Reklama
Reklama

Wizyta polskiego prezydenta na Ukrainie w tle historycznego przełomu

9 kwietnia 2015, 23:14
poroszenko komorowski
Fot. president.gov.ua

Wystąpienie Bronisława Komorowskiego w ukraińskim parlamencie oraz uczczenie wraz z Petro Poroszenką pamięci ofiar zbrodni stalinowskich w Bykowni stanowiły główne punkty dwudniowej wizyty polskiej głowy państwa na Ukrainie. Zostaną one jednak zapamiętane na Ukrainie z innego powodu.

Przemówienie Bronisława Komorowskiego w Werchownej Radzie pełne było odniesień do historii. Jak mówił polski prezydent: „Tu nie chodzi o przeszłość, tu zdecydowanie chodzi o przyszłość relacji polsko-ukraińskich. O przyszłość, chociaż czujemy, że wizja wspólnej przyszłości jest silnie zakorzeniona w doświadczeniu historycznym. Od ponad 1000 lat bowiem losy Ukraińców i Polaków są ze sobą splecione w nierozerwalny sposób”.

Komorowski zapewnił również o przychylności, wsparciu i pomocy Warszawy dla Kijowa: „Polska podaje rękę Ukrainie. Polska robi i zrobi wszystko, by rękę Ukrainie podały inne państwa i narody wolnego świata Zachodu”. Zauważył on również, odnosząc się do tragicznych kart historii Polski i Ukrainy, iż: „gdy Polacy i Ukraińcy stawali przeciwko sobie zawsze korzystał z tego ktoś trzeci; ktoś, kto czyhał na naszą niepodległość i na naszą wolność”.

Tym, co zasługuje na uwagę, jest podkreślenie nowych trendów i uwarunkowań dla polsko-ukraińskich relacji na poziomie społecznym. Jak mówił polski prezydent: „wspomnieć o niebagatelnej roli, jaką w zbliżeniu naszych narodów odgrywają i mogą odegrać kontakty ludzi młodych. Dlatego szczególnie mocno opowiadam się za wspieraniem kontaktów młodego pokolenia. (…) W Polsce studiuje dzisiaj ponad 23 tysiące młodych Ukraińców, w tym grupa stypendystów polskiego rządu z objętych działaniami wojennymi obszarów Ukrainy. Mam nadzieję, że w najbliższych tygodniach zostanie podpisana międzyrządowa umowa o wymianie młodzieży”. Można zauważyć, że te sprawy są nie tylko dowodem na potencjał roli i możliwości Warszawy dla oddziaływania w regionie, ale mogą także stanowić fundament dla budowy nowej jakości polskiego soft power.

Nie zabrakło również odniesień do aktualnych wydarzeń. Bez zbędnego patosu, ale bardzo zdecydowanie wyrażone zostało przez Komorowskiego polskie stanowisko w sprawie polityki Federacji Rosyjskiej: „spotykamy się w czasie, gdy Ukraina jest faktycznie w stanie wojny. Gdy okupacja Krymu i agresja rosyjska na wschodzie Ukrainy zakończyła radosne świętowanie między innymi w Polsce 25-tej rocznicy odzyskania wolności przez nas i przez całą Europę Środkowo-Wschodnią. Spotykamy się w czasie, kiedy rosyjska agresja brutalnie próbuje odebrać Ukrainie jej prawo do stanowienia o sobie i jej prawo swobodnego wyboru dróg i sposobów demokratycznego rozwoju. (…) Chodzi o tą samą wolności wyrażoną w prawie do swobodnego, suwerennego kształtowania swojej przyszłości. O wolność wyrażoną w niezgodzie na powrót polityki opartej na logice stref wpływów, na powrót bezwzględnej, imperialnej dominacji silniejszego nad słabszym sąsiadem”.

Szczególnie mocno zabrzmiała z kolei odpowiedź Komorowskiego na jawne manipulacje rosyjskich i prorosyjskich mediów: „nie można nie dostrzegać, że na Ukrainie są żołnierze, czołgi, transportery opancerzone i wyrzutnie rakietowe agresora. «Kłamstwem świat przejedziesz, lecz nie wrócisz z powrotem» – tak powiada ukraińskie przysłowie. Dziś na to kłamstwo oczy zamykać mogą jedynie ślepcy”.

Zwrócić można również uwagę na fakt włączania przez polskiego prezydenta kwestii ukraińskiej w kontekst polski, ale i europejski: „świat Zachodu musi rozumieć, że będzie bezpieczny, tylko wtedy, gdy bezpieczna będzie Ukraina! Dlatego wspieramy wszelkie działania służące rozwiązaniu konfliktu, w tym porozumienia mińskie. (…) Piłsudski, mówił z głębokim przekonaniem: «nie będzie wolnej Polski bez wolnej Ukrainy». (…) Dzisiaj musimy razem powiedzieć więcej – nie będzie stabilnej, bezpiecznej Europy, jeśli jej częścią nie stanie się Ukraina”.

To, co miało miejsce na Ukrainie w trakcie wizyty polskiej głowy państwa, dla ukraińskiego społeczeństwa ma olbrzymie znaczenie. Przyjęty został projekt ustawy nr 2539 „O upamiętnieniu zwycięstwa nad nazizmem w II wojnie światowej 1939-1945”, zmieniającą obowiązującą do tej pory ustawę z 2000 roku „O uwiecznieniu zwycięstwa w Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej 1941-1945”. Zgodnie z nim 8 maja został ustanowiony dniem pamięci i pokoju na cześć wszystkich ofiar II wojny światowej, a tym samym zakończono epokę używania rosyjskiej terminologii „Wielkiej Wojny Ojczyźnianej”.

Kolejnym przełomem, który wywołuje ogromne emocje i ogniskuję uwagę dziennikarzy i opinii publicznej na Ukrainie jest ustawa nr 2540 „O dostępie do archiwów organów represji totalitarnego reżimu komunistycznego lat 1917-1991”. Ustawa daje każdemu prawo do dostępu do informacji archiwalnych komunistycznych sądów i trybunałów. Wszystkie archiwa mają zostać odtajnione i przekazane do Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej, w tym i archiwa KGB.

Trzecia istotna ustawa ma nr 2558 „O osądzeniu totalitarnych reżimów komunistycznego i narodowosocjalistycznego (nazistowskiego) na Ukrainie i zakaz propagandy ich symboliki”. Zgodnie z nią, oba reżimy uznane zostały za przestępcze oraz prowadzące politykę terroru, a także doprowadziły m.in. do masowych mordów. Zakazana została propaganda komunistyczna i nazistowska, w tym wykorzystywanie ich symboliki, a działalność wszelkich organizacji o obojętne jakim charakterze, partii politycznej czy stowarzyszeń, odwołujących się do ich ideologii została zabroniona. Nowe prawo zakazuje również wytwarzania, rozpowszechniania czy publicznego przedstawiania symboliki komunistycznej i nazistowskiej, w tym i publicznego wykonywania hymnów ZSRR, USRR czy innych republik związkowych na obszarze Ukrainy.

I wreszcie czwarta zmiana ustawodawcza w Kijowie o numerze 2538-1 „O prawnym statusie i uczczeniu pamięci uczestników walki o niepodległość Ukrainy w XX wieku”. Ta jest autorstwa Jurija Szuchewycza, syna dowódcy UPA Romana Szuchewycza. Zgodnie z literą nowego prawa, wszystkie osoby, które brały udział w walce o ukraińską niepodległość (w tym paramilitarne i polityczne), uznane są za bojowników o wolność i niepodległość Ukrainy. Bohaterami ukraińskimi uznani więc zostali także wszyscy członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów oraz Ukraińskiej Powstańczej Armii. Oprócz tego ustawa ta po raz pierwszy w formie regulacji prawnej uznaje działania Rosji radzieckiej w latach 1917-1920 przeciwko Ukrainie jako agresję.

Warto też dodać, że ostatecznie postanowione zostało, iż od 4 czerwca br. na Ukrainie emitowanie rosyjskich filmów czy seriali o tematyce wojskowej, a wyprodukowanych po 1991 oraz wszystkich rosyjskich produkcji telewizyjnych czy kinowych wyprodukowanych po rosyjskiej agresji na Ukrainie będzie karane mandatem. Jego wysokość może sięgnąć od 10 do 50 płac minimalnych (płaca minimalna na Ukrainie to 1218 hrywien, tj. ok. 200 złotych).

Nowe ustawy na Ukrainie otwierają nowy rozdział w historii tego państwa. W formie prawnej, po raz pierwszy od upadku Związku Radzieckiego, zerwano z sowiecką przeszłością, zakazując jednocześnie ideologii komunistycznej, a tym samym utrudniając działalność polityczną byłym członkom Komunistycznej Partii Ukrainy i Partii Regionów. Zestawiają one również nazizm i komunizm w jednej kategorii, co może stać się przykładem dla innych państw obszaru poradzieckiego. Wizyta polskiego prezydenta w tak przełomowym momencie dla naszych wschodnich sąsiadów, to jeden z elementów wsparcia politycznego, ale i psychologicznego.

Natomiast z punktu widzenia wielu antyukraińsko nastawionych środowisk w Polsce, mniej lub bardziej świadomych swojego prorosyjskiego wektora działalności, zapewne podniesiona zostanie zaraz kwestia, iż z OUN i UPA uczyniono bohaterów ukraińskich dzień przed wizytą polskiej głowy państwa w Kijowie specjalnie. Takie oskarżenia mogą rzucać jedynie osoby nie rozumiejące ani tego, co się dzieje na Ukrainie, ani tego, jak złożona jest to kwestia. Przekładanie kolejnych głosowań w połączeniu z sabotowaniem postępowań czy rozpraw przez dawnych postkomunistów, wciąż funkcjonujących w aparacie sądowym, mogłoby przypominać polskiemu społeczeństwu problemy z polskim wymiarem sprawiedliwości ze skazywaniem dawnych wysokich rangą komunistów w Polsce. Był to przede wszystkim długotrwały proces, który także podzielił wiele środowisk nad Dnieprem.

Ukraina, będąca w stanie niewypowiedzianej formalnie wojny z Rosją, z tysiącami rosyjskich żołnierzy i jednostek sprzętu wojskowego na swoim terytorium oraz jeszcze większą ich liczbą zaraz przy swoich granicach, czy to w Rosji, czy na Krymie i Białorusi, czy wreszcie w Naddniestrzu, toczy nie tylko walkę konwencjonalną, ale także psychologiczną. W ukraińskiej polityce wewnętrznej i zagranicznej nie ma akcentów ani resentymentów antypolskich. Eksperci i doradcy Bronisława Komorowskiego, pomagający przy przygotowaniu jego przemówienia do ukraińskich parlamentarzystów, doskonale to rozumieją. A to akurat wielu obserwatorów wydarzeń na Wschodzie może cieszyć równie bardzo, jak ukraiński krok milowy na drodze rozwoju politycznego.

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 37
Reklama
lukiluk
piątek, 10 kwietnia 2015, 11:50

Ukraina ma 1000 lat ? przedziwnych rzeczy można się dowiedzieć...

ja
piątek, 10 kwietnia 2015, 14:33

A Rosja ile ma lat? Księstwo Moskiewskie (z Kijowa wypychano bękarty na ten "prestiżowy" wówczas tron) , ZSRR... Italia ile ma lat? Nazwa jest z XIX wieku a Włosi powołują się na Imperium Rzymskie

Geoffrey
piątek, 10 kwietnia 2015, 11:29

Bardzo dobry tekst i wcale nie "proukraiński". To w polskim interesie jest, żeby za naszą wschodnią granicą istniało niepodległe, silne i dobrze prosperujące ukraińskie państwo, które chroniłoby Polskę od wschodu przed imperialną Rosją, a do tego było rynkiem zbytu dla polskich produktów. Pierwsze komentarze są dowodem na to, że wielu Polaków dalej powiela błędy przeszłości, kierując się nie polskim interesem, a historią, i to w dodatku nie zrozumianą. Bo owszem, Ukraińcy mają polską krew na rękach, ale także Polacy - ukraińską. Bo była ku temu przyczyna: polskie panowanie nad zachodnią Ukrainą. Teraz tej przyczyny nie ma, więc nie ma konfliktu. Są za to wspólne cele i interesy. I tego się trzymajmy.

ito
piątek, 10 kwietnia 2015, 09:44

"Bohaterami ukraińskimi uznani więc zostali także wszyscy członkowie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów oraz Ukraińskiej Powstańczej Armii"- no tak. To faktycznie NOWY ROZDZIAŁ w stosunkach polsko- ukraińskich i HISTORYCZNA deklaracja.

ja
piątek, 10 kwietnia 2015, 14:27

W Polsce organizacje narodowowyzwoleńcze są PATRIOTYCZNE a na Ukrainie te same poglądy to już NACJONALIZM. Tak jak biznesmen, polityk, celebryta ma "partnerkę życiową" a biedak, złodziej i pijak ma.... konkubinę ;-))). Panowie i Panie dajcie na luz z tym nacjonalizmem ukraińskim bo to kraj ogarnięty wojną a mimo tego poparcie dla skrajnych partii wynosi 1%. Svoboda po Majdanie nie przekroczyła progu wyborczego mimo, że radykalnie złagodziła poglądy.....

StG44
piątek, 10 kwietnia 2015, 02:17

Ukraińscy żołnierze mają ładniejsze mundury i buty od polskich. Polskie wojsko musi poprawić swoją bladą estetykę bo narazie to wstyd.

tagore
piątek, 10 kwietnia 2015, 02:14

Autor zapomniał dodać ,że za oskarżanie OUN UPA o ludobójstwo będzie można stanąć przed ukraińskim sądem. Ciekawą opinię o polityce Ukraińskiego Rządu wobec Polski wyraził ukraiński dziennikarz :http://polonews.in.ua/publicystyka/ukrai-ska-zdrada-i-polski-kolaboracjonizm.html . Opinia ta lokuje autora powyższego tekstu w grupie skrajnych manipulantów.

jaan
piątek, 10 kwietnia 2015, 01:37

Prezydent obiecuje Ukraińcom gruszki na wierzbie. Twierdzi że w operacji na Ukrainie w ramach ONZ będą Polscy żołnierze. Problem w tym że Polska wycofała żołnierzy z operacji pokojowych w 2009

Tyberios
piątek, 10 kwietnia 2015, 02:02

Nie ma czegoś takiego jak "wycofać żołnierzy z operacji pokojowych"... ONZ taką operację organizuje i kieruje zapytania do państw członkowskich o "wypożyczenie" oddziałów na czas misji. Kraje się zgadzają lub nie. I taka operacja miała by miejsce TYLKO w przypadku podjęcia jednogłośnej rezolucji bez Radę Bezpieczeństwa... co jest niemożliwe bo Rosja jakakolwiek inicjatywę zablokuje. I prezydent powiedział że gdyby taka operacja miała miejsce to Polska się nie będzie od niej migać... nie przeinaczaj słów.

Lucek
piątek, 10 kwietnia 2015, 01:18

Do autora Krym też jest okupowany więc Rosjanie nie stoją tam przy granicy tylko na Ukrainie ,a Nadniestrze jest okupowaną częścią Mołdawii.

STYKS
piątek, 10 kwietnia 2015, 00:01

Komentarze Szanownego Autora Tu zamieszczane od samego początku były mało obiektywne i jednoznacznie "proukrainskie"! To mogłem jeszcze zrozumieć, kto chce czyta kto nie chce nie ale dzisiejszy po prostu "poraża" i nie można go nie skomentować. Parlament Ukrainy na wniosek syna zbrodniarza odpowiedzialnego za czystki etniczne, który ponosi odpowiedzialność za przeprowadzenie na dziesiątkach tysięcy polskich obywateli bestialskich mordów -w dniu wizyty polskiego Prezydenta uchwala przepisy gloryfikujące zbrodniarzy z UPA a Pan A. Lelonek w żenujący sposób stara się to "zbagatelizować" wiedząc, ze do tej pory Ukraińcy nawet nie raczyli wspomnieć o w/w ofiarach nie mówiąc już w ogóle o jakichkolwiek (nawet nieoficjalnych) przeprosinach za te zbrodnie ? Dla mnie takie postępowanie to kpina z pamięci pomordowanych!!! PS. A może nasz Prezydent powinien w związku w powyższym przypomnieć podczas wystąpienia w ukraińskim parlamencie sławetny rozkaz innego "bohatera" narodowego Ukrainy S. Bandery " ...zabijcie każdego Polaka pomiędzy 16 a 60 rokiem życia..."?

Tyberios
piątek, 10 kwietnia 2015, 14:06

Proszę nie fantazjować i powtarzać bredni które sklecił prezydent Republiki Czeskiej. Stepan Bandera o ile stworzył UPA to większość wojny przesiedział w obozie koncentracyjnym i żadnych rozkazów tam nie wydawał. Decyzję o podjęciu akcji podjął Klaczkiwski a nie Bandera. Jak już chcesz udawać jakakolwiek troskę o historię pomordowanych to przynajmniej nie pluj na nią przypisując innym osobom wydanie rozkazu. Polskie komisje śledcze już w latach 40' wiedziały kto za to odpowiadał i nic się do tej pory nie zmieniło. A fałszowanie historii jaką pan tu uprawiasz szkodzi pamięci zabitych jedynie.

ja
piątek, 10 kwietnia 2015, 13:37

Komentarze obiektywne, ku twojej rozpaczy zawsze będą "proukraińskie" a komentarze prorosyjskie stronnicze. Bo to Rosja napadła dziś na Ukrainę a nie na odwrót. To proste. Wszelkie inne interpretacje tego oczywistego faktu to kremlowska propaganda. I to jest "porażka" w polskich demokratycznych mediach, których fora są opanowane przez propagandowych trolli. UPA są bohaterami na Zachodniej Ukrainie za opór wobec Sowietów a nie za zbrodnie na Polakach, o których przeciętny Ukrainiec wie tyle co przeciętny Polak o zbrodniach Polaków choćby na Żydach w tych samych latach w prawie każdym polskim miasteczku (Jedwabne to wcale nie jest jakiś odosobniony przykład). Gdybyśmy tak drobiazgowo prześwietlali naszych bohaterów ("żołnierze wyklęci" czy "Orlęta Lwowskie") to mogłoby ich niewielu zostać......Prawda jest niestety taka, że każdy ma swoich bohaterów i nasi nie muszą być bohaterami innych i na odwrót. Na Ukrainie od czasu odzyskania niepodległości toczy się spór o tożsamość. Wschód nostalgia za ZSRR. Prorosyjskość. To raczej nie są Ukraińcy. Zachód przeciwstawia narodowowyzwoleńczą walkę UPA. To jedyny mit jaki mają. Rosjanie wypominają zbrodnie UPA (pomnik w Ługańsku). Ukraińcy zbrodnie, czystki stalinowskie i zaplanowany z premedytacją Wielki Głód, który pochłonął więcej Ukraińców niż Holokaust Żydów. Sowieci (NKWD) wymordowali kwiat narodu ukraińskiego...Nasz Katyń to tylko namiastka tego co otrzymali Ukraińcy od "braci" Moskali. Wołyń to temat, z którym nasi sąsiedzi muszą się dopiero zmierzyć. Zrobią to. Potrzeba czasu. Tylko czy akurat teraz gdy pali im się chałupa? Kijów nie może tak z dnia na dzień wyrzucić UPA do kosza razem z całym narodowowyzwoleńczym dorobkiem. Hitler i Stalin to imperialiści. Mordowali i grabili inne narody (również własne). UPA walczyła o swój swój kraj (którego nie mieli i sami byli gnębieni, mordowani) wszelkimi możliwymi sposobami. Nie stawiał bym ich w jednym szeregu. Mimo wszystko to nie ta bajka. Niemcy potrzebowali czasu. Rosja do dziś nie przeprosiła za Katyń. Dopiero w latach dziewięćdziesiątych przyznali, że to oni. A trupa sowieckiego jeszcze nie pogrzebali. Wręcz go gloryfikują i prowadzą imperialna politykę podobną do Stalina w tamtych latach. Ukraina natomiast reformuje państwo i chce dołączyć do "europejskiej rodziny". Tak na serio to zbrodnia Wołyńska jest chyba jedyną ciemną kartą w naszej wspólnej historii i nie może ona przekreślać innych pozytywnych rzeczy. Ani tym bardziej przekreślać wspólnej przyszłości. Widząc sceny z "wierchownej Rady" gdzie było mnóstwo polskich flagi i zgotowano Komorowskiemu owację na stojąco nie mam wątpliwości , że to Ukraińcy są dziś naszymi przyjaciółmi a nie Moskale, którzy zatruwają mózgi Rosjan antypolską i antyzachodnia wszechobecną w mediach propagandą. Podziwiam mocny charakter i pracowitość różnej maści agitatorów próbujących wmówić nam alternatywną rzeczywistość i przedstawiać Ukraińców jako wrogów Polaków. PS Nie wiem jakim cudem Bandera miałby wydać ten rozkaz skoro całą wojnę przesiedział w niemieckiej niewoli. A jego bracia zginęli w Auschwitz. Jego rola jest raczej pośrednia a nie bezpośrednia. Poza tym pomyliły ci się rocznice. Dziś przypada rocznica zbrodni Katyńskiej a nie Rzezi Wołyńskiej. Bezsens takiego przypominania w ukraińskim parlamencie chyba sam dostrzegasz.... http://historia.focus.pl/swiat/dwa-spojrzenia-na-stepana-bandere-1262 http://www.zbrodniawolynska.pl/spory-o-wolyn/polsko-ukrainskie-spory-historyczne-o-zbrodnie-wolynska http://www.rp.pl/artykul/1028237.html?print=tak&p=0

Bolo
piątek, 10 kwietnia 2015, 13:32

masz kolego rację, problem jednak polega na tym że kacapia jest jeszcze gorsza, a obecna przyjaźń z Ukrainą może nas przed faszystowską roSSją całkiem dobrze zabezpieczyć.

rtcd
piątek, 10 kwietnia 2015, 12:20

Skąd się Pan urwał? W Polskim Parlamencie dwa miesiące temu Prezydent Poroszenko nie tyle przeprosił co nawet prosił o wybaczenie. To chyba mocniejsze niż "przepraszam" jakie się rzuca w autobusie komunikacji miejskiej?

realista
piątek, 10 kwietnia 2015, 11:57

A może tak miej populizmu? Na Wołyniu miała miejsce w latach 40-tych krwawa i brudna wojna domowa, a żadna wojna domowa nie jest ani czysta, ani sprawiedliwa. I tak Ukraińcy mają takie samo prawo do upamiętniania swoich żołnierzy, jak i Polska. A swoją drogę tą wojne domową nie wygrała ani Ukraina, ani Polska. Tak właśnie sięnajczęściej kończą wojny domowe. Wygrywa sąsiad.

ostap bender
piątek, 10 kwietnia 2015, 11:56

nie czystkach etnicznych - ale planowej eksterminacji i ludobójstwa, jak autor tego artykułu nie zdaje sobie sprawy że nawet Ukraińcy mieszkający w Polsce i Polacy o ukraińskich korzeniach, wstydzą się takich "bohaterów" poniżających ich jako naród, powinien pouczyć się historii. Jak można identyfikować się z mordercami?

gggsa
piątek, 10 kwietnia 2015, 11:38

Czyli jadąc do Rosji powinnismy im przypominać o Katyniu 1920,39 latach okupacji PRL-u ? Pluc im w twarz i mowić ze Rosja to dzicz i bydło?

Grzegorz
piątek, 10 kwietnia 2015, 10:53

Panie Styks, jedź Pan za tą rzekę i poczytaj najpierw nieco o historii. Nie z rosyjskich gadzinówek, ale tej prawdziwej. Podam nawet kierunek poszukiwań, by się Pan nie kompromitował tak do końca-Bandera w tym czasie siedział w niemieckim wiezieniu i nie mógł wydać takiego rozkazu. Historycy przypisują go komuś innemu...

asdf
piątek, 10 kwietnia 2015, 10:24

Też nie mogę zdzierżyć tego przemilczenia ukraińskich zbrodni. I dla pełnej jasności nie jestem rusofilem, jak dla mnie ruscy są największą zarazą w tej części świata i nic tego nie zmieni. Ale nie sposób zapominać o ludobójstwie dokonanym przez UPA i OUN, nie sposób siedzieć cicho gdy na ukraińskiej wikipedii pod hasłem "rzeź wołyńska" czyta się, że dzielne UPA walczyło przeciwko połączonym siłom AK i nazistów, nie sposób siedzieć cicho kiedy jadąc na Ukrainę na każdym kroku widzi się pomniki Bandery i słyszy, że SS Galizien to dzielni "strzelcy siczowi"!

ula2
piątek, 10 kwietnia 2015, 10:10

po pierwsze chodzi o to żeby Ukraina nie była rosyjska, jak już nie będzie rosyjska to żeby była europejska/natowska po to aby w przyszłości nie było zagrożenia że będzie rosyjska. I wtedy będzie czas na historyczne przepraszanie i pojednanie - inaczej mogą się przestraszyć, unosić dumą itp. Pierwsze rzeczy pierwsze. Nie zapominać o przeszłości lecz działać dla przyszłości. W stanie wojny nacjonalizm jest naturalnym zjawiskiem, w tym histeryczna obrona narodowych bohaterów, Ukraińcy nie widzą jasno przyszłości więc oczywiste że najpierw umacniają się narodowo w przeszłości. Po prostu trzeba mieć dla nich wyrozumiałość i przymykać trochę oko na debilizmy państwa które nie radzi sobie z niepodległością która spadła na nich jak grom z jasnego nieba 25 lat temu.

teddd
piątek, 10 kwietnia 2015, 09:51

Baranie chodzi o to ze sprawa jest delikatna i trudna i takie rzeczy zawsze zajmuja duzo czasu. Kilka, moze nawet kilkanascie lat. Godzenie sie czy rozliczanie z bledow przeszlosci to sa zawsze powolne procesy a nie spektakularne punkty zwrotne. Komorowski zrobil dobre przemowienie dobry krok w dobrym kierunku.

Tyberios
piątek, 10 kwietnia 2015, 02:59

Ten kolego "rozkaz" nigdy nie miał miejsca, został zmyślony przez prezydenta Czech jakoby Stepan Bandera go wydał w 1943 roku. Problem w tym że Bandera siedział wtedy w obozie koncentracyjnym i ostatnie co robił to wydawał komuś jakieś rozkazy. Gdyby nasz prezydent posłużył się tą brednią w taki sposób by jedynie się ośmieszył. To że radykalne elementy UPA, organizacji skonsolidowanej przez Banderę dokonywały czystek temu nie da się zaprzeczyć, jednak on takiego rozkazu nie wydał, tam byli wystarczająco zrypani ludzie którzy to zrobili bez jego udziału. Akurat UPA rozpasała się w mordach wtedy kiedy Bandera siedział w obozie i nie mógł kontrolować zapędów co bardziej walniętych członków organizacji jak Łytwynczuk, Klaczkiewski czy Iwachiw, bo to oni właśnie dali rozkaz do mordów. Nie wszystkie oddziały zrzeszone w organizacji brały w tym udział a niektóre jawnie odmówiły czym sobie zasłużyły na nieciekawy los. Jednak większość wzięła w tym udział, czy sterowana przez NKVD (dowódca udziałów na Wołyniu Jurij Stelmaszczuk był współpracownikiem NKVD prawdopodobnie już w latach 30'), czy nie to już mniejsza. UPA walczyła i z Niemcami i z Sowietami i z Polakami... dla nich to bohaterowie, mimo że dopuścili się paskudnych czynów. Dla nas to głównie zbrodniarze odpowiedzialni z czystki etniczne. Rosjanie mają podobne podejście do NSZ.

Tadek
piątek, 10 kwietnia 2015, 02:57

Dla pełnej jasności - Jestem bezdyskusyjnie po stronie Ukraińców walczących o swoją niezależność, ale tak samo jak STYKS, uważam że to co się stało jest Kpiną z naszych okrutnie pomordowanych rodaków (i nie tylko rodaków!). W związku z uporczywym bagatelizowaniem i odwracaniem kota ogonem przez Ukraińców kwestii rzezi wołyńskiej, ta sprawa przez następne dziesięciolecia będzie się kładła cieniem na naszych stosunkach. Niemcy również solidnie zaleźli nam za skórę, jednak oni jasno i kategorycznie potępili nazizm, przeprosili. Ukraińcy chyba nigdy do tego nie dojrzeją. Ogromna szkoda. Żeby Wybaczyć, najpierw musi mieć miejsce przyznanie się do winy i Skrucha. Ukraińcom życzę naprawdę dobrze ... i jednocześnie nigdy nie zapomnę im ich stosunku do tego czego dopuścili się ich dziadowie. Wstyd ... a na naszego obecnego prezydenta na pewno nie zagłosuję. Tadeusz Kozak.

vvv
piątek, 10 kwietnia 2015, 02:40

W sprawie mordów mówisz o mordach Rosjan mna Polakach? Bandera akurat był pionkiem a nie realnym dowódca i poczytaj lepiej o przyczynach ruchu nacjonalostycznego na Ukrainie

luk83
czwartek, 9 kwietnia 2015, 23:57

Ci co uważają ze budowanie przyjaźni z ludźmi którzy maja krew Polskich dzieci i kobiet na rekach to zdrada interesów Polaków plucie w twarz im, wszyscy którzy twierdz inaczej są zdrajcami

ja
piątek, 10 kwietnia 2015, 13:45

W Europie wszyscy mają na rekach krew wszystkich. Wyobraź sobie, że zbudowano nawet Unię Europejską i mamy 70 lat pokoju. I nawet Niemiec Żydem, Francuzem i Polakiem podaje sobie rękę

obserwator
piątek, 10 kwietnia 2015, 12:00

Z takim podejściem, to w zasadzie Polska (no i vice versa z Polską) powinna utrzymywać kontakty chyba tylko z Portugalią, bo przez ostatnie tysiąc lat to chyba z państw europejskich tylko z Portugalia nie wojowaliśmy. Proponuje więc trochę wyluzować.

sc
piątek, 10 kwietnia 2015, 11:46

Masz racje. Budujmy przyjaźń z oprawcą z którym od kilkuset lat mamy problemy. To logiczniejsze wyjście niż budowanie z sąsiadami wspólnego frontu przeciwko Rosji.

andrzej
piątek, 10 kwietnia 2015, 11:05

Polaków mordowali, Szwedzi, Zmudzini, Prusacy, Litwini,Rosjanie, Turcy, Tatarzy, Ukraińcy, Słowacy, Czesi ,Węgrzy i Niemcy. Jakos zyjemy, bo mielismy takze ostry miecz w garści. Dziś granic nie trzeba zmieniać, bo moga byc otwarte.

ttt
piątek, 10 kwietnia 2015, 11:05

A Japończycy są najważniejszym sojusznikiem USA pomimo tego że ci użyli atomu przeciw nim.....

Misyu
piątek, 10 kwietnia 2015, 10:50

Ukraińcy nigdy nas nie mordowali - zawsze stał za tym Kreml. Już od powstania Chmielnickiego tak było. Apogeum to zjawisko miało w czasie 2WŚ kiedy Rosjanie, którzy mordowali Polaków na terytorium ZSRR już od początku lat 30tych, po tym jak okazało się, że nie ukryją już przed światem Katynia - największej zbrodni wojennej (na wojskowych) w historii ludzkości, Rosjanie postanowili zorganizować Wołyń i rękoma niepiśmiennych ukraińskich chłopów oraz swoich zielonych ludzików podjąć daremną próbę przykrycia 2 milionów Polaków wymordowanych na Kresach Rzeczypospolitej dokonując zbrodni szokującej okrucieństwem. Nie masz na świecie większych zbrodniarzy od Rosjan i ostatnie doniesienia Amnesty International o zbrodniach wojennych kremlowskich faszystów potwierdzają fakt, że ci zwyrodnialcy wcale się nie zmienili. Na ich nieszczęście zmienił się świat i są Rosjanie osamotnieni.

Kastiios
piątek, 10 kwietnia 2015, 10:32

Nie dajmy się zwieść tym patetycznym wymowom wizyt i słów etc . W kuluarach są rozgrywane większe lub mniejsze interesy, gdzie handluje się Państwami, rządami, firmami. Obłuda tego świata jest większa niż nasze pojęcie o tym .Można śmiało wnioskować tezę, że podział Ukrainy został w kuluarach rozstrzygnięty pomiędzy USA a Rosją a reszta to bicie piany. Obecnie jak względnie ucichły działania militarne ze strony rosji mamy wysyp "przyjaciół" Ukrainy , którzy prześcigają się w robieniu gestów przyjaźni. W kuluarach chodzi o intratne kontrakty na modernizację armii Ukraińskiej i sprzętu i tylko o to. Gdzie byłaś Polsko i reszta świata jak gineli cywile i żołnierze ukraińscy z rąk zawodowych siepaczy Putina ??? Przyjaciół poznaje się w biedzie a nie wtedy jak już bieda ucichła .

Mikołaj R.
piątek, 10 kwietnia 2015, 10:00

Kto z żyjących obecnie i biorących udział w budowaniu przyjaźni Ukraińców ma "krew Polskich dzieci i kobiet na rękach"? Gdybyśmy żyli wyłącznie historią, to w sprawach obronności bylibyśmy pustynią. Sojusz z Ukrainą zły, bo kilka pokoleń temu grasowały bandy morderców; Leopardów nie kupujmy, bo Niemcy nas zabijali; Spike'ów nie chcemy, bo kiedyś jeden Żyd mojemu dziadkowi nie oddał stu złotych; kupienie dział bezodrzutowych Carl Gustaf dla GROMu było przestępstwem, bo Szwedzi nas napadli w 1655... Rozliczanie przeszłości jest ważne i nie można go pominąć. Ale jeszcze ważniejsze jest realizowanie przemyślanych działań na rzecz bezpieczeństwa, w myśl zasady "wykorzystywanie okoliczności sprzyjających (szans), podejmowanie wyzwań, redukowanie ryzyka". Bo żyjemy tu i teraz - i o obecnie istniejącą Polskę musimy dbać.

ula2
piątek, 10 kwietnia 2015, 09:24

z Niemcami się przyjaźnimi, to i z Ukraińcami damy radę, tym bardziej że teraz to my występujemy w roli starszego brata. Taka jest historia i taka jest polityka, kochać się nie musimy ale jednoczy nad wspólne większe zagrożenie - Rosja Putna, Ukraina jest na pierwsze linii frontu. No i w obliczu naszej katatrofy demograficznej Ukraina to źródło nowych obywateli Polski, muszą nas się nie bać żeby chcieć do nas emigrować. Oczywiście najlepiej by było samemu się rozmnażać dla siebie i Polski, ale powiedzci. drodzy czytelnicy: ilu obrońców Rzplitej przysposobiliście? Reasumując: przyjaźnić się i wspierać Ukraińców z pragmatycznych powodów trzeba, wróg u bram więc porzuć uczucia dla rozumu.

Tyberios
piątek, 10 kwietnia 2015, 01:59

No to już z nikim dookoła nie wolno gadać i utrzymywać stosunków?

rob
piątek, 10 kwietnia 2015, 13:32

tak trzymać

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama