Kolejne opóźnienia w modernizacji polskiej floty? MON nie wybrał uzbrojenia okrętów [OPINIA]

17 grudnia 2016, 22:39
Okręt ORP „Orkan” jest obecnie uzbrojony w rakiety RBS-15 Mk3. Nadal nie wiadomo jednak w co będą uzbrojone korwety „Miecznik” – fot. Saab
To jakiego typu system przeciwlotniczy zostanie wybrany decyduje o projekcie okrętu – fot. M.Dura
Na polskich okrętach zakupiono wcześniej radary Sea Giraffe i zapłacono za ich zintegrowanie z systemem TACTICOS, co nie przeszkodziło w zakupie radaru SMART-S Mk2 dla jednego okrętu patrolowego „Ślązak” – fot. M.Dura
Rakieta Exocet jest naprowadzana aktywną głowica radiolokacyjną i zalicza się do najlepiej sprawdzonych bojowo – fot. M.Dura
Rakieta RBS-15 Mk3 jest naprowadzana aktywną głowica radiolokacyjną i jest największą rakietą proponowaną dla Marynarki Wojennej. Ma to swoje wady i zalety – fot. Saab
Rakieta NSM jest najmniejsza spośród KPR proponowanych Marynarce Wojennej – fot. M.Dura
Nie jest wykluczone, że teoretycznie polskie wymagania spełniają również chińskie rakiety przeciwokrętowe typu YJ-62 – fot. M.Dura
Rakiety RBS-15 Mk3 wykorzystywane na okrętach rakietowych typu Orkan są naprowadzane aktywną głowicą radiolokacyjną - fot. M.Dura
Rakiety przeciwokrętowe (na zdjęciu typu Harpoon) można było zamontować z łatwością na nawet tak niewielkich jednostkach pływających jak Standard Flex 300 – fot. M.Dura
Rakiety NSM wykorzystywane w Morskiej Jednostce Rakietowej są naprowadzane na podczerwień - fot. M.Dura
Być może należałoby sobie teraz odpowiedzieć, dlaczego Marynarka Wojenna sprowadzając małe okręty rakietowe projektu 1241 kupiła dla nich więcej rakiet typu P-21 z USN radiolokacyjną niż P-22? – fot. M.Dura
Swój system transportowy i załadowczy ma również Nadbrzeżny Dywizjon Rakietowy dla rakiet NSM - fot. M.Dura
Marynarka Wojenna wprowadziła cały system logistyczny pozwalający na przechowywanie, transport i załadunek rakiet RBS-15 Mk3 na okręty, za co zapłacono niemałe pieniądze – fot. M.Dura

Ministerstwo Obrony Narodowej nie tylko przesuwa termin rozpoczęcia przetargów na dostawę okrętów bojowych dla Marynarki Wojennej, ale dodatkowo niewiele robi by te przetargi przygotować wcześniej – ustalając np. jakie na tych okrętach ma być uzbrojenie. W przypadku rakiet przeciwokrętowych próbuje się przy tym ignorować to, co zarekomendowali wcześniej sami marynarze. Z tego powodu możemy zapłacić więcej, możemy dostać to, co nie jest optymalne i co gorsza – na pewno dostaniemy to później.

Ministerstwo Obrony Narodowej ma pełne prawo ustalać, co jest dla niego priorytetem, a co nie jeżeli chodzi o program modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP. Dlatego fakt przesunięcia terminu zakupu okrętów bojowych nie powinien nikogo bulwersować, no może poza bezsensownym tłumaczeniem przyczyn podjęcia decyzji o przerwaniu postępowania na „Miecznika” i „Czaplę”.

Resort obrony narodowej musi mieć jednak świadomość, że nowe jednostki pływające dla Marynarki Wojennej prędzej czy później i tak trzeba będzie kupić. Dlatego powinno się już teraz, bez wydawania pieniędzy, systematycznie przygotowywać do postępowania na „Miecznika” i „Czaplę”, tak by po ogłoszeniu przetargu przebiegało ono sprawnie, a budowa okrętów trwała jak najkrócej. Tymczasem Siły Zbrojne, w tym przede wszystkim Inspektorat Uzbrojenia, zapadły w błogi letarg.

Rakiety przeciwokrętowe (na zdjęciu typu Harpoon) można było zamontować z łatwością na nawet tak niewielkich jednostkach pływających jak Standard Flex 300 – fot. M.Dura

Utrudnia to bardzo działanie potencjalnym Wykonawcom - stoczniom (w tym przede wszystkim zagranicznym). Chcą one oczywiście zaproponować projekty korwet i patrolowców w programie „Miecznik” i „Czapla”, ale tak naprawdę nie wiedzą, jakie te jednostki mają rzeczywiście być. I nie chodzi tutaj o ich parametry taktyczno-techniczne, ale o wskazanie przez Gestora konkretnych systemów, dla których wcześniej trzeba zabezpieczyć i przygotować miejsce na pokładzie.

Czy rzeczywiście powinniśmy wiedzieć, jakie konkretnie uzbrojenie chcemy?

W Siłach Zbrojnych kompletnie ignoruje się fakt, że nie można zaprojektować okrętu nie wiedząc wcześniej np.: jakiej wielkości będzie radar obserwacyjny (od tego zależy wysokość i kształt masztu), jaki konkretnie typ rakiet przeciwlotniczych i przeciwokrętowych będzie na jednostce (od tego zależy wielkość miejsca, jakie trzeba zarezerwować na pokładzie dla wyrzutni i ewentualnie magazynu amunicyjnego) oraz jaki typ armaty głównej zostanie zastosowany (od tego zależy konstrukcja całej części dziobowej).

To jakiego typu system przeciwlotniczy zostanie wybrany decyduje o projekcie okrętu – fot. M.Dura

A tymczasem Inspektorat Uzbrojenia takich właśnie projektów okrętowych oczekuje. Dlatego poszczególne stocznie próbują jak w grze losowej trafić „w ciemno” w gusta wojskowych i proponują okręty z zestawami uzbrojenia i systemów pokładowych, które według tych stoczni: wcale nie muszą być dla nas najbardziej optymalne, ale są w tej chwili najbardziej „modne w Siłach Zbrojnych RP”. I najbardziej tanie, ponieważ poszczególni Wykonawcy mogą teraz ograniczyć cenę swojej propozycji oferując tańsze systemy uzbrojenia – o gorszych parametrach i mniejszych możliwościach, ale również spełniające polskie wymagania.

Przykładem może być izraelski, rakietowy system przeciwlotniczy Barak, który potencjalnie mógłby być zastosowany na polskich korwetach. Jest on oferowany w tańszej wersji Barak 1, który spełnia polskie wymagania i droższej wersji Barak 8, który również spełnia polskie wymagania, chociaż daje większe możliwości. Pytanie, co zostanie wybrane przez stocznię, która będzie miała wolną rękę – jest pytaniem retorycznym.

Trudno jest więc zrozumieć, jak Inspektoratu Uzbrojenia chce porównać koszty budowy okrętów „Miecznik” i „Czapla” od różnych producentów, przy braku ustalonych i wspólnych dla wszystkich kryteriów oceny. Może się więc okazać, że wygra projekt droższego okrętu, ale z tańszym uzbrojeniem (a więc o mniejszych możliwościach).

Najlepszym przykładem takiego działania jest: już „wybieranie” przez potencjalnych „Wykonawców – stocznie” armat kalibru 76 mm typu OTO Melara, jako armaty głównej (chociaż z teoretycznie można by zastosować armatę kalibru 57 mm) oraz proponowanie rakiet przeciwokrętowych NSM (tylko dlatego, że są one w tej chwili bez przerwy lansowane wśród polityków jako optymalne dla Marynarki Wojennej).

Okręt ORP „Orkan” jest obecnie uzbrojony w rakiety RBS-15 Mk3. Nadal nie wiadomo jednak w co będą uzbrojone korwety „Miecznik” – fot. Saab

Tymczasem to nie stocznie a wojskowi powinni decydować, jakie uzbrojenie zostanie zastosowane na polskich okrętach. I to nie na zasadzie „mody”, czy „wejść”, jakie mają poszczególne firmy do osób uważających się za decydentów, ale na podstawie poważnej i możliwej do skontrolowania analizy: zarówno parametrów taktyczno-technicznych, jak i potrzeb całych Sił Zbrojnych RP i sposobu działania samej Marynarki Wojennej.

Przy obecnym podejściu i z punktu widzenia formalnego powinno być tak, że po zakończeniu przetargu na okręty „Miecznik” i „Czapla” i wyborze konkretnej stoczni, w Inspektoracie Uzbrojenia powinny się rozpocząć postępowanie na wybór i zakup: rakiet przeciwokrętowych i przeciwlotniczych, radarów bojowych, systemów artyleryjskich, sonarów, itd. Pamiętajmy, że systemy te kosztują nawet kilkadziesiąt milionów dolarów (na jeden okręt) i nie powinno ich się w żaden sposób wybierać bez konkretnych WZTT.

Problem jest w tym, że takich WZTT prawdopodobnie nikt w Inspektoracie Uzbrojenia nie przygotował i nawet nie rozpoczęto dialogów technicznych, by takie dokumenty opracować. Tymczasem jeżeli typ np. rakiet zostałby wcześniej wybrany, to wtedy przy wyborze stoczni, w ramach jednego postępowania, Inspektorat Uzbrojenia, mógłby w pełni zrzucić na Wykonawcę odpowiedzialność za terminowe dostawy i integrację uzbrojenia - oraz od razu by wiedział, ile to wszystko będzie kosztowało. Aż dziw bierze, że nie wyciągnięto wniosków z budowy okrętu patrolowego „Ślązak”, gdzie Inspektorat Uzbrojenia stał się współodpowiedzialnym za opóźnienie.

Wygląda to tak, jakby komuś wyraźnie zależało, by nie było później czasu na pełną procedurę zakupu systemów uzbrojenia i by później sprzęt za dziesiątki milionów dolarów kupowano np. w ramach tzw. „pilnej potrzeby operacyjnej”. Liczą się prawdopodobnie na to, że i w tym przypadku nie padnie pytanie, dlaczego kupiono właśnie ten a nie inny system. Tak jak nie zapytano się np., dlaczego w okrętowym systemie walki na „Ślązaka” został zakupiony trójwspółrzędny radar wykrywania celów powietrznych SMART-S Mk2, podczas gdy wcześniej, na polskie okręty rakietowe typu Orkan, wybrano radar Sea Giraffe.

Na szczęście Polska otrzymała bardzo dobrą stację radiolokacyjną, ale w ten sposób mamy dwa różne urządzenia w niewielkiej Marynarce Wojennej - bez możliwości stworzenia jednolitego pakietu logistycznego. Oczywiście SMART-S Mk2 jest produkowany przez dostawcę okrętowego systemu walki TACTICOS – firmę Thales, a więc nie będzie większych problemów z ich połączeniem. Należy jednak pamiętać, że Marynarka Wojenna wcześniej zapłaciła również za integrację z TACTICOS-em radaru Sea Giraffe.

Na polskich okrętach zakupiono wcześniej radary Sea Giraffe i zapłacono za ich zintegrowanie z systemem TACTICOS, co nie przeszkodziło w zakupie radaru SMART-S Mk2 dla jednego okrętu patrolowego „Ślązak” – fot. M.Dura

Jednak po wyborze Stoczni Marynarki Wojennej, jako stoczni kończącej „Ślązaka” nie było już prawdopodobnie czasu na „ceregiele” z wyborem dostawcy radaru i to Thales zaproponował konkretne rozwiązanie. I tak prawdopodobnie ktoś w resorcie obrony może chcieć zrobić na „Miecznikach” i „Czaplach”.

Kto wybiera rakiety przeciwokrętowe na „Mieczniki”: Marynarka Wojenna czy Inspektorat Uzbrojenia?

Jak się okazuje „bezczynność” Marynarki Wojennej w sprawie systemów okrętowych może być tylko pozorna. Już wiemy np. że w przypadku rakiet przeciwokrętowych Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych (DG RSZ) przeprowadziło odpowiednią analizę i określiło, jakie rozwiązanie byłoby najbardziej optymalne na polskich okrętach.

Na nasze pytania „Czy prowadzone były analizy na temat optymalnej rakiety przeciwokrętowej dla MW, szczególnie jeżeli chodzi o RBS-15 i NSM” ppłk Szczepan Głuszczak, Rzecznik Prasowy Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych odpowiedział bowiem, że „Tak. Były prowadzone analizy na temat optymalnej rakiety dla MW. Biorąc pod uwagę efektywne wykorzystanie możliwości przeciwokrętowych rakiet zasadnym jest posiadanie na wyposażeniu Marynarki Wojennej KPR [Red. Kierowanych Pocisków Rakietowych] o dwóch różnych, niezależnych układach samonaprowadzania (USN)”.

Rakiety NSM wykorzystywane w Morskiej Jednostce Rakietowej są naprowadzane na podczerwień - fot. M.Dura

Jeżeli więc Morska Jednostka Rakietowa (MJR) wykorzystuje tylko pociski naprowadzane głowicą pasywną (wyszukującą źródła promieniowania termicznego) to na okrętach, wg. DG RSZ, powinny być rakiety naprowadzane aktywnie, z wykorzystaniem głowicy radiolokacyjnej (RBS-15, Exocet, Harpoon).

Inne podejście ma jednak Inspektorat Uzbrojenia który oczywiście potwierdził, że uwzględni analizy i wnioski opracowane przez Gestora (Marynarkę Wojenną), ale zaznaczył jednocześnie, że nadal bierze się pod uwagę oba rozwiązania.

„Oczywiście IU, jako Zamawiający, bierze pod uwagę wszelkie dokumenty, w tym analizy i uwagi przekazywane przez Gestora w całym procesie pozyskiwania Sprzętu Wojskowego”

płk Sławomir Lewandowski Główny Specjalista Inspektorat Uzbrojenia

Rakiety RBS-15 Mk3 wykorzystywane na okrętach rakietowych typu Orkan są naprowadzane aktywną głowicą radiolokacyjną - fot. M.Dura

Defence24.pl: „Ponieważ NSM są naprowadzane na podczerwień, czy to oznacza, że na okręty zostaną zakupione naprowadzane radiolokacyjnie rakiety RBS-15?” „MW jest w posiadaniu rakiet zarówno z termicznym jak i radiolokacyjnym system samonaprowadzania. Na dzień dzisiejszy nie wskazujemy konkretnego rozwiązania”.

płk Sławomir Lewandowski Główny Specjalista Inspektorat Uzbrojenia

Jak będą wybierane rakiety przeciwokrętowe na „Mieczniki”?

To, że wyraźne wskazanie Gestora uznano w Inspektoracie Uzbrojenia tylko za opinię to jedno. Bardziej jednak niepokoi fakt, że nadal nie jest jasne, jak będą wybierane rakiety przeciwokrętowe na „Mieczniki”. Na razie wiadomo jedynie, że nadal nie zostały one wskazane i że brane są pod uwagę różne typy KPR.

Defence24.pl: „Jakie rakiety przeciwokrętowe zostały już wybrane dla okrętów obrony wybrzeża MIECZNIK?: RBS-15, NSM, Exocet czy Harpoon?” „Nie zdecydowano jakiego typu rakiety przeciwokrętowe będą pozyskiwane dla okrętów obrony wybrzeża MIECZNIK. Brane są pod uwagę rożne typy rakiet, które spełniają określone dla nich wymagania”.

płk Sławomir Lewandowski Główny Specjalista Inspektorat Uzbrojenia

Nie są również gotowe dokumenty do uruchomienia postępowania, ani tym bardziej nie wiadomo, kiedy to postępowanie zostanie uruchomione.

Defence24.pl: „Jeżeli nie zostały wybrane to kiedy zostaną i kiedy zostanie ogłoszone postępowanie? Czasu jest niewiele, ponieważ zbliża się wybór Miecznika.” „Przygotowywane są dokumenty niezbędne do uruchomienia tego postępowania”.

płk Sławomir Lewandowski Główny Specjalista Inspektorat Uzbrojenia

Nie wiadomo nawet, czy takie postępowanie będzie w ogóle przeprowadzone. Wszystko bowiem wskazuje na to, że docelowe rozwiązania, jeżeli chodzi o wyposażenie, mają zaproponować …. Wykonawcy (stocznie), a Inspektorat Uzbrojenia z udziałem Gestora będzie je tylko oceniać pod względem zgodności z WZTT.

Defence24.pl „Czy stocznie przedstawiają swoje projekty w ramach programu Miecznik proponują na nich określone rakiety przeciwokrętowe, przeciwlotnicze, radar obserwacji głównej, typ sonaru i typ okrętowego systemu walki?”. „Wykonawcy, którzy zostaną zaproszeni do wzięcia udziału w tym postępowaniu będą zobligowani do przedstawienia Zamawiającemu projektu wstępnego okrętu, który powinien zawierać rozwiązania będące odpowiedzią na przekazane firmom wymagania ujęte w WZTT (Wstępne Założenia Taktyczno-Techniczne – dokument niejawny). Przy wyborze nowego SpW uwzględnia się m. in. jego parametry, perspektywę dalszego jego rozwoju, stopień unifikacji ze sprzętem znajdującym się już na wyposażeniu Sił Zbrojnych, możliwy transfer technologii, obsługę, serwis, itp. O tym jaki wybierzemy sprzęt zadecydują negocjacje z Wykonawcą, w których ważną rolę odegra Gestor tego sprzętu”.

płk Sławomir Lewandowski Główny Specjalista Inspektorat Uzbrojenia

Nie jest wykluczone, że teoretycznie polskie wymagania spełniają również chińskie rakiety przeciwokrętowe typu YJ-62 – fot. M.Dura

Przy takim podejściu Inspektorat Uzbrojenia nie uwzględnia jednak faktu, że prawdopodobnie („prawdopodobnie”, ponieważ WZTT nie jest jawne) każdy typ rakiety przeciwokrętowej, jaki jest oferowany na rynku zachodnim, spełnia nasze WZTT. Wykonawca nie może więc wiedzieć, co powinien nam zaoferować, by było to optymalne dla Marynarki Wojennej, bo z jego punktu widzenia najlepsze jest to, co jest tańsze.

Natomiast z technicznego punktu widzenia jest mu tak naprawdę wszystko jedno, ponieważ integracja rakiet przeciwokrętowych na okrętach nie stanowi dla stoczni żadnego problemu. Przykładem może być okręt Gowind 2500, który w wersji budowanej dla Egiptu jest uzbrojony we francuskie rakiety przeciwokrętowe Exocet MM40 Block 3 (naprowadzane aktywną głowicą radiolokacyjną), natomiast w wersji budowanej dla Malezji ma posiadać norweskie pociski NSM (naprowadzane głowica pasywną na podczerwień).

W obu tych przypadkach, typ rakiet wskazali Malezyjczycy i Egipcjanie a nie stocznia DCNS, wybierając ze wszystkich dostępnych na rynku pocisków. U nas ma być jednak inaczej. Projekt korwety Gowind 2500 dla Marynarki Wojennej, podobnie jak projekty jednostek proponowanych przez stocznie TKMS, Damen i Navantia, mają być bowiem dostarczone z konkretnym zestawem uzbrojenia. Trudno jest bowiem przypuszczać by poszczególni Wykonawcy zaproponowali tylko tzw. wersję bazową okrętów oraz katalog rakiet przeciwlotniczych, rakiet przeciwokrętowych, radarów, sonarów itd., które Inspektorat Uzbrojenia wraz z Gestorem będą później wybierali, według sobie tylko wiadomego schematu i bez WZTT.

Jakie rakiety są najlepsze dla Marynarki Wojennej?

Zgodnie z tym, co twierdzi Inspektorat Uzbrojenia, przy wyborze rakiet przeciwokrętowych mają być uwzględnione m.in. ich „parametry, perspektywa dalszego rozwoju, stopień unifikacji ze sprzętem znajdującym się już na wyposażeniu Sił Zbrojnych, możliwy transfer technologii, obsługę i serwis”.

W polskiej rzeczywistości, spośród pocisków dostępnych na rynkach, mogą być tak naprawdę brane pod uwagę cztery rozwiązania: RBS-15 (szwedzkiej firmy Saab), NSM (norweskiego koncernu Kongsberg), Exocet (francuskiego koncernu MBDA) i Harpoon (amerykańskiego koncernu Boeing). Są one podobne jeżeli chodzi o parametry i dają taką samą możliwość transferu technologii (czyli tak naprawdę – żadną).

Gdyby rzeczywiście uznano, że ważne są „perspektywy dalszego rozwoju” to wtedy z tej listy odpadłby amerykański KPR Harpoon, którego losy w Stanach Zjednoczonych nie są nadal określone (Amerykanie do dzisiaj nie rozpoczęli programu jego dalszego rozwoju, pomimo że rakieta ta ma nadal bardzo dobre osiągi). Pozostałe wymagania (w tym przede wszystkim „stopień unifikacji ze sprzętem znajdującym się już na wyposażeniu Sił Zbrojnych”) nie mają tak naprawdę znaczenia, ponieważ wielokrotnie z nich rezygnowano, czego przykładem jest jedyny w Polsce radar SMART-S Mk2 – wybrany na okręt „patrolowy” „Ślązak”.

Marynarka Wojenna wprowadziła cały system logistyczny pozwalający na przechowywanie, transport i załadunek rakiet RBS-15 Mk3 na okręty, za co zapłacono niemałe pieniądze – fot. M.Dura

Z logicznego punktu widzenia największe szanse powinny mieć wykorzystywane już w Polsce szwedzkie rakiety RBS-15 oraz norweskie NSM (Naval Strike Missile). Oba te pociski znajdują się bowiem w większej ilości na wyposażeniu Marynarki Wojennej: RBS-15 Mk3 na okrętach typu Orkan oraz NSM w Nadbrzeżnym Dywizjonie Rakietowym.

Swój system transportowy i załadowczy ma również Nadbrzeżny Dywizjon Rakietowy dla rakiet NSM - fot. M.Dura

Każda rakieta ma swoje wady i zalety

Porównując konstrukcje poszczególnych typów rakiet widać, że w każdej z nich, na różne sposoby, konstruktorzy starali się zwiększyć prawdopodobieństwo zniszczenia atakowanego celu. Najszerzej próbują działać w tej dziedzinie Rosjanie, którzy chcą zapewnić sobie przejście przez obronę przeciwlotniczą przeciwnika stosując na okrętach zarówno pociski z różnymi systemami naprowadzania (na podczerwień i radiolokacyjne), jak i zwiększając ich prędkość do ponad 2,5 Mach (rakiety P-800 Oniks). W ten sposób przeciwnik nie wie, z jakim zagrożeniem będzie miał do czynienia i będzie się musiał przygotowywać na wszystkie ewentualności – a to jest o wiele trudniejsze.

W przeciwieństwie do ponaddźwiękowych pocisków rosyjskich, konstruktorzy zachodni postawili tylko na mniejsze prędkości - nastawiając się za to na technologię stealth oraz manewrowość i „inteligentność”. Tak postąpił norweski koncern Kongsberg, który opracował stosunkowo niedużą rakietę NSM o małej, skutecznej powierzchni odbicia, a więc trudną do wykrycia. Jest to pocisk reklamowany jako „stealth”, a niewykrywalność potęguje się jeszcze niskim pułapem lotu. Norwedzy podkreślają dodatkowo, że ich rakiety NSM są całkowicie pasywne – ponieważ wykorzystują głowicę naprowadzającą się na źródło promieniowania termicznego.

Rakieta NSM jest najmniejsza spośród KPR proponowanych Marynarce Wojennej – fot. M.Dura

To co jest dobre przy Nadbrzeżnym Dywizjonie Rakietowym z kilkudziesięcioma rakietami nie musi być jednak dobre w przypadku okrętu, który ma tych rakiet tylko 4 lub maksymalnie 8. Tutaj zakłada się, że wyeliminowanie przeciwnika z walki musi nastąpić po trafieniu jednym pociskiem. Dlatego konstruktorzy Exocetów, Harpoonów i RBS-15 zaproponowali większe rakiety, automatycznie o większej skutecznej powierzchni (SPO) odbicia, ale za to przenoszące dwukrotnie większe głowice bojowe. Skutek wybuchu zwiększa dodatkowo sam, cięższy pocisk i pozostałe w nim paliwo.

Bardzo wielu specjalistów wątpi, czy jedna niewielka rakieta NSM może wyłączyć z walki duże i opancerzone okręty rosyjskie. Filmy z prób norweskich pocisków pokazują oczywiście trafienie w okręt-cel (i to dokładnie we wskazane miejsce), jednak zarejestrowane uszkodzenia prawdopodobnie nie wyeliminowałyby tej jednostki całkowicie z operacji. Mały ładunek bojowy ma zrekompensować w rakietach NSM możliwość trafienia dokładnie we wskazany punkt okrętu. Ale czy przy manewrującej jednostce pływającej i przy stosowaniu systemów kamuflujących rzeczywiście można na tym opierać swoją skuteczność?

Specjaliści przypominają również, że głowica naprowadzana na podczerwień jest oczywiście pasywna a więc niewykrywalna, ale ma ona również swoje wady. Jeżeli bowiem istnieją laserowe systemy zakłócania pocisków z przenośnych, rakietowych zestawów przeciwlotniczych klasy MANPADS, to mogą być również takie systemy przeciwko rakietom przeciwokrętowym. Zakłócenie głowic termicznych jest więc możliwe i łatwiejsze niż głowic radiolokacyjnych.

Dodatkowo badania dotyczące skutecznej powierzchni odbicia radiolokacyjnego wykazały, że tysiąckrotne ograniczenie SPO z 1m2 do 0,001m2 zmniejsza zasięg wykrycia tylko o 80%. Dlatego większą uwagę w Exocetach, Harpoonach i RBS-15 przywiązuje nie do kształtu rakiety, a do profilu lotu.

Rakieta Exocet jest naprowadzana aktywną głowica radiolokacyjną i zalicza się do najlepiej sprawdzonych bojowo – fot. M.Dura

Przykładowo już w starszych wersjach Exocetów (Block 2), w drugiej fazie lotu, w odległości około 9 km od celu rakiety te automatycznie zniżały pułap do wysokości zgodnej ze stanem morza (1-3 m), określonym przez systemy pokładowe. Pocisk może więc nawet lecieć pomiędzy falami, stając się tym samym niezmiernie trudnym do wykrycia, zarówno przez środki obserwacji technicznej jak i wzrokowej. Prawdopodobieństwo trafienia w kadłub małych okrętów zwiększono obniżając jeszcze bardziej pułap lotu rakiety na 300 metrów przed celem.

Dodatkowo, przy zadaniu rakiecie tzw. manewru kątowego, Exocet (i inne pociski tej klasy) mogą po przechwyceniu celu kierować się na cel fikcyjny, przesunięty w stosunku  do właściwego, który atakowany jest dopiero w ostatnim momencie. Pozwala na to stosunkowo szeroka wiązka radaru w głowicy, którego antena oczywiście zwiększa jej skuteczną powierzchnię odbicia, ale jednocześnie zwiększa zasięg i prawdopodobieństwo wykrycia przy locie na maksymalnych odległościach.

Rakieta RBS-15 Mk3 jest naprowadzana aktywną głowica radiolokacyjną i jest największą rakietą proponowaną dla Marynarki Wojennej. Ma to swoje wady i zalety – fot. Saab

Należy bowiem mieć świadomość, że przy prędkościach poddźwiękowych cel zadany przed startem pocisku może przemieścić się na dosyć dużą odległość i USN będzie go musiał później odszukać.

Najważniejszą zaletą radaru jest jednak możliwość działania w każdych warunkach atmosferycznych, nawet w takich, gdy skuteczność głowic termicznych wyraźnie spada. I to dlatego dla polskich, małych okrętów rakietowych projektu 1241 typu Tarantul-1 kupiono więcej rakiet typu P-21 z radiolokacyjnym USN niż P-22 - z głowicą termiczną.

Być może należałoby sobie teraz odpowiedzieć, dlaczego Marynarka Wojenna sprowadzając małe okręty rakietowe projektu 1241 kupiła dla nich więcej rakiet typu P-21 z USN radiolokacyjną niż P-22? – fot. M.Dura

Jak widać nadal trwa w tej chwili spór, który z pocisków przeciwokrętowych byłby najlepszy dla Marynarki Wojennej – i to spór, którego nie wiadomo dlaczego nie chce się w Siłach Zbrojnych jawnie i definitywnie rozstrzygnąć. Inspektorat Uzbrojenia tylko przyjął do wiadomości opinię gestora uważającego, że konieczne jest posiadanie pocisków o zróżnicowanych układach naprowadzania, ale nadal z niewiadomego powodu odkłada to, co powinno być wiadome przed wyborem projektu okrętu.

Tymczasem na pewno nie jest to instytucja, która ma kompetencję, by określać co będzie najlepsze dla polskiej floty. Od tego jest bowiem gestor współpracujący wcześniej w tych analizach z ośrodkami naukowymi – w tym przede wszystkim z Akademią Marynarki Wojennej.

Można mieć tylko nadzieję, że taka decyzja nie zapadnie w jakimś zamkniętym i nieokreślonym później gabinecie.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 47
Reklama
antonlraf
niedziela, 18 grudnia 2016, 20:08

Powiem przekornie oba typy rakiet zainstalować na jednostkach. Jak zrobili Izraelczycy na korwetach Saar 5 . Gabriel i Harpoon. Kwestia czy na Bałtyk duże okręty, ( a zatem drogie) są rozwiązaniem właściwym. Juz II wojna św pokazała że Batyk jest małym akwenem na którym króluje lotnictwo i małe jednostki. O tym najboleśniej przekonała sie i nasza marynarka. Duże wartościowe okręty odeszły do Anglii a nie walczyły z wrogiem na Bałtyku. Moim zdaniem rozwiązaniem tego sa mniejsze jednostki i tańsze ( np. StanFlex 700) które można przed wyjściem w może specjalizować ZOP, KR, inne. Za mniejsze pieniądze ale więcej . Z silnym lotnictwem i śmigłowcami pod parasolem ochronnym OPK można wiele.

oskarm
poniedziałek, 19 grudnia 2016, 10:31

antonlraf, Czy ty koedykolwiek policzyles czasowki dla twojego pomyslu ochrony okretow przez ladowa obrone przeciwlotnicza czy to ile samolotow bedziesz potrzebowal by zapewnic parasol nad flota? I ile to bedzie kosztowac? Chyba nie i stad takie dziwne pomysly na zasadzie "wydaje mi sie" wypisujesz.

m
poniedziałek, 19 grudnia 2016, 22:42

Ten przetarg w ogóle jest zbędny: kupiono licencję na korwety MEKO i powinno się dokończyć budowę okrętów tego projektu.

andrzej.wesoly
poniedziałek, 19 grudnia 2016, 12:53

Przepis na szybką i skuteczną naprawę i wzmocnienie polskiej floty: kupić jedną (a najlepiej dwie) fregaty typu OHP z Australii (typ Adelajde), a zaoszczędzone pieniądze wydać na okręty podwodne (pierwszy winien być kupiony jako używany) . Mniejsze okręty - np. Kormoran drugi egz.- budowę zlecić w polskich stoczniach prywatnych

Thorsten
poniedziałek, 19 grudnia 2016, 12:38

Po co kombinować i mnożyć byty, RBS-15 na okręty, a NSM niech bronią wybrzeża. Wprowadzanie kolejnych typów nie ma sensu. Wydaje się że sprawą kluczową jest jednak to, kiedy owe rakiety będą i czy w ogóle trafią na wyposażenie okrętów PMW.

waww
poniedziałek, 19 grudnia 2016, 12:36

Przyśpieszyć w wreszcie tą modernizację, niech nasza MW będzie nowoczesna i skuteczna! Nasze stocznie i inne zakłady tylko czekają na zamówienia. Dajmy im wreszcie szansę na rozwój, narozwój polskiego przemysłu, a fachowcom na pracę w kraju !

Patcolo
niedziela, 18 grudnia 2016, 17:28

Ja mam nieodparte wrażenie będąc szczurem lądowym iż wszyscy traktują Marynarkę Wojenną jak niepotrzebny wrzód na czterech literach. Problemem jest również fakt iż większość społeczeństwa nie rozumie i nie pojmuje roli Bałtyku dla RP. Pewnie zaraz przeczytam, że Bałtyk to sadzawka i do jego ochrony nie potrzeba okrętów - ktoś kto wygłasza takie brednie jest laikiem (nie zna roli jakie do tego morza i innego "sadzawkowego" Morza Czarnego lub Kaspijskiego przywiązuje Federacja i metod jakimi ta Federacja prowadzi działania wojenne) i konieczne jest wysłanie go na zresetowanie mózgu bo żadne argumenty do niego nie przemówią.

Marek
niedziela, 18 grudnia 2016, 22:45

Nie mylisz się. Niestety takie podejście do rzeczy w Polsce od dawna pokutuje.

Plush*
niedziela, 18 grudnia 2016, 20:55

To nie tak. Mysle ze rozumieja. Problem polega na tym ze ogrom potrzeb jest wielki. W zwiazku z powyzszym MW musi poczekac. Problem drugi to jak ta MW ma wyglądać.

Wafel
poniedziałek, 19 grudnia 2016, 11:46

Wiele niewielkich okretów rakietowych. Taniej i skuteczniej niz korwety na gloryfikowane jezioro jakim jest Bałtyk.

chateaux
czwartek, 22 grudnia 2016, 05:56

A czym te niewielkie okręty rakietowe się obronią przed najtańsza bombą kierowaną? Schowają się przed nią do jednego z polskich fiordów, czy bezpiecznych baz marynarki?

oskarm
poniedziałek, 19 grudnia 2016, 13:36

Wiele niewielkich okretów rakietowych = wiele latwych celow dla lotnictwa. Ciekawe ze nikt nir proponuje wielu niewielkich LIFTow jako WSB, czy wielu Pilic jako zamiennika Wisly, czy wielu FV433 Abbot zamiast Krabow...

Emeryt z Intelligence
poniedziałek, 19 grudnia 2016, 11:35

Po raz kolejny powtórzę swoje stanowisko odnośnie MW. Powinna zostać jedynie kompania honorowa do udziału w Ceremonii Rocznicy zaślubin z Morzem. To jest tak samo polskie morze jak duńskie, niemieckie,szwedzkie, fińskie, estońskie, łotewskie czy rosyjskie. Chrońmy nie morze ale nasze wybrzeże, do tego potrzebna jest jednostka Obrony Wybrzeża z arty i lotnictwem.Izrael już produkuje bezzałogowe kutry patrolowe. Do nadzoru naszego wybrzeża potrzebujemy kilka dronów, a nie fregat,.Baltyk być może jest ważny, ale dla Rosji jako środek zaopatrzenia OK, dla pozostałych państw to zwykle bajoro.

z cywila
poniedziałek, 19 grudnia 2016, 12:06

Kolego z "yntelu", widzę, że chyba nie jesteś po rozpoznaniu a po zwiadzie...Po pierwsze to proponuję pochylić się nad mapą bo jeżeli Rosja wkroczy na ścieżkę wojenną i będzie chciała zaopatrywać OK to wyrąbie sobie do niego drogę przez Litwę albo Polskę bo na pewno nie zaryzykują tworzenia jakichkolwiek morskich linii komunikacyjnych... A okręty są Polsce na Bałtyku potrzebne tak jak Rosji, Niemcom, Duńczykom, Szwedom, Finom, Łotyszom, Litwinom i Estończykom. Jakoś nie zauważyłem, żeby któreś z tych państw ograniczało wydatki na okręty wojenne, raczej powiększa...

xyz470
niedziela, 18 grudnia 2016, 16:04

Wystarczy spojrzeć na lata wodowania poszczególnych jednostek MW, a samo się nasuwa, że najpierw trzeba dokończyć program niszczycieli min, a potem okrętów podwodnych, śmigłowców ZOP i SAR. Przy braku środków finansowych opowiadania o CZAPLI i MIECZNIKU odłóżmy sobie na co najmniej 10 lat.

DARO
niedziela, 18 grudnia 2016, 16:02

Wg mnie należy teraz zbudować bliźniaka dla Ślązaka i obydwa okręty wyposażyć na wielozadaniowe korwety (fregaty OHP wycofać)- na teraz wystarczy... a w dalszej perspektywie zbudować 4 korwety rakietowe wielkości ok 60 m (za Kaszuba i 3 Orkany)

Marek
niedziela, 18 grudnia 2016, 22:43

Przebudowa Ślązaka na Gawrona, to rzecz jak najbardziej słuszna. Tyle, że zakup małych korwet już niestety nie. Nawet mimo tego, że są większe od Orkanów. To prosta droga dla naszych marynarzy żeby "na dnie z honorem lec". Zwróć uwagę na to, co Niemcy i Finowie szykują na Bałtyk. To okręty porównywalne wielkością do Gawrona. Przy czym niemiecka korweta przenosi tyle samo RBSów ile ma Orkan. Tyle tyko, że patrząc na rufę Orkana już wiadomo, że ma mikre szanse, żeby dostarczyć te rakiety tam, gdzie potrzeba. Mógłby to zrobić jedynie w towarzystwie innych okrętów z silnym OPL. To, co Ty proponujesz, miałoby nawet i może rację bytu. Tyle, że wówczas zamiast dwóch Gawronów musiałbyś mieć dwie działające w zespole z mniejszymi okrętami duże korwety naszpikowane porządnymi efektorami OPL i czymś w rodzaju Aegis. Minimum naszych potrzeb, to Gawron ukończony jak należy. Czyli porządna rakietowa OPL średniego zasięgu, która prócz niego jest w stanie chronić inne okręty i porty. Porządna rakietowa OPL bliskiego zasięgu, która ma chronić sam okręt. Artyleria małokalibrowa jako broń ostatniej szansy. Osiem RBSów, w nowej wersji, które prócz okrętów mogą pomacać Kaliningrad. ZOP i działo uniwersalne. Do tego odpowiedni zestaw sensorów. Trzy Mieczniki o zbliżonej wyporności uzbrojone podobnie, które nie muszą mieć tak wymyślnej siłowni jak Gawron, bo wystarczą takie jak w K-130. No i trzy Czaple, które od Mieczników różnią się większą autonomicznością, kosztem efektorów przeciwlotniczych średniego zasięgu. Jeśli chodzi o okręty patrolowe, od tego jest nie PMW a SG i dlatego powinny być realizowane z zupełnie innego koszyka.

oskarm
niedziela, 18 grudnia 2016, 22:01

DARO, Bez silnej OPL i przyzwoitego ZOP, takie 60 metrowe korwetki nie mają czego szukać na Bałtyku. Nie mamy wybrzeża jak Fińskie czy Szwedzkie.

armyypl
poniedziałek, 19 grudnia 2016, 11:24

Przyśpieszyć wreszcie cały proces lub wynienić w IU grupę odpowiedzialną za modernizację MW. Okręty typu Miecznik i Czapla bez problemu np.na licencji mogą wybudować polskie stocznie : MSR Gryfia, Nauta i Remontowa Shipbuilding a uzbrojenie doposażyć przy kooperacji oczywiście z z ich producentami . Wtedy będzie realna odbudowa przemysłu stoczniowego. Do tego każdy z okrętów wzmocnić ppr Piorun i co tylko można to zaimplementować polskiego wyposażenia . Przede wszystkim mniej biurokracji a więcej działania i dbanie o własny interes narodowy bo jeśli chcemy to wiele razem potrafimy. Wesołych Świąt !

As
niedziela, 18 grudnia 2016, 15:40

Żeby cokolwiek decydować trzeba mieć pieniądze. Nie wystarczy tworzyć pozory i dziesiątkami lat organizować uroczystości związane z podpisywaniem listów intencyjnych i głosić sztucznie nadymane przemówienia.

kasandra
niedziela, 18 grudnia 2016, 13:01

"Resort obrony narodowej musi mieć jednak świadomość, że nowe jednostki pływające dla Marynarki Wojennej prędzej czy później i tak trzeba będzie kupić. " Otóż nie byłbym taki pewien. Polska jest kompletnie odwrócona od morza. Nie ma koncepcji wykorzystania zasobów morskich i dostępu do morza. Nie ma doktryny morskiej, czyli jak bronić tego co się ma ale to mnie akurat nie dziwi. Bo jak się nie wie co się ma, to się nie wie jak tego używać a tym bardziej jak tego bronić i koło się zamyka... Rosja to kraj padlinożerca. Nie musi nic robić tylko wystarczy, że poczeka aż się sami rozłożymy. Pewnego dnia okręty rosyjskie po prostu wejdą do Gdyni i zamiast wyciągać konsekwencje u tych, którzy do tego doprowadzili, u nas będzie się panicznie szukać zgody dyplomatycznej na wejście. A nawet jak się nie znajdzie to się szybko napisze...

Mietek
niedziela, 18 grudnia 2016, 12:05

Racja.

Tom
niedziela, 18 grudnia 2016, 11:51

Rakiety NSM pomimo posiadanych zalet są mało skuteczne z uwagi na niewielką głowicę bojową.

Marek1
poniedziałek, 19 grudnia 2016, 11:27

Nie masz racji, po Bałtyku NIE pływaja wielkie krązowniki i niszczyciele. Na fregaty, korwety, czy okr. desantowe głowice NSM wystarczą w zupełnosci. Wszak nie chodzi o to, by okret rozerwać na strzepy, tylko wyłaczyć całkowicie z działań, a do tego jak najbardziej się NSM nadaje. Zwłaszcza, ze lądowe NSM moze swobodnie wysłać na wieksze jednostki wroga po 2 efektory jednocześnie z zaprogramowaną rózna trasą przelotu i różnymi kierunkami zsynchronizowanego w czasie ataku. Jednak jeśli chodzi o okrętowe KPR, to należy wybrać Exocet lub RBS15 Mk.3

Extern
niedziela, 18 grudnia 2016, 20:00

Ale z uwagi na zdolności głowicy naprowadzającej do analizy obrazu termicznego obiektu, te pociski potrafią trafić w najbardziej wrażliwe miejsce okrętu co rekompensuje małe zdolności burzące głowicy.

józef
niedziela, 18 grudnia 2016, 10:52

W Polsce zniweczy wszystkie plany BIUROKRACJA

Gran
niedziela, 18 grudnia 2016, 10:47

Myślę, że do Miecznika wybiorą NSM.

Boczek
poniedziałek, 19 grudnia 2016, 21:09

To zależy od heli. Jeżeli będą Lynxy to NSM. Jeżeli H225M to mogą być RBS15. Jeżeli wybiorą SH to chyba NSM, bo one trochę "słabe w uszach".

ERT
niedziela, 18 grudnia 2016, 10:42

"W Siłach Zbrojnych kompletnie ignoruje się fakt, że nie można zaprojektować okrętu nie wiedząc wcześniej np.: jakiej wielkości będzie radar obserwacyjny (od tego zależy wysokość i kształt masztu).... ." U nas jest odwrotne podejście. Najpierw określa się (ogranicza) wymiary główne okrętu, a potem: - chce się na nim upchać "wszystko", co w praktyce okazuje się niemożliwe - Miecznik, ale dotyczy to także nawet holowników; - projektuje się lub buduje okręty bezbronne (sic!) - Czapla / Ślązak. W tym przypadku nie powinno być problemu z ograniczonymi wymiarami, a jak się okazuje w praktyce są barierą nie do przejścia - Ślązak. Nie wiemy co chcemy, bo brakuje koncepcji wykorzystania i użycia MW RP.

Marek
niedziela, 18 grudnia 2016, 23:00

No to pooglądaj sobie Sa'ar 6. Może wówczas uświadomisz sobie ile w okręcie o wyporności Miecznika można zmieścić.

Boczek
niedziela, 18 grudnia 2016, 14:15

Zarówno M jak i C są uzbrojone po zęby. Na okrętach wielkości M+C nie ma najmniejszego problemu umieszczenia min. 8 SSM (2x4) i min 32 SAM (64 też możliwe) + 2 x RAM. To samo dotyczy 57 i 76 mm - WSZYSTKO JEDNO! Miejsca jest dostatecznie dużo! Zmieszczą się jeszcze torpedy, miny i kilkanaście, do kilkadziesiąt ton wyposażenia misyjnego. Nikt przy zdrowych zmysłach (no ale mamy don Antonio) nie podejmie decyzji o przestarzałych Exocet'ach czy o Harpoon'ach będąc użytkownikiem 2 typów pocisków, które są aktualnym state-of-the art (RBS-15 i NSM są w dodatku cruise missile). Pociski ponaddźwiękowe mają jedną jedyną zaletę - krótki czas osiągnięcia celu. Poza tym same wady, łatwe do wykrycia i dramatycznie ograniczone możliwości manewrowania w ostatniej fazie ataku. "Należy bowiem mieć świadomość, że przy prędkościach poddźwiękowych cel zadany przed startem pocisku może przemieścić się na dosyć dużą odległość i USN będzie go musiał później odszukać." 1Ma (poruszają się ciut poniżej) = ca. 1km w 3 s 100 km to 30 s - tyle potrzebuje NSM/RBS15 na dotarcie do okrętu przeciwnika 30 w (powiedzmy że taka jest prędkość maksymalna okrętu przeciwnika) to 15,5 m/s. W 30 s okręt przemieści się o 465 m. Z odległości około 15-20 km SSM 2-3 m nad wodą widzi już sylwetkę okrętu - ile to sekund kąta widzenia dla SSM panie komandorze? Czy nie lepiej pomyśleć zanim się coś napisze. Zresztą to ta sama odległość z której SSM może zostać wykryty, na reakcję zostało max. 6 sekund. "Ale czy przy manewrującej jednostce pływającej i przy stosowaniu systemów kamuflujących rzeczywiście można na tym opierać swoją skuteczność?" Na jakiekolwiek manewrowanie nie ma już czasu. Jakie manewrowanie? Sama maszyna sterowa potrzebuje więcej czasu na przesterowanie niż czas dolotu! Jedyne co można zrobić, to odsłonić dla CIWS nadlatujący missile, zasłonięty ewentualnie rogiem nadbudówki - jeżeli chodzi o jedynie o kilka stopni. " tysiąckrotne ograniczenie SPO z 1m2 do 0,001m2 zmniejsza zasięg wykrycia tylko o 80%." To jest chyba żart. 80% oznacza w tym przypadku brak jakiejkolwiek możliwości zwalczenia. Niemiecki Horten H IX, miał redukcję CRS o jedynie 20%. Dziś wiadomo, że gdyby Niemcy dysponowali 100-150 sztukami, wygrali by bitwę o Anglię, ze wzgledu na możliwy czas reakcji zredukowany z 10-20 minut do jedynie 8-10 minut, a w locie 15 ma nad poziomem morza do jedynie 2,5 minuty. Jeszce raz: CHODZIŁO O REDUKCJĘ CRS (zresztą niezamierzoną) o jedynie 20%. Model 1:1 został zbudowany i przetestowany pod względem CRS przez Northrop - stąd powyższe dane. "Dodatkowo, przy zadaniu rakiecie tzw. manewru kątowego, Exocet (i inne pociski tej klasy) mogą po przechwyceniu celu kierować się na cel fikcyjny, przesunięty w stosunku do właściwego, który atakowany jest dopiero w ostatnim momencie." Poważnie? To Exocet potrafi w międzyczasie to co RBS-15 i NSM już zawsze potrafiły? "Filmy z prób norweskich pocisków pokazują oczywiście trafienie w okręt-cel (i to dokładnie we wskazane miejsce), jednak zarejestrowane uszkodzenia prawdopodobnie nie wyeliminowałyby tej jednostki całkowicie z operacji." W przypadku NSM, to dokładnie wskazane miejsce to CIC. Ciekawe jak walczy okręt bez centrali operacyjnej. Przy pomocy jednej lub dwóch rezerwowych na mostku, jeżeli na nim coś jeszcze zostało. "W obu tych przypadkach, typ rakiet wskazali Malezyjczycy i Egipcjanie a nie stocznia DCNS, wybierając ze wszystkich dostępnych na rynku pocisków. U nas ma być jednak inaczej." To jest ewidentne kłamstwo! Oferenci (czyli ten, którzy w ogóle oddał ofertę w sensie oferty, a nie jak ci którzy nas olali - co wiemy od targów w Gdańsku) przedstawili całą paletę uzbrojenia do wyboru! "Jeżeli bowiem istnieją laserowe systemy zakłócania pocisków z przenośnych, rakietowych zestawów przeciwlotniczych klasy MANPADS, to mogą być również takie systemy przeciwko rakietom przeciwokrętowym." Proponuje spróbować zapoznać się z IRIS-T, jej sensorem optycznym. Tu dowiemy się dlaczego i jak oślepiające lasery zostały posłane do lamusa. IRIS-T nie da się oślepić! - zatem możliwe rowniez dla NSM ...i RBS-15 od Mk4, będzie posiadał obydwa systemy IR + radar.

sojer
niedziela, 18 grudnia 2016, 10:25

Przez 22 lata zwodowano dwa okręty - jeden w 2015 jeden w 2016... moim zdaniem tempo jest niezmienione, bo poprzedni rząd jak każdy inny dokonuje zakupów w taki sposób, aby dostawy odbywały się w następnej kadencji...

Lewandos
wtorek, 20 grudnia 2016, 04:10

Nie bierzesz pod uwagę faktu, że to 'bajoro' to korytarz transportowy produktów strategicznych... Bez marynarki, nie musi być W, żeby Ruscy mieszali na podejściach do portów, gazoportu, etc. A w razie W z Rosją, bez marynarki może się okazać, że nawet najbezpieczniejszy Szczecin przestanie być oknem na świat, bo gazoport/Świnoujście wysadzą Rosjanie, a Szczecin zostanie zablokowany przez Niemców... I na dostawy zostanie kolej z Czech...

KrzysiekS
niedziela, 18 grudnia 2016, 09:34

Z tego wynika jedno nie ma w ogóle planów długofalowych Panowie z marynarki są jak dzieci wchodzą do sklepu i tupaja nogami że chcą dzisiaj tą zabawkę a jutro inną.

tylo
niedziela, 18 grudnia 2016, 08:12

brac to samo co juz kpilismy czyli rbs 15 mk3

AS
niedziela, 18 grudnia 2016, 22:07

Zainwestować w jednostki zdolne do przenoszenia broni przeciwokrentowej +niska wykrywalność,małe gabaryty,ekonomiczna eksploatacja;)

Plush*
niedziela, 18 grudnia 2016, 00:02

MW RP to temat rzeka absama modernizacja trwac bedzie chyba dziesięciolecia

Perun
niedziela, 18 grudnia 2016, 09:18

Modernizacja będzie trwać dziesięciolecia pod warunkiem, że coś się robi a nie czeka jak obecny MON.

bolo
sobota, 17 grudnia 2016, 23:50

proste do przewidzenia. Na okrętach będą rakiety RBS15 po zdemontowaniu ich z Orkanów. A własciwie na jednym okręcie ORP Ślązak, który za 10 lat gdy Orkany będą szły do lamusa zostanie zmodernizowany z patrolowca do poziomu korwety. W tym też czasie czyli około 2030 rozpocznie się procedura pozyskania okrętów typu fregata z solidnym uzbrojeniem i wyporności około 5 tys. ton. Gazoport będzie działał już pełna parą i trzeba będzie zagwarantować spokojną pracę gazowcom na szlakach pozaeuropejskich. Dlatego będą potrzebne wieksze okręty niż Mieczniki i Czaple. Nieco wcześniej przejmiemy jednego używanego uboota niestety bez rakiet cruise. Ale razem z Orłem(który miejmy nadzieję kiedys opuści stocznię) będzie to dość skuteczna broń do ograniczania możliwości rosyjskiej floty bałtyckiej.

Autor komentarza
wtorek, 20 grudnia 2016, 22:18

Przed 39' wydaliśmy kupę kasy na zakup dwóch nowoczesnych niszczycieli, dużego stawiacza min i dwóch nowoczesnych oceanicznych okrętów podwodnych. Okazało się, że bez sensu. Kriegsmarine była od MW i tak wielokrotnie silniejsza, a nasza flota nie odegrała w wojnie obronnej żadnej roli. Za pieniądze wydane na zakup tych okrętów mogliśmy mieć 600-800 lekkich dział pancernych niszczycieli czołgów tks-d albo dwie setki w miarę nowoczesnych fokkerów XXI z nowym merkurym (zakup u producenta i licencja) Jedynym obecnie realnym przeciwnikiem Polski jest Rosja. W razie wojny możliwe są dwa scenariusze: 1. NATO się na nas wypnie i będziemy musieli bronić się sami. Wobec i tak ogromnej przewagi Floty Bałtyckiej inwestowanie w parę korwet jest dla Polski bezsensowne. 2. NATO nas wesprze - w takim razie wobec miażdżącej przewagi floty amerykańskiej, brytyjskiej, itp.nad rosyjską to czy będziemy utrzymywać parę małych okrętów więcej lub mniej nie odgrywa żadnej roli. Pieniądze które mamy znacznie sensowniej jest wydawać na rozbudowane wojska lądowe (plus opl) i lotnictwo. Jako marynarka wojenna powinny wystarczyć 2-3 patrolowce na misje, dywizjon nadbrzeżny i kompania reprezentacyjna MW na defilady.

sambor
środa, 21 grudnia 2016, 13:39

Od dawna jest wiadome, że sami musielibyśmy się utrzymać ok. tygodnia, żeby NATO zdążyło z jakąkolwiek pomocą

KrzysiekS
niedziela, 18 grudnia 2016, 20:32

Najpierw trzeba mieć ogólna koncepcję potem trzeba to ubrać w szczegóły i następnie konsekwentnie realizować tego wszystkiego brakuje. Wszyscy zajmują się poszczególnymi zamówieniami podstawowy błąd.

poznaniak
niedziela, 18 grudnia 2016, 20:32

Panowie rządzący czas najwyższy zacząć się interesować naszą mw .Do naszych portów wpływa coraz więcej kontenerowców ,gazowców,podpisana została ustawa o przekopie Mierzeji Wiślanej i wkrótce pełną parą zacznie pracować port w Elblągu,zastanówcie się czym obronimy żeglugę ,bo obecnie jakąś wartość bojową mają tylko nasze Orkany.Czy nie można by pomyśleć o jednostkach używanych tak jak zrobiły Rumunia czy Bułgaria?Przede wszystkim trzeba zacząć mówić o polskim wybrzeżu ,portach i o ich strategicznym znaczeniu,niech Polacy zaczną być dumni ze swojego morza.Nasze wybrzeże to nie zemsta Stalina ale nasza szansa na niezawisłość.Co do artykułu to już w PRLu wiedziano ,że rakiety muszą mieć różne rodzaje naprowadzania ,wiedziano ,że muszą być też duże jednostki stanowiące osłonę opl. dla mniejszych jednostek no i przede wszystkim już Bolek i Lolek w bajkach propagowali sprawę morską małym dzieciom.

kim1
poniedziałek, 19 grudnia 2016, 10:35

Do kupienia są zmodernizowane (nowe BCI, wr VLS 41, możliwość używania rakiet SM2) fregaty OHP Adelaide. Więc odkupić 2 szt. Mamy już do nich logistykę, wyszkolone załogi. W dalszej kolejności brać się za budowanie nowych fregat lub korwet rakietowych z nowoczesną OPL.

KrzysiekS
niedziela, 18 grudnia 2016, 20:10

Może się mylę ale biorąc pod uwagę geografię powinniśmy powiązać się ze Szwecją czysta geopolityka. SAAB powinno być naszym partnerem z PGZ wszystko co zamawiamy powinno być spójne ze Szwewcją MW. Innym partnerem PGZ i MON powinien być Rheinmetall, wszystko co jest związane z czołgami i BWP powinno być wspólne, pozostaje jeszcze OPL i Lotnictwo ale tu chyba wszystko powinno być kupione z USA ze względów czysto politycznych, zestawy rakietowe Homar moim zdaniem z Izraela i zamawiamy syka ppc w odpowiedniej liczbie.

oskarm
poniedziałek, 19 grudnia 2016, 10:35

KrzysiekS, Czyli co proponujesz, ze mamy budowac okrety na nasze otwarte wody pozbawione obrony przeciwlotniczej i wyposarzac je w sonary ZOP pracujace na wysokich czestotliwosciach, ktore swietnie nadaja sie do dzialania miedzy szkierami, ale maja za male zasiegi by skutecznie zwalczac okrety podwodne na otwartych wodach?

ant
poniedziałek, 19 grudnia 2016, 10:15

Racja. A gdyby jeszcze była wspólna ze Szwedami sieciocentryczność w zakresie zachodniego Bałtyku?

Tweets Defence24