Reklama

Włoska interwencja w Libii? "Ochrona interesów energetycznych i walka z ekstremizmem"

10 grudnia 2015, 10:28
Fregata Bersagliere, biorąca udział w operacji Mare Sicuro. Fot. difesa.it
Mapka pokazuje obecne rozmieszczenie sił sprawujących kontrolę nad terytoriami Libii. Przygotowanie dr Magdalena El-Ghamari
Fot. Lance Cpl. Dani Zunun/USMC.

„L’IS è in Libia, minaccia l’Italia”, czyli IS jest już w Libii i grozi Włochom. Cztery lata po interwencji międzynarodowej koalicji w Libii, rząd Włoch coraz bardziej odczuwa potrzebę zbrojnej interwencji na terytorium Libii. Interwencja miałaby się opierać o wysłanie na wybrzeże Libii włoskich wojsk lądowych.(...) 5 grudnia 2015 roku włoska gazeta „Aljornala”, potwierdziła obecność sił specjalnych w Libii w mieście Subrata. Żołnierze mieli rozpocząć działania od tej miejscowości i dalej się przegrupowują w stronę Adżdabijji. Z dostępnych informacji wynika, że w kierunku tej samej miejscowości przegrupowują się jednostki Daesh - pisze w analizie dla Defence24.pl dr Magdalena El-Ghamari.

Wobec rosnących wpływów bojówek islamskich, zdobywania przez Daesh kolejnych miast położonych w pobliżu rafinerii, przejmowania kontroli nad kluczowymi instalacjami infrastruktury krytycznej, Włosi widzą rosnące zagrożenie dla swojego państwa.

Dążenie do interwencji w Libii jest popierane przez największe krajowe grupy przedsiębiorców, których interesy są związane z gospodarczymi działaniami w Libii oraz z wydobyciem ropy naftowej. Warto przy tym podkreślić, że Włosi mają długą i krwawą historię kolonialną w tym regionie, a w szczególności na wschodzie Libii. Co więcej, interwencja w tym kraju odwróciłaby uwagę opinii publicznej od rosnących napięć społecznych i politycznych.

Na początku roku minister obrony Roberta Pinnotti ogłosiła, że misja wojskowa w Libii jest niezwykle potrzebna. Potwierdziła, że Włosi są gotowi do przeprowadzenia takiej operacji, a w jej ramach do Libii trafić miałoby 5000 żołnierzy. Powiedziała to podczas wywiadu dla włoskiej gazety Messagero. Oświadczenia o gotowości Włoch pojawiły się wkrótce po wycofaniu brytyjskiego i amerykańskiego personelu dyplomatycznego z Trypolisu.

Minister spraw zagranicznych Paolo Gentiloni potwierdził w swoim oświadczeniu w połowie roku, że nadszedł czas na bardziej skoncentrowane działania wobec Libii. Na posiedzeniu parlamentu powiedział: "Mamy do czynienia z krajem, który ma duże terytorium, na których instytucje rządzące zawiodły. Ma to potencjalnie poważne konsekwencje. Jesteśmy gotowi do interwencji militarnej w Libii”.

Włoskie okręty wojenne rozpoczęły patrolowanie wybrzeży Libii od kwietnia 2015 r. Oficjalnie operacja nazwana „Otwarte Morze" została uznana za ćwiczenia. Dowodzący nią admirał Pierpaolo Ribuffo stwierdził, że działania marynarki wojennej nie mają bezpośredniego związku z kryzysem w Libii, ale na marginesie dodał: "Oczywiście obecność okrętów na morzu oznacza również i bezpieczeństwo, i odstraszanie, i zniechęcanie".

Natomiast prasa włoska donosi, na podstawie informacji od ekspertów obrony, że okręty są gotowe do interwencji w sytuacji zagrożenia i zabezpieczają morskie instalacje naftowe włoskiego koncernu naftowego ENI.

Intensyfikacja zagrożeń ze strony Daesh na terytorium Włoch, potwierdzana przez bojowników tej organizacji zajmujących terytoria Syrty, Musraty oraz Derny, mówiących o możliwości potencjalnego ataku, zintensyfikowała działania mające na celu przygotowanie włoskich żołnierzy do operacji na terytorium Libii. Prasa włoska wskazuje na małą odległość od ekstremistycznego przyczółka islamistów w Dernie, która wynosi zaledwie 850 km od terytorium włoskiego. Włoskie media ostrzegają też, powołując się na źródła internetowe i rozmowy bojowników przechwycone na portalach społecznościowych, o możliwym ataku na Rzym. Islamistyczny magazyn Dabiq, organ Daesh, w swoim ostatnim, 12 numerze, wydanym już po zamachach we Francji, poinformował opinię publiczną o planowanym zamachu w stolicy Włoch.

Mapka pokazuje obecne rozmieszczenie sił sprawujących kontrolę nad terytoriami Libii. Przygotowanie dr Magdalena El-Ghamari

Wiadomość o rosnącej sile bojowników Daesh podał też The Wall Street Journal - "Państwo Islamskie wzmocniło swoją pozycję w twierdzy Syrta w Libii". O tym, że liczba bojowników Kalifatu wzrosła z „200 do 5 000", i że są to „bojownicy bardzo gorliwi", zapewniły gazetę osoby należące do „wywiadu libijskiego", a nawet  „szef wywiadu wojskowego regionu, do którego należy Syrta" o nazwisku Ismail Shoukry, który zadeklarował: „Oni bardzo jasno przedstawiają swoje zamiary. Chcą przenieść walkę do Rzymu". (...) Oprócz tego gazeta pisze, że Daesh w Libii „szukało rekrutów ze znajomościami technicznymi, by móc uruchomić pobliskie instalacje wydobycia ropy".

Gdy po II wojnie światowej w Libii odkryto ropę naftową, firma Agip, obecnie część koncernu ENI, zabezpieczyła sobie prawa do wydobywania i produkcji ropy. W 1959 roku Libia posiadała największe udokumentowane zasoby ropy naftowej w Afryce i dlatego Włosi podpisali umowy na wydobywanie ropy naftowej i jej przetwórstwo na minimum kolejnych 60 lat. Od tego czasu Włochy są państwem wiodącym, jeśli chodzi o działalność związana z wydobyciem ropy naftowej w tym północnoafrykańskim państwie.

Silne więzi libijsko–włoskie utrzymywane były zarówno w czasie panowania króla Idrisa, jak i po puczu oficerów i przewrocie wojskowym, zorganizowanym przez Muammara Kadafiego. Po dojściu do władzy w 1969 roku, dyktator utrzymywał silne więzi z rządem Berlusconiego i bronił interesów włoskich koncernów, takich jak Finmeccanica, klubu piłkarskiego Juventus i wielu innych włoskich firm. Do 2011 roku, kiedy Kaddafi został obalony, a kraj popadł w wojnę domową, włoskie firmy wydobywały z libijskich złóż 300 000 baryłek ropy i gazu na dobę.

Włochy wzięły również w koalicji NATO walczącej przeciwko Kaddafiemu, broniąc swoich interesów, w tym - przede wszystkim - zakładów produkcyjnych i przetwórczych. Włochy zdążyły szybko nawiązać stosunki z Radą przejściowego w Bengazi, a potem z rządem tymczasowym i parlamentem Libii. Koncern ENI była pierwszą firmą, która wznowiła i rozszerzyła swoją produkcję ropy w Libii. W 2013 roku Włosi uzyskali 15% zapotrzebowanie na ropę i gaz z Greenstreamu za pośrednictwem rurociągu, łączącego libijskie miasto Mellith z Geli na Sycylii. Umowy z rządem libijskim zostały zagwarantowane aż do 2047.

W 2014 roku, w obliczu trwających zamieszek i permanentnych starć pomiędzy organizacjami ekstremistycznymi, wydobycie ropy naftowej oraz włoskie kontrakty stanęły pod znakiem zapytania. Produkcja ropy uległa praktycznie zatrzymaniu. W marcu 2015 roku Włosi wycofali swoich dyplomatów oraz pracowników z wielu spółek, w tym z koncernu naftowego ENI.

5 grudnia 2015 roku włoska gazeta „Aljornala”, potwierdziła obecność sił specjalnych w Libii w mieście Subrata. Żołnierze mieli rozpocząć działania od tej miejscowości i dalej się przegrupowują w stronę Adźdabijji. Jest to pierwszy manewr jaki został wykonany przez siły włoskie w kierunku rozpoczęcia operacji militarnej z użyciem wojsk lądowych w Libii.  W ramach przygotowań do działań wojskowych przeciwko Daesh, Włosi udzielili wywiadu gazecie Libya Fakat, informując iż kraje europejskie są w obliczu ekspansji i nie mogą pozwolić sobie na niekontrolowany wzrost aktywności ekstremistów na libijskim wybrzeżu.

W obliczu powstania nowych komórek Daesh lub sympatyzujących z nimi grup, zagrożone są kraje Magrebu oraz niestabilne już kraje afrykańskie. Cel działania Daesh w obecnym czasie to przede wszystkim ustabilizowanie swojej pozycji w Mali, Tunezji, Egipcie oraz Algierii. Nie można zapominać również o działaniach organizacji Boko Haram w Nigerii, która również działa po stronie Daesh. Potwierdzają się również doniesienia o odradzających się komórkach Al-Kaidy w tym regionie i kolejna fala aktywności tych organizacji w rejonie rafinerii naftowych oraz największych gazociągów libijskich (miasta: Syrta, Musrata, Zawya, Brega). W obliczu zdobycia głównych rafinerii prawdopodobnie zostaną podjęte działania zarówno przez siły włoskie jak i rządy w Libii, które obawiają się utraty wpływów finansowych.

Fregata Bersagliere
Fregata Bersagliere, biorąca udział w operacji Mare Sicuro. Fot. difesa.it

„Biznes” to mało powiedziane. Organizacje i islamistyczne bojówki, nieprzerwanie toczą wojnę o wpływy, od kilku lat. W 2014 roku, w obliczu trwających zamieszek i permanentnych starć pomiędzy organizacjami ekstremistycznymi wydobycie ropy naftowej oraz włoskie kontrakty stanęły pod znakiem zapytania. Produkcja ropy praktycznie się zatrzymała. W marcu 2015 roku Włosi wycofali swoich dyplomatów oraz pracowników z wielu spółek, w tym z koncernu naftowego ENI. Ostatnie dni pokazują, że wystarczyło kilkanaście godzin po przegrupowaniu się Daesh w rejony bogate w ropę naftową, by Włosi zbrojnie wkroczyli na terytorium Libii. Przypadek?

Sytuacja jest niezwykle dynamiczna, a potęgowana  kryzysem humanitarnym, niezwykle wysokimi cenami żywności, przerwach w dostawie prądu, gazu oraz wody jest niezwykle niebezpieczna. Skorumpowani politycy, nielegalny rząd w Trypolisie, bezdecyzyjny rząd w Tobruku, wykazują się niebywałym brakiem umiejętności wyegzekwowania prawa, negocjacji w sprawie zniesienia embargo na broń, które uniemożliwia działania armii libijskiej, a ułatwia ekspansję Daesh oraz innych organizacji.

Do tego pojawienie się „nowych” komórek Al-Kaidy świadczy o nowej fazie konfliktu. Organizacje miały czas na uzupełnienie swojego arsenału, pozyskanie nowych bojowników  i dalej prowadzą kampanię, mającą na celu zdobycie kluczowych miast w Libii oraz infrastruktury krytycznej. Należy zaznaczyć, że część i tak jest już w ich posiadaniu. Na przykład lotnisko w Trypolisie jest dowodzone przez byłego więźnia Guantanamo, Hakima bil-Haża, który domniemanie jest członkiem Al-Kaidy. Opieram to sformułowanie doniesieniach bezpośrednio z Libii oraz informacji, że rejon wraz z centralnym lotniskiem jest nadzorowany przez bojówki tej organizacji.

Gazeta Libya Fakat, powołując się na swoje źródła „w terenie”, poinformowała o rosnącej ekspansji Daesh oraz jej chęci kontrolowania północnych wybrzeży Libii poprzez rozlokowanie, wzdłuż wybrzeża instalacji rakiet, które mogłyby uderzyć w południe Włoch.  Źródła wywiadowcze donoszą również, ze Daesh zbliża się do miejscowości Adżdabijja (tam też mogą kierować się włoskie siły specjalne), wraz z samochodami ciężarowymi, pojazdami opancerzonymi oraz dziesiątkami bojowników. Analizując położenie miasta, prawdopodobnie Daesh ma na celu opanowanie miast wokół największych złóż ropy naftowej, na liście pozostała jedynie Adżdabijja. Zdobycie miasta uruchomi ogromne zasoby finansowe, pozwalające sfinansować zakup broni i dalej prowadzić kampanię z użyciem większych sił i środków.

W ostatnich dniach odbyło się spotkanie urzędników oraz oficerów libijskiej armii wraz z osobami z krajowego parlamentu. Po spotkaniu ustalono, że należy przyśpieszyć działania i operacja militarna, przeciwko Daesh rozpocznie się na szeroką skalę 15 grudnia.

Warto zauważyć, że ta eskalacja działań pojawiła się w momencie, gdy w mieści systematycznie od kilku dni dochodzi do fali zabójstw żołnierzy libijskiego wojska oraz członków salafickiej organizacji.  Według doniesień arabskich oraz wywiadu irackiego, prawdopodobnym jest ucieczka Kalifa Bagdadiego do Libii  oraz budowanie tam kolejnych komórek islamskich bojówek Daesh. Jest to również próba przeniesienia wojny na teren Afryki Północnej oraz połączenie tamtejszych organizacji w jeden organizm, w postaci Państwa Islamskiego.

Dowódca polowy armii libijskiej Mohammed Daud Gabésian oskarżył wiele ważnych postaci libijskiej sceny politycznej z Adżdabijji o wspieranie ekstremistycznych grup i organizacji terrorystycznych. Powiedział również, że ma dowody na działania milicji z Musraty oraz Kongresu Narodowego z Trypolisu,  które udzieliły wsparcia w wysokości 2 mln libijskich dinarów na finansowanie działalności terrorystycznej w Adżdabijji.

Działania armii libijskiej mają być skoordynowane z włoskimi jednostkami specjalnymi.  

Dr Magdalena El-Ghamari

Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 16
panzerfaust39
czwartek, 10 grudnia 2015, 11:19

Włosi mają tradycje nieradzenia sobie w walce z jakimkolwiek wrogiem Za Mussoliniego długo nie potrafili się uporać z bosonogimi Etiopczykami tym bardziej dzisiaj nic nie wskazuje na to aby poradzili sobie z bosonogim kalifatem

fx
czwartek, 10 grudnia 2015, 16:29

Farmazony piszesz Włosi to NATO ,a wiesz co zrobi NATO jak tylko będzie zgoda na operację lądową. Przypomnij ile wytrzymał Afganistan czy Irak z milionową armią. Błędem było tylko wycofanie się z Iraku zanim powstał prawdziwy rząd jedności a nie SZYICKI jaki mamy teraz a przeciw któremu są sunici którzy są główna siłą Daesh. W tych krajach nigdy nie będzie demokracji na styl zachodni dlatego trzeba tam stworzyć soft reżim który nie będzie aż tak krwawy jak Kadafi,Saddam czy Assad. Coś na wzór Egiptu czy kiedyś Turcji gdzie armia była obrońcom państwa laickiego.

wolf
piątek, 11 grudnia 2015, 23:55

no tak..to mieli wprowadzać w Libii demokrację a teraz grupy przedsiębiorców decydują czy spadną bomby. ciekawe co z tego będzie miał przeciętny Italianiec. świat zatacza koło, kraje bogate kosztem biedniejszych chcą zdobyć ich bogactwa. najlepiej to zrobić jak u nich jest wojna domowa. silne państwo by się broniło, upadłe to łatwy cel gospodarczy. tym się sprzeda broń, dla innych przymknie oko na zbrodnie wojenne. świat zachodni sam kręci sznur na siebie. albo bogate kraje podzielą się bogactwem albo czeka nas wędrówka ludów jak za czasów starożytnych

m
sobota, 12 grudnia 2015, 16:27

Ciekawe tylko, kto podąży w ślad za Włochami, kiedy oni oczywiście nie podołają misji ? :):) Bundeswehra Korps ? :):) Chyba, że Włosi zaatakują Libię śpiewem i tańcem, np. przy pomocy duetu Albano & Roimna Power. Nie to, żebym był złośliwy .....

Roman
piątek, 11 grudnia 2015, 23:08

No cóż, Forze Armate Italiane (obecna nazwa włoskich sił zbrojnych) ma wiele doświadczeń w walkach na tamtym terenie poczynając od wojny włosko-tureckiej 1911-12, poprzez tłumienie powstań tubylczej ludności w latach 20 i 30 XX wieku, a później walki w sojuszu z DAK (Deutsches Afrika Korps) w II wojnie światowej zakończone kapitulacją resztek armii włosko-niemieckiej na przylądku Bon w Tunezji. Doświadczenia niestety nie najbardziej chlubne, oby nie powtórzyły się w nowym wydaniu.

orca
czwartek, 10 grudnia 2015, 18:14

Jest to ciekawe na tyle ze makaroniaze pokazuja jakie maja kokosy. Jezeli im sie to uda, bedzie to chyba pierwsze zachodnie panstwo z zolnierzami ladowymi w Lybii(?). 5000 to juz cos. Szkoda tylko ze to nadal jest petro-dollarowa wojna (obrona biznesu) a nie prawdziwa ofensywa przeciwko ISIL i tgo typu g***a.

Zbigniew
piątek, 11 grudnia 2015, 09:40

To NATO ma kłopot bo trzeba będzie ratować Włochów. Bandy Libijczyków pogonią ich dzielną armię mimo znacznej przewagi technicznej Włochów

KDT
czwartek, 10 grudnia 2015, 14:32

Ropa ropą, ale ktoś ten burdel w Libii musi uporządkować. Skoro NATO powiedziało tam A, czas powiedzieć B. Szkoda tylko, że za tą interwencją przede wszystkim kryje się chęć utrzymania interesów naftowych, a nie doprowadzenia do normalności tego kraju.

janek
czwartek, 10 grudnia 2015, 14:14

Skąd my to znamy, zachodnioeuropejscy lewacy dzielnie walczą z problemami, które sami wygenerowali. Tyran Kadafi to jednak ,,dobry'' tyran ale niestety mleko już się rozlało. Przypomnę tylko jak lewackie głupki piały z zachwytu nad arabską demokracją....

ito
sobota, 12 grudnia 2015, 22:34

"Mamy do czynienia z krajem, który ma duże terytorium, na których instytucje rządzące zawiodły."- poprawka: nie zawiodły tylko zostały zniszczone przez siły zewnętrzne- przy znaczącym udziale Włoch. W zestawieniu z faktem gotowości Włoch do interwencji mamy obraz kraju NATO który zniszczył władze w swej dawnej kolonii by ponownie przejąć nad nią kontrolę. Absurdalne? Aby na pewno?

Peacemaker
czwartek, 10 grudnia 2015, 13:34

Włosi idą na wojnę. Trochę mnie to bawi. Jeżeli zaangazują tam wojska lądowe, to za parę miesięcy będą płakać i prosić NATO o wsparcie. Włosi byli kulą u nogi Hitlera i teraz są kulą u nogi NATO. Mam nadzieje, że dobrze sobie jeszcze przemyślą interwencję wojskową w Afryce.

reze
czwartek, 10 grudnia 2015, 17:23

A kto zaczął awanturę w Libii? Włochy i Francja. Oczywiście nie radzili sobie i poprosili o wsparcie USA. Jak to mówią, niestety historia lubi się powtarzać.

tom.
piątek, 11 grudnia 2015, 00:24

Niech żyje niezwyciężona słynna z męstwa armia włoska

Wojtek
poniedziałek, 14 grudnia 2015, 07:47

Na terenach Libii okupowanych przez Wlochow można zrobić obozy dla tzw. "uchodzcow". Ci którzy będą mogli udokumentować ze sa uchodźcami, ONZ będzie mogla rozlokować po całym swiecie. Reszta będzie siedzieć w obozach lub sami szybka wroca do domu. W Australii ten system zatrzymal napływ nielegalow praktycznie w 24 godziny po ogloszeniu

zmiasta
czwartek, 10 grudnia 2015, 22:06

NATO a w zasadzie USA czekają aż Rosjia się wykrwawi "ekonomicznie" w Syrii, ruski angażują coraz wieksze środki, coraz wiecej ludzi, sprzętu co niechybnie prowadzi, że w dłuzszym okresie poniosą też straty w sile żywej. Amerykanie zwlekają otworzenie 2-giego frontu w iraku bo tym będzie atak na twierdze Deasz w Mosulu.

Alexis
piątek, 11 grudnia 2015, 05:23

Putin nie będzie się bawił w Wietnamy ani w Afganistany, tylko w razie konieczności użyje atomu. Kilka punktowych uderzeń atomowych z głowicami o stosunkowo małej mocy rozwiąże problem ISIS. A Turki powalczą sobie ze skażeniem. przecie można zrucić atomówki 5 - 15 km od granicy tureckiej i powiedzieć że przecie to nie jest atak na NATO :)

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama