Reklama

Polska może zbudować mobilny system obrony przeciwlotniczej

31 sierpnia 2017, 19:08
Jeden zestaw Loara był przez pewien czas używany w 10. Brygadzie Kawalerii Pancernej. Fot. 10bkpanc.wp.mil.pl.
Moduł przeciwlotniczy Starstreak High Velocity Missile (HVM) zamontowany na transporterze gąsienicowym Stormer. Fot. Wikipedia
Obronę bezpośrednią wojsk nadal zapewniają holowane zestawy artyleryjsko-rakietowe ZUR-23-2KG. Fot. M.Dura
Zmniejszona wersja radaru Bystra z aktywną anteną opracowywanego właśnie przez PIT Radwar mogłaby być z powodzeniem zastosowana w mobilnym zestawie rakietowo-artyleryjskim jako stacja wstępnego wykrywania. Fot. M.Dura
Już niedługo samobieżne, wielolufowe zestawy artyleryjskie ZSU-23-4 Szyłka będzie można zobaczyć tylko w muzeum. Fot. M.Dura
Poprad to zestaw skutecznie realizujący zadanie ochrony własnych wojsk ale tylko w promieniu 5-6,5 km. Fot. M.Dura
Zmodernizowanie zestawów artyleryjskich Szyłka w samobieżne, wielolufowe zestawy rakietowo-artyleryjskie ZSU-23-4MP Biała tylko odsunęło w czasie problem szukania następców tego typu systemów przeciwlotniczych. Fot. M.Dura
Przenośne, przeciwlotnicze zestawy rakietowe Grom i Piorun mogłyby być bazą dla opracowania nowej rakiety przeciwlotniczej o zasięgu około 10 km. Fot. M.Dura
Artyleryjskie systemy Pilica i w przyszłości Noteć nie zapewnią bezpośredniej ochrony mobilnych wojsk. Fot. M.Dura
Rosyjski, lądowy zestaw przeciwlotniczy krótkiego zasięgu typu Pancyr-S1 służy m.in. do osłony rakietowych baterii średniego i dalekiego zasięgu S-300 i S-400. Fot. mil.ru
Rosjanie wprowadzając zestawy Tor, Tunguska i Pancyr doskonale sobie zdawali sprawę, że trzeba również zabezpieczyć obronę przeciwlotniczą wojsk znajdujących się w ruchu i podczas transportu. Fot. mil.ru
Rosyjski, wysoce mobilny zestaw rakietowo-artyleryjski Tunguska ma wchodzić w skład pierwszoliniowych pododdziałów zmechanizowanych i pancernych. Fot. M.Dura
Nadal nie wiadomo co i kiedy w Wojskach Lądowych ma zastąpić zestawy OSA-AK. Fot. M.Dura
Wojska Lądowe po wycofaniu w 2007 r. zestawów przeciwlotniczych 2K11 Krug pozostaną bez systemów przeciwlotniczych średniego zasięgu. Fot. M.Dura

Przyszły polski system obrony powietrznej ma się składać z trzech warstw, w tym zestawów średniego zasięgu Wisła, krótkiego – Narew oraz systemów bardzo krótkiego zasięgu, zdolnych razić cele na odległościach do około 5-6,5 km. Taka struktura powoduje jednak pewną lukę zasięgową pomiędzy najniższą warstwą obrony przeciwlotniczej a systemem Narew, szczególnie w odniesieniu do osłony wojsk pancernych i zmechanizowanych. Rozwiązania w tym zakresie może jednak dostarczyć krajowy przemysł, ale prace rozwojowe powinny zostać podjęte odpowiednio wcześnie.

Podczas tworzenia koncepcji wielowarstwowej obrony przeciwlotniczej w Polsce oparto się przede wszystkim na podziale zasięgowym i pułapowym. W ten sposób dzielono planowane do zakupu zestawy przeciwlotnicze. Założono więc, że systemy zdolne do zwalczania celów powietrznych na zasięgu do 100-120 km i do pułapu 20 km zostaną zaliczone do najwyższej warstwy oraz zakwalifikowane jako średniego zasięgu, oznaczono je kryptonimem Wisła.

Ustalono również, że poniżej będą działały systemy krótkiego zasięgu zwalczające cele powietrzne do odległości 25-30 km i do pułapu 10 km, oznaczane jako Narew. Najniżej w hierarchii miały się znajdować zestawy przeciwlotnicze bardzo krótkiego zasięgu, przenośne oraz mobilne (Poprad), oparte o rakiety klasy MANPADS typu Grom i Piorun i uzupełnione artyleryjskimi bateriami kalibru 23 mm (Pilica), służącymi do bezpośredniej osłony baz lotniczych.

Obronę bezpośrednią wojsk nadal zapewniają holowane zestawy artyleryjsko-rakietowe ZUR-23-2KG. Fot. M.Dura

Jednocześnie utworzono teoretyczną „tabelę uzupełnień” zakładając, że zestawy Wisła zastąpią: wycofane w 2001 r. z Wojsk Obrony Powietrznej Kraju systemy rakietowe S-75M Wołchow i wycofane w 2007 r. z Wojsk Lądowych samobieżne zestawy przeciwlotnicze 2K11 Krug. Baterie Narew miały być natomiast naturalnymi następcami systemów: Newa-SC (w Siłach Powietrznych) oraz Kub i Osa-AK (w Wojskach Lądowych).

Wojska Lądowe po wycofaniu w 2007 r. zestawów przeciwlotniczych 2K11 Krug pozostaną bez systemów przeciwlotniczych średniego zasięgu. Fot. M.Dura

Taki sposób organizacji znalazł swoje odzwierciedlenie w najważniejszym programie operacyjnym „System obrony powietrznej”. Jednakże, opracowane przed kilkoma laty założenia nie do końca uwzględniają konieczność zastąpienia systemów przeciwlotniczych, przeznaczonych do bezpośredniego współdziałania z Wojskami Lądowymi. Obecnie tę rolę pełnią w Siłach Zbrojnych RP zestawy przeciwlotnicze Osa-AK (o zasięgu do 10 km), jak i Biała (o zasięgu do około 5 km, zakładając zdolność użycia rakiet Grom).

Bliska osłona Wojsk Lądowych powinna się również opierać na autonomicznych wyrzutniach przeciwlotniczych, w których na jednym podwoziu są zainstalowano zarówno sensory (wykrywania i śledzenia), jak i efektory (armaty oraz rakiety). Pozwala to na samodzielne działanie nawet wtedy, gdy ochraniane pododdziały będą się znajdowały w ruchu oraz gdy przerwana zostanie łączność dowodzenia i kierowania pomiędzy pojazdami baterii przeciwlotniczych, a trzeba się bronić przed bezpośrednim atakiem na własne pozycję lub poruszającą się kolumnę.

Poprad to zestaw skutecznie realizujący zadanie ochrony własnych wojsk ale tylko w promieniu 5-6,5 km. Fot. M.Dura

Przy tworzeniu mobilnych baterii Poprad bardzo krótkiego zasięgu założono, że będą one wykorzystywały rakiety przeciwlotnicze klasy MANPADS o zasięgu do 5-6,5 km i pułapie około 3,5-4 km (przy uwzględnieniu pocisków Piorun). Wprowadzenie zestawów Poprad będzie znacznym wzmocnieniem dla pododdziałów OPL Wojsk Lądowych, w tym brygad zmechanizowanych na KTO Rosomak, a użycie rakiet przenośnych w samobieżnym systemie jest rozwiązaniem powszechnie stosowanym na świecie, na przykład w stosunku do amerykańskich Stingerów. Zautomatyzowane i lekkie zestawy będą w dużej mierze służyć jako następcy systemów lufowych kalibru 23 mm na podwoziach pojazdów Star w dywizjonach przeciwlotniczych bardzo krótkiego zasięgu, istotnie wzmacniając ich możliwości bojowe.

Już niedługo samobieżne, wielolufowe zestawy artyleryjskie ZSU-23-4 Szyłka będzie można zobaczyć tylko w muzeum. Fot. M.Dura

Zestawy Poprad z obecnym uzbrojeniem nie mogą być jednak traktowane jako zastępstwo dla systemów Osa, o zasięgu 10 km i pułapie do 5 km i dlatego muszą w przyszłości zostać uzupełnione. Zestawy Osa są w obecnej polskiej strukturze umieszczone w pułkach przeciwlotniczych na szczeblu dywizji, podobnie jak systemy Kub.

Zestawy Wisła i Narew w projektowanej postaci zapewnią ochronę stacjonarnych obiektów i stałych zgrupowań wojsk. Jednakże, jednostki wojsk znajdujące się w ruchu po wycofaniu systemów Osa nie będą adekwatnie chronione na odległościach rzędu 7-10 km. Wojsko Polskie może też odczuć brak zestawów przeciwlotniczych na podwoziu gąsienicowym, gdyż zestawy Szyłka/Biała trzeba będzie ostatecznie wycofać pomimo modernizacji. „Luka” dotyczy więc zarówno zasięgu, jak i mobilności.

Następcy systemów Osa/Biała

Obecnie przedstawiciele Sił Zbrojnych odchodzą od postrzegania zestawów Narew jako następców dla systemów Osa. Pozyskanie sprzętu podobnej klasy początkowo nie znalazło się w programie operacyjnym „System obrony powietrznej”. Część komentatorów wiąże wcześniejsze wdrożenie zestawów Osa-AK z rozwojem zdolności o charakterze ofensywnym, z czym wiąże się między innymi zdolność pływania pojazdów, na których osadzone są te systemy przeciwlotnicze.

Wielu wojskowych i cywilnych specjalistów przypomina również, że baterie Narew nie muszą zastępować zestawów Osa-AK, ponieważ teoretycznie są one klasyfikowane jako systemy bardzo krótkiego zasięgu VSHORAD (Very Short Range Air Defence). Baterie Poprad i Pilica również zalicza się do tej kategorii, więc część ekspertów uznała, że w tej klasie zostanie zachowana ciągłość. Jednak przy takim podejściu w polskim systemie obrony powietrznej już niedługo pojawi się luka „zasięgowa”, a jednostki wojskowe znajdujące się w ruchu będą pozbawione własnego systemu obrony przeciwlotniczej.

Zestawy klasy VSHORAD produkowane w Polsce (Poprad) i oparte o rakiety Grom (a w przyszłości Piorun) mogą lub będą mogły zwalczać cele powietrzne na wysokościach do 3,5-4 km i na odległościach do 5-6,5 km. Celem ich wprowadzenia, jak wskazano wyżej, było wzmocnienie bezpośredniej osłony, opierającej się dziś o lufowe/lufowo-artyleryjskie zestawy 23 mm czy wyrzutnie przenośne.

Zmodernizowanie zestawów artyleryjskich Szyłka w samobieżne, wielolufowe zestawy rakietowo-artyleryjskie ZSU-23-4MP Biała tylko odsunęło w czasie problem szukania następców tego typu systemów przeciwlotniczych. Fot. M.Dura

Z kolei właściwy następca systemu Osa-AK ma zabezpieczać obszar co najmniej o promieniu do 10 km i do pułapu 5000 m. Podobne ograniczenia pojawią, się jeżeli chodzi o mobilność. Biorąc pod uwagę, że wojska operacyjne, a w szczególności jednostki pancerne i zmechanizowane znajdują się w ciągłym ruchu, wymagają one osłony na podwoziu, zdolnym towarzyszyć ich ugrupowaniu w rejonie walk.

W warunkach terenowych, jakie mamy w Polsce nie ma też szans, by za pomocą znajdujących się na pozycjach baterii przeciwlotniczych można było w pełni zabezpieczyć poruszające się drogami lub liniami kolejowymi transporty wojskowe. Szczególnie niebezpieczne będzie poruszanie się w pasie przyfrontowym, albo przygranicznym ponieważ atakujące, obce statki powietrzne będą mogły się znajdować nad własnym terytorium.

Duże zagrożenie będą stanowiły dodatkowo śmigłowce i samoloty szturmowe, które wykonując lot konturowy (zgodny z rzeźbą terenu) mają szanse uniknąć ognia rozstawionych w pasie lotów baterii przeciwlotniczych wyższego szczebla. Jeżeli jednak wojskom zmechanizowanym towarzyszyłyby organiczne zestawy przeciwlotnicze, zagrożenie ze strony niskolecących statków powietrznych może być ograniczone – a na wyższych pułapach będą je zwalczać systemy Narew, czy Wisła.

Zagrożenie w pasie „do 10 km”

Różnica pomiędzy promieniem obszaru chronionego systemami Osa-AK, a nowo wprowadzonymi systemami Poprad i Pilica jest niewielka i wynosi mniej niż 5 km. Nawet tak mały dystans może dać potencjalnemu przeciwnikowi możliwość bezpośredniego (z widzialnością wzrokową) atakowania naszych polskich znajdując się poza zasięgiem polskich systemów bezpośredniej obrony.

Nadal nie wiadomo co i kiedy w Wojskach Lądowych ma zastąpić zestawy OSA-AK. Fot. M.Dura

Władze wojskowe Rosji zdają sobie sprawę z zagrożenia niesionego przez przenośne przeciwlotnicze zestawy rakietowe klasy MANPADS (lekcja wyniesiona z Afganistanu) i tak wyposażają swoje śmigłowce, by w określonych warunkach miały możliwość ataków na cele z odległości powyżej 6 km.

Rosyjskie helikoptery bojowe – w tym Mi-28N, Mi-35 i Ka-52 mają więc na uzbrojeniu rakiety 9M120 „Ataka”, których zasięg jest określany oficjalnie jako 6-8 km. Pociski te mogą więc pozwolić rosyjskim pilotom zawisnąć na niskiej wysokości (pozwalającej, przy wykorzystaniu terenu, uniknąć systemów przeciwlotniczej wyższego szczebla) i atakować bezpiecznie cele znajdujące się w trzykilometrowym pasie od linii styczności wojsk. Pojawiają się też informacje o możliwym wprowadzeniu pocisku „Ataka-D” (9M120D) o zasięgu 10 km, a śmigłowce uderzeniowe Ka-50 i Ka-52 mogą być dodatkowo uzbrojone w rakiety przeciwpancerne 9K121 „Wichr” (według NATO AT-16 Scallion) o zasięgu do 10 km.

Rosyjski, wysoce mobilny zestaw rakietowo-artyleryjski Tunguska ma wchodzić w skład pierwszoliniowych pododdziałów zmechanizowanych i pancernych. Fot. M.Dura

To właśnie by przeciwdziałać takiemu typowi zagrożeń w Rosji powstały zestawy 2K22 Tunguska i 9K322 Tor-M2. W Szwajcarii powstał system ADATS, a w Wielkiej Brytanii Starstreak. ADATS to opracowany przez szwajcarską firmę Oerlikon-Contraves (należącą do niemieckiej grupy przemysłowej Rheinmetall). Jest to zestaw przenoszący na podwoziu osiem rakiet przeciwlotniczych o zasięgu około 10 km i pułapie 7000 m. Wykrywanie celów powietrznych zapewnia radar obserwacyjny natomiast śledzenie zabezpiecza dzienno–nocna głowica optoelektroniczna.

System ADATS został wycofany ze służby w Kanadzie (dla której pierwotnie został opracowany) ze względu na cięcia budżetowe, nie wprowadzono jednak żadnego następcy. Podobnie stało się z mobilnymi systemami przeciwlotniczymi w wielu innych krajach zachodnich, gdyż nie spodziewały się one większego zagrożenia ze strony nieprzyjacielskiego lotnictwa dla własnych wojsk.

Po wybuchu wojny na Ukrainie ta sytuacja się jednak zmienia, i obecnie nawet siły lądowe USA chcą szybko przywrócić możliwość osłony manewrowych jednostek. Posiadane zestawy Avenger na podwoziu pojazdu 4x4 nie zapewniają tego w adekwatnym zakresie, w stosunku na przykład do jednostek pancernych. Plan szybkiego wprowadzenia nowych zdolności jest już odzwierciedlany w dokumentach budżetowych USA, a niedawno koncern Boeing zaprezentował transporter Stryker z wielozadaniową wyrzutnią rakiet bazującą na konstrukcji Avengera, zdolną do między innymi do użycia pocisków Stinger, Hellfire, ale też Sidewinder (o większym zasięgu, niż w wypadku Stingerów).

Moduł przeciwlotniczy Starstreak High Velocity Missile (HVM) zamontowany na transporterze gąsienicowym Stormer. Fot. Wikipedia

Z kolei w przypadku zestawów Starstreak High Velocity Missile (HVM) opracowanego przez koncern Thales mamy już do czynienia z rozwiązaniem bardziej wszechstronnym, polegającym na stworzeniu modułowego zestawu przeciwlotniczego, który po odpowiednim skonfigurowaniu (głównie jeżeli chodzi o sensory) może być zamontowany na dowolnym pojeździe. Rakiety Starstreak II mają zasięg określany jako „ponad 7 km”, przewyższający więc pociski przenośne.

Tunguska to z kolei rosyjski, gąsienicowy zestaw rakietowo-artyleryjski. Dwie dwulufowe armaty automatyczne 2A38M kalibru 30 mm pozwalają na zwalczanie celów powietrznych teoretycznie na odległości 4 km. W przypadku użycia jednej z ośmiu rakiet przeciwlotniczych 9M311 zasięg ten zwiększa się do 8 km, a w zmodernizowanej wersji zasięg zwiększono do 10 km.

Tor-M2 to inny, rosyjski, mobilny, gąsienicowy zestaw rakietowy, który jest uzbrojony w osiem startujących pionowo rakiet przeciwlotniczych o zasięgu maksymalnym do 12 km. Natomiast nowe rosyjskie pociski 9M338 wprowadzone do tego systemu mają już mieć możliwość atakowania celów na odległości 16 km.

Polska odpowiedź na zagrożenia z powietrza

Polski przemysł zbrojeniowy, w tym spółki skupione w PGZ, dysponują kompetencjami do samodzielnego opracowania i produkcji zarówno następców zestawów rakietowych Osa-AK jak i artyleryjskich ZSU-23-4 Szyłka i ZSU-23-4MP Biała. Zdolności te zostały zbudowane przy okazji anulowanego wcześniej programu Loara, realizowanych projektów związanych z obroną powietrzną bardzo krótkiego zasięgu (Poprad, Piorun, Pilica), a także prac nad systemami dowodzenia obroną przeciwlotniczą.

W zestawach takich istnieje bowiem pięć najważniejszych elementów (rakiety przeciwlotnicze, armaty małego kalibru, system wykrywania i naprowadzania, system dowodzenia i łączności oraz pojazd), z których wszystkie są w zasięgu polskich ośrodków naukowych i zakładów przemysłowych. Jak wskazano wcześniej, większość tych elementów już została opracowana w ramach innych programów i wystarczy je teraz tylko odpowiednio zaadoptować.

Przy obecnej miniaturyzacji prace można zrealizować, że powstanie moduł uzbrojenia, który później będzie można konfigurować (wybierając np. typ uzbrojenia) i montować na dowolnym podwoziu lub w kontenerze z wybranymi sensorami. Tak postąpili konstruktorzy z Thales opracowując rakietowy zestaw przeciwlotniczy Starstreak.

Podobną filozofię zastosowali też Rosjanie w systemie Tor-M2KM. Został on bowiem opracowany jako niezależny moduł bojowy ABM (awtonomnyj bojewyj moduł) o wadze 15 ton, przystosowany do montażu na dowolnym, odpowiednio wytrzymałym podwoziu. Dzięki temu można go było zaproponować Indiom na samochodzie 8x8 Tata 3138C, jak również zamontować na przyczepie transportera gąsienicowego DT-30PM (w zestawie plot proponowanym dla wojsk działających w Arktyce).

Rozwój z zapożyczaniem rozwiązań z już opracowanych rosyjskich systemów uzbrojenia jest bardzo dobrze widoczny także w poszczególnych wersjach okrętowych, artyleryjsko-rakietowych zestawów przeciwlotniczych Kasztan i lądowym zestawie przeciwlotniczym krótkiego zasięgu typu Pancyr-S1. W tym drugim przypadku Rosjanie stworzyli moduł bojowy z takimi samymi armatami (typu 2A38M), jakie wykorzystano w pojeździe Tunguska oraz rozwiązaniami z okrętowych zestawów obrony bezpośredniej Kasztan/Kortik.

Rosjanie wprowadzając zestawy Tor, Tunguska i Pancyr doskonale sobie zdawali sprawę, że trzeba również zabezpieczyć obronę przeciwlotniczą wojsk znajdujących się w ruchu i podczas transportu. Fot. mil.ru

Moduł ten był na tyle autonomiczny, że po zamontowaniu na podwoziu kołowym stał się ważnym elementem rosyjskiego systemu przeciwlotniczego służąc m.in. do osłony rakietowych baterii średniego i dalekiego zasięgu S-300 i S-400. Przy czym Pancyr-S1 zabezpiecza zarówno obronę bezpośrednią pozycji już rozstawionych baterii jak i ich transport drogami lub liniami kolejowymi.

Rosyjski, lądowy zestaw przeciwlotniczy krótkiego zasięgu typu Pancyr-S1 służy m.in. do osłony rakietowych baterii średniego i dalekiego zasięgu S-300 i S-400. Fot. mil.ru

W podobny sposób można również rozwiązać polskie problemy w szukaniu następców dla zestawów Osa-AK i Biała. Bazą dla takich prac mogą być m.in. już istniejące efekty programu Loara, Blenda, Bystra, Poprad, Pilica, Grom/Piorun, Biała oraz doświadczenia uzyskane podczas modernizacji zestawów Osa-AK. Wymienione programy były w bardzo dużej mierze realizowane przy współpracy różnych spółek należących obecnie do PGZ.

Zmniejszona wersja radaru Bystra z aktywną anteną opracowywanego właśnie przez PIT Radwar mogłaby być z powodzeniem zastosowana w mobilnym zestawie rakietowo-artyleryjskim jako stacja wstępnego wykrywania. Fot. M.Dura

Budowa polskiej rakiety przeciwlotniczej jest możliwa

Jedynym elementem, dla którego nie ma nie ma obecnie w Polsce gotowego wzoru jest rakieta przeciwlotnicza o maksymalnym zasięgu 10 km. Nie oznacza to jednak, że w tym przypadku prace trzeba będzie zaczynać od zera. Bazą do prac badawczo-rozwojowych mogą być bowiem przenośne, rakietowe zestawy przeciwlotnicze Grom oraz, a właściwie przede wszystkim, Piorun. Te ostatnie pociski należą do nowego pokolenia: z nowej generacji detektorem termicznym, zapalnikiem zbliżeniowym i układem naprowadzania, przez co ich rozwiązania mogą być zastosowane również w innych projektach.

To właśnie na bazie tych doświadczeń polskie ośrodki naukowo-badawcze oraz przedsiębiorstwa (Wojskowa Akademia Techniczna, Centrum Rozwojowo-Wdrożeniowe Telesystem-Mesko wraz ze spółką Mesko S.A. należące do Polskiej Grupy Zbrojeniowej) samodzielnie zaczęły prace nad nową rakietą przeciwlotniczą oznaczona wstępnie jako PK-6. Pociski te mogłyby zwiększyć zasięg systemów Poprad oraz być bazą do zbudowania następcy dla zestawów Osa-AK.

Opracowanie rakiet PK-6 może być łatwiejsze niż w wypadku Gromów i Piorunów, gdyż będzie można wykorzystywać posiadane technologie. Polscy konstruktorzy nie są już bowiem tak ograniczeni wielkością i wagą pocisków, jaką narzuca konieczność ich przystosowania dla przeciwlotniczych zestawów strzelanych z ramienia pojedynczego żołnierza. Mogliby więc przenieść rozwiązania z Pioruna do większego korpusu uzupełniając, go jedynie niezbędnymi elementami.

Przenośne, przeciwlotnicze zestawy rakietowe Grom i Piorun mogłyby być bazą dla opracowania nowej rakiety przeciwlotniczej o zasięgu około 10 km. Fot. M.Dura

Takie działanie będzie opłacalne nie tylko dla wojska, ale również dla polskiego przemysłu. Wstępne obliczenia wskazują bowiem, że Siły Zbrojne RP mogą potrzebować nawet kilku tysięcy rakiet bardzo krótkiego/bliskiego zasięgu (do 10-12 km). Dodatkowo należy pamiętać, że praktycznie wszystkie kraje NATO (w tym Stany Zjednoczone) zrezygnowały z wysoce mobilnych systemów przeciwlotniczych. Niektóre kraje Sojuszu Północnoatlantyckiego w zmieniającej sytuacji geopolitycznej mogłyby być zainteresowane polskim rozwiązaniem.

Polski system kierowania ogniem i armata 35 mm są już dostępne

Ważnym czynnikiem opracowywaniu następców dla zestawów Osa-AK i Biała jest możliwość wykorzystania już gotowych systemów wykrywania i kierowania ogniem. Istnieje nawet możliwość wyboru z kilku rozwiązań, szczególnie jeżeli chodzi o głowice optoelektroniczne. Należy tu wspomnieć o mobilnym zestawie artyleryjskim PZA Loara, który został opracowany w Polsce, a przez krótki czas był wprowadzony na uzbrojenie w 10. Brygadzie Kawalerii Pancernej.

To właśnie na nim zainstalowano i sprawdzono kompletny podsystem wstępnego wykrywania połączony z podsystemem śledzenia. W pierwszym przypadku wykorzystano polski, trójwspółrzędny radar z obrotową anteną ścianową o elektronicznym kształtowaniu wiązki. Jest on stabilizowany w dwóch płaszczyznach i zintegrowany z krajowym systemem identyfikacji radiolokacyjnej „swój-obcy”. Podsystem śledzenia jest zamontowany z przodu wieży i składa się ze szwedzkiego radaru Eagle Mk II (pracujący w paśmie K – 35 GHz) oraz z głowicy optoelektronicznej (opartej o kamerę termowizyjną Sagem IR i kamerę telewizyjną KTVD-1). Całość uzupełnia dalmierz laserowy.

Jeżeli chodzi o optoelektroniczne głowice śledzące to dostępne są rozwiązania nie tylko z Loary, ale również z innych zestawów obserwacyjno-śledzących, opracowanych oddzielnie przez PCO, PIT-Radwar i Wojskowe Zakłady Uzbrojenia z Grudziądza dla potrzeb: systemu kierowania ogniem artyleryjskim Blenda, armaty AG-35 kalibru 35 mm, zestawu artyleryjskiego 23 mm Pilica, systemu przeciwlotniczego Poprad oraz zmodernizowanych wyrzutni rakietowych Osa-AK.

Istnieje również gotowe rozwiązanie, jeżeli chodzi o artyleryjski środek ogniowy (armatę) dzięki licencji na produkcję i rozwój 35 mm automatu KDA z firmy Oerlikon Contraves. Została ona nabyta podczas prac nad mobilnym zestawem artyleryjskim PZA Loara, na które wydano około 300 milionów złotych. To na bazie tego rozwiązania PIT-Radwar przygotowuje systemy przeznaczone zarówno dla Wojsk Lądowych jak i dla Marynarki Wojennej.

Loara
Jeden zestaw Loara był przez pewien czas używany w 10. Brygadzie Kawalerii Pancernej. Fot. 10bkpanc.wp.mil.pl.

Opracowywana jest bowiem wersja okrętowa armaty 35 mm w ramach projektu współfinansowanego przez Skarb Państwa (reprezentowany przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju) i realizowanego przez konsorcjum w składzie: Wojskowa Akademia Techniczna (lider), PIT-Radwar (główny integrator systemu), ZM Tarnów S.A. i Akademia Marynarki Wojennej.

W przypadku Wojsk Lądowych na razie myśli się jednak głównie o zestawach przeciwlotniczych na przyczepach zorganizowanych podobnie jak baterie Pilica – tyle tylko, że z armatami większego kalibru (35 mm). Wiadomo jednak, że w Sztabie Generalnym sformułowano wymaganie operacyjne SONA, które ma obejmować między innymi osiągnięcie zdolności bezpośredniej osłony przeciwlotniczej wojsk pancernych.

Spółki PGZ, w tym między innymi PIT-Radwar mają również duże doświadczenie, jeżeli chodzi o systemy kierowania i dowodzenia obroną przeciwlotniczą czy ich integrację, realizowaną przy pomocy krajowego potencjału przy systemach Blenda, Pilica, Loara czy Kobra. W stosunku do mobilnego zestawu przeciwlotniczego jest to o tyle istotne, że przemysł mógłby objąć rolę zarówno dostawcy komponentów (podwozi, stacji radiolokacyjnych, systemów optoelektronicznych, wyrzutni, armat, rakiet, systemu dowodzenia), jak i integratora całego rozwiązania. A to zapewnia technologiczną suwerenność i zwiększa szanse na eksport.

Potrzebne są decyzje

Jak widać, w stosunku do mobilnej osłony pancernych zgrupowań Wojsk Lądowych MON i Siły Zbrojne nie wykazywały tak szerokiego zainteresowania, jak w wypadku innych elementów zintegrowanego systemu obrony powietrznej. Oczywiście nie ma tutaj tak pilnej potrzeby jak w przypadku systemu średniego zasięgu Wisła, którego poprzedników już wycofano, ale w odniesieniu do zestawów VSHORAD służących do osłony wojsk pancernych i zmechanizowanym brakuje nawet określonego harmonogramu pozwalającego przemysłowi na zaplanowanie konkretnych działań.

Artyleryjskie systemy Pilica i w przyszłości Noteć nie zapewnią bezpośredniej ochrony mobilnych wojsk. Fot. M.Dura

Nie wiadomo więc np., czy pracować nad mobilnymi zestawami artyleryjskimi, rakietowymi czy rakietowo–artyleryjskimi. Nie ustalono nawet, czy trzeba się będzie oprzeć na podwoziu kołowym (np. KTO Rosomak), czy też na gąsienicowym nie mówiąc już o określeniu konkretnego wozu (K9, Borsuk czy inny pojazd). Warunkiem budowy przez przemysł rozwiązań jest w każdym przypadku odpowiednio wczesne zdefiniowanie swoich potrzeb przez Siły Zbrojne, tak aby był czas na przygotowanie systemów uzbrojenia do produkcji.

W wypadku opracowania polskiego mobilnego systemu przeciwlotniczego zostałby on stworzony głównie na bazie istniejących rozwiązań, co ogranicza ryzyko technologiczne prowadzonych prac. Należy też zauważyć, że systemy Osa i Biała mogą być wykorzystywane przez armię przez pewien czas, co zmniejsza presję na szybkie wdrożenie gotowych systemów i daje czas na budowę własnych rozwiązań.

Kwestia przyszłości mobilnej obrony przeciwlotniczej Sił Zbrojnych RP wymaga jednak podejmowania choćby kierunkowych decyzji dotyczących jej ogólnego kształtu. Tym bardziej, że w tego rodzaju systemach uzbrojenia trudno oczekiwać szerszej pomocy innych państw NATO. W większości przypadków albo pozbyto się mobilnych zestawów przeciwlotniczych (na podwoziach czołgów, czy transporterów opancerzonych), albo ich liczbę mocno zredukowano, a odwrócenie tych cięć będzie długotrwałym procesem. W tej dziedzinie polskie siły zbrojne będą musiały w dużej mierze sobie radzić same, włącznie z ochroną sił sojuszniczych na terytorium RP.

KomentarzeLiczba komentarzy: 30
box
niedziela, 3 września 2017, 02:52

Planujemy wydać na te projekty tyle kasy ze Wisła powinna dać nam technologie na Narew a homary na następcę pioruna czyli jakaś rakietę o zasięgu 10-12km. Dlatego w przypadku tego drugiego nie należy dzielić zakupów na części po 50sztuk tylko od razu zamówić całe 160 wyrzutni i nie popełniać błędu jak w przypadku zakupu NDRow gdzie zamiast kupić od razu trzy (bo wiadomo było ze jeden to będzie za mało) kupujemy po jednym i przez to utracilismy możliwości polonizacji i pozyskania nowych technologii.

nikt ważny
poniedziałek, 4 września 2017, 14:14

Nie może. Polska nie ma już własnego w zakresie całego ciągu surowcowo technologicznego przemysłu: elektronicznego, metalowego, lekkiego, paliwowego, rakietowego, zbrojeniowego... i tak możemy wyliczać. Podobnie z Nauką. Ta współczesna to bardziej "instytut klucza" z powieści Zajdla ("Limes Inferior"). Możemy coś poskładać ale komponenty, elementy, surowce musimy kupić. Na pewno możemy (jeszcze) bardzo dużo zaprojektować.

AS
sobota, 2 września 2017, 18:08

Prostota i pomysłowość Rosyjskich rozwiązań aż boli potencjalnego przeciwnika. U nas tylu ekspertów, tyle paneli dyskusyjnych, tyle dialogów, a jak coś wymyślą to albo tylko do tyłu jeździ, albo strzela na 2 kilometry

Hfbgcbb
sobota, 2 września 2017, 21:59

Myślisz ze w rosji inaczej tylko kiedyś czytałem że Rosjanie wydaj około 30 % budżetu wojskowego na badania a my?? 3 %? Chyba nie więcej.

Tom
niedziela, 3 września 2017, 01:53

I jak znam życie wdrożona zostanie Pilicą z lepszym siodełkiem dla celowniczego a jako system kierowania walką - niezawodne dwie chorągiewki

Kombatant
piątek, 1 września 2017, 14:29

Szlag mnie trafia, i wstyd ogarnia jak widzę muzealny sprzęt wojskowy stojący gdzieś w trawie po pas i caly zardzewiały... W cywilizowanych krajach ten sam sprzęt, nawet wielogabarytowy, stoi pod dachem, odmalowany, naoliwiony i cieszący oko... Dziki kraj...

Robert
sobota, 2 września 2017, 16:01

W jakiej trawie? Zdjecia powyzej przedstawiaja przeciez sprzet wystawiony na roznych festynach czy pokazach...

bęcki
piątek, 1 września 2017, 16:18

No nie wiem... patrząc na amerykańskie pustynie to chyba nie do końca tak jest

Rejtan
piątek, 1 września 2017, 19:37

Artykuł dla laików. Z tym że warto podawać rok wprowadzenia danego typu uzbrojenia oraz ew. ostatniej modyfikacji i ilość na wyposażeniu. Faktycznie posiadamy mozliwości stworzenia systemu ( nie tylko efektora, ale i radaru, oprogramowania oraz systemów łączności i naprowadzania/rozpoznania ) ale trzeba je szybko realizować. W ciagu 2-3 lat wprowadzić wersję Piorun + ( większy efektor, booster ) o zasięgu ~10 km by w ciagu następnych 5 lat opracować nową rakietę/radar/system o zasięgu 15-20 km/radar 50 km.

Vvv
sobota, 2 września 2017, 18:48

Tak tak :) piorun o zasiegu 10km i nadal głowicy bojowej 1,27kg ;) ciekawe kto by to nosił na ramieniu a grom-m to nic specjalnego

papuga
sobota, 2 września 2017, 01:53

Pytanie do znawców - w Tungusce rakiety są naprowadzane radiokomendowo. Dzięki temu są stosunkowo tanie. Czy my jesteśmy w stanie coś takiego sami zbudować w relatywnie krótkim czasie?

Hunter
poniedziałek, 4 września 2017, 17:30

Newę spolonizowaliśmy i ucyfrowiliśmy, to nasza wersja SC. Osobiście uważam, że stworzenie własnego systemu naprowadzanego radio-komendowo byłoby dla nas bardzo opłacalne i zapewniło sukces eksportowy..

fakt
sobota, 2 września 2017, 19:16

A kto wtedy kupiłby drogie AIM-9X czy AMRAAMy do NASAMS?

Vvv
sobota, 2 września 2017, 18:47

Nie :) Rosjanie i USA sa liderami w broni rakietowej

Bl@ckBird
sobota, 2 września 2017, 16:07

W tym celu najlepiej odświeżyć ofertę ZM Tarnów, a mianowicie "LEKKI SAMOBIEŻNY ZESTAW PRZECIWLOTNICZY RAKIETOWO-ARTYLERYJSKI STALAGMIT-SOPEL" uzbrojoną w pojedynczą armatę KDA kal. 35 mm. Można to montować na podwoziach ciężarówek (np. STAR, JELCZ), czy też na podwoziach gąsienicowych (np. BWP-1,MT-LB,podwozie K9 czy na przyszłym Borsuku). Zapewniało to by wysoką mobilność dorywnującą KTO, BWP, czołgom. Można też taki system zdjąć z ciężarówki i zrobić z niego system stacjonarny np. do ochrony baz, centrów dowodzenia. Jako radar można wykorzystać Sołę czy Bystrę. I proszę na szybko mamy system przeciwlotniczy krótkiego zasięgu zrobiony z komponentów w Polsce, a do tego armata kal. 35 mm z amunicją programowalną posiada właściwości C-RAM (counter - rocket, artillery and moratar ) A z rakietami z zasięgiem do 10 km to wystarczy rozwinąć PK-6 i osadzić na Popradzie czy na Osie. A co to Osy to należy zronić nową taką wyrzutnie w Polsce, zachowując wszystkie walory Osy: pływalność, mobilność. Albo skompiować od Rusków Pancyra-S1 i Tora i zrobić takie cuś w Polsce.

Gulden
sobota, 2 września 2017, 23:22

Moim zdaniem obecnie ruscy idą do przodu w temacie konwencjonalnego uzbrojenia OPL,począwszy od lufowego zaopatrzenia w taki sprzęt swojej armii,po rakietowe jednostki tego typu. Co tu dużo gadać,praktycznie naokragło kogoś tłuką wokół siebie,to i doświadczenie mają w tym temacie a i żołnierze,inżynierowie praktycznie na bieżąco zbierają doświadczenia jeśli chodzi rozwiązania techniczno-wojskowe w tym temacie. I na tej bazie budują to,co im akurat jest potrzebne.Patrząc na taki Pancyr,jego możliwości,mobilność,siłę ognia,trudnie nie pozazdrościć ruskiemu sołdatowi takiej ochrony.Już nie wspomnę o tym że na tym pancyrze nie ma wodotrysków,ale tylko i wyłącznie to,co jest potrzebne do załatwienia na amen npla. O kosztach budowy czegoś takiego nie wspomnę,bo i tak ruscy się nie przyznają ILE kosztuje wyprodukowanie czegoś takiego,a podejrzewam,że jadą z tym już taśmowo. Moim zdaniem w cenie JEDNEGO czegoś takiego jak Pancyr wybudowanego na zachodzie,ruscy spokojnie u siebie zrobią ze cztery takie zestawy. Wynik prosty,w razie potencjalnego konfliktu,prawda?

NN
poniedziałek, 4 września 2017, 01:04

>" Co tu dużo gadać,praktycznie naokragło kogoś tłuką wokół siebie,to i doświadczenie mają w tym temacie a i żołnierze,inżynierowie praktycznie na bieżąco zbierają doświadczenia jeśli chodzi rozwiązania techniczno-wojskowe w tym temacie." Jakie doświadczenia? Gruzińskie Su-25? >" O kosztach budowy czegoś takiego nie wspomnę,bo i tak ruscy się nie przyznają ILE kosztuje wyprodukowanie czegoś takiego,a podejrzewam,że jadą z tym już taśmowo." Ależ chwalą się. Mają mniej niż setkę. >" Moim zdaniem w cenie JEDNEGO czegoś takiego jak Pancyr wybudowanego na zachodzie,ruscy spokojnie u siebie zrobią ze cztery takie zestawy." Ciekawe, czy elektronikę do Pancyrów Rosjanie robią u siebie, czy zamawiają części na zachodzie. Za dolary, po zachodnich cenach. >" Wynik prosty,w razie potencjalnego konfliktu,prawda? " USA wydaje na wojsko ponad dziewięć razy więcej niż Rosja. Nawet stosując zaproponowany przez Pana przelicznik 4:1, wychodzi na to, że stać ich na dwa razy więcej sprzętu. Tak, wynik prosty.

Razparuk
niedziela, 3 września 2017, 05:33

Nieprawda.

Max Mad
sobota, 2 września 2017, 15:43

Panowie, przecież był na MSPO 2016 model zestawu przeciwlotniczego na podwoziu K9 okraszonego nazwą "nowa Loara" więc ktoś już przynajmniej dwa lata temu o tym pomyślał a może nawet wcześniej kiedy podpisywano umowę na zakup tych podwozi. Czyli pomysł sobie dryfuje po korytarzach MON od pewnego czasu. Gdyby tak doposażyć Loarę albo opracować nowy moduł ogniowy z wyrzutniami pocisków i nową stacją radiolokacyjną to byłby całkiem sensowny pojazd który możemy montować u siebie. Wynegocjować rozszerzenie licencji o dodatkowe podwozia K9 i właściwie całkiem szybko można by sklecić pierwszy prototyp. No ale... sami widzieliście "nowy" PMT, nic tam nie ma na ten temat przez najbliższe pare lat.

Harry
sobota, 2 września 2017, 00:48

Marzenia ekspertów. Spójrzcie na Pancyra - 12 rakiet gotowych do startu. Spójrzcie na Białą w polskiej armii - 4 rakiety. Wnioski nasuwają się same: nie stać nas na więcej niż posiadamy w zakresie obrony p/lot.

evo
sobota, 2 września 2017, 00:31

Piorun jeszcze nie jest gotowy, a co dopiero nowa rakieta.

por. Zubek
piątek, 1 września 2017, 17:13

Żadne własne wynalazki !. Bo będziemy czekać 10 lat, a i tak wtedy otrzymamy system przestarzały ... Trzeba zakupić CAMM(L) i posadzić na podwoziu gąsienicowym i kołowym oraz dołożyć radiolokator. Ewentualnie Crotale Mk3, będącym gotowym mobilnym systemem. Ciekawe, że autor się nawet o nich nie zająknął, a zamiast tego napisał o mitycznych możliwościach naszego przemysłu ...

Red@Devil
poniedziałek, 4 września 2017, 10:59

Polski odpowiednik Pancyra i Tunguski jest możliwy do zrealizowania. Cześć możliwości mamy a to czego nam brak można zakupić. Brakuje konkretnych ludzi podejmujacych konkretne decyzje. Ot taki system tacy ludzie taka nasza rzeczywistość.

chateaux
środa, 6 września 2017, 05:45

Brakuje przede wszystkim ludzi z wizją i umiejętnością podejmowania decyzji. Tak w Ministerstwo Obrony Narodowej i Inspektoracie Uzbrojenia, jak i w dowództwie wojskowym Sił Zbrojnych oraz w przemyśle. Nie potrzeba artykułu w defence24, aby wiedzieć że osłona wojsk w ruchu jest krytycznym elementem obrony obszaru powietrznego i że mamy dziurę w tym zakresie (że całe NATO ma dziurę w tej mierze) i że na skalę całego Sojuszu to jest doskonała nisza rynkowa.

BUC czyli Bardzo Uczciwy Człowiek
niedziela, 3 września 2017, 12:17

Jaki następca zestawów Osa-AK? Najlepszy, i moim zdaniem do zbudowania w krótkim czasie, byłby kołowy odpowiednik ruskiego zestawu Tor-M2 czyli zestaw przeciwlotniczy zbudowany na odpowiednio przystosowanym podwoziu Rosomaka uzbrojony w rakiety Umkhonto-IR Mk2. Tak wiem, że w opracowaniu jest PK-6, ale zanim będzie gotowy, to "wiele wody w Wiśle upłynie".

Kosma
sobota, 2 września 2017, 20:19

Obserwuje ktoś pokazy międzynarodowe SIAF 2017 ? Bardzo dobrze wypadły EF-18M Hornet, od dawna postuluję zakup tego samolotu. Nawet w starszej wersji Hornet.Te samoloty mogą w pełni wspierać również działania na morzu, lądować na lotniskowcach i pełnić rolę myśliwca wielozadaniowego realizujących całe spektrum zadań w każdych warunkach pogodowych. Proszę o merytoryczną ocenę

miro
piątek, 1 września 2017, 22:19

Pominięto trochę jeszcze szwedzki system RBS 23 Bamse. Zasięg 20 km , pułap 15 km więc idealnie by się wpasował w istniejącą lukę. Ponadto na bazie rakiety można by było osadzić głowicę do planowanego PK 6

kanonier wicherek
sobota, 2 września 2017, 17:20

Przeciwlotniczy pocisk rakietowy Bofors RBS 23 ”Bamse” rozpatrywany był jako uzbrojenie przeciwlotniczego zestawu rakietowego ”Loara”. Jego konkurentami były pociski: Denel Kentron SAHV-3 oraz Thomson-CSF ”Crotale” VT-1. Zgodnie z harmonogramem wybór pocisku miał być dokonany do połowy 2001 r.

kpr.rez.
piątek, 1 września 2017, 15:37

Ciekawy artykuł, teoretycznie posiadamy technologie aby zbudować dolne piętro OPL do ochrony wojsk i obiektów. Ale jak by to w praktyce wyglądało? Choć warto by było zbudować coś polskiego, może pojawiły by się możliwości eksportu? Piłka po stronie MON!!! Kwestia opracowania wymagań, zapewnienia budżetu dla badań i wdrożenia produkcji a potem stabilne wieloletnie zamówienia !!!!

KrzysiekS
niedziela, 10 września 2017, 17:28

Zastanawia mnie dlaczego nie mówi się o ZDALNIE STEROWANY SYSTEM PRZECIWLOTNICZY 35 MM HYDRA. Ciągle piszą o Pilicy a wydaje się że 35 mm posiada większy zasięg i może być idealnym rozwiązaniem dla następcy LOARY.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama