Rosja szykuje armię na dużą wojnę? „Dywizje, broń precyzyjna i jądrowa”

9 grudnia 2016, 15:02
Ilustracja zasięgu rakiet systemu Kalibr-NK w wypadku rozmieszczenia na Morzu Czarnym i Morzu Kaspijskim. Promienie przedstawiają 1500 i 2600 km, gdyż podawane są rozbieżne dane. Mapa: Defence24.pl.
Rosjanie zwiększają liczebność armii, a dodatkowi żołnierze to przede wszystkim służący kontraktowo lub zawodowo. Fot. mil.ru
Czynnikiem dodatkowo zwiększającym rosyjski potencjał są wojska powietrzno-desantowe. Fot. mil.ru

Rosja rozwija swoje siły zbrojne, z naciskiem na budowę zdolności ofensywnych. Tworzone są nowe, większe i silniejsze jednostki, rozwijany jest też taktyczny arsenał jądrowy. W obecnej sytuacji zasadne jest branie pod uwagę scenariusza, w którym to strona rosyjska rozpoczyna działania zbrojne – czytamy w raporcie szwedzkiej agencji rządowej FOI.

Szwedzka agencja rządowa FOI wydała raport, opisujący rozwój sił zbrojnych Federacji Rosyjskiej w obecnej sytuacji politycznej. W dokumencie zwraca się uwagę na rosyjskie zdolności prowadzenia ofensywnych operacji połączonych, a także działań z użyciem środków precyzyjnego rażenia. Jednocześnie podkreśla się, że struktury armii rosyjskiej są wzmacniane z myślą o prowadzeniu operacji na dużą skalę.

Autorzy raportu „Russian Military Capability in a Ten-Year Perspective - 2016” zwracają uwagę, że w obecnej sytuacji należy badać rosyjskie zdolności wojskowe z uwzględnieniem sytuacji, gdy to Moskwa rozpoczyna działania zbrojne i ma czas na przygotowania. Wcześniej bowiem, np. w 2013 roku, zakładano iż potencjalny konflikt będzie reakcją Rosji na powstałe, nieoczekiwane zagrożenie. W praktyce jest to odzwierciedlenie zmian sytuacji w zakresie bezpieczeństwa i zwiększającego się zagrożenia potencjalną agresją Moskwy. Ewentualny konflikt może być krótko- bądź też długotrwały.

Przygotowany przez Szwedów raport stanowi szczegółowe omówienie zmian strukturalnych w siłach zbrojnych Rosji. Podkreśla się, że tworzenie nowych dywizji w wojskach lądowych, a także wzmacnianie części brygad ma przyczynić się do zwiększenia potencjału ofensywnego. Jest to więc kolejne potwierdzenie tezy, że od kilku lat odchodzi się od pierwotnych założeń reformy armii Rosji z 2008 roku, w ramach której miały zostać sformowane siły przeznaczone przede wszystkim do szybkiego i elastycznego reagowania na zagrożenia, a konflikt na dużą skalę był uznawany za mało prawdopodobny.

Ponadto, już od 2013 roku Rosjanie prowadzili ćwiczenia z udziałem 150 tys. żołnierzy różnych rodzajów sił zbrojnych, co w praktyce odzwierciedla zakres sił potrzebnych do prowadzenia operacji połączonej. Obejmowałaby ona kilkanaście brygad wojsk lądowych, zgrupowanych w związki szczebla operacyjnego i wspartych przez służby wojsk lądowych (brygady rakiet ziemia-ziemia, ziemia-powietrze czy artylerii dalekiego zasięgu, a także inżynieryjne i logistyczne). Warto tutaj przypomnieć, że w Rosji wojska powietrznodesantowe (WDW) stanowią oddzielny rodzaj wojsk, charakteryzujący się dużym potencjałem ofensywnym – np. posiadający znaczną liczbę własnych wozów bojowych.

W analizie przytoczonych struktur rosyjskich sił zbrojnych zwraca uwagę duża liczba jednostek wsparcia, i to na różnych szczeblach. Rosjanie dysponują na przykład organicznymi jednostkami artylerii polowej i przeciwlotniczej w stanowiących nadal podstawę struktur wojsk lądowych brygadach, ale też jednocześnie posiadają znaczne siły na wyższym poziomie (np. brygady artylerii). Umożliwia to koncentrację środków rażenia w najbardziej zagrożonych obszarach. W jednostkach NATO w ostatnich latach przeprowadzono szereg redukcji, dotykających oddziały wsparcia (artyleria, OPL, inżynieryjne) w znacznie większym stopniu, niż ogólnowojskowe (pancerne, czy zmechanizowane).

BMD-4M
Fot. mil.ru

Autorzy raportu twierdzą, że rosyjska operacja połączona zostałaby wsparta przez jednostki powietrzno-kosmiczne, zdolne do wydzielenia około dwudziestu eskadr lotnictwa taktycznego (myśliwce, w tym wielozadaniowe, szturmowce, bombowce taktyczne). Oznacza to możliwość użycia do kilkuset samolotów lotnictwa taktycznego, przy czym większość sił wykorzystuje nadal klasyczne środki rażenia, a nie amunicję precyzyjną. Potencjał do wsparcia wojsk lądowych posiada też marynarka, która może wykonywać uderzenia na cele naziemne za pomocą pocisków manewrujących. Rozbudowa zdolności armii rosyjskiej powoduje, że obecnie jest ona zdolna do prowadzenia więcej niż jednej operacji połączonej jednocześnie.

Analitycy brali pod uwagę zarówno całościowy potencjał (włącznie z wojskami przerzuconymi z innych okręgów wojskowych – w wypadku operacji na dużą skalę – jak wyżej), jak i siły stacjonujące tylko w danym OW. W kontekście Zachodniego Okręgu Wojskowego zwrócono uwagę na dysponowanie całościowym, samodzielnym potencjałem równym kilkunastu brygadom (część jednostek w wypadku operacji ofensywnej pozostałaby zapewne w kraju, jako odwód), a także relatywnie silnym wsparciem lotnictwa i wojsk inżynieryjnych oraz kolejowych. Podkreślono także, że jednostki armii w ZOW są od kilku lat systematycznie wzmacniane, zapewne z uwagi na pogorszenie sytuacji politycznej.

Autorzy raportu wzięli też pod uwagę zdolności „stand-off”, czyli wykonywania uderzeń za pomocą broni precyzyjnego rażenia. Składają się na nie pociski manewrujące, odpalane z bombowców (jak np. Tu-160) i okrętów (konwencjonalne, jak i jądrowe), a także taktyczne systemy rakietowe jak Iskander (które jak wiadomo są niemal na pewno zdolne do odpalania pocisków cruise, i to o zasięgu nawet 2600 km).

W ostatnich latach Rosjanie znacznie zwiększyli swoje możliwości w tym zakresie, przede wszystkim dzięki wprowadzeniu pocisków manewrujących systemu Kalibr-NK. Jak wiadomo, są one odpalane z niewielkich jednostek pływających, ale mają w swoim zasięgu znaczną część Europy włącznie z państwami zachodnimi (zwłaszcza jeśli uwzględnić również rakiety manewrujące, które mogą być rozlokowane w Obwodzie Kaliningradzkim). Rosyjskie siły zbrojne prowadziły ataki pociskami manewrującymi na cele w Syrii.

Kalibr
Ilustracja zasięgu rakiet systemu Kalibr-NK w wypadku rozmieszczenia na Morzu Czarnym i Morzu Kaspijskim. Promienie przedstawiają 1500 i 2600 km, gdyż podawane są rozbieżne dane. Mapa: Defence24.pl.

Szwedzi wskazują też, że Rosja zwiększa swój potencjał ofensywny w zakresie niestrategicznej broni jądrowej. Ma to być osiągane między innymi dzięki zwiększaniu liczby głowic jądrowych, operacyjnie przyporządkowanych (a nie pozostających w głębokiej rezerwie) dla wyrzutni pocisków manewrujących bazowania morskiego oraz lądowych, taktycznych kompleksów Iskander i Toczka-U. Przywołują tutaj m.in. opinię analityka Igora Sutyagina. Szacunki z różnych źródeł wskazują, że liczba głowic przyporządkowanych operacyjnie jest „znaczna”. Nieco mniej niż połowa z nich ma być przeznaczona dla Zachodniego Okręgu Wojskowego.

Warto zauważyć, że Moskwa zyskuje możliwości wyboru środków oddziaływania militarnego, dzięki połączeniu środków konwencjonalnych i jądrowych. Nowe systemy precyzyjne zwiększają zasięg i zakres potencjalnego oddziaływania (również na tereny oddalone od Rosji), a z kolei nowoczesne środki przenoszenia broni jądrowej mogą być postrzegane jako zapewniające zdolność do uderzenia "deeskalacyjnego". W dokumencie omawiany jest też strategiczny arsenał jądrowy FR, czy mechanizmy użycia siły militarnej do zastraszania bądź wymuszania postępowania podmiotów międzynarodowych (przykładem tego ostatniego jest sytuacja w Syrii).

Wydaje się, że Siły Zbrojne [Federacji Rosyjskiej – red.] rozwijają się z formacji przeznaczonej w pierwszym rzędzie do zajmowania się wewnętrznymi naruszeniami porządku oraz konfliktami na obszarze byłego Związku Sowieckiego do struktury skonfigurowanej dla operacji na dużą skalę, również poza tym obszarem.

Russian Military Capability in a Ten-Year Perspective - 2016

Wysiłki Moskwy mają swoje odzwierciedlenie również w poziomie wydatków obronnych. Od 2005 roku zostały one zwiększone ponad dwukrotnie, a w 2015 roku udział w PKB osiągnął wartość 5,4 proc. (np. w 2011 było to „zaledwie” 3,7 proc.). Oczywiście, zwiększenie partycypacji resortu obrony w dochodzie narodowym może być odpowiedzią na pogorszenie koniunktury gospodarczej, co pozwala zwiększać nakłady na obronę pomimo kosztów społecznych, ale jest też sygnałem determinacji kierownictwa politycznego Moskwy w procesie rozbudowy i modernizacji armii.

Dzięki temu od 2013 roku zwiększono liczebność armii z 820 000 do 930 000 żołnierzy w 2016 roku. Liczba poborowych od kilku lat oscyluje wokół 300 000, wzrost liczebności osiągany jest więc przez rekrutację żołnierzy zawodowych/kontraktowych, co przekłada się na podwyższenie zdolności tak pod względem jakościowym (wyszkolenie), jak i ilościowym. Docelowa liczebność SZ FR to milion żołnierzy, co najmniej 2/3 z nich mają stanowić żołnierze zawodowi/kontraktowi.

W dokumencie zwraca się też uwagę, że Moskwa zacieśnia kontrolę nad własnym społeczeństwem, a zagrożenia dla obecnego systemu władzy traktowane są w zasadzie na równi z niebezpieczeństwami dla samej Rosji. Wspomina się w tym kontekście między innymi o sformowaniu Gwardii Narodowej, czy szerzej mówiąc o posiadaniu dużego potencjału (w tym w sensie czysto wojskowym) przez rosyjskie służby mundurowe (wewnętrzne). Natomiast wśród kierownictwa politycznego i militarnego panuje przekonanie, że Rosja jest „atakowana” przez Zachód. Podobne treści przekazywane są społeczeństwu przez środki propagandowe, jego konsolidacji służy też promowanie sił zbrojnych i ich znaczenia dla osiągania celów politycznych FR, na przykład w kontekście aneksji Krymu.

ratnik
Fot. mil.ru

Zdecydowana większość wzrostu potencjału rosyjskiej armii przypada na obszar na zachód od Uralu. Raport FOI stanowi potwierdzenie tez o budowaniu przez Federację zdolności do udziału w konflikcie na dużą skalę. Widać więc wyraźnie, że środki przeznaczone do przeciwdziałania zagrożeniom hybrydowym, wdrażane stopniowo od 2014 roku (i bardzo potrzebne) mogą okazać się niewystarczające dla przeciwdziałania rosyjskiej agresji.

Państwa NATO stoją przed bardzo trudnym zadaniem połączenia znacznego zwiększenia własnych zdolności obronnych, w dużej mierze zniszczonych przez cięcia z poprzednich lat, z utrzymaniem komunikacji z Rosją, aby uniknąć ryzyka nieprawidłowego odczytania intencji Zachodu przez Moskwę (samonapędzanego przez rosyjską propagandę). W podobnym tonie wypowiadał się m.in. były dowódca wojsk NATO w Europie gen. Phillip Breedlove. Z analiz przytaczanych przez Szwedów wynika jasno, że potrzebne są zarówno zdolności konwencjonalne (lądowe), jak i umiejętność odstraszania/przeciwdziałania atakom rakietowo-lotniczym, a także użyciu niestrategicznej broni jądrowej. Pomimo przyjęcia korzystnych ustaleń na szczycie Sojuszu Północnoatlantyckiego w Warszawie, w tym dotyczących rozszerzonej obecności na wschodniej flance, należy zatem dalej dążyć do rozbudowy ogólnego potencjału obronnego Paktu, aby być gotowym na pełne spektrum zagrożeń i jednocześnie umiejętnie unikać ryzyka eskalacji konfliktu.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 75
Reklama
wandal
piątek, 18 stycznia 2019, 08:31

W starciu z Moskwa Warszawa wypada marnie .Ale gdzie te nasze wojsko sie podzialo.Oddalismy incjatywe obcym ,ktorzy jak histoia pokazuje potrafia sie dogadac z Moskwa.Oj marny nasz los.

Belfer
sobota, 10 grudnia 2016, 10:40

Jeden jassm - jedna elektrownia atomowa. My to wiemy oni to wiedzą więc nie mamy o czym dyskutować. 40 lat temu Rosja była dwadzieścia razy silniejsza militarnie niż dzisiaj i nic z tego nie wyszło i teraz tez nic nie wyjdzie. Rosja ma już tylko armię i tylko nią już może paradować przed własnym narodem. Jak Zachud może zarobić na straszeniu Rosja parę groszy to dlaczego nie. Kiedyś farmaceuci zarobili dużo siana na świńskiej grypie, której nie było.

Polanski
sobota, 10 grudnia 2016, 14:08

Ciekawe podejście do tematu ale możesz mieć rację. Pieniądz rządzi światem. Nie wszystko można osiągnąć tylko chęciami. Trzeba mieć środki.

Halo
poniedziałek, 12 grudnia 2016, 22:36

Dlatego Turcja jest potrzebna w strukturach NATO.

tak tylko...
sobota, 10 grudnia 2016, 09:44

Rosja, podobnie jak "Kuzniecow", który jest jej współczesnym symbolem idzie prosto do katastrofy. Dlaczego? Tak gigantyczne wydatki na zbrojenie nie mają szansy by się w jakikolwiek sposób przełożyć na zyski z tej inwestycji. Jak ktoś wie, to proszę podać ten sposób. W dzisiejszych czasach na podbicie 40 milionowego państwa i sprawowanie nad nim władzy wbrew woli jego mieszkańców, nawet USA, czy Chiny nie było by stać. Podbój państwa, zagarnięcie łupów i wycofanie się? Też mało rentowne przedsięwzięcie zważywszy na konsekwencje gospodarczo-polityczne, ze zbójeckim państwem nikt nie chciał by utrzymywać kontaktów, a bez eksportu węglowodorów Rosja nie istnieje. Dlatego więc dzisiejsza Rosja jest przykładem, kiedy przeinwestowano armię kosztem wydatków w gałęzie przynoszące zyski (nauka, infrastruktura, gospodarka), porównując tę sytuację do gry strategicznej, mamy przypadek, w którym ponad miarę rozbudowywana armia zżera własne krowy...

dimitris
sobota, 10 grudnia 2016, 20:11

Najbardziej typowe w całej, pisanej europejskiej historii - agresja z celem zmiany kierunku uzależnienia. Co osiągane jest poprzez zmianę lokalnej władzy na tę sterowaną z innej metropolii. Wojna krótka, praktycznie niewymagająca okupacji, właściwie tylko wojenna wyprawa wojskowa. Po drodze inkorporacja relatywnie znacznie mniejszych obszarów, bliższych najeźdcy kulturowo czy gospodarczo. Dokładnie to co powinien zrobić teraz Putin, ale czeka jeszcze na stanowisko Trumpa. Przy okazji, oczywiście przyzwolenie na podobne kroki także kilku innym, bardziej lokalnym siłom rosnącym, czy rewanżystwowskim - przykład Turcji, w jej dążeniu do zgarnięciu Cypru, części M.Egejskiego, może także Tracji, może części Syrii... Dalszych części świata nie znam tak blisko, więc nie zgaduję. Dokładnie tak, jak Państw w Polsce nie znacie /nie rozumiecie bliżej Turcji, Grecji, Bułgarii itd.

chehłacz
sobota, 10 grudnia 2016, 15:37

Dzięki - w końcu analiza, a nie straszenie :) Choć jak wiadomo, tak wielki kraj gdy upada, to przy okazji może kogoś mniejszego przygnieść i na to trzeba być gotowym :)

B
sobota, 10 grudnia 2016, 14:02

Popatrz na to globalnie. Świat dąży do zmian szykuje się konflikt Amerykańsko Chiński i Rosjanie chcą być na to gotowi. Zaoferują się temu kto da więcej. Wszyscy wokół to widzą, zwróć uwagę na politykę Turcji, Niemcy każą obywatelom gromadzić rezerwy i zwiększają ilość żołnierzy, przebąkują coś w bundestagu o broni nuklearnej i chcą finansować francuską broń nuklearną. I nie to żeby od razu miał być otwarty konflikt, wystarczy potencjał. wyobraź sobie kryzys na Pacyfiku.amerykanie będą chcieli się tam wzmocnić kosztem Europy, a ty Rosja podpisuje sojusz z Chinami, najeżdża Ukrainę i gromadzi znaczne środki na naszej wschodniej granicy i co na to USA przecież się nie rozdwoją.

Drzewica
piątek, 9 grudnia 2016, 18:01

Głoszone przez władze rosyjskie przekonanie o tym, jakoby Rosja była atakowana przez NATO, jest świadomym nieprawdziwym uzasadnianiem własnego forsownego rozwijania potencjału militarnego tak wobec świata jak wobec własnego narodu ponoszącego ciężary zbrojeń! Sednem polityki Putina jest dążenie do odbudowy potęgi z ZSRR!

Chiny Pólnocne
sobota, 10 grudnia 2016, 01:16

Nie stać Rosji na wyposażenie armii w nowoczesne pojazdy pancerne. Dlatego modernizuje stare proste uzbrojenie i taktyczne głowice jądrowe uznając, że w razie konfliktu impuls elektromagnetyczny obezwładni zachodnią elektronikę, a do wygrania starcia wystarczy prosty sprzęt. Stąd wniosek, że nie wszystko stare należy od razu złomować, bo w godzinie W może okazać się, że to będzie jedyny działający sprzęt

olo
piątek, 9 grudnia 2016, 22:05

Nie ma na to kasy co widać to po remontach sowieckiego sprzętu a nie wprowadzanie masowo nowego.

xXx
sobota, 10 grudnia 2016, 21:41

Testy aparatu, oznaczonego w USA kodem Kanyon, odbyły się 27 listopada. Uczestniczył w nich okręt podwodny B-90 „Sarow” projektu 20120. Próbę miał odnotować amerykański wywiad, ale nie ma danych na ten temat. Gertz uznał aparat za rewolucyjny. Jego zdaniem Kanyon można uzbroić w „głowicę jądrową mocy megatonowej, najpotężniejszą z istniejących broni atomowych”. Rzecznik Pentagonu Jeff Davis nie chciał komentować doniesień o testach. – Uważnie śledzimy rozwój rosyjskich technologii podwodnych, ale nie będziemy tego komentować – dodał. W listopadzie 2015 roku w trakcie spotkania z prezydentem Rosji Władimirem Putinem w sprawie taktyki obronnej rosyjskie stacje telewizyjne wyemitowały kadry z prezentacji „Oceanicznego systemu uniwersalnego Status-6”. Kreml uznał za przypadek ujawnienie dokumentacji rosyjskiej tajnej broni w materiale telewizyjnym. Rzecznik prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow zapewnił, że podjęto odpowiednie kroki, by podobna sytuacja nie powtórzyła się w przyszłości.

Polanski
niedziela, 11 grudnia 2016, 00:23

Ciekawa taktyka obronna.

HS
poniedziałek, 12 grudnia 2016, 13:42

Wojna będzie wyglądać tak jak to jeden z oficjeli rosyjskich opisał: rozpocznie się konwencjonalnie, jeśłi w pewnym, momencie Rosji zacznie "iść źle", puści kilka bomb nuklearnych taktycznych, na cele "newralgiczne" i cytuję jak to zapamiętałem: "I skończą się żarty, Nato usiądzie do rozmów", podejrzewam, że wówczas nie będzie już bloku Nato, bo każde Państwo w różnym stopniu narobi w gacie, a to co zajęli Rosjanie pozostanie im oddane - a pewnie dojdą do granicy niemieckiej. Niestety monolit państwa jest tu przeważającą kartą na korzyść Rosjan. Chyba, że.... USA odpowie nuklearne - ale kto chce 4 wojny światowej na kije i kamienie??

Davien
środa, 14 grudnia 2016, 13:51

Jeżeli Rosja uzyje broni jądrowej to nikt nie będzie czekał co sie stanie potem, tylko nastapi uderzenie odwetowe. To jest zbyt grożna broń by czekać i wierzyc że nic więcej nie będzie. Na szczęście Putin tez o tym doskonale wie.

Polanski
poniedziałek, 12 grudnia 2016, 19:38

Nic nie rozumiem. Po co zaczynać konflikt konwencjonalny? Od razu nukiem.

Piotrek
poniedziałek, 12 grudnia 2016, 13:33

W tej chwili atak ze strony Chin jest najbardziej prawdopodobny na Rosje.W tej chwili meższczyźni chińcy nie zonaci nie moga znaleźć zon jest ich w tej chwili 130 milionów.Dla mnie to jest oczywisty fakt że to bedzie atak na Rosje.Sami sie o tym przekonacie.Zamiast Rosja szukac partnerów na zachodzie i u swoich sasiadów robia sobie wrogów a jak bedzie atak Vhin na Rosje to wtedy Rosja zostanie sama

Chrumcio
środa, 14 grudnia 2016, 18:55

Piotrek Bzdury gadasz. Najpierw może wejdź temat i poczytaj o stosunkach rosyjsko-chińskich (polecam "Niedźwiedź w cieniu smoka"), zorientuj się jakie są od wielu lat kierunki polityki Pekinu i Moskwy, a nie z czapy takie teorie stawiasz "bo mi się tak wydaje". Chińczycy zmontowali doskonałe dla siebie stosunki z Putinem. Biorą za półdarmo surowce (ropociąg WSTO, gazociąg "Siła Syberii", drewno, rudy) i kupują technologie wojskowe, w zamian zalewają rynek rosyjski najgorszą tandetą, zwłaszcza Daleki Wschód. Coraz częściej mówi się, iż Rosja staje się pomału wasalem Chin. Półkolonią można śmiało już ją nazwać. Ponadto Chiny skupione są na regionie Azja-Pacyfik, pierwszeństwo ma choćby rywalizacja z USA w tym regionie i sprawa Tajwanu. Na północnej granicy chcą mieć po prostu spokój i dopływ tanich surowców, przynajmniej dopóki nie rozprawią się z Tajwanem i nie zdominują regionu Pacyfiku. To jest strategiczny cel, w tym kierunku Chiny się zbroją i prowadzą wysiłki polityczne. Rosja jest obecnie drugorzędna, najważniejszy jest spokój na tyłach. Nawet rzekoma migracja Chińczyków na Daleki Wschód to wymysł - rosyjscy lokalni przywódcy z Dalekiego Wschodu (np. z Kraju Nadmorskiego) rozpętali antychińską histerię aby prowadzić swoje rozgrywki z Kremlem, z centrum. W rzeczywistości więcej Chińczyków jest w Petersburgu czy Moskwie, niż np. we Władywostoku. Ba! władze Chińskie zastopowały nielegalną imigrację na Daleki Wschód aby nie drażnić Rosji. Czemu? Spokój na tyłach. Strategiczna konieczność. Rosja staje się "młodszym bratem" Pekinu i dla praktycznych przywódców chińskich nie ma sensu go napadać, skoro i tak tańczy jak mu się zagra. A co np. z Dalekim Wschodem? Zdaniem chińczyków, nie ma sensu zdobywać go siłą. Jest to tak zacofany i zaniedbany przez Moskwę region, iż sam on przyjdzie. Surowce? Mają je za półdarmo, Putin wręcz dokłada do infrastruktury. A jaki jest z kolei cel Putina? Reintegracja dawnych ziem imperium sowieckiego/radzieckiego (kto jaką pisownie preferuje), tzw. bliskiej zagranicy i utrzymywanie wizerunku mocarstwa. W czym Pekin mu przyklaskuje, gdyż Putin robi sprytnym Chińczykom zasłonę dymną dla ich celów. Ale Moskwa w stosunkach z Chinami już dawno przegrała, teraz jedynie wyciąga z tej sytuacji to, co może. Bycia faktycznym wasalem Chińskim już nie zmienią, choć nigdy się do tego nie przyznają. Tak to wygląda.

Polanski
poniedziałek, 12 grudnia 2016, 19:43

Ten problem wynika z polityki jednego dziecka. 130 milionów sfrustrowanych, agresywnych mężczyzn nikt nie powstrzyma. W taki oto sposób komunizm bohatersko walczy z problemami nieznanymi w żadnych innych ustrojach. Te bajki o wyjątkowości Chińczyków , ich wielkiej kulturze i takie tam to między bajki włożyć. Persowie maja jeszcze starszą kulturę i co z tego?

Extern
poniedziałek, 12 grudnia 2016, 15:52

Atak Chin na Rosję oznaczał by automatycznie że USA przedstawiają Rosji propozycję wspólnego zduszenia Chińczyków którzy przecież w jakimś tam stopniu zagrażają obu tym krajom i nie oszukujmy się że w chwili wspólnego zagrożenia ktoś tam na zachodzie będzie pamiętał Rosji jakieś małe winy wobec jakiś tam wschodnich europejczyków. Przypomnijmy sobie co było przed i na początku II Wojny. Przecież Rosja wchodziła w tę wojnę jako rzeczywisty sojusznik Hitlera. Który zaatakował sojusznika zachodu (czyli nas) A jak Rosja była potrzeba to sami Brytyjczycy maskowali niewygodne dla ich sojuszu z Rosją fakty o Katyniu itd.

Tomek72
piątek, 9 grudnia 2016, 17:17

Odpowiedzią NATO może być kolejny wyścig zbrojeń, ALE MUSI ON BYĆ POŁĄCZONY Z OPTYMALIZACJĄ EFEKTYWNOŚCI KOSZTOWEJ!, Czyli nie jak lider uzbrojenia USA, Francja, Anglia tio ma zarobić nawięcej na sprzedaży uzbrojenia do krajów NATO. A w jaki sposób pozyskiwać to uzbrojenie jak NAJTANIEJ na akceptowalnym poziomie technicznym (w tym oczywiście jakość). Koszty dotyczą oczywiście nie samego zakupu ale Total Cost of Ownership (TCO) – zgodnie z Gartner, Inc., jest to całkowity koszt pozyskania, instalowania, użytkowania, utrzymywania i w końcu pozbycia się aktywów w firmie na przestrzeni określonego czasu. To jeden filar - czyli umacnianie przewagi militarnej NATO przy optymalnym wykorzystaniu środków układu. Filar nr 2 - to sankcje, nie będziemy karmić "niedźwiedzia który może nam zagrozić", i nie ukrywa, że NATO w swojej doktrynie uważa za wroga, pracując jednocześnie nad własnym potencjałem nie tyle obrony co agresywnego ataku.

rob ercik
piątek, 9 grudnia 2016, 17:15

ktos moze wyjasnic roznice miedzy ofensywnymi kalibrami i defensywnymi jassmami?

ecik
niedziela, 11 grudnia 2016, 20:34

Odpowiem trochę przekornie. Kalibry i Iskandery były pierwsze, są więc dla Polski ofensywne. JASMy pojawiają się u nas w odpowiedzi na zagrożenie z Rosji, są więc defensywne. To myślenie stoi w sprzeczności ze standardowym postrzeganiem miecz-tarcza. Ale sam chciałeś wyjaśnień - to je dostałeś.

hu
sobota, 10 grudnia 2016, 00:33

jassm to jest bron ofensywna

a-i
piątek, 9 grudnia 2016, 19:32

A kto Ci powiedział, że JASSM jest tylko bronią defensywną ? Wszystko zależy czy użyjesz go pierwszy czy w odpowiedzi na atak.

Halo
poniedziałek, 12 grudnia 2016, 20:59

Na zachodzie prężą muskuły. Powinni bać się Chińczyków.

inz.
środa, 14 grudnia 2016, 11:42

A co Chińczycy mają. 200 nowych myśliwców 4 generacji?

bb
piątek, 9 grudnia 2016, 17:00

Mam wrażenie, że cześć osób zapomina o siłach zbrojnych USA, które wzmacniają sprzętowo potencjał ogniowy na terenach Polski o jakieś 20%. Rozumiem punkt widzenia, że sami też się musimy zbroić, ale nie zakładamy powtórki września 1939 w zakresie zachowania aliantów?

45
wtorek, 13 grudnia 2016, 20:53

Ech,zachód przenosi pod ich granice nowe jednostki w formie brygad więc oni tworzą szczebel wyższy czyli dywizje.Ale mają też i funkcjonujący szczebel Armii. Kiedy uderzą? Kiedy uznają że koncentracja NATO będzie dla nich zagrożeniem.Oni przygotowuja się na odparcie Barbarossy bis. To będzie działanie obronne a nazywa się ono ,,uderzeniem wyprzedzającym,, Broni ,,a,,nie użyją bo ta broń dla nich będzie miała więcej wad niż zalet. Na zdobytych /zajętych/terenach stworzą system państw wasalnych. USA palcem nie kiwnie bo dla Europy nie dadzą zabić milionów amerykanów. Jestjeden problem,jakie siły NATO u swoich granic Rosja uzna za zagrożenie.

Obywatel RP
sobota, 10 grudnia 2016, 19:25

Putin aby utrzymać się przy władzy na Kremlu musi karmić wojskowych i obywateli namiastkom mocarstwa i prężeniem muskułów. Lud rosyjski to lubi i to dostaje a Putin u władzy się utrzymuje. Żeby wywoływać wojny trzeba mieć silną i sprawną gospodarkę. Rosja gospodarczo nie istnieje. Ich gospodarka jest wielkości włoskiej, 2/3 eksportu to gaz i ropa, demografia robi się katastrofalna, itd. Armia jest liczna ale do obrony ma olbrzymie terytorium. Na wschodzie Japonia, na południu Chiny i Afgańcy. Jakiekolwiek większe zaangażowanie sił np. w Europie oznaczałoby osłabienie tamtych rejonów i ich utratę. Rosja obsuwa się w przepaść a głośne szczekanie jest objawem ich słabości a nie siły. Jak tak dalej to będzie postępować to Putin za 2-5 lat zostanie usunięty i Rosja rozpadnie się stając się Księstwem Moskiewskim. Zauważcie, że jedynym spoiwem trzymającym to wszystko razem jest armia, która stara się działać wg. tego co napisałem na wstępie.

m
poniedziałek, 12 grudnia 2016, 07:20

nie ma nic gorszego jak lekceważenie przeciwnika, a Rosja na słabą gospodarkę nie będzie zważać a nawet będzie to dobry 'przyczynek" do straszenia innych na około

Are
sobota, 10 grudnia 2016, 23:22

Stalin nie dysponował silną czy sprawną i wydajną gospodarką, co nie zniechęciło go do dążenia do pełnowymiarowego konfliktu (i wspierania gospodarczo hitlerowskich niemiec). Gospodarka niemiecka po kryzysie z lat 30stych wyszła bardzo poobijana, a coraz częściej słychać opinie historyków zajmujących się tym okresem, że gdyby Hitler nie wywołał wojny, to niemiecka gospodarka w 1940 by zbankrutowała. Rosja wzmacnia armię kosztem wydatków socjalnych, w przeciwieństwie do np. Niemiec czy Danii, Belgi, Francji etc. Np. Niemcy na 2017 planują wzrost wydatków na armię do poziomu 1,2% PKB, a po tym okresie powrót do wydatków rzędu 0,9-1,1% PKB. A ich wydatki socjalne stale rosną. Słabość rosyjskiej gospodarki odbija się na jakości życia rosyjskich emerytów, nie na liczbie czołgów czy samolotów. A co do osuwania się w przepaść. Od I wojny Rosja stale osuwała się w przepaść, z krótkimi okresami wzrostu. To jej nie przeszkadzało terroryzować pół świata.

zdz
sobota, 10 grudnia 2016, 17:42

Po pierwsze trzeba by sobie odpowiedzieć sobie na pytanie W JAKIM CELU Ruskie mieliby rozpętywać konflikt na dużą skalę w Europie ??? Krym był poligonem takiej akcji , ale bardzo specyficznym . Tam jest ICH ważny przemysł wojskowy . W Donbasie co prawda także , ale to zdołali ewakuować (Białe Konwoje) lub zniszczyć . Koszty były i są jednak ogromne . Ruscy nie mają w tej chwili dobrej pozycji wyjściowej do akcji militarnej w Europie . Zauważmy że wspaniale realizują swoje cele wzmacniając jedynie poczucie zagrożenia (różnymi metodami) ale nie podejmując realnych działań . Moim zdaniem pracują nad przewrotem na Ukrainie i urobieniem lub odsunieciem Łukaszenki na Białorusi . A wtedy sytuacja diametralnie ulegnie zmianie chociaż nadal nie bedzie to stan otwartej wojny . Najbardziej zagrożone są i będą państwa bałtyckie , chociaż i tam Ruskie nie podejmą akcji jesli to bedzie grozic większym konfliktem . Uważam że wszystkie działania Rosji z którymi teraz mamy do czynienia to propaganda i maskirowka obliczona na wywarcie presji na Zachód . Celem jest odzyskanie integralności terytorialnej z czasów imperium sowieckiego i to też na zasadzie związku politycznego i gospodarczego by nie musiec utrzymywać w pełni swoich satelitów (minimum kosztów) . Myślę że w przypadku państw Bałtyckich także szukają podobnego rozwiązania . Powracając do pierwszego pytania myslę że rozwiązanie militarne na dużą skale w Europie nie ma sensu , dlatego że wiekszosć bogactwa Europy i tego świata opiera się obecnie na wartościach wirtualnych ( konta bankowwe , akcje itd. ) oraz technologii i rynkach sprzedaży , a tego nie da się przejąć po prostu siłą jak 100 lat temu . Dlaczego na przykład Niemcy bronią sie przed zwiększeniem wydatków na obronność zdając sobie jednocześnie sprawę że ich obecny potencjał nijak sie ma do tego z okresu zimnej wojny ? Nie czują sie zagrożone i chca pójść na układ z Rosją ! Polska i reszta krajów post-sowieckich w świetle rosyjskich zamierzeń miała by pozostać w strefie wpływów i buforowej i tak naprawdę potencjalnie nie zagrożona bezpośrednią agresją . Węgry , Bułgaria i Rumunia wygląda że idą w tym kierunku . Dla Polski , największego kraju tego regionu , może i najlepszym rozwiązaniem byłoby budowanie wirtualnego wizerunku potencjału odstraszania , zarówno militarnie jak i politycznie . Ale tak naprawdę , jakby przyszło co do czego , to ....

say69mat
piątek, 9 grudnia 2016, 16:20

@def24.pl: Rosja szykuje armię na dużą wojnę? „Dywizje, broń precyzyjna i jądrowa” say69mat: Po pierwsze, jeżeli celem strategicznym polityki militarnej Rosji jest odbudowa potencjału terytorialnego imperium. No cóż, wypada się pochylić ze smutkiem nad kondycją elit państwa rosyjskiego, które nie są w stanie uznać woli wspólnot narodowych. Pragnących realizować swoją przygodę z rzeczywistością jako byty polityczne niezależne od woli politycznej i presji militarnej Rosji. Po drugie, jak na razie widzimy w rękach Kremla wyłącznie kij, co zatem z marchewą??? Jaką alternatywę chce nam zaoferować ... Rosja, jako Imperium??? Czyżby swoje nierozwiązane problemy i patologie społeczne??? Patrząc z punktu widzenia historiozofii, na przyczyny katastrofy naszego kraju we wrześniu 39'. Można ze smutkiem stwierdzić, że nasz naród nie dysponował potencjałem aby zwyciężyć ... pokój. To znaczy nie był w stanie wygenerować politycznej alternatywy dla ewidentnej patologii jaką był nazizm i jego państwo. Czy zatem w chwili obecnej Rosja dysponuje potencjałem duchowym aby zbudować intelektualną alternatywę dla patologii nękających naszą cywilizację i kulturę??? Czy jedynie pragnie przerzucić na świat swoje nierozwiązane problemy, przy okazji dziarsko ryjąc gąsienicami Europę??? Po trzecie, rzeczone „Dywizje, broń precyzyjna i jądrowa”, to nie wszystko. Jeżeli nie stworzyliście ani ziarnka piasku, ani kropli wody. Jakim to cudem chcecie rządzić ... Stworzeniem??? Przy pomocy takich narzędzi jak ... pięćdziesięciokilogramowa belka, bat z pięcioma ołowianymi kulkami i ... gwoździe???

Anty-Che
poniedziałek, 19 lutego 2018, 10:42

Jaka marchewka???. Rosja daje zawsze do wyboru kij lub bat. Marchewki sie zachciewa .

Homer
poniedziałek, 12 grudnia 2016, 12:48

Poczytaj Dugina, to zrozumiesz jak chce rządzić Rosja. Na straży ładu i porządku ma stać kasta "siłowników" eksploatująca ekonomicznie poddanych. W Rosji tradycyjna zachodnia ekonomia nigdy nie była ceniona i tak pozostało. Książki Dugina leżą na biurku Putina.

mid
piątek, 9 grudnia 2016, 23:24

Szacunek za mądrą analizę.

tec
sobota, 10 grudnia 2016, 17:37

Rozwój uzbrojenia ofensywnego przez Rosję wcale nie musi być ukierunkowany na podbój zachodnich państw. Zapominamy że Rosja ma coraz potężniejszego i bardziej nieprzewidywalnego sąsiada jakim są Chiny. Może dojść do sytuacji że tylko koalicja Rosji z NATO w tym w szczególności USA będzie w sposób skuteczny przeciwstawić się Chińczykom.

Marcin.X
niedziela, 18 grudnia 2016, 12:14

Dlatego dzisiaj wygrywają Chiny, rozgrywając przeciwko sobie Rosję i Zachód, przecież to byłaby walka wewnątrz pewnego kręgu cywilizacji, który wyrósł z europejskiej tożsamości.

marzan
piątek, 9 grudnia 2016, 15:52

Państwo o ambicjach na bycie suwerennym (czyli nie wasal, którego w razie wojny ktoś inny będzie bronił) musi się nastawić na prowadzenie wojny także agresywnej, na atak. Nie da się wojny wygrać samą tylko obroną, to jest nierealne. Gdyby USA czy ZSRR w latach 40 tylko się broniły - III Rzesza trwałaby do dziś i miała się pewnie nieźle.

chateuax
piątek, 9 grudnia 2016, 16:42

Rozumiesz różnice między wojną agresywną, a ofensywą w wojnie obronnej? Tłumaczę jak dziecku - wojna agresywna to napaść zbrojna na obce państwo.

say69mat
piątek, 9 grudnia 2016, 16:41

Po pierwsze, to znaczy nie rozumiem??? Jakim cudem przenosisz kalkę typowego konfliktu ideologicznego o formułę rządzenia światem na czasy nam współczesne. Kiedy wszyscy gracze zdają sobie sprawę, że kwestia podboju terytorialnego jest całkowitą utopią. Ponieważ koszta ekonomiczne podboju terytorialnego nie przekładają się na zysk. Jak to widzimy chociażby na przykładzie historii skomplikowanych relacji Rosji i Ukrainy. Gdzie ewidentnie generują stratę. Po drugie, zwróć uwagę, że działania ofensywne ZSRR i USA były elementem, strategii obronnej. Celem tej strategii był ... pokój.

:)
piątek, 9 grudnia 2016, 16:14

I na taką wojnę się szykujemy. Za 15-20 lat jak Rosja będzie w agonalnym sanie...

oldyear
piątek, 9 grudnia 2016, 15:31

Koniecznie pilne zakupy sprzętu OPL i modernizacja potencjału wojsk lądowych. Żadne OT, wyłącznie dobrze wyszkolona armia zawodowa. Lepiej jedna więcej ekstremalnie nowocześnie wyposażona brygada pancerna wojsk lądowych niż 50 tysięcy "dyletantów z karabinami" z OT.

Zenek
wtorek, 13 grudnia 2016, 13:09

Historia konfliktów w ciągu ostatnich kilkudziesięciu ostatnich lat pokazuje, że dwóch największych potęg militarnych na świecie, tj. ZSRR i USA nie pokonały żadne "brygady pancerne wojsk lądowych", lecz półcywile w sandałach. Jedyne, co może powstrzymać potencjalnego agresora to nie kilka czy kilkadziesiąt naszych czołgów więcej (bo w dobie rozwiniętego wywiadu satelitarnego, lotniczego i elektronicznego zostaną one zlokalizowane i rozniesione z powietrza w 3 dni), lecz ryzyko uwikłania się w niesymetryczny, długotrwały i wyczerpujący konflikt ze zdesperowanym przeciwnikiem stosującym partyzanckie metod walki. Walka z licznymi pancernymi jednostkami Saddama w Iraku była dla USA spacerkiem, a prawdziwe problemy i straty liczone w tysiącach zabitych pojawiły się gdy przyszło im walczyć z konstruktorami domowych bomb i uzbrojonymi w kałachy amatorami w turbanach. Tak jak wcześniej przerabiali to w Wietnamie, gdzie nowoczesne czołgi, samoloty i śmigłowce okazały się niewystarczające na uzbrojonych chłopów z Vietkongu, czy podobnie jak Rosjanie, których pogonili niepiśmienni pasterze kóz w Afganistanie czy Czeczenii. Bo zdobyć określone terytorium to jedno, a utrzymać je przez długi czas to drugie. Silna OT szkolona do partyzanckich metod walki to jasny sygnał dla potencjalnego przeciwnika, że naród jest nie tylko militarnie, ale przede wszystkim mentalnie przygotowany do długotrwałego i wyniszczającego, nawet kosztem ogromnych strat własnych konfliktu. To skuteczniejszy czynnik odstraszający niż kilkadziesiąt czołgów czy mobilnych haubic więcej, ponieważ wobec znaczącej dysproporcji sił nie będą one miały większego wpływu na przebieg potencjalnego konfliktu.

Zbychu
piątek, 9 grudnia 2016, 17:55

"oldyear Dzisiaj, 09 Grudnia, 14:31" - Bajki piszesz. Widocznie siedzisz w ciepłym pokoju i bawisz się kosmiczna strategią. Niezbędni są jedni i drudzy. OT nie zastąpi innych formacji, jak tylko to do czego jest przeznaczona i w czym jest niezbędna i niezastąpiona. I tak samo jest na odwrót. Formacje muszą ze sobą współpracować, bo jedna dla drugiej jest niezbędna.

Lebens
piątek, 9 grudnia 2016, 17:49

Lepiej kupić 5.000 Wyrzutni rakiet manewrujących o zasięgu do 3000 km i możemy spać w miare spokojnie.

zołnierz
piątek, 9 grudnia 2016, 17:30

moim zdaniem na sukces składają się wszystkie te elementy, które wymieniłeś..plus jeszcze kilka innych. Nie można stawiać na coś zamiast czegoś, powoli i systematycznie zwiększać potencjał wszystkich struktur...OT tez jest potrzebne...ci deletanci szybko nabrali by doświadczenia w czasie wojny, mając podstawy wyuczone w OT. Stanowili by dobre 50 tysięczne uzupełnienie wojsk zawodowych

k
piątek, 9 grudnia 2016, 17:26

Dyletanci to także byli żołnierze wojsk specjalnych mający zasilić i tworzyć trzon OT?

etmónt
piątek, 9 grudnia 2016, 17:24

Ekstremalnie się mylisz. Prawdopodobnie jesteś dyletantem, lecz masz oczywiście prawo posiadać własne zdanie. Podpowiem zatem - Rosja ma licząc z rezerwami dwudziestokrotną przewagę...

qduo
piątek, 9 grudnia 2016, 17:05

Wyposażenie i utrzymanie jednej brygady pancernej to lekko licząc 30 razy więcej, niż brygady lekkiej piechoty typu OT. A ktoś zadania przeznaczone dla OT będzie musiał w końcu wykonywać. Lepiej, żeby wojska operacyjne miały możliwość prowadzenia działań ofensywnych, a nie były "blokowane" przez zadania wymagające mniejszego wyszkolenia. Samymi czołgami wojny (zwłaszcza obronnej!) nie wygramy.

Kapral
piątek, 9 grudnia 2016, 16:49

Brygadę pancerna można zaorać w ciągu 1-2 dni, czołgi nie mają szans jeśli przeciwnik opanuje powietrze. Brygadę OT rozproszoną po krzakach trudniej zlikwidować i taka ma szanse dłużej się bronić. Trzeba też wziąć pod uwagę ,bazując na tym co widzieliśmy na Ukrainie, że Rosjanie nie dopuszczą do żadnej koncentracji czy zgrupowania wojsk np celem kontrataku. Dlatego kuriozlanie więcej nam potrzeba OT z dronami uderzenowymi bo taka formacja może się okazać skuteczniejsza niż brygada pancerna .

si vis pacem
piątek, 9 grudnia 2016, 16:46

@oldyear...eureka normalnie. Nie ma albo albo. Potrzebna jest i opl i unowocześnienie WL w każdym obszarze zdolności operacyjnych oraz ukompletowanie istniejących jednostek +Obrona Terytorialna - stała obecność sił w każdym kluczowym punkcie terytorium +powrót do przeszkolenia wojskowego młodzieży jako budowanie rezerw dla WL i OT. Żaden z elementów nie będzie działał w pojedynkę.

Morgul
piątek, 9 grudnia 2016, 16:34

oldyear - OT składać się będzie głównie z ludzi którzy już proch wąchali i takich którzy utrzymują sporą wiedzę i umiejętności. Cyfry nie oszukasz mamy ok 90 000 żołnierzy zawodowych z czego ok 35 000 może stanąć na linii frontu. Jak chciałbyś rozlokować takie siły powiedzmy na froncie długości 300 000 km. tylko nie pisz o podwojeniu armii zawodowej bo niema na to złotówki.

fx
piątek, 9 grudnia 2016, 22:18

Nawet Niemcy zaczynają wydawać więcej na armię a to oznacza jedno Rosja przegra wyścig zbrojeń szybciej niż ZSRR bo jest wiele biedniejsza i mniejsza ludnościowo.

edi
piątek, 9 grudnia 2016, 22:04

Ktoś mądry kiedyś powiedział że do wojny trzeba 3 rzeczy PIENIĄDZE,PIENIĄDZE i jeszcze raz PIENIĄDZE a Rosja jest w takim kryzysie jak za Jelcyna i jedynie na co ją stać to konflikty niesymetryczne jak na Ukrainie czy w Syrii. Tylko nimi może zająć biedniejące społeczeństwo.

dimitris
sobota, 10 grudnia 2016, 15:56

1) Wydatki na wojsko, to nieproduktywne obciążenie budżetu obrońców, niemniej dochodowa inwestycja dla napastnika. 2) A co w razie kryzysu monetarnego ? gdy dane, np. euro-pieniądze tracą atrakcyjność ? A może to jest tak, że gdy my "inwestujemy" w bańki giełdowe - pyk ! - czy w "uchodźców" i socjal, oni rozmyślnie inwestują w broń ? By sięgnąć nią po dalece lepszą pozycję jutro ?

mom
sobota, 10 grudnia 2016, 10:53

edi- dlaczego Syria ?

DARO
piątek, 9 grudnia 2016, 21:34

Moim zdaniem Polska powinna mieć 200 Wojska - z czego 120-140 tyś to świetnie doposażeni żołnierze zawodowi, a drugie 60-80 tyś to OT... a budżet na MON to 3 % PKB

wsa
sobota, 10 grudnia 2016, 19:48

no i z tych 3% tego nie zrealizujesz, bo po 20 latach będziesz potrzebował 6 albo 10%.

Realista33
sobota, 10 grudnia 2016, 12:01

Na początek wejdźmy na pułap 120 tys zawodowców, czynnie szkolonych na misjach i w kraju oraz 30 tys OT a do tego szkolenie rezerwistów minimum 30tys rocznie

Realista33
sobota, 10 grudnia 2016, 12:00

Na początek wejdźmy na pułap 120 tys zawodowców, czynnie szkolonych na misjach i w kraju oraz 30 tys OT a do tego szkolenie rezerwistów minimum 30tys rocznie

Black
piątek, 9 grudnia 2016, 21:33

Tym bardziej trzeba zabrać się wreszcie poważnie za modernizację naszej armii,bo jakość i ilość naszego sprzętu to kpina jakaś.

Bren
sobota, 10 grudnia 2016, 14:36

Pilica powstrzyma zapędy Kremla. Ruskie nie są pewne co to działko zawiera ze jest tak drogie - 20 mln zł/ szt, zanim nie rozgryzą o co tam biega muszą się powstrzymywać z inwazją.

Extern
sobota, 10 grudnia 2016, 18:44

Ale zdajesz sobie sprawę że w tej cenie wliczona jest również 1/6 stacji radarowej Soła, 1/6 mobilnego stanowiska obserwacji wzrokowej, 1/6 mobilnego skomputeryzowanego stanowiska dowodzenia, 1/6 pojazdów z systemami łączności przewodowej i radiowej, 1/6 pojazdów zabezpieczenia, amunicja, paliwo, części, 1/6 pojazdów do transportu zestawów jak i personelu. 1/6 umowy serwisowej, pewno jakieś jeszcze pakiety szkoleniowe itp. Dalej oczywiście jest to drogo nawet przy takiej jednostkowej produkcji, ale proszę nie pisać że 20 milionów kosztuje samo działko

obserwator
poniedziałek, 12 grudnia 2016, 18:09

A dlaczego mieliby się zatrzymać na Niemcach,rzuca parę kolejnych b.a. i wezmą wszystko kto im zabroni.

jang
sobota, 10 grudnia 2016, 13:58

panowie dyskutanci. Od wielu lat definicja agresji jest oczywista.Jest to napaść jednego państwa na drugie bez poparcia Rosji/ZSRR/ i jest forma agresji imperialistycznej .

mazak
niedziela, 11 grudnia 2016, 02:53

Dosyć autorskie podejście zaprezentowali dziennikarze przy tych mapach rozważając ataki z Morza Czarnego i J. Kaspijskiego. W szwedzkim raporcie morza te są kojarzone raczej z południowym teatrem działań (str. 79 raportu), natomiast dla Polski rozważa się atak z Bałtyku (teatr zachodni - str. 81), choć łapią nas też Kalibry z M. Barentsa. W kontekście naszego regionu w raporcie zwraca się również uwagę na możliwości wykorzystania transportu drogowego i kolejowego. A to ładnie koresponduje z informacją, którą Defence24 podał 25.11, o zamówionych przez Ruskich na Białorusi usługach transportowych w wymiarze 40 razy większym niż w tym roku (po hasłem manewrów Zapad 2017). Czy to jest tylko stroszenie piórek przez Wlada?

Radek79
piątek, 9 grudnia 2016, 19:12

Może i szukują armię na coś dużego ale sami jeszcze nie wiedzą ,czy będą takie działania prowadzić.Wszystko zależy od strony NATO i jej ruchów.Putin dobrze wie że wojna na dużą skalę oznacza tak czy siak klęskę Rosji, nie da się raczej wygrać z tak zróżnicowanym przeciwnikiem z rozmaitym sprzętem i środkami rozpoznania satelitarnego .Tak jak Hitler zapedził się w wojnę z różnymi krajami i to go zgubiło bo można przygotować się na 2,3 kraje ale nie na 27 w tym Amerykę.

:<
sobota, 10 grudnia 2016, 11:33

Jeżeli nie dostaniemy jakimś cudem na wstępie atomem, to powinnismy chronić taki wycinek terytorium jaki się da i przede wszystkim zapobiec pojawienia sie u nas sprzętu prowokującego atak nuklearny którejkolwiek ze stron. Nie ma szans na obronę całego kraju, ludzie o tym wiedza, ale nie wiedza, ktora cześć będzie broniona. To tylko sugeruje, ze zastępy generałów same tego nie wiedza i istnieje ryzyko, ze w razie konfliktu znowu zginęłyby miliony Polaków. Osobiście uważam, ze jedynym ratunkiem dla Polski w razie konfliktu byliby liczni emigranci pracujący informacyjnie na całym swiecie. Ostatnie ludobójstwo w Polsce, jak i każde inne ludobójstwo na swiecie miało miejsce na terenach poza horyzontem informacyjnym. Zapewnienie nam bezpieczeństwa informacyjnego w każdej możliwej sytuacji jest tym samym najlepsza strategia obrony i prewencji na jaką nas aktualnie stać.

Polanski
niedziela, 11 grudnia 2016, 00:30

Jest jeszcze jeden doskonały sposób uniknięcia wojny. Rosja się rozbraja i ogłasza neutralność. Nikt jej nie zaatakuje, bo i po co?

Emeryt z Intelligence
sobota, 10 grudnia 2016, 11:10

Szwedzi przygotowują swoje społeczeństwo do wejścia do NATO.Za nimi wejdą Finowie.Rosjanie "wymuszają" wyścig zbrojeń. A my będziemy mieli zamiast Brygady amerykańskiej Dywizję. Ramstein przeniesie się pod Wroclaw. Trump jest biznesmenem , wie że w Polsce pobyt jankesow będzie tańszy niż w Niemczech.

wsa
sobota, 10 grudnia 2016, 14:41

"Szwedzi przygotowują swoje społeczeństwo do wejścia do NATO.Za nimi wejdą Finowie." NATO wymusza na Rosji wyścig zbrojeń. Kwestia perspektywy i krzesła na którym siedzisz.

fer
niedziela, 11 grudnia 2016, 00:11

Polska powinna dążyć do budowy własnego potencjału nuklearnego. W międzyczasie powinniśmy być gotowi np. do ataku na rosyjskie elektrownie jądrowe w przypadku agresji na Polskę.

Fusion
niedziela, 11 grudnia 2016, 14:25

No właśnie co z badaniami z lat 70 nad bombą wodorową prof. Kaliskiego? Czy jego notatki jeszcze istnieją ?

Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama