"uroczystości przez ważne osobistości naszej utopionej MW dodało by szacunku a w kuluarach można by było porozmawiać o "pogodzie" która mogłaby zaowocować w przyszłości może "dobrym interesem" dla obu państw ....cóż biorąc pod uwagę że MW RP ..to dla rządu sił zbrojnych trzeciorzędna potrzeba a dostęp do morza to "uciążliwość" ......nawiązując do tematu nasi pływający "szpiedzy " ORP Hydrograf i ORP Nawigator ....by być na topie rewitalizuje się ich pokrywając nową warstwą farby zmieniając olej i filtr olejowy w silnikach i tak "staruszkowi"po dodaniu "wiagry" przeżywają trzecią młodość jako delfiny......z programu "Delfin"......ale jest w tym wszystkim pozytywne to że mamy stocznie które trzymają poziom i jakość ..... Stocznię Remontową Nauta .... życzę najlepszego i pakiet zamówień .....

Dyktatorek
piątek, 19 kwietnia 2019, 01:04

No tak...chociaż w spawaniu skorup jesteśmy dobrzy , w malowaniu też damy radę ... i pytanko do hurra fantastów , co w wyposażeniu tego okrętu będzie Polskie ???...podpowiem ,że z tapicerką też jesteśmy dobrzy !!!

HenryHarry
piątek, 27 września 2019, 18:56

A ja ci podpowiem że zawsze jest to samo. Było by wszystko gdyby PO nie ukradła.przez 8 lat

KrzysiekS
czwartek, 18 kwietnia 2019, 20:51

Jak widać jeżeli jest stabilne finansowanie to można.

rtx
czwartek, 18 kwietnia 2019, 20:13

Polska nie potrzebuje szwedzkich systemów SIGINT gdyż ma własne i to takie które to Szwedzi chętnie zamnontowaliby na swoich okrętach. Jeśli np. AM Systems rozwinąłby morską wersję PET PCL współpracującą z systemami lądowymi to byłby system nie mający swojego odpowiednika na świecie ..

Realia
poniedziałek, 22 kwietnia 2019, 00:44

Tak bardzo by chcieli, że nikt zza granicy tego nie ma zamiaru kupić, prosta miara naszych ulubionych bajek ku pokrzepieniu serc. Napisanie "nie mający swojego odpowiednika na świecie" to już w ogóle kalka 1 do 1 z rosyjskiej propagandy, z której nawet my, przepełnieni respektem wobec rosyjskiej potęgi się śmiejemy.

sfsdgfdsg
piątek, 19 kwietnia 2019, 01:12

PET PCL to jest Coś. Warto by było to wdrożyć we flocie.

Tedi
czwartek, 18 kwietnia 2019, 20:10

Czyli jednak sie da budować u nas okręty. Tylko nie dla nas.

kronan
piątek, 19 kwietnia 2019, 11:36

Komuś widać zależy żeby nasz przemysł stoczniowy leżał odłogiem.Obecna ekipa wolała zainteresować się starymi okrętami z Australii zamiast zastanowić się nad budową jakiegoś okrętu(dwóch?) w naszych stoczniach w kooperacji ze Szwecją(to ważne bo tylko taka opcja determinowała by że nie skończy się tak jak ze Ślązakiem).

AlS
czwartek, 18 kwietnia 2019, 18:10

Oddanie tego okrętu powinno uciąć głupawe komentarze o Gawronie vel ORP Ślązak i naszej rzekomej niemocy do zbudowania nowoczesnej jednostki w całości w polskich stoczniach. Projekt jest tak realizowany, jak pozwala jego finansowanie. Tutaj finansowanie było, były też jasno określone etapy, z angielska - milestones, które pozwalają zamawiającemu na kontrolę zaawansowania realizacji i kontrolę wydatków. Działanie Szwedów ma swój podtekst, jakim jest prztyczek dany Niemcom, którzy zrobili wiele, aby zmonopolizować przemysł stoczniowy w naszej części Europy. Posługiwali się przy tym różnymi metodami, w tym działalnością niektórych, przychylnych im polskich polityków, a także oddziaływaniem swoich polskojęzycznych mediów, które miały w naszym społeczeństwie wyrobić opinię, że jesteśmy całkowicie zapóźnieni technologicznie i niezdolni do realizacji zaawansowanych projektów. Szwedzi takich kompleksów nie mieli, a kiedy Niemcy z TKMS podjęli próbę przejęcia szwedzkich technologii, bez zmrużenia powieki wysłali po swoje projekty wojsko. Teraz, na terenie który jeszcze niedawno uważany był za będący całkowicie pod wpływem naszych sąsiadów, zrealizowali projekt nowoczesnej jednostki. Tack, Svenskarna! W ślad za tym projektem powinny iść inne, teraz dla naszej MW. Tym razem finansowane na podstawie ustawy sejmowej, żeby nie podzieliły losu Gawrona.

Marek
poniedziałek, 22 kwietnia 2019, 22:13

Obawiam się, że oddanie tego okrętu nie utnie głupawych komentarzy o Gawronie/Ślązaku i naszej rzekomej niemocy do zbudowania nowoczesnej jednostki w całości w polskich stoczniach. Przypomnę, że jeden z przychylnych polityków, o których wspominałeś. Taki który był szefem Klicha i ma wrócić do Polski na "białym koniu", powiedział, że okręt tej wielkości to "niepotrzebna motorówka". Wyznawcy tego "guru" powtarzają brednie o "motorówce" do dziś.

Dramat
poniedziałek, 22 kwietnia 2019, 00:46

Przeczytać do fragmentu "w całości w polskich stoczniach" i już desygnacja komentarza - kosz. Dowiedz się co to znaczy budować okręt w całości, poznasz to po metkach na wykonanych pracach i dostarczonych podzespołach.

Boczek
piątek, 19 kwietnia 2019, 11:47

1. Nie widzę jakiejkolwiek monopolizacji ze strony Niemców. Wręcz na odwrót, ich przemysł stoczniowy jest bardzo defensywny i nie miało miejsca jakiekolwiek przejmowanie stoczni za granicą, jak np. Damen, czy aktualne działania DCNS i Fincantieri. Sam tkMS to niewielka firma. ### 2. O jakich technologiach OP Ty piszesz, które Niemcy mogliby w Szwecji przejąc? Nie ma jakichkolwiek. Stirling? - absolutny brak konkurencyjności w stosunku do SINAVY i ponadto ostatni Soryu wskazuje, że to technologia schodząca. CMS? MSI-90 Kongsberga i CSU-90 ATLASA to systemy nadające "technologiczny ton", ANCS to kompletnie nowa liga. Kadłub? tkMS buduje równocześnie 5 typów kadłubów - średnio raz na 1-1,5 roku wpływa zamówienie na 1 jednostkę (to rozwojowe perpetum mobile - bo ma miejsce ciągły spływ feedbacku dziesiątek marynarek świata z czego 6 to NATO i 2 to wymagający Singapur i Korea Pd.). Peryskopy, sonary, napęd to technologie, których Szwecja nie posiada w ogóle. ### Fakt, sam myślałem, że to tkMS blokując OP Kockumsa wpłynął na wybór Singapuru. Ale singapurski admirał rozwiał wszelkie wątpliwości - nie byli zainteresowani składakiem technologi z ubiegłego wieku. ### Jeżeli Holandia nie wskoczy w A26, to jest to ostatni (własny) OP budowany w Szwecji - są po prostu niekonkurencyjne na rynku. Na nas nie mogą już liczyć, bo nie będzie żadnych nowych OP. Możemy najwyżej liczyć na jakieś stare używane 40 letnie wycofywane z innych MW, albo likwidacja dywizjonu OP, bowiem opcja leasingu wydaje się być nieaktualna w obliczu aktualnych zagrożeń (to samo co z Leo) - Niemcy i Norwegowie sygnalizują potrzeby OP szacowane na 12 jednostek w służbie każdy.

AlS
sobota, 20 kwietnia 2019, 00:43

Na wstępie chciałbym powitać szanownego delegata z zaprzyjaźnionego kraju sąsiedniego na forum D24. Wywołałeś do tablicy, to odpowiem. To co opisałeś to hardware, który kupuje się u wyspecjalizowanych producentów. Od negocjacji i specyfikacji zamówienia zależy, czego finalnie użyjemy w naszym produkcie. Jako znający świetnie niemieckie realia, sam wiesz, że również niemieckie konstrukcje są "składakami", a producenci - stocznie, jedynie integratorem, który łączy różne technologie i wyroby - zarówno krajowe, jak i zagraniczne, w gotowy produkt. Da liegt der Hund begraben, czyli tu leży pies pogrzebany, jeśli pozwolisz że w ramach kurtuazji użyję mowy Goethego. Najlepsze nawet komponenty nie stworzą z Twojego projektu najcichszego okrętu w swojej klasie, jakim był i wciąż jest typ Gotland. Szwedzi mają kilka rzeczy, z których najważniejszą jest doskonały cost management. To głównie on sprawił, że Saabowi udało się upchać swój wyrób, w postaci samolotu do treningu zaawansowanego, w tak wymagającym i nielubiącym importu kraju, jak USA. Ale o OP miało być, nie o samolotach. Szwedzi mają kilka unikalnych technologii, które sprawiają, że umieją robić dobre OP, choćby to były "składaki na częściach z ubiegłego wieku", jak raczył był zauważyć pan admirał z Singapuru. Te technologie to żadne tam Stirlingi - to mocowania elastyczne - nie tylko skutecznie wyciszające hałas urządzeń, ale też pochodzący od naprężeń strukturalnych kadłuba. Umieją wyprodukować śruby, które nie kawitują na wysokich obrotach wału, oraz tak dobrać kształt kadłuba i kiosku, aby uzyskać opływ laminarny. Z tym ostatnim w Australii im nie poszło, bo OP był większy o 25% i zmiana liczby Reynoldsa nie pozwoliła zastosować przećwiczonych wzorów. Parafrazując klasyka tego forum - przydarzyła im się niezła wpadka. Z Japończykami to już była Twoja czysta złośliwość, mein lieber kollege.. Zapewne wiesz, że Japończycy mają swoją firmę Juasa - giganta produkującego baterie (też je mam w robocie w UPS-ach, zgadnij- no czyjej produkcji- ano oczywiście, TOP1 - Trinergy od Schneidera), która opracowała do tych OP baterie litowo-jonowe, dające podobny zasięg jak Sterling + baterie kwasowo-ołowiowe. Więc po co im ta cała mechanika, skoro teraz za nią robi cicha jak mysz pod miotłą, chemia? Pozdrawiam i życzę Smacznego Jajeczka!

Boczek
poniedziałek, 22 kwietnia 2019, 15:48

Jeżeli nie wiesz, że na niemieckich OP jest w 99% niemiecka technologia, Goltand nie jest z natury rzeczy OP cichym, ze wzgledu na dotychczasową pasywną doktrynę taktyczną (wpadka w Australii jest m.in. tego wynikiem), podczas kiedy Niemcy wymagają aktywnego operowania nawet na mniej niż 17m (na 212A zrealizowane na 14 m bez ograniczeń), AIP na Stirlingu nawet jak leży na dnie generuje sygnatury i akustyczna jest jedną z wielu, a wydechu nie da się wyciszać polimerami (mówisz, że Niemcy montują na sztywno jak Duńczycy na IH?) - abstrahując od tego, że jest to walka z kilkoma sygnaturami, których na 212 po prostu nie ma i generalnie przypuszczam ten mit bierze się z leasingu do USA (co dla 206 nie miało ze względu na amagnetyczny kadłub sensu + 2 - a może kolejna, bo było ich więcej - porażka USA), ale też z braku info o tym że min. z tego powodu SAAB odpadł w Singapurze i również z tego, że owo Szwedzkie doświadczenie wykazał kwitujący kadłub!!! Collinsa, co w połączeniu z uporczywym odmawianiem technologi/IP zaowocowało niedopuszczeniem do projektu SEA2000 w ogóle, że nie wiesz jak wygląda prezentacja parametrów w takich przetargach (temat najcichszych Scorpène - przemilczymy?) i każdy biorący udział musi opuścić spodnie do aż do kostek, cost management A26 stworzył ekstremalnie drogi OP i program musiał wrócić do parlamentu po więcej kasy, myli Ci się samolot z OP, szwedzkie śruby napędowe to beznadziejnie przestarzałe odlewy (do tej pory), szumy śrub nie ograniczają się do kawitacji, co do minimalizacji sygnatury akustycznej, to nasz gospodarz opisywał ze zdziwieniem nieznany wiszący montaż na niemieckich 212A, wypowiedź singapurskiego admirała doprowadziła u Ciebie do błędnych wniosków, "zmiana liczby Reynoldsa" nie doprowadziła u Niemców do błędu po zwiększeniu OP o 400%, tym bardziej, że Niemcy nie stosują generujących szumy naklejanych powłok anechoicznych, Soryu nawet na najlepszych aktualnych bateriach to 1/4-1/3 zasięgu SINAVY 212A i JESZCZE RAZ - nawet uwzględniając krótszy czas ładowania baterii o większej pojemności, prowadzi do wydłużenia czasu w wynurzeniu lub na chrapach - czas największego zagrożenia dla OP, dlatego 212A jest aktualnie jedynym!!! OP, gdzie podstawowym napędem jest AIP, tak, aby 2-3 tygodniowe misje mogły być realizowane bez wynurzenia, a diesle są generalnie pomocnicze - stąd na 212A tylko jeden, to po co otwierasz tę dyskusję? Jeszcze raz, niema i przez najbliższe dziesięciolecia nie będzie OP, który w jakimkolwiek stopniu może się mierzyć z 212A, a tym bardziej 212CD - a już pod żadnym pozorem na akwenach jak Bałtyk i Północne. Gotland i potem A26 to kategoria 214. Może dla ułatwienia przypomnę - doskonałość niemieckich OP wynika z tego, że "ma miejsce ciągły spływ feedbacku dziesiątek marynarek świata, z czego 6 to NATO i 2 to wymagający Singapur i Korea Pd." - a o Izraelu zapomniałem. I już sama statystka ilości użytkowników i jednostek czyni swoje i de facto zamyka dyskusję. P.S. Jak będzie o H225M, to będziesz pisał do mnie po francusku, a tam gdzie preferuję SAABa, to po szwedzku, a CAMM/-ER po angielsku, czy po włosku?

AlS
wtorek, 23 kwietnia 2019, 16:41

Primo, odpowiadam na PS - jak mniemam, w tych językach nie będziesz pisał, bo akurat nie są to języki ojczyste Twoich mocodawców. Secundo, poruszę jeden z wątków, bowiem nie mam czasu, ani chęci na dłuższą pisaninę. Podstawą SINAVY są membranowe ogniwa paliwowe PEM. Czy aby są one w 100% ciche, jak twierdzi producent i jego najemne pióra? Maksymalna sprawność według ich broszury to 58- 68%. Szczerze, to bardzo wątpię w tą drugą liczbę, bowiem obecna maksymalna sprawność ogniw PEM to piątka z przodu. Ale niech będzie, napisali "approx", czyli w przybliżeniu. Przy pracy modułu na mocy znamionowej 120 kW mamy zatem do odprowadzenia 60kW ciepła. Silnik okrętu ma moc 1700 kW, czyli żeby go zasilić na zaledwie 1/4 mocy znamionowej potrzeba czterech takich modułów. Notabene, gdzie wtedy praca innych urządzeń? A zatem dużo ciepła, a więc potrzeba wymienników płytowych i pomp - dla wody zaburtowej, oraz obiegu wewnętrznego. Pompa i woda płynąca pod ciśnieniem w rurach to zawsze kawitacja i hałas, a więc argument o całkowicie bezszelestnej pracy jest wyssany z palca. Co do argumentu o świetnej sprzedaży za granicą. Grecja - gigantyczna afera łapówkarska, w następstwie której cały tamtejszy MON poszedł do więzienia. Izrael - dobrze że zapomniałeś, bo stare polskie przysłowie mówi, że darowanemu koniowi nie patrzy się w zęby. Ale czy na pewno? Naval Today:" A German-Israeli submarine corruption scandal which has seen seven Israeli officials arrested". Coś za dużo tego, jak na tak doskonałe OP. Sprawę tej popularności może wyjaśniać jeden fakt - zagraniczne "fundusze na promocję" tylko w RFN nie są przestępstwem. Zaś co do działalności piewców jakości tych OP - są to kosztowne zabawki, przy których honoraria dla usłużnych blogerów i komentatorów, jawią się jako grosiki.

Boczek
wtorek, 30 kwietnia 2019, 19:13

Słuchaj, napisałeś tyle niewiedzy, że naprawdę trudno tu dyskutować i to jest właściwą przyczyną, dlaczego nie poruszasz pozostałych tematów. ### 1. Tak! Wszystkie ogniwa są "bezszelestne" - nawet te gorące (tu winne są ich systemy pomocnicze) i nie mogą być porównywane z silnikiem spalinowym, tłokowym Stirling i wytwornicą H2 w systemie reformera. ### 2. Są dokładne wykresy sprawności ~70% to przy 20% mocy. ### 3. Nie zajmujemy się 2x120 kW na 214 (209), a 9x34 kW na 212A. ### 4. Nikt nie zasila pod wodą w rejonie operacyjnym silnika mocą większą niż 300-500 kW (w większości przypadków), a generalnie 1/3-1/2 tej mocy. I silnik na OP nie jest NIGDY zasilany bezpośrednio, a z baterii akumulatorów (warto wiedzieć zanim się przystąpi do dyskusji). Ogniwo jak i diesel pracują na sieć. Możliwy jest jedynie bezpośredni tryb awaryjny. ### 5. Tam OP porusza się pomiędzy 1 i 4 w. czyli pomiędzy 50(75) i 150 (200) kW. Tak, gotować trzeba i jest to w normalnych warunkach największy odbiornik. ### 6. Ciepło odpadowe z ogniw jest utylizowane w obiegu wewnętrznym celu uwalniania związanego H2. Ciepła przy Stirlingu i reformerze jest prawie 2 do 3 razy więcej, co wynika ze sprawności. ### 7. Argument o rurach i kawitacji to poziom raczkujących, bo na wojennych stosujemy prędkości przepływu poniżej!!! zagrożenia kawitacyjnego (np. dla wody morskiej poniżej 2,5 m/s). I tu znów przegrywają wszystkie!!! inne systemy, ze wzgledu na niewielkie ilości ciepła SINAVY (i ogniwo i silnik - które w tych zakresach nie są chłodzone w ogóle.) i tym samym chłodna (wręcz zimna w porównaniu z innymi) woda poreakcyjna ma jeszcze mniejsze skłonności do kawitacji. ### 8. Nie interesuje mnie grecka afera łapówkowa, bo nie był w nią zaangażowany TKMS, a dostawca stali i pośrednik. A dla Grecji to i tak i tak stan normalny. Nawiasem mówiąc, w Malezji siedzi ich minister od Scorpene, w Brazylii główny konsorcjant, na Tajwanie francuskie koncerny musiały nawet zwrócić 300 mln . Zostawmy to, bo tu Niemcy akurat najlepiej stoją - może robią to najlepiej. A niezaglądanie w zęby w przypadku Izraela i jego obronności po prostu przemilczymy - co? ### 9. Zarzucanie korupcji tMS w Izraelu to znów poziom raczkujących i zresztą sam się zaplątałeś we własnej argumentacji. Po co? Skoro nawet nie ma przetargów? Po co, jeżeli niemiecki rząd pokrywa ~30% kosztów. Tak mają problem, ale jest to ich problem wewnętrzny. A co z Włochami i nieprzekupnymi Norwegami? ### Przytoczyłeś artykuł z Naval Today z 2017!!! Co się stało do dziś? Ktoś został skazany? Netanjahu siedzi, czy wygrał wybory i to w środku skandalu? ### Sensu mało, więc po co długo? Krótko, bo metodą input output jest najszybciej. 212A pokonuje jako jedyny OP pod wodą Atlantyk, jest w stanie przebywać pod wodą 3 tygodnie. i juz t tego wynika, że ma najniższe sygnatury ze wszystkich OP bowiem jego AIP wielu sygnatur nie posiada(!) lub są ekstremalnie niskie, bo dużo mniej niezużytej energii jest wydalane za burtę - czy jako ciepło, czy jako spaliny. ### 1. Akustyczna - brak, bo praca ogniwa jest bezszumowa, brak wydechu usuwanych poza burtę spalin, brak konieczności trymowania wyporności utraty masy, jeden niewielki wewnętrzny system pomocniczy transportu wody poreakcyjnej. Brak efektu wydzielania gazowego CO2 ze spalin rozpuszczonych w wodzie za OP. ### 2. Termiczna - brak gorących spalin (Stirling, reformer i ogniwo tego typu to temp pracy 600-900°C, dla SINAVY to 80°C), brak chłodzenia silnika głównego w 60% zakresów pracy. Utylizacja ciepła poprocesowego wewnątrz OP do uwalniania H2. ### 3. Brak sygnatury chemicznej i galwanicznej bo brak spalin i CO2 - woda morska ma odczyn zasadowy, kwas węglowy jak sama nazwa wskazuje kwaśny. ### 4 . Brak sygnatury galwanicznej wywołanej z interakcji kadłuba, wody morskiej, odlewanego propellera i anod cynkowych - szczególnie na wodach brachicznych, a taką jest Bałtyk. Generalnie brak korozji w przypadku kadłuba 212A wykonanego ze stali szlachetnej. ### I podsumowując. Zagraniczne "fundusze na promocję" tylko w RFN nie są przestępstwem". Kłamstwo lub niewiedza, utkwiłeś w ubiegłym wieku - nawet w Singapurze, ostatnim bastionie, jest to od ponad10 lat przestępstwem. ### A już bardzo polskim jest zarzucanie wszystkim innym naokoło korupcję, bez najmniejszego wysiłku w celu udowodnienia. A co do mojej osoby, to też chyba bardzo polskie i związane z powyższym - niemożliwość wyobrażenia sobie, że ktoś bezinteresownie może mieć wiedzę własne poglądy i je artykułować. ### Nie, za to co tu piszę nie otrzymuję i nigdy nie otrzymałem żadnego złamanego grosika, ale na pewno w to nie uwierzysz, bo widocznie masz inne standardy moralnie i próbujesz ich projekcji na innych. ### No i też nie przestanę tak pisać - o H225M też nie, jka dlugo beda kolportowane kłamstwa i niewiedza i pomimo, że temat OP umarł i nie będzie żadnych nowych, bo kasy państwowe są puste, rozdawnictwo przedwyborcze szaleje i na modernizację armii nie ma już nic - lub jest nieporadna jak np heli. Ponadto w związku z artykułowanymi potrzebami większej ilości jednostek, nie wydaje mi się aby jakakolwiek opcja leasingu była jeszcze aktualna. Zostaniemy albo bez OP, albo dostaniemy jakieś 40 letnie z Indonezji czy Ameryki Pd. Może będzie nas stać na jakiś jeden lub dwa 209 za 250-300 mln €. Po prostu przejedliśmy kapitał inwestycyjny i tym samym naszą przyszłość. I brakujące 2-3% dochodu narodowego ostatnich 4 lat są też nie do odrobienia. ### P.S. Czy kiedykolwiek pisałem w języku "moich mocodawców" z Francji czy Szwecji?

sfsdafsdfadsa
piątek, 19 kwietnia 2019, 01:16

Jest prostsze wyjaśnienie, Szwedzi robią tutaj body (kadłub), bo jest po prostu taniej, a więc oszczędzają na budżecie. Najważniejsze systemy montują u siebie. Drugi powód to walka o Orkę, nawiązują relacje przemysłowe, żeby zwiększyć swoje szanse.

oskarm
piątek, 19 kwietnia 2019, 12:29

To jest zdecydowanie więcej niż kadłub. I to dla okrętu, który wymaga nieco większej dbałości by osiągnąć zakładane charakterystyki.

-CB-
sobota, 20 kwietnia 2019, 00:42

Ale też nie przesadzajmy w drugą stronę, bo to tylko platforma pod sprzęt rozpoznawczy. Profil i parametry kadłuba bardziej są podobne do "zwykłego" statku, niż do okrętu bojowego.

Marek
poniedziałek, 22 kwietnia 2019, 22:07

Ale napęd kadłuba niekoniecznie. Ten okręt, nie będzie potrzebował w porcie holowników.

Boczek
wtorek, 30 kwietnia 2019, 19:14

No i co z tego? Ma pędniki azymutalne jak holowniki. Co w tym takiego cudownego?

-CB-
wtorek, 23 kwietnia 2019, 10:12

A jaki 70-metrowy statek potrzebuje asysty holowników? Tylko naprawdę w jakiś skrajnych wypadkach...

Boczek
piątek, 19 kwietnia 2019, 11:50

Tylko Orka. Przy pierwszym podejściu do tej tu jednostki byliśmy za drodzy. Niestety, sama Orka nam ze Szwedami niewiele daje, bo nie ma jakichkolwiek perspektyw na intensywniejszą wieloletnią współpracę. Ponadto pozostaje problem szwedzkiej neutralności.

Radek
piątek, 19 kwietnia 2019, 00:12

Kadłub a okręt to dwa różne tematy.

kronan
piątek, 19 kwietnia 2019, 11:57

Owszem tak.Tylko że akurat Szwedzi mają ogromnie doświadczenie w tej dziedzinie więc nie widzę jakim cudem nie udało by się w Polsce zbudować okrętu dla naszej MW.Proszę naszej niemocy w tej dziedzinie nie rozciągać na Szwedów bo to jest zwyczajnie dwuznaczne i niewiarygodne.My jako państwo nie jesteśmy w stanie sami zbudować czegoś sensownego w określonych terminach,Szwedzi jak najbardziej tak.Ergo.Współpraca obu krajów była by jak najbardziej sensowna o skuteczna.I mamy tę możliwość współpracy tuż za miedzą.Bardzo niefortunnie niestety że z tego nie korzystamy.

Nihil Novi
czwartek, 18 kwietnia 2019, 16:43

"W listopadzie 1985 roku został on np. staranowany przez radziecki okręt, gdy zbyt blisko podpłynął do akwenu, gdzie obywały się manewry marynarki wojennej Związku Floty Bałtyckiej.". Uzycie slowa "staranowany" sugeruje dzialanie celowe. Slyszalem o czyms takim jak "prawo morskie", ktore chyba reguluje kwestie odszkodowan w takich sytuacjach? Moze ktos sie zna i potrafi skomentowac?

zyg
piątek, 19 kwietnia 2019, 12:26

"taranowanie" w lotnictwie to wynalazek i specjalność Rosjan, po prostu ich piloci nie byli wyszkoleni odpowiednio aby toczyć walkę powietrzną a ich samoloty ustępują osiągami maszynom zachodnim. Na morzu taranu używa się od starożytności, jednak w czasach nowożytnych stosowane jedynie przez Rosjan i ich chińskich komunistycznych kuzynów. Przykładem próba staranowania krążownika USS Yorktown przez sowiecką fregatę w 1988r z przewidywalnymi tego skutkami dla Rosjan :) Ostatnio próbują tego samego chińscy komuniści, ogólnie wydaje się iż jest to przejaw frustracji i bezsilności...

kronan
piątek, 19 kwietnia 2019, 12:15

Prawo morskie działa jeśli obie strony zgodzą się na ich wykonywalność .Jeśli okręt byłego ZSRR staranował okręt Szwedów kto niby miałby wyegzekwować ewentualny wyrok w tej sprawie od ZSRR?Inna sprawa że nie zawsze ogólne prawo morskie jest w 100 % zbieżne z wewnętrznymi przepisami flot wojennych.Np sowieckie atomowe okręty podwodne które miały różne awarie na przestrzeni lat i groziło im zatonięcie meldowały o tym fakcie do swoich dowództw ale już nie ogłaszały tego publicznie bo zabraniały im tego właśnie wewnętrzne przepisy(rozkazy?) I wzywały pomocy na kanele ogólnym dopiero w ostateczności.A i tak rozkazy dowództwa sowieckiej MW były priorytetem dla okrętów ZSRR.

Genowefa
czwartek, 18 kwietnia 2019, 16:43

Tyle właśnie potrafimy, kadłubki budować :-(

Krzysiek
piątek, 19 kwietnia 2019, 10:21

Wróć do swojego komentarza za rok. Nie wiesz o czym piszesz.

zorro
piątek, 19 kwietnia 2019, 11:59

Projekt też nie był nasz.

AWU
czwartek, 18 kwietnia 2019, 15:38

Można? można ... gratulacje

sża
czwartek, 18 kwietnia 2019, 15:03

Wygląda ja mały lotniskowiec? Brawo my!

Gliwiczanin
czwartek, 18 kwietnia 2019, 14:50

A może tak zawiązać współpracę z Szwecją. Kupić A26 i tak w ramach offsetu niech oni nam budują i prowadzą remonty naszych przyszłych okrętów podwodnych, a w zamian my ich okrętów nawodnych. Nie mamy co się pchać w samodzielną budowę okrętów podwodnych i tak po zwodowaniu trzech sztuk produkcja ta się skończy. U nas przemysł jest bardzo hermetyczny i nastawiony na krajowy rynek, a nie eksport. Lepiej żeby nasze stocznie skupiły się na jednostkach nawodnych.

Razparuk
piątek, 19 kwietnia 2019, 07:38

Nie jest takie proste. A26 to na dziś projekt,sporo technologii Szwedzi nie maja i biorą ją od poddostawców..itd. Tak na serio U212A/CD są w metalu i chyba są znacznie lepsze. Osobną kwestią jest możliwosć całościowej współpracy ze Szwecją..to kraj nie przygniatający nas potencjałem i wpływami jak Niemcy.

dsafdsfsdfd
piątek, 19 kwietnia 2019, 01:18

Pomysł dobry, ale jest jedno ale, Niemieckie okręty podwodne, są chyba cichsze, co dla op jest bardzo ważne.

Rzepicha
czwartek, 18 kwietnia 2019, 14:42

Na pierwszym zdjęciu widoczny jest ORP Piast - remontowany od ponad 5 lat w tej samej stoczni.

Mar
czwartek, 18 kwietnia 2019, 14:22

Czekamy na A 26 w max wymiarze oceanicznym wraz z wyrzutniami Tomahawk który będzie operował z morza północnego i Sudow.

Wot
czwartek, 18 kwietnia 2019, 12:53

Cudze chwalicie, swego nie znacie.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama