Reklama
Reklama

PAS 17: F-35 vs. Rafale. Walka o europejskie kontrakty [ANALIZA]

27 czerwca 2017, 11:20
Lockheed Martin F-35A Lightning II, fot. Andrzej Hładij/Defence24.pl
Lockheed Martin F-35A Lightning II, fot. Andrzej Hładij/Defence24.pl
Dassault Rafale B generacji F3R, fot. Andrzej Hładij/Defence24.pl
Rafale F3R, fot. Andrzej Hładij/Defence24.pl
Pokładowy myśliwiec Dassault Rafale M, fot. Andrzej Hładij/Defence24.pl
Lockheed Martin F-35A Lightning II na Paris Air Show, fot. Andrzej Hładij/Defence24.pl
Eurofighter włoskich sił powietrznych na Paris Air Show 2017, fot. Andrzej Hładij/Defence24.pl

Podczas tegorocznego salonu lotniczego w Paryżu uwaga odwiedzających skupiła się na samolotach myśliwskich Rafale F3R i F-35A Lightning II. Stawką rywalizacji trwającej między producentami będą zamówienia na ryku europejskim, gdzie kilka krajów planuje wymianę obecnie posiadanej floty myśliwców. 

Paryska rywalizacja Rafale vs. F-35. Eurofighter w cieniu

Podczas corocznej imprezy organizowanej na podparyskim lotnisku le Bourget Lockheed Martin oraz Dassault Aviation pokazały swoje flagowe produkty zarówno na ziemi, jak i w powietrzu. Dla F-35 był to jednocześnie debiut na targach lotniczych w Paryżu, a maszyna prezentując codziennie głośny ale efektowny pokaz w locie złożony m.in. z dynamicznego, prawie pionowego wznoszenia po starcie, ciasnej spirali czy lotu przy małej prędkości ok. 185 km/h. Rafale jest z kolei już weteranem paryskich targów. W tym roku na ziemi można było zobaczyć wszystkie obecnie produkowane wersję maszyny, w tym w najnowszej konfiguracji F3, a piloci Armée de l'air codziennie latali nad głowami widzów.

Eurofighter Typhoon
Eurofighter włoskich sił powietrznych na Paris Air Show 2017, fot. Andrzej Hładij/Defence24.pl

W rywalizacji o europejskie zamówienia w grze pozostaje jeszcze Eurofighter Typhoon ale maszynę pokazano tylko na wystawie statycznej. Jak podkreślali przedstawiciele producenta na Paris Air Show, obecnie nową zaletą europejskiej maszyny jest jej integracja z najnowszymi typami uzbrojenia produkowanymi przez koncern MBDA takimi jak rakiety przeciwpancerne Brimstone, powietrze-powietrze Meteor, pociski manewrujące Storm Shadow, przeciwokrętowe Marte ER oraz SPEAR do uderzeń na cele ruchome.

F-35 faworytem ilościowym

Główna rywalizacja, jaką można było dostrzec podczas Paris Air Show, rozegrała się jednak pomiędzy Amerykanami i Francuzami. Ci pierwsi uzyskali już zamówienia na F-35 dla lotnictwa 10 krajów, w tym Wielkiej Brytanii, Włoch, Turcji, Holandii, Danii i Norwegii. W sumie zbudowano do tej pory blisko 250 maszyn, a spodziewana produkcja samolotów we wszyskich trzech wersjach może sięgnąć ponad 3000 egzemplarzy. Lockheed Martin walczy przy tym o zamówienia dla kolejnych krajów w Europie, a wśród potencjalnych chętnych na F-35 wymienia się m.in. Belgię, Grecję, Hiszpanię, Finlandię oraz od niedawna Niemcy. To właśnie podczas Paris Air Show przedstawiciele władz w Berlinie spotkali się z pracownikami Lockheed Martina i rozmawiali o możliwościach najnowszego amerykańskiego myśliwca, który może być potencjalnym następcą niemieckich samolotów szturmowych Tornado. Nie bez znaczenia pozostaje też z pewnością fakt, że F-35 w przeciwieństwie do europejskich myśliwców może przenosić amerykańskie bomby jądrowe B-61 Mod. 12. Także w Koncepcji Obronnej RP zapisano pozyskanie myśliwców 5. generacji w ramach programu Harpia.

F-35A
Lockheed Martin F-35A Lightning II, fot. Andrzej Hładij/Defence24.pl
 

Czytaj też: F-35 wychodzi na prostą. Przełom, czy kompromis? [ANALIZA]

Grupa Dassault Aviation może natomiast pochwalić się zamówieniami z takich państw jak Katar, Egipt i Indie, gdzie sprzedano 84 maszyny. W dalszej perspektywie jest kontrakt z Malezją oraz kolejne zamówienia od indyjskich sił powietrznych. Francuzi wraz z najnowszą wersją Rafale są jednak gotowi rywalizować o zamówienia na bardzo wymagającym rynku europejskim. Odpowiednie zapytanie ofertowe wysłały już do Dassault Avaition oraz Lockheed Martina m.in. rządy Belgii i Finlandii. Wkrótce na taki krok może się też zdecydować Szwajcaria, a być może też Niemcy choć w przypadku tego ostatniego kraju zaangażowanego w program Eurofightera zakup francuskich maszyn jest bardzo mało prawdopodobny. 

Prezentacja najnowszej wersji Rafale

W przypadku Dassault Aviation w grę wchodzi również kwestia nowych zamówień ze strony francuskiego resortu obrony. Według Białej Księgi opublikowanej w 2013 r. francuskie siły powietrzne do 2025 r. mają dysponować 225 myśliwcami Mirage 2000 i Rafale. Obecne zamówienie na 180 Rafale nie pozwoli więc na zastąpienie starzejących się Mirage 2000 w stosunku 1:1. Obecnie armia ma zostać wzmocniona zakupem 4 nowych maszyn w 2017 i 2018 r. W 2019 i 2020 r. podobne dodatkowe zakupy nie są jednak na razie planowane. Ostatnie 28 samolotów trafi więc do francuskich sił zbrojnych dopiero po 2020 roku, gdy ukończone zostaną zamówienia eksportowe. 

Rafale F3R, fot. Andrzej Hładij/Defence24.pl

Na Paris Air Show pokazano najnowszą wersję myśliwca F3R. Ten standard charakteryzuje się m.in. zdolnością do przenoszenia pocisków powietrze-powietrze Meteor, kierowanych wielosensorowo bomb Sagem AASM w wariancie z wprowadzonym systemem naprowadzania laserowego oraz zasobników celowniczych PDL-NG. Rafale w tym standardzie posiada również unowocześniony układ nawigacyjny oraz usprawnione łącze transmisyjne, układ walki elektronicznej SPECTRA, radiolokator z anteną fazowaną AESA RBE2 produkowany przez Thalesa. W sumie francuskie siły zbrojne zamówiły 32 radary tego typu, a Rafale F3R ma zostać w pełni wcielony do służby w perspektywie 2020 roku. Dassault Aviation zapowiedziało także rozpoczęcie prac nad wersją Rafale F4, którego wprowadzenie do służby planowane jest na 2025 r. 

Co dalej? Francja w defensywie

Lockheed Martin, który uzyskał już duże zamówienia od sześciu europejskich krajów NATO czuje się w Europie zdecydowanie pewnie. Swój najnowszy produkt, który jest jednocześnie jedynym dostępnym na rynku samolotem myśliwskim 5. generacji proponuję zarówno dla mniejszych sił powietrznych jako bezpośredniego następców samolotów klasy F-16, jak i dla większych użytkowników takich jak Włochy oraz Wielka Brytania, którzy posiadają już myśliwce Eurofighter Typhoon. W tym drugim wypadku Lockheed Martin zakłada skuteczne współdziałanie maszyn F-35 z cięższymi myśliwcami generacji 4+ i wzajemne wykorzystywanie zalet obu maszyn. F-35, dysponując własnościami stealth, możliwościami w dziedzinie walki elektronicznej czy bogatym zestawem czujników zintegrowanych w środowisku sieciocentrycznym, będą mogły paraliżować kluczowe elementy wrogiej obrony powietrznej i robić wyłomy dla ciężej uzbrojonych maszyn. Zapewne to właśnie taką wizją amerykański koncern planuje przekonać władze Niemiec i Hiszpanii. Dodatkowo F-35B jest jedynym możliwym następcą używanych przez hiszpańską marynarkę wojenną Harrierów - jeśli tylko planuje ona zachować obecnie posiadane zdolności lotniskowca Juan Carlos I. 

Pokładowy myśliwiec Dassault Rafale M, fot. Andrzej Hładij/Defence24.pl

Na tym tle francuski samolot Rafale jest bardziej konwencjonalną konstrukcją choć należy podkreślić, że stanowi on szczytowe osiągnięcie 4. generacji samolotów myśliwskich, biorąc pod uwagę integrację z płatowcem radaru AESA i możliwość przenoszenia najnowocześniejszego europejskiego uzbrojenia takiego jak rakiety Meteor. W przeciwieństwie do F-35 Rafale w barwach Francji brał też już udział w wielu akcjach bojowych w Afganistanie, Libii, Mali, Syrii i Iraku, a niedawno swój debiut bojowy przeszły także maszyny egipskie. Doświadczenia te potwierdziły wielozadaniowość oraz możliwości bojowe francuskiego samolotu. Maszyna ma więc również za sobą tzw. kryzys wieku dziecięcego związany z dojrzewaniem konstrukcji i na ogół nie prześladują jej takie problemy jak np. zawieszenia lotów, co trudno powiedzieć o F-35. Warto przy tym podkreślić, że już w 2011 roku francuski samolot pod względem osiągów pokonał w szwajcarskim przetargu (który ostatecznie nie zakończył się pozyskaniem samolotów) swoich europejskich konkurentów JAS-39E/F Gripen oraz Eurofightera, a o ostatecznym wyborze szwedzkiej oferty zdecydowała wyłącznie niższa cena.

Lockheed Martin F-35A Lightning II na Paris Air Show, fot. Andrzej Hładij/Defence24.pl

Francuzi wraz ze swoim samolotem stoją jednak przed większym trudnościami handlowymi niż Amerykanie, którzy tradycyjnie dostarczali myśliwce do większości krajów zachodniej Europy, a także, od niedawna do niektórych państw byłego bloku wschodniego takich jak Polska i Rumunia. Dodatkowo koncern z USA oferuje samolot o generację nowszy, a przy tym według ostatnich szacunków porównywalny kosztowo do Rafale. Problemem pozostaje także zgoda Dassault Aviation na wysłanie swoich najnowszych maszyn do USA w celu dostosowania ich do zrzutu amerykańskich bomb jądrowych, co może mieć znaczenia w przetargu belgijskim. Francja może jednak wciąż liczyć na zamówienia np. z Grecji, która eksploatuje myśliwce Mirage 2000. 

Andrzej Hładij, Lidia Gibadło

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 43
Reklama
Egon
piątek, 21 czerwca 2019, 23:42

Po co Polsce F-35? Nie lepiej dokupić ze 200 sztuk F -16 zamiast 35 F-35?

Gram w monopol
środa, 28 czerwca 2017, 10:43

Francja ma jednak imponujący przemysł zbrojeniowy . Ciekawe ile by kosztowały amerykańskie cudeńka gdyby Francja opuściła. Ciekawe jest też to, że wydaje na zbrojenia 10 Razy mniej niż USA w jakości sprzętu tego nie widać

Jsha
środa, 28 czerwca 2017, 19:27

Jakosc jest nizsza nie wszedzie ale gdzies ja widac. Rakiety bistyczne aktualnie maja chyba nawet lepsze od amerykanskich no ale tamte to juz stare dziadki i jak kazdy wie amerykanie mocno zaniedbali wiele dziedzin mi in te. Ale patrzac czysto na technologie to usa sa o 1 generacje przez wszystkimi czz sie to komus podoba czy nie. Najszybciej dogonia ich chiny a europa niech sie ogarnie bo narazie wyglada to slabo i na placu boju zostala juz w sumie francja i samotna BAE SYSTEM XD

FUN USA
środa, 28 czerwca 2017, 14:25

Akurat w jakości też jest różnica, bo Francja nie jest wstanie stworzyć takiego myśliwca jak np F-35 czy F-22, Rafale to bardzo dobry myśliwiec czwartej generacji, ale w pojedynku z maszynami stealth, nie ma szans niestety. Kolejna sprawa, to ilość uzbrojenia po stronie USA a po stronie Francji, więc porównywanie nakładów na zbrojenie wymienionych krajów jest bezsensowne. USA to super mocarstwo, z którym żaden obecnie kraj na świecie, nie może się równać w porównaniach militarnych. Osobiście też podziwiam Francję, że robi świetny sprzęt wojskowy, posiada nawet pociski balistyczne klasy SLBM, które ustępują na świecie, tylko Trident IID5. Tak że ja również doceniam Francję, ale nie porównuje jej do takiej potęgi jak USA, bo to inna liga.

myślący
środa, 28 czerwca 2017, 14:08

Nie widać w jakosci, ale widać w ilości :)

ewe
niedziela, 2 lipca 2017, 20:56

Ciekawe czy nacjonalizm francuski pozwoli kupić im F35?

Lotnik
środa, 28 czerwca 2017, 15:16

F-35 pięknie latał więc już nie powtarzajcie głupot że ten samolot nie lata i jest mało zwrotny bo to nie prawda a zdolności stealth dają mu bardzo dużą przewagę przeciwnik w samolocie 4 gen. nawet nie zorientuje się kiedy zostanie trafiony przez f-35 to samo tyczy się przełamywania opl i robienia wyłomu dla maszyn konwencjonalnych 4gen. F-35 to maszyna dla Polski powinniśmy go kupić 50 sztuk minimum w taki sam sposób jak pozyskaliśmy f-16. Nie stać nas na już nieperspektywiczne F-16 trzeba patrzeć w przyszłość.

Pag
środa, 28 czerwca 2017, 18:22

Zgodzę sie co do kwestii perspektywiczności F-35, jednak na 50 sztuk nas po prostu nie stać. Raczej 2 eskadry (32 maszyny) są w naszym zasiegu i tylko i wyłącznie po 2025 roku i juz nawet nie chodzi o fundusze, a o ilość oczekujących klientów którzy partycypowali w projekcie JSF. Oni maja pierwszeństwo.

dkdkdkddidi
wtorek, 27 czerwca 2017, 14:08

Stealth, może 30 lat temu to był hit, teraz?

gts
środa, 28 czerwca 2017, 14:52

No a samolot bez Stealth 4 generacji w latach 80 to byl hit... a teraz? Z logiki wynika ze skoro samolot bez stealth ma znacznie wieksze echo to namierzysz go byle czym, a jak opracuja radary na stealth to samoloty bez tej wlasnosci juz w ogole beda "krzyczec": "tu jestem, walcie do mnie z czego tylko macie". No jak sobie to inaczej wyobrazasz? Roznica jest taka jak namierzanie golebia i 747... Powodzenia.

sojer
środa, 28 czerwca 2017, 20:25

Rafale bez szans - droższy, starszy, niezgodny z systemem szkolenia i uzbrojeniem (tylko Grecja posiada Mirage). F-35 jest bardziej perspektywiczny, bo będzie produkowany przez następne 20 lat, a modernizacja będzie prowadzona przez następne 40 lat. Rafale jest w środku życia - przeszedł już pierwszą modernizację, a produkcja potrwa jeszcze ok.10-15 lat.

arbuz
sobota, 1 lipca 2017, 02:02

Ta Grecja a raczej jej piloci już dawno pokazali jak sie ma technika lotnicza amerykańska,pilotowana nawet przez podobno genialnych pilotów z izraela do francuskich samolotów. Jaki to wynik niech powiedzą wszyscy znawcy. Tyle w temaci zachwtów nad cudeńkami z usa.

Wieszcz
środa, 28 czerwca 2017, 21:23

Jak nie będzie Rafale to f35 podrozeje 3 razy. Będą jak Google

Orm Bywały
czwartek, 29 czerwca 2017, 04:56

Skąd w Was tyle pesymizmu,,,za 4 lata setka naszych F-35 śmigać będzie po niebie jak się patrzy

Polish blues
środa, 26 lipca 2017, 18:41

Obyś miał rację!!! I Trzymam kciuki na maksa!

Antex
czwartek, 29 czerwca 2017, 13:41

może jeszcze masz na myśli niebo nad Kaliningradem i Moskwą ???

czarny bez
czwartek, 29 czerwca 2017, 12:45

za 2, bo wtedy będzie 4 lata rządów "dobrej zmiany". No co, powód dobry jak każdy inny...

Rozczarowany
środa, 28 czerwca 2017, 02:57

Nazwanie pokazu F-35 dynamicznym to niestety ponury żart. Samolot bez ładunku w komorach, napędzany najmocniejszą jednostką silnikową, przy włączonym dopalaczu prezentuje zwrotność na poziomie myśliwców 3 generacji. Skoro F-22 można uznać za majstersztyk inżynierii lotniczej, tak w przypadku F-35, coś poszło nie tak. Zatankowany na potrzeby pokazu, bez uzbrojenia, a ostry zwrot o 180 stopni wykonuje prawie 10 sekund.

prawieanonim
środa, 28 czerwca 2017, 17:38

Jeśli podwiesisz po kilka ton uzbrojenia w samolocie 4-gen i F-35 to żaden 4-gen nie będzie latał tak jak F-35.

FUN USA
środa, 28 czerwca 2017, 14:37

Proszę pana F-35 nie ma być zwrotny, tylko niewidzialny i to jest jego atut w pojedynku powietrznym, pilot np. Rafale oberwie rakietą od F-35 i nawet nie będzie wiedział skąd nadeszła śmierć. Warto jeszcze dodać, że F-35 jest równie zwrotny co mysliwce czwartej generacji a nawet bardziej...chodź na pokazach lotniczych, można tego nie dostrzec:) Ps. Najbardziej chyba zwrotnym mysliwcem na pokazach, jest rosyjski SU-35, przyznam że bije na głowę pod tym względem nawet Rafale czy Eurofightera, ale pokazy lotnicze i fikołki nad tłumem publiczności nic nie znaczą, i nie mają przełożenia na prawdziwy pojedynek w powietrzu, gdzie liczą się inne zeczy, takie jak właśnie stealth.

mobile4you
środa, 28 czerwca 2017, 13:44

Bierz pod uwagę, że nadal ma ograniczenia w systemach sterowania spowodowane dopracowywaniem. Jednak "dynamicznym" na pewno nie był.

JW
środa, 28 czerwca 2017, 08:20

Ponury żart to chyba pański wpis panie Rozczarowany. Cyt: "Paryski pokaz rozpoczął się od krótkiego startu i stromego wznoszenia, zdaniem Normana, bardziej stromego niż w przypadku F-16, z użyciem pełnego ciągu silnika z dopalaniem. Następnym elementem była kwadratowa pętla, demonstrująca dużą chwilową prędkość pochylenia, dającą F-35A zdolność do wykonywania agresywnych manewrów zarówno przy dużej, jak i przy małej prędkości, dzięki czemu dorównuje on, a nawet przewyższa pod tym względem samoloty bojowe 4. generacji. W dalszej kolejności F-35A pilotowany przez Flynna wykonał przelot z małą prędkością (ok. 185 km/h), przy kącie natarcia wynoszącym 25⁰, możliwy dzięki układowi sterowania lotem fly-by-wire, zapewniającego zdolność do wykonywania manewrów po przeciągnięciu. Po zakończeniu przelotu nastąpiło dynamiczne pionowe wznoszenie. Najciekawszym elementem pokazu miały być obroty o 360⁰ wokół osi pionowej przy dużych kątach natarcia, jednak w praktyce okazały się one być ciasną spiralą, wykonywaną przy małej prędkości. Na zakończenie Bill Flynn wykonał kilka ciasnych zakrętów i beczek, a następnie wylądował." Pokaz dynamiczny F-35 udowodnił, że samolot przewyższa manewrowością samoloty 4. generacji. Może dlatego po F-35 ustawiła się długa kolejka chętnych.

Terex
środa, 28 czerwca 2017, 01:52

Uważnie przeczytajcie ten cytat: "Lockheed Martin walczy przy tym o zamówienia dla kolejnych krajów w Europie, a wśród potencjalnych chętnych na F-35 wymienia się m.in. Belgię, Grecję, Hiszpanię, Finlandię oraz od niedawna Niemcy." Polski w tym zestawieniu nie ma...

Marek1
wtorek, 27 czerwca 2017, 12:51

Przestać marzyć o F-35, bo nas na to zwyczajnie NIE stać wobec OGROMU priorytetowych potrzeb WSZYSTKICH rodzajów sił zbrojnych RP. Eskadra(22-24) maszyn F-16V, to wszystko na co możemy sobie ewentualnie pozwolić, ale JEDNOCZEŚNIE z liczną, nowoczesną Narwią, bo o nowoczesnej Wiśle zapomnieć na razie możemy.

Marek
wtorek, 27 czerwca 2017, 15:23

Stac nas na F-35 zdecydowanie jesli tylko odzyskamy reparacje za 2 WW od Niemiec

Sęp
wtorek, 27 czerwca 2017, 14:22

A ja jednak radzę zakończyć mit F-16 i wogóle tego co proponują Amerykanie, skupiłbym się na kupowaniu tego co kupują Szwedzi, czyli np. SAAB-a. Jemu patyczek ani kamyszek nie zaszkodzi, zaparkuje w pobliżu zwykłej drogi, w każdej chwili gotowy i dużo tańszy. A my potrzebujemy wysokiej sprawności, możliwości ukrycia sprzętu i bezawaryjności. I oczywiście możemy zapomnieć o tych kilku lotniskach o standardach dla F-16 + odkurzacz, bo to w warunkach wojennych uda się przez jakąś .... minutę, a potem co. Sojusznicy jeśli się naradzą, to minie 2-3 tygodnie i poproszą nas abyśmy dali ruskom to co chcą.

gnago
wtorek, 27 czerwca 2017, 18:00

jednorazowy zakup nie czyni jeszcze tradycji. tradycyjnie zakupy techniki lotniczej dokonujemy na wschodzie z nikłym załamaniem od paru dekad

Irek.i
wtorek, 27 czerwca 2017, 21:20

Tradycyjnie to produkujemy sami . Chyba że znasz rosyjski samolot który dorównywał Łosiowi albo Karasiowi albo PZL p7a ?

Davien
wtorek, 27 czerwca 2017, 20:22

Doprawdy? Jakos przed 1945r nie kupowalismy zadnej techniki na Wschodie, więc nie kłam. Do 1989r. nie mielismy w tym względzie żadnego wyboru, a teraz mamy i jakos ciekawe że wolimy ta zachodnia od małpich wersji z ZSRR.

Podbipięta
wtorek, 27 czerwca 2017, 12:03

Rafale to cena jak z kosmosu.I ma tylko jedną przewagę nad F-35.......JEST ŁADNIEJSZY !

sd
niedziela, 2 lipca 2017, 21:40

powiedzmy raczej, Rafale ładniej się nazywa.

FUN USA
wtorek, 27 czerwca 2017, 22:28

Dla mnie ładniejszy jest F-35 :))

maciek
wtorek, 27 czerwca 2017, 13:31

No nie wiem, ta stała sonda do tankowania w powietrzu strasznie go szpeci

bęcki
wtorek, 27 czerwca 2017, 13:10

E tam... Ja widzę tylko jedną wadę: jest francuski :-). Za to EF jest całkiem udanym mariażem samych wad i najgłupszych rozwiązań konstrukcyjnych no ale mój głos inżyniera starej daty wobec głosu mitomanów i graczy przecież się nie liczy

3m
wtorek, 27 czerwca 2017, 13:09

ładniejszy? Z której strony? :)

gts
wtorek, 27 czerwca 2017, 12:49

Nawet zawodny F-35 ze zdecydowanie mniejszym echem radarowyn jest lepszy niz swiecacy na ekranie jak choinka kazdy inny samolot. Prawda jest taka ze stealth to jie jakies cudowne remedium, ale zawsze lepiej mniej sciagac na siebie uwage niz bardziej. Nawet jesli radary zobacza wszystkie 3 samoloty to jest szansa ze tego stealth nie namierza. Przed wieloma koncernami tak naprawde okres opracowywania nowych konstrukcji z uwzglednieniem nowych potrzeb i zagrozen. Zarowno amerykanie jak i pozostali musza zaprojektowac nowe samoloty przewagi powietrznej jesli chca sie liczyc w jakimkolwiek potencjalnym konflikcie z Rosja i Chinami. Ich samoloty rodza sie w bolach ale rodza, a Europa i USA leza na lopatkach w tej kwestii. No i kolejna odslona wzbowienia produkcji F-22 - wydaje sie ze jwst zbyt drogo. Pytanie co teraz 216 mln USD za egzemplarz po upgradzie to sporo. Porblem polega na tym ze produkcja moglaby ruszyc w dwa lata, a nowego nie opracuja przez 20 (tzn opracuja, ale widzac problemy z wdrozeniem i osiagnieciem gotowosci F-35 nie ma sie co ludzic, przed 2040 cos wejdzie do sluzby) Zachod bedzie w 2030-2040 w czarnej d.... w stosunku do Chin i pewnie Rosji jesli chodzi o mysliwce przewagi powietrznej i bombardujace, no i prawdopodobnie amerykanie jesli chodzi o samoloty pokladowe. F-35 bedzie zbyt slabym zeby podjac wyzwanie rzucone ze strony wiekszych maszyn np z Chin...

JASIO co wie
środa, 28 czerwca 2017, 17:58

musimy sobie dopowiedzieć.... F-35 to dziecko i ma choroby wieku dziecięcego które będą trwać pewnie jeszcze z dekadę.. to projekt samolotu który wygrał poprzez tzw lobbowanie i nie był najszczęśliwszym wyborem ale "stało się"..teraz go się dopieszcza propagandowo a że firma ma "szmal" robi z niego "ach ochność" . Likwidując jego choroby" ...za lat 15 będzie "może doskonały" ale jest ta ułomność ..że zanim stanie się doskonały będzie już wykrywalny ..jak F-117 Nighthawk który mimo swych właściwości "rewolucyjnych" jak na tamte czasy okazał się skuteczny pod warunkiem że nie brał udziału w walkach i miał oczyszczone "przedpole" z efektorów mogących go zniszczyć ..ale jego plusem jest to że okazał się doskonałą platformą doświadczalną ..natomiast Rafale F3R to stary sprawdzony "zakapior" rozwijany i poprawiany" to dojrzały projekt ulepszany o "nowinki" tylko jest ale te "francuskie ceny" powodują że go "degenerują z rynku" a który na dzień dzisiejszy i najbliższe 15 lat będzie "efektorem" sprawniejszym na współczesnym polu walki niż F-35 mimo swych właściwości które go przedstawiały jak to było do niedawna jako niewidzialny ...a okazało się że na dzień dzisiejszy jest już trudno wykrywalny ...a potem jaki będzie oto jest pytanie ?.. apropo Polski jej najbliższa przyszłość tj..20 lat to F-16 wersji Viper w konfiguracji block 60/62 a nawet block 70 ...

Bo39
sobota, 24 lutego 2018, 10:51

Wystarczy ze dopracuja system namierzania lub skanowania satelitarnego, więc efekt niewidzialnosci padnie na pysk, co wtedy warte będą te latajace cegly?

fdd
niedziela, 2 lipca 2017, 21:06

W USA jest rywalizacja pomiędzy producentami samolotów, więc wojskowi USA nie muszą ulegać politycznym naciskom. Nawet w Rosji utrzymano kilka firm. A jak jest w jakimkolwiek kraju europejskim, w którym samoloty produkuja?

Jsha
środa, 28 czerwca 2017, 19:05

F35 to nie tylko stealth ale i sieciocentrycznosc czy radar. Polski nie stac na e3 sentry a f35 moze pelnic taka role. Nie dysponujemy tez samolotami walki radioelektronicznej artykul tutaj byl gdzies ze zaniedbalismy calkowicie ta dziedzine. A f35 lepiej poradzi sobie w trudnym srodowisku polskiego nieba. F16 to maszyna generacyjnie przestatzala i bawienue sie w tanie zamienniki zazwyczaj odbija sie czkawka. W wojsku jest zycie albo smierc. Lepiej zaplacic troche wiecej i zyc niz oszczedzic a potem stracic maszyne. Cennym pilotem

JW
środa, 28 czerwca 2017, 19:05

F-35 jest o generację nowszy niż Rafale i tak już zostanie bo z francuskiej maszyny nie da się zrobić samolotu nowej generacji. W 2021r. zgłoszona ma być całkowita zdolność bojowa amerykańskich F-35A. W tym samym roku wdrożone zostanie oprogramowanie Block 4, w ramach którego F-35A mają otrzymać 80 nowych zdolności i będą przystosowane do przenoszenia 17 kolejnych typów uzbrojenia. W ciągu następnych 10 lat F-35 będzie przechodził kolejne etapy w drodze rozwoju oznaczane kolejnymi blockami bo jest dopiero na początku tej drogi a nie w środku czy na końcu jak dojrzałe samoloty 4 gen. Dlatego jest samolotem bardziej perspektywicznym niż każdy jeden samolot 4 generacji. Dlatego lepiej się sprzedaje od Rafale - można powiedzieć że jest hitem tegorocznych Paris Air Show. Dopóki JASIU nie zostaną zmienione zasady fizyki w radarach pracujących w pasmach mikrofalowych (jedyne pasma zdolne namierzyć obiekt pod warunkiem jego wykrycia), samolot stealth zawsze będzie trudno wykrywalny. F-117 do końca swoich dni w służbie sił powietrznych był samolotem którego wykrycie stanowiło nie lada problem pomimo starszej technologii stealth niż w F-22 i F-35. W ciągu całej swojej służby został tylko raz zestrzelony ale nie dlatego bynajmniej, że został wykryty i namierzony. Do zestrzelenia F-117 przyczyniło się kilka po sobie następujących nieszczęśliwych przypadków a nie sprawność baterii OPL. Nigdy by do tego nie doszło gdyby nie zbytnia pewność siebie Amerykanów.

As
czwartek, 29 czerwca 2017, 00:11

Pomarzyć dobra rzecz, ale my po długich i ciężkich namysłach możemy wyskrobać trochę kasy na poczciwe F16 produkowane w Indiach przez firmę Tata, a nie stanąć w kolejce po F35.

grogreg
czwartek, 29 czerwca 2017, 09:13

Jeżdżę służbowymi samochodemi marki TATA. Technologia na poziomie wczesnych lat osiemdziesiątych, jakość wykonania i materiałów jak ww odpustowej zabawce.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama