Reklama
Reklama

Od Nowego Roku wracają całodobowe dyżury śmigłowców SAR w Darłowie

31 grudnia 2017, 17:45
W-3WARM Anakonda
Zmodernizowany śmigłowiec W-3WARM Anakonda w 43 Bazie Lotnictwa Morskiego w Gdyni-Babich Dołach. Fot. Rafał Lesiecki/Defence24.pl

Od 1 stycznia 2018 r. przywrócony zostanie całodobowy dyżur śmigłowca ratowniczego w 44 Bazie Lotnictwa Morskiego w Darłowie – poinformowała Brygada Lotnictwa Marynarki Wojennej. Do tej pory całodobowy dyżur był pełniony w 43 Bazie Lotnictwa Morskiego w Gdyni-Babich Dołach, a lotnicy z Darłowa byli gotowi do niesienia pomocy tylko w ciągu dnia.

Od połowy lipca całodobowy dyżur w krajowym systemie ratownictwa morskiego i lotniczego pełniony jest przez załogi śmigłowców W-3WARM z Gdyni. W Darłowie w godzinach dziennych w gotowości do prowadzenia działań ratowniczych utrzymywany jest natomiast śmigłowiec Mi-14PŁ/R lub W-3WARM. W piątek Brygada Lotnictwa Marynarki Wojennej poinformowała, że się to zmieni.

Od 1 stycznia 2018 roku pełniony będzie dyżur w krajowym systemie ratownictwa morskiego i lotniczego, w systemie całodobowym, zarówno w 43. Bazie Lotnictwa Morskiego w Gdyni Babich Dołach, jak i w 44. Bazie Lotnictwa Morskiego w Darłowie.

Brygada Lotnictwa Marynarki Wojennej

Niezmiennie, przez cały czas system ratownictwa w polskiej strefie odpowiedzialności SAR na Bałtyku wspiera załoga samolotu patrolowego Bryza pełniąca dyżur na lotnisku w Siemirowicach koło Lęborka, które jest częścią 44 Bazy Lotnictwa Morskiego.

Dotychczasowy system – jeden śmigłowiec w całodobowej gotowości w Gdyni oraz jeden w ciągu dnia w Darłowie – wprowadzono w połowie lipca. Początkowo planowano, że taki stan rzeczy utrzyma się do końca sierpnia. Wcześniej, od 1 października 2015 r. w całodobowej gotowości do działań poszukiwawczo-ratowniczych (SAR) nad obszarami morskimi i lądowym pasie nadmorskim utrzymywany był jeden śmigłowiec Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej stacjonujący w Darłowie.

Według pierwotnych planów od września 2017 r. morscy lotnicy mieli wrócić do dyżurów w takim samym systemie, co od października 2015 r. Uzasadniano to ograniczoną liczbą maszyn w wersji ratowniczej oraz koniecznością ciągłego szkolenia ich załóg.

Pod koniec sierpnia Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych poinformowało, że także po 1 września 2017 r. zostaną utrzymane dyżury w dwóch bazach. Nie podano, do kiedy taki stan rzeczy ma zostać utrzymany.

Czytaj więcej: Dyżury śmigłowców SAR w Darłowie i Oksywiu

Polska strefa odpowiedzialności SAR na Bałtyku ma ponad 30 tys. kilometrów kwadratowych. Z bazy w Darłowie do najdalszych punktów strefy odpowiedzi na granicy z obwodem kaliningradzkim jest ponad 200 km, a w rejon Świnoujścia jest przeszło 150 km.

Ministerstwo Obrony Narodowej planuje zakup nowych śmigłowców dla Marynarki Wojennej, w wersji zwalczania okrętów podwodnych z możliwością wykonywania misji ratowniczych, aby zastąpić starzejące się Mi-14. Jako jeden z wariantów dopuszcza się zakup wiropłatów w dwóch partiach po cztery maszyny każda. O zamówienie ubiegają się Leonardo Helicopters z AW101 i Airbus Helicopters z H225M Caracal. MON zapowiada decyzję w 2018 r.

Czytaj więcej: Śmigłowce morskie dla Polski „do wszystkiego”. Efektywna unifikacja, czy ślepa uliczka? [ANALIZA]

W 2014 r. Inspektorat Uzbrojenia MON podpisał z WSK "PZL-Świdnik" umowę na modyfikację pięciu najstarszych śmigłowców z rodziny W-3 – dwóch transportowych W-3T i trzech W-3RM Anakonda – do jednolitej wersji wyposażenia W-3WA i W-3WARM. W związku z ograniczoną liczba maszyn ratowniczych oraz koniecznością szkolenia załóg od 1 października 2015 r. w całodobowym dyżurze SAR utrzymywany był jeden śmigłowiec SAR.

Czytaj także: Śmigłowce SAR dla Polski: To nie wymiana, a skok generacyjny

Modernizacja ostatniego z tych śmigłowców zakończyła się – z opóźnieniem – w tym roku. Zmodernizowane Anakondy wyposażono między innymi w cyfrowy system sterowania silnikami FADEC, nowe wyposażenie ratownicze oraz nowe kamery termowizyjne sprzężone z reflektorami. Wszystkie śmigłowce wyposażone są również w system automatycznej identyfikacji jednostek pływających AIS, co – jak podkreślają lotnicy z gdyńskiej brygady – znacznie ułatwia odnalezienie jednostki, na której jest poszkodowany.

Pod koniec 2016 r. rozpoczął się drugi etap procesu modernizacji, obejmujący trzy kolejne maszyny W-3. Te śmigłowce są obecnie w zakładach WSK "PZL-Świdnik". Nad Bałtyk mają wrócić w 2018 r.

We wrześniu 2017 r. w Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 1 w Łodzi rozpoczął się remont pierwszego z dwóch śmigłowców ratowniczych Mi-14 PŁ/R. Ma on wrócić do bazy w pierwszej połowie 2018 r., wtedy na remont poleci drugi śmigłowiec. Wydłużenie resursu pozwoli eksploatować te śmigłowce przez kolejne 4 lata.

Czytaj więcej: Mi-14 dłużej nad Bałtykiem. Rozpoczęto prace

Pod koniec października szef MON Antoni Macierewicz zasygnalizował możliwość zakupu przez resort kolejnych ośmiu śmigłowców Anakonda oraz uruchomienia trzeciego punktu pełnienia śmigłowcowych dyżurów SAR nad Bałtykiem.

Czytaj więcej: MON zainteresowany zakupem ośmiu śmigłowców Anakonda

W latach 2008–2010, z powodu wyczerpania resursu, z eksploatacji w lotnictwie morskim wycofano trzy śmigłowce ratownicze Mi-14PS. W związku z tym do wersji SAR przebudowano dwa śmigłowce zwalczania okrętów podwodnych Mi-14 PŁ. Pod koniec przebudowy i podczas wdrażania do służby maszyn, które zostały oznaczone jako Mi-14PŁ/R, Marynarka Wojenna wprowadziła naprzemienne dyżury – od 1. do 20. dnia każdego miesiąca na lotnisku w Gdyni Babich Dołach a następnie, do końca każdego miesiąca – na lotnisku w Darłowie. Utrzymanie w całodobowej gotowości do działań dwóch śmigłowców, na lotniskach w Gdyni i Darłowie przywrócono od 1 lipca 2011 r., po zakończeniu szkolenia załóg Mi-14 PŁ/R. Taki stan rzeczy utrzymał się, jak już wspominano, do października 2015 r.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 15
Reklama
sojer
wtorek, 15 maja 2018, 23:32

W-3WARM to prowizorium, a nie poważne SAR.

Zbulwersowany podatnik
niedziela, 31 grudnia 2017, 18:33

Lotnicze Pogotowie Ratunkowe ma zbyt małą ilość maszyn. Dodstkowo wystarczy porównać standardy w Polsce i w Niemczech - zakres działania śmigłowców w Polsce to 70km, w Niemczech 50km. Ilu obywateli przypłaciło to już życiem? Jednostki SAR też są niedofinansowane i jest ich zbyt mało, jakie są realne szanse uratowania załogi 10 osobowego kutra? Wzasadzie czy jest sens w ogóle utrzymywania LPR i SAR w odmiennych formacjach? Czy nie można sformować wszystkiego pod jedną organizacją z oddzielnym finansowaniem która współpracowałaby z Marynarką Wojenną na morzu i pozostałymi strukturami wojska na lądzie? Misje CSAR to osobny temat i tym armia powinna zajmować się we własnym zakresie.

CB
poniedziałek, 1 stycznia 2018, 19:43

LPR nijak ma się jednak do SAR. Już bardziej odpowiednią służbą jest MSPiR. Tyle że jak wiadomo, od samego mieszania herbata słodsza nie będzie. I tak trzeba kupić śmigłowce z budżetu i tak, więc może najpierw w końcu je kupmy i doposażmy też inne służby, a dopiero później zacznijmy mieszać...

CB
poniedziałek, 1 stycznia 2018, 02:59

A na zdjęciu, to akurat nie jest zmodernizowany RM/WARM, tylko przerobiony W-3T, który tak naprawdę nosi teraz oznaczenie producenta W-3WA TSAR. Czyli jest to jedna z dwóch trochę "niepełnosprawnych" Anakond, które będą służyć przede wszystkim do treningów i szkoleń.

CB
niedziela, 31 grudnia 2017, 22:54

Dobre i to, ale nadal należy się modlić i pukać w niemalowane, żeby żadna większa katastrofa nie wydarzyła się w naszej strefie, bo najzwyczajniej nie damy rady tym sprzętem...

Wawiak
poniedziałek, 1 stycznia 2018, 18:57

O to wypada się modlić zawsze - nawet przy najlepszym systemie ratownictwa i najlepszym sprzęcie... ;-)

chateaux
niedziela, 31 grudnia 2017, 20:40

Wypada sie zastanowic, czy calkowicie cywilny SAR powinien byc domena Marynarki Wojennej i byc finansowany z budzetu MON. Z jakiego powodu nie z budzetu MSWiA i Strazy Granicznej? Albo Pogotowia Ratunkowego i Ministerstwa Zdrowia? Z jakiego powodu, MW ktora powinna szkolic sie i finansowac ratownictwo bojowe (CSAR), ma ponosic koszty (zasoby materialowe i finansowe, sprzet i ludzi) cywilnego SAR? Dlaczego ma dublowac dzialania cywilnego Polskiego Ratownictwa Morskiego? Jesli MW ma byc odpowiedizlana za morski SAR, to moze Wojska Ladowe albo Wojska Powietrznodesantowe, za ratownictwo gorskie i dzialania TOPR?

ito
poniedziałek, 1 stycznia 2018, 20:14

Co finansowo miałoby zmienić wypchnięcie SAR z MW? Konieczność tworzenia nowej parawojskowej (bo w systemie wojskowym to najlepiej działa) organizacji zajmującej się ratownictwem? Czyli dziurę na pieniądze nie tylko w sprzęcie ale jeszcze w strukturze? MW MUSI mieć system ratownictwa. Normalnie (w czasie pokoju) towarzystwo z MW nie ma roboty- czyli mają ćwiczyć na sucho i leżeć do góry świństwem, a cywile niech się martwią o siebie? A w razie czego towarzystwo odkryje, że akcja nad morzem różni się zdecydowanie od akcji na symulatorze? Świetny pomysł. Raczej należałoby i bazy lotnicze i system kontroli morza na potrzeby ratownictwa podpinać pod ogólnowojskowy/marynarki- może to zwiększyć jego skuteczność. A że, dzięki idiotycznej decyzji aktualnego MONa, sprzętu drastycznie brakuje i będzie brakowało jeszcze bardziej może nie podsuwać im pomysłów, które pozwolą przerzucić odpowiedzialność na kogo innego, a problem jeszcze pogłębią? A jednostkom CSAR, którym grozi działanie w górach podziałanie na rzecz TOPR akurat by nie zaszkodziło.

CB
poniedziałek, 1 stycznia 2018, 19:51

Nie ma czegoś takiego jak Polskie Ratownictwo Morskie, lecz jest MSPiR, która podlega obecnie pod Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Jeśli teraz zaczniemy mieszać, to nigdy się nie doczekamy tych śmigłowców, a i tak musi to iść z naszych podatków, więc dla zwykłego śmiertelnika to teraz drugorzędne, z którego ministerstwa. Skoro można było kupić samoloty VIP z budżetu MON, to tym bardziej śmigłowce SAR. A gdy już będą, to się można na spokojnie zastanawiać nad ewentualną reorganizacją.

tyle
niedziela, 31 grudnia 2017, 20:17

Dokupić Anakond, kupić trochę maszyn dla specjalsów w ramach naszych natowskich zobowiązań , zmodernizować Mi-24 i na razie zakończyć temat helikopterowej obsesji, szczególnie widoczny u komentujących . Po zapewnieniu Polsce nowoczesnej obrony przeciwrakietowej, przeciwlotniczej i przeciwpancernej wrócić do tematu śmigłowców.

stu
czwartek, 4 stycznia 2018, 14:22

Po co chciałbyś "dokupić Anakond"? NATOwskie i inne wojskowe "zobowiązania" mi zwisają - ale w ratowaniu żucia i w poszukiwaniach rozbitków na morzu wolałbym wreszcie zobaczyć jakiś prawdziwy śmigłowiec ratowniczy...

Perun
poniedziałek, 1 stycznia 2018, 22:11

Kupić to, dokupić tamto. Skoro to takie proste to dlaczego nie ma nawet tych dwóch S-70i obiecanych przez Macierewicza?

Ślązak
niedziela, 31 grudnia 2017, 19:49

3 punkt dyżurowania i dodatkowe Anakondy a te w 100% zachodnie 2 x 4 to interes zachodnich koncernów a nie Polski . Zaraz lobyści bezinteresowni i nie tylko przypomną mi że Leonardo produkuje Anakonde nie trzeba wiem o tym.

protraktor
wtorek, 2 stycznia 2018, 03:01

Anakondy są za małe i za słabe.Za krótka kołdra. A co byłoby gdyby wydarzyła się tragedia na miare "Heweliusza" ? Lepiej nie mysleć. Potrzebne są specjalistyczne helikoptery ratownicze a nie przeróbki. To mówi emerytowany kpt.ż.w. 50 lat na morzu. Brałem udział w niejednej akcji ratowniczej z helikopterami. Naszymi też i o tej akcji lepiej nie napiszę nic.

ito
niedziela, 31 grudnia 2017, 18:56

Ten pomysł śmigłowców ZOP z możliwością wykonywania misji SAR to po prostu cud na skalę światową- jednoznacznie świadczy, że MON nie ma pojęcia o czym gada.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama