Reklama

Kontrakt na indyjskie Rafale podpisany. Będą przenosić broń jądrową [KOMENTARZ]

23 września 2016, 14:52
Fot. defense.gouv.fr
Fot. Siły powietrzne Francji.

Ministrowie obrony narodowej Indii oraz Francji podpisali dzisiaj umowę na dostarczenie Indyjskim Siłom Powietrznym 36 myśliwców wielozadaniowych Dassault Rafale. Wartość kontraktu została oszacowana na ponad 7,87 mld euro, a dostawy maszyn mają zacząć się najpóźniej za 3 lata. Indie zrezygnowały z wymogu produkcji w kraju, podejmując decyzję strategiczną - kluczowy cel, to szybkie pozyskanie dwóch eskadr samolotów zdolnych przenosić broń jądrową. Kwestia zakupu kolejnych samolotów pozostaje nadal otwarta.

W piątek, 23 września, indyjski minister obrony narodowej  Manohar Parrikar wspólnie z jego francuskim odpowiednikiem Jean-Yves Le Drianem podpisał umowę na dostarczenie Indyjskim Siłom Powietrznym 36 wielozadaniowych myśliwców Dassault Rafale. Łączna wartość kontraktu ma wynieść ponad 7,87 mld euro. Według doniesień oznacza to, iż w toku długotrwałych negocjacji indyjskiemu rządowi udało się obniżyć cenę o 750 mln euro. 

Jestem zaszczycony i zachwycony decyzją władz indyjskich, które daje nowy impuls do naszego partnerstwa w nadchodzących dziesięcioleciach i dziękuję im za zaufanie - mówił francuski szef resortu obrony.

Rozpoczęcie dostaw myśliwców ma mieć miejsce w ciągu 36 miesięcy od momentu podpisania umowy, a zakończenie przewidywane jest na rok 2021. Jak informuje Press Trust of India, samo uzbrojenie ma kosztować indyjski rząd ok. 710 mln euro, zaś dodatkowe dostosowanie samolotów do wymogów sił powietrznych kolejne 1,7 mld euro. Chodzi tutaj m.in. o dostosowanie awioniki do izraelskich wyświetlaczy nahełmowych. Ponadto w cenie zawarty został pakiet wsparcia technicznego, który ma umożliwić utrzymanie dostępności tych maszyn na poziomie 75%.

Warto wspomnieć, że negocjacje dotyczyły początkowo 126 samolotów Rafale  z których 108 miało być montowane na miejscu. Całość miała być warta około 20 mld euro, co stanowiłoby jeden z największych kontraktów w historii. Decyzja o zakupie 36 "gotowych do lotu" samolotów została ogłoszona w kwietniu 2015 roku, aby wypełnić pilne potrzeby operacyjne. Tym samym Indie zrezygnowały z produkcji w kraju na rzecz pozyskania maszyn w jak najszybszym czasie, stając sie - po Katarze i Egipcie - kolejnym użytkownikiem eksportowym francuskich myśliwców wielozadaniowych.

Oznacza to jednak, że otwartą kwestią pozostaje czy powstającą lukę, wynikającą np. z wycofywania maszyn Dassault Mirage 2000, wypełnią w przyszłości kolejne partie samolotów Rafale, czy też jeden z konkurentów, wśród których wymieniany jest np. Eurofighter czy Gripen E. Oznacza to też, że indyjskie ministerstwo obrony nadal potrzebuje wydać na samoloty wielozadaniowe co najmniej 10-15 mld euro.

Dassault Rafale ma pełnić w Indyjskich Siłach Powietrznych rolę jednego z trzech podstawowych, przyszłościowych samolotów wielozadaniowych. Jego miejsce znajdzie się pomiędzy ciężkimi maszynami wielozadaniowymi produkcji rosyjskiej typu Suchoj Su-30 MKI, których zamówiono 272 egzemplarze, i indyjskimi lekkimi myśliwcami HAL Tejas, których ma zostać zbudowanych 294 egzemplarzy.

Indyjskie Rafale będą uzbrojone m.in. w pociski powietrze-powietrze średniego zasięgu Meteor oraz pociski manewrujące MBDA SCALP-EG (fr. Système de Croisière Autonome à Longue Portée – Emploi Général) o zasięgu 300 km. Te ostatnie wykorzystywane były przez francuskie lotnictwo w walce z Daesh. W przyszłym roku dojdzie do testów odpalenia z samolotu Su-30MKI indyjsko-rosyjskiego pocisku naddźwiękowych BrahMos o zasięgu 290 km. Indie posiadają 42 samoloty Su-30MKI zdolne do przenoszenia tych rakiet. Posiadanie przez Indie rakiet, dających możliwość ostrzału celów w Pakistanie i Tybiecie z własnego terytorium, oznacza osiągnięcie znacznej zdolności do projekcji siły z powietrza w regionie. Ale nie jest to koniec złych wiadomości dla przeciwników Indii w regionie.

Indie od pewnego czasu poszukiwały samolotu zdolnego do przenoszenia broni jądrowej, który w tej roli mógłby zastąpić Mirage 2000-5, które nie były projektowane z myślą o takim zastosowaniu. Hindusi obawiają się, że awionika samolotu może zostać uszkodzona przez impuls elektromagnetyczny towarzyszący detonacji głowicy jądrowej. Tymczasem Rafale jest jedną z maszyn które we francuskich siłach zbrojnych mają przenosić broń jądrową i został w tym zakresie odpowiednio dostosowany. Są to też znacznie nowocześniejsze samoloty bojowe niż Mirage 2000, które mają zostać wycofane ze służby w indyjskim lotnictwie do roku 2030.

Stąd prawdopodobnie decyzja o rezygnacji z długotrwałych i mało owocnych negocjacji w kwestii produkcji licencyjnej Rafale przez HAL i zakup 36 maszyn w ramach „pilnej potrzeby operacyjnej”, co oznacza wprowadzenie ich do służby w ciągu najbliższych 5 lat. Rafale będą stanowić główny środek przenoszenia indyjskiej broni jądrowej, przynajmniej do czasu dopracowania przez ten kraj technologii pocisków balistycznych i wprowadzenia na uzbrojenie okrętów podwodnych zdolnych do użycia rakiet z głowicami jądrowymi. 

Juliusz Sabak, Rafał Surdacki

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 33
Reklama
franca
piątek, 23 września 2016, 19:42

Indie chcą też nabyć lotniskowiec CATOBAR i są zainteresowani Rafale M.  51 Mirage 2000 są świeżo zmodernizowane za 2,4 mld $, więc pewnie mają jeszcze 20, 25 lat służby przed sobą.

asdfghjkl
piątek, 23 września 2016, 19:07

Ci co mogą i chcą straszą atomem, jakby nie wiedzieli że użycie jej oznacza najprawd zagładę ludzi ( i nie tylko), broń jednorazowego i ostatecznego użycia a rzucają hasłem jej użycia na prawo i lewo

Extern
sobota, 24 września 2016, 07:33

Broń atomowa znacznie się zmieniła ostatnio, To nie są już tylko potężne ładunki na rakietach balistycznych, teraz to są małe ładunki taktyczne precyzyjnego uderzenia. I wojskowi opracowali sobie nowe sposoby ich użycia. To niestety powoduje że uroili sobie że mogą ją zacząć wykorzystywać w operacyjnych działaniach bez sprowokowania totalnego uderzenia odwetowego. To jak bawienie się zapałkami w składzie benzyny, wydaje im się że będą mieli nad tym kontrole więc jest pokusa aby spróbować.

rmarcin555
piątek, 23 września 2016, 22:16

@asdfghjkl Wojna atomowa między Indiami i Pakistanem jest bardzo prawdopodobna. Ot taki Donbas na sterydach.

Plush
sobota, 24 września 2016, 22:30

Rafale żadna z w/w maszyn nie korzysta z silnika dost. Przez Rosję.

Plush
poniedziałek, 26 września 2016, 01:26

A nie sorry. Możliwe że Thunder ale to chyba chińskie kopie rosyjskich silników,

Lotnik
piątek, 23 września 2016, 18:44

Jest moc! Można się brać za Pakistańczyków!

krzysiek84
piątek, 23 września 2016, 18:44

My mamy nasze MiG-29 i Su-22; to jest dopiero duet do wywalczania powagi w powietrzu i atakowania celów lądowych. Doskonale nadają się do zwalczania Aborygenów, jeśli wojska specjalne zlikwidują uprzednio magazyny łuków i strzał...

Extern
sobota, 24 września 2016, 07:39

Jakby Polska miała i 200 F16, sama bez NATO przewagi w powietrzu w rozgrywce z FR i tak nie wywalczy. Musimy naszą taktykę dostosować do tego że to przeciwnik będzie panował w powietrzu.

Robert
piątek, 23 września 2016, 20:43

F 16 jest Polskim muśliwcem

oreg
sobota, 24 września 2016, 21:15

Artykuł jest o zakupie Rafale przez Indie a na forum nic tylko o F16 ... Tymczasem Rafale stają się wielkim sukcesem eksportowym Francji. Sprzedali już 24 do Egiptu, 24 do Kataru i teraz 36 do Indii (pewnie bedzie więcej - początkowo była mowa o 125 szt., może też eksport Rafale M) W bilskiej perspektywie Dassault ma kontrakt z Malezja i prawdopodobnie z ZEA na podobne ilości. Ciekawe, ze ani 1 maszyna nie zostanie wyprodukowana poza Francją. We Francji panuje opinia, że ataki z użyciem Rafale w czasie konfliktu w Libii to była najlepsza inwestycja proeksportowa Francji bowiem zademonstrowały skutecznośc i sprawnośc tych maszyn. Powstaje pytanie w jakim stopniu taka siła może zakłócić równowagę w regione.

to jest to
sobota, 24 września 2016, 03:30

Polskie jabłka podbiją Indie? Hindusi są zainteresowani - Gospodarka

RedNose
piątek, 23 września 2016, 17:24

Świetny ruch. Mają dobrą maszynę i dostęp do technologii-jaki by on nie był zarazem. Dodać Su-30 i lekkie Tejas i jest moc.

Gen65
piątek, 23 września 2016, 18:26

A jakiej technologii ?: "Decyzja o zakupie 36 gotowych do lotu". Kupując coś gotowego możesz co najwyżej zgłosić się do serwisu jak Ci się popsuje.... Polska kupiła identycznie F16, gdzie ta technologia ??? Francuzi odbiorą jeszcze swoje przy serwisowaniu tak jak amerykanie od Polski za serwis F16.

TRĄBKA
sobota, 24 września 2016, 01:03

a może my byśmy się uśmiechnęli ..nad lekkimi myśliwcami HAL Tejas czy pakistańskimi myśliwcami PAC JF-17 Thunder ...bo jeśli nas totalnie na nic nie stać to może te efektory były by dobrym samopoczuciem dla naszych sił zbrojnych ..i koszt takich maszyn jest czterokrotnie tańszy niż zakup jednego F-16 w wersji podstawowej po przystosowaniu ich do standardów NATO nadal te maszyny byłyby tańsze prawie 2,5 razy od F-16 ..a parametrami odpowiadają właśnie F-16 ..a nawet przewyższają

asd
sobota, 24 września 2016, 14:28

nie zapominasz, że jesteśmy w NATO? zobacz co robili z Turcją, gdy miała ochotę kupować sprzęt poza NATO. Oczywiście to wszystko przed nieudanym puczem.

RedNose
sobota, 24 września 2016, 13:18

Niestety. Nie NATO-owskie i takie tam bzdety. Np. 200 JF-17 z podwieszonymi rakietami manewrującymi a w zasięgu Moskwa ale kogo tam z naszego MON to interesuje. 200 JF17/Tejas = ~50 F-16 ale kogo to tam wszak w pieniądzach pływamy a w NATO wiara nasza silna jest. Druga sprawa to Gospodarka. Chiny-Pakistan lub Indie. Innym ich pieniądz nie śmierdzi ale naszym? A jak! Wali jak cholera.

gts
sobota, 24 września 2016, 09:52

Taaak napewno przewyzszaja, rozumiem niechec do amerykancow ale naprawde nieslychana glupota jest nieustanie deprecjonowac mozliwosci ich maszyn... naprawde ciag dalszy polskich ekspertow. U nas problemem nie jest kasa - bo ta w budzecie jest jej pelno. Problemem jest jej dysponowanie czyli zwyczajna kradziez, korupcja i socjale rozdawane na prawo i lewo, a takze pompowanie kasy w nierentowne zaklady, ktore zamiast ograniczyc pewne bonusy w dobie kryzysu nie chca o tym slyszec i dalej wyplacaja sobie, olowkowe 13, 14, rozdaja co miesiac bony na zywnosc itp. Wychodzi wiec ze maja nie jedna a kilka pensji w miesiacu. Towszystko pochodzi z budzetu a nie z zysku... Drugim naszym problemem to debile na stanowiskach, ktore w polsce sa dziedziczne... Ojciec byl dyrektorem w MSW to synek jest Naczelnikiem w MSWiA, a pojdzie wyzej tak samo jest w MON i innych miejscach. I tu problem polega na tym ze za tym dzedziczeniem nie ida zadne kompetencje. Warto wiec dogadac sie z jakim podmiotem i udawac ze wprowadza sie jakies rozwiazania, prowadzi dialogi, komferencje, prelekcje, odczyty, redefinicje, planowanie, harmonogramy, reformy wszystkie te gowniane slowa z Inzynierii Zarzadzania... Wszytko po to zeby trzymac sie stolka, dostawac pensje, premie, awanse i lapowki... Do tego dochodzi zalosne prawo w Polsce ktorego zapisy sa tak skonstruowane ze kazda izba interpretuje je inaczje, ale im mocjniejszy jest imc stolkowy tym wiecej zalatwic sie z nim uda wiec znow korupcja zeruje na takim prawie... i tu wlasnie chodzi o to, jak to Agnieszka Holland powiedziala "Zeby bylo tak jak bylo" i nic sie nie zmienilo i jak najdluzej trwalo. Dlatego u nas jak mowil Kononowicz "Nie bedzie niczego".. No i smutne ale prawdziwe, co wiemy nie tylko z relacji dziennikarskich. Dobra zmiana pokazuje ze lepiej nie bedzie: pomocnicy aptekarza, manikurzysci i ich rodziny, wlasciciele Kebaba, wszyscy oni wala do rad nadzorczych i wybieraja potem: okret podwodny, rakiety manerwujace, fregaty, OPL.. oczywiscie wszelkie tajniki negocjacji, zawieranie umow miedzypanstwowych handlowych i instrumenty ekonomiczne maja w jednym palcu, do tego przeciez jeszcze znaja sie na specyfikacji zamawianych produktow i rozumieja co to znaczy, potrafia odroznic hard-kill od soft-kill... prawda jest najczesciej inna: nie potrafia wlac odpowiedniego paliwa do baku wlasnego samochodu... Tu sie nie licza kompetencje a znajomosci. This is the REALITY.

ryszard56
sobota, 24 września 2016, 00:46

A My tylko dialogi ,rzygać sie chce na to wszystko zamiast zakupy to tylko gatki i parady tak jak w 39 roku

Extern
sobota, 24 września 2016, 07:24

No żeś porównał, "jak w 39 roku" przecież wtedy Polska się intensywnie zbroiła, w większości w broń własnej konstrukcji i produkcji. Z linii montażowych schodziły nowe czołgi i samoloty a biura projektowe miały już na finiszu prace nad kolejnymi prototypami. I to wszystko realnie i w sensownych ilościach wchodziło na uzbrojenie armii. Mało tego tuż przed wojną dokonano kilku interwencyjnych zakupów uzbrojenie za granicą głownie samolotów których niestety kontrahenci nam nie dostarczyli. Naprawdę nie ma nawet co porównywać efektów pracy ówczesnych reformatorów armii z tą niemocą i pozoranctwem które się obecnie dzieje.

Rafał _44
sobota, 24 września 2016, 18:54

Panowie piszecie o chińskich, pakistanskich myśliwcach a skąd silnik? Bo z tego co wiem to one latają na silnikach sprowadzanych z rosji ! Więdz z kąt te silniki ?

Janusz
sobota, 24 września 2016, 00:39

Znając życie szybko im pospadają te myśliwce. I to nie z winy samolotu, tylko "specyficznej" hinduskiej kultury technicznej. Pewnie dlatego zamawiają ich aż tyle.

Marek
wtorek, 27 września 2016, 02:05

Tylko, że jak historia dwóch wcześniejszych konfliktów uczy, w razie "W" szybciej od hinduskich spadać będą pakistańskie. Różnica taka, że tym razem zamiast brytyjskiej z francuską, rosyjską i własną hinduską pomocą. I tak na marginesie. Wolę specyficzną hinduską kulturę techniczną od opartego na fatalizmie islamskiego podejścia do własnych błędów, gdzie za błędy te nie odpowiada nieuk idiota, tylko czuwający nad wszystkim wszechmocny Allach.

andrzej
sobota, 24 września 2016, 12:51

Jak z powyższego tekstu widać mieli i inne samoloty które im nie pospadały. Pewnie nie wszyscy w Indiach znają się na samolotach ale wystarczająco duzo ich się zna by na nich latać i je obsługiwać.

Luke
piątek, 23 września 2016, 23:21

Moze by tak Polska kupila samoloty now zeby wycofac wysluzone SU-22?

Qba
sobota, 24 września 2016, 14:12

Dopiero co była w Szwecji delegacja MON w sprawie zakupu Gripenów E/F.

ryszard56
piątek, 23 września 2016, 15:58

i to jest ilość

Lotnik
piątek, 23 września 2016, 15:35

Mają rozmach...

dimitris
piątek, 23 września 2016, 22:49

Z początku lat 70-tych, pamiętam artykuł w "Kontynentach", o tytule bodaj "Indie - chwila prawdy". W szczególności przedstawiający Indie jako kraj o faktycznych możliwościach przemysłowych zbliżonych do Polski. A jak wypadłoby takie porównanie dziś ? No to jeszcze przyjmijcie walutę euro i... dobranoc !

Bambo
niedziela, 25 września 2016, 11:31

Demokracja jest dla wladzy nie dla ludu.

JEREMI
sobota, 24 września 2016, 14:44

RAFALE NIE MA SERYJNIE JAKIEGOS FRANCUSKIEGO CELOWNIKA NACHELMOWEGO JHMS???

Edw
czwartek, 29 września 2016, 12:21

"Wartość kontraktu została oszacowana na ponad 7,87 mld euro" Mniej więcej tyle rocznie kosztuje Polskę program 500+.

Piotr
poniedziałek, 26 września 2016, 23:58

Indie kupiły Rafaele!!! Przecież miały zakupić Super, Hiper, Nowoczesne PAK-FA T-50!!! Aaaaaa zapomniałem.....Rafaele latają, a PAK-FA t-50 tylko udają że latają ;-))) Ot i cały świat poznał prawdę o Rossji i jej sprzęcie wojskowym. Indie miały płacić kasę, a RoSSja tylko ją wydawać. Oto do czego prowadzi współpraca na jakiejkolwiek płaszczyźnie z RoSSją. Łapówki, łapówki i jeszcze raz łapówki i przekręty.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama