Rosja: Bałagan i czystka we Flocie Bałtyckiej

2 lipca 2016, 14:25
Fot. www.mil.ru
Nowy dowódca Floty Bałtyckiej – wiceadmirał Nosatow. Fot. www.mil.ru/Wikipedia
Fot. www.mil.ru

W czasie wideokonferencji zorganizowanej przez rosyjskie ministerstwo obrony, minister i jednocześnie generał armii Siergiej Szojgu jawnie rozkazał zaprowadzić porządek we Flocie Bałtyckiej, usuwając jednocześnie jej dowódcę i szefa sztabu. Przypuszcza się, że może to być efekt incydentów, do jakich dochodziło na Bałtyku i Morzu Śródziemnym, w których udział brały samoloty i okręty tej floty, prowokujące amerykańskie jednostki pływające i statki powietrzne.

Wideokonferencje rosyjskiego ministerstwa obrony praktycznie zawsze przebiegały na zasadzie chwalenia i „ojcowskiego grożenia palcem”. Zasadniczo niedociągnięcia (przynajmniej te, o których mówiono oficjalnie) dotyczyły jednak jedynie drobnych spraw i nie wpływały na ogólny obraz „bardzo dobrej” sytuacji w rosyjskich siłach zbrojnych. W czasie „elektronicznej odprawy” 1 lipca 2016 r. sytuacja uległa jednak zdecydowanej zmianie. W oficjalnym komunikacie ministerstwa poinformowano bowiem, że minister obrony Federacji Rosyjskiej Siergiej Szojgu nakazał admiralicji i generalicji przywrócenia porządku we Flocie Bałtyckiej.

Zaskoczenie było duże, ponieważ wideokonferencja z 1 lipca br. była przeprowadzona planowo, udział w niej brali wyżsi dowódcy sił zbrojnych, a jej głównym tematem miała być budowa i przebudowa obiektów wojskowych. Jednak już na początku swojego wystąpienia minister Szojgu poinformował o wymianie dowództwa Floty Bałtyckiej (FB). Nowym, pełniącym obowiązki, dowódcą FB został wiceadmirał Aleksander Nosatow (urodzony w 1963 r.), natomiast na szefa sztabu, pierwszego zastępcę dowódcy floty, mianowano wiceadmirała Igora Muchmetszyna.

Nowy dowódca Floty Bałtyckiej – wiceadmirał Nosatow. Fot. www.mil.ru/Wikipedia

Szojgu wyjaśnił, że jest to efekt przeprowadzonego dwa dni wcześniej kolegium ministerstwa obrony: „Jak wiecie, 29 czerwca odbyło się posiedzenie Kolegium Ministerstwa obrony, na którym rozpatrywano sytuację panującą we Flocie Bałtyckiej. Zatwierdziłem decyzję Kolegium o odsunięciu od dowodzenia flotą za poważne zaniechania wiceadmirałów Wiktora Krawczuka i Siergieja Popowa”. Mediom przekazano później komunikat, że chodziło o poważne braki w organizacji szkolenia i codziennej działalności sił, a także o przekłamania, jakie wprowadzano do raportów o rzeczywistym stanie Floty Bałtyckiej.

Na nowe stanowisko, poza dowódcą i szefem sztabu FB, wyznaczono też generała majora Iłgara Kachramanowa. Wyznaczono go do pełnienia obowiązków zastępcy dowódcy Floty Bałtyckiej ds. zabezpieczenia materiałowo-technicznego.

Minister Szojgu następnie jasno postawił zadanie całym siłom zbrojnym: „Proszę wiceministra obrony, głównodowodzącego marynarki wojennej, dowódcę Zachodniego Okręgu Wojskowego, szefów centralnych organów administracji wojskowej i nowe kierownictwo FB, by wspólnie podjęli wystarczające środki w celu poprawienia sytuacji i przywrócenia porządku we Flocie Bałtyckiej”.

Wymiana dowódców nie dotknęła jednak jedynie marynarzy. Szojgu w czasie wideokonferencji poinformował bowiem o powołaniu na stanowisko dowódcy Południowego Okręgu Wojskowego generała pułkownika Aleksandra Dwornikowa. Poprzedni dowódca – generał pułkownik Aleksandr Gałkim - został przeniesiony do pracy w ministerstwie obrony. Według Szojgu nowy dowódca to „bojowy” oficer. „…generał pułkownik Dwornikow Aleksandr Władimirowicz. Wy wszyscy go dobrze znacie. Bojowy generał. doświadczony dowódca, specjalistą w swojej dziedzinie. Aleksander Władimirowicz - życzę powodzenia na tym wysokim i odpowiedzialnym stanowisku”.

Fot. www.mil.ru

Dopiero po tym komunikacie rosyjski minister przeszedł do właściwego tematu wideokonferencji, czyli do sprawozdania z rozbudowy i modernizacji infrastruktury wojskowej. Z komunikatu wynika, że liczba prowadzonych obecnie budów wzrosła praktycznie dwuipółkrotnie. Zgodnie z planem na realizację inwestycji związanych z tworzeniem „stanowisk bojowych oraz infrastruktury wsparcia przeznaczono prawie 123 miliardów rubli, biorąc pod uwagę realizację federalnych programów celowych. Budowa wojskowych medycznych i sportowych - około 5 mld rubli, szkolnictwa wojskowego - ponad 2,5 mld rubli”. „Pod koniec bieżącego roku planowane jest oddanie do użytku 602 kompleksowych obiektów, w skład których wejdzie prawie 4,3 tysiąca budynków i zabudowań”.

Incydenty na morzu i w powietrzu przyczyną czystki?

Jak na razie nie ujawniono przyczyn całego zamieszania we Flocie Bałtyckiej. Od razu pojawiły się dywagacje, że może chodzić o incydenty, do jakich dochodziło na wodach międzynarodowych i w międzynarodowej przestrzeni powietrznej z udziałem samolotów i okrętów Floty Bałtyckiej. Ostatnie takie niebezpieczne zdarzenia miało miejsce 1 lipca br. na Morzu Śródziemnym pomiędzy amerykańskim krążownikiem USS „San Jacinto” oraz fregatą projektu 1154 typu Niesutraszimyj „Jarosław Mudryj”. Rosyjski okręt wchodził czasowo do zespołu zadaniowego Morza Śródziemnego, ale etatowo należy cały czas do… Floty Bałtyckiej.

Podobny incydent z udziałem tego samego rosyjskiego okrętu miał miejsce 17 czerwca br., gdy doszło do niebezpiecznego zbliżenia się na odległość około 180 m do amerykańskiego niszczyciela rakietowego typu Arleigh Burke USS „Gravely”. Faktycznie, zdarzenia te mogły mieć wpływ na czystkę we Flocie Bałtyckiej, ale na pewno nie były jej przyczyną.

Czytaj też: Niebezpieczne gry nad Bałtykiem. NATO odpowie na prowokacje Rosji?

W rzeczywistości Rosjanie nie uważają się bowiem za winnych zaistniałej na Morzu Śródziemnym sytuacji, szczególnie podczas wypadku z niszczycielem USS „Gravely”. I w tym przypadku mają wiele racji, ponieważ prawdopodobnie to oni, a nie Amerykanie, dziali zgodnie z prawem międzynarodowym. Wskazuje na to opublikowany później film wideo z całego incydentu, nakręcony na pokładzie rosyjskiej fregaty.

Widać na nim wyraźnie widać, że to Amerykanie naruszyli prawo morskie i pomimo, że mieli rosyjski okręt z prawej burty, to zbliżyli się do niego na kursie kolizyjnym i przecięli kurs przed jego dziobem. Tymczasem sposób zachowania się w takich sytuacjach wyraźnie został określony w MPZZM - Międzynarodowych Przepisach o Zapobieganiu Zderzeniom na Morzu ( COLREGS International Regulations for Preventing Collisions at Sea).

Czytaj też: Niebezpieczne manewry Rosji na Morzu Śródziemnym.

Amerykański niszczyciel wyprzedzał rosyjski okręt, a więc obowiązywała Prawidło 13 „Wyprzedzanie”. Wskazuje ono wyraźnie już w podpunkcie „a”, że „Bez względu na którekolwiek z postanowień zawartych w prawidłach niniejszego rozdziału każdy statek wyprzedzający inny statek powinien ustąpić z drogi statkowi wyprzedzanemu”. Tymczasem Amerykanie szli wyraźnie na zderzenie starając się zepchnąć Rosjan z obranego kursu.

fot. www.mil.ru

Zdaniem rosyjskiego MON, załoga amerykańskiego niszczyciela rakietowego złamała również Prawidło 15 MPZZM „Kursy przecinające się”. Stanowi ono, że: „Jeżeli dwa statki o napędzie mechanicznym przecinają swoje kursy w taki sposób, że powoduje to ryzyko zderzenia, wówczas statek, który ma drugi statek ze swej prawej burty, powinien ustąpić mu z drogi i jeżeli okoliczności na to pozwalają, unikać przecinania kursu przed jego dziobem”. Pomimo tych ustaleń amerykański niszczyciel mając rosyjską fregatę z prawej burty nie tylko zbliżył się do niej niebezpiecznie, ale również przeciął jej kurs – chociaż nie musiał tego robić.

Jak na razie Rosjanie nie odnieśli się oficjalnie do drugiego incydentu - z krążownikiem USS San Jacinto”. W tym przypadku sprawa jest bardziej skomplikowana, ponieważ Amerykanie wchodzili w skład zespołu osłonowego lotniskowca USS „Dwight D. Eisenhower”. W tym przypadku, ze względów bezpieczeństwa, prawidła MPZZM mogą już nie być tak rygorystycznie przestrzegane, jak na wodach międzynarodowych.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 23
Reklama
tadek
sobota, 2 lipca 2016, 21:17

W polskiej armii też przydałoby się "wietrzenie" szeregów - niektórzy zapomnieli już czym jest służba Ojczyźnie i służą tylko swoim interesom.

zLoad
sobota, 2 lipca 2016, 19:06

To prawda ze na czele floty baltyckiej jest ukrainiec? Teraz Putin wymieni reszte wysoka ranga oficerow na tych spoza kraju i moze robic co chce. Lepsze niz NKWD.

Logika spi i płacze
niedziela, 3 lipca 2016, 15:57

Biorą pod uwagę sytuację między Rosją a Ukrainą to posiadanie takich dowódców byłoby skrajną głupotą, no ale zawsze można odrabiać teorie o NKWD.

zLoad
sobota, 2 lipca 2016, 19:03

Faktycznie mu dziob odwrotnie przyspawali heheh

Jacek
sobota, 2 lipca 2016, 18:15

Na wodach międzynarodowych obowiązują ściśle określone zasady żeglugi. Amerykanom wydaje się, że stoją ponad prawem międzynarodowym i wszystko im wolno na całym świecie. Jednak coraz częściej przekonują się o tym, że obecnie realia są zupełnie inne...

kotlet
niedziela, 3 lipca 2016, 16:23

Nie czytasz całego artykułu. Manewr był ten wykonany z racji ochrony lotniskowca w takiej sytuacji prawa międzynarodowe mozna schowac do bereta. To ruskie kozaki moim zdaniem chcieli udowodnic ze nikogo sie nie boja i wywolac nowa afere... Sadzac pi twojej opini wymiane paszport i powrot do wujka putina ;)

patmate
sobota, 2 lipca 2016, 18:10

Jeżeli już przytacza się przepisy, to proszę robić to do końca: Prawidło 17 Działanie statku mającego pierwszeństwo drogi. a) i)[...] ii) Ten drugi statek może jednak podjąć działanie w celu uniknięcia zderzenia jedynie własnym manewrem, skoro tylko stanie się oczywiste dla niego, że statek obowiązany do ustąpienia z drogi nie podejmuje właściwego działania stosownie do niniejszych prawideł. Poza tym jezęli tak jak twierdzą Amerykanie Rosjanin płynął w stronę lotniskowca zajętego operacjami lotniczymi (a więc jednostką o ograniczonej manewrowości), to powinien ustąpić drogi. Z innej strony USS Gravley zachował się jak typowy "Stand-by vessel" gdy ktoś się zbliża do obiektu chronionego jak np platformy wiertniczej, czy jednostki zajętej np pomiarami sejsmicznymi. Pzdr

gg
sobota, 2 lipca 2016, 18:02

autor artykułu nie bierze pod uwagę wcześniejszej sytuacji , bo jeżeli amerykański okręt szedł swoim kursem , a rosyjski zobaczywszy go zdecydował wziąć kurs na amerykański okręt i przeciąć mu kurs z premedytacja ( przy czym amerykański informował rosyjski okręt ,że rosyjski okręt idzie na kurs kolizyjny) to wina leży po stronie rosyjskiej. Ponadto amerykanie jak widać na zdjęciu wykonywali jakieś zadanie bojowe bo mają hełmy i stoją przy broni a to już inna sytuacja , ta o której autor pisze później . Jak widać pokazując część sytuacji można zmanipulować faktyczną sytuację i to jest dezinformacja, w przypadku Rosjan pewnie zamierzona a autora nie zamierzona. Amerykanie rygorystycznie przestrzegają prawa i działania w stylu kamikadze czy też "szalony Iwan "nie są w ich stylu. I z tego powodu Rosjanie zdymisjonowali dowódcę FB bo wiedzą, że wina leży po ich stronie.

Legionista
sobota, 2 lipca 2016, 23:08

Rosjanie są mistrzami w takim manipulowaniu informacją... Ukazywaniem tylko najszczerszej prawdy, ale w części dla nich wygodnej. Uwielbiają wybierać część wypowiedzi z całości, ukazując obraz przeciwny, a im wygodny. Szczególnie celują w tym, gdy chodzi o wypowiedzi polityków, ekspertów etc.

grundy
sobota, 2 lipca 2016, 21:15

Najlepiej się przyjrzeć pierwszym sekundom nagrania. USS „Gravely” płynie wolno, nie ma fali dziobowej. Po chwili pada cała naprzód bo przy tym kursie istnieje ryzyko (pojawia się fala dziobowa), że Rosjanin wbije się w burtę Amerykanina, a okręt ma niską sterowność zatem odejście na bakburtę niewiele rozwiązuje bo może zaliczyć uderzenie w rufę. Tymczasem "Jaroslav Mudry" nie zmienia kursu ani o jotę, chociaż na logikę kapitan czy kto tam wtedy miał wachtę powinien wydać rozkaz odbicia na sterburtę dla zapewnienia bezpieczeństwa okrętu, niczym wakacyjni Janusze na kajakach - coco jambo i do przodu. Nagranie jest takie, że nie można stwierdzić kto kogo wyprzedzał bo nie ma punktu odniesienia. Po mojemu oni bardzo długo płynęli kursem kolizyjnym i żaden z kapitanów nie zamierzał ustąpić. A po serii różnych rosyjskich akcji, takich zdarzeń zacznie w najbliższych miesiącach przybywać, ktoś stwierdził, że "przebrała się miareczka". Tym bardziej, że zbliżają się wybory prezydenckie w USA.

maniuś
sobota, 2 lipca 2016, 16:52

Zabawa - " KOTKA i MYSZKI " , trwa nadal i będzie trwać ? W dzisiejszej dobie nagrywania wszystkiego - takie i podobne incydenty będą pokazywane ? MY - WAM - TAK ? To gry wojenne - wyrachowane na zastraszanie ! GORZEJ - jak komuś w padnie do głowy użycie broni jądrowej , OT TAK SOBIE ? Co wtedy - KTO - poniesie konsekwencje ? MY - CYWILE ? Przyglądając się naszej Ojczyżnie - POLSKI - kłopoty z nie jasną sprawą zagrożenia ROSJI w naszym kierunku ? Mam wrażenie stało się tak , od czasu jak weszliśmy w tą ofensywna strukturę NATO ? Inne byłe państwa pod w pływem CCCP - mają te same kłopoty co i my POLSKA ? Ogromne wydatki na pogodzenie się z standardem NATO - uzbrojenia ? Którego i tak nie dogonimy , do poziomu krajów NATO ( starych ) . Na takie gonienie uzbrojenia potrzeba dużo czasu i forsy ( którego nie mamy ). Przede wszystkim nasza gospodarka i zakłady zbrojeniowe - to fikcja ! Inne kraje już nawet nie porównuję ? Oczywiście Ameryce to graj - że byłe demoludy same lub przy ich pomocy wepchały się na tereny gdzie to CCCP miał wpływ ? Legalnie mogą się panoszyć po nie ich terenie - czyli zamieniliśmy okupacje na inną z własnego wyboru ? Co otrzymujemy w zamian - podwyższone wydatki by choć trochę zniwelować różnicę w uzbrojeniu wojska polskiego ? Czy nastąpi wojna na terenie POLSKI ? Wątpliwe - choć nie koniecznie teraz i przez kogo ? Pchamy się sami w kłopoty - słowami i czynami ? Ciekawe ile na tym zyskamy - gdyby to klasa polityczne miała sama płacić za uzbrojenie - NIKT by nawet o takim wariancie - nie myślał ? Można by rzecz byłby spokój i POKÓJ w tej części ŚWIATA - EUROPIE !

Kiks
sobota, 2 lipca 2016, 19:36

Nie podniecaj się. Ich terenie? Był na wodach międzynarodowych. A okręty to nie samochody. Nie zawsze wszystko jest takie oczywiste. Na szczęście kolizji nie było.

ryszard56
sobota, 2 lipca 2016, 16:17

no to Rosjanie mają rację ,prowokacja Amerykanow

Marek
sobota, 2 lipca 2016, 15:15

Zgadza się, Jankesi niestety słyną z arogancji na morzu i dość często mają przepisy MPZZM gdzieś.

Kosmit
niedziela, 3 lipca 2016, 23:42

Jankesi po prostu pokazują Rosjanom, że przestrzegają prawa morskiego, bo chcą. A jak nie zechcą, to mogą Rosjanom utrudnić życie dużo bardziej, niż Rosjanie im. Pokazują gościowi, który gra bez zasad, jak to wygląda z drugiej strony - może zrozumie, że w grze bez zasad przegra z silniejszym od siebie? Czasem taki zimny prysznic jest potrzebny.

pamiętliwy
sobota, 2 lipca 2016, 18:06

Najbardziej olewali filipińską straż parkową, wymierzając w nią broń, gdy chciała zabronić wpłynięcia do parku narodowego Rafy Tubbataha i szydzili ze straży, że "możecie nas podać do sądu w Manili". Skończyło się wejściem USS Guardian na Rafę Tubbataha, uszkodzeniem rafy i utratą okrętu...

Dropik
sobota, 2 lipca 2016, 23:47

Jak sie poskrobie farbę do pod spodem rdza , czyli ... na Wschodzie bez zmian

Kosmit
niedziela, 3 lipca 2016, 23:35

Jak to mówią, Rosja nigdy nie jest ani tak słaba, ani tak silna, jak się wydaje. Mogę dodać tylko, że nigdy nie jest tak silna, jak się widzi, ani tak słaba, jak się tego boi.

rozbawiony
niedziela, 3 lipca 2016, 19:07

W pewnej NATO-wskiej marynarce wojennej już za niedługo nie trzeba będzie czego skrobać.

Jaro
niedziela, 3 lipca 2016, 18:21

tak myślał Hitler, tak myślał Napoleon, wcześniej tak myśleli Tatarzy Tylko, że teraz Rosja nie ma tego co miała przez wieki, czyli świetnej demografii, teraz to jest powoli umierające imperium, które jak już całkiem upadnie to nie wiadomo co się stanie.

45
poniedziałek, 4 lipca 2016, 01:44

Ale to jest napisane,to jest decyzja kolegium sztabów,która minister zatwierdził.Każdy d-ca pisze meldunki i sprawozdania które podpisuje.Więc za nie odpowiada.Jeśli zwalili trzech tzn będzie to z paragrafu brak nadzoru.Dlaczego publicznie?To proste i nie trzeba szukać podtekstów.To jest ostrzeżenie dla innych.Szojgu jest jak chirurg leczy operacyjnie.Ale nie można inaczej bo ruska armia wróciła by do czasów Jelcyna.czyli bałaganu.Na zachodzie to jest niemożliwe bo prawa człowieka .Panowie armia to hierarchia,każdy ma swojego dowódcę.Jeśli choć raz wprowadzi go w błąd,drugiej szansy nie dostanie.To co napisałem nie dotyczy naszej armii.

zmeczony
sobota, 2 lipca 2016, 22:47

Że niby to miało być przyczyną zmian kadrowych? Jak zwykle spekulacje

Kiks
niedziela, 3 lipca 2016, 13:21

Przecież w artykule jest napisane, że to domysły. Prawdopodobnie zmiany są spowodowane czymś innym, ale niewykluczone, że te incydenty mogły mieć wpływ. Zwłaszcza, że działają na niekorzyść Rosji. Ale według mnie Rosjanie prowadzą swoje gierki. Celowe pozorowanie łagodzenia tonu.

Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama