Reklama

Muzeum Wojska Polskiego kupiło zabytkowy czołg 7TP

2 stycznia 2018, 14:11
Czołg polski 7TP we wrześniu 1939 r. Fot. domena publiczna. Źródło: Wikipedia.
Polskie czołgi 7TP na Zaolziu w październiku 1938 r. Fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego.

Za niecałe 2 mln zł tuż przed Bożym Narodzeniem Muzeum Wojska Polskiego kupiło zabytkowy polski czołg 7TP. Według MON to jedyny zachowany egzemplarz na świecie.

Ogłoszenie o udzieleniu zamówienia ukazało się w Suplemencie do Dziennika Urzędowego Unii Europejskiej 29 grudnia 2017 r. Decyzję o udzieleniu zamówienia Muzeum WP podjęło nieco wcześniej – 21 grudnia.

Przedmiotem zamówienia jest czołg 7TP "ze zrekonstruowanymi – odbudowanymi elementami konstrukcji". Muzeum zapłaciło za niego 1,988 mln zł (łącznie z VAT). Sprzedawcą jest Panzer-Projekt Grzegorz Klimczak z Bielska Białej.

Zakupu dokonano w procedurze negocjacji bez uprzedniego ogłoszenia. Uzasadniono to brakiem ofert w odpowiedzi na ogłoszoną wcześniej procedurę ograniczoną oraz przyczynami technicznymi i związanymi z ochroną praw wyłącznych.

W połowie grudnia 2017 r. ówczesny wiceszef MON Michał Dworczyk (obecnie szef kancelarii premiera) zapowiadał na posiedzeniu senackiej komisji obrony, że zakupiony zostanie jedyny istniejący egzemplarz czołgu 7TP. Jak dodał, bliska finału jest także umowa na zakup "największej kolekcji artylerii polskiej przedwrześniowej". W ubiegłym roku Muzeum WP zakupiło kolekcję militariów polskich, liczącą ponad 1800 obiektów, w tym czapkę-maciejówkę marszałka Józefa Piłsudskiego.

7TP (skrót od "siedmiotonowy, polski") to polski czołg lekki produkowany w latach 1935-39 w Państwowych Zakładach Inżynierii w Warszawie. Powstało ponad 130 egzemplarzy. Było to podstawowe, obok tankietek, uzbrojenie polskich sił pancernych w 1939 r.

Czołg 7TP był rozwinięciem brytyjskiego czołgu Vickers E, szeroko eksportowanego m.in. do Polski (zakupiliśmy licencję). W pierwszej, dwuwieżowej wersji (wyprodukowano 24 sztuki) 7TP był uzbrojony w dwa karabiny maszynowe wz. 30 kal. 7,92 mm. W bardziej rozpowszechnionej wersji jednowieżowej uzbrojenie stanowiły armata Bofors wz. 37 kal. 37 mm oraz karabin maszynowy wz. 30. Załogę stanowiło trzech żołnierzy (dowódca-ładowniczy, kierowca i strzelec).

7TP
Polskie czołgi 7TP na Zaolziu w październiku 1938 r. Fot. ze zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego.

W porównaniu z brytyjskim pierwowzorem 7TP miał nieco grubszy pancerz i mocniejszą jednostkę napędową. Był to silnik wysokoprężny Saurer CT1D (PZInż. 155). Dzięki temu 7TP był jednym z pierwszych czołgów na świecie napędzany silnikiem Diesla.

Czytaj także: Kownacki w Jordanii. Rozmowy o współpracy przemysłowej

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 44
Reklama
Jano
środa, 29 sierpnia 2018, 22:13

To akurat nie jest orginalna maszyna tylko replika posiadajaca pare orginalnych czesci.

Marcin
środa, 3 stycznia 2018, 13:24

Ile trwał przetarg - 10 lat ?

Pewny
wtorek, 2 stycznia 2018, 20:40

Wspaniała informacja. Tylko stojąc mocno na fundamentach historii można budować kolejne piętra przyszłości

7TP
niedziela, 28 stycznia 2018, 17:07

ŚWIĘTA PRAWDA !!!!!!!!!

gts
środa, 3 stycznia 2018, 00:15

Pod warunkiem ze rzeczywiscie sie buduje, a nie wszystko przeznacza na historie jak to sie dzieje dzisiaj. Historia ma priorytet w zwiazku 7TP bedzie jedynym pozyskanym czolgiem przez Panstwo Polskie... tak trzymac, odkupmy wszystko co sie daz zbudujmy Orla i Blyskawice, odbudujmy Losie itp a wspolczesne wojsko niech sobie radzi na piechote. Przykro mi nie popieram. Rozumiem potrzeba budowania swiadomosci historycznej, ale nie kosztem naszen przyszlosci. Popieram dzialania majace na celu przywracania do zycia naszej tradycji i kultury ale przez polwolane do tego jednostki typu IPN, nie zas przez MON czy jakakolwiek inna jednostke administracji, resort, sluzbe, ktorego zadania sa zupelnie inne. Zadanie te sa niestety zaniedbywane lub nierealizowane z powodu realizowania dzialan zastepczych, jak biegi czy wystawy o trmatyce historycznej. Tymczasem sprzet wojskowy rdzewieje, rosyjski wywiad eskaluje dzialania, niemiecki sponsoruje na potege rozne findacje, a my zajmujemy sie medialna szopka i wreczaniem medali i innych suwenirkow. Miales chamie zloty rog zostal ci sie ino sznur... bo na razie tak wyglada polityka bezpieczenstwa, zwlaszcza modernizacja sprzetu, specjalizacja kadrowa (warunki zatrudniania staja sie nieakceptowalne dla ludzi o wysokiej specjalizacji i powaznych komeptencjach)... mozna tych chorob wymieniac dzisiatkami, tylko do nikogo to nie dociera.

ito
środa, 3 stycznia 2018, 00:29

Czołgiem lekkim to on został po wojnie- przed wojną był czołgiem bojowym, w odróżnieniu od czołgów rozpoznawczych typu TK/TKS (przed wojną coś takiego jak tankietka również w wojsku nie istniało). Co ciekawe Niemcy i ZSRR klasyfikowały go jako czołg średni- u nich czołg lekki był czołgiem rozpoznawczym, czołg średni czołgiem "przeciwpancernym", powiedzmy niszczycielem czołgów, a czołg ciężki czołgiem przełamania, przeznaczonym do niszczenia umocnień piechoty. Istotnie mógł z powodzeniem zwalczać każdy ówczesny czołg niemiecki i w zasadzie każdy radziecki (ostatnie wersje T35 występowały w ilości sztuk kilku, więc można ich ne liczyć) tyle, że występował w ilościach w zasadzie symbolicznych, a dodatkowo fatalne dowodzenie przesądziło o praktycznie zerowej skuteczności użycia. Generalnie- dość udana modyfikacja Vickersa, która okazała się zupełnie nieprzydatna.

janek
środa, 3 stycznia 2018, 00:29

to teraz tylko modernizacja do 2PL i do Wesołej ;-)

małe be
środa, 3 stycznia 2018, 00:03

czy warto się tym chwalić? zachowanie dziedzictwa to obowiązek. czyli norma. dziękuję za uwagę.

Arek
środa, 3 stycznia 2018, 10:14

Niestety warto bo przez lata takie zabytki były niszczone lub wywożone.

Miszka T.
środa, 3 stycznia 2018, 11:22

Czekam na stworzenie latających replik Łosia i Karasia. To byłoby coś! Na Zachodzie latają legendarne konstrukcje: Mustangi, Hurricane, Spitfire, a nawet Lancastery. Oczywiście my nie mamy żadnych starych samolotów ww. typów - muszą je zbudować od podstaw.

Marek
środa, 3 stycznia 2018, 14:25

jest P-11

ddt
środa, 3 stycznia 2018, 10:43

Super pojazd dla WOT! Lekki, armata prawie taka jak w Rośkach, tania (w porównaniu nawet do BWP-a, a przy produkcji seryjnej jeszcze spadnie cena), możliwa do produkcji, włącznie z silnikiem, przez kilka rodzimych zakładów, polska - i to przedwojenna - myśl techniczna. Same zalety. Do tego będzie na co kasę budżetową wydać i gwarancja, że nikt nie będzie miał takiej broni. A jej oddziaływanie psychologiczne na przeciwnika wręcz bezcenne!

abc
czwartek, 4 stycznia 2018, 14:37

Szkoda, że w naszych muzeach większość pojazdów, sp i artylerii jest pod gołym niebem i rdzewieje. Mam nadzieję, że ten rodzynek trafi pod dach

Asd
środa, 3 stycznia 2018, 09:43

2 mln zł ! Nie macie na co wydawać takich pieniędzy ? Na miejscu ministerstwa kultury zwolniłbym cały zarząd tego muzeum

SLAW69
czwartek, 4 stycznia 2018, 17:38

:))))) Zdajesz sobie sprawę, ile kosztują eksponaty muzealne, a zwłaszcza jedyne na świecie egzemplarze?

Lewandos
środa, 3 stycznia 2018, 13:23

2 bańki, to tyle ile kosztuje jedna limuzyna dla BOR... czy na pewno to dużo?

P
wtorek, 2 stycznia 2018, 17:54

Spora kwota zważywszy, że tylko w ograniczonym stopniu składa się on z oryginalnych elementów.

gmo
środa, 3 stycznia 2018, 10:52

Zapominasz, że dużą część tych oryginalnych elementów kupiono od kolekcjonerów (co winduje cenę) w różnych krajach. Natomiast nieoryginalne były dorabiane (w pojedynczych egzemplarzach) wg przedwojennej dokumentacji technicznej, a nawet dla kilku detali trzeba było taką dokumentację odtworzyć.

ml
wtorek, 2 stycznia 2018, 20:48

70% to mało?

Marek
wtorek, 2 stycznia 2018, 17:29

Ja wszystko rozumiem, ale czemu musimy się chwalić, że kupiliśmy mundury dla wojska, ślepą amunicję w tonach i jeden zabytkowy czołg. Czy nie możemy od razu kupić replik mieczy świetlnych z Gwiezdnych Wojen?

Lewandos
środa, 3 stycznia 2018, 13:25

... Bo na historii i artefaktach budujemy swoje poczucie tożsamości narodowej?

Marek1
wtorek, 2 stycznia 2018, 17:21

Co by NIE mówić 7TP w 1939r z powodzeniem mógł walczyć z KAŻDYM typem czołgu Panzerwaffe. Jego doskonała armata Bofors 37mm dziurawiła z odległości do 800m każdy pojazd niemiecki(nawet nieliczne PzKw 4). Nawet tankietki TKS wyposażone w 20 mm działko były b. skuteczne w walce z jednostkami pancerno-motorowymi Wermachtu. Jednak symboliczna jedynie ilość tego sprzętu, brak sprawnej logistyki oraz brak osłony powietrznej sprawiły, ze dużo więcej polskich czołgów/tankietek zostało zniszczonych przez własne załogi z powodu braku paliwa, amunicji oraz możliwości naprawy uszkodzeń, niż zniszczono w walce. B. szkoda, ze jedynie pojazdy d-ców kompanii/batalionów zdążono wyposażyć w polskie radiostacje(dobre) o zas. do 25km

roland
środa, 3 stycznia 2018, 10:43

Tylko, że ze względu na lichy skręcany i nitowany pancerz 7 Tp był zwalczany przez Pzkpw II z działem 20 mm. Widać to na zdjęciach na wystawie sprzętu zdobycznego w Dreźnie w październiku 1939 roku. Widać tam dwa częściowo wypalone 7 Tp z przestrzelinami 20 mm na wieży i czołowym pancerzu.

dropik
środa, 3 stycznia 2018, 08:14

niby armata ok ale pancerz był nie ok i w związku z tym był podatny na zniszczenie przez pzkwII którego armata dzieki dużej szybkoszelności oraz doskonałym przyrządom celowniczym była wystarczającą bronią. Dopiero 9tp który miał by produkowany od końca 1939 miałby jakieś szanse na przetrwanie walki z hordami pzkwII.

pp
wtorek, 2 stycznia 2018, 23:27

Brak radiostacji we wszystkich czołgach to zaraźliwa choroba drążąca wszystkie armie prócz Panzerwaffe a wynikłe z ograniczeń wyobrażeń o możliwościach i sposobie użycia związków taktycznych czołgów . To się tyczyło armii polskiej we wrześniu 1939 , wojsk francusko-brytyjskich mających przewagę ilościową i jakościową w broni pancernej nad Wermachtem w 1940 , Brytyjczyków do 1941 , Sowietów w latach 1941-1942 czy nawet Amerykanów w 1943 nie umiejących należycie wykorzystywać radiostacji będących już w każdym czołgu . Blitzkrieg łamał wszelkie obowiązujące do tej pory zasady wykorzystania czołgu .

pp
wtorek, 2 stycznia 2018, 23:08

37 mm armata przeciwpancerna wz. 36. łączną produkcję armaty w wersji holowanej wz.36 wynosił 1124 sztuki zarówno na eksport, jak i na potrzeby krajowe.. 3,7 cm PaK 36 ( nie mająca nic wspólnego z konstrukcją Boforsa) i mająca podobne parametry wyprodukowano 14 ooo szt. ( do wybuchu IIWŚ ok 9000 szt) 37mm sowiecka 1-K ( konstrukcja Rheinmetall 1926 - ) starsza konstrukcja ten sam rodowód co Pak 36 - produkcja 556 szt w latach 1930-32 . 45 mm armata przeciwpancerna wz. 1932 (19-K) - produkcja 1932-1937 wywodząca się z 1-K to samo łoże lecz o większym kalibrze i silniejsza - bardziej uniwersalna wyprodukowano ok 8000 szt 45 mm armata przeciwpancerna wz. 1937 (53-K) - lata produkcji 1937-1944 ( ponad 37 000 szt) - po wprowadzeniu pocisków podkalibrowych pod koniec 1942 przebijalność pancerza 90st z odległości 100m 96mm z odl. 200m 84 mm - do 1941 wyprodukowano 8000 szt tego modelu działa .( wersje czołgowe były montowane na czołgach BT i T-26) Pod względem technicznym i ilościowym Boforsy nie były rewelacją we wrześniu 1939 - siła rażenia pociskó odłamkowo-burzących też nie była rewelacyjna . Raczej należy pamiętać , że nie da się w żaden sposób nadrobić zapóźnienia i zaniedbania w własnym przemyśle i zbrojeniówce w krótkim okresie czasu .

Teodor
wtorek, 2 stycznia 2018, 22:49

W tamtym okresie proste radiostacje analogowe byly drogim sprzetem. Jak widac nie byla to jedynie bolaczka polskiej armii. Francuzi pomimo swej potegi militarno-gospodarczej rowniez posiadali ograniczone ilosci sprzetu radiowego. Rosjanie mieli podobny problem. Nie pamietam czy w T34 instalowano masowo te radiostacje, ale T26 byly pokrewna konstrukcja Vickers'a. Niemcy posiadali te przewage, ze czolg dowodczy, bez ruchomej wieży (pierwotnie) obserwowal pole walki i przekazywal droga radiowa rozkazy do okreslonej formacji czolgow. Polacy niestety posiadali system choragiewek, ktory byl widoczny w zasiegu wzroku oraz z pewnoscia w ciemnosciach czy we mgle stwarzal problemy. Nieliczne polskie czolgi posiadaly radiostacje.

magazynier
wtorek, 2 stycznia 2018, 22:21

O stacjach benzynowych nie wspominając. Produkcja benzyny i oleju napędowego w przedwojennej Polsce to ciekawa historia. A ile części jest zabytkowych w tym czołgu?

wesa
wtorek, 2 stycznia 2018, 19:25

Oczywiście, wiadomo przecież że czołg 7TP był najlepszym czołgiem świata tamtego okresu. Jego doskonała armata o wielkim kalibrze siała zniszczenie i śmierć w oddziałach pancernych i zmechanizowanych wroga. Pomiędzy czołgami uwijały się równie doskonałe TKS-y z super extra karabinami 20mm. To był zabójczy duet. Niszczył wszystko. Tylko dzięki zdradzie Niemcy nas pokonały a już szliśmy na Berlin!.

dropik
środa, 3 stycznia 2018, 08:21

Dla nie wtajemniczonych . Ten czołg to jednak składak . większość kadłuba i wieży to nowe blachy. Oczywiście większość drobnych elementów jest oryginalna.

c77
środa, 3 stycznia 2018, 16:02

Oryginalne jest 70% blach. To co jest niedostępne jest dorobione. Tak swoją drogą to raczej alternatywy nie ma bo nawet jeśli prawdą jest to, że w Tczewie złożono drugi egzemplarz to stopień jego oryginalności ma być dużo mniejszy.

hańba
wtorek, 2 stycznia 2018, 16:57

ludzie oddawali za darmo blachy i inne części, a ten sobie biznes na tym zrobił

dropik
środa, 3 stycznia 2018, 08:27

tak było . Z drugiej strony ilość pracy włożona w jego odbudowę była ogromna i darmowa.

Teodor
wtorek, 2 stycznia 2018, 22:51

Za te blachy to powinni ich wpisac do ksiegi zasluzonych dla historii Polski oraz dac im dozywotni darmowy wstep do tego muzeum z osobami towarzyszacymi w liczbie najblizszej rodziny. Niestety w Polsce jest takie glupie prawo, ze co lezy w ziemi nalezy do panstwa.

Olo
wtorek, 2 stycznia 2018, 20:53

Wiesz ile kosztowała odbudowa? I ile kosztują odbudowy innych pojazdów??? To ministerstwo chciało kupić, więc sfinansuje odbudowy innych sprzętów. Ciekawe, czy pojazd trafi jeszcze na jakieś rekonstrukcje bitew...

pragmatyk
środa, 3 stycznia 2018, 21:51

Cena nie jest wygórowana ,bo za bzdetne opancerzone wozy ministrów czy premiera płaci sie więcej ,dodatkowo taki czołg składa sie nie miesiąc ,ale kilka lat. Każda z części musi być odtworzona jak w orginale ,to sztuka coś takiego zrobić mając fragmenty, ale zwykły człowiek z ulicy tego nie doceni.Czy muzeum WP podlega pod MON?

Czesio
wtorek, 2 stycznia 2018, 16:47

Brawo AM, modernizacja armii idzie pełną parą. Pierwszy nowy czołg już mamy, tylko co z amunicją?

Teodor
wtorek, 2 stycznia 2018, 16:26

"Było to podstawowe, obok tankietek, uzbrojenie polskich sił pancernych w 1939 r." - byly jeszcze Vickers'y z dzialkiem 47mm oraz czolgi R35, ktore w liczbie 6 sztuk wziely udzial w dzialaniach wojennych z soviecka armia (niektore zrodla mowia niekiedy iz mogly to byc takze czolgi Hotchkiss, podobne wizualnie). Hołubiony batalion czolgow R35 przeszedl do Rumunii wraz ze Śmigłym Rydzem bez jednego wystrzalu. Czogi TK3 i TKS byly dosc licznym elementem pancernym, jednak faktycznie byl to pojazd rozpoznania, wzglednie ruchome stanowisko karabinu hotchkiss 7,92mm.

szaman
piątek, 5 stycznia 2018, 00:38

fajnie że mamy ten egzemplarz, mam nadzieję że go skopiują i skierują do produkcji seryjnej

SLAW69
czwartek, 4 stycznia 2018, 17:35

1. Muzeum WP kupiło od fundacji i dobrze, ale wcześniej jakieś "cegiełki" ludzie kupowali. Wygląda to trochę tak jakby się ludzie 2 razy zrzucali. W ogóle szacunek dla pana Klimczaka. 2. W filmie "Zasieki" z 73 r. zaistniał czołg FT17 i tankietka TK. Ciekawe skąd się tam wzięły i gdzie się podziały? 3. 7TP był w Kubince, ale go w latach 80tych zezłomowali.

zolka
wtorek, 2 stycznia 2018, 15:58

A nie powinni zapłacić mniej???Jeśli czołg składa się z elementów oryginalnej maszyny, która należała do Polski, a więc te elementy są nadal - powinny stanowić - własność polskiego rządu. Ale jakby nie było - chwała rekonstruktorom ,bo zrobili to , czego przez ostatnie niemal 30 lat po "odzyskaniu niepodległości" nie potrafiło zrobić państwo polskie na usługach Berlina i Moskwy.

gts
środa, 3 stycznia 2018, 00:22

Z twoim podejsciem, to w polsce nikt nie bedzie nic robil. Z tego ze to co w ziemi nalezy do panstwa widac jak bardzo oplaca sie nic nie robic. W innych krajach oplaca sie przywracac do zycia rzeczy niezwykle a u nas jak panstwo polozy lape to wszystko niszczeje, rdzewieje az zostanie pyl. Zrobi sie protokul zniszczenia i bedzie luzik. To wlasnie taka postawa sepiarska panstwa sprawia ze kto moze przenosi biznes za granice.

Teodor
wtorek, 2 stycznia 2018, 22:43

Jesli to jedyny czolg, ktory zrekonstruowano i jezdzi to trudno mowic o konkretnej cenie. Wiele TKSow zrekonstruowano, jak tez ciagniki C2P czy polskie samochody pancerne. 7TP jest tylko jeden. Co prawda podobno Rosjanie na Kubince tez cos maja, ale nie wiem, nie bylem i nie wybieram sie. Moze ktos ma jakies zdjecie z tej kolekcji?! Jesli chodzi o rekonstrukcje, to wiele elementow zostalo wykonanych jako zastepcze i tutaj w zasadzie wchodzi w gre rekonstrukcja dokumentacji i poszczegolnych elementow, bo przeciez magazynu jak do tej pory nie odkryto. Wszystkie elementy trzeba bylo wymierzyc, wprowadzic dane do programu CADowskiego i wykonac w jednostkowym nakladzie. Kiedys ogladalem film jak rekonstruowano ciagnik C2P i ludzie, ktorzy to robili to prawdziwi fascynaci. Jak widac Muzeum dostalo pieniadze, bo nie wypracowalo, ale kupili produkt, ktory z pewnoscia wiele osob przyjedzie obejrzec. Byloby dobrze gdyby w tym czolgu zainstalowano oryginalna bron, bo atrapy strasznie rażą. W teorii pancerz to jakies proste elementy z otworami. Faktem jest, ze Ci fascynaci potrafia wypielegnowac silnik, ktory przez wiele lat lezal np. zasypany ziemią i dzieki nim dalej moze sluzyc w zrekonstruowanej maszynie. Oczywiscie obecnie komutery umozliwiaja opracowanie wirtualnego filmu, ale czolg ktory jezdzi niezaleznie od tego czy bedzie to 7TP, Renault FT17 czy jakis inny, z pewnoscia bedzie swoista perelka w oprawie artystycznej filmu. Prosze zauwazyc, ze filmy batalistyczne wyprodukowano w latach 60tych i 70tych, kiedy wiele bylo do dyspozycji oryginalnych czolgow, samochodow etc. Teraz prosty kubelvagen ma rowniez swoja cene, pomimo tego ze byl to podstawowy samochod tamtego okresu. Jesli ktos mialby wyprodukowac jakis dokument to moze pokusic sie o dzialania polskich czolgow na wschod od Bugu, pod Lwowem czy tych z grupy Dubno. Tutaj chyba jednak nalezaloby usmiechnac sie do Francuzow, bo chyba R35 w Polsce nie ma, a badz co badz czolgi te walczyly z armia czerwona w 1939r i przez wiele lat nie nalezalo o tym mowic. "Hubal" to byl jedyny film z ta roznica, ze akurat na terenie obecnej Polski. A swoja droga to nikt nie opracowal filmu dwoch bitew o Tomaszow Lubelski, w ktorym braly udzial znaczne ilosci czolgow polskich. Panowie to zaden wstyd. Poczynania Maczka z pewnoscia rowniez powinny doczekac sie jakiegos filmu, bo to jednostka wojskowa, ktora zasluguje na szczegolne wyroznienie, gdyz pomimo duzych strat jako zwarta jednostka przeszla poza granice Rzeczpospolitej pomimo, ze oddelegowano jej do wsparcia najslabszej armii we wrzesniu 1939r.

Szyba
wtorek, 2 stycznia 2018, 19:51

Jakie usługi masz na myśli? Berlin i Moskwa zabraniały rekonstruowac 7tp? Skąd masz taką wiedzę? Jakieś dowody? Czego boją się Berlin i Moskwa teraz gdy 7TP już jest?

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama