Rosyjskie krążowniki strzelają „Granitami” i „Bazaltami”

13 października 2017, 12:36
Fot. mil.ru
Reklama

Okręty Floty Pacyfiku: nawodny krążownik „Wariag” i podwodny krążownik „Tomsk”, przeprowadziły ćwiczebne strzelania rakietami ponaddźwiękowymi przeciwko celom nawodnym. Intensywność strzelań pod koniec roku może oznaczać, że Rosjanie chcą za wszelką cenę wykonać plan zużycia amunicji – szczególnie tej najstarszej – o małej wartości bojowej.

Zgodnie z informacją przekazaną przez rosyjskie ministerstwo obrony, krążownik rakietowy „Wariag” (projektu 1164 typu Atłant o wyporności 11380 ton) i atomowy okręt podwodny „Tomsk” (projektu 949A typu „Antiej” wg. NATO typu Oscar II o wyporności w zanurzeniu 24000 ton) wykonały ćwiczebne strzelanie „rakietami skrzydlatymi” przeciwko celom nawodnym.

W komunikacie resortu obrony poinformowano, że w przypadku „Tomska” użyto rakiet przeciwokrętowych P-700 kompleksu rakietowego „Granit”, a z „Wariaga” wystrzelono rakiety P-500 systemu „Bazalt”. W tym drugim przypadku zdradzono więc, że wcześniejsze informacje odnośnie przezbrojenia rosyjskiego krążownika w nowszy system P-1000 „Wułkan” były nieprawdziwe.

W obu przypadkach mamy więc stare systemy uzbrojenia opracowane za czasów zimnej wojny i wprowadzone w latach osiemdziesiątych. Jedyna zaletą rakiet wykorzystywanych w obu systemach jest ponaddźwiękowa prędkość (2-2,5 Mach) oraz możliwość przenoszenia głowicy atomowej (ładunek bojowy może mieć w obu przypadkach wagę 500-750 kg).

Czytaj więcej: Zapad bis? Białorusko-rosyjskie manewry wojskowe [FOTO]

Wadą jest natomiast duży pułap lotu i stosunkowo duże rozmiary – dające znacznie większą skuteczną powierzchnię odbicia niż nowe samoloty wielozadaniowe. To właśnie ze względu na długość (11,7 m w przypadku systemu „Bazalt” i 10 m w przypadku systemu „Granit”), rozpiętość skrzydeł (2,6 m w obu systemach) i średnicę (0,88 m i 0,85 m) nowoczesne, okrętowe systemy obrony przeciwrakietowej powinny bez problemu sobie radzić z wykryciem i zniszczeniem nadlatujących, rosyjskich rakiet. Tym bardziej, że mówimy tu o pociskach, które w odróżnieniu od np. załogowych samolotów w czasie dolotu do celu nie wykonują żadnych gwałtownych manewrów.

To właśnie z tego powodu resort obrony już wcześniej informował o planach zastąpienia kompleksów „Granit” i „Wułkan” systemem rakietowym „Kalibr”, który ma m.in. tę zaletę, że może wykorzystywać zarówno rakiety manewrujące 3M-14 o zasięgu około 2000 km przeciwko celom lądowym, jak i rakiety przeciwokrętowe 3M-54 o zasięgu około 200 km.

Pomimo tych planów Rosjanie dbają, by ich kompleksy okrętowe były sprawne, albo były przynajmniej uznawane za sprawne. Co jakiś czas odbywają się więc pokazowe strzelania rakietowe, takie jak w przypadku „Tomska” i „Wariaga”, a wcześniej krążownika „Piotr Wielikij” Floty Północnej.

Zgodnie z komunikatem obecne testy były realizowane na Morzu Ochockim, a pociski wystrzelone na maksymalne odległości (około 550 km). Oczywiście w obu przypadkach rakiety trafiły w cel, a „strzelanie było prowadzone w złożonej sytuacji zakłóceń, z wykorzystaniem przez umownego przeciwnika środków radioelektronicznego przeciwdziałania”. W jaki jednak sposób Rosjanie realizowali zakłócenia w przypadku celu nawodnego nie wiadomo.

Dla zabezpieczenia akwenu w rejonie strzelań i w celu skontrolowania wyników wykorzystano ponad 15 okrętów i jednostek zabezpieczenia oraz samoloty lotnictwa morskiego Floty Pacyfiku.

Czytaj więcej: Zapad kontra Dragon. 1:0 dla Rosji w wojnie propagandowej [OPINIA]

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 10
Reklama
zbir
piątek, 13 października 2017, 15:29

Mają to sobie postrzelali wartość tego pocisku jako nośnika możemy ocenić dopiero , gdyby głowica była z atomem ? Oczywiście zazdrościć jest czego gdyż nasza flota Bałtycka raczej posiada szlojdry ?

Urko
piątek, 13 października 2017, 22:31

Rakiety "Bazalt" i "Wulkan" są w dużym stopniu zamienne. Są w internecie zdjęcia zarówno strzelań "Wulkanami" z krążownika "Wariag" jak i testowych prób wystrzeliwania pocisków "Wulkan" z podobno jeszcze nie zmodernizowanych wyrzutni dla "Bazaltów" krążownika "Moskwa" w 2008 roku.

obalaczmitow
piątek, 13 października 2017, 21:29

Tak bez większego zgłębiania wiedzy "P-700 Granit – pocisk manewrujący woda-woda," to z popularnej strony, więc na pewno to łatwy do zniszczenia pocisk Jak się doda " The missile, when fired in a swarm (group of 4–8) has a unique guidance mode. One of the weapons climbs to a higher altitude and designates targets while the others attack. The missile responsible for target designation climbs in short pop-ups, so as to be harder to intercept. The missiles are linked by data connections, forming a network. If the designating missile is destroyed the next missile will rise to assume its purpose. Missiles are able to differentiate targets, detect groups and prioritize targets automatically using information gathered during flight and types of ships and battle formations pre-programmed in an onboard computer" To naprawdę szkoda słów aby opisać bajki autora. To jeden z najbardziej zaawansowanych pocisków do niszczenia celów nawodnych i naziemnych i zniszczenie pocsku poruszajacego się z taką prędkością to naprawdę pestka. A to stare pociski - jakie mają nowe o których nie piszą i nie chwalą się to strach się bać. Bo jak coś nie jest na sprzedaż i nie pochodzi z lat ZSRR i nie chcą tego ujawniąc to w Rosji jest po prostu utajnione i nie przeczyta się o tym na wikipedii- co nie znaczy że tego nie ma - tak jak np nowe torpedy szkwał

M
sobota, 14 października 2017, 17:07

Amerykańskie manewrujące rakiety-cele dla okrętów AEGIS mają lepsze parametry - są mniejsze, latają szybciej i niżej niż Granity. Ale dalej można wierzyć w tajemne wunderwaffe - z tym, że ja o wierzeniach nie dyskutuje.

yaro
sobota, 14 października 2017, 08:26

Aż dziw bierze, że autor nie wspomina o P1000 Vulcan, czyli unowocześniony Granit z nową elektroniką i poprawionymi charakterystykami lotnymi a którego do dziś są może ze dwa zdjecia tego kompleksu? Rosjanie strzelają bo resursy sie kończą i trzeba to wykorzystać, dodatkowo może to znaczyć jedno, jest już coś nowego.

Kowal
sobota, 14 października 2017, 00:17

O torpedach szkwał przeczytasz na wikipedii, mało tego te torpedy to dość popularny temat bo istnieje teoria, że zatopiły kursk. Poza tym te torpedy to nic specjalnego, co prawda oferują dużą prędkość ale znikomą manewrowość i mały zasięg co czyni je mało użytecznymi co stwierdzili nawet sami rosjanie. Granit to ciekawa rakieta ale już przestarzała, łatwa do zestrzelenia rakieta prowadząca więc cały system traci rację bytu, w czasach gdzie opl była w powijakach ten system był naprawdę groźny.

Greg
piątek, 13 października 2017, 14:37

"Wariag" ma napęd konwencjonalny. 4 turbiny gazowe w układzie COGOG o mocy 110 000 KM

pancernik_potiomkin
piątek, 13 października 2017, 12:56

Strzelają, strzelają i jedyne co zestrzelili to MH-17, ale wstyd im się teraz przyznać.

Alf
piątek, 13 października 2017, 16:43

Pewny jesteś ?

Falcon
piątek, 13 października 2017, 18:11

Rosjanie jak zwykle machają szabelką i chcą pokazać światu jakim to oni są mocarstwem. A tak naprawdę - to muzeum już tylko wywołuje to uśmiech politowania, gdy strzelają rakietami wprowadzonymi w latach 70. Kto na świecie używa tak starego sprzętu? US Navy? Royal Navy ? Zresztą zapewne sprawnych nie mają już za dużo... Nie ma co porównywać Harpoona, wyposażonego w najnowsze osiągnięcia elektroniki, małego, szybkiego zwinnego, wykonującego antyrakietowe uniki, z tymi ogromnymi, ociężałymi, dinozaurami z lat 70 i 80. z lampami jak w radzieckim Rubinie. Przez to zacofanie - nie mogą latać tuż przy wodzie - bo do tego potrzeba mieć szybką elektronikę. Tak więć musieli postawić na szybkość i wielkość by pomieścić prymitywne lampowe wyliczniki. Nawet takie coś nie zrobi uniku - bo się rozpadnie w powietrzu. Zresztą by unikać rakiet przeciwlotniczych - trzeba wiedzieć kiedy one nadlatują (wykryć opromieniowanie radaru). I nawet jeśli jakiemuś uda się jakimś cudem przelecieć pierwszą linię obrony, to Phanlaxy rozprują te wielkie, delikatne rakiety - samoloty na strzępy... Widać też że na pewno w środku nie wymienili - skoro jak sami mowią - na poligonie (!) starymi wersjami. Zupełnie inaczej niż Amerykanie (co chwile nowe Bloki). Zresztą, żeby użyć nowych rakiet musieli by przystosować elektronikę na okrętach... a jak widać mają starą - skoro nawet na pokaz strzelają starymi rakietami. I nawet zasięg 550 km - nie robi na nikim wrażenia. Na dalszy dystans US Navy to ma Tomahowki, wersje naprowadzaną radarowo z zasięgiem ponad 2500km - 5 krotnie większym. A Rosjanie dopiero coś podobnego będą wprowadzać. Tylko zasięg nie ten - te nowe pociski Kalibr w wersji przeciw okrętom, jak widać to regres: zasięg mniejszy o połowę, prędkość właściwie też. Widać ich nie stać by pójść do przodu (np zwiększyć 2x -3 x prędkość,) Dla porównania US za chwilkę zrobi skok do przodu. Już tam testuje się pojazdy hipersoniczne X-43. Ale to nie ta liga, technologia niedostępna dla Rosjan, oni nawet nie marzą o czymś takim.. Zresztą, o czym tu pisać - nawet Hindusi ich już dawno prześcigneli na tym polu z opracowanymi Barhmosami...

Tweets Defence24