Reklama
Reklama

Rosja: Wymiana rakiet Granit na Kalibry

11 marca 2017, 13:09
Fot. mil.ru

Rosyjskie ministerstwo obrony poinformowało o planach przezbrojenia atomowych, uderzeniowych okrętów podwodnych projektu 949A typu Antej (według NATO typu Oscar II), które zamiast rakiet przeciwokrętowych dalekiego zasięgu systemu S-700 Granit mają otrzymać rakiety systemu Kalibr.

Informację o planowanej modernizacji Antejów przekazał rosyjski wiceminister obrony Jurij Borisow. Wskazał on, że prace będą realizowane w stoczni DWZ „Zwiezda” w Bolszoj Kamienie, gdzie obecnie prowadzone są remonty atomowych okrętów podwodnych projektu 949A. Borisow zapowiedział, że prace prowadzone będą w ramach głębokiej modernizacji. W jej trakcie mają zostać wprowadzone nie tylko rakiety Kalibr, zostaną także wymienione inne systemy okrętowe, w tym sprzęt nawigacyjny oraz systemy podtrzymania życia.

Rosyjskie źródła przekazały, że prace maja być przeprowadzone na wszystkich okrętach projektu 949A będących obecnie w rosyjskiej flocie (a więc ośmiu). Tak głęboka i kosztowna modernizacja dwudziesto-, trzydziestoletnich okrętów może oznaczać, że proces wprowadzania do służby podwodnych, atomowych okrętów uderzeniowych nowej generacji projektu 885 typu „Jasień” nie przebiega zgodnie z planem i Rosjanie muszą szukać nowych sposobów utrzymania stanu swoich sił podwodnych.

Pamiętać należy, że projekt jednostek projektu 949A powstał w czasach Zimnej Wojny i w dużej części wynikał z właściwości dostępnych wtedy systemów uzbrojenia. Założenie, że każdy z Antejów ma przenosić 24 rakiety przeciwokrętowe systemu P-700 Granit spowodowało np., że trzeba było zbudować okręty o wyporności podwodnej ponad 24000 ton. Są to więc największe jednostki w swojej klasie, jakie kiedykolwiek zbudowano na świecie.

Obecnie zarówno systemy elektroniczne, jak i rakietowe są znacznie mniejsze, stąd następca Antejów „Jasień” ma już tylko 11800 ton wyporności. Z drugiej jednak strony Rosjanie podkreślają, że przy tak dużym kadłubie o wiele łatwiej jest wyciszyć prace wewnętrznych systemów, przez co ich okręty są bardzo trudno wykrywalne. Przykładowo, pod koniec 2016 r. siły ZOP państw zachodnich bezskutecznie szukały jednego z Antejów, który podobno miał wpłynąć na Morze Śródziemne.

W tej chwili nie wiadomo na czym ma polegać wymiana uzbrojenia na jednostkach projektu 949A – czy będzie ona np. kompleksowa, czy też częściowa. Rakiety typu 3M45 systemu P-700 Granit są bowiem nadal sprawne, o czym może świadczyć udana próba wystrzelenia takiego pocisku spod powierzchni Morza Barentsa, przeprowadzona 16 października 2016 r. z okrętu podwodnego „Smoleńsk”.

Z drugiej jednak strony Rosjanie doskonale zdają sobie sprawę z wad tego uzbrojenia, wprowadzonego do marynarki wojennej jeszcze w 1983 r. Obecnie jedyną poważną zaletą rakiet 3M45 jest ich ponaddźwiękowa prędkość (od 1,3 do 2,5 Mach w zależności od wysokości lotu). Są to jednak pociski z przestarzałym systemem naprowadzania (chociaż istnieje podobno możliwość wymieniania się informacjami pomiędzy rakietami) i łatwe do wykrycia (mają długość 10 m, średnicę 0,85 m i masę startową 7 ton). Wielu specjalistów uważa je więc za łatwe do zestrzelenia przez nowoczesne systemy przeciwlotnicze.

Niewiadomą jest również sposób wykorzystania starych systemów startowych. Rakiety systemu Kalibr mogą być odpalane zarówno z wyrzutni torpedowych (Anteje mają cztery wyrzutnie kalibru 533 mm i dwie kalibru 650 mm), jak i z wyrzutni pionowego startu. Tymczasem Granity startują z wyrzutni ułożonych pod kątem w stosunku do pokładu, zajmujących bardzo dużo miejsca w kadłubie okrętów podwodnych. Jeżeli więc dojdzie do wymiany uzbrojenia, Rosjanie mogą zwiększyć liczbę mniejszych pocisków Kalibr zabieranych przez okręty podwodne i to nawet kilkukrotnie w stosunku do rakiet Granit. Co więcej, będą mogli wtedy wybierać pomiędzy rakietami manewrującymi (3M14) o zasięgu ponad 2000 km oraz rakietami przeciwokrętowymi (3M54).

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 11
Reklama
aja
wtorek, 14 marca 2017, 16:12

I oto chodzi...... Rosjanie mogą zwiększyć liczbę mniejszych pocisków Kalibr zabieranych przez okręty podwodne i to nawet kilkukrotnie w stosunku do rakiet Granit. Co więcej, będą mogli wtedy wybierać pomiędzy rakietami manewrującymi (3M14) o zasięgu ponad 2000 km oraz rakietami przeciwokrętowymi (3M54).

yaro
sobota, 11 marca 2017, 20:50

Z drugiej jednak strony Rosjanie podkreślają, że przy tak dużym kadłubie o wiele łatwiej jest wyciszyć prace wewnętrznych systemów, przez co ich okręty są bardzo trudno wykrywalne. Przykładowo, pod koniec 2016 r. siły ZOP państw zachodnich bezskutecznie szukały jednego z Antejów, który podobno miał wpłynąć na Morze Śródziemne. ---------------------- Prasa rozpisywała się o tym, siły zachodnie wzięły sobie za punkt honoru złapanie tego OP, nie złapały nie tylko jego ale też i warszawianek , za to Rosjanie od razu wykryli śledzący ich OP z napędem disel-elektrycznym

Krzyś
sobota, 11 marca 2017, 19:30

Okręty 949A otrzymają pociski hipersoniczne 3M22 Cyrkon zamiast rakiet P-700 Granit jako broń przeciw okrętową, natomiast pociski Kalibr 3M14 mają atakować raczej cele naziemne (czytałem, że planują wdrożyć możliwości atakowania okrętów, przez te rakiety, ale przy prędkości poddźwiękowej to raczej nie ma sensu). Lotniskowce USA są bardzo silnie bronione dlatego pociski inne niż hipersoniczne praktycznie nie mają szans na pokonanie obrony antyrakietowej grupy lotniskowców. Niestety jeżeli Rosjanie wdrożą pociski hiperdźwiękowe 3M22 Cyrkon, to przy prędkości ataku 6-7 machów i zdolności wielokrotnego manewrowania (silniki strumieniowe) zespoły lotniskowców będą praktycznie bezbronne. Niestety PAC-3 MSE też nie jest zaprojektowany do zwalczania silnie manewrujących pocisków hipersonicznych, a wersja to atakowania celów lądowych pojawi się wkrótce (obecnie pociski te przeszły fazę testowych odpaleń z Plesiecka i teraz będą testowane odpalenia z okrętów). Podczas testów w Plesiecku jeden z pocisków 3M22 zmienił kurs i zniszczył budynek mieszkalny w odległości znacznie większej niż 300 km od poligonu, może to wskazywać, że Cyrkony będą miały zasięg znacznie większy niż deklarowany obecnie przez Rosjan 300 km.

Polanski
niedziela, 12 marca 2017, 10:01

Tak, tak. Będą latały na 1000km, silnie manewrowały z prędkością 7 Mach i na 50m nad ziemią. 7w 1.

Davien
niedziela, 12 marca 2017, 09:54

3M22 jest przewidziany dla krążowników typu Kirow a dla 949A nadaje się słabo z uwagi na zasięg. Jego zwalczanie tez spokojnie będzie mozliwe ponieważ leci na duzej wysokości ok 20km i gwałtownych manewrów na pewno nie wykona z uwagi chocby na siłę bezwładnośći, zreszta jak ma je robic jak nie jest w stanie wykryć czy leci w niego rakieta czy nie. Pociski takie jak SM3/6 są w stanie zwalczać cele kilkuktotnie szybsze więc i szybkość nie będzie problemem. Sam pocisk nie będzie większy od Oniksa( ta sama wyrzutnia 3S-14 VLS) co przy znacznie zwiekszonej prędkośći uniemozliwi daleki zasięg, nawet z lepszym paliwem. Podobnie głowica bojowa jest relatywnie słaba Rosjanie do zwalczania lotniskowców przewidywali Ch-22 o prędkości 4,6Ma z 900kg głowicami i to wg nich potrzeba by 6-9 trafień by zatopić lotniskowiec. 3M22 bedzie miał głowice min 4x mniejszą 3M14 do zwalczania okrętów nie nadaje się w ogóle, do tego celu służą 3M54 z podpociskiem osiągającym 2,9Ma na ostatnich 20km więc użycie 3M14 nie ma po prostu sensu

Jacek
niedziela, 12 marca 2017, 01:27

"Lotniskowce USA są bardzo silnie bronione dlatego pociski inne niż hipersoniczne praktycznie nie mają szans na pokonanie obrony antyrakietowej grupy lotniskowców." Weź pod uwagę ile taki okręt może mieć tych pocisków na pokładzie. Taka ilość przeciąży KAŻDY system OPL. Zatem nawet Kalibrami mogliby narobić sporo szkód.

Jacek
sobota, 11 marca 2017, 18:45

Hmm, a po ile pocisków manewrujących miały przenosić nasze okręty podwodne, o których zakupie myślimy? Też blisko 100 lub choćby 1/4 tego?

Polanski
sobota, 11 marca 2017, 23:05

Jak ten Oskar II zanurzy się w Bałtyku i zniknie to wtedy pogadamy.

mux
sobota, 11 marca 2017, 22:11

Przecież my nie kupujemy okręty po to, żeby posiadać przewagę nad Rosją, czy choćby równać się w tej dziedzinie :) Nie o to tu chodzi i obecnie nie mamy na to szans Dzięki temu, że w ogóle będziemy dysponować pociskami manewrującymi, będziemy posiadać broń odwetową, potencjalnie zagrażającą szczególnie cennym obiektom, jak ośrodki kierowania, czy elektrownie atomowe itd.

Trollhunter
sobota, 11 marca 2017, 20:22

My nie kupujemy atomowych okretów uderzeniowych o wypornoscì 24 tys ton tylko konwencjonalne o wypornosci mniejszej niz 2 tys ton.

ppk
niedziela, 12 marca 2017, 10:01

Plany planami, a na razie kilka lat temu zaczęli modernizacje kilku okrętów projektu 971 i nie mogą skończyć. Z tą modernizacją pewnie byłoby tak jak z pracami przy B-239 projektu 945. Jak rozpoczęli prace, okazało się jak bardzo dużo szerszy musi być zakres prac przy starym 30-letnim okręcie, co kosztuje tyle co nowy 885 Yasen, to po cichu odstąpili od modernizacji Karpa i Kostromy. Przyszłością WMF jest nowoczesny 885 Yasen , a nie stare 30-letnie trupy ale jak widać ich stratedzy tego nie pojmują, o czym świadczy wypowiedź Borisowa. Oczywiście patrząc z interesu RP ich osłabienie to nasze wzmocnienie.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama