Reklama
Reklama
Reklama

Więcej rakiet manewrujących dla Korei Południowej

15 marca 2018, 09:57

Korea Południowa zdecydowała o zakupie dodatkowych 90 europejskich rakiet manewrujących Taurus KEPD 350 o zasięgu ponad 500 km. Nosicielami broni będą wielozadaniowe myśliwce Boeing F-15K Slam Eagle. 

Korea Południowa posiada w służbie już 170 pocisków Taurus KEPD 350 pozyskanych na mocy kontraktu z 2013 roku za cenę ok. 1,8 mln dolarów za sztukę. Ich podstawowym przeznaczeniem jest niszczenie betonowych umocnień o grubości do około 6 metrów z wykorzystaniem głowicy bojowej o masie 480 kg. Najnowszy zakup Seulu związany jest z napięciami na Półwyspie Koreańskim oraz rozbudową północnokoreańskiego arsenału rakietowo-jądrowego, do którego neutralizacji w razie kryzysu mogą zostać wykorzystane europejskie rakiety manewrujące. 

Co ciekawe, koreańska agencja uzbrojenia DAPA (Defense Acquisition Program Administration) nie wydała żadnego oficjalnego komunikatu na temat zakupu pocisków, zapewne w celu nie podkręcania wojennej atmosfery w rejonie. Rzecznik agencji powiedział jedynie, że kontrakt z konsorcjum TAURUS Systems GmbH. zawarto pod koniec lutego 2018 roku. 

Istotną cechą rakiet Taurus jest umiejętność unikania systemów obrony przeciwlotniczej przeciwnika. Uzyskano to zapewniając lot na wysokości mniejszej niż 50 m. Sama rakieta o długości 5,1 m i wadze około 1400 kg leci z prędkością poddźwiękową (około 0,95 Mach).

Pociski Taurus KEPD 350K są produkowane przez europejskie konsorcjum TAURUS Systems GmbH., które jest spółką joint venture firm MBDA Deutschland GmbH (67% udziałów) i SAAB Dynamics AB (33%). Do tej pory do ich przenoszenia zostały przystosowane niemieckie i hiszpańskie Eurofightery oraz hiszpańskie myśliwce F/A-18 Hornet. 

Zasięg pocisków KEPD 350K o obniżonej skutecznej powierzchni odbicia radiolokacyjnego jest szacowany na ponad 500 km. Rakieta napędzana silnikiem turbowentylatorowym Williams F121-WR-115 o ciągu 6,67 kN leci do celu z prędkością poddźwiękową. Pocisk naprowadzany jest na cel bezwładnościowym układem nawigacyjnym korygowanym systemem GPS, radiolokacyjnym wysokościomierzem oraz układem elektrooptycznym bazującym na mapie z rzeźbą terenu. Umożliwia to lot rakiety na małej wysokości ok. 30-40 metrów nad powierzchnią gruntu. Celność pocisku jest szacowana na ok. 3 metry. 

TAURUS Systems GmbH. ujawnił w 2015 roku, że pracuje także nad zmniejszoną wersją rakiety oznaczoną 350K-2 o masie ok. 300 kg i zredukowanym do 300 km zasięgu, która mogłaby być przenoszona przez lekkie myśliwce takie jak południowokoreański FA-50. Od grudnia 2017 roku realizowane jest studium wykonalności tego projektu, które ma być gotowe w połowie bieżącego roku. 

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 12
Reklama
Grunner
czwartek, 15 marca 2018, 20:18

Miniaturyzacja pocisków samosterujących to oczywisty standard z powodu łatwości zestrzelenia takowych. Zmniejsza się RCS i obraz termiczny oraz obniża minimalną wysokość lotu. Dziś dane do wysokości to już nie prosty wys. barometryczny jak w P15 Termit (ale to był pocisk morski) ale radiowysokościomierz a nawet mikroradar SAR. Projekt polskiej Piranii ma tylko 2m długości, silnik o ciągu ok. 250N, średnicę 20 cm, masę całkowitą ok 100kg przy ponad 20 kg głowicy, radar z syntetyczną aperturą to kilka kilogramów. Właśnie czymś taki powinniśmy przykryć Obwód przeciążając OPL przeciwnika. Potem można zrobić coś większego. Taki pocisk to koszt min. 10x mniejszy niż Taurus i jest w naszym zasięgu bez potrzeby angażowania się w projekty z Ukrainą. Naprowadzanie bezwładnościowe a w ostatniej fazie IIR+UV. W 2016 były testy Jet2 (2x tani silnik Jetcat 160N) i dron odrzutowy osiągał wysokość ponad 5000m i prędkość ponad 500 km/godz. Wiadomo jednak że od bezzałogowca do pocisku samosterującego droga daleka choć ITWL zapowiadał gotowość projektu w 2017. Oby jak najszybciej bo Polska nie ma żadnej odpowiedzi na Iskandery i Kalibry a ewentualny transfer technologii GMLRS to zdecydowanie za mało.

rococco
piątek, 16 marca 2018, 00:18

to byłby hit eksportowy ale oczywiście powinniśmy przygotować zubożoną wersję dla odbiorców zagranicznych, zgodną z ograniczeniami MTRR

sos
czwartek, 15 marca 2018, 15:32

Kolego Willgraf. Proszę ostrzec Koreę Płd , że pociski manewrujące to łatwy cel do strącenia i cena ich pozyskania jest absurdalnie niska a więc mocno podejrzana. Ad vocem naszej wymiany zdań na temat potencjału odstraszania Caracali i Tomahawków , gdzie twierdziłeś ,że jeden pocisk manewrujący kosztuje kilkadziesiąt mln dolarów.

kubuskow
piątek, 16 marca 2018, 11:25

Proszę zauważyć, że Koreańczycy już używają tych pocisków - cena dotyczy tylko samego CM. W naszym przypadku musielibyśmy kupić wszystko (samolot, logistyka i CM). W przypadku wyrzutni naziemnych potrzeba je najpierw zaprojektować i zbudować (wyrzutnie, dowodzenie, logistyka), a to kosztuje i nie zawiera się w 1,8 mln za sztukę. Jednak też uważam, że CM wystrzeliwane z kołowych wyrzutni to powinien być nasz priorytet.

krk
czwartek, 15 marca 2018, 12:14

A ile my daliśmy za JASSM o zasięgu 300km? 500 mln $ - szkoda że F-16 nie może przenosić tych rakiet...

Grzesiek
czwartek, 15 marca 2018, 21:25

A nie daliśmy czasem połowę z tego co piszesz i to z przystosowaniem naszych f-16?

Lucjan 3
czwartek, 15 marca 2018, 12:04

350K-2 ---> coś dla naszych M-346

pl 68 !
czwartek, 15 marca 2018, 11:57

No wlasnie a do kima caly czas dra mordy ze ma sie rozbroic ! A jak juz sie rozbroi to skonczy jak Saddam albo Kadafi ! Ale tego to juz mu nie powiedzieli .

der
czwartek, 15 marca 2018, 18:03

Kolega zwolennik północnokoreańskiego reżimu? Polecam film \"Dzieci złego państwa\"

Kowalskiadam154
czwartek, 15 marca 2018, 11:26

Zamiast zwiększać zasięg to go zmniejszają ? No tak Jak już powstanie ten nowy mini Taurus to można się spodziewać że stare pójdą na złom bo po co Rosja ma się niepokoić

EUropa
czwartek, 15 marca 2018, 20:33

Oj kolego Kowalskiadam154, czy nie szkoda tobie klawiatury wypisujac takie rzeczy? Nic nie zmniejszaja, tylko chca wprowadzic na rynek mniejszy cruise missile(CM), zeby tez mniejsze samoloty mogly byc nosnikiem takiej broni lub, zeby wieksze mogly zabrac wiecej sztuk. Ogolnie ta wersja to nic nowego, poniewaz dla szwedzkich Gripenow od poczatku byla konstruowana mniejsza/lzejsza wersja Taurusa, ale okazalo sie, ze... Gripen daje rade przenosic \"normalnego\" Taurusa i... Szwecja ogolnie to rezygnuje (na jakis czas) z zakupu. Co do zasiegu to chyba kolega rozumie, ze mniejszy wariant to mniejszy korpus i mniej miejsca na paliwo co oznacza mniejszy zasieg. Niemcy nie rezygnuja z \"normalnego\" Taurusa (posiadaja 600 sztuk) a co do dziecinnego zachaczenia o Rosje, to nie bede na takie \"merytoryczne\" tezy odpowiadal. Jeszcze jedna, a bardzo wazna i malo komu znana, kwestia. Niemiecka nomenklatura, w przeciwienstwie do innych, podaje nie maximum range a minimalny zasieg czyli zasieg podczas najtrudniejszej i najbardziej energochlonnej misji. Jest to ekstremalny hi-low-low lot ponizej 50m (przewaznie 20-30m) nad ziemia, ktory jest najtrudniejszy do odparcia przez przeciwnika. W takim wypadku zasieg Taurusa to gwarantowane 500km +! Jezeli zaprogramowac ataki w sposob hi-hi-low to zasieg bedzie oczywiscie o wiele, wiele wiekszy, ale CM staje sie latwym celem dla powaznego przeciwnika z porzadna OPL.

Davien
piątek, 16 marca 2018, 11:03

Europa praktycznie nikt nie odpala obecnie manewrujących na duzych wysokościach, no może Rosja. Zarówno Tomahawk jak i Storm shadow oraz Taurus leca na wys. ok 30-40m przez praktycznie cały czas lotu i tu zasieg Taurusa i Storm Shadow jest podobny -ok 500-550km, to Tomahawk ma znacznie większy -1700km ale jest tez ogólnie większym pociskiem.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama