„Moskwa” - propagandowy krążownik

10 marca 2014, 21:45
Krążownik „Moskwa” ma silne uzbrojenie rakietowe ale brakuje na nim efektywnego systemu wskazywania celów – fot. ru.mil

Wysłanie rosyjskiego krążownika „Moskwa” w kierunku okrętów biorących udział w ćwiczeniu Paktu Północnoatlantyckiego na Morzu Czarnym miało pokazać siłę i zdecydowanie Rosji. Biorąc pod uwagę rzeczywistą wartość tego okrętu – wzbudziło uśmiech politowania.

Gdyby wartość okrętu oceniać ilością luf i rakiet krążownik „Moskwa” byłby jednym z najsilniejszych okrętów na świecie. W rzeczywistości jest to przestarzała jednostka pływająca, której wartość powinno się oceniać tylko przez ilość rakiet i bomb, jakie ona może przyjąć przed zatonięciem.

Uwielbiamy podziwiać rosyjską armię

Polacy mają tendencję do przeceniania siły rosyjskiej armii. Armii tej nie należy się jednak bać przez supertechnikę, jaka jest na jej wyposażeniu (bo tej jest stosunkowo mało biorąc pod uwagę jej liczebność), ale przez atomowy guzik, który ma pod swoim palcem prezydent Putin. Rosja nie musi więc budować realnie silnych sił zbrojnych, ponieważ wie, że nawet w przypadku klęski swoich wojsk, zawsze ma argument atomowy, który pozwoli jej się uratować przed całkowitą przegraną i wejściem na „swoje” terytorium obcych żołnierzy. Rosyjską armię można więc bez problemu zatrzymać, ale przez broń atomową jej pokonanie jest po prostu niemożliwe.

Szczególnie źle jest we Flocie Czarnomorskiej, która jest najgorzej wyposażoną flotą w siłach morskich Rosji. Jeżeli więc na Bałtyku, Północy i Pacyfiku wprowadzano nowej jednostki pływające, to tutaj jak na razie tylko je planowano. Flagowy okręt Floty Czarnomorskiej krążownik „Moskwa” nie jest tutaj żadnym wyjątkiem.

Zimnowojenny krążownik w nowych czasach

„Moskwa” to krążownik rakietowy projektu 1164 typu Atlant (według NATO – Slava). Rosja posiada trzy takie jednostki na swoim stanie, które były wprowadzane do służby kolejno: w 1983 r („Moskwa”), w 1986 r. („Marszał Ustinow”) i w 1989 r. („Wariag”). W rzeczywistości prace nad tymi krążownikami rozpoczęto o wiele wcześniej, bo już pod koniec lat 60-tych XX wieku.

Każdy okręt przez całe swoje życie przechodzi systematycznie prowadzony proces remontów i modernizacji, który najczęściej odbywa się w cyklu pięcioletnim. Krążownik „Moskwa” nie podlegał jednak tej zasadzie i tak naprawdę przeszedł tylko jeden remont kapitalny – wykonany w 1990 r. Remont, który miał trwać osiem miesięcy w rzeczywistości trwał jednak ponad 8 lat. I tylko postawa załogi i mera Moskwy pozwoliły go dokończyć.

W historii okrętu nie ma później żadnych śladów prowadzonych na nim po 2000 roku prac modernizacyjnych. Oznacza to, że nie zrobiono wtedy najważniejszej rzeczy, jaka powinna zostać wykonana na okrętach budowanych w latach 70 –tych, czyli nie wymieniono systemu radiolokacyjnego i dowodzenia. Kto nie wie co to znaczy, niech spróbuje efektywnie pracować na komputerze z lat 90 – tych.

Efektem niesystematycznie prowadzonego procesu remontowego był między innymi pożar w siłowni pomocniczej tego okrętu jaki miał miejsce 7 września 2009 roku. Oficjalnie przyznano się do jedynie do zadymienia okrętu, nieoficjalnie mówi się o wybuchu „kotła parowego” i ranieniu kilkunastu marynarzy.

„Ślepy bokser”

Największym atutem Atlantów stało się ich uzbrojenie rakietowe. Charakterystyczną sylwetkę „Moskwie” nadało 8 podwójnych wyrzutni rakietowych systemu P-1000 Wulkan (po 4 z każdej burty). W odróżnieniu od zachodnich rakietowych systemów przeciwokrętowych Rosjanie zastosowali tu rakiety ponaddźwiękowe o prędkości 2 Ma. Poza prędkością ich atutem jest niewątpliwie przenoszony ładunek wybuchowy o wadze 500 kg oraz zasięg (oficjalnie to ponad 550 km). W przypadku „Moskwy” musi być on jednak sprawny i co najważniejsze – trzeba wiedzieć do czego strzelać. A i z jednym, i z drugim na tym krążowniku nie jest najlepiej. Dlatego przez zastosowane rakiety przeciwokrętowe krążowniki Atlant nazywano „Zabójcami lotniskowców” tylko na początku ich służby.

Już wtedy było bowiem wiadomo, że okręt nie będzie mógł strzelać rakietami na maksymalnym zasięgu, ponieważ nie ma możliwości wykrywania i identyfikowania celów nawodnych na takiej odległości. A morskiego systemu dalekiego rozpoznania na Morzu Czarnym Rosjanie nie posiadają. Przewiduje się więc wykorzystanie do tego samolotów i śmigłowców lotnictwa morskiego, które mają wskazać cele dla systemu Wulkan.

Niestety dla „Moskwy” wykonujące takie zadanie statki powietrzne muszą podlecieć na odpowiednią odległość do celu i przekazać jego koordynaty na okręt systemami łączności. I jedno i drugie jest mało prawdopodobne jeżeli nie będzie się miało przewagi w powietrzu. Nad Morzem Czarnym Rosjanie takiej przewagi na pewno nie mają.

Niewydolny system dowodzenia

O sile okrętów nie decyduje ich najsilniejszy, ale najsłabszy punkt. W przypadku krążownika „Moskwa” jego piętą achillesową jest system przeciwlotniczy. I nie ma tu znaczenia, że zamontowano na nim 64 rakiety przeciwlotnicze pionowego startu systemu Fort S-300F, 36 rakiet systemu „OSA-M” i 6 armat wielolufowych AK-630 kalibru 30 mm, ponieważ na „Moskwie” brak jest efektywnego systemu przekazywania do nich danych koniecznych do strzelania.

A zagrożenie z powietrza jest ogromne, ponieważ krążownik ten przez swoją wielkość stanowi doskonały cel dla kierowanych rakiet przeciwokrętowych. Ogromny kadłub o długości 186 m, szerokości 20,8 m i wysokości 42,5 m daje bardzo silne odbicie radiolokacyjne i trudno jest je ukryć za zakłóceniami pasywnymi (z wyrzutni ZIF-121) i aktywnymi (Gurzuf-A, Gurzuf-B i Kolco). Krążownik „Moskwa” a technika stealth to dwa zupełnie różne pojęcia.

Zagrożenie jest tym większe, że system obrony przeciwlotniczej tego okrętu jest praktycznie ślepy. Zasada jest prosta. Okręt powinien wykrywać cele powietrzne swoimi radarami dalekiego zasięgu, przekazywać te dane do okrętowego systemu walki, który w Bojowym Centrum Informacyjnym (BCI) pozwala stworzyć obraz sytuacji powietrznej wokół okrętu. Stamtąd też powinno się przekazywać dane do systemów rakietowych.

Oczywiście niewiele osób miało możliwość zobaczenia BCI na tym okręcie oraz sprawdzenia rzeczywistych możliwości zamontowanego tam systemu dowodzenia, ale do jego oceny wystarczy analiza oglądanych z zewnątrz systemów antenowych. Na „Moskwie” jest zastosowany bojowy system kierowania i zbierania informacji BIUS typu „Liesorub-1164”. Nie jest to jednak system, który podlega ciągłym modernizacjom (przede wszystkim oprogramowania), ale coś, co po zamontowaniu można zmienić tylko podczas remontu lub wyłączeniu okrętu z linii. A w historii krążownika „Moskwa” takich epizodów od 2000 roku nie można się doszukać.

Silny ale ślepy system przeciwlotniczy

Wstępne wykrywanie na krążowniku zabezpieczają dwa przestarzałe radary dalekiego zasięgu Woschod (na maszcie rufowym) i Fregat-M (na najwyższym maszcie dziobowym). Ich jedyną zaletą w tej chwili jest tak naprawdę duża moc. Są to stacje o archaicznym i nieefektywnym sposobie wykrywania wysokości obiektu (tzw. wiązka typy V), z systemem przeliczania na krzywkach i selsynach oraz bez nowoczesnych systemów przeciwzakłóceniowych. Te dwa radary mają wskazać dane do radiolokacyjnych systemów kierowania strzelaniem. Takich systemów jest kilka, ponieważ są one dedykowane odpowiednim typom  rakiet.

Najważniejsze są 64 rakiety systemu dalekiego i średniego zasięgu Fort S-300F, które mogą zwalczać cele do 90 km i na pułapie od 25 m do 30 km. Nie jest to więc system do zwalczania rakiet przeciwokrętowych „sea-skimmer”, które lecą w ostatniej fazie ataku na wysokości od 1 do 5 m (np. Exocet, NSM czy Harpoon). Oficjalnie radar naprowadzania systemu (umieszczony na rufie) zabezpiecza śledzenie 12 celów i naprowadzanie 6 rakiet, przy tempie strzelania co 3 s. Jednak nie może on samodzielnie i efektywnie wykrywać obiektów powietrznych.

Ograniczeniem jest też konstrukcja 8 wyrzutni, w której każde ze stanowisk startowych posiada zapas ośmiu startujących pionowo rakiet, ładowanych bębnowo. Odpalanie rakiety odbywa się jednak tylko z tego kontenera, który znajdującego się pod klapą startową wyrzutni, a następnie bęben startowy obraca się wstawiając pod klapę kontener z rakietą. Stąd w najlepszym wypadku może być tyle startów ile jest wyrzutni, a nie ile jest widocznych na pokładzie kontenerów z rakietami Nie jest to więc rozwiązanie amerykańskie, w którym każda rakieta ma swoje własne stanowisko startowe, zajmuje więcej miejsca na pokładzie i nie pozwala na taką elastyczność w wyborze rodzaju użytych rakiet jak jest np. na niszczycielu USS „Truxtun”.

„Moskwa” posiada również rakiety OSA-MA zwalczające cele powietrzne na połapie od 5 m do 4-5 km i zasięgu do 15 km. I to nie jest system zwalczania rakiet przeciwokrętowych sea-skimmer. Dodatkowo zastosowano w nim dwie, mało wydajne dwuprowadnicowe wyrzutnie, z których każda ma własny radiolokacyjny system naprowadzania rakiet 4K33A OSA-MA.

Systemem obrony bezpośredniej jest zestaw sześciu wielolufowych systemów artyleryjskich AK-630 kalibru 30 mm, kierowanych przez radary kierowania uzbrojeniem MR-123. Ale i te stacje wymagają wskazania celu, ponieważ same do jednorazowego przeszukania całej przestrzeni potrzebują kilkadziesięciu sekund.

Wysokie morale – ale czy na pewno?

Rosjanie zaczęli sobie zdawać sprawę z ułomności swojego krążownika. To prawdopodobnie dlatego zdecydowano się w 2012 roku zmienić jego przynależność organizacyjną i z samodzielnej jednostki uczynić go częścią 11 tej brygady okrętów zwalczania okrętów podwodnych. Automatycznie zaniżyło to status krążownika, chociaż nadal pozostaje on flagowym okrętem Floty Czarnomorskiej. Negatywnie wpłynęło to na morale załogi, która straciła m.in. możliwość samodzielnego zaopatrywania się tracąc pieczęcie.

Oficjalnie tłumaczono to przejściem na nową organizację jednostek wojskowych, w której zniknęły pułki (taki status miał krążownik przed reformą), a pojawiły się brygady. Ale licząca 416 osób załoga traktowała to inaczej wiedząc, że wcześniej okręty zawsze były klasyfikowane wyżej niż odpowiadające im jednostki lądowe. Sprawa była bardzo głośna i była szeroko opisywana w prasie.

Teraz ten niedopracowany i w złym stanie technicznym okręt, z mało umotywowaną załogą wyszedł na spotkanie jednego z najnowocześniejszych, amerykańskich niszczycieli rakietowych USS „Truxtun” typu Arleigh Burke.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 48
Reklama
Tom
sobota, 15 sierpnia 2020, 20:37

No tak tyle, że NATO a w zasadzie chrzanić NATO, USA, UK, Francja i kilku innych wrogów Rosji też mają czerwone guziki i znacznie więcej niż Rosja. Ponadto mieć głowice nuklearne w magazynie, a mieć je w rakietach gotowych do startu i posiadać możliwości prawidłowego naprowadzenia ich na cel to zupełnie inna bajka. Jak wiemy Rosja nie dysponuje skutecznym systemem naprowadzania. Kiedy ostatnio "Krążownik Moskwa" strzelał rakietami w Syrię to połowa rakiet nie trafiła nawet w wyznaczone państwo spadając na terytorium innego kraju. Rakiety atomowe wrogów Rosji odparują wszystko co ruskie z powierzchni ziemi, a po wymianie ciosów atomowych przyjdzie kolej na wyłapanie ruskich niedobitków i wtedy właśnie przyda się wojsko konwencjonalne. Naciśniecie czerwonego guzika przez Rosję to koniec ruskości. USA i sojusznicy tylko na to czekają.

Marine
czwartek, 31 maja 2018, 10:29

Rosja ma różne jednostki, jednak jej flota i armia jest duża. Marynarka wojenna Rosji to 3 miejsce na świecie , USA 1. Armia lądowa Rosji 2 miejsce na świecie.Najwieksza liczba czołgów na świecie. Polska nie ma zbyt wielu naturalnych przeszkód. Tak, więc ludzie chyba są lepiej zorientowani\" Polacy przeceniają siły rosyjskie , ta armię można bez problemu powstrzymać\" . Wymawianie, że jej siła to tylko atom jest niedorzeczne i świadczy o niekompetencji.

tyle
sobota, 24 sierpnia 2019, 15:56

W 1991 roku Sadam Husein też miał trzecią co do wielkości armie na świecie i w 2 tygodnie została ona dosłownie zmieciona przez 50cio tysięczną armie USA i nie wyrządziła amerykanom żadnych szkód . Amerykanie ponieśli tylko straty przez własne zestrzały "friendly fire". Widać że iesteś bardzo niekompetentny.

Hym108
środa, 28 sierpnia 2019, 08:13

sily koalicji liczyly 500 tys . saddam nie mial ani satelitow,ani nowoczesnej broni ani...naukowcow. kiepskie porownanie

wk
wtorek, 11 marca 2014, 18:13

Po przeczytaniu tego artykułu o krążowniku "Moskwa" doszedłem do wniosku,że autor tegoż artykułu chyba służył na tym okręcie bo tyle w nim szczegółów,danych technicznych i że całe uzbrojenie nadaje się tylko na złom oraz za mało umotywowana załoga.

jang
piątek, 11 kwietnia 2014, 10:11

Posiadanie ogromnej liczebnie floty w maleńkim,zamkniętym basenie samo w sobie jest chorobliwe./skądś to znamy/ i służyć może jedynie pokazywaniem siły ludowi pracującemu miast i wsi.Oraz mniej zorientowanym dziennikarzom. Tradycje nicnierobienia to ta flota ma.Choćby w II wojnie.Ale flocie Rumunii,Bułgarii może zagrażać.Bo jak zatoną w pobliżu ich portów to skutecznie zablokują żeglugę

DARO
wtorek, 1 grudnia 2015, 13:31

Szanowny kolego, a co Ci jest wiadomym o satelitarnym systemie naprowadzania rakiet i bliskiej obronie prakietowej okrętu ?

Bell
czwartek, 13 sierpnia 2020, 21:37

Ni właśnie.

Gościu!
środa, 25 listopada 2015, 09:24

Wąpliwości internautów i autorów artykułu są uzasadnione. Jednak należy pamiętać, że w Rosji nie chodzi o najnowsze osiągnięcia techniki - oni problemy rozwiązują ilościowo. Tak wojowano za carów, podczas II WŚ i po II wojnie w lokalnych konfliktach. Taka taktyka wyporóbowana została też na Ludowym WP pod LENINO. Tu chodzi przede wszystkim o zaimponowanie ilością, a nie jakością. Cechą charakterysrtyczną uzbrojenia i pojazdów Rosjan jest ich wytrzymałość fizyczna, a nie osiągnięcia techniczne, np. karabin KBKAK, samochody terenowe (Kraz, Gaz, Ural), czołgi, itp. - nie gniotsa, nie łamiotsa. Pomimo tego posiadają jednostki dobrze wyposażone i uzbrojone. Liczna armia, liczne i proste uzbrojenie, duży nierozpoznany obszar (Syberia), atom, itd ., czynią z Rosji poważnego gracza - lokalnego hegemona dla Euroazji, mającego ambicje bycia poważnym graczem międzynarodowym, czyli MOCARSTWEM. Oni nigdy nie zrezygnowali z ambicji imperialistycznych.

...
sobota, 5 lipca 2014, 12:35

Ale tłumacz to przydałby się lepszy. Tłumaczenie jest nieudolne i "zgrubne".

socar
środa, 12 marca 2014, 23:01

Przyszła mi zupełnie inna myśl do głowy. A co jezeli brak modernizacji jest celowy? I mam tu na myśli dwa aspekty. Pierwszy - opłacalność. Koszt wybudowania jednostki z nowymi technologiami a dostosowanie tych technologii do starego projektu Drugi - czy czasem taka jednostka nie jest bardziej odporna na nuklearne pole walki w którym funkcjonuje cały czas cała masa impulsów elektromagnetycznych ?

Derek
środa, 12 marca 2014, 20:34

Po co wypisywać jaki to ten ruski okręt stary, niedobry i be.. i porównywać go jeszcze do okrętu amerykańskiego, skoro aktualnie konflikt dotyczy Rosji i Ukrainy - nie Rosji i USA. Więc może by tak ten krążownik porównać do jakiegoś okrętu ukraińskiego? Po drugie od kiedy to jeden okęt tego typu wychodzi w morze bez wsparcia. Tak trudno dodać, że wypływa wtedy również kilka okrętów podwodnych. Więc porównanie typu okręt - okręt ma niewielki sens skoro w ewentualnej potyczce liczył by się końcowy wynik, a nie to jak aktualnie wygląda i w co jest wyposażony jeden egzemlarz uzbrojenia.

MarcinK
sobota, 15 marca 2014, 00:55

nie . to wlasnie konflikt miedzy USA a Rosja. tylko z pozoru Ukraina jest tu strona. Ukraina bedzie tylko i wyłaznie krajem ktory ma cos stracic

NAVY
środa, 12 marca 2014, 19:25

MICHALE - a może jednak ? http://en.wikipedia.org/wiki/USS_Truxtun_%28DDG-103%29

jacwol
wtorek, 11 marca 2014, 12:00

Dla porównania czym dysponuje niszczyciel typu Arleigh Burke- takie krótkie porównanie. Systemy defensywne i ofensywne niszczyciela należą do najbardziej zaawansowanych systemów na świecie. Podstawowym systemem obronnym US Navy jest system AEGIS BMD. System oparty jest o pociski SM-3 Block IA i Block IB z możliwością zwalczania pocisków balistycznych krótkiego i średniego zasięgu. System AEGIS zabezpiecza nie tylko przed pociskami balistycznymi, ale wszelkimi zagrożeniami jakie może nieść morski teatr działań. Do tego celu wykorzystuje się pociski Standard Missile SM-6 ERAM o zasiegu 370 km zdolne do niszczenia w locie samolotów, bezpilotowców, pocisków manewrujących, śmigłowców i innych aparatów wykonanych w technologii "stealth", a nawet radarów okrętów. Zintegrowany system AEGIS to oczywiście nie tylko same pociski, ale cały system decydujący o skuteczności zestawu. Ten zintegrowany system wykorzystuje środki nawodne i satelitarne do wczesnego wykrywania zagrożeń. Podstawą są radary matrycowo-fazowane dalekiego zasięgu AN/Spy-1D(zasięg wykrycia głowicy balistycznej 500km) oraz AN/SPS-49(zasięg 400km) zdolne do wykrywania i śledzenia nawet setek celów powietrznych oraz balistycznych w tym samym czasie. Najwazniejszym elementem sa jednak satelitarne systemy wczesnego uprzedzenia jak MIDAS, system DSP oraz będący obecnie w trakcie realizacji system 3 generacji SBIRS. Okrety floty USA wyposażone są także w systemy artyleryjskie, a na uwagę zasługuje przede wszystkom super nowoczesne całkowicie zautomatyzowane działko Phalanx CIWS do niszczenia samolotów i pocisków przeciwokrętowych na bardzo krótkich dystansach. Nawet jeżeli jakiś wrogi pocisk zdoła się przedrzeć przez zaporę systemu AEGIS zostanie zniszczony przez system CIWS. Szybkostrzelność systemu wynosi 4500 pocisków na minutę, automatyczny system kierowania ogniem bez integracji człowieka, sam przeprowadza atak i raportuje zniszczenie celu. Ma możliwość przechwycenia celu nawet pod kątem do +70 stopni i niszczenia nadźwiękowych pocisków atakujących pod dużymi kątami i pocisków wysokomanewrowych. Jego system sensorów FLIR na podczerwień wykrywa nawet trudne do obserwacji pociski nowej generacji i jest sprzężony z systemami rakietowymi krótkiego zasięgu woda-powietrze RIM-116 i w razie konieczności sam odpala rakietę. Oprócz systemów defensywnych US Navy posiada oczywiście szereg sytemów zdolnych zatopić każdego przeciwnika. Do ofensywnych broni US Navy oprócz tradycyjnych dział należą pociski manewrujące UGM-109/RGM-109 Tomahawk w wersji TASM o zasięgu 450 km, rakietotorpedy RUM-139 do zwalczania okrętów podwodnych o zasięgu 28km, pociski przeciwokrętowe AGM-84 Harpoon w zależności od wersji zasięg od 90 do 315 kilometrów czy AGM-84K SLAM-ER (280 kilometrów). Obecnie w rozwoju jest supernowoczesny pocisk przeciwokrętowy dalekiego zasięgu nowej generacji LRASM(Long Range Anti-Ship Missile). W pocisk ten o zasięgu 925 km będą wyposażone niszczyciele, krążowniki oraz okręty podwodne US NAVY.

pinokio
wtorek, 7 października 2014, 20:56

jeden su-24 wylaczyl system i potem 12 krotnie pozorowal ataki na niszczyciel ,ktory byl slepy i gluchy.

Szwagier Dratewka
poniedziałek, 17 marca 2014, 18:22

Ludzie pisząc o amerykańskim uzbrojeniu zawsze należy dodawać zdanie: "...należą do najbardziej zaawansowanych systemów na świecie". Np. w F-16 wiele urządzeń ma w nazwie ADVANCED i za 50 lat nadal będzie advanced. Myślę, że akurat na Morzu Czarnym Truxtun jest za cienki w uszach na Moskwę mimo pobożnych życzeń autora.

ryszard56
środa, 12 marca 2014, 00:31

Świetny artykuł aż chce sie czytać ,chciałbym aby nasza marynarka miała takie niszczyciele rakietowe tego typu lub TYP45,i niech każdy wreszcie zda sobie sprawę ,że te okręty nie będą działać na Bałtyku,i niech nie zapominają ,że nasi żołnierze działają e różnych zakątkach Świata,ręce opadają jak czytam że zapadła decyzja o zakupieniu okrętów podwodnych bez rakiet manewrujących,uważam to za wielki skandal,i brak własciwego i perspektywicznego spojrzenia na możliwości współczesnej MARYNARKI WOJENNEJ,tylko zakup takich okrętów jak Niemieckie DELFINY,które w dziobowej części kadłuba umieszczone mają 10 wyrzutni torpedowych w dwóch rzędach po pięć o kalibrze 533mm i 650 mm .Okręty przenoszą 10 sztuk środków bojowych w wyrzutniach i 6 składowanych w dolnym pokładzie.W śród środków bojowych mogą się znaleść torpedy DM2A3 i przeciw okrętowe pociski manewrujące UGM-84 Harpoon,okręty te mogą przenosić również wystrzeliwaną z wyrzutni torpedowych 650 mm morską wersję pocisków manewrujących AGM-142 Have nap.uzbrojonych w głowicę jądrową o mocy 200KT,IZRAEL wyposażył je w rakiety Popeye Turbo S2CM zasięg 1500km ładowność 200kg,ja bym sobie życzył aby mój KRAJ posiadał taką broń i nie 3 sztuki a znacznie więcej,pozdrawiam

Szwagierkolaska
wtorek, 11 marca 2014, 23:47

Wspaniale ale niszczyciele typu Burke mają dwa Phalanxy a nie jeden. To opis z Wikipedii i nic nie wnosi.

Podpułkownik Wareda
wtorek, 11 marca 2014, 19:02

Dziękuję Ci za przybliżenie internautom wielu specjalistycznych danych dot. wyposażenia i uzbrojenia okrętów wojennych USA. Z pewnością, dla zainteresowanych, to jest spora baza informacji. Ale ... Pamiętaj o rzeczy podstawowej /przypominam każdemu, kto decyduje się na przedstawienie na forum, jakichkolwiek szczegółów specjalistycznych związanych z uzbrojeniem/. Otóż, po napisaniu wszystkich nowinek technicznych, masz obowiązek każdorazowo podać dokładne źródło, z którego zaczerpnąłeś i następnie przepisałeś te informacje. Jeżeli tego nie uczynisz, to jesteś niewiarygodny i nie można Twoich informacji traktować poważnie. Dobrze, że jesteś aktywny na forum, ale pamiętaj o tym. Takie obowiązują zasady w świecie ludzi cywilizowanych. Także na polskich forach internetowych.

Michał
środa, 12 marca 2014, 16:43

sorry - USS „Truxtun” to nei jest okręt typu Arleigh Burke. http://pl.wikipedia.org/wiki/USS_Truxtun_(CGN-35)

Dziadek
wtorek, 11 marca 2014, 11:45

Moskwę (ex. Sławę) fajnie podchodziło się i zatapiało w grze FLANKER 1.0. Lot na wysokości 50 m, prędkość lotu wysoka poddźwiękowa, strzał czterema pociskami przeciwradiolokacyjnymi H-31P z odległości opromieniowania przez systemy kierowania ognie krążownika i ze Sławy zostawały powykrzywiane i dymiące blachy ;))) BTW kanwą dla tej gry z 1995 roku był konflikt Rosji z Ukrainą o Krym, w który zaangażowały się także USA i Turcja...Jakże to znajomo brzmi...?

walkeno45
środa, 12 marca 2014, 15:55

Autor chyba się pomylił pisząc że w Polsce panuje przeświadczenie że ruscy mają silny sprzęt i armię. Bo od dziecka pamiętam od początku lat 90-tych karmiono na wszędzie przecież propagandą ze ruscy to mają złom i armię w rozsypce a wszystko co ruskie jest Bee!! Jednak chyba do końca tak nie jest bo nie tacy jak my się z nimi liczą a w warunkach wojennych (nie na papierze czy ćwiczeniach) ich sprzęt bodaj największe doświadczenie we wszystkich konfliktach zbrojnych na świecie od dziesiątków lat.

Darek S.
wtorek, 11 marca 2014, 11:13

Uważałbym na ten ruski złom. Propagandowo w Rosji i nie tylko zrbił swoje. Przeciętny obywatel o tym nie wie, tym bardziej politycy. Nawet jak ktoś im o tym powie, nie do końca mu uwierzą. A jak nie daj boże ten Ruski złom zatonie nawet przez przypadek zatopiony, da pretekst do wejścia na Wshodnią Ukrainę i do eskalacj napięcia. Ja bym stamtad spieprzał.

JMK
wtorek, 11 marca 2014, 10:43

Biorąc pod uwagę to , że jeden rosyjski kuter rakietowy rozstrzelał marynarkę wojenną Gruzji mam wątpliwości co do rzetelności powyższego artykułu ?

jacwol
wtorek, 11 marca 2014, 11:26

Ta całą marynarka wojenna Gruzji to kilka kutrów rakietowych i patrolowych stacjonujących w porcie w Poti. Wiele serwisów w tym rosyjskich podało, że podczas jedynej bitwy morskiej tej wojny która miała miejsce 9 lub 10 sierpnia 2008r. rosyjski krążownik "Moskwa" został uszkodzony pociskiem MM38 Exocet gruzińskiego małego okrętu rakietowego Dioskuria. Sami Rosjanie potwierdzają pożar w wyniku ostrzelania krążownika już tego dnia w którym doszło do potyczki z okrętami Gruzji. Rosjanie twierdzą, że pożar na krążowniku nastąpił w wyniku ostrzału artyleryjskiego, a nie rakietowego. Inna wersja twierdzi, że do uszkodzenia "Moskwy" doszło kiedy rakieta wystrzelona przez kuter została trafiona przez system antyrakietowy, a odłamki uszkodziły krążownik. Nie znane są dalsze losy Dioskurii (chodzi plotka iż został uprowadzony przez Rosjan).

rudy102
wtorek, 11 marca 2014, 10:36

"Rosja nie musi więc budować realnie silnych sił zbrojnych, ponieważ wie, że nawet w przypadku klęski swoich wojsk, zawsze ma argument atomowy, który pozwoli jej się uratować przed całkowitą przegraną i wejściem na „swoje” terytorium obcych żołnierzy. Rosyjską armię można więc bez problemu zatrzymać, ale przez broń atomową jej pokonanie jest po prostu niemożliwe." I to jest kluczowe... podobnie powinni postąpić Polacy... Nigdy nie zbudujemy takich sił zbrojnych aby pokonać Rosjan. Ale broń atomowa skutecznie by ich odstraszyła!!! Podobnie robi Izrael czy europejskie-atomowe mocarstwa.

MRSS
wtorek, 11 marca 2014, 12:11

Co w związku z tym proponujesz? Otworzyć polski program nuklearny? Czy kupić taką broń z drugiej ręki? ;)

oszołom
poniedziałek, 17 marca 2014, 07:10

Nie doceniać Rosjan to grzech

Mirosław Znamirowski
wtorek, 11 marca 2014, 09:24

Ja osobiście ciekaw jestem, czy ten krążownik może otrzymywać koordynaty celów z rozpoznania satelitarnego? Jeśli jest to możliwe, to ja bym go tak nie lekceważył.

Szwagierkolaska
wtorek, 11 marca 2014, 23:39

Może z satelitów i może z samolotów patrolowych dalekiego zasięgu. A własny śmigłowiec nie musi nigdzie lecieć wystarczy, że wzniesie się i włączy pasywny system rozpoznania. Koordynaty celu mogą być ustalone zgrubnie - Moskwa odpala 16 pocisków naddźwiękowych 4K80 i ciekawe jak ten Aegis sobie z nimi poradzi jak równocześnie kutry (których FCz ma kilka) odpalą prawie 40 pocisków 3M80 Moskit. No nie wiem co by z Truxtuna zostało...

moren 11.03.2014
wtorek, 11 marca 2014, 09:21

Jak widac, autor uznała, ze "najnowocześniejszy amerykański", to juz jest coś, czego Rosja ma sie obawiac. Dziwne, że w Wietnamie, niszczono nowoczesne samoloty przestarzałymi działami pplot. Jak mówi doświadczenie i przysłowie, nie wszystko złoto, co się świeci. Tak jest i w tym wypadku.

Podpułkownik Wareda
wtorek, 11 marca 2014, 02:18

Bardzo krytyczne uwagi na temat armii i floty rosyjskiej, ze szczególnym uwzględnieniem krążownika "Moskwa", przyjąłem do wiadomości. Wskazanym byłoby, aby na powyższy temat, wypowiedzieli się również specjaliści z Marynarki Wojennej. Pomimo tych krytycznych uwag /zakładam, że uzasadnionych/, zalecam i podpowiadam, aby jednak nie lekceważyć oraz nie ironizować na temat możliwości militarnych Rosji. Do końca nie mamy pewności, czym rzeczywiście dysponują Rosjanie.

xxx
poniedziałek, 10 marca 2014, 23:34

W 1939 roku eksperci ministerstwa obrony twierdzili, że Niemcy mają na wyposażeniu kartonowe czołgi zrobione z grubego kartonu, i nie ma co się bać niemieckiej armii... Nie twierdzę, że Rosja ma super potężną armię, ale nie wolno jej lekceważyć.

z prawej flanki
wtorek, 11 marca 2014, 13:05

no ,opancerzenie pancer I i II niewiele od tej opini odbiegalo a "trójek" - nie wspominajac o kilkudziesieciu "czwórkach" pancerwaffe miala we wrześniu 39roku raczej niewiele. Niestety ,naszych TP7 z doskonala armata Boforsa równieź niewiele ponad sto - mieliśmy. I przecieź glównie ten nierówny stosunek sil przesadzil o naszej poraźce a nie watpliwa jakość niemieckich tanków.P.

TAN
poniedziałek, 10 marca 2014, 22:37

Jeden z ciekawszych tekstów, jakie czytałem w ostatnich tygodniach. Gratuluję opisu i proszę o więcej.

noname
wtorek, 11 marca 2014, 09:44

Ok, Moskwa to stary złom, wydaje mi się, że nie jest aż tak bezużyteczny jak tutaj jest napisane ale fakt, że to stara i przestarzała koncepcja co z tego skoro i tak nie dojdzie do starcia z Amerykańskim okrętem to raz a dwa, Morze Czarne jest małe niszczyciele nie słyną z odporności na uszkodzenia ile dni USS Truxton przeżyje w strefie działania wrogiego lotnictwa jeden?

okapoka
czwartek, 13 marca 2014, 18:52

Fajny i dobry materiał. Dzięki d24 :)

MarcinGK
niedziela, 16 marca 2014, 16:17

Jakie są realne szanse na bezpośrednie trafienie w 8 podwójnych wyrzutni rakietowych systemu P-1000 Wulkan? Zajmują połowę długości każdej burty. Wybuch paliwa i głowicy bojowej nawet jednej rakiety może być katastrofą. Pewnie doszło by do reakcji łańcuchowej.

e tam
poniedziałek, 15 lutego 2016, 00:38

Jednak siłę ognia ma. Szlezwik-Holsztyn w 1939r. też miał budzić politowanie.

Reytan
środa, 25 listopada 2015, 16:32

Dawno nie czytałem takiej dozy propagandy. Brakuje tylko stwierdznia że Rosjanie źle walczą bo "dużo piją". Przypomniana amerykański pogląd na możliwości wojenne Cesarstwa Japonii w 1941 roku. Jak się takie pitolenie skończyło wszyscy wiemy. Z ciekawości i nie wchodząc w szczegóły zapytam czy amerykańskie np krążowniki/niszczyciele same wykrywają swoje cele czy przypadkiem bazują na zewnętrznych źródłach informacji...? Jeśli tak to jakież są przestarzałe...

Grzegorz
poniedziałek, 30 listopada 2015, 18:03

Podpisuję się pod ta opinią obiema rękami. Propagandowy bełkot, tylko w czyim interesie? Kogo ma to uspokoić czy rozbawić? Popatrzmy na Nasze siły zbrojne i zaangażowanie NATO w Naszym regionie. Poza tym po co Rosjanom superdokładność w namierzaniu celów skoro jedna głowica jądrowa "wyczyści" całe przedpole walki? Po skażonym terenie i tak nikt nie przejdzie, a chodzi tu o to aby trzymać potencjalny konflikt z dala od własnych granic. Ten sam tok myślenia dominuje w USA, stąd z taka chęcią angażują się w konflikty na Bliskim Wschodzie, a nie w Ameryce południowej czy Środkowej

ja
sobota, 28 listopada 2015, 15:29

ma najnowszy system 4 generacji S 400

Marineo
wtorek, 11 marca 2014, 21:48

Panie Autorze, skąd pan przepisuje takie informacje? Proszę podawać źródła!

qwas
poniedziałek, 24 października 2016, 19:17

pokazać i afiszować się słabością by w czasie próby zaskoczyć i zniszczyć wroga. Przegrywa ten który nie docenia przeciwnika. To że nie widać i nie słychać to nie znaczy że nie jest modernizowany

BLS
wtorek, 11 marca 2014, 21:39

Może i złom - ale w naszej marynarce nie ma równie mocnego okrętu. Wiec wychodzi na to, że rosyjski przestzarzały złom i tak jest lepszy od wszystkiego co dumna marynarka RP posiada.

BBB POLAK
czwartek, 13 marca 2014, 18:16

a po co nam posiadac okret tego typu czy lepszy , my nie zamierzamy podbijac innych krajow

tagore
środa, 19 listopada 2014, 00:27

Moskwa niewątpliwie może zniszczyć jedną salwą znacznym stopniu bazę usaf na terenie Rumunii na wybrzeżu czarnomorskim

Tweets Defence24