Reklama
Reklama
Reklama

Włoskie obawy wobec europejskiego planu wsparcia zbrojeniówki. Wnioski dla Polski [KOMENTARZ]

17 października 2017, 18:35
AMX
Fot. Carlos Menendez San Juan - AMX/Wiki, CC BY-SA 2.0

Wprowadzenie Planu Działań na Rzecz Obronności ma w założeniu umożliwić szybszy rozwój europejskiego sektora zbrojeniowego. Niedawno swoje zastrzeżenia do założeń przygotowanego przez Komisję Europejską planu zgłosił włoski senat. 

Główne założenia wsparcia projektów obronnych przez Komisję Europejską w ramach Planu Działań na Rzecz Obronności zakładają, że wsparcie finansowe otrzymają konsorcja, w których znajdzie się przynajmniej trzech partnerów z dwóch krajów. Kwoty, która mają zostać przeznaczone na rozwój europejskiej zbrojeniówki będą istotne, do 2020 roku ma to być co najmniej 590 mln euro. 

W kolejnej perspektywie Komisja Europejska rekomenduje wydawanie łącznie nawet po 1,5 mld Euro rocznie w ramach dwóch "okien": badawczego (research window) - 500 mln euro i zdolności (capability window) - 1 mld euro. Plan ma przy tym zagwarantować optymalizację środków wydawanych na projekty obronne poprzesz większą konsolidację przemysłu i rezygnację z dublowania tych samych projektów przez różne kraje wspólnoty.

Obecnie założenia planu są konsultowane przez kraje członkowskie. Swoje zastrzeżenia do założeń projektu KE zgłosił niedawno Guido Crosetto, który stoi na czele włoskiego stowarzyszenia przemysłowego AIAD grupującego firmy z sektora zbrojeniowego i lotniczego na posiedzeniu senackiej komisji obrony. Wśród głównych zagrożeń dla lokalnego przemysłu wskazał on fakt, że wymóg zaangażowania firm z co najmniej dwóch państw bardzo mocno będzie sprzyjać dwóm krajom członkowskim - Niemcom i Francji, których przemysły obronne są już obecnie ze sobą ściśle związane zostawiając włoski przemysł na uboczu. 

Czytaj też: Zbrojeniówka w centrum polityki przemysłowej UE

W przygotowanym przez włoski senat raporcie z zastrzeżeniami do planów Komisji Europejskiej znalazł się więc postulat wprowadzenia wymogu udziału, co najmniej trzech krajów w projekcie. 

Dla Włochów problemem staje się też związanie ich przemysłu obronnego z Wielką Brytanią, która obecnie opuszcza struktury UE. Tymczasem zgodnie z założeniami Planu Działań na Rzecz Obronności że infrastruktura, zakłady i zasoby wykorzystywane w projektach otrzymujących dofinansowanie nie mogą się znajdować poza Unią. Zdaniem włoskiego senatu może to więc wyłączyć z udziału w projektach firmy unijne, które prowadzą działalność poza wspólnotą. Przykładem może być koncern Leonardo. W treści projektu mowa też o tym, że na terenie UE powinna być zlokalizowana infrastruktura firm podwykonawczych, o ile uczestniczą one w działaniach dofinansowanych przez program. 

Według Defense News dla Leonardo potencjalnie niekorzystne może być, że pieniądze mają trafić do firm, w których państwo lub państwa UE bądź ich obywatele mają, co najmniej 50% udziałów. Tymczasem włoski rząd ma we w największym włoskim koncernie lotniczym jedynie 30,2% udziałów. Z informacji udostępnionych przez Leonardo, na styczeń 2016 roku wynika, że nieco ponad połowa (50,4 proc.) akcji jest w rękach inwestorów instytucjonalnych, z których około 90 proc. znajduje się poza państwem włoskim, dalsze 17,7 proc. - w rękach krajowych inwestorów detalicznych. Biorąc pod uwagę, że koncern prowadzi strategię umiędzynarodowienia struktury właścicielskiej, kryterium to może być niekorzystne. 

Czytaj więcej: UE wkracza do zbrojeniówki. Polska musi wyjść naprzeciw [4 PUNKTY]

Proces dyskusji nad kształtem unijnego Planu Działań na Rzecz Obronności będzie mieć kluczowe znaczenie dla rozwoju europejskiej zbrojeniówki. Wypracowanie założeń korzystnych dla wszystkich krajów wspólnoty dysponujących bardzo różnorodnym potencjał jest zadaniem niezwykle trudnym ale niezwykle ważnym by plan spełnił pokładane w nim nadzieje. Zauważają to kolejne kraje wspólnoty, które tak jak Włochy rozpoczęły zgłaszanie swoich uwag do projektu, uwzględniając potrzeby lokalnego przemysłu. 

Jak deklaruje Komisja Europejska kwoty, które mają zostać przeznaczone na projekt posłużą przede wszystkim do rozwoju małych i średnich przedsiębiorstw. W związku z tym konieczne jest takie zoptymalizowanie założeń funduszu by spełniał one te założenia, a przy tym wspierał również mniej rozwinięte sektory zbrojeniowe w Europie. Jest to szczególnie ważne dla Polski, której przemysł zbrojeniowy składa się z firm o różnej strukturze własnościowej, wielkości i potencjale, często jednak potrzebujących transferu technologii i charakteryzujących się ograniczoną konkurencyjnością.

Czytaj więcej: DPZ MON: Potrzebny "mechanizm wyrównujący" w unijnym wsparciu dla zbrojeniówki [WYWIAD]

Zasadne jest więc przygotowanie polskich uwag do planu UE i aktywny udział w negocjacjach, a także poszukiwanie we Wspólnocie podzielających punkt widzenia władz w Warszawie. W innym wypadku założenia planu KE mogą zostać opracowane z uwzględnieniem w pierwszej kolejności potrzeb najsilniejszych krajów należących do strefy euro do których oprócz Niemiec i Francji zaliczają się także Włochy. W wywiadzie dla Defence24.pl wicedyrektor Departamentu Polityki Zbrojeniowej MON Mateusz Sarosiek mówił, że działania w tym celu są już prowadzone. 

Dlatego rząd angażuje się, by KE wzięła pod uwagę różnorodność geograficzną. Obawiamy się, że przewidywany w Europejskim Programie Rozwoju Przemysłu Obronnego prosty wymóg kooperacji co najmniej trzech przedsiębiorstw z co najmniej dwóch państw członkowskich może doprowadzić do zdominowania współpracy przez większe, zachodnioeuropejskie transnarodowe firmy poprzez tworzenie zamkniętych "klubów" i aranżowanie projektów wykorzystujących np. obecnych partnerów i dostawców. Natomiast wprowadzenie kryteriów różnorodności geograficznej może stworzyć mechanizm wyrównujący szanse dla firm z części wschodniej, zmniejszając możliwość wyłączania potencjału z tej części Europy.

Mateusz Sarosiek, Wicedyrektor Departamentu Polityki Zbrojeniowej MON
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 16
Reklama
Przemo
środa, 18 października 2017, 15:05

Kolejny krok Brukseli w kierunku głębszej integracji i przekształcenia Unii Europejskiej w superpaństwo. Do tego antyrynkowe dotacje faworyzujące niektóre firmy.

Grzyb
środa, 18 października 2017, 00:10

Co najmniej 3 firmy (KMW, Rheinmetall, Nexter) w 2 panstwach (Niemcy i Francja). Ha ha ha! Czy coś trzeba jeszcze dodać? Unia Europejska powinna zmienić nazwę, propozycję tych ustaw mówią więcej niż sto sloganów!

Arek
środa, 18 października 2017, 13:38

Moim skromnym zdaniem Niemcy wraz z Francją chcą jak najwięcej przejąć kontrolę nad rynkiem zbrojeniowym na terenie UE. I czy to się komuś podoba czy nie chcą dyktować warunki, co komu i za ile. Bez zgody tzw; UE nie będziemy mogli kupić nawet podartego samolotu, a co dopiero mówić o zakupie kilku samolotów. To Niemcy z Francją szykują sobie uzasadnione dla nich przejmowanie większości środków unijnych przeznaczanych na dofinansowanie zbrojeń na terenie UE. Nasz MON to zbieranina fachowców od brania kasy, ale dla siebie. Na chwilę obecną nie ma mądrych posunięć które patrzyły by w przyszłość pod względem militarnym, przemysłu zbrojeniowego, zaplecza serwisu i technicznego. Kupuję to bo lobby mnie kusi , a czy to się nam kalkuluje to już nie ich problem za 5-10 lat martwić się będą inni.

CB
środa, 18 października 2017, 23:52

A dziwi Cię to, że niektóre kraje chcą się przeciwstawić coraz bardziej nachalnej ekspansji zbrojeniowej USA? Nie przeszkadza Ci, że np. my uzależniamy się coraz bardziej od Ameryki, ale przeszkadza Ci, że inni chcą się przed tym bronić? Ciągle się mówi o ochronie naszego krajowego rynku, wspieraniu polskich zakładów itd. ale jak sąsiedzi próbują robić to samo w ramach UE, to źle...

pawer
wtorek, 17 października 2017, 22:31

Zastanawiam sie dlaczego mamy tyle mądrych głów i nie potrafimy zbudować samolotu np podobnego do Gripena dziwne

kim1
środa, 18 października 2017, 10:04

Potrafimy, tylko zachód nam nie pozwala. Zlikwidowano lub sprzedano nasz przemysł. Zostały w większości firmy zbrojeniowe z Niemiec, Francji, W.Brytanii i trochę ze Szwecji, Norwegii i Finlandii.

cdee
środa, 18 października 2017, 09:50

te "madre " głowy zlikwidowały Polski przemysł bo był Pąństwowy. Sprzedajac go państwowym ale zachodnim firmom lub likwidujac go zeby nie miały one konkurencji

ggddrrdw
środa, 18 października 2017, 08:54

Prawda. W końcu kraj ekspercki, od wszystkiego

zxxc
środa, 18 października 2017, 11:54

Czyli wszyscy będziemy grali dla Niemiec i Francji. I to na mocy obowiązujących centralistycznych europejskich dekretów. Włosi, Brytyjczycy, Szwedzi, Czesi, Norwegowie zaczną tracić rynek. Hiszpanie cichutko podepną się pod zamówienia wielkiej dwójki. Plankton taki jak Polska zostanie "wreszcie" sprowadzony do roli konsumenta. No może jeszcze podwykonawcy drobnych części i europalet (na czymś te nowe uzbrojenie trzeba będzie przetransportować). Dojdzie do konfliktu, to trzeba będzie czekać na serwis i dostawy z Niemiec i Francji (tak jak to ma miejsce z nielotami Tigerem i Eurofgihterem). Po wyjściu WBrytanii z UE, za 10 lat potencjał autorytarnej Turcji będzie większy niż całej UE.

De Retour
środa, 18 października 2017, 14:13

UE powinna nam dopłacić do zakupów sprzętu z USA i jeszcze dodać technologie, którymi USA nie chce się dzielić. A jak mają w pewnych obszarach opóźnienia, to powinni nam płacić dodatkowo kary. Jestem pewny, że V4 i Miedzymorze, to wywalczy.

sojer
wtorek, 17 października 2017, 20:28

Zapis dwa kraje można czytać, że wszystkie pieniążki zgarną projekty niemiecko-francuskie, a Włochy chcą być numerem trzy. Hiszpania też będzie lobbować, bo w projektach lotniczych (czyt. dotowania Airbusa) oni będą beneficjentami.

Drzewica
środa, 18 października 2017, 11:12

Mamy powtórkę z rozrywki; Niemcy z Francją szykują sobie uzasadnienie dla przejmowania większości środków unijnych przeznaczanych na dofinansowanie zbrojeń. Inaczej mówiąc chcą wyraźniej wychodzić przed szereg!

Kos
środa, 18 października 2017, 10:31

W kontekście modernizacji WP i potrzeb zakupowych armii, Polska już dawno powinna się poważnie zaangażować kapitałowo w Saaba i/lub Leonardo i należałoby to zrobić przed zakupami, a nie dopiero po złożeniu zamówień. Wtedy inna byłaby cena i inne pozostałe warunki kontraktu, no i SP korzystałby na wzroście wartości tych spółek. Kiedyś i tak będziemy musieli się w tego typu współpracę zaangażować, ale zrobimy to na gorszych warunkach, bo spółki te będą już "utuczone" naszymi zamówieniami.

Realista
wtorek, 17 października 2017, 19:15

Czyli PGZ powinien wejść we współpracę z Włochami - w miejsce UK. Nie za darmo - za transfer technologii, zwłaszcza broni precyzyjnej np. amunicji Vulcano-Dardo lub rakiet lub elektroniki.

cdee
środa, 18 października 2017, 09:48

czyli wsparcie dla PAŃSTWOWYCH ale zachodnich firm. Prosiłbym o komentarze tych którzy likwidowali polski przemysł bo był państwowy ale Polski.

Kowalskiadam154
środa, 18 października 2017, 07:39

Multikulti przemysłu obronnego Niedługo UE weźmie się za łączenie koncernów samochodowych elektronicznych etc bo wsxystko musi być wspolne

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama