Kolejny wypadek indyjskiego Su-30

16 marca 2017, 16:17
SU-30MKI
Fot. Shot by: g4sp Edited by: diego_pmc/Wikipedia, CC BY-SA 2.0

W indyjskim stanie Radżastan doszło do katastrofy wielozadaniowego samolotu myśliwskiego Su-30MKI. Obaj piloci maszyny zdołali się katapultować. Do poprzedniego wypadku z udziałem Su-30MKI doszło niecałe dwa lata temu, a w sumie Hindusi utracili już siedem myśliwców tego typu. 

Myśliwiec Su-30MKI należący do indyjskich sił powietrznych wykonywał rutynowy lot szkoleniowy z bazy lotniczej w mieście Dźodhpur w stanie Radżastan, na północnym-zachodzie Indii. Obaj piloci maszyny zdołali się katapultować. W wyniku upadku samolotu ranne zostały trzy osoby na Ziemi. Przyczyny zdarzenia nie są na razie znane. 

Do poprzedniej katastrofy samolotu Su-30MKI doszło w Indiach w maju 2015 roku. Po innym wypadku w październiku 2014 roku, kiedy załoga została samoistnie katapultowana z myśliwca cała flota indyjskich maszyn tego typu została uziemiona na ponad miesiąc - do czasu przeprowadzenia przez Rosjan inspekcji instalacji maszyny. W sumie od momentu wprowadzenia Su-30MKI do służby w 2002 roku Hindusi stracili już w wypadkach siedem samolotów tego typu. 

Czytaj też: Wadliwe silniki dla Su-30MKI. Rosja odpowie?

Indyjskie siły powietrzne mają jeden z najwyższych współczynników wypadków lotniczych na świecie. Także 15 marca br. w Allahabadzie w stanie Utar Prades rozbił się należący do tej formacji śmigłowiec HAL Chetak (licencyjna wersja francuskiego Aérospatiale Alouette III). Z kolei w 2016 roku Indie utraciły w wyniku katastrof m.in. 2 samoloty bojowe SEPECAT Jaguar, 2 Migi-21 Bison, Miga-27, Bae Hawka i transportowego An-32, który w lipcu 2016 roku zaginął nad Zatoką Bengalską z 29 osobami na pokładzie. 

Wielozadaniowy samolot myśliwski Su-30MKI pełni kluczową rolę w indyjskich siłach powietrznych. Zdolny jest on zarówno do udziału w misjach wywalczania przewagi w powietrzu, jak i przeprowadzania ataków na cele naziemne, w tym z użyciem rakiet manewrujących dalekiego zasięgu Brahmos i broni jądrowej. Obecnie Indie mają w służbie ok. 240 samolotów tego typu, a docelowo ma ich być 314. Następca Su-30MKI myśliwiec FGFA trafi do indyjskich sił powietrznych prawdopodobnie nie wcześniej niż w drugiej połowie lat 20. XXI wieku.

 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 18
Reklama
Su-35
czwartek, 16 marca 2017, 17:49

Jak podsumować indyjską kulturę techniczną? Najlepiej właśnie na przykładzie Su-30... Te samoloty eksploatują jeszcze takie kraje jak m.i. Uganda, Wenezuela, Wietnam, Indonezja... ale sześć z dziewięciu katastrof wydarzyło się w Indiach...

F-22 jest lepszy od SU-35
czwartek, 16 marca 2017, 20:27

Jak podsumować ?..a tak, że poza kultura techniczna, ruski SU-30 to przestarzały złom z awionika na poziomie amerykańskiego F-4. Coraz więcej ruskich maszyn spada, a to nie przypadek, tylko potwierdzenie, że rosyjskie samoloty są coraz gorsze, dla nas to dobrze, dla Indii już nie koniecznie..

gregor
czwartek, 16 marca 2017, 19:08

Uganda otrzymała 6, Indonezja 13, Wenezuela 24 a Wietnam 36 maszyn. Indie wraz z licencyjną produkcją ok 240 maszyn. Jest różnica?

Ali
czwartek, 16 marca 2017, 17:35

Kultura techniczna Hindusów zawsze była ich słabym punktem: psuje się im na potęgę wszystko co składa się z więcej niż kilku części.

Hop
czwartek, 16 marca 2017, 20:29

jakoś pociski balistyczne robią, a problem dotyczy nie Indii, tylko ruskiego badziewia, co nie chce latać.

Lajki
czwartek, 16 marca 2017, 16:57

Jak był powód samoistnego katapultowania?

bajki
piątek, 17 marca 2017, 10:23

We współczesnych maszynach sensory mogą wykrywać zniszczenie maszyny w locie (pożar, przeciążenia niszczące itp.) lub układ ostrzegawczy o zderzeniu z ziemią na podstawie parametrów lotu może uznać, że maszyny nie da się już wyprowadzić i to katapultuje pilotów. Nie każdy ma taki refleks jak Anatolij Kwoczur w Paryżu, gdy jego MiG-29 zassał ptaka do dolnego silnika przy dużym przechyle, małej prędkości i pułapie i jak obliczyli eksperci, miał 0,3s na podjęcie decyzji. Swoją drogą ciekawe, że w F-16 USA dopiero od 2014 zaczęło instalować "przycisk paniki" - po wciśnięciu którego autopilot wyprowadza maszynę do lotu poziomego po utracie przez pilota orientacji przestrzennej - takie coś montowano we wszystkich rosyjskich myśliwcach już 50 lat wcześniej!

scorpion
czwartek, 16 marca 2017, 18:30

Przekroczenie przez pilota dozwolonych obciążeń i norm w warunkach ekstremalnych, co dla hinduskich pilotów jest niemal normą. Samoloty wracające do remontów są niemal zdewastowane. Często ich struktura siłowa (wręgi, dźwigary) nosi ślady brutalnego użytkowania w wyniku przekroczenia warunków prawidłowej eksploatacji. Każda konstrukcja lotnicza ma swoje ograniczenia eksploatacyjne.

zenek
czwartek, 16 marca 2017, 16:50

jesli ich technicy tak dbaja o jakosc jak ich programisci, to i tak zdumiewa mala ilosc tych katastrof.

axa
piątek, 17 marca 2017, 11:36

Nie rozumiem, czemu Indie pakują się w taki duży kontrakt z niepewnym partnerem, jakim jest Rosja.

mux
piątek, 17 marca 2017, 11:35

No cóż, tylko jeden kraj na świecie ma technologiczne możliwości produkcji nowoczesnych silników lotniczych. I nie jest to Rosja.

Brahm0ss
piątek, 17 marca 2017, 00:47

gdy niska kultura techniczna i serwisowa łączy się z bardzo niskim poziomem wiedzy inżynierskiej i fatalną jakością materiałów i produktów to mamy taki efekt. rosyjskie, nitowane płatowce nie wybaczają błędów a czasem nawet się do nich przyczyniają

Podpułkownik Wareda
piątek, 17 marca 2017, 12:37

BrahmOss! (...). "Rosyjskie, nitowane płatowce nie wybaczają błędów ... ". Panie BrahmOss! Ja - w przeciwieństwie do Pana - nie wiem, ponieważ nie jestem specjalistą w zakresie współczesnej techniki lotniczej, na ile rosyjskie płatowce wybaczają, a w jakim stopniu nie wybaczają błędów? Rozumiem, że Pan swoją powyższą opinię, wydał z pozycji profesjonalisty lotniczego? Domyślam się również, że - Pana zdaniem - samoloty produkcji zachodniej przewyższają konstrukcje rosyjskie o ... całe lata świetlne! Panie BrahmOss! Otóż, tak dobrze nie jest i wątpię, czy kiedykolwiek będzie! Jeżeli Pan rzeczywiście zamierza poważnie wypowiadać się na ten temat, to wskazanym byłoby, aby wcześniej dokładnie zapoznać się ze statystyką dot. wypadkowości w lotnictwie wojskowym w poszczególnych krajach świata. W internecie znajdzie Pan sporo materiału związanego z tym zagadnieniem. Polecam, naprawdę warto! Natomiast nie ukrywam, że w jednym zgadzam się z Panem, a mianowicie: dowództwo, piloci indyjskich sił powietrznych oraz ich personel naziemny i pomocniczy - już od dawna mają bardzo negatywną opinię. I dotyczy to łącznie wielu dziedzin: niewłaściwej organizacji, szkolenia i złego kierowania siłami powietrznymi, niskiej oceny pilotażu, miernej kultury technicznej i serwisowej personelu naziemnego, niefrasobliwości w wykonywaniu obowiązków służbowych, niskiej dyscypliny w szeregach indyjskich sił powietrznych oraz w pozostałych rodzajach sił zbrojnych, która w bardzo istotny sposób przyczynia się do wysokiego poziomu wypadkowości w całej armii indyjskiej! Do tego dochodzą liczne afery korupcyjne wśród wysokich rangą wojskowych indyjskich, które co pewien czas, wychodzą na światło dzienne. Jak więc Pan widzi, przyczyny są bardziej skomplikowane niż tylko "rosyjskie, nitowane płatowce, które w Pana ocenie, nie wybaczają błędów". Proszę pamiętać, że siły zbrojne - w jakimkolwiek kraju świata - to jest swoisty, bardziej lub mniej skomplikowany, zespół naczyń połączonych. I tak było zawsze: w czasach Imperium Rzymskiego, Mieszka I, w okresie podbojów Dżyngis-chana oraz podczas pochodu Wielkiej Armii Napoleona Bonaparte na Moskwę. Tak jest również obecnie! PS. Czytając komentarze na tej stronie, natknąłem się również i na takie smaczki, których autorami są specjaliści w zakresie współczesnej techniki lotniczej, cyt. poniżej: 1/ "Latanie ruskim złomem, to zawsze jest ryzyko", 2/ " ... ruski SU-30, to przestarzały złom (...). Coraz więcej ruskich maszyn spada (...) rosyjskie samoloty są coraz gorsze, dla nas to dobrze (...)". 3/ " ... [powyższy] problem dotyczy nie Indii, tylko ruskiego badziewia, co nie chce latać". 4/(...). " ... Hindusi, zdaje się, już niejedną NAWET RUSKĄ (podkreśl. moje) maszynę". Wobec takich opinii, mój komentarz wydaje się zdecydowanie zbyteczny!

antyoszołom
piątek, 17 marca 2017, 10:06

Wiem, że dla fanbojów USA to może być szok, za który zapłacą nerwicą, ale znaczna część struktury wytrzymałościowej F-22 też jest nitowana, podobnie jak innych amerykańskich maszyn, bo to bardzo dobra i sprawdzona technologia, łatwa do inspekcji i naprawy (w przeciwieństwie do np. klejenia i niezbadanego do końca efektu starzenia się takich połączeń).

Gall Anonim
piątek, 17 marca 2017, 08:32

"rosyjskie, nitowane płatowce nie wybaczają błędów a czasem nawet się do nich przyczyniają" To dlaczego nasi piloci w miarę bezpiecznie latają na ruskich wynalazkach (w dodatku sporo starszych od tych Su-30MKI)? I dlaczego Hindusi rozwalają też zachodnie maszyny jak Bae Hawki czy SEPECAT Jaguary?

Szachmat
piątek, 17 marca 2017, 00:30

Jak się ma przeszło 240 maszyn to 7 straconych w wypadkach wygląda raczej na normę. Statystyka... Swoją drogą stan posiadania lotnictwa Indii robi wrażenie. Samych - w końcu bardzo nowoczesnych - Su-30MKI mają kilkaset... Wow.

edi
czwartek, 16 marca 2017, 22:53

Latanie ruskim złomem to zawsze jest ryzyko.

Gall Anonim
piątek, 17 marca 2017, 08:38

Latanie jakąkolwiek maszyną jest ryzykowne. Nie ważne czy zrobili ją Ruscy czy Jankesi.

Tweets Defence24