Reklama

Sukcesy polskich archeologów na Westerplatte [FOTO]

16 listopada 2016, 17:38
Pogięty orzełek z czapki jednego z poległych lub rannych obrońców Wartowni nr 5 na Westerplatte – fot. M.Dura
Chcąc odsłonić ruiny Wartowni nr 5 trzeba będzie powrócić do kształtu Cmentarzyka Obrońców z 1946 r. - Fot. M.Dura
Zegarek odnaleziony w okolicach Wartowni nr 5 – fot. M.Dura
Przedwojenne plomby towarowe z widocznym orzełkiem oraz z napisem Westerplatte – fot. M.Dura
Fragmenty zastawy fajansowej i porcelanowej odnajdowano nie tylko przy Willi Oficerskiej, ale również przy Wartowni nr 5 – fot. M.Dura
Odnaleziona przy Wartowni nr 5 siatka Ledóchowskiego – pozostałość po zaporze rozstawionej przez Polaków przed wojną – fot. M.Dura
Gruz, elementy kafli, fasady zewnętrznej odnaleziono w miejscach prowadzenia prac wykopaliskowych – fot. M.Dura
Wydobyte w okolicach Wartowni nr 5 druty kolczaste – pozostałość po polskich umocnieniach polowych – fot. M.Dura
Odnaleziona w okolicach Willi Oficerskiej zakorkowana butelka z nalewką na czosnku – fot. M.Dura
Łuski po polskiej amunicji odnalezione przy Wartowni nr 5 są rozerwane wybuchem lub wystrzelone – fot. M.Dura
Zapalniczka żołnierska znaleziona przy Wartowni nr 5 taka sama jaką odnaleziono na polu bitwy pod Kockiem – fot. M.Dura
Guziki od polskich mundurów wojskowych znalezione na terenie ruin Wartowni nr 5 – fot. M.Dura
Ilość przedmiotów historycznych odszukanych w ciągu miesiąca na Westerplatte pozytywnie zaskoczyła wszystkich – fot. M.Dura

Kończą się tegoroczne prace archeologiczne prowadzone od miesiąca na Westerplatte. Dostarczyły one nie tylko bezcenne pamiątki bezpośrednio związane z obroną polskich żołnierzy, ale wyjaśniły również pewne nieudowodnione wcześniej przypuszczenia.

Pierwsza faza wykopalisk archeologicznych prowadzona na terenie byłej Wojskowej Składnicy Tranzytowej przez Muzeum Westerplatte i Wojny 1939 ma się zakończyć jeszcze w tym miesiącu. Jak na razie w jej trakcie odkryto całkowicie fundamenty Willi Oficerskiej oraz dokonano sondażowych wykopów w okolicach Wartowni nr 5.

Jednak nawet te trwające tylko miesiąc prace dały odpowiedź na wiele pytań i co najważniejsze odsłoniły pamiątki, których wcześniej nie było praktycznie w żadnym polskim muzeum – z walk toczonych od 1 do 7 września 1939 r. przez polskich żołnierzy. W jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc w Trójmieście, i to przez gości z zagranicy, nie było bowiem eksponatów po toczącej się tam walce polskich żołnierzy (poza budynkami). Jak się okazało wystarczyło po nie tylko sięgnąć – pod ziemię.

Guziki od polskich mundurów wojskowych znalezione na terenie ruin Wartowni nr 5 – fot. M.Dura

Muzeum Westerplatte i Wojny 1939 nie bez przyczyny zaczęło wykopaliska od Wartowni nr 5. Zgodnie z przypuszczeniami okazało się, że większa część ruin po obiekcie, gdzie zginęło najwięcej polskich żołnierzy (podczas nalotu 2 września 1939 roku), znajduje się pod brukiem doprowadzającym zwiedzających WST do Cmentarzyka Obrońców. Należy dodatkowo pamiętać, że nadal istnieje możliwość znalezienia pod ziemią szczątków Polaków przygniecionych żelbetonowymi ścianami i stropem budynku. O tym jednak będzie się można przekonać w przyszłym roku, gdy prace archeologiczne w tym miejscu ruszą pełną parą.

Pogięty orzełek z czapki jednego z poległych lub rannych obrońców Wartowni nr 5 na Westerplatte – fot. M.Dura

Jednak tylko na podstawie efektów wykopów sondażowych już można było wrócić do pomysłu, by ruiny Wartowni nr 5 odsłonić, przykryć specjalnym szkłem i podświetlić. Będzie to niestety wymagało przesunięcia Cmentarza Obrońców. Z tym jednak nie powinno być problemów, ponieważ znajdują się tam tak naprawdę szczątki tylko dwóch polskich żołnierzy - kaprala Andrzeja Kowalczyka oraz mjr. Henryka Sucharskiego. W ten sposób ruiny Wartowni nr 5 mogłyby się stać ważną i integralną część Cmentarzyka.

Chcąc odsłonić ruiny Wartowni nr 5 trzeba będzie powrócić do kształtu Cmentarzyka Obrońców z 1946 r. - Fot. M.Dura

Takich problemów do rozwiązania pojawia się jednak więcej. Prace wykopaliskowe odsłaniają bowiem elementy umocnień, których wcześniej jedynie się domyślano. Znaleziono między innymi fragment siatki Ledóchowskiego, która była rozciągnięta pomiędzy wbetonowanymi szynami kolejowymi (fundamenty tych umocnień odkopano wcześniej). Przed 1939 r. zbudowano w ten sposób zaporę, która mogła się oprzeć nawet lekkim czołgom.

Odnaleziona przy Wartowni nr 5 siatka Ledóchowskiego – pozostałość po zaporze rozstawionej przez Polaków przed wojną – fot. M.Dura

Być może pojawi się więc pomysł, by część tych umocnień odbudować i pokazać, jak była zorganizowana polska obrona. Będzie to o tyle ułatwione, że przy Wartowni nr 5 odnaleziono również fragmenty przedwojennego drutu kolczastego. Jest więc wzór na odtworzenie tego, co w 1939 r. pomagało zatrzymać nacierających Niemców.

Wydobyte w okolicach Wartowni nr 5 druty kolczaste – pozostałość po polskich umocnieniach polowych – fot. M.Dura

Należy przy tym pamiętać, że jak na razie trwają przede wszystkim prace sondażowe. Jednak i tak, to co jest wydobywane spod ziemi pozytywnie zaskakuje archeologów i muzealników. Należy przecież pamiętać, że na Westerplatte (i w ogóle w Polsce) nie było jak dotąd ekspozycji uzbrojenia i amunicji, którymi rzeczywiście polscy żołnierze walczyli w obronie WST we wrześniu 1939 r. Teraz taką wystawę można już bez problemu zorganizować.

Łuski po polskiej amunicji odnalezione przy Wartowni nr 5 są rozerwane wybuchem lub wystrzelone – fot. M.Dura

Poza wcześniej znalezionym magazynkiem od ręcznego karabinu maszynowego Browning wz. 1928 oraz ładownikiem do uzupełniania tych magazynków, jednym z najcenniejszych znalezisk jest pogięty orzełek z czapki, należącej najprawdopodobniej do jednego z poległych obrońców Wartowni nr 5. Jest to ważny symbol, podobnie jak odnajdywane cały czas elementy wojskowego wyposażenia - w tym: guziki oderwane od mundurów, łuski po amunicji (wystrzelone, ze zbita spłonką lub rozerwane wybuchem), zapalniczka wojskowa, monety, itd.

Zapalniczka żołnierska znaleziona przy Wartowni nr 5 taka sama jaką odnaleziono na polu bitwy pod Kockiem – fot. M.Dura

Odkrywane są także ślady związane z życiem obrońców Westerplatte. Znaleziono m.in. fragmenty porcelany przy Wartowni nr 5, co mogłoby potwierdzać, że rzeczywiście żołnierze z sąsiednich placówek udawali się tam na posiłek. Dwóch z nich zresztą było w tej Wartowni podczas feralnego nalotu z 2 września 1939 r.

Fragmenty zastawy fajansowej i porcelanowej odnajdowano nie tylko przy Willi Oficerskiej, ale również przy Wartowni nr 5 – fot. M.Dura

Pamiątkami po działalności Wojskowej Składnicy Tranzytowej są wykopane plomby towarowe z oznaczeniem WST Westerplatte oraz polskim orłem z koroną. Odszukano również dużą ilość fragmentów ścian, ozdób fasadowych, kafli oraz elementów wyposażenia Willi Oficerskiej (w tym metalową lampę wiszącą). Jeżeli pojawi się więc idea, by taką Willę odbudować (np. pod potrzeby przyszłego muzeum na półwyspie), będzie można się na tych elementach wzorować. Wcześniej nie znano praktycznie żadnych szczegółów dotyczących wnętrza tego budynku.

Gruz, elementy kafli, fasady zewnętrznej odnaleziono w miejscach prowadzenia prac wykopaliskowych – fot. M.Dura

Odnaleziona w okolicach Willi Oficerskiej zakorkowana butelka z nalewką na czosnku – fot. M.Dura

W tym wszystkim najważniejsza jest jednak nadzieja. Wykopaliska wyraźnie bowiem pokazały, że pod ziemią kryją się prawdziwe „skarby” historyczne, które teraz trzeba z pietyzmem i sztuką archeologiczną wydobyć, a później poddać konserwacji. Trudno jest nawet przypuszczać, co jeszcze zostanie znalezione patrząc na to, co zostało wydobyte z samych wykopów sondażowych.

Przedwojenne plomby towarowe z widocznym orzełkiem oraz z napisem Westerplatte – fot. M.Dura

Swoją pomoc oferuje Ministerstwo Obrony Narodowej, które zapewnia przede wszystkim zabezpieczenie saperskie. Wielkim „przyjacielem” prac prowadzonych przez Muzeum Westerplatte i Wojny 1939 są funkcjonariusze Morskiego Oddziału Straży Granicznej. Muzealnicy niejednokrotnie podkreślali, że zawsze mogą liczyć na ich pomoc, a przecież teren MOSG nigdy nie był badany przez archeologów (a jedynie przez saperów).

Zegarek odnaleziony w okolicach Wartowni nr 5 – fot. M.Dura

Wiele wskazuje na to, że wbrew opiniom pesymistów, nowe muzeum nie będzie tylko instytucją multimedialną, ale będzie się mogło również pochwalić dużym zbiorem faktycznych pamiątek historycznych. Jakie one będą, przekonamy się znowu w przyszłym roku.

Ilość przedmiotów historycznych odszukanych w ciągu miesiąca na Westerplatte pozytywnie zaskoczyła wszystkich – fot. M.Dura

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 17
Reklama
rabarbarus
czwartek, 17 listopada 2016, 10:34

Nie wiem czy Państwo zdajecie sobie sprawę z wyzwania jakim jest eksponowanie reliktów architektonicznych pod przezroczystym pleksi. Problemów, jakie się pojawiają w takich sytuacjach jest bardzo dużo: potrzebna jest odpowiednia wentylacja takiej ekspozycji - niestety zmienne warunki będą powodować parowanie ziemi i skraplanie się wody pod pleksi. Długotrwałe skraplanie zaś to prosta droga do rozwoju grzybów i pleśni, a więc stopniowej degeneracji zarówno ziemnych nawarstwień (tzw. świadków i profili archeologicznych), jak i samych murów. Taka ekspozycja potęguje też możliwość niekorzystnego wpływu powietrza i temperatury, a więc stopniowej erozji samej substancji murowanej. W naszym klimacie najczęściej relikty się zakopuje niestety. Można ponad nimi nabudować fundamenty i prezentować taki właśnie współczesny element, powielający przebieg dawnych murów. Ekspozycja obiektów archeologicznych pod pleksi to obecnie marzenie każdego gospodarza gminy/powiatu/miasta, gdzie realizowane są prace archeologiczne. Niestety wymaga to olbrzymich i długoterminowych nakładów na konserwację (cyklicznie zresztą ponawianą). Rzadko kiedy wójtowie/burmistrzowie/prezydenci zdają sobie z tego sprawę.

Flak 8.8
czwartek, 17 listopada 2016, 19:08

O "pleksi" nie ma słowa w artykule...

ldkdiddi
piątek, 18 listopada 2016, 08:45

Westerplatte ok 200 "obrońców", lekkie umocnienia, 10x więcej atakujących. Eben Emael-ok 700 obrońców, ogromny fort z artylerią, atakujących ok 80......wyniki znane. komentarz zbędny :)

Morgul
czwartek, 17 listopada 2016, 09:49

flaszka, fajans, 3 guziki, zapalniczka, zegarek, plomba i 3 łuski odpalone w ognisku tyle pozostawia po sobie ekipa po grilowaniu - no ale ... "sukces archeologów " :)

Maggot
czwartek, 17 listopada 2016, 19:10

Ponad 1000 obiektów. Taki jest wynik zaledwie 4 tygodniowych badań. I większość z 1939 roku. To co jest na zdjęciu w artykule to zaledwie procent znalezionych pamiątek po Polskich Bohaterach.

atom
czwartek, 17 listopada 2016, 15:08

tak, jesteśmy specjalistami od dyskredytowania naszych największych świetości i bohaterów, przypominam o ostatnim filmie o westerplatte gdzie pokazano zołnierzy jako wykolejeńców i frustratów, bitwe pod Wizna musiał "odkryć" dopiero zespół mocnego uderzenia ze szwecji, o naszych pilotach, 1DPanc Maczka, 2 KPolskim we włoszech, spadochroniarzach Sosabowskiego nie powstał ŻADEN polski film!!! , ba jedyny film o naszych militarnych przewagach to Krzyżacy, troche ratuje Trylogia sfilmowana ,Czechosłowacy mieli pod Tobrukiem 1 batalion, zrobili film jakby sami go obronili

cynik
wtorek, 22 listopada 2016, 11:33

"dyskredytowania naszych największych świetości i bohaterów" - Czyli nie badajmy i nie uczmy się historii, bo jeszcze się okaże, że szargamy jakąś "świętość"? Wielkość i bohaterstwo obrońców Westerplatte właśnie na tym polegało, że ta banda żołnierzy "najgorszego sortu", którzy się nie nadawali do jednostek liniowych i w konsekwencji trafili do załogi fortecznej, którą z góry spisano w dowództwie na straty w pierwszym dniu walki, stawiała tak długo i skutecznie opór. To nie byli żadni herosi i nadludzie z aureolką. Raczej żołnierze z platfusem, których nie będzie szkoda stracić bo i tak przestawiają niewielką wartość bojową. Przeczytaj sobie przedwojenne raporty z inspekcji tej placówki. Obraz nędzy i rozpaczy uzupełniony widokiem krowy trzymanej dla mleka "na nielegalu" przez żołnierzy. Spróbuj pomyśleć zamiast powtarzać wytarte frazesy.

kor
sobota, 19 listopada 2016, 19:17

A jaka to świętość. Nieczynna składnica (pusta), wykopane ziemne i betonowe umocnienia i bunkry do strzeżenia czego? 200 obrońców, liczne km i rkm, 3 działa, moździerze. To do obrony magazynów? Była to niepotrzebna, całkowicie bezsensowna obrona, która nic nie dała, nic, poza śmiercią żołnierzy po obu stronach. Z chwilą wybudowania Gdyni, składnica przestała mieć jakiekolwiek znaczenie i nie powinna być broniona, bo po co? Gdańsk z 8% ludności polskiej i tak pozostały by w Rzeszy. Nie wojna a dogadaniem się z Niemcami i to już 1936 można było jej uniknąć (już wtedy wiedziano, że żadnej pomocy nie będzie). Honor, tak nadużywany przez Becka, kosztował 6 milionów zabitych Polaków.

GNU
czwartek, 17 listopada 2016, 01:13

Ta nalewka na czosnku! Niesamowite! To znaczy, że tam nie były w przeszłości prowadzone prace archeologiczne? O rzesz...

Lewandos
czwartek, 17 listopada 2016, 08:04

No właśnie... tam nikt nie robił wykopalisk... po 80 roku...

Podpułkownik Wareda
czwartek, 17 listopada 2016, 01:04

Jedynie słowo na marginesie powyższego artykułu. Ze wspomnień własnych: latem tego roku, minęło 50 lat, kiedy po raz pierwszy byłem - w ramach wycieczki szkolnej - na Westerplatte. Potem jeszcze indywidualnie, wielokrotnie bywałem na Westerplatte. Ponadto, w dniu 1 września 1979 roku w Gdańsku, miałem okazję zobaczyć kilkudziesięciu - żyjących jeszcze wówczas - obrońców Westerplatte. Niektórych nawet poznałem osobiście. M. in. por. Leona Pająka, który w Wojskowej Składnicy Tranzytowej na Westerplatte, dowodził Placówką "Prom" i pierwszego dnia obrony został ciężko ranny. Mógłbym powiedzieć, że sporo wiem i widziałem na Westerplatte. Ale okazuje się, że ciągle przybywa nowych informacji. I bardzo dobrze. Dlatego uważam, że prace archeologiczne na Westerplatte powinny być kontynuowane. Natomiast, niektóre określenia forumowiczów np.: "typowa pobierana militarka", są zdecydowanie nie na miejscu! Pamiętajmy wszyscy, że Westerplatte - to jest jeden z naszych symboli narodowych. W 1987 roku, podczas trzeciej wizyty w Polsce, nawet papież JPII bardzo słusznie zauważył i dlatego użył pamiętnego określenia: WESTERPLATTE TO JEST JAKOŚĆ. KAŻDY MA W SOBIE SWOJE WESTERPLATTE! Byłem jednym z naocznych świadków i słuchaczy tamtego wystąpienia papieża JPII w Gdańsku.

SAS
czwartek, 17 listopada 2016, 10:40

Szkoda, że Westerplatte wygląda jakby bóg o nim zapomniał, za to muzeum II wojny światowej w Gdańsku będzie niczym ogrody Babilonu. Każde muzeum o wojnie powinno się zaczynać na Westerplatte.

polihistor
środa, 16 listopada 2016, 18:38

Typowa pobierana militarka, jakiej tony zalegają w polskich muzeach...

ble
czwartek, 17 listopada 2016, 00:35

Jakoś nie zauważasz, że to z miejsca o wybitnej symbolice.

Podbipięta
środa, 16 listopada 2016, 21:10

Do polihistor . Ale ta jest tylko jedna i ten orzełek....Jak pan możesz tak pisać.Wstyd!

Jacie
środa, 16 listopada 2016, 20:51

"Typowa pobierana militarka, jakiej tony zalegają w polskich muzeach..." - być może. W tym wypadku nie liczą się tylko same zabytki ("typowa militarka") ale też kontekst, miejsce ich odkrycia - te przedmioty mieli w rekach obrońcy Westerplatte (w niektórych przypadkach tuż przed śmiercią). Jeśli tego nie rozumiesz, trudno. Szkoda tylko, że używasz podpisu "polihistro" (chyba że miało być polithister).

Marek1
wtorek, 22 listopada 2016, 02:46

Taaa ... i zaczęła się jakże typowo polska haratanina i walka sacrum z profanum ;-)). Tym bardziej śmieszna, im więcej czasu mija od wydarzeń, które kanwę dla tych polsko-polskich waśni stanowią. A szanownym archeologom i pijarowcom zwrócę nieśmiało uwagę, że niedopita flaszka z czosnkową nalewką w roli artefaktu/symbolu narodowej chwały, to bardzo kontrowersyjna sprawa. Po prostu o umiarkowanie chodzi ...

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama