Więcej współpracy w UE zamiast "europejskiej armii"

3 czerwca 2016, 18:11
Unia Europejska
Fot. Flickr/Yukiko Matsuoka/CC.3.0

Wobec wyzwań związanych z koniecznością wdrażania kosztownych planów modernizacji europejskich sił zbrojnych a także niestabilnej sytuacji na obrzeżach UE, Niemcy i Francja forsują inicjatywę zmierzającą do wzmocnienia integracji europejskiej w zakresie polityki bezpieczeństwa i obrony.

Jak donosi Reuters, propozycję wzmocnienia militarnego wymiaru Unii Europejskiej, w tym utworzenia wspólnego funduszu na rzecz obrony, ma podczas szczytu szefów resortów spraw zagranicznych 28-29 czerwca, złożyć Federica Mogherini. 

Za propozycją stoją Francja i Niemcy, które mają nadzieję, że ściślejsza integracja pozwoli obniżyć koszty realizacji niezbędnych planów zbrojeniowych. Służyć temu ma m.in. dyskutowana idea europejskiego funduszu obronnego, zapewniającego uczestniczącym w nim państwom kredyty na realizację wspólnych projektów obronnych. Według Reutersa fundusz może zacząć działać już w 2017 r. i być wspierany przez środki z Europejskiego Banku Inwestycyjnego.

Wcześniej, w związku z operacją w Republice Środkowoeuropejskiej Francja bezskutecznie domagała się stworzenia wspólnego funduszu, przeznaczonego na finansowanie wojskowych operacji pod egidą Unii Europejskiej.

Inne rozważane opcje, obejmują poszerzanie i integrowanie obszarów współpracy między jednostkami z chętnych do zacieśniania współpracy państw członkowskich. Z kolei według niedawnych przecieków medialnych, pogłębienie integracji w dziedzinie bezpieczeństwa, w tym m.in. utworzenie połączonych cywilno-militarny kwater oraz wspólną produkcję i użytkowanie sprzętu wojskowego, zakłada projekt niemieckiej białej księgi w dziedzinie bezpieczeństwa. 

Wielka Brytania pod ścianą?

Choć niemiecko-francuskie plany nie obejmują, spektakularnego i wywołującego największe kontrowersje wśród opinii publicznej, pomysłu utworzenie ponadnarodowych, unijnych sił zbrojnych, to ich ujawnienie na kilka tygodni przed brytyjskim referendum na temat członkostwa w UE może wzmocnić kampanię zwolenników Brexitu. Z drugiej strony, w przypadku wygrania zwolenników pozostania we wspólnocie, ewentualna decyzja brytyjskich władz na temat zaangażowania w projekty będzie miała większą legitymizację, zaś potencjalny sprzeciw - mniejszą moc sprawczą. Innymi słowy, wydaje się, że inicjatorzy omawianych propozycji próbują ograniczyć rolę Wielkiej Brytanii jako "hamulcowego" zacieśniania integracji w sferze bezpieczeństwa i obrony".

Jakie stanowisko Polski?

Otwartym pytaniem jest reakcja na niemiecko-francuską inicjatywę ze strony polskiego rządu. Warszawa przez długi czas podchodziła sceptycznie do planów rozwoju europejskiej tożsamości obronnej, widząc w niej groźbę osłabienia roli Stanów Zjednoczonych w zakresie europejskiego bezpieczeństwa.

Korekta tej polityki nastąpiła za czasu rządu Platformy Obywatelskiej a w szczególności po wojnie rosyjsko-gruzińskiej i implementacji amerykańskiej polityki resetu wobec Rosji. Ożywienie WPBiO było jedynym z priorytetów polskiej prezydencji w ramach UE, zaś inicjatywy w tym zakresie konsultowane były na przykład z Niemcami. 

Czy taką postawę podziela rząd Prawa i Sprawiedliwości?

Jak zadeklarował w swoim expose minister Waszczykowski "Polska będzie się angażować w działania na rzecz wzmocnienia Wspólnej Polityki Bezpieczeństwa i Obrony Unii Europejskiej. Im więcej elementów obronnych tym lepiej". Wyraźnie zaznaczył przy tym, że europejskie rozwiązania nie mogą stanowić konkurencji dla NATO.

Rząd PiS kontynuuje wysiłki w celu konsolidacji krajowego przemysłu zbrojeniowego, czego niedawnymi przejawami była akwizycja przez Polską Grupę Zbrojeniową Autosanu oraz Exatela

Wydaje się więc, że polskie stanowisko w sprawie inicjatywy niemiecko-francuskiej będzie miało charakter dwutorowy, tzn. ostrożnego poparcia dla rozwoju zdolności dowodzenia i instrumentów wzmacniających unijne zdolności do reakcji na występujące kryzysy oraz dystansowania się wobec pomysłów integracji sektorów zbrojeniowych. 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 2
Reklama
panzerfaust39
sobota, 4 czerwca 2016, 10:19

Unijni doktrynerzy przebierają nogami aby Bruksela jednak dysponowała jakąś realną siłą która będzie pacyfikować przeciwników jednego supermolocha

rmarcin555
niedziela, 5 czerwca 2016, 13:14

@panzerfaust39 Jeżeli Europa chce mieć na cokolwiek wpływ to armia jest naturalną koniecznością. Do tego jednak trzeba ludzi z wizją, a tych brakuje. Pełno jest za to kacyków machających flagami i udającymi, że nie widzą jak są rozgrywani przez wielkich: Rosję i USA. A Twój nick sugerował, że masz jakieś pojęcie o historii XX wieku.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama