Reklama

Oceaniczni obrońcy chińskich lotniskowców - niszczyciele typu 52C

11 lutego 2017, 18:16
Fot. A. Nitka
Fot. A. Nitka
Fot. A. Nitka
Fot. A. Nitka
Fot. A. Nitka
Fot. A. Nitka
Fot. A. Nitka
Fot. A. Nitka
Fot. A. Nitka
Fot. A. Nitka
Fot. A. Nitka
Fot. A. Nitka

Proces przemian społecznych i gospodarczych, jaki można obserwować w ostatnich dziesięcioleciach w ChRL, spowodował radykalne zwiększenie potencjału ekonomicznego i wojskowego tego państwa, czego efektem jest również wzrost mocarstwowych ambicji Państwa Środka. Czynniki te legły u podstaw odstąpienia od dotychczasowej doktryny „wojny ludowej” na rzecz strategii „aktywnej obrony”. W przypadku marynarki wojennej oznacza to rezygnację ze statycznej obrony wybrzeża (flota „brązowych wód”), na rzecz aktywnej obrony na wodach oceanicznych (flota „błękitnych wód”).

Chińskie władze konsekwentnie dążą do przekształcenia swoich sił morskich w dużą flotę oceaniczną, zdolną do wsparcia interesów tego państwa na wszystkich akwenach gdzie one występują obecnie lub dopiero zaistnieją. Temu celowi służy zarówno coraz większa aktywność  chińskich okrętów na oddalonych akwenach, jak i bardziej dynamiczny rozwój własnej floty. Przejawia się on przede wszystkim poprzez budowę nowych jednostek we własnych stoczniach, często w bardzo długich seriach, czemu sprzyja duży potencjał rodzimego przemysłu stoczniowego oraz coraz większe możliwości wytwórcze producentów uzbrojenia i wyposażenia. Jest to możliwe między innymi dzięki wzrostowi umiejętności zawodowych i kreatywności lokalnej kadry naukowej i inżynierskiej.

Proces rozwoju chińskiej floty, trwający z bardzo dużą intensywnością od początku obecnego stulecia, obejmował dotąd przede wszystkim budowę różnej wielkości okrętów eskortowych, co nie dziwi jeżeli weźmie się pod uwagę jakie znaczenie dla gospodarki tego państwa odgrywa transport morski, dzięki któremu możliwy jest eksport chińskich towarów i dowóz surowców do ich produkcji. Największymi jednostkami eskortowymi tego państwa są niszczyciele rakietowe, wśród których palmę pierwszeństwa w zakresie wyposażenia w wielofunkcyjny radar z antenami ścianowymi oraz rakiety przeciwlotnicze dalekiego zasięgu noszą właśnie niszczyciele typu 052C (Luyang – II).

Fot. A. Nitka

Dowództwo chińskiej floty, przed którą stawiane są coraz ambitniejsze zadania, pod koniec ubiegłego wieku z uwagą analizowało rozwój sił morskich w rejonie Pacyfiku. Oczywiście nie uszedł jego uwadze znaczny wzrost liczby niszczycieli rakietowych we flotach USA i Japonii, wyposażonych w system Aegis i uzbrojonych m.in. w pociski przeciwlotnicze RIM-66 Standard Missile-2MR (SM-2MR) oraz RIM-67/156 Standard Missile-2ER (SM-2ER). W związku z tym przed chińskimi inżynierami postawiono ambitne zadanie stworzenia jednostek o analogicznych zdolnościach, a więc zdolnych do skutecznego rażenia przed wszystkim celów powietrznych na dużych odległościach, a przy tym charakteryzujących się zastosowaniem uzbrojenia i wyposażenia rodzimej produkcji (chociaż często opartego na zagranicznych technologiach).

Dzięki wcześniejszym doświadczeniom na polu budowy okrętów tej klasy oraz dobrze zorganizowanej kooperacji naukowo-technicznej z licznymi firmami zagranicznymi: rosyjskimi (technologie rakietowe), ukraińskimi (turbiny gazowe i stacje radiolokacyjne), zachodnioeuropejskimi (inne komponenty), a także wykorzystaniu takiego samego kadłuba z siłownią jak na jednostkach typu 052B, udało się z tego zadania wywiązać bardzo szybko. Opracowanie projektu niszczycieli typów 052B i 052C zostało w 1998 r. zlecone 701. Instytutowi zajmującego się pracami badawczymi dotyczącymi okrętów wojennych oraz ich projektowaniem. Decyzja o równoczesnym projektowaniu i budowie niszczycieli obu tych typów podyktowana była dużym zapotrzebowaniem na jednostki tej klasy oraz zapóźnieniem technologicznym, jakim charakteryzowały się jednostki znajdujące się w służbie.

Projekt jednostek typu 052C był bardziej perspektywiczny, ale obarczony dużym ryzykiem w związku z zastosowaniem radaru wielofunkcyjnego z antenami ścianowymi oraz nowych rakiet przeciwlotniczych. Natomiast projekt 052B, dzięki zastosowaniu sprawdzonych wzorów uzbrojenia i wyposażenia elektronicznego, w tym zakupionych za granicą, pozwalał na szybkie wzmocnienie floty bardzo potrzebnymi jednostki, a z drugiej strony traktowany był jako wyjście awaryjne w przypadku niepowodzenia programu bardziej awangardowego niszczyciela. Projekt techniczny jednostek typu Luyang – II został zatwierdzony we wrześniu 2001 r., zaś oficjalne źródła stwierdzają, że jego twórcą był Zhu Yingfu dyrektor 701. Instytutu.

Fot. A. Nitka

Tuż po wodowaniu obu jednostek projektu 052B w stoczni Jiangnan rozpoczęto budowę dwóch pierwszych niszczycieli projektu 052C – w czerwcu 2002 r. Lanzhou (170) i listopadzie 2002 r. Haikou (171). Prace przy nich przebiegały dość sprawnie, jako że zwodowano je już po niecałym roku, odpowiednio 29 kwietnia i 30 października 2003 r. , zaś do służby we Flocie Południowej wcielono je 18 października 2005 r. (prototyp) i 26 grudnia 2005 r. (pierwsza jednostka seryjna). Pełną zdolność bojową niszczyciele te osiągnęły w 2008 r.  

Po zbudowaniu pierwszej serii nastąpiła kilkuletnia przerwa w budowie jednostek tego typu związana z oczekiwaniem na uruchomienie licencyjnej produkcji turbin gazowych oraz reorganizacją stoczni Jiangnan, która musiała przekazać swoje tereny pod budowę infrastruktury światowej wystawy Expo 2010. W tym celu została ona w całości przeniesiona na wyspę Changxing na rzece Jangcy (aglomeracja szanghajska), przez co zyskała nową nazwęJiangnan-Changxing.

Pierwotnie w nowym zakładzie produkcyjnym na wyspie Changxing planowano zbudowanie sześciu niszczycieli drugiej serii, ostatecznie ograniczono ich liczbę do czterech, zaś zamówienie dwóch ostatnich przeniesiono na niszczyciele nowego typu 052D (Luyang – III). Te cztery jednostki - Changchun (150), Zhengzhou (151), Jinan (152),  Xi’an (153), zwodowano w latach 2010-12, zaś wprowadzono do służby w składzie Floty Wschodniej w latach 2013-15. Szacunkowe koszty jednostkowe tych okrętów są znaczne, co jest zrozumiałe w przypadku tak skomplikowanych jednostek. Określa się je na ok. 800 mln USD, czego 200 mln miało pochłonąć uzbrojenie, a kolejne 400 mln bojowy system dowodzenia i wyposażenie elektroniczne (sam koszt radaru H/LJG-346 to 1/6 ceny okrętu).

Niszczyciele typu 052C (Luyang – II) są wyspecjalizowanymi okrętami przeznaczonymi do obrony przeciwlotniczej zespołów lotniskowcowych lub desantowych, stąd ich możliwości w zakresie zwalczania celów nawodnych/naziemnych i podwodnych są ograniczone. Cechą charakterystyczną tych jednostek jest wielka nadbudówka dziobowa z zamontowanymi w jej rogach czterema stałymi antenami radaru wielofunkcyjnego typ 348. Podobne zlokalizowane są anteny ścianowe na niektórych okrętach wyposażonych w amerykański system Aegis. To co na pewno wyróżnia te niszczyciele od innych, jest fakt  że anteny radaru typ 348 nie są płaskie a wypukłe i lekko zaokrąglone, przez co łatwo je odróżnić od innych jednostek tej klasy.

Fot. A. Nitka

 

Drugą cechą wyróżniającą te okręty jest uzbrojenie ich w pionowe wyrzutnie rakiet przeciwlotniczych dalekiego zasięgu HHQ-9. Są one morską wersją pocisków HQ-9, które powstały w oparciu o zakupione na początku lat 90. ubiegłego wieku rosyjskie rakiety kompleksu S-300, wyposażone w jednak system naprowadzania zaczerpnięty z amerykańskich pocisków Patriot. Kolejnym wzorem uzbrojenia zastosowanym na niszczycielach typu 052C po raz pierwszy, są pociski przeciwokrętowe YJ-62 opracowane na przełomie wieków przez China Aerospace Science Industry Corporation (CASIC) i produkowane seryjnie od 2005 r. YJ-62 to manewrujący pocisk napędzany silnikiem turboodrzutowym w typowym dla pocisków tej klasy układzie konstrukcyjnym, czyli z rozkładanymi po starcie skrzydłami nośnymi, wlotem powietrza do silnika marszowego pod spodem oraz czterema powierzchniami sterowymi umieszczonymi w tylnej części.

Fot. A. Nitka

Dane taktyczno-techniczne niszczycieli typu 052C:

Wyporność – standardowa 5700 t, pełna 7000 t;

Wymiary – (dł. x szer. x zan.) 155,5x17,2x6,1 m;

Napęd – 2 turbiny gazowe UGT-25000 o łącznej mocy 57 400 kW, 2 silniki wysokoprężne MTU 20V 956 TB92 o łącznej mocy 9800 kW;

Osiągi – prędkość maksymalna 29-30 w., zasięg 4500 Mm/15 w.;

Uzbrojenie – 8 x VI pionowe wyrzutnie rakiet plot. HHQ-9, 2 x IV wyrzutnie rakiet przeciwokrętowych YJ-62, 1 x I 100 mm armata uniwersalna H/PJ 87, 2 artyleryjskie zestawy obrony bezpośredniej H/PJ 12 kal. 30 mm, 2 x III wyrzutnie torped zop typ 7424B kal. 324 mm dla torped Yu-7, 1 śmigłowiec typu Harbin Z 9C lub Kamow Ka-28;

Wyposażenie przeciwdziałania – system walki elektronicznej H/RJZ-726, 4 x XVIII wyrzutnie celów pozornych typu 726-4;

Wyposażenie obserwacji technicznej – wielofunkcyjny radar z aktywnymi antenami ścianowymi H/LJG-346, radar wykrywania celów powietrznych H/LJQ-517B, radar wykrywania i śledzenia celów powietrznych i nawodnych H/LJQ-364, aktywno-pasywny system wskazywania celów dla rakiet przeciwokrętowych H/LJQ-366, radar kierowania ogniem artylerii H/LJP-344A;

Wyposażenie hydrolokacyjne – kadłubowa aktywno-pasywna stacja hydrolokacyjna H/SJD-9, holowana akustyczna pułapka antytorpedowa typ 562;

Systemy dowodzenia – bojowy system dowodzenia H/ZBJ-1;

Załoga – 280 ludzi (40 oficerów).

Andrzej Nitka

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 21
Reklama
JW
poniedziałek, 24 lipca 2017, 13:19

To najprawdopodobniej nie jest żaden pokaz siły (bo do pokazu siły trzeba takowe mieć, a na morzu nie ma ich – poważnie rzecz biorąc – ani Moskwa, ani Pekin, a w dodatku na Bałtyku, jak wiadomo, najskuteczniejszym okrętem jest samolot). To raczej zaloty do Donalda T. (Trumpa oczywiście). Chiny chcą najprawdopodobniej utrzymania nieformalnego sojuszu z USA (przy uwzględnieniu, iż mają dużo lepszą pozycję niż 30, czy 40 lat temu). Moskwa sztampowo wręcz kokietuje: „patrzcie Chińczyki, to nawet na Jezioro Bałtyckie do nas pływają”. USA jako supermocarstwo mają oczywiście więcej opcji niż my, i niż Moskwa i Pekin (nawet razem wzięte). Mogą wybrać Pekin (jak się dobrze dogadają, a skoro Chińczycy odkurzają pseudo-sojusz z Moskwą najwyraźniej nie czują się tak silni jak twierdzą i są jednak skłonni negocjować). Mogą wybrać Moskwę (jest słabsza od Pekinu, a to zaleta nie do przecenienia). Mogą wreszcie pozostawić Moskwę i Pekin w ich miłosnym uścisku, bo dzieje ich stosunków od traktatu w Nerczyńsku wskazują, iż najprawdopodobniej wcześniej czy później zaczną sobie wyrywać kudły. Jedyny problem Trumpa, to taki, że musi przekonać przynajmniej waszyngtońską elitę, że ma plan, choćby w nicnierobieniu (oczywiście przy założeniu, że przy nicnierobieniu gospodarka USA będzie sobie tradycyjnie zdrowo rosła).

Logik007
sobota, 11 lutego 2017, 20:30

Jak na Chińczyków to i tak niezły sprzęt, o parę dziesięcioleci nowocześniejszy niż to czym dysponują Rosjanie. Ale w porównaniu do Amerykańskiego Burka to jest raptem połowa siły ognia, dużo mniej skomplikowane systemy a i ilościowo to jakaś 1/10 floty USA. Ale do straszenia Tajwanu, Filipin i innych mniejszych sasiadów powinno wystarczyć :).

AWU
niedziela, 12 lutego 2017, 09:12

Nie można porównywać nie tylko z A.B. ale również z doskonałymi japońskimi niszczycielami Atago. Chińskie słabe punkty to radar, ograniczona sieciocentryczność, chiński JSIDS ma być odpowiednikiem Link 16 lecz to jedynie próba kopii, jak również floty Japonii i Korei są zintegrowane z amerykańskim CEC mając możliwości atakowania celów poza zasięgiem radarów okrętów. Chińskie jednostki uzbrojone są w mniej wyrzutni (56 vs 96) rakiet bazujących na rosyjskiej technologii i nie są zdolne zwalczać pocisków balistycznych. Zarówno jednostki japońskie jak i amerykańskie są budowane lub modernizowane pod kątem wprowadzenia broni laserowej jak i dział magnetycznych. Piętą achillesową komunistycznej marynarki chińskiej są ograniczone możliwości i ekspertyza w zwalczaniu okrętów podwodnych co potwierdzają również niszczyciele klasy 52C/D.

Podpułkownik Wareda
sobota, 11 lutego 2017, 23:10

Logik007! "JAK NA CHIŃCZYKÓW [podkreśl. moje], to i tak niezły sprzęt ... ". (...). Wszyscy zainteresowani powyższą tematyką doskonale wiedzą, że w chwili obecnej, chińska marynarka wojenna jeszcze nie może konkurować z flotą amerykańską i nie ma potrzeby tego szczegółowo uzasadniać. Dotyczy to nie tylko chińskiego lotniskowca, ale ogółu jednostek chińskich będących w linii! Na razie! Jednak śmiem twierdzić, że za ok. 10-15 lat, Chińczycy wyrównają dysproporcje i siła ich floty będzie porównywalna bądź jedynie nieznacznie mniejsza od floty amerykańskiej. Jestem o tym przekonany. A wówczas, flota chińska będzie mogła "straszyć" nie tylko Tajwan, Wietnam czy Filipiny. Inne floty również! I na koniec zapytam wprost: czy Ty uważasz siebie za kogoś lepszego od Chińczyków? Naprawdę?

Ali
sobota, 11 lutego 2017, 22:03

Szału nie robi. Jednak tak jak napisałeś, jak na Chińczyków, to nie jest zły.

Kirkut
niedziela, 12 lutego 2017, 12:02

Nie muszą mieć wielkiej floty bo maja DF 21 i nie planują walki z USA na środku Pacyfiku jak Japonia w 2 WŚ. Jak daleko natomiast Chińczycy nas wyprzedzili ? Jest porównanie z naszymi statkami ORP Ślązak którego kadłuba cały polski przemysł nie mógł skończyć przez 10 lat nie mówiąc o uzbrojeniu.

ciekawski
niedziela, 12 lutego 2017, 23:35

Długotrwała budowa to nie wina przemysłu tylko brak odpowiedniego finansowania przez poprzednie ekipy rządzące . Rozpoczęto budowę bez planu skąd pieniądze na zakończenie projektu .

gosć
niedziela, 12 lutego 2017, 14:00

Przepraszam ale stępka pod budowę tego pomnika polskiej myśli technicznej położono w 20004.

for real
sobota, 11 lutego 2017, 19:11

"Chińskie lotniskowce".... Mają jedną sztukę pływającego postsovieckiego złomu...

oskarm
niedziela, 12 lutego 2017, 00:47

I 2 nowe w budowie.

tjdej
niedziela, 12 lutego 2017, 00:25

Na którym ćwiczą załogi i procedury dla projektowanych i budowanych nowoczesnych lotniskowców. A na USA to wystarczą "niezatapialne" lotniskowce, czyli uzbrojone sztuczne wyspy.

drago
sobota, 11 lutego 2017, 23:32

Liaoning jest dużo lepszym odpowiednikiem kuźniecowa. Przede wszystkim jest gruntownie zmodernizowany, zastosowano na nim całkiem sporo nowego chińskiego sprzętu jak np. type 1130 CIWS. Liaoning jest głównie chińskim szkoleniowym lotniskowcem(a że póki co jest jeden, jest także bojowy), taka sama funkcja zapewne przypadnie drugiemu lotniskowcowi, który w tym roku zostanie ukończony (troszkę inny od Liaoninga, lecz oparty głównie na nim). Dopiero 3 i 4 lotniskowiec będą całkowicie inne czyli Type 002. Najprawdopodobniej jednak nie będą to lotniskowce atomowe(chociaż nie wiadomo), typ CATOBAR o wyporności prawdopodobnie 80 000 ton.

Marcin
niedziela, 12 lutego 2017, 17:27

Dla bezpieczeństwa Polski i Europy należy ograniczyć zależność od produkcji chińskiej

As
poniedziałek, 13 lutego 2017, 06:48

HQ-9 bije na głowę S-300/400 ale nie ma zdolności pełnej antybalistycznej.

Maslak
poniedziałek, 13 lutego 2017, 12:20

Można wiedzieć pod jakim względem ? Gdyby HQ-9 było chociażby porównywalne z S-400 to Chińczycy by go nie kupowali (sam system reprezentuje poziom prawdopodobnie gdzieś koło S-300PMU/S-300PMU1)

ZZT
niedziela, 12 lutego 2017, 09:04

Porównywanie Chińskiego z Amerykańskim , bezsens ? Jak na naukę w projektowaniu to już sukces - jak wiadomo Chińczycy jeszcze nigdy dalej nie wypływali . Co innego amerykanie , ci znajdują się na każdych morzach na całym świecie ? Jak teraz porównać do polskiej floty ?

fred
niedziela, 12 lutego 2017, 21:00

Wypływali juz kilkaset lat temu. Co sie tyczy tego, to beda wypływać w przyszłości.

G7
niedziela, 12 lutego 2017, 13:43

My nie mamy floty

Lolop
niedziela, 12 lutego 2017, 02:03

Wiele ośrodków strategicznych jest przekonana że już teraz USA nie byłaby w stanie pokonać Chińczyków w 1 łańcuchu wysp.

AWU
niedziela, 12 lutego 2017, 13:44

Możesz podać przykłady w.w. "ośrodków strategicznych"?

Polanski
niedziela, 12 lutego 2017, 09:51

Pewnie są w stanie wygrać ale straty są nieakceptowalne. Przyzwyczaili się, że to się odbywa bez strat własnych.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama