Reklama

Pro Defense 2017: Elektromagnetyczna Lanca sposobem na drony

2 czerwca 2017, 18:25
Fot. M.Dura

Wojskowe Zakłady Elektroniczne prezentują na Targach Proobronnych Pro Defense 2017 w Ostródzie Lancę elektromagnetyczną, czyli przenośny system do zakłócania działania pokładowych systemów łączności na bezzałogowych aparatach latających. Jest to urządzenie opracowane w Polsce przez spółki: WZE i AM Technologies.

Lanca Elektromagnetyczna to przenośny, mieszczący się w plecaku, neutralizator bezzałogowych aparatów latających, którego system antenowy może być zamontowany na dowolnym uzbrojeniu przenośnym (np. pod lufą karabinka szturmowego na zasadzie podobnej jak w przypadku granatników), atrapie broni lub na pojeździe – jako element mobilnego systemu zwalczania dronów.

Jest to urządzenie zakłócające pokładowe systemy łączności dronów w taki sposób, by nie można było nimi kierować i by spowodować ich przymusowe lądowanie lub przerwanie misji. Ponieważ różne wersje systemów bezzałogowych pracują w bardzo szerokim zakresie częstotliwości (paśmie ISM – 2400 MHz, paśmie L2 GPS 1227 MHz, paśmie LI GPS/GLONASS – 1570 do 1620 MHz i paśmie ISM – 5800 MHz) Lanca Elektromagnetyczna może zakłócać w paśmie od 100 MHz do 6 GHz.

Lanca składa się z dwóch bloków zawierających: system nadawczo-odbiorczy oraz układ antenowy. System nadawczo – odbiorczy zasilany baterią litowo-jonową (Li-Ion) może być przenoszony w plecaku (o wadze około 6 kg). Ważący około 1 kg układ antenowy jest umieszczony w cylindrycznym pojemniku podwieszanym pod lufą bronią. Oba bloki są połączone ze sobą dwoma przewodami. Jeden z nich służy do przekazywania do anteny sygnału zakłócającego, a drugi do przekazywania z anteny sygnału „łączności” odbieranego od dronu - odbitego (dzięki temu zmiana częstotliwości urządzenia radiowego na bezzałogowcu, automatycznie powoduje zmianę częstotliwości sygnału zakłócającego).

Zakłada się stosowanie dwóch typów zakłóceń: szerokopasmowe zakłócenia szumowe lub zakłócenia imitujące. System ma obecnie zasięg 100-300 m (z mocą ok. 1 W), ale przygotowywana jest wersja skuteczna na odległości co najmniej 900 m (z mocą docelową 25 W). By ułatwić operatorowi nakierowywanie Lancy na poruszające się drony, zastosowano system antenowy z efektywną szerokością wiązki około 18° (z docelową szerokością około 20°).

Wojskowe Zakłady Elektroniczne pracują nad Lancą Elektromagnetyczną samodzielnie, chcą przedstawić użytkownikom gotowe już rozwiązania. Jak na razie system jest pomiędzy 5 a 8 poziomem technologicznym. Ocenia się, że potrzeba jeszcze kilku – kilkunastu miesięcy, by Lanca Elektromagnetyczna została dopracowana do wersji produkcyjnej – skutecznej przeciwko dronom „cywilnym”.

Specjaliści WZE zdają sobie bowiem sprawę, że wojskowe, bezzałogowe aparaty latające mają bardziej wyrafinowane systemy łączności, kierowania i autokontroli, dlatego prace nad ich zakłócaniem będą trwały dłużej. Nie zmienia to jednak faktu, że wraz z wprowadzeniem Lancy pojawi się system użyteczny w sytuacji, gdy niezgodnie z prawem użyte zostaną komercyjne drony, mogące stanowić zagrożenie np. nad lotniskami lub obiektami strategicznymi, albo służące przestępcom – np. do przemytu przez granicę.

Lanca Elektromagnetyczna ma być w przyszłości elementem wykonawczym mobilnego zestawu zakłóceń dronów, jaki jest przygotowywany przez część spółek wchodzących w skład Polskiej Grupy Zbrojeniowej z liderem – Wojskowymi Zakładami Uzbrojenia w Grudziądzu (na bazie projektu SAND).

Prowadzone są również prace koncepcyjne nad zestawem przenoszonym przez dwóch żołnierzy, z których jeden będzie operatorem Lancy Elektromagnetycznej, a drugi ma przenosić blok sensorów wykrywających drony. Blok ten ma zawierać między innymi minisystem rozpoznania radioelektronicznego – wykrywające emisje dochodzące i wychodzące z dronów (w tym sygnały odbite).

W Polskiej Grupie Zbrojeniowej prowadzone są dodatkowo prace nad blokiem zakłóceń pokładowego systemu GPS bezzałogowców. Model „jammera” jest już wykonany (przez spółki WZE i AM Technologies) i jest przygotowany do testów poligonowych. W badaniach tych uczestniczy Związek Strzelecki „Strzelec”, który pomaga ocenić zastosowane rozwiązania jeszcze przed oceną jaka później temu rozwiązaniu wystawi wojsko.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 5
Reklama
Junak
piątek, 9 czerwca 2017, 02:30

amerykanie chyba strącają drony miotaczami impulsów elektromagnetycznych (generatory EMP). Dron pada jak porażony.

Marek
sobota, 3 czerwca 2017, 14:24

Najlepszą "elektromagnetyczną lancą" na popularne drony są unijni urzędnicy ze swoim CE ograniczającym zasięg sterowania w stosunku do amerykańskiego FCC mniej więcej dwukrotnie.

Jan
piątek, 2 czerwca 2017, 23:22

Ile trzeba mocy efektywnej na 1Hz aby skutecznie zakłócić komunikację cyfrową np.ISM 2,4 GHz?. A jaką moc musi mieć nadajnik aby pozwolił na osiągnięcie takiej mocy w wiązce 18° na 300 m?

GM
sobota, 3 czerwca 2017, 12:49

Nie ma jednoznacznej odpowiedzi na takie pytanie. Poza częstotliwością bardzo dużo zależy od modulacji, szerokości pasma, kierunkowości anteny, czułości odbiornika i mocy nadajnika zakłócanego urządzenia, możliwości filtrów (DSP) zakłócanego odbiornika, szybkości i czasu transmisji, protokołu transmisji i zaimplementowanych w niego algorytmów korekcji błędów itp. Są techniki komunikacji, działające zwykle w oparciu o widmo rozproszone, które trudno wykryć i jeszcze trudniej zakłócić nawet dużymi mocami. Jeśli "znasz" zakłócany protokół, to skuteczniejsze od zakłócania "mocą", jest rozsyłanie celowo uszkodzonych ramek. Działa to bardzo dobrze z większością cywilnych transmisji: WiFi, Bluetooth itp. Moc, która do tego jest potrzebna, przy dobrej antenie jest niewielka.

Andrzej
sobota, 3 czerwca 2017, 12:00

Urządzenie dobre dla dronów zabawek , bezużyteczne dla innych systemów sterowania.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama