Reklama

NATO musi odpowiedzieć na rakietowe zagrożenie dla Europy z Rosji [OPINIA]

30 sierpnia 2017, 19:05
Prof. Matthew Kroenig, Fot. Matthew Kroenig.
Wyrzutnia systemu Iskander z pociskiem manewrującym. Fot. mil.ru.
Pojazd systemu Iskander. Fot. mil.ru.
Odpalenie pocisku PAC-3 MSE. Fot. US Army.

Polska stała się liderem sojuszników w zakresie wysiłków obronnych podejmowanych przez NATO. Podczas wizyty Prezydenta Donalda Trumpa Warszawa ogłosiła decyzję o nabyciu systemu obrony przeciwrakietowej Patriot wraz z powiązanym systemem dowodzenia IBCS. Administracja Prezydenta Trumpa i jej sojusznicy w strukturach NATO powinni podążać śladem Warszawy, wprowadzić znaczące zmiany w polityce NATO, jasno nazywając Rosję celem sojuszniczej architektury systemów obrony przeciwrakietowej w regionie – pisze prof. Matthew Kroenig, profesor nadzwyczajny Georgetown University w Waszyngtonie oraz Senior Fellow w Brent Scowcroft Centre on International Security w Atlantic Council.

W ostatnim miesiącu Prezydent USA, Donald Trump, odwiedził Polskę, państwo, które stało się liderem sojuszników w zakresie wysiłków obronnych podejmowanych przez NATO. Polska stanowi nowy środek ciężkości w kontekście jakiegokolwiek konfliktu między Wschodem i Zachodem. Należy również do niewielu państw, które, zgodnie z wymogiem NATO, przeznaczają 2% PKB na obronę. Co więcej, w czasie wizyty Trumpa, Warszawa ogłosiła decyzję o nabyciu amerykańskiego systemu obrony przeciwrakietowej Patriot wraz z powiązanym systemem dowodzenia IBCS (Integrated Air and Missile Defense Battle Command System). 

Administracja Prezydenta Trumpa i jej sojusznicy w strukturach NATO powinni podążać śladem Warszawy, wprowadzić znaczące zmiany w polityce NATO, jasno nazywając Rosję celem sojuszniczej architektury systemów obrony przeciwrakietowej w regionie. 

Przez długie lata Stany Zjednoczone jasno deklarowały, że ich krajowy, strategiczny system obrony przeciwrakietowej zaprojektowano w celu radzenia sobie z tzw. „państwami zbójeckimi” (Rogue States), takimi jak Korea Północna czy Iran. Środki te nie były skierowane przeciwko Federacji Rosyjskiej czy Chinom. 

PAC-3 MSE
Fot. US Army.

Przeznaczenie regionalnych systemów obrony przeciwrakietowej w Europie, z drugiej strony, było jak dotąd nieco dwuznaczne. Koncepcja Strategiczna NATO z 2010 roku zakładała, na przykład, że NATO musi być zdolne do odstraszenia i obronienia się przed jakimkolwiek zagrożeniem, jednakże inicjatywa “European Phased Adaptive Approach” (EPAA), czyli podejście Administracji Obamy do kwestii obrony przeciwrakietowej w Europie, zostało stworzone w celu stawienia czoła zagrożeniom stwarzanym przez Iran. Podobnież, dokument z 2012 roku - „NATO Deterrence and Defense Posture Review” [Przegląd Postawy Obrony i Odstraszania NATO] zawiera stwierdzenie: „Obrona przeciwrakietowa NATO nie jest zorientowana na Rosję”.

Czytaj więcej: Prof. Kroenig dla Defence24: NATO musi postawić na odstraszanie atomowe. Kluczowa rola Polski

Jak stwierdził Brad Roberts, Zastępca Asystenta Sekretarza Obrony ds. Polityki Nuklearnej i Obrony Przeciwrakietowej w administracji Obamy, ta „podobnie jak administracja Busha, która ją poprzedzała, nie przewidywała, żadnej roli dla obrony przeciwrakietowej w Europie przeciwko pociskom rosyjskim”.

Jednak środowisko zagrożeń zmieniło się. W 2014 roku Rosja dokonała inwazji na Ukrainie, od tamtego okresu Moskwa wielokrotnie jasno groziła NATO, jak i pozostałej części Europy. Stratedzy rosyjscy planują uderzenia „de-eskalacyjne”, „przed-nuklearne” i atomowe, na cele NATO, na wczesnym etapie potencjalnego konfliktu. Co więcej, Rosja posiada szeroki zakres konwencjonalnych i atomowych pocisków balistycznych i manewrujących, które mogłyby pozwolić jej na spełnienie tych gróźb. Federacja Rosyjska łamie swoje zobowiązania związane z traktatem INF, testując i wdrażając nowy pocisk manewrujący bazowania lądowego, co więcej pociski Iskander rozmieszczono w Obwodzie Kaliningradzkim, tuż przy granicy NATO. 

Matthew Kroenig
Prof. Matthew Kroenig, Fot. Matthew Kroenig.

Rosnące zdolności rakietowe Rosjan stwarzają realne zagrożenie. Pozwalają one Moskwie na zmuszanie państw członkowskich NATO, w czasach pokoju i kryzysu, do działania zgodnie z jej wolą. W czasie konfliktu skutki użycia takiej broni mogłyby być niezwykle dotkliwe. NATO utrzymuje jedynie nieznaczną obecność w państwach bałtyckich. W przypadku rosyjskiej agresji USA, jak i NATO, musiałyby dokonać projekcji siły przed bazami na Zachodzie. Jednakże ww. wzmocnienie byłoby wysoce narażone na rosyjskie uderzenia de-eskalacyjne, nie tylko szokujące dla NATO, zmuszające sojusz do podjęcia rozmów pokojowych, ale także fizycznie NATO uniemożliwiające zapewnienie adekwatnej obrony dla jego członków.

By przeciwdziałać temu zagrożeniu, NATO potrzebuje stworzenia regionalnej architektury obrony przeciwrakietowej, zbudowanej w celu przeciwdziałania pociskom rosyjskim. Obrona szerokiego obszaru, całego terytorium Europy, byłaby kosztowna i zbędna, jednak osłona punktowa krytycznych aktywów militarnych jest bardzo potrzebna. Stany Zjednoczone i ich europejscy sojusznicy powinni razem stworzyć obronę przeciwrakietową, która chroniłaby krytyczne bazy wojskowe, siły wysunięte, lotniska i porty stanowiące punkty wyładunku (air and seaports of debarkation, APODS, SPODS), a także kluczowe węzły dowodzenia. 

Czytaj więcej: Trump i rakietowe przyśpieszenie polskiej armii [7 PUNKTÓW]

Tego typu system znacząco zwiększyłby ogólne bezpieczeństwo NATO. Z usunięciem potencjalnego zagrożenia ograniczonym uderzeniem na cele wojskowe, Rosja zmuszona byłaby do uderzenia bezpośrednio w duże ośrodki zamieszkane, lub „przełamania” obrony atakiem na dużą skalę. Oba scenariusze są ryzykowne, tym samym mało prawdopodobne. 

Iskander manewrujący
Elementy systemu Iskander mogą być bardzo szybko przerzucone do Kaliningradu. Fot. mil.ru.

Niestety obecnie, bieżąca postawa przyjęta przez NATO w zakresie obrony przeciwrakietowej nie jest dopasowana do tego wyzwania, jak często tłumaczyła to administracja prezydenta Obamy.

Na szczęście jednak zaczynają tworzyć się zarysy tego, co w przyszłości mogłoby stać się regionalną obroną przeciwrakietową NATO. Polski zakup systemu Patriot i systemu IBCS stanowi istotny w tym zakresie krok naprzód. Ten drugi element pozwoli na sprzężenie radarów i efektorów wielu bieżących i perspektywicznych systemów obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, co sprawi, że całość zdolności będzie cechować się wyższym poziomem efektywności. 

Programy te powinny trwać dalej, jednak są one jedynie początkiem. W szerokim rozumieniu, USA może dostarczyć systemów najwyższej klasy, podczas gdy europejscy sojusznicy mogą skupić się na obronie punktowej w wymiarze lokalnym. Bogatsi członkowie NATO, tacy jak Niemcy, powinni rozważyć wysłanie istniejących środków na terytorium narażonych na atak sojuszników, takich jak np. państwa bałtyckie. Tego typu podejście stanowi również wyraz wymogu stworzonego przez administrację Trumpa, wedle którego obciążenie obroną należy rozłożyć pomiędzy państwami członkowskimi sojuszu. 

Regionalna architektura obrony przeciwrakietowej w Europie zwiększy znacząco poziom bezpieczeństwa na zachodzie, jednak by stworzyć ją w sposób należyty, konieczna jest odpowiednia identyfikacja źródła zagrożenia. NATO musi przestać omijać bolesną i oczywistą prawdę - należy jasno nazwać Rosję głównym zagrożeniem rakietowym dla Europy. 

Matthew Kroenig jest profesorem nadzwyczajnym Georgetown University w Waszyngtonie, Senior Fellow w Brent Scowcroft Centre on International Security w Atlantic Council i byłym strategiem biura Sekretarza Obrony Stanów Zjednoczonych.

 

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 30
Reklama
Harry
środa, 30 sierpnia 2017, 22:41

Dalej jesteśmy słabi. Nie posiadamy rakiet ziemia-ziemia o zasięgu powyżej 40km podczas gdy Korea Południowa właśnie, w okolicy Japonii, testowała rakietę o zasięgu 2700km.

Lord Godar
czwartek, 31 sierpnia 2017, 17:03

Nie wiem czy wiesz , ale oskarżasz Koreę Południową o straszenie Japonii rakietami strategicznymi ...

jan22
czwartek, 31 sierpnia 2017, 12:27

Ciągle piszemy , mówimy o Rosji i jej triadzie ogniowej . Naśmiewamy się iż to złom - na dodatek stary po CCCP ( radziecki ) ? Siła jego ognia jest nie porównywalna do naszej jak i do państw z Europy zachodniej ! USA - bo jedynie mogą przeciwstawić się i to jeszcze nie sama - ale w koalicji Kanada , Australia i może Wielka Brytania . Bałtyk jest za ciasny i za płytki by lotniskowce i łodzie podwodne USA w płynęły i były na tyle daleko od Kaliningradu jak i Sankt Petersburga aby bezpiecznie zaatakować Rosję ? Polska na razie nie ma nic do obrony zmasowanej w wojnie konwencjonalnej . Rosja posiada dużo różnego rodzaju nośników rakietowych , tak samo broń pancerną ? Pytanie czy NATO ( teoretycznie pomoże - jeśli tak to kiedy i w jakiej ilości ) ? Jeśli zaś chodzi o nasz przyszły system patriot i inne badziewia amerykańskie zainstalowane na naszym terenie we władaniu naszego Polskiego wojska - sprostają tak ogromnej sile ze strony Rosyjskiego wojska ? A nie zapominajmy iż w początkowej fazie agresji wojsk Rosyjskich - może ale nie musi zostać użyta punktowo broń jądrowa na jakiś mały punkt :np WARSZAWA ! Rosja rozwija różne typy broni do zakłócania obrony państwa atakującego ( w tym USA )! Kiedy będziemy mieć obronę - by przeciwstawić się ewentualnemu atakowi ? Może to będzie rok 2040 ? O ile nie będą rozwijać i modernizować swoich systemów ataku jak i obrony . Musimy przyjąć na swoje terytorium więcej wojska amerykańskiego - chodżby tylko po to, by Rosja dała nam spokój w razie agresji na inne kraje typu Bałtyckie lub Ukrainę ! Rosja rozmawia tylko z silnym - Obama chciał Putina w kat wepchnąć , nie stety nie udało się a ci jak za dawnych lat ( CCCP ) - rozwijają i modernizują swoje uzbrojenie , stając się coraz bardziej liczącym się graczem na arenie międzynarodowej ? Poprzez Białoruś mają dostęp łatwy do granic z Polską i łatwo jest przejechać wojskami pod nasze granicę , taki scenariusz na pewno jest w sztabie w Moskwie rozważany ? Możemy zaklinać rzeczywistość ale real jest inny ? Oby nie trzeba tego sprawdzać ?

polak mały
czwartek, 31 sierpnia 2017, 17:24

Kolego, ty sobie weź otwórz mapę świata i popatrz gdzie leży Rosja, w jakiej odległości i gdzie są bazy NATO (bardziej USA niż NATO). Rosja żeby zaatakować nas musi mieć jakiś pomysł po pierwsze na casus belli a o to łatwo nie będzie. Ba, nawet do II w. św włączyli się tylnymi drzwiami. Po drugie musi mieć pomysł na przeprowadzenie takiej agresji i zabezpieczenie innych teatrów działań. A terytorium mają bardzo trudne do obrony. Mogą oberwać od Alaski, przez południowa granicę (z Pacyfiku, Bliskiego Wsch.), Turcję itd. Wiadomo, że nie będą bronić wszystkiego, bo to niemożliwe, ale nawet zapewnienie obrony podstawowych obszarów przemysłowych i dużych miast będzie dla nich bardzo trudne. Wojska lądowe muszą zabezpieczyć płd flankę i północ, oraz Daleki Wsch. W najlepszym razie do agresji na Europę mogą użyć 30% swojego potencjału, chyba, że się dogadają Chinami, wtedy może 50%. Jak to policzysz okaże się, że to już nie są czasy ZSRR. Ta armia nie ma już tej wielkości ani siły. Jeśli chodzi o nasz potencjał obronny to się zgadzam. Musimy go szybko zbudować, bo tylko wtedy będą się z nami liczyć. A kupowanie wszystkiego koniecznie z offsetem żeby zachować miejsca pracy w zbrojeniówce to bezsens. Produkujmy sami to, co umiemy - broń strzelecką, wyposażenie, amunicję, radary. Resztę kupujmy szybko i bez offsetu, będzie taniej.

przechodzień :)
czwartek, 31 sierpnia 2017, 14:54

Lotniskowce na Bałtyku? A po jakiego czorta. W zespole lotniskowca jest wystarczająco dużo środków napadu powietrznego, by razić terytorium przeciwnika z dala od jego granic. :) Granit i Kaliber, Iskander nie musza być wystrzelone z terytorium Kuby :)))))).

As
środa, 30 sierpnia 2017, 22:34

Ze strony Polskiej to bardzo dużo słów, nieco mniej działań i zero kasy na realne zakupy. Ze strony Rosji to wyłącznie działania.

K.O.
czwartek, 31 sierpnia 2017, 12:03

Wg. mnie nie powinno się, aż tak dużo środków finansowych przeznaczać na obronę przeciw-rakietową. Proszę przeanalizujcie jaki koszt jest systemu obronnego, a jaki ofensywnego. Podczas kiedy agresor zaatakuje nas całym wachlarzem pocisków rakietowych, my wystrzelamy się najdroższymi pociskami przeciwrakietowymi... których skuteczność i tak może być znikoma....chyba lepszym rozwiązaniem jest stawianie na broń ofensywną. Czysta obrona w dłuższej perspektywie czasu z góry skazuje na przegraną w tej gałęzi wojny. To tak jakby ustawić się w narożniku ringu i czekać na zmęczenie przeciwnika. K.O. jest na 99% tylko że to nas wyniosą z ringu... Lepiej odstraszać pięścią niż tarczą.

tomuciwitt
czwartek, 31 sierpnia 2017, 18:48

Dlaczego ? Bo bez obrony antyrakietowej/ przeciwlotniczej średniego zasięgu Rosja może nie przekraczając naszej granicy pozbawić nas np. infrastruktury energetycznej. Ile trzeba Iskanderów żeby zniszczyć rafinerię w Płocku ? Kilka sztuk pewnie wystarczy żeby zatrzymać produkcję na wiele miesięcy. Wojna na Ukrainie dowiodła , że Rosjanie mogą działać nieszablonowo . Rosyjska doktryna przewiduje uderzenie “deeskalacyjne” jądrowe. Bez obrony przeciwlotniczej będa pewni sukcesu. Wystrzelą jednego Iskandera z atomówką i będą pewni , że trafi w cel . Jeżeli nie będa pewni ,czy pojedyńcza rakieta się przedrze to albo zdecydują się na atak wieloma pociskami nuklearnymi albo takiego ataku nie wykonają. .

cyniczny
czwartek, 31 sierpnia 2017, 12:24

Czego nie kumasz? Chodzi o to by Polacy na swój koszt zrobili punktową obronę antyrakietową baz USA oraz generalicji i ministrów do czasu ich ucieczki na Zachód. Miasta i resztę populacji autorzy tego pomysłu mają gdzieś. Bez obrony antyrakietowej mogliby nie zdążyć uciec. A tak uciekną, zrobią "rząd na uchodźstwie" i będą wzywać do walki z Rosjanami do ostatniej kropli nierządowej krwi.

ogniem i mieczem.
środa, 30 sierpnia 2017, 21:41

Polska powinna się starać zakupić pociski rakietowe Pershing 2 z głowicami konwencjonalnymi .od przyjaciół za oceanu. Są to rakiety do precyzyjnych uderzeń lądowych,.....i to by było odstraszanie.!

Tadek
czwartek, 31 sierpnia 2017, 02:24

Istnieją międzynarodowe traktaty o nie rozprzestrzenianiu broni jądrowej

bmc3i
środa, 30 sierpnia 2017, 21:27

W końcu ktoś to powiedział publicznie, ze zarowno werbalnie jak i faktami dokonanymi, Rosja zagraża Europie, a w związku z tym na leży jasno określić Rosje jako egzystencjalne zagrożenie dla Europy. Wobec tego należy natowskie uzbrojenie wprost skierować przeciw rosyjskiemu uzbrojeniu.

dimitris
środa, 30 sierpnia 2017, 21:07

No wreszcie ktoś odważył się napisać, że Rosjanie, gdyby zechcieli, oczywiście, że są w stanie, jest to przewidywalny stan, zmusić NATO w Europie do podjęcia rozmów pokojowych. A my opóźniamy i opóźniamy opl, a choćby na razie Narew. Za to bardziej zadbamy o muzea. Otóż pan Minister Obrony Narodowej jest POLITYKIEM, A NIE DOWÓDCĄ WOJSKOWYM. Zatem jeste osobą. z definicji, podlegającą w demokratycznym państwie także ostrej, publicznej krytyce. Innymi słowy krytyka kierownika MON jest czymś normalnym i w demokracji prawidłowym.

Kiks
czwartek, 31 sierpnia 2017, 16:21

Jakie rozmowy pokojowe? Zresztą o ile to na chwilę. Nikt nie pozwoli, aby pałętali się po Europie. Zapomnij o tym. Zresztą wystarczy przestać u nich kupować ropę i gaz. Leżą i kwiczą.

say69mat
czwartek, 31 sierpnia 2017, 11:20

@def24.pl: Rosnące zdolności rakietowe Rosjan stwarzają realne zagrożenie. Pozwalają one Moskwie na zmuszanie państw członkowskich NATO, w czasach pokoju i kryzysu, do działania zgodnie z jej wolą. say69mat: Z jednej strony, projekcja potencjału rakietowych sił strategicznych to pudrowanie istotnych problemów społecznych i demograficznych. Problemów praktycznie nierozwiązywalnych - w obszarze i warunkach nieustannej reemisji postsowieckiej mentalności. Mentalności, która usiłuje kreować imperialne oblicze Rosji, w oparciu o projekcję potencjału militarnego. Z drugiej, jest formą panicznej ucieczki przed ryzykiem związanym z podjęciem istotnych prób modyfikacji polityki społecznej. Pozwalającej na podjęciem realnej walki z patologiami społecznymi gnębiącymi postsowiecką rzeczywistość współczesnej nam Rosji. Zasadnicza kwestia, to rozstrzygnięcie kwestii, czy pogłębiające się problemy natury społecznej popchną Rosję do wojny???

Jasio
środa, 30 sierpnia 2017, 20:18

Iskandery już są a my Patrioty będziemy mieli za minimum 10 lat i to marne 8 baterii z 16 wozami "wyrzutniami".I jakiego tu lidera robić z Polski...

Lord Godar
środa, 30 sierpnia 2017, 20:08

Gość się trochę mija z prawdą , bo po pierwsze nie podpisaliśmy umowy na zakup , tylko ogłosiliśmy że nadal jesteśmy zdecydowani na "Patriota" tylko USA musi spełnić nasze warunki . Więc nadal czekamy ... Po drugie ... Liderem Europy Środkowej w kwestiach modernizacji armii to można teraz będzie nazywać Rumunię , bo ona pierwsza będzie w posiadaniu zestawów Patriot i artyleryjskich systemów rakietowych dalekiego zasięgu. My nawet nie potrafimy sobie poradzić z zakupem terenówek , co pokazał ostatni przetarg na następce Honkera ... Czemu i komu ma służyć ten artykuł ? Chyba tylko szefostwu MON , aby się publicznie pochwalić że niby dużo robimy i jacy to my jesteśmy już silni ... To propaganda jak przed II wojna światową ... z całym szacunkiem do Tych , którzy w 1939 r walczyli i umierali na Polskę ...

b
czwartek, 31 sierpnia 2017, 05:24

Ten lider uzywa Mig -ow 21 , czolgi TR 80 ( modernizacja T54/55) , bwp MLl 84 (BMP 1 ) , 2 fregaty typu 22 brytyjskie , ok 50 KTO Pirania, 80 TAB - BTR 80 i ponad 200 wczesniejszych wersji, kilka baterii 35mm plot. Oczywiscie maja plan modernizacji. .......podobnie jak my.

tomuciwitt
czwartek, 31 sierpnia 2017, 00:55

Rumunia też na razie PLANUJE zakupić Patriota i Himarsa . Razem te dwa programy kosztują 5,15 mld $ co stanowi 50 % wszystkich wydatków na zakupy do 2026 roku ( 11 mld $ , średnio przez 10 lat po 1,1 mld $ . ) Czyli przez prawie 5 lat nie mogliby kupić nic oprócz Patriota i Himarsa. Zakupy będą musieli rozłożyć w czasie bo inaczej tego nie sfinansują . Może się okazać , że to jednak my pierwsi będziemy mieli Himarsa niż oni.

adam2
czwartek, 31 sierpnia 2017, 17:13

Fed.Ros.ma broni taktycznej 2500 sztuk,a NATO 200.Polska powinna była od dawna miec własny program jądrowy.A teraz żebyśmy chociaż mieli te B61 do odstraszania.Każdy zna doktrynę Fed.Ros.z 2010.Zagrożenie jest coraz większe.

maj.
poniedziałek, 4 września 2017, 11:47

Niech mnie Davien poprawi, ale z tego co wiem to NATO na niszczycielach AEGIS ma tyle rakiet średniego zasięgu i dodatkowo środków obrony przeciwrakietowej, że dwa albo trzy zestawy Iskanderów więcej albo mniej nie czynią różnicy. Więc ten cały lament chyba jest niepotrzebny.

szajswaffe
czwartek, 31 sierpnia 2017, 03:43

Czy to będzie taka obrona jak w Japonii, nad którą latają koreańskie rakiety? Gdzie były te słynne "patrioty, thaady i aegisy, gdy koreańska rakieta przelatywała nad Sapporo?

paka49
czwartek, 31 sierpnia 2017, 12:36

"patrioty, thaady i aegisy" to business i nie nalezy tego mylic z obrona

Ron
czwartek, 31 sierpnia 2017, 10:32

Po co strącać coś, co nie trafiło? To nieekonomiczne a szczątki zestrzelonej rakiety mogłyby wyrządzić szkodę spadając na terytorium własne.

Orm Bywały
czwartek, 31 sierpnia 2017, 03:17

Nie lamentujmy tak bardzo,,nie jest żle,,rozwiązania jak zwykle są proste ,,trzeba złożyć do kongresu usa -lora na 400 pocisków tomahawk,,,podpisać wkońcu Orkę na 3 łódki z integracja Tomków. kupić po trzy samoloty cysterny,nadzoru radarowego ,walki elektronicznej i trzy transportowe. zgodę oczywiscie dostaniemy,,i tu najlepsze, wyobrażcie Sobie (oczywiście hipotetycznie) że major zarzdzjący załadunkiem tomków z magazynu , wyda sierżantowi rozkaz żeby ładował wszystkie starocie od konca magazynu, po dostarczeniu przesyłki okazuje się że dostalismy przez *pomyłkę* 90 z glowicami jądrowymi , 160 z głowicą kasetową i tylko 150 zwykłych burzących co i tak nam wystarcza zdecydownie,,,pozostaje szybka integracja najpierw z samolotami transportowymi a póżniej z ..... no i mamy spokój z nachalnym sąsiadem, a amerykanie na nastepne 50 lat mają ustawiona europe naszymi rękoma

say69mat
czwartek, 31 sierpnia 2017, 11:05

Masz na myśli integrację 400 Tomków z Orką w Stoczni Marynarki Wojennej, pod auspicjami PGZ??? To będzie autentyczna orka na ugorze ;)))

tadek
czwartek, 31 sierpnia 2017, 15:25

hihi...tak...NATO jest słabe i nie dozbrojone...ale to nadal NATO trzyma swe wojska 180 km od SANKT PETERSBURGA i w każdym momencie może z ESTONII zmieść AURORĘ z powierzchni NEWY na początek i dla ostrzeżenia ,tam były już F35 i ćwiczyły skutecznie oślepianie rosyjskiej obrony plot..tak że PUTINOWI została już tylko w realu propaganda tutaj piszących jego trolli..

qi
czwartek, 31 sierpnia 2017, 02:31

przypomina mnie się 39. oby nie.

Marek
czwartek, 31 sierpnia 2017, 20:16

Czlowieku obudź się. Trzy rakietowe uderzenia i Polski nie ma. Szczecin, Kalisz i Wrocław. Atomowe uderzenia puktowe. Nie ma nas nie ma wojsk, jest bałagan. A ty opowiadasz o systemach rażenia?. Zlituj się i napisz skąd rakiety starują i gdzie mogą uderzyć . Analiza, Ocena sytuacji,Za chwilę napiszesz że ZAPAD - 17 to napaść na Polskę!. W jakim celu analityku?. W takim aby zrobić korytarz?. Chyba naczytałeś sie pierdół z 1939 roku. Jak ruscy chcą to uderza na kierunku północno - zachodnim. Litwa - Łotwa - Estonia to obszar nad którym rosjanie chcą panować. Dostęp do BAŁTYKU jak za cara. Polska nie ma żadnych i źródeł które interesują rosjan. W dobie wojny, dla Rosji i USA jesteśmy tylko kawałkiem ziemi.

Kowalskiadam154
czwartek, 31 sierpnia 2017, 13:18

Nie NATO tylko USA może GB i kilka mniejszych krajów byłego bloku które jeszcze pamiętają dobrobytodziejstwo ZSRR Niestety cała reszta musi się najpierw rozbroić aby później zacieśnić współpracę a i tak najchętniej to przywitaliby czołgi Putina kwiatami

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama