Producent B-2 zbuduje amerykański bombowiec przyszłości

28 października 2015, 12:30
Fot. Northrop Grumman
Fot. Northrop Grumman

Northrop Grumman, producent bombowca B-2, otrzymał szacowany na co najmniej 55 mld USD kontrakt na zbudowanie amerykańskiego bombowca przyszłości LRS-B. Jest to największy lotniczy kontrakt zbrojeniowy na świecie od czasu programu F-35. Pierwsza umowa dotyczy fazy badawczo-rozwojowej, w ramach kolejnej firma dostarczy pierwsze 21 samolotów, a docelowo Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych mają otrzymać 100 bombowców, co pozwoli wycofać ze służby B-52H i B-1B. Koszt jednego LRS-B szacowany jest na 564 mln USD. 

Największy kontrakt zbrojeniowy drugiej dekady XXI wieku

Northrop Grumman, producent bombowców B-2, otrzymał szacowany na co najmniej 55 mld USD (po cenach z 2010 roku) kontrakt na zbudowanie amerykańskiego bombowca przyszłości LRS-B. Będzie to największy lotniczy kontrakt zbrojeniowy na świecie od czasu, gdy Lockheed Martin wygrał rywalizację w programie Joint Strike Fighter, w wyniku którego powstał myśliwiec 5. generacji F-35. Kolejny tak duży program spodziewany jest dopiero w trzeciej dekadzie XXI wieku, gdy rozpoczną się prace nad następcami F-22 i F/A-18 Super Hornet. Wielkimi przegranymi rywalizacji są Lockheed Martin i Boeing, startujący we wspólnym zespole. 

Pierwsza umowa w programie LRS-B dotyczy fazy badawczo-rozwojowej, a w ramach kolejnej firma dostarczy w pięciu partiach pierwsze 21 samolotów. Docelowo Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych mają otrzymać 100 nowych bombowców, co pozwoli wycofać ze służby B-52H i B-1B. Samoloty tych typów mają pozostać w służbie najpóźniej do 2040 roku. Niektórzy analitycy wskazują, że Siły Powietrzne mogą potrzebować więcej bombowców, a ich zamówienie może być realne. zwłaszcza jeśli uda się utrzymać planowany koszt jednostkowy maszyny, szacowany obecnie na 564 mln USD wg. wartości dolara w roku fiskalnym 2016 (jest to znacznie mniej niż wynosi koszt jednego egzemplarza B-2). W kwestii kosztów warto jednak dodać, że siły powietrzne nie potwierdziły wartości pierwszego kontraktu przyznanego Northrop Grumman. Serwis Defence One szacuje jednak wartość fazy badawczo-rozwojowej na 23,5 mld USD. 

Program ściśle tajny

Zgodnie z oświadczeniem Lt. Gen. Arnold Buncha z departamentu zakupów Sił Powietrznych USA partnerzy przemysłowi zwycięskiego zespołu i dostawcy części samolotu, w tym silników, zostali już wybrani, ale informacje na ten temat na razie nie zostaną ujawnione. LRS-B ma osiągnąć wstępną gotowość operacyjną za 10 lat, a certyfikacje do przenoszenia broni jądrowej w 2027 roku.

Nie potwierdzono oznaczenia bombowca strategicznego przyszłości, więc oznaczenie „B-3” pozostaje wciąż nazwą nieoficjalną. Siły Powietrzne USA nie ujawniają też żadnych szczegółów nowego samolotu, w tym jego kształtu, rozmiarów, osiągów, czy udźwigu. Tak polityka ma uniemożliwić potencjalnym przeciwnikom przygotowanie środków obronnych chroniących przed LRS-B.

Wcześniejsze doniesienia mówiły, że będzie to bardzo trudno wykrywalny poddźwiękowy bombowiec, opcjonalnie bezzałogowy, najprawdopodobniej o kształcie latającego skrzydła podobnego do produkowanych przez Northrop Grumann bombowca B-2 i drona RQ-180. Odmiennie niż przy budowie B-2, producent planuje przy budowie LRS-B korzystać z technologii sprawdzonych w innych konstrukcjach. Takie rozwiązanie pozwoli na przyśpieszenie prac, a także znacznie zmniejszy koszty związane z wynalezieniem i następnie przetestowaniem całkowicie nowych rozwiązań.

Skutki dla przemysłu

Zwycięstwo Northrop Grumman oznacza, że koncern ten zostanie prawdopodobnie drugą po Lockheed Martin co do wielkości firmą amerykańską produkującą samoloty wojskowe. Pozycja koncernu Lockheed Martin nie jest przy tym zagrożona, mimo wczorajszej przegranej, ponieważ jeszcze przez wiele lat będzie on produkować F-35. W gorszej sytuacji znalazł się Boeing, który według obecnych planów ma dostarczyć ostatniego F/A-18 w 2018 roku, a F-15 w 2019 roku, po czym jego fabryka w St. Louis zostanie najprawdopodobniej zamknięta. Efekty porażki tylko w niewielkim stopniu będzie mogło zrekompensować zamówienie przez amerykańskie sił zbrojne bezzałogowców i amunicji lotniczej Boeinga.

Do wyników postępowania odniósł się dyrektor zarządzający Northrop Grumman Wes Bush, który stwierdził:

Siły Powietrzne dokonały właściwej decyzji dla naszego bezpieczeństwa narodowego. Jako firma, która opracowała i dostarczyła bombowiec stealth B-2 Spirit oczekujemy, że dostarczymy US Air Force dysponujący bardzo dużymi możliwościami i niedrogi bombowiec LRS-B. Nasz zespół ma pracowników gotowych do wykonania tego niezwykle ważnego programu i jesteśmy gotowi do pracy.

Wes Bush, C.E.O Northrop Grumman

Lockheed Martin i Boeing wyraziły swoje niezadowolenie z wyboru dokonanego przez Siły Powietrzne stwierdzając, że chcą poznać sposób oceny ofert w kwestii ceny i ryzyka projektu. Wskazuje to, że prawdopodobne jest oprotestowanie wyboru producenta LRS-B.

Czytaj więcej: Amerykański bombowiec przyszłości 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 17
Reklama
wolfgang
środa, 28 października 2015, 18:48

a teraz czekamy na rosyjskie trole, wskazujące jak bardzo B3 będzie słabszy od Tu 160 i Tu 95, które, co powszechnie wiadomo, są bronią wieku ustępującą (ale tylko niewiele!) Gwieździe Śmierci. Bronią, której Amerykańce pragną za wszelką cenę.

Jac
środa, 28 października 2015, 23:47

Co szanowny Wolfgang myśli o następcy MiGa-31? MiG-41 ma być, z założenia myśliwcem przechwytującym osiągającym prędkość 4 macha. Ma osiągać pułap niedostępny dla większości rakiet stosowanych w systemach OPL. Tylko THAAD i ewentualnie PAC3 będą go, teoretycznie, w stanie dosięgnąć. A tak z innej beczki, zauważ proszę, że Jankesi idą w totalny stealth, a Kacapy w szybkość i w moc. Zupełnie inne kierunki rozwoju.

1andrzej
czwartek, 29 października 2015, 09:02

Eeee tam, MiG 51 będzie latał z prędkością nadświetlną....

edd
piątek, 30 października 2015, 20:08

Szybciej niż światło dzięki zastosowaniu teleportacji. Biuro Iwana Wasiliewa już przeprowadziło test tej nowej technologii.

ffffff
środa, 28 października 2015, 16:01

Znaczy się B-2 są nieefektywne i drogie stąd B-2 dla ubogich za 1/4 ceny? W sumie sprawdzona praktyka - w marynarce też poprzestali na jednym seawolf'ie budując na jego bazie prymitywne typy virginia. A czemu Pan Redaktor nie poruszył tego wątku? Bo Amerykanom coś się nie udało - sprzeczne z propagandą naj-naj?

bmc3i
czwartek, 29 października 2015, 03:45

"Seawolf" (SSN-21), "Connecticut" (SSN-22), "Jimmy Carter" (SSN-23). Zapewnie dlatego nie poruszył tego wątku, aby nie przyłąćzać się do głupców twierdzących że 3 = 1, i aby nie okazywać braku szacunku produktom Rosjan, notorycznie porównujących swoje najnowsze okręty budowane 20 lat po SSN-21, do Seawolfa właśnie. Jeszcze by ktoś go nazwał rusofobem... Cóż, można nazwać Virginie prymitywnymi, tym niemniej Rosjanie bardzo starają się naśladować w tym względzie Amerykanów. Najpierw przez 20 lat budowali Śiewierodwińsk, aby nastepnie porzucić ten projekt po wybnudowaniu jednego prototypu, i zacząć budować ich tańsze prymitywne wersje "Kazanie".

Olasek
czwartek, 29 października 2015, 02:19

>> Bo Amerykanom coś się nie udało Juz wytrzasnales cos takiego z rekawa, od tak, na poczekaniu, droga wspanialej dedukcji?

logik007
środa, 28 października 2015, 19:29

Przeciez to normalna praktyka w Armii USA: robią drogi i wypasiony prototyp a potem tańszą i równie funkcjonalną wersję seryjną. Virginia niczym Seawolfom nie ustepuje a wręcz je przewyższa, tak samo F 35 ma zbliżone możliwości do F 22 od którego się wywodzi a w marynarce masowo wprowadza się tanie Burki czyli pomniejszone krażowniki o takich samych możliwościach. To tylko Rosjanie robią swoje "gwiazdy śmierci" typu Armata, PAK itp. które nigdy nie wychodza nawet poza fazę prototypu a w linii wciąż się trzyma 40 letnie konstrukcje po lekkim liftingu i tylko numerki się podnosi z SU 27 na SU 35 bez większych zmian konstrukcyjnych.

ere
środa, 28 października 2015, 13:07

"wycofać ze służby B-52H i B-1B" hmm Polska chętnie jest zakupi ? hmm ;))

edd
piątek, 30 października 2015, 20:10

Dałbym pociąć swoją żonę aby Polska zakupiła któryś do muzeum.

Extern
czwartek, 29 października 2015, 13:38

B-52 to rzeczywiście już dzisiaj dosyć archaiczny jest, ale B1B to ciągle jednak szkoda na pustynię, w końcu to maszyna z lat 80tych ciekawa koncepcja, niezłe osiągi i kurcze po prostu ładny jest. A apropo tematu, to Polska jak najbardziej mogła by sobie kupić tą maszynę. Zajefajnie by wyglądał jakby go tak ustawić na rondzie Radosława w Warszawie.

MW80
czwartek, 29 października 2015, 10:25

Rozumiem, że to (średnio udany) sarkazm, bo logiki w tym nie ma żadnej. Pomijając kwestie doktrynalne, same koszty by nas zjadły. Oba typy są już wiekowe i utrzymanie ich w gotowości bojowej wymaga dużych (rosnących z wiekiem) nakładów. To maszyny unikalne, więc serwis tylko w USA. W Polsce nie ma żadnej infrastruktury do eksploatacji tych maszyn. Szkoda czasu na wymienianie masy niedorzeczności związanych z twoją "propozycją". Notabene nie przypadkowo tylko dwa największe mocarstwa militarne eksploatują tej klasy maszyny (Chin nie liczę bo ich bombowce strategiczne trochę odstają od amerykańskich i rosyjskich).

Amanaplan
środa, 28 października 2015, 17:39

Oczywiście, tylko przystosujemy je do przenoszenia naszych bomb termobarycznych i kasetowych ;)

MW80
środa, 28 października 2015, 13:04

Co do kształtu sprawa jest racze jasna. Wszystko co się ostatnio projektuje (poza samolotami naddźwiękowymi) ma kształt "latającego skrzydła". Ponieważ maszyna ma latać daleko, więc niemal na pewno będą to loty na dużej wysokości (jak B-2) tak więc również wloty powietrza do silników będą umieszczone "na grzbiecie". Samolot ma korzystać w maksymalnym stopniu z gotowych rozwiązań oferowanych przez przemysł, więc jakiejś rewolucji na miarę B-2 (w swoim czasie) bym się nie spodziewał. Ot taki B-2 w nowym wcieleniu (poprawiony kształt, nowe powłoki RAM, nowa awionika, nowe silniki, itp.). Co do kosztów to gdyby B-2 wyprodukowano 100 szt. (jak pierwotnie planowano) a nie 21 to również jego koszt nie byłby tak kosmiczny (ponad 2 mld dolarów za szt.).

WD40
środa, 28 października 2015, 17:13

Koszt dalej byłby kosmiczny, bo w USA nie wygrywa najlepsza konstrukcja, tylko firma najlepsza w łap... tzn. "w lobbingu". Efekt jest taki, że produkcja wszystkich astronomicznie drogich programów jak B-2, F-22, F-35 jest porozrzucana po całych stanach i nie chodzi tu o sowieckie strategiczne porozrzucanie zdublowanej produkcji po całym kraju, tylko produkowanie różnych części w różnych stanach, by lokalni politycy nie dali uwalić programu. Po tym logistycznym absurdzie schodzi to do jednego miejsca gdzie jest to montowane i okazuje się, że... nic za ch... nie chce pasować i trzeba to sortować pod względem tolerancji i montować ręcznie, przez co części z np. F-22 pomiędzy maszynami nie pasują, jakość wykonania jest fatalna, awaryjność olbrzymia a koszty, również eksploatacji, astronomiczne...

Qba
czwartek, 29 października 2015, 14:28

Prace nad następcami F-22 i F/A-18 Super Hornet już trwają w ramach programów F-X i F/A-XX. https://en.wikipedia.org/wiki/Sixth-generation_jet_fighter https://en.wikipedia.org/wiki/F/A-XX_Program

Jac
środa, 28 października 2015, 21:04

Lockheed ma właściwie monopol na serwis i prace rozwojowe nad jedynymi myśliwcami 5 generacji w USA, stąd biorą się tak zawrotne koszty ich eksploatacji. Amerykanie podjęli dobrą decyzję zlecając ten projekt firmie Northrop Grumman. Zrobili B-2 (co jak co, ale niesamowicie drogi), więc mają większe doświadczenie w projektowaniu takich maszyn. Nie może tak być, że tylko jeden koncern będzie miał monopol na najnowsze technologie.

Tweets Defence24