Reklama
Reklama

Wielozadaniowy radar US Marines po testach. Wesprze polską tarczę?

13 maja 2019, 16:43
G/ATOR przyczepa
Fot. Northrop Grumman.

Northrop Grumman poinformował o zakończeniu serii prób „operacyjnych” wielozadaniowej stacji radiolokacyjnej G/ATOR w służbie US Marines. Na technologii radaru G/ATOR zostanie oparta oferta tego koncernu w programie nowego radaru obrony powietrznej wojsk lądowych USA LTAMDS. Polska zamierza w drugiej fazie programu Wisła pozyskać taki sam radar, jaki będzie wybrany przez stronę amerykańską w ramach LTAMDS.

Według Northrop Grumman testy obejmowały radar AN/TPS-80 G/ATOR w wersjach Block 1 i Block 2. W komunikacie podkreślono, że pomyślne zakończenie testów Initial Operational Testing and Evaluation (IOT&E) stanowi o tym, że system jest dojrzały, a piechota morska – gotowa do jego wykorzystania operacyjnego.

G/ATOR to nowej generacji system radiolokacyjny US Marines, opracowany przez Northrop Grumman. Jest to stacja dookólna (zdolna do obserwacji w zakresie 360 stopni), z anteną obrotową. Od lipca 2018 roku dostarczane są stacje w technologii azotku galu (GaN), i to one były m.in. stosowane w testach IOT&E.

Radar ten ma zastąpić kilka innych stacji, używanych przez piechotę morską, i może służyć do obserwacji i kontroli przestrzeni powietrznej, ale również kierowania ogniem obrony przeciwlotniczej/przeciwrakietowej. Może też pełnić funkcję stacji kontrbateryjnej (wykrywającej źródła ognia artyleryjskiego).

Z kolei testy Initial Operational Testing and Evaluation (IOT&E) mają za zadanie potwierdzenie skuteczności danego systemu uzbrojenia w warunkach zbliżonych do zastosowania operacyjnego. Standardowo sfinalizowanie IOT&E jest niezbędne, aby dany system uzbrojenia przeszedł z fazy produkcji małoseryjnej LRIP (w której znajduje się obecnie G/ATOR) do produkcji pełnoskalowej.

Amerykańscy Marines planują stopniowe odtwarzanie zdolności warstwowej obrony przeciwlotniczej. Na razie naziemne jednostki OPL dysponują głównie przenośnymi Stingerami, co jest uznawane za niewystarczające. Wiadomo już, że funkcję sensora jednostek przeciwlotniczych piechoty morskiej ma pełnić właśnie radar G/ATOR. Przejście kolejnej fazy badań jest więc korzystne dla planów rozbudowy pododdziałów obrony powietrznej US Marines. Radar jest też od podstaw budowany jako zintegrowany z przyszłym systemem obrony powietrznej IBCS, wprowadzanym w US Army i zakupionym przez Wojsko Polskie w ramach programu Wisła.

To właśnie na bazie systemu G/ATOR będzie oparta oferta Northrop Grumman w programie przyszłego sensora obrony powietrznej LTAMDS, realizowanym przez US Army. Obok niego w LTAMDS wezmą udział m.in. Raytheon (nowego typu stacja z anteną nieobrotową) i Lockheed Martin we współpracy z izraelską Eltą. W najbliższych miesiącach oferowane radary zostaną poddane testom poligonowym, a wybór nowego radaru ma mieć miejsce nie później niż we wrześniu.

To z kolei ma istotne znaczenie w kontekście polskiego programu Wisła. Warszawa zamierza pozyskać w drugiej fazie tego projektu taki system, jak Amerykanie w LTAMDS, aby uniknąć kosztów i ryzyk związanych z wdrażaniem unikalnego rozwiązania. G/ATOR jest więc jednym z potencjalnych kandydatów do pełnienia funkcji radaru wielofunkcyjnego kierowania ogniem w drugim etapie polskiego programu obrony powietrznej średniego zasięgu. Wiadomo, że rząd USA wstępnie zgodził się na sprzedaż tych stacji do Polski. Inne radary (wczesnego ostrzegania – aktywne P-18PL i pasywne PCL-PET) mają być dostarczone przez polski przemysł, i zintegrowane z IBCS w ramach drugiej fazy Wisły.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 18
Reklama
Tut
wtorek, 14 maja 2019, 10:59

Pytanie czy taki radar nam potrzebny? Czy nie lepsza technologia? Tym bardziej że polskie radary dobre.

dropik
środa, 15 maja 2019, 13:11

skoro takie dobre to pewnie wszyscy je kupują. całe nato na nich jedzie.

CdM
środa, 15 maja 2019, 00:51

Ależ oczywiście że potrzebujemy radaru dla Wisły, a sami nie mamy niczego, co mogłoby namierzać cele i naprowadzać pociski, które zakupiliśmy. Polskie radary są może i dobre ale do czego innego i powiedzmy w innej lidze. Nie wiem też czego chcesz od technologii Grummana - AESA GaN - że obrotowy? No owszem ale za to pewnie sporo tańszy niż 3 ściany.

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
środa, 15 maja 2019, 18:02

Panie CdmM może i tańszy ale czas do wykrycia szybko zbliżających się celów o małym RCS też znacznie dłuższy niż takiego ze stałymi antenami i większe prawdopodobieństwo zerwania śledzenia.

dropik
wtorek, 14 maja 2019, 10:33

nie wesprze. Wisły 2 raczej nie będzie bo amerykanie żądają bajońskich pieniędzy. Minimum to ponoć 50 mld, a może nawet i 60 mld zł

Lolek
poniedziałek, 13 maja 2019, 23:34

Tylko polski MON jest w stanie podpisać umowę in blanco- nie wiedząc co dokładnie kupuje i ile ostatecznie będzie to kosztować...

fryz5
wtorek, 14 maja 2019, 12:49

I to ma Pana zdaniem być wada, obciążać polski MON. Zawsze tak się dzieje przy rozwijaniu nowych technologii, że jak chcesz pozyskać nową jakość, to płacisz w ciemno (nie ma znaczenia jakiej firmie), a efekt może być różny. Można kupić rozwiązanie "z półki", sprawdzone i pewne, ale nie będzie to wtedy nowa jakość dająca unikalne zdolności.

Lolek
wtorek, 14 maja 2019, 15:43

@fryz5 - O czym ty bredzisz? To nie jest polski program B&R, nie mamy w nim żadnych udziałów i nie będziemy z niego czerpać żadnych profitów- chcemy pozyskać gotowy produkt. Wojsko miało konkretne wymagania co do systemu p.lot który miał zostać wybrany w ramach programu Wisła. Politycy natomiast wybrali system który tych wymagań nie spełnia, i kupili go już w części, w zamian za obietnicę że za jakiś czas powstaną komponenty które spełnią nasze wymagania. Przy tym nie wiemy kiedy to nastąpi i nie zależy to od nas, nie wiemy jakie parametry będą miały te komponenty, nie wiemy kto będzie ich producentem, a przecież to z producentem mamy negocjować transfer technologii, i na koniec nie wiemy jakie będą koszty tych komponentów. Jednocześnie jesteśmy nieodwracalnie związani tylko z tym jednym kierunkiem, umową na pierwszą fazę za 17 mld zł. Nie mamy żadnego wpływu na terminy, nie mamy żadnej pozycji negocjacyjnej i nie mamy żadnego pola manewru. Tylko dlatego, że politycy w MON bardzo chcieli się pochwalić jakimkolwiek zakupem. A teraz okazuje się, że na tą mityczną II fazę, w której miały zostać spełnione nasze wymagania operacyjne i przemysłowe, po prostu nas nie stać, więc jej najprawdopodobniej nie będzie. Ot- sami założyliśmy sobie homonto, kierat i kręcimy się w kółko jak to na osłów przystało.

Davien
środa, 15 maja 2019, 02:33

Lolek, a niby w czym Patriot nie spełniał wymagań MON-u? B jedyne co sie nasuwa to brak radaru dookólnego ale dwa radary AN/MPQ-65 maja pokrycie 240 stopni, a raczej od Niemiec czy Austrii nic do nas nie przyleci z wrogimi zamiarami. Wiec panei Lolek, jaki to system mielismy wybrać??

Zawisza_zielony
wtorek, 14 maja 2019, 15:29

Tyle ze to nie miałbyć program BR a system operacyjny. Pokaż realuzowany prze rodzimy przemysł program w który zamrożono taką kase. Na gawrona nas nie stać, loara za droga, na borsuka brak kasy...a mon lekką ręką wydaje mld zł na prace BR z których wyników krajowy przemysł nie bedzie mogł skorzytać bo wszystko ma pieczęć DO USA. I to jest wporządku???

asdfsdfgsdfgf
wtorek, 14 maja 2019, 12:05

Pomysł, żeby mieć ten sam radar co USA, nie jest głupi, taki radar na pewno będzie miał zapewniony serwis. Poza tym będzie interpretacyjny, będzie można w razie potrzeby przerzucić np.: Amerykańskie patrioty i z marszu wpiąć je w polskie radary.

Z prawej flanki
wtorek, 14 maja 2019, 15:15

@asdfsdfgsdfgf - Oczywiście, że ma sens. I właśnie dlatego każdy normalny poczekał by, aż amerykanie wybiorą radar, efektor i określą ostateczny kształt systemu który będą wdrażać. I wtedy można rozmawiać o konkretach. Podpisanie umowy przesunęło by się wówczas o ok 2 lata. Terminy dostaw nie przesunęły by się, bo obecnie i tak czekamy na nowe komponenty. To co zrobił MON to skrajna głupota, za która teraz płacimy. II fazy Wisły po prostu nie będzie. Politycy położyli ten program.

CdM
środa, 15 maja 2019, 00:59

Za to teraz będzie ucieczka do przodu w postaci F-35. Stawiam na defiladową liczbę maszyn ale za to wszelkie koszty takie same jak przy poważnym zakupie (infra, szkolenia). I gadki że potem kupimy więcej (nie kupimy). I kolejny sukces. Himars, Patrioty, F-35; silni zwarci gotowi!

dropik
wtorek, 14 maja 2019, 10:34

juz wiadomo ; minimum to 50 mld. miłego dnia ;)

Jasio
wtorek, 14 maja 2019, 08:26

Jaki minister taki MON,tu nie chodzi o to żeby kupić coś co jest najlepsze tylko chodzi o zakup po kilka sztuk byle czego żeby było co na paradzie pokazać

Lechu
wtorek, 14 maja 2019, 03:45

I do tego jeszcze potrafią powiedzieć co konkretnie chce kupić. No bo po co jakieś tam przetargi robić...

Pawel
wtorek, 14 maja 2019, 01:46

czego sie nie robi za obietnice obrony kraju;-) Podobnie przed 2 woj swiatowa tez kupywalismy ang niszczyciele oraz francuskie okrety…. tez za obietnice. Jakim naiwniakiem trzeba byc albo co komu obiecano...

Jan
wtorek, 14 maja 2019, 11:21

"kupywaliśmy" za pożyczkę francuską i za gotówkę (w WB). Z tymi państwami mieliśmy umowę, że w razie "W" uczynią co będą mogły. Właśnie tyle zrobiły. W 39 ani Francja, ani WB nie były gotowe do wojny (w 40 też nie). Nie wiem, co tu porównywać do dzisiejszych czasów. Co do radaru, to wybór był taki: albo stary, albo ten, którego jeszcze nie ma. Skoro budujemy system, który ma służyć kilkadziesiąt lat, to lepiej teraz poczekać 2-3, na najnowsze komponenty. O innych źródłach sprzętu nie wspomnę, bo szkoda gadać...

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama