Polski „Łoś” i ukraiński „Fantom”. Pokaz bezzałogowców pod Kijowem

19 grudnia 2016, 14:59
Łoś podczas pokazów na Ukrainie - fot. Ukroboronprom
Ołeksandr Turczynow oglada pojazd bezzałogowy Fantom - fot. RNBO
Pojazd bezzałogowy Fantom - fot. RNBO
Wieża bezzałogowa Szkwał na podwoziu BMP-1 - fot. Ukroboronprom
Łoś podczas pokazów na Ukrainie - fot. Ukroboronprom

Na podkijowskim poligonie zaprezentowano bezzałogowe systemy naziemne i powietrzne, w tym polskie drony Łoś i Warmate oraz ukraiński pojazd Fantom uzbrojony w ciężki karabin maszynowy i wieżę bezzałogową na podwoziu BMP-1. W wydarzeniu wziął udział sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Ołeksandr Turczynow, który oświadczył, że systemy demonstrowane na pokazie mają być testowane bojowo już wiosną 2017 roku. 

Prezentacja „bezzałogowych systemów bojowych” odbyła się na poligonie w pobliżu Kijowa 9 grudnia bieżącego roku. Pojęcie „systemów bezzałogowych” zostało w tym wypadku wzięte bardzo szeroko, gdyż znalazły się tu zarówno pojazdy i samoloty bezzałogowe jak też zdalnie sterowane moduły uzbrojenia, aż po najcięższy wariant – wieżę Szkwał zastosowaną na pojeździe BMP-1UMD.

Wieża Szwakł
Wieża bezzałogowa Szkwał na podwoziu BMP-1 - fot. Ukroboronprom

Czytaj też: Ukraińska modernizacja BMP-1

Jest to element szerszej ukraińskiej modernizacji pojazdów BMP-1. Szkwał posiada silne uzbrojenie w postaci stabilizowanej 30 mm armaty automatycznej ZTM-1, 7.62 mm sprzężonego km KT-7.62 i 30 mm granatnika automatycznego KBA-117 (wariant granatnika AG-17 - montowany po lewej stronie wieży). Po prawej stronie wieży zamontowana jest również podwójna wyrzutnia ppk Konkurs (lub Barier) działających w trybie półautomatycznym. Wykorzystane uzbrojenie może efektywnie zwalczać cele lądowe na odległościach do 5500 metrów (ppk) oraz ponad 2000 metrów (armata) w tym cele powietrzne.

Ukraina Fantom
Ołeksandr Turczynow oglada pojazd bezzałogowy Fantom - fot. RNBO

Największe zainteresowanie obok strzelania z wieży Szkwał wzbudziła prezentacja polskich bezzałogowców „Łoś” i „Warmate” produkcji WB Electronics oraz pokaz opancerzonej platformy rozpoznawczo-bojowej Fantom produkcji Ukroboronpromu. W obu przypadkach maszyny zostały zaprezentowane w akcji oraz statycznie sekretarzowi Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Ołeksandrowi Turczynowowi. Podczas pokazu warunki pogodowe były bardzo trudne – łączące niską temperaturę z silnymi opadami śniegu. Był to poważny sprawdzian dla wszystkich prezentowanych systemów.

Polskie bezzałogowce firmy WB Electronics budzą na Ukrainie duże zainteresowanie sił zbrojnych i przemysłu. Jak informują źródła w Kijowie, bezzałogowce Flyeye zostały pozyskane przez siły zbrojne Ukrainy i są już wykorzystywane operacyjne. Natomiast obecnie prowadzone są rozmowy dotyczące rozpoczęcia produkcji licencyjnej zarówno dronów Flyeye jak i amunicji krążącej typu Warmate. Ukraińskie firmy myślą również o wersji z głowicami produkcji lokalnej. W przypadku obu konkstrukcji negocjacje prowadzone są z firmą CzeZaRa z Czenichowa, która już w roku 2016 planowała uruchomienie produkcji bsl FlyEye.

Łoś WB Electronics Ukraina
Łoś podczas pokazów na Ukrainie - fot. Ukroboronprom

Na poligonie zaprezentowano użycie bezzałogowca „Warmate”, który ma masę 5 kg, rozpiętość skrzydeł 1,4 m i 1,1 m długości. Na dystansie 10 km może operować w okresie do 30 minut. Maszyna może być stosowana do rozpoznania lub atakowania celów z użyciem głowicy kumulacyjnej, odłamkowej lub termobarycznej. Nie był to jednak pierwszy pokaz tego typu maszyn, które prezentowano już zarówno na poligonie jak i na kijowskiej wystawie Arms and Security 2016.

Czytaj też: Taktyczny dron Łoś od WB Group. „Możliwość przenoszenia uzbrojenia”

Nowością był natomiast pokaz w locie najnowszego bezzałogowca WB Electronics. Jest to maszyna klasy taktycznej typu „Łoś”, która miała swoja premierę na tegorocznym MSPO w Kielcach. „Łoś” waży 85 kg, ma 6,4 m rozpiętości skrzydeł i 3,1 m długości. Startuje autonomicznie z mobilnej rampy z katapultą, która może być ciągnięta przez pojazd, na którym znajduje się stanowisko operatora i system sterowania o zasiegu 180 km. Maszyna posiada dwa silniki spalinowe, co jest rozwiązaniem nietypowym, ale dającym zdolność kontynuowania lotu po awarii jednej jednostki napędowej. „Łoś” to bezzałogowiec zdolny nie tylko do realizacji zadań rozpoznawczych czy naprowadzania artylerii i pozostawania w powietrzu około 18 godzin, ale również do przenoszenia uzbrojenia o masie sięgającej 55 kg. Tej opcji nie zaprezentowano na Ukrainie, ale podczas pokazu dla szefa MON Antoniego Macierewicza „Łoś” latał z podwieszonymi pod skrzydłami dwiema atrapami bomb kierowanych Larus projektu WITU.

Obok polskich dronów duże zainteresowanie wzbudziła prezentacja pojazdu bezzałogowego „Fantom”, wyposażonego w umieszczoną na specjalnym maszcie głowicę obserwacyjną i uzbrojonego w stabilizowany karabin maszynowy kalibru 12,7 mm. Istnieje też opcja uzbrojenia maszyny w kierowane pociski rakietowe. Pojazd Fantom jest lekko opancerzony, porusza się na sześciu kołach wyposażonych w niezależne zawieszenie i napęd hybrydowy. Dzięki takiej konstrukcji maszyna może przejechać 20 km z prędkością do 38 km/h. System sterowania może być zbazowany na pojeździe opancerzonym np. typu Dozor-B, umożliwiając kontrolę z użyciem kodowanego systemu radiowego lub światłowodu o długości do 5 km.

Ukraina Fantom
Pojazd bezzałogowy Fantom - fot. RNBO

Cała prezentacja odbyła się pod hasłem „ukraińskich systemów bezzałogowych”, co jednoznacznie sugeruje, że Ukraina jest zainteresowana produkcją licencyjną maszyn opracowanych przez WB Electronics. Ołeksandr Turczynow oświadczył, że prezentowane bezzałogowce mają już wiosną 2017 roku zostać „przetestowane w warunkach bojowych”. Nie sprecyzował jednak, których konkretnie systemów dotyczy ta deklaracja. Jest jednak prawdopodobne, że znajdą się wśród nich również drony z WB Electronics, które zdają się mieć już na Ukrainie dobrą opinię i pewne doświadczenie w jednostkach operacyjnych. 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 31
Reklama
Markonn
niedziela, 25 marca 2018, 12:59

Łoś powinien być zastosowany jako \"oko\" dla NJR. Drugie zastosowanie to niszczyciel dronów przeciwnika.

[sic!]
poniedziałek, 26 grudnia 2016, 14:27

Ukraina kupi Warmate'y od WB a My jakiś badziewny quadrocopter z ITWL. Zdaje się że jedno i drugie używa tych samych głowic bojowych, potwierdzi ktoś moje przypuszczenia?

Eye
poniedziałek, 19 grudnia 2016, 21:15

..."umożliwiając kontrolę z użyciem kodowanego systemu radiowego lub światłowodu o długości do 5 km" Kodowany system radiowy rozumiem ale 5-cio kilometrowy światłowód ??? Jak to ma niby wracać na pozycję wyjściową, przecież w terenie są takie rzeczy jak drzewa, krzewy, słupy i szereg innych przeszkód. No chyba, że będzie wracał dokładnie po tej samej ścieżce ;)

Adam
niedziela, 25 marca 2018, 13:00

Po co miałby wracać?

el ninio
wtorek, 20 grudnia 2016, 14:42

Kiedy jestes w piwnicy, metrze.... tracisz zasieg telefonu. Prawda? To wlasnie w takich miejscach pojawia sie potrzeba korzystania z kabla :)

Operator drona
poniedziałek, 19 grudnia 2016, 19:57

Byc może są to zabawki, a nie drony? SZ RP juz o tym wiedzą dlatego z taką niechecią podchodzą do tego sprzętu?

analizator
poniedziałek, 19 grudnia 2016, 19:14

Najpierw rząd sprawdzi Łosia w boju, a potem go kupi dla naszych żołnierzy.

malkontent
poniedziałek, 19 grudnia 2016, 22:37

Nie kupi bo nie jest z firmy państwowej. To że z krajowej to jakoś znaczenia niema.

Afgan
wtorek, 20 grudnia 2016, 11:26

Kiedyś pisałem jak Polska może stworzyć prostego, skutecznego i produkowanego masowo drona uderzeniowego, który miałby duży potencjał odstraszający. Konstrukcje taką możemy stworzyć z istniejących podzespołów i nic szczególnie nie musimy opracowywać od podstaw. Mianowicie bierzemy silnik SO-3 z TS-11 Iskra, prosty i tani i oczywiście polski i instalujemy go na grzbiecie prostego rurowego kadłuba z prostymi skrzydłami i usterzeniem typu "H", czyli coś na wzór odrzutowca He-162 opracowanego w III Rzeszy (można powiedzieć budujemy He-162 bez pilota). Drona takiego wyposażamy w system sterowania typu "TerCom" z mapą cyfrową. Dla niewtajemniczonych, system taki przy pomocy radaru milimetrowego śledzi rzeźbę terenu i porównuje charakterystyczne punkty topograficzne z zakodowaną mapą cyfrową i na tej podstawie odszukuje cel. Technologię opracowano w latach 60-tych dla pocisku SLAM, po czym była powszechnie stosowana jako naprowadzanie Tomahawków zanim nie rozpowszechnił się GPS. System GPS można oczywiście zastosować jako pomocniczy, ale nie wiodący, bo nasz dron ma być do maksimum autonomiczny. Dron taki podążałby do celu na małej wysokości z prędkością około 800km/h lawirując pomiędzy przeszkodami terenowymi, które miałby zapisane w swojej cyfrowej mapie, a po dotarciu do celu mógłby go zaatakować 1 lub 2 bombami na przykład Paveway 250kg naprowadzając je prostym znacznikiem laserowym, sprzężonym z kamerą. Obraz celu (elektrownia, most, rafineria) byłby porównany z zapisanym w pamięci obrazem celu uzyskanym ze zdjęć satelitarnych i na tej podstawie następowałaby identyfikacja i komputer pokładowy podejmowałby autonomiczną decyzje o ataku. Po zrzuceniu bomb, dron powracałby zaprogramowaną trasą i w bezpiecznej strefie wyrzucał spadochron i opadał. Celowo zamiast podwozia proponuje start z katapulty z użyciem odrzucanych silników rakietowych (podobnie jak V-1 z II wojny światowej), bo podwozie zajmuje cenne miejsce i swoje też waży, ponadto nie potrzeba pasa startowego, a jedynie holowaną za ciężarówką katapultę. Oczywiście zamiast spadochronu można załadować dodatkowy materiał wybuchowy i wówczas po zrzuceniu bomb nasz dron robił by nawrót i wykonywał atak samobójczy wywołując dodatkowe zniszczenia. Takie drony można by klepać masowo, tanim kosztem, z tanich tworzyw sztucznych (laminatów, a nawet z drewna i plastiku). Dron taki ważyłby około 1 tony (silnik SO-3 waży niecałe 350kg), mógłby zabrać kilkaset kilogramów uzbrojenia, na przykład 1 ciężką bombę 500kg, albo 2 średnie po 250kg, albo z 8 pocisków Hellfire, w zależności od rodzaju misji. Użycie takiego uzbrojenia na masową skalę, rzucając na wroga kilkaset takich dronów w kilku falach dałoby powalające efekty i nawet taki kraj jak Rosję mogłoby skutecznie sparaliżować. Wiadomo połowa takich dronów prawdopodobnie zostałaby zestrzelona, ale w przypadku użycia kilkuset sztuk do ataku to nie miałoby to znaczenia. Koncepcja warta przemyślenia, jako skuteczna broń odstraszająca, obok Homara i pocisków JASSM, no i znacznie tańsza i skuteczniejsza niż 3 okręty podwodne z kilkunastoma pociskami manewrującymi.

Finfan
czwartek, 22 grudnia 2016, 17:19

Ciekawy pomysł taktyczny lecz moim zdaniem lepsze było by rozwiązanie oparte na V1. Odrzutowy silnik pulsacyjny jest duuużo prostszy i duuużo tańszy w produkcji(odpada bardzo precyzyjna obróbka i koszt wysoko gatunkowej stali na elementy turbiny). Przy raczej małym prawdopodobieństwie powrotu takiej platformy z misji, zaoszczędzone na silniku pieniądze i kilogramy lepiej zainwestować w moc i precyzję ataku.

Antonia
środa, 21 grudnia 2016, 06:47

Cokolwiek z silnikiem odrzutowym lub turbowentylatorowym baaardzo by się nam przydało, chociażby jako platforma do rozpoznania i walki radioelektronicznej. Nie trudno sobie wyobrazić kilka lub kilkanaście takich maszyn wchodzących jednocześnie z różnych kierunków w interakcję z łącznością i obroną przeciwlotniczą przeciwnika, i pozorujących dowolne scenariusze korzystne dla naszych sił, w danej chwili.

Podbipięta
wtorek, 20 grudnia 2016, 19:49

Pomysł amerykański sprzed roku ( a raczej niemiecki)ale słusznie go pan promujesz.A poniższy komentarz pan dk.przezabawny.Już widzę te miliony dział i rakiet broniących na niskim pułapie dziesiątki tyś. km 2 pewnego moskiewskiego raju.

1968
niedziela, 25 marca 2018, 13:44

Podbipięta widzę słabo zorientowany. Moskwa to najlepiej strzeżony przeciwlotniczo rejon na świecie. Ilość i jakość jednostek opl wokół Moskwy powala.

Matias Rust
wtorek, 10 kwietnia 2018, 21:21

W Syrii mają tego jeszcze więcej i co?

dk.
wtorek, 20 grudnia 2016, 12:48

W znacznej mierze zgadzam się z Tobą, ale pozwól, że sprostuję błąd. Piszesz " rzucając na wroga kilkaset takich dronów w kilku falach dałoby powalające efekty i nawet taki kraj jak Rosję mogłoby skutecznie sparaliżować." - otóż jest to być może słuszne na dziś. Na pewno nie na za kilka lat, gdy nawet stare efektory opl, wszystkie (jak sądzę) wpięte będą w zbiorczą sieć, wyposażoną także w dużą ilość radarów i także czujników satelitarnych. Dron oparty o możliwości samolotu "Iskra" zostałby wtedy strącony obojętnie czy w dziesiątkach, czy w setkach sztuk naraz. Chyba, że wykroi Ci się z tego stealth ? Ale to już chyba nie z tego materiału wyjściowego i nie tak prosto ? A jeszcze pamiętaj, że konstruktor i producent ma to być firma gospodarki hmm... uspołecznionej.

Piotr
poniedziałek, 19 grudnia 2016, 17:47

W Donbasie można przetestować nasze drony i sprawdzić ich wady, ale Ukraińcy mogą chyba zacząć robić nam konkurencje. Czy ktoś wie jak w kwestii bezzałogowców polska jest przed Ukrainą, bo na pewno jest ?

krzysiek84
poniedziałek, 19 grudnia 2016, 20:05

Po pierwsze nie powinno się pozwalać na produkcję licencyjną takiej broni za granicą, bo to tak jakby USA pozwoliło np. Polsce na całkowitą budowę Reaperów i kombinowaniem przy kodach źródłowych w celu wyposażenia w polskie rakiety. Niech budują głowice, silniki, blachy i składają, ale systemy celownicze, łączności, kierowania ogniem i cała elektronika high-tech nigdy nie powinna opuszczać kraju nad Wisłą. Co do Twojego pytania; zależy... Jeśli mają pełną licencję i nastąpi "spięcie" na linii UA-PL to oczywiście. jednak mam nadzieję, że w prywatnej firmie ktoś kieruje się zdrowym rozsądkiem i załatwi Ukrainę co najwyżej tak jak Patria Stalową Wolę, czyli "bawcie się do woli, ale wszelkie dane z poprawek, ulepszeń, analiz trafiają do WB"

pk79
poniedziałek, 19 grudnia 2016, 17:30

worek na łuski jest the best

123
poniedziałek, 19 grudnia 2016, 19:20

Worek na łuski, który nie "łapie" łusek ??????

Sumienny
poniedziałek, 19 grudnia 2016, 16:52

Czy ktoś wyjaśni mi łopatologicznie dlaczego Ukraina kupuje drony od polskiej firmy, nie obawiając się o bezpieczeństwo kraju, a my nie? Akuratnie wśród dronów zróżnicowanie może mieć pozytywny wpływ ponieważ szkolenie jest stosunkowo łatwiejsze a wróg nie wie czego może się spodziewać

Tomson
poniedziałek, 19 grudnia 2016, 16:03

Brawo WB .Nie chce kupić waszego sprzętu WP to śmiało sprzedawajcie na Ukrainę ,tam sprawdzi się w boju i będzie więcej zainteresowanych państw kupnem waszych produktów.

Lewandos
poniedziałek, 19 grudnia 2016, 19:50

To chyba jest problem ogólniejszy wśród polskich firm, źe projektują i produkują pod polski, wewnętrzny rynek... Zamiast orientować się od razu na eksport

siermięgi blokują
wtorek, 10 kwietnia 2018, 21:24

Prywatny przemysł zbrojeniowy rozwija się z trudem, takie WB się przebiło a inni trafiają na mur. Pozwolenia, wymagania, kryształowe życiorysy, opieszałość i niechęć urzędnicza. No bo od takich rzeczy, to są państwowe zakłady, no nie?

Ewan
poniedziałek, 19 grudnia 2016, 15:16

Na interesach z Ukraińcami jeszcze nikt dobrze nie wyszedł. WB powinien bardzo uważać.

Viktor
poniedziałek, 19 grudnia 2016, 19:46

W interesach na wschodzie płaci się gotówką.

Mg
poniedziałek, 19 grudnia 2016, 23:39

Takie robociki to moim zdaniem przyszłość. Na otwartym terenie po co się narażać - wysłać robota z km, granatnikiem czy ppk. Widać że coraz bardziej walczy robotechnika i broń inteligentna a walczący odsuwają się od siebie. U nas mogliby zrobić coś takiego.

Podbipięta
wtorek, 20 grudnia 2016, 12:01

Parę lat temu był u nas taki projekt na Lewiatanie z Hydromegi.Porządniej to wyglądało.

technik_inzynier
środa, 21 grudnia 2016, 12:09

Amerykanie przerabiali F-4 Phantom i F-16 na latające cele. A gdyby tak przerobić na ten kształt niszczejące MiG-21? Przy czym nie byłyby to latające cele, ale w praktyce pociski manewrujące. Wyposażone w system autopilota wzięty z dronów ub wprost z pocisków manewrujących. Pod kadłubem podwieszamy 2-4 bomby i mamy łączną siłę rażenia (bomby + sam samolot + paliwo) jak przy porządnej rakiecie manewrującej.

dropik
czwartek, 22 grudnia 2016, 09:40

teoretycznie mozna . praktycznie to jedyne migi-21 to te w muzeach

dk.
środa, 21 grudnia 2016, 16:29

Czy pan ma na myśli MiG-21, w wersji stealth ? - proszę pamiętać, że rozważamy broń na przszłą wojnę, nie na przeszłą, ani nie improwizację obronną na dziś. A agresor będzie mieć dość czas na poznanie naszych planów. Rosja i tak wydaje się być zawsze o sporo kroków przed nami.

badum tss!
środa, 21 grudnia 2016, 12:33

taaa, i 10 krotny koszt tej rakiety. Ciekawa bajka...

Tweets Defence24