Reklama

F-35 wychodzi na prostą. Przełom, czy kompromis? [ANALIZA]

16 kwietnia 2017, 11:52
Pentagon rozpatruje przerwanie programu F-35 – fot. Lockheed Martin
Myśliwiec STOVL F-35B w barwach US Marines odpalający rakietę powietrze-powietrze AIM-120 AMRAAM, fot. Darrin Russel/Lockheed Martin, af.mil
Myśliwiec F-35A, Fot. Master Sgt. Jeremy T. Lock/U.S. Air Force
F-35 wspierać będą F-22A, Fot. Master Sgt. Jeremy T. Lock/U.S. Air Force
Samolot F-35 Lightning II we wspólnym locie z historycznymi myśliwcami z okresu II Wojny Światowej P-51 Mustang i P-38 Lightning (pol. błyskawica) Fot. Staff Sgt. Staci Miller, U.S. Air Force
F-35B będzie mógł operować m.in. z pokładów brytyjskich i włoskich lotniskowców oraz amerykańskich okrętów desantowych, Fot. Crown Copyright
Pokładowy myśliwiec F-35C, fot. Mass Communication Specialist 3rd Class Wyatt L. Anthony, US Air Force
Myśliwce F-35A będą zastępować w siłach powietrznych USA i kilku innych krajów F-16 (na drugim planie), Fot. Master Sgt. Jeremy T. Lock/U.S. Air Force
Pokładowy myśliwiec F-35C podczas prób na pokładzie atomowego lotniskowca USS George Washington (CVN 73), fot. Mass Communication Specialist 3rd Class Clemente A. Lynch/U.S. Navy
Fot. Samuel King Jr./U.S. Air Force photo
F-35A może przenosić szeroki wachlarz uzbrojenia do rażenia celów powierzchniowych, w tym pociski manewrujące dalekiego zasięgu i bomby jądrowe B61 Mod 12. Na zdjęciu z naprowadzaną laserowo bombą GBU-12 Fot. U.S. Air Force/Jim Haseltine
Prezentacja pierwszych dwóch australijskich F-35A spotkała się z dużym aplauzem wśród uczestników 2017 Australian International Airshow na lotnisku Avalon pod Melbourne, fot. RAAF via Facebook
Pierwszy F-35I lotnictwa Izraela. Izraelskie maszyny to głęboko zmodernizowana siłami lokalnego przemysłu wersja F-35A. Kraj ten nie wyklucza także budowy maszyny dwumiejscowej. Fot. Mjr Ofer/IAF
Jednym z europejskich użytkowników nowych myśliwców są Królewskie Holenderskie Siły Powietrzne, fot. Ministerstwo Obrony Holandii
Grupa myśliwców F-35A Lightning II, fot. R. Nial Bradshaw/US Air Force
Oprócz US Marines na zakup samolotów skróconego startu i pionowego lądowania F-35B zdecydowały się także Wielka Brytania (na zdjęciu) i Włochy. Eksport wersji F-35C zbudowanej dla US Navy jest natomiast mało prawdopodobny, fot. A.Hładij/Defence24.pl
F-35A podczas lotu treningowego nad Arizoną, Fot. Tech. Sgt. Brandon Shapiro/US Air Force
W programie JSF konkurentem prototypowego samolotu myśliwskiego Lockheed Martin X-35, z którego wywodzi się F-35 był widoczny na zdjęciu Boeing X-32, fot. Edwards Air Force Base, USAF, wikimedia
Czy F-35 sprosta takim myśliwcom 5.generacji jak rosyjski PAK-FA? – fot. Wikimedia
Prawdopodobnie największym po USA użytkownikiem F-35 będzie Wielka Brytania, która deklaruje chęć nabycia 138 samolotów w wersji F-35B, Fot. Sgt. Natasha Stannard/US Air Force

Samolot F-35 Lightning II powstał nie tylko w celu zastąpienia kilku dziś eksploatowanych maszyn w Siłach Zbrojnych USA, ale przede wszystkim dla zachowania przewagi technologicznej, a co za tym idzie potencjału militarnego w obszarze bojowego zastosowania lotnictwa nad potencjalnymi przeciwnikami. Olbrzymie koszta związane z rozwojem, produkcją, a następnie eksploatacją takich maszyn jak F-117 czy B-2A, jak również F-22 Raptor skłoniły Amerykanów do pójścia w kompromisowe rozwiązanie – czyli stworzenie na bazie jednej maszyny kilku różnych konstrukcji dla poszczególnych rodzajów Sił Zbrojnych USA. 

F-35 jest wciąż próbą stworzenia uniwersalnego samolotu bojowego, która w dotychczasowej historii lotnictwa zawsze kończyła się porażką. Obecnie już wiadomo, że nie wszystkie założenia pierwotnego planu udało się pogodzić, a jak na razie koszt rozwoju konstrukcji znacznie przekroczył wstępne oczekiwania, nie mówiąc już o planowanych kosztach eksploatacji.

Zdj F-35
Pentagon rozpatruje przerwanie programu F-35 – fot. Lockheed Martin

Oprócz bazowania na wspólnej platformie i związanej z tym dużej unifikacji poszczególnych wariantów maszyny założenia programu opierały się na przyjętej nowej koncepcji prowadzenia walki powietrznej. Według niej współczesny samolot ma w pełni nadzorować środowisko walki sam nie będąc wykrytym, przetwarzać uzyskane dane w celu wypracowania koncepcji wykonania zadania oraz wykonać je w sposób jak najbardziej efektywny. Jest to tzw. koncepcja pętli OODA (Observe, Orient, Decide and Act).

F-35 powstał w wyniku realizacji programu Joint Strike Fighter (JSF), który wystartował w kwietniu 1995 roku z połączenia programów Joint Advanced Strike Technology (JAST) i Common Aftordable Lightweight Fighter (CALF). W ostatecznej rywalizacji maszyna koncernu Lockheed Martin pokonała konsorcjum Boeinga i McDonell Douglasa (wcześniej z rywalizacji wycofał się Northrop Grumman).

F-35 vintage
Samolot F-35 Lightning II we wspólnym locie z historycznymi myśliwcami z okresu II Wojny Światowej P-51 Mustang i P-38 Lightning (pol. błyskawica) Fot. Staff Sgt. Staci Miller, U.S. Air Force

Na bazie jednego płatowca stworzono więc trzy wersje, różniące się przede wszystkim przyjętymi rozwiązaniami układu napędowego i dostosowaniem do specjalnych założeń poszczególnych odbiorców czyli US Air Force (USAF), US Navy (USN) i US Marine Corps (USMC). Zakładana współzmienność konstrukcji i podzespołów na poziomie 80% jest obecnie nie osiągnięta i w zasadzie możemy powiedzieć, że mamy trzy odmienne maszyny (czasami zwane F-35/36 i 37 z porównywalną awioniką i głównymi sensorami na poziomie 20-30%).

Czytaj też: F-35A w Europie. Celem szkolenia z NATO

Powstały zatem trzy warianty:

– F-35A o konwencjonalnym starcie i lądowaniu (CTOL – Conventional Take Off and Landing) z  przeznaczeniem dla USAF i szeregu odbiorców zagranicznych;

– F-35B o możliwości krótkiego startu i pionowego lądowania (STOVL – Short Take Off Vertical Landing) przeznaczony dla USMC, lotnictwa i marynarki Wielkiej Brytanii oraz marynarki Włoch;

– F-35C zdolny do operowania z pokładu lotniskowca z wykorzystaniem katapult (CATOBAR - Catapult Assisted Take-Off But Arrested Recovery) dla US Navy (USN) i USMC.

F-35C
Pokładowy myśliwiec F-35C, fot. Mass Communication Specialist 3rd Class Wyatt L. Anthony, US Air Force

Na razie poza USA do grona odbiorców samolotów F-35 różnych wersji możemy zaliczyć Australię, Danię, Izrael, Włochy, Japonię, Holandię, Turcję, Wielką Brytanię, Norwegię, a liczba potencjalnych nabywców na pewno jeszcze się powiększy.

Uwarunkowania towarzyszące projektowi, zagrożenia i szczególne rozwiązania

Już we wstępnym etapie rozwoju zrezygnowano z kilku wymaganych wcześniej w lotnictwie rozwiązań. M.in. z dwóch silników (co od wielu lat było wymogiem np. US Navy), nowoczesnych rozwiązań działka pokładowego czy systemu wektorowania ciągu silnika. Także wbrew panującej od dłuższego czasu w lotnictwie USA opinii, że w misjach związanych z atakowaniem celów naziemnych dwuosobowa załoga jest bardziej efektywna (pilot prowadzi maszynę i przeciwdziała zagrożeniom, operator zajmuje się naprowadzaniem uzbrojenia) zdecydowano się wyłącznie na wersję jednomiejscową. Same wysokie właściwości stealth tego samolotu są głownie w jego przedniej sferze, natomiast z innych kierunków już nie tak bardzo.

Boeing X-32
W programie JSF konkurentem prototypowego samolotu myśliwskiego Lockheed Martin X-35, z którego wywodzi się F-35 był widoczny na zdjęciu Boeing X-32, fot. Edwards Air Force Base, USAF, wikimedia

Było to podyktowane nie tylko koniecznością uzyskania kompromisów w obszarze związanym z konstrukcją maszyny, ale również rosnącymi kosztami projektu. Zresztą od samego początku program trapiły permanentne niedoszacowanie kosztów i ich systematyczny wzrost co adekwatnie przekładało się na cenę pozyskania, a w konsekwencji i przyszłej eksploatacji.

Ciągłej zmianie ulegało również planowane do pozyskania ilości maszyn, które początkowo zakładały nabycie 1800 samolotów przez USAF, 800 przez USMC, 300 przez USN i 50-100 przez Wielka Brytanię. W 1998 roku planowano pozyskanie co najmniej 3 tys. samolotów dla USA i Wielkiej Brytanii oraz produkcję w ciągu kolejnych 40 lat  5-6 tys. tych maszyn. W kolejnych latach przyjęto, że USAF odbierze 1763 samoloty, USN 480, USMC 609 a Wielka Brytania 150. Przy czym zamówienia zagraniczne szacowano na ponad 700 maszyn.

Obecnie 2443 samoloty przeznaczone będą dla USA, 138 dla Wielkiej Brytanii, 100 dla Turcji, 72 dla Australii, 37 dla Holandii, 42 dla Japonii, 52 dla Norwegii, 40 dla Korei Południowej i 90 dla Włoch. Jednak wydaje się, że w kolejnych latach ilość zamówień wzrośnie, wraz z dojrzewaniem konstrukcji oraz koniecznością wymiany starzejących się maszyn obecnie będących w eksploatacji – dotyczy to zarówno USA, jak i innych krajów.

F-35A podczas lotu treningowego nad Arizoną, Fot. Tech. Sgt. Brandon Shapiro/US Air Force

F-35 miał się początkowo charakteryzować ośmiokrotną przewagą nad F-16 w zakresie niszczenia celów naziemnych czy trzykrotną, jeśli chodzi o zdolność do zbierania i przetwarzania informacji z pola walki.

Początkowo zakładano zwrotność maszyny na wyższą od F-16 (nawet czterokrotnie), by potem ją obniżyć do wartości porównywalnej, przy czym stwierdzono, że i tak 70 do 80% operacji z użyciem nowego samolotu będą stanowiły zadania związane z atakowaniem celów naziemnych a nasycenie nowoczesnymi rozwiązaniami konstrukcji i współpraca z innymi systemami bojowymi, pozwoli na prowadzenie przez nią walki powietrznej z dystansu. Pojawiało się też wiele opinii i opracowań według których F-35 nie byłby zdolny do uzyskania przewagi w manewrowej walce powietrznej nad najnowszymi myśliwcami rosyjskimi takimi jak Su-35 a co dopiero nowym PAK FA. Jednak są to tylko spekulacje nie poparte żadnymi konkretnymi argumentami.

Prawdopodobnie największym po USA użytkownikiem F-35 będzie Wielka Brytania, która deklaruje chęć nabycia 138 samolotów w wersji F-35B, Fot. Sgt. Natasha Stannard/US Air Force

Natomiast o wiele ciekawsze są wypowiedzi brytyjskich i włoskich pilotów latających wcześniej na Eurofighterach,a obecnie na F-35A. Mianowicie twierdzą oni, że w zadaniach wywalczania przewagi powietrznej ten pierwszy jest lepszą maszyną. Ma korzystniejszy współczynnik ciągu do ciężaru a przez to większą manewrowość. F-35A lepiej nadaje się do wykonywania precyzyjnych uderzeń na różne cele, szczególnie gdy wymagane jest podczas wykonywania takich zadań utrzymywanie prędkości ponaddźwiękowych. W przypadku prędkości poddźwiękowych Eurofighter wydaje się lepszą maszyną, szczególnie, że może przenosić więcej uzbrojenia (F-35, przenosząc uzbrojenie na pylonach podskrzydłowych, traci jeden ze swoich największy atutów – właściwości stealth). Również na średnim i wysokim pułapie dwusilnikowy myśliwiec ma lepsze charakterystyki niż jednosilnikowy. F-35 ma również ograniczony kąt ataku w zakresie prędkości ponaddźwiękowych.

Francuski Rafale z kolei wykazuje doskonałą zwrotność w niskim zakresie prędkości lotu i przy krytycznych kątach natarcia (jest w stanie lecieć do przodu przy kącie natarcia 1100) i podobnie jak Eurofighter ma bardzo korzystny współczynnik ciągu do ciężaru na poziomie 8.5. Jest również w stanie zachowywać manewrowość przy prędkościach rzędu 75-100 km/h co jest często wykorzystywane w manewrowej walce powietrznej.

Jednak trzeba przyznać, że obecnie wobec takiej maszyny jak F-35 zakłada się zwalczanie przeciwnika w powietrzu spoza granicy kontaktu wzrokowego, a więc wykorzystuje się przewagę, jaką daje niska wykrywalność, większy zasięg przenoszonego uzbrojenia i systemów wykrywania, a także przekazywania danych oraz pośrednio wysoki pułap i czy prędkość lotu.

F-35
Myśliwiec F-35A, Fot. Master Sgt. Jeremy T. Lock/U.S. Air Force

Co do samych własności stealth to też nie są one porównywalne do tych, jakie ma chociażby F-22A, aczkolwiek dają tej maszynie wyraźną przewagę nad konkurencją. Natomiast samo pojęcie niewykrywalności w obecnych czasach znacznie ewaluowało i nie jest obecnie możliwe uzyskanie za jej pomocą takich rezultatów jak dawniej. Związane jest to z dynamicznym rozwojem systemów wykrywania takich jak radiolokatory z inteligentnym kodowaniem sygnałów, technologie wielokrotnego wejścia i wyjścia (MIMO), cyfrowe kształtowanie wiązki czy RadCom (technika radiolokacyjno-komunikacyjna) oraz pasywnych metod wykorzystujących kolejne generacje systemów/stacji optoelektronicznych typu Infrared Search-and-Track (IRST), które już obecnie osiągają zasięgi wykrycia przekraczające 100 km.

Najnowsze, potężne radiolokatory zdolne do wykrycia samolotów o własnościach stealth są mało mobilne i bardzo kosztowne (nie stosowane w dużych ilościach), więc możliwe do wyeliminowania w walce. Co ciekawe możliwość wykrycia przez nie samolotu nie oznacza, że otrzymujące je np. stacja baterii plot będzie zdolna go wykryć czy przekazać niezbędne dane wyrzutni/rakiecie do jego strącenia.

Sama maszyna jest zdolna przekroczyć prędkość dźwięku bez użycia dopalacza, ale np. prędkość Mach 1.2 może być utrzymywana jedynie - według dostępnych informacji przez około 200-250 km. Samolot ma stosunkowo duży zasięg i promień bojowy (F-35A – 2220 km i 1135 km), które to parametry znacznie rosną gdy zastosujemy zbiorniki podwieszane.

F-35
Fot. Samuel King Jr./U.S. Air Force photo

O możliwościach samolotu decydują przede wszystkim jego sensory i zastosowana elektronika. A więc radar AN/APG-81 z aktywną anteną typu AESA, system optoelektroniczny AN/AAQ-40 EOTS, system walki elektronicznej AN/ASQ-239 Barracuda, system ochrony dookólnej AN/AAQ-37 DAS, układ integracji z sieciocentrycznym otoczeniem AN/ASQ-242 CNI, centralny komputer CNI oraz hełm pilota HMDS (obecnie Gen2 a z czasem Gen3).

Są to przełomowe technologie, które w połączeniu z silnikiem F135, systemy pozbywania się ciepła z elektroniki samolotu wykorzystującym paliwo czy materiałami absorbującymi fale radiowe dają dużą przewagę maszynie na polu walki oraz mogą być wykorzystane w innych nowych czy modernizowanych konstrukcjach. W czasie symulowanych walk to właśnie, głównie one decydowały o przetrwaniu F-35, a dużych stratach maszyn poprzednich generacji jak F-16 czy A-10 w starciu z przeciwnikiem o porównywalnym z USA potencjale.

F-35 USAF GBU-12
Fot. U.S. Air Force/Jim Haseltine

90% systemów zainstalowanych na pokładzie F-35 działa w systemie sieci informatycznej tego samolotu nadzorowanej przez zespolony system informatyczny (w F-22 jest to ok. 70% systemów pokładowych, B-2 ok. 60% a w F-15 już tylko 20%). Z kolei radiolokator AESA z reguły działa w systemie automatycznego przeszukiwania i wychwytywania sygnałów bez analizy ich pochodzenia czy własności. Te właściwości mogą z kolei zostać wykorzystane do zainfekowania systemów elektronicznych obsługujących zarówno radar, jak i nadzorujących cały system uzbrojenia, jakim jest samolot (element walki radioelektronicznej czy cyberataku).

W czasie realizacji programu napotkano wiele problemów technicznych i usterek stwierdzonych podczas testów F-35. Między innymi usterki systemu sterowania, silnika, chłodzenia elektroniki, flatteru usterzenia, kłopotów ze strukturalną wytrzymałością kadłuba, wadami instalacji paliwowej czy hełmu pilota oraz kłopoty z naziemnym systemem logistycznym (ALIS). Ogólnie przyznano także, iż wiele elementów maszyn okazało się mniej niezawodnych i wytrzymałych niż wcześniej zakładano.

Co ciekawe, liczbę zmian jakie m.in. wprowadzono do projektu ocenia się na 300 rocznie (najwięcej w latach 2007-2009 kiedy to liczba zmian oscylowała w okolicach 800 rocznie).

Obecny status programu

W sierpniu zeszłego roku pierwszy dywizjon US Air Force  (34 dywizjon myśliwski, 388 Skrzydła) uzbrojony w F-35 Lighting II osiągnął wstępną gotowość bojową (Initial Operational Capability – IOC). Stało się to pięć lat później niż planowane uprzednio terminy i po wydaniu na cały program nowego samolotu wielozadaniowego piątej generacji 110 mld USD. Pomimo tego wymagane możliwości samolotu są nadal nie osiągnięte. Związane jest to zarówno z problemami technicznymi dotyczącymi płatowca, jak i oprogramowania maszyny. Na razie zainstalowano na nich oprogramowanie Block 3I pozwalające na loty z przeciążeniem do 7g, na osiągniecie 9g trzeba będzie jeszcze poczekać (planuje się to osiągnąć w 2018 roku wraz z instalacją oprogramowania Block 3F), ale i tak, jak twierdzą piloci, samolot charakteryzuje się doskonałymi charakterystykami manewrowymi. Już dziś myśli się o nowej wersji oprogramowania Block 4. Problem jest z fotelami katapultowymi Martin-Baker US16E, jak na razie mogą ich używać piloci o wadze co najmniej 61,7 kg.

F-35B
Myśliwiec STOVL F-35B w barwach US Marines odpalający rakietę powietrze-powietrze AIM-120 AMRAAM, fot. Darrin Russel/Lockheed Martin, af.mil

Zgodnie z opublikowaną opinią Departamentu Obrony osiągnięcie przez F-35 pełnej gotowości operacyjnej w 2019 roku jest raczej mało prawdopodobne. Związane jest to nie tylko z kłopotami dotyczącymi właśnie oprogramowania, ale też układem sterowania działka  GAU-22A (w przypadku wersji F-35B/C z zasobnikiem strzelecki sam rozwój jest jeszcze bardziej opóźniony).

Jak na razie USAF planuje wykorzystywać swoje F-35A tam, gdzie ryzyko wystąpienia zagrożenia jest niewielkie, chociaż nieoficjalnie mówi się o możliwości wysłania tych maszyn na Bliski Wschód.

Obecnie intensywnie testuje się samolot (a w zasadzie całą rodzinę tych maszyn) zintegrowany z przeznaczonym dla niego uzbrojeniem w postaci kierowanych bomb rodziny JDAM, GBU-39 Small Diameter Bomb II czy GBU-12 Paveway II. Dochodzą do tego pociski rakietowe AIM-9X Sidewinder i AIM-120C AMRAAM. Równolegle prowadzone są inne testy np. poddawane ocenie są procedury związane z odkażaniem płatowca. Poza trwającymi równolegle w USA pracami nad nową generacją uzbrojenia przeznaczoną właśnie dla tych nowych maszyn (np. pociski powietrze-powietrze CUDA czy uniwersalny LRASM opracowywany przez Lockheeda) trwają również intensywne działania ze strony innych nowych użytkowników. Norweski Kongsberg dostosowuje swój Joint Strike Missile  (JSM), turecki Rokestan SOM-J, a Wielka Brytania z MBDA pocisk Spear. Wszystkie te typy będą przenoszone w wewnętrznych komorach uzbrojenia. Sam wachlarz przenoszonego przez samolot uzbrojenia i planowanych nowych systemów walki jest tak szeroki, że jest to kolejny atut tej maszyny.

Natomiast F-35 będzie również zdolny do odpalania pocisków manewrujących o znacznie większych możliwościach takich jak Storm Shadow czy AGM-158 A/B JASSM, ale z podskrzydłowych belek uzbrojenia.

USAF planuje pozyskać 1763 egzemplarze F-35A w celu zastąpienia większość używanych obecnie maszyn typów F-16 i A-10 Thunderbolt II. W tym ostatnim przypadku jak na razie może dojść do zmiany i w efekcie pozyskania zupełnie nowej generacji, dedykowanej maszyny wsparcia bezpośredniego. Pierwsze maszyny odebrał już Izrael (33 sztuki F-35I Adir pierwszej partii oraz 17 z kolejnej) oraz Włochy (docelowo 60 F-35A i 30 F-35B).

F-35 Australia
Prezentacja pierwszych dwóch australijskich F-35A spotkała się z dużym aplauzem wśród uczestników 2017 Australian International Airshow na lotnisku Avalon pod Melbourne, fot. RAAF via Facebook

Wyłomem w sukcesach eksportowych F-35A jest jak na razie Kanada i Singapur. Ten pierwszy kraj potrzebuje następcy C/F-18A/B od ok. 2025 roku. Lockheed, wywierając presję na udziałowca poziomu III, grozi zerwaniem kontraktu na produkcję komponentów do tej maszyny, która pozwala na utrzymanie ok. 10 tys. miejsc pracy i uzyskiwanie przychodu w wysokości 300 mln USD rocznie.

Singapur po analizie możliwości własnej floty (F-16 C/D Block 52+ i F-15S) doszedł do wniosku o odłożeniu w czasie pozyskania nowych maszyn pomimo zgody Amerykanów na montaż w nich wybranych przez to państwo środków łączności i transmisji danych.

Należące do US Marines F-35B jako pierwsze osiągnęły IOC w końcu lipca 2015 roku. Ogółem planuje się pozyskanie 353 egzemplarzy tych maszyn dla tej formacji. Zastąpią one obecnie już bardzo wyeksploatowane AV-8B Harrier II i część Hornetów. Jak na razie USMC kontynuuje żmudny proces wypracowania procedur ich eksploatacji na okrętach desantowych (typu LHA i LHD), co poprawiłoby wskaźniki osiągania przez nie gotowości bojowej i technicznej.

Rozpoczęto już testy F-35B z pociskami AIM-132 ASRAAM w nowej wersji i bombami kierowanymi Paveway IV zgodnie z zleceniem Brytyjskiego Ministerstwa Obrony. Ich pełne, formalne zakończenie ma być osiągnięte wraz z wdrożeniem oprogramowania Block 4.

F-35B RAF
Oprócz US Marines na zakup samolotów skróconego startu i pionowego lądowania F-35B zdecydowały się także Wielka Brytania (na zdjęciu) i Włochy. Eksport wersji F-35C zbudowanej dla US Navy jest natomiast mało prawdopodobny, fot. A.Hładij/Defence24.pl

Koncern Lockheed Martin cały czas liczy na zainteresowanie tą wersją maszyny nowych odbiorców (po wycofaniu się Australii z planów pozyskania 28 maszyn). Obecnie na F-35B zdecydowała się Wielka Brytania i Włochy, potencjalni nowi klienci to Korea Południowa, Singapur, Hiszpania, Turcja czy Indie.

US Navy testuje swoje F-35C w ramach prowadzenia operacji z lotniskowców (procedur eksploatacji na tych okrętach). Zmodyfikowano już hak do lądowania z użyciem lin hamujących i uporano się z wytrzymałością struktury. Powstał jednak kolejny problem związany z pionową oscylacją przedniego podwozia maszyny podczas startów. W trakcie takiej operacji piloci tracili na moment możliwość pełnego przyswajania danych prezentowanych na HMDS, mogą być uderzeni przez przewód doprowadzający powietrze oraz nie w pełni kontrolują awionikę maszyny. Poza tym skarżyli się na silny ból w okolicach głowy i szyi. Problem z prawidłową percepcją u części z nich utrzymywał się również przez jakiś czas po starcie z lotniskowca. Problem częściowo zanika podczas startu samolotu w pełni obciążonego. Planuje się go usunąć poprzez doraźne i długofalowe rozwiązania, które w efekcie mogą nawet doprowadzić do całkowitego przekonstruowania podwozia przedniego.

F-35C
Pokładowy myśliwiec F-35C podczas prób na pokładzie atomowego lotniskowca USS George Washington (CVN 73), fot. Mass Communication Specialist 3rd Class Clemente A. Lynch/U.S. Navy

Trochę w odmienny sposób podeszli do tego zagadnienia konstruktorzy wielozadaniowego Rafale M,  który samodzielnie wykonuje pierwsze kilkanaście sekund lotu po stracie z katapulty, bez potrzeby angażowania pilota. W ogóle jedną z zasad projektowania tej maszyny było uzyskanie dużej automatyzacji zmniejszającej skupienie uwagi pilota na prowadzeniu samolotu, co ma pozwolić mu na nadzorowanie przebiegu przez niego całości lotu (m.in. system VTAS – Voice, Throttle And Stick).

Osiągnięcie wstępnej gotowości operacyjnej przez pierwszy dywizjon F-35C US Navy ma nastąpić na przełomie 2018-2019 roku. Maszyny te w ilości łącznie 340 egzemplarzy zastąpią F/A-18C/D marynarki i USMC na pokładach lotniskowców.

Czytaj też: Super Hornety zamiast F-35? Decyzja w rękach Trumpa

F-35 dla Polski

Od pewnego czasu słyszy się o konieczności pozyskania nowych maszyn wielozadaniowych dla naszego lotnictwa w miejsce przestarzałych Su-22 i Migów-29. W tym kontekście mówi się też o F-35A. Jednak trzeba przyznać, że na razie możliwość ich pozyskania jest realna grubo poza rokiem 2020-2022. Wynika to poniekąd z obowiązującego obecnie harmonogramu badań, testów i samej produkcji maszyn już zamówionych przez inne państwa oraz realnych, ekonomicznych możliwości Polski mającej już obecnie trudności w realizacji PMT.

Trzeba jednak pamiętać, że posiadanie tak nowoczesnego samolotu jakim jest F-35, to jednak nie wszystko. Należy mieć doskonale wypracowaną koncepcję jego użycia oraz wprowadzić efektywny system eksploatacji. Przejęcie tego ostatniego wprost z sił powietrznych USA nie jest w przypadku Polski rozwiązaniem optymalnym, bo sprawia, że nowoczesna maszyna bojowa jakim jest F-35 jest dobra gdy jest w powietrzu (tu trzeba przypomnieć, że nasza doktryna militarna przewiduje prowadzenie działań obronnych, a nie ofensywnych, jesteśmy krajem granicznym NATO i nie mamy jeszcze dostatecznie zbudowanego systemu do prowadzenia samodzielnych operacji powietrznych).

F-35I Izrael
Pierwszy F-35I lotnictwa Izraela. Izraelskie maszyny to głęboko zmodernizowana siłami lokalnego przemysłu wersja F-35A. Kraj ten nie wyklucza także budowy maszyny dwumiejscowej. Fot. Mjr Ofer/IAF

Dobrze wie o tym Izrael, który wypracował adekwatny do własnych potrzeb system eksploatacji swoich statków powietrznych. Sam samolot z kolei musi współpracować z innymi systemami bojowymi, a nie być pozostawiony samemu sobie. O wartości maszyny decydować też będzie poziom wyszkolenia pilotów oraz zastosowana przez nich taktyka walki w powiązaniu z właściwościami, jaki ona daje i z uwzględnieniem zarówno możliwości, jak i słabości potencjalnego przeciwnika.

Analizy zachodnie mówią, że w starciu z najnowszymi rosyjskim samolotami bojowymi F-35 wychodził będzie zwycięsko w stosunku 2:1 (czasami podaje się 3:1), ale są to tylko analizy i nawet najlepsze symulacje nie odzwierciedlą tego co może się wydarzyć w rzeczywistości a już na pewno w tylko przewidywanej przyszłości.

Z drugiej strony nie stać nas na razie na pozyskanie (a co już mówić eksploatację) często deklarowanych 64 takich maszyn. A Polsce potrzeba ponad 100-120 maszyn bojowych by przynajmniej zrównoważyć potencjał Rosji do czasu wsparcia ze strony NATO. Ale jak na razie ważne jest też zapewnienie osłony dla tego co już posiadamy oraz w końcu wypracowanie taktyki użycia lotnictwa.

Szczupłość naszego lotnictwa bojowego wymaga dążenia do koncentracji wysiłku w  celu uzyskaniu przewagi nad przeciwnikiem w danym miejscu i czasie dla osiągnięcia założonych celów walki. Można to osiągnąć poprzez odpowiednie planowanie, współdziałanie rodzajów sił zbrojnych oraz techniczne i szkoleniowe przygotowanie lotnictwa bojowego do wykonywania samodzielnych działań zarówno defensywnych, jak i ofensywnych. Dobrze zaplanowane i skoordynowane operacje sił połączonych (wykorzystujące element zaskoczenia i lokalnej przewagi) stanowią podstawę do uzyskania lokalnych powodzeń, a te z kolei mogą wpływać na ostateczny wynik walki.

Jednym z europejskich użytkowników nowych myśliwców są Królewskie Holenderskie Siły Powietrzne, fot. Ministerstwo Obrony Holandii

Sama budowa i rozwój możliwości lotnictwa bojowego oraz wspierających go systemów przeciwlotniczych i walki radioelektronicznej jest procesem długotrwałym, wymagającym szeregu ważnych i wypracowanych decyzji, a przede wszystkim bardzo kosztownym.

Przy ewentualnym wyborze F-35 dla Polski nie należy również zapominać o tzw. czynniku ekonomiczno-gospodarczym. Każde z państw decydujących się na ten samolot otrzymało w zamian jakieś zobowiązanie ze strony USA (np. Norwegia i Turcja lokalizację centrum serwisowego silników Patt&Whitney F135 na Europę czy produkcję podzespołów i elementów płatowca).

Co prawda już teraz w Polsce powstają pewne jego zespoły, a strona amerykańska oficjalnie mówi o wzroście zaangażowania naszych firm w budowę i przyszły rozwój tej maszyny (nieoficjalnie proponuje się również montaż końcowy w naszym kraju) w wypadku jej wyboru. Te deklaracje trzeba skutecznie wykorzystać w przyszłości.

Podsumowanie

Obecnie po latach problemów i ciągłych kłopotów technicznych oraz opóźnień programu F- -35 Lighting II powoli wychodzi na prostą, uzyskując w międzyczasie nowe zdolności wprowadzane wraz z rozwojem oprogramowania maszyny i jej dalszą modernizacją. Jest to jak na razie jedyna alternatywa dla państw zachodnich lub z nimi w obszarze militarnym współpracujących na pozyskanie nowoczesnej maszyny V generacji będącej konkurentem dla maszyn generacji IV+ lub dopiero powstających generacji V z Chin lub Rosji.

Zgodnie z aktualnymi ocenami Lockheed Martina osiągnięcie pełnych możliwości produkcyjnych F-35 nastąpi w 2019 roku i do tego czasu ma znacznie spaść jej cena (w przypadku F-35A nawet poniżej 80 mln USD za sztukę).Obecnie zakłada się, że w 2020 roku latać będzie już 600 maszyn rodziny F-35, by w 2022 osiągnąć poziom 1000 egzemplarzy.

F-35 F-16
Myśliwce F-35A będą zastępować w siłach powietrznych USA i kilku innych krajów F-16 (na drugim planie), Fot. Master Sgt. Jeremy T. Lock/U.S. Air Force

Program JSF jest najbardziej skomplikowanym programem w historii lotnictwa, co automatycznie związane jest z generowaniem dużej ilości problemów natury technicznej czy ekonomicznej.

Sam wzrost kosztów nie wynikał tylko z problemów z konstrukcją, ale też z powodu opóźnień projektu, wzrostu kosztów pracy, materiałów, usług  czy surowców w tym właśnie czasie.

Ale sam program stymuluje już rozwój nowych technologii – chociażby nowego silnika GE który, pozwala na zwiększenie zasięgu F-35 o 30% bez wprowadzania żadnych istotnych zmian, daje o 10% większy ciąg co poprawia osiągi i przy tym powinien być znacznie tańszy.

Lockheed Martin, dążąc do zmniejszenia kosztów produkcji, ciągle ją udoskonala, np. dokonał zmiany systemu chłodzenia frezów, które do tej pory były chłodzone olejem a obecnie ciekłym azotem lub sposobu produkowania mocowania sterów kierunku z obróbki skrawaniem na wytłaczanie. Zmniejsza się też ilość wymaganych roboczogodzin przy produkcji egzemplarza maszyny.

Ani USA, ani ich sojusznicy nie mają obecnie żadnej innej alternatywy sprzętowej pomimo tego ,że już dziś wiadomo iż koszty eksploatacji tej maszyny będą znacznie wyższe niż poprzednich generacji (chociaż przeprowadzone symulacje opierają się na danych z eksploatacji floty dużo mniejszej i o mniejszym nalocie niż w wypadku starszych maszyn).

F-35B
F-35B będzie mógł operować m.in. z pokładów brytyjskich i włoskich lotniskowców oraz amerykańskich okrętów desantowych, Fot. Crown Copyright

Z drugiej strony Lockheed Martin promuje konkurenta w postaci demonstratora wielozadaniowego F-16V (Viper). Jest to poniekąd świadomy zabieg związany m.in. z użytkowaną obecnie flotą ok. 4000 tych maszyn w 27 krajach świata. Już kilka krajów (Grecja, Korea Południowa, Tajwan) zdecydowało się na modernizację swoich maszyn w oparciu o oferowane w demonstratorze F-16V komponenty. Kilka jest poważnie zainteresowanych takim rozwiązaniem (Singapur, Bahrajn). Dodatkowym powodem jest nieformalny ban na eksport F-35 do krajów Bliskiego Wschodu, co związane jest z protestami Izraela, który chce utrzymać przewagę technologiczną w regionie. 

F-16 obecnie traci już wyraźną przewagę nad najnowszymi maszynami oferowanymi przez Rosję czy Chiny (ten ostatni kraj najprawdopodobniej wprowadził już do eksploatacji samolot przewagi powietrznej V generacji J-20 i oferuje na eksport wielozadaniowy FJ-35/J-35) oraz zdolność do penetracji warstwowych systemów obrony powietrznej czy wspierających je elementów walki radioelektronicznej.

F-35 który miał go zastąpić (w założeniu u wszystkich dotychczasowych użytkowników a nie tylko USA) jest de facto maszyną zupełnie innej klasy i przeznaczeniu bojowym. Główną rolę (oprócz możliwości) odgrywa też obecnie jego faktyczna cena oraz pewne uwarunkowania techniczno-taktyczne konstrukcji (np. niewielka skuteczna powierzchnia odbicia w zamian za małą ilość zabieranego uzbrojenia w komorach wewnętrznych).

Czy starszy, zmodyfikowany (poprzez instalacje sensorów i wyposażenia z nowszej maszyny) samolot jest w stanie skutecznie się przeciwstawić najnowszym rozwiązaniom ze wschodu? Tak do końca nie wiadomo i tylko realne starcia bojowe dadzą na to pytanie właściwą odpowiedź?

Co do samej oceny to należy zdawać sobie sprawę, że pozyskujemy samolot na kilka kolejnych lat, stale rozwijany nie tylko przez indywidualnych użytkowników, ale również globalnie.

Rosja: Pierwsze PAK-FA jeszcze w 2013 roku?
PAK-FA w locie – fot. Wikimedia

Trzeba też przyznać, że w chwili rozpoczęcia projektu F-35 budowano jeszcze F-22A, a więc koncern Lockheed Martin nie starał się na siłę wprowadzać w nim nowatorskiej filozofii wykorzystania czy  nowoczesnych, ale i w konsekwencji drogich rozwiązań konstrukcyjnych. Trochę prawdy jest również w tym, że amerykanie nie chcą udostępniać (nawet największym sojusznikom) technologii dotyczących budowy najnowszej generacji płatowca czy niektórych jego systemów.

Niewątpliwie ma to sowie odzwierciedlenie w ilości zamawianych samolotów przez niektóre kraje (Japonia, Korea Południowa, Turcja), które to postanowiły stworzyć własne maszyny kolejnej generacji (odpowiednio programy X-2, KFX i TFX). Możliwe, że chcą one w pewien sposób uniezależnić się od dostaw i wpływów amerykańskich, ale też widzą rosnące zagrożenie ze strony, w przypadku krajów azjatyckich - Chin.

Zresztą sami Amerykanie otwarcie mówią o rozpoczęciu nowych programów maszyn kolejnych generacji jak chociażby samolotu szóstej generacji dla US Navy realizowanego w ramach programu F/A-XX oraz projektu następcy F-22 dla US Air Force. 

F-35 F-22
F-35 wspierać będą F-22A, Fot. Master Sgt. Jeremy T. Lock/U.S. Air Force

W USA działania F-35 wspierać będą F-22A, wywalczające przewagę w powietrzu, a nie dostępne dla reszty świata. Według przewidywań analityków zachodnich w wypadku konfliktu z Chinami czy Rosją należy z ich strony spodziewać się prowadzenia operacji lotniczych za pomocą dużych formacji w obszarze kilkunastu różnych zadań wykonywanych jednocześnie lub w niewielkich odstępach czasowych (przynajmniej w pierwszym etapie działań) na wielu kierunkach. To w połączeniu ze strefową obroną przeciwlotniczą, elementami walki radioelektronicznej czy wsparciem ze strony innych rodzajów wojsk zmusza państwa takie jak USA, ale też Polska do utrzymywania stosunkowo licznej floty samolotów bojowych. Jednak dotychczasowi odbiorcy maszyn F-35 (zastępujący nimi starsze maszyny) zamawiają ich znacznie mniej. Może to spowodować sytuację, że nie będą oni w stanie wypełnić zadań NATO w ramach sojuszniczego wsparcia i kolektywnej obrony, bo to, co będą posiadać, wystarczy jedynie do obrony własnej przestrzeni powietrznej. Co zrobi wówczas Polska, ze swoim niewielkim i niesamodzielnym w działaniu lotnictwem?

Z drugiej strony już obecnie wiadomo, że F-35, wykorzystując swoje największe atuty, nie współpracuje ze starszymi maszynami. Przekazywanie danych za pomocą Link 16 równoważne jest ujawnieniu się dla przeciwnika, a wykorzystanie zamontowanych nowych systemów jest niemożliwe, bo starsze maszyny takich nie mają.

To wszystko pokazuje, że sam samolot (pomimo jego wysokich kosztów pozyskania) to dopiero mały etap w całkowitym procesie właściwej jego eksploatacji, dostosowania i wypracowania pożądanych metod użycia.

Czytaj też: F-35 nowym "koniem roboczym" NATO?

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 64
Reklama
Stanisław.
środa, 17 kwietnia 2019, 22:24

Święty Józef z Kupertynu jest czczony jako patron lotników oraz pilotów wojsk NATO.

Jarek
sobota, 6 kwietnia 2019, 10:35

Jednosilnikowy,mocno awaryjny,słabe osiągi,jak zwykle polityka a nie logika wygrała.Są lepsze maszyny SU,F jest tylko odpowiedzią na nie,amerykanie starają się dogonić te konstrukcje.

prawieanonim
poniedziałek, 17 kwietnia 2017, 14:56

Porównanie z Eurofighterami będzie miarodajne dopiero ok 2020 roku po wgraniu softu który umożliwi walkę manewrową z pełnym wykorzystaniem możliwości samolotu.

Antex
wtorek, 18 kwietnia 2017, 03:21

Dopiero po 2025 czyli po wgraniu 15 wersji poprawek do tego softu ...

sojer
niedziela, 16 kwietnia 2017, 18:08

1994: Su-22 są przestarzałe i trzeba je zastąpić. 2017: Su-22 będą wykorzystywane (do podtrzymania zdolności) do 2025. 2040: F-16 są przestarzałe i trzeba je zastąpić... Program jest skażony grzechem pierworodnym jakim jest rozpoczęcie produkcji przed zakończeniem fazy rozwojowej oraz zaangażowanie do kooperacji wielu krajów i przedsiębiorstw z wielu stanów. Cel udało się osiągnąć: pomimo 6 lat opóźnień opóźnień i przekroczenia kosztów, programu nie da się skasować, bo bronią go kongresmeni, którzy mają część produkcji lub bazy lotnicze w swoim stanie, a nawet gdyby samolot okazał się bezwartościowy to nie ma dla niego alternatywy. LM obiecał samolot tańszy w zakupie i eksploatacji od F-16, co miało być osiągnięte przez masową produkcję dla marynarki, piechoty morskiej i lotnictwa oraz wszystkich sojuszników. Powstał jednak monopolista tak drogi, że większość krajów zakupi 30-50% tego co zamierali, tj. Holandia 37, Belgia 34, Dania 27, Włochy 90, UK ? Program będzie kontynuowany, a do 2040 zostanie zbudowanych 2000 samolotów dla USA i sojuszników. Swoją eskadrę 12 sztuk Polska kupi najpewniej po 2040 roku dla zastąpienia F-16

razor
poniedziałek, 17 kwietnia 2017, 11:16

ech... bo tylko SU22 sa zdolne przenosic w polsce bomby kaskadowe i termobaryczne pozostale samoloty nie maja takich mozliwosci, oczywiscie ze sa przestarzale produkcja zostala zamknieta w 1990roku ale wycofujac je ze sluzby odcinamy sobie pewne mozliwosci

BUBA
poniedziałek, 17 kwietnia 2017, 10:44

Samoloty klasy F-18 E/F, Rafale czy Eurofightera są lepszym rozwiązaniem od F-35, ze względu na tańsze koszty zakupu , eksploatacji i zaawansowane systemy uzbrojenia. Nie wspominając o F-16V który jest rozwiązaniem dla biedoty i państw trzeciego świata lotniczego jak Polska. Modernizacja Su-22 to doskonały przykład braku kompetencji w porównaniu do Prowlera czy Tornado, samolotów starszych lub w podobnym wieku, a o wiele bardziej zaawansowanych i lepiej modernizowanych. Niestety niewiedza i brak kompetencji w MON powodują że Polskie Siły Powietrzne nie są w stanie wywalczyć dominacji w powietrzu nad Polską. Ciężkie maszyny przewagi powietrznej nie istnieją w umysłach generałów, ekspertów i polityków.

gregor
niedziela, 16 kwietnia 2017, 23:33

Nikt nigdy nie obiecywał ze samolot będzie "tańszy w zakupie i eksploatacji od F-16". Założenia była takie że koszt zakupu i eksploatacji F-35 (sumaryczny dla wszystkich wariantów) nie będzie wyższy niż porównywalny koszt w odniesieniu do samolotów które miał zastąpić czyli A-10, F-16, AV-8 i F-18. W praktyce i tak nie da się tego porównać chociażby z tego powodu ze produkcja AV-8 i A-10 skończyła się dawno temu a wszelkie przeliczenia cen sprzed 20-30 lat na dzisiejsze większego sensu nie mają bo przy tak odległych czasowo porównaniach nawet uwzględnienie inflacji daje wątpliwy rezultaty. Dziś F-16 z zasobnikiem nawigacyjno-celowniczym i kompletnym systemem WRE kosztuje ponad 60 mln $ (podstawowy wariant block 50/52 a nie 60 czy V) zaś najnowsze F-15 powyżej 90 mln $. Redukcje zamówień na które się powołujesz są przede wszystkim efektem redukcji budżetów obronnych. Dania od lat eksploatuje ok 30 F-16 mimo że zakupiła ich blisko 80. Holandia zakup 85 F-35 planowała w czasach gdy użytkowano ok setki zmodernizowanych F-16 (a kupiono ich 213). Problem nie tyle jest cena samolotu tylko wielkość budżetu MON. Jak się wydaje o połowę mniej (w ujęciu % PKB) na obronność niż 20 lat temu to trzeba szukać oszczędności. A wielkość budżetu MON zależy od priorytetów państwa. I skończcie płakać że nas nie stać, 15 lat temu dokładnie takie samo biadolenie towarzyszyło zakupowi F-16, że jesteśmy za biedni na nowe samoloty wielozadaniowe, że ich eksploatacja rozłoży budżet MON itd. Ktoś jeszcze pamięta ile łez nad kosztami tego zakupu wówczas wylano?

*.*
środa, 19 kwietnia 2017, 15:47

Sytuacja może być dziwna. Technologie ukrywane przed sojusznikami mogą być szeroko dostępne dla nieprzyjaznych hakerów.

Arek
niedziela, 16 kwietnia 2017, 15:48

Polska powinna kupić 19 sztuk irańskich myśliwców stealth Ghaher-313. Warto się zawczasu zainteresować bo lada moment odbędzie się oblot. Po uzbrojeniu w polskie rakiety przeciwlotnicze nowej generacji Piorun zapewnią nam dominację powietrzna nad Europą za ułamek ceny F-35

Gall Anonim
wtorek, 18 kwietnia 2017, 12:42

To na pewno nie jest maszyna przeznaczona do sprzedawania jej najwierniejszemu sojusznikowi największego wroga.

m
wtorek, 18 kwietnia 2017, 11:10

Zaraz się zacznie wywód o PZL-230 :) Ja jednak wolałbym MIG-37 Ferrret E - ładnie wyglądał w katalogu modeli :)

dkdkdkddiddi
wtorek, 18 kwietnia 2017, 19:11

F-16 pierwsze wersje tez nie były żadną rewelacją- ale dzięki modułowej konstrukcji i stałemu ulepszeniu średniak stał się koniem roboczym NATO. W zupełności wystarczający do osiągnięcia celów większości misji :)

gts
niedziela, 16 kwietnia 2017, 15:21

Swietny artykul pokazujacy jak to na przelomie wiekow myslano ze mozna stworzyc sprzet do wszystkiego i to taniej niz sprzet dedykowany. To co sie sprawdza w scyzorykach nie sprawdzi sie w tak roznorodnym srodowisku jak zadania wojsk powietrznych. Program JSF mial zbyt optymistyczne zalozenia. Po krotce znow wracamy do sensownego wniosku ze tak sie nie da i trzeba to wymyslic inaczej. Tu odpowoddzia jest program FVL ktory bazuje na podobnych zalozeniach ale realizowany jest w sposob odmienny. Tu decydwnci doszli do wniosku ze potrzeba unifikacji w tych miejscahc ktore stanwoia najwyzszy koszt zarowno zakupu jak i utrzymania/serwisu co za tym idzie skupaiaja sie na silnikach, przekladniach czy czescisch ruchomych... reszta dopasowujac do wymagan. Oczywiscie ze jesli mozna zastosowac te sama klapke rewizji w jednym kadlubie to dlaczego nie w innym, ale nic na sile... w JSF wszystko jest na sile bo ma byc wspolne. Tak jest z awionika gdzie miliardy linijek kodu zunifikowanego rozwiazania, sa trudniejsze do ogarniecia i drozsze do zaprojektowania niz miliony linijek w 3-4 osobnych rozwiazaniach... wspolna ma byc baza, reszta musi byc dostosowana do potrzeb, wszystko co jest ponadto rodzi komplikacje a co za tym idzie opoznienia. Co do F-35 sytuacja jest jaka jest i nic tego nie zmieni. Mial byc to tani wol roboczy ale tani nie bedzie. Wolem natomiast zostac musi bo nie ma zadnej alternatywy dla krajow zachodnich. Srednio mi tu wypada prownanie do Rafale czy Eurofightera a zwlaszcza stawianie go w szranki z PAK FA. Sory ale chyba kazdy rozumie ze nawet gdyby F-35 spelnial wszystkie poczatkowe wymagania byloby mu daleko do dedykowanych maszyn przewagi powietrznej. Idea budowy f-35 byl tani stealth w sieciowym srodowisku oslaniany (to bardzo wazny punkt) przez F-22!!! Brak F-22 to de facto zawaleniw sie cslej doktryny. Nawet euopejksie kraje stawiajace na F-35, posiadaja i beda posiadsc maszyny przewagi powietrznej. Pokazalo to ostatnie Red Flag i to jest jednynie sluszna koncepcja. No coz nas biedakow moze nie byc stac na F-35 i samolot przewagi powietrznej. Problem w tym ze na razie nie mamy zadnej koncepcji a wielki niedobor jakichkolwiek samolotow. Autor pisze o 120 samolotach ja czytalem o pelnych 9 eskadrach czyli 144 maszynach, ktore potrzebuje nasze lotnictwo. Bol jest taki ze na samoloty przewagi powietrznej nas nie stac i musimy sie decydowac na F-16 / F-35 oraz liczyc na oslone sojusznicza. O ile zastapienie F-35 takim samolotem wydaje sie niemozliwe (w koncu to on ma przejac role starego F-16, a nie ma samolotu przewagi powietrznej o mozliwosciach stealth na rynku) zostaje nam na te dekade F-16, na przyszla prawdopodobnie duet F-16 i F-35. Po prostu z koncepcji prowadzenia dzialan potrzebny jest choc jeden typ stealth, dlatego kupowanie zamiast F-35 Eurofightera nie jest sluszne. Tandem F-35 Eurofighter juz jest ok. Jednak jak we wszystkim liczy sie czas i miejsce, a na te chwile jak w innych silach i krajach trzeba czyms zastepowac stare konstrukcje albo w ogole uzupelniac braki. Co do sytuacji z F-35 w USA. Chlopcy maja nega problem po skasowaniu Raptora i wersji pokladowej. Hornet nawet w wersji E/F Block 3, jest zbyt okrojonym samolotem w stosunku do Tomcata i oczekiwan floty. F-22 juz nie jest produkowany, a F-15 to latajace muzeum. Dlatego jak bumerang wraca koncepcja nowego samolotu dla USAF I USANAVY, moze jednego w dwoch wersjach a moze 2 roznych. F-35 musi kooperowac z innym samolotem (nazwijmy go teraz mysliwcem przewagi powietrznej, ale czego beda oczekiwac amerykanie dopiero sie dowiemy) i dlatego taka madzyna musi powstac. Trzeba wypelbjc czyms luke po Eagle'ach, Tomcatach i Raptorach, poniekad tez po Hornetach/Growlerach... na szczescie chyba juz do maadrych glow dotarlo ze samolot bliskiego wsparcia musi byc odmienna konstrukcja. W koncu wszystko rozchodzi sie chocby o optymalna predkosc dzialania. Wiadomo ze nie da sie skonstruowac jednego samolotu idealnego w w tak szerokim zakresie predkosci. No mozna, np wyposazajac go w skrzydla o zmiennej geometrii, ale wszyscy wiemy jak kosztowne w obsludze jest to rozwiazanie, ktore zreszta przyczynilo sie do odeslania na emeryture Tomcata. F-35 jest wielkim kompromisem, jak autor napisal powstal w momencie kiedy wszyscy wiedzieli ze bedzie latal w duecie z F-22. Teraz wiemy ze obnizane wielokrotnie wymagania i parametry sprawily ze nie jest tak kolorowo jak mialo byc. Do tego liczne opoznienia w programie sprawiaja ze ta maszyna jawi sie jak rozwiazanie, ktore nie jest zadawalajace, ale nic innego nie ma. Wszelkie starsze rozwiazania w dobie postepu elektroniki i wykrywania co raz bardziej traca na znaczeniu.

razor
poniedziałek, 17 kwietnia 2017, 11:14

jesli dla ciebie F15 to latajace muzeum to to samo powinienes napisac o F16. zreszta F15 i jego nastepca F22 to samolot przewagi taktycznej w powietrzu zas F16 i jego nastepca F35 to samoloty wielozadaniowe....

BUBA
poniedziałek, 17 kwietnia 2017, 11:10

Gwarantuje Tobie że wielu forumowiczów i dygnitarzy MON nie zwraca uwagi na to że F-16 jak i F-35 w wypadku konfliktu z równorzędnym przeciwnikiem muszą działać w parach F-22 i F-25, a wcześniej F-16 i F-15. W Polsce mamy tylko zachować pozory skuteczności od wielu lat w czym uczestniczy niestety dużo pism branżowych, a nie być rzeczywiście skuteczni. Nikomu w MON nie chodzi o obronę polskiego nieba, co widać po sprzęcie jaki mamy i jak o niego dbamy.

Arado
niedziela, 16 kwietnia 2017, 15:08

Gdy cena faktycznie spadnie do 80mln$ to do tego trzeba doliczyc drugie to samo na uzbrojenie,service,dopasowanie baz,aktualizacje oprogramowania itd.Czyli jakies 650mln zl.Zakladajac nabycie 100 egzemplarzy 60-70mld zlotych.Olbrzymia,wrecz niewobrazalna suma ale koszt mozna rozlozyc na 10-20 lat.Ale podniesienie poziomu bepieczenstwa ma swoja cene...

Gall Anonim
wtorek, 18 kwietnia 2017, 12:39

"Olbrzymia,wrecz niewobrazalna suma" Rząd kierowany przez Donalda Tuska wydał jednorazowo z budżetu naszego państwa 26 mld PLN na ratowanie strefy euro. Według twoich rachunków wychodzi, że za taką kupę forsy można by kupić spokojnie 32 sztuki F-35, czyli akurat tyle żeby zastąpić nimi obecnie będące na wyposażeniu Wojsk Lotniczych Su-22M4.

m
niedziela, 16 kwietnia 2017, 14:31

Pomimo wszelkich zachwytów nad F-35 widać wyraźnie, że będzie to maszyna wyspecjalizowana w atakowaniu celów naziemnych / ew. nawodnych, Polsce zaś bardziej są potrzebne maszyny myśliwskie. Biorąc pod uwagę szczupłość środków i co za tym idzie niewielką liczbę maszyn, na jakie nas stać, ciągle optymalny wydaje się wielozadaniowy samolot bojowy tj. F-16. Jeden samolot to mniejsze utrudnienia organizacyjne i szkoleniowe, koszty itd. choć i zagrożenia - w końcu jeden typ może wyłączyć z eksploatacji pojedyncza katastrofa wymagająca wyjaśnienia, nie będzie on także jednakowo skuteczny w każdym obszarze zastosowań. Na naprawdę optymalne rozwiązanie w postaci rasowego myśliwca wielozadaniowego i oddzielnego samolotu do zadań uderzeniowych, obu w odpowiednio dużej liczbie, Polski zwyczajnie nie stać, a zakup F-35 zanim ten samolot zostanie sprawdzony (a są przykłady niezbyt udanych myśliwców amerykańskich tj. F-104) jest naprawdę ryzykowny.

pytanie do Daviena
niedziela, 16 kwietnia 2017, 21:31

Nie tylko F-104: był jeszcze "myśliwiec", który jak F-35 miał być "do wszystkiego" i dla każdych rodzajów wojsk - F-111 się nazywał. Czy przypadkowo był tego samego producenta co "udane" F-104 i F-35?

Fapi
niedziela, 16 kwietnia 2017, 20:09

Nie. To bedzie maszyna do atakowania celow naziemnych, nawodnych lub powietrznych z odległosci uniemozliwiajacej przeciwnikowi wykrycie. I wogle w twojej wypowiedzi brak jest logiki.Czy Polska powinna posiadać jeden typ samolotu wielozadaniowego czy poza wielozadaniowym jeszcze samolot uderzeniowy ? Skoro to drugie rozwiazanie uznajesz za optymalne to dlaczego nie podoba ci sie pomysl kupienia 'uderzeniowych' twoim zdaniem F-35 ? I czy zdajesz sobie sprawe ze w zadaniach strikte myśliwskich f-35 bedzie lepszy od F16 ? Ze F-16 nie posiada tych zalet ktore posiadaja dwusilnikowe samoloty przewagi powietrznej ?

Jaca
niedziela, 16 kwietnia 2017, 15:29

Renomowana brytyjska Defence Evaluation and Research Agency ocenia szanse na zwycięstwo Su-35 z F-22 i F-35 oraz innymi przykładowymi konstrukcjami zachodnimi: - F-22 (radar AESA APG-77 + AIM-120D) 10:1 - F-35 (radar AESA APG-81 + AIM-120D) 6:1 - Rafale (radarem AESA RBE2-AA + Meteor) 3,5:1 - Tajfun (radar AESA Captor-E + Meteor) 3,5:1 - Gripen NG (radar AESA Raven + Meteor) 1,6:1 - F-15C Golden Eagle (radar AESA APG-63V(3) + AIM-120D) 1,5:1 To znaczy, ze w walce na każdy F-35, średnio 6 Su-35 zostałoby wyeliminowane. Według analityków Lockheed Martina i USAF stosunek strat w walce z rosyjskimi nowymi wersjami MiG-29 i Su-27 wynosiłby w wypadku F-22 aż 30:1. Dla F-35 ten współczynnik wynosi 3:1, a dla współcześnie używanych myśliwców F-16, F/A-18 i F-15 oscyluje w okolicach 1:1. Jak widać w walce powietrznej F-35 jako maszyna myśliwska ustępuje tylko F-22.

tadek
niedziela, 16 kwietnia 2017, 13:29

F35 w Europie na ćwiczeniach !!! ..nieprzypadkowo..pewne jest że sprawdzą możliwosci S400 i reszty zarówno w obwodzie kaliningradzkim jak i całe przedpole Piotrogradu gdzie jest ustawiona szczególnie silna OP Rosji..prawdopodobnie po doświadczeniach izraelskiego F35 w Syrii to będzie SZOK dla Rosjan..z ESTONII do PIOTROGRADU tylko 200 km...wszystko pomiędzy w zasięgu.F35..

Victor
niedziela, 16 kwietnia 2017, 19:49

Pojawienie się F-35 w zasięgu sensorów rosyjskiej OP daloby korzyści tylko rosjanom pozwalając na precyzyjne określenie charakterystyk radarowych i podczerwonych nowego samolotu. Nie tylko nie byłobyżadnym szokiem ale w przyszłości pozbawiłoby F-35elementu zaskoczenia. Rosjanompozwoliłoby na wypracowanie procedur wykrywania samolotu. To byłaby głupota. A co do odległości to rakety OPL będą zawsze szybsze od samolotu.

anda
niedziela, 16 kwietnia 2017, 18:49

szok to będzie ale dla USA bo Rosjanie sprawdzą faktyczne możliwości F a szczególnie tą słynną niewykrywalność co tylko od przodu a nic od tyłu?, szok to przeżył Izrael jak mu zdjęli dwa samoloty w tym F-35.

Karol
niedziela, 16 kwietnia 2017, 17:58

To chyba operatorzy S400 sprawdzą jak widać F35... I wyniki tych testów pozostaną ich tajemnicą. A piloci co mają sprawdzić? Jak Rosjanie zaczną strzelać, to znaczy, że wykryli, a jak nie zaczną to że nie wykryli? Zejdź na ziemie.

magazynier
wtorek, 18 kwietnia 2017, 18:01

Ratunku!!! Nie kumam!!! "Francuski Rafale z kolei wykazuje doskonałą zwrotność w niskim zakresie prędkości lotu i przy krytycznych kątach natarcia (jest w stanie lecieć do przodu przy kącie natarcia 1100) i podobnie jak Eurofighter ma bardzo korzystny współczynnik ciągu do ciężaru na poziomie 8.5. Jest również w stanie zachowywać manewrowość przy prędkościach rzędu 75-100 km/h co jest często wykorzystywane w manewrowej walce powietrznej". F-35 ma być niewidzialny, a F-104 miał być super szybki- reszta była nieważna. Koniec będzie ten sam. P.S. Satelity rozpoznania radarowego wykrywają ruchome cele wielkości samochodu( Rosja), lub peryskopu lodzi podwodnej (USA) i przekazują dane w czasie rzeczywistym. To niewidzialne staje się widzialne. Amen.

Maciej
środa, 19 kwietnia 2017, 12:53

Walki manewrowe przy prędkościach 75-100 km/h? to chyba podczas I wojny światowej. Wg. naszego pilota MIG-29 z którym miałem przyjemność rozmawiać ten zakres wynosił od ok. 400 do 800 km/h, mówił również o tym że gdyby udało się doprowadzić do bezpośredniego starcia to szczególnie w górnych zakresach prędkości przede wszystkim liczy się kondycja pilota i jego przygotowanie tu pilot jest ograniczeniem nie maszyna. Ten stosunek masy do ciągu 8.5 skąd masz te dane?

fx
niedziela, 16 kwietnia 2017, 13:26

Chiny nie potrafią zrobić silnika i kupują stare sowieckie konstrukcje od Rosji a my mówimy o V generacji którym J 20 i jemu pochodne nie są i nie będą bez technologii których Chiny nie posiadają i posiadać jeszcze przez długi czas nie będą.

capusta
niedziela, 16 kwietnia 2017, 23:02

Silnik do J20, WS-15 będzie do 2020 roku.

Obalaczmitow
niedziela, 16 kwietnia 2017, 18:12

Jak to tylko 2:1 przecież davien czy analityk sie nie podniosą po tej informacji. I nie jest niewidzialny z każdej strony? Przecież od kilku lat davien, analityk, Olo twierdza ze bedą latać dookoła Rosjan i je zestrzeliwać jak kaczki. A tutaj jeszcze piszą za nowe rakiety przeciwlotnicze bedą odpalać spod skrzydeł wiec utracą mityczna niewidzialność, i jeszcze piszą ze nie są tak manewrowe jak staruszek f16. A całe analizy dotyczące walki z Rosjanami nie uwzględniają ze parametry rosyjskich radarów podawane publicznie są zwykle mocno zaniżane i wbrew temu co piszą nasi wikipediowy eksperci Rosjanie technologie AESA i GaN mieli juz dużo wcześniej i do chwili kiedy nie osiągneli technologii uzyskania w pojedynczym module 2x większej mocy niż Amerykanie nie widzieli żadnej znaczącej przewagi w tym rozwiązaniu. O szepczących radarach przez litość nie będę pisał. Ale jak pare osób o tym od lat pisało to nasi znafcy pisali ze sie nie znają. Fizyka to fizyka ale dla wielu na tym forum to czarna magia, wiec liczba bzdur w jakie wierzą i je powielają jest wielka jak czarna dziura. Juz słyszałem tutaj o izolowaniu silników, pochłanianiu przez owiewki i płatowiec całego promieniowania fali radarowej, zakrętach orczykowych i niezwykłej zdolności manewrowych przypisywanych tylko magicznym zdolnościom. A teraz hełm pilota ma dawać niesamowita przewagę, a oprogramowanie ma zwiększać odpornośc płatowca na siły zaginające i rozciągające - istna magia. Mnie do tej pory uczono ze to wytrzymałość materiału i jego policzenie przestrzenne z innymi elementami tworzą wytrzymałość ale jak widać teraz wystarczy zbudować samolot z papieru i po napisaniu odpowiedniego kodu będzie miał wytrzymałość stali. Magia

Gość
poniedziałek, 17 kwietnia 2017, 12:32

Jeżeli NATO ma być skuteczne w Europie w starciu z Rosją to musi stworzyć globalny zintegrowany system operacyjnego użycia swojego lotnictwa oraz zbudować wspólną wielowarstwową obronę przeciwlotnicza i antyrakietową. A do tego droga bardzo daleka. Europejskie elity roją o "różnorodności" demograficznej kontynentu i już wręcz otwarcie do tego dażą, zapowiadając presję na te kraje, które na multi-kulti patrzą z obawą ale nie potrafią myśleć transatlantycko czy choćby tylko kontynentalnie o zagrożeniu III wojną światową.

ABS
poniedziałek, 17 kwietnia 2017, 21:15

Tylko po co? Rosjanie nie są w stanie przejść przez obecną obronę NATO.

wunderwaffe
poniedziałek, 17 kwietnia 2017, 12:29

Zakładając najczarniejszy scenariusz polegający na ataku Rosji na Polskę to jedyne czym wesprze nas NATO w początkowej fazie konfliktu, będzie ich lotnictwo. Być może wsparcie lotnicze będzie jedyną formą pomocy Polsce jaką zdąży udzielić NATO, zanim wróg zajmie nasz kraj. Jaki z tego wypływa wniosek? Nie potrzebujemy wielkiego lotnictwa na które i tak nas nie stać, ale powinniśmy skupiać się na wybudowaniu i osłonie wielu lotnisk dla samolotów NATO i na utrzymaniu kraju tak długo, aż nadejdzie odsiecz (o ile nadejdzie...). Jednak aby wybić z głowy agresorowi bandycki atak nuklearny na Polskę musimy mieć skuteczną, odwetową broń jądrowa, której nie zastąpi żadna armia, żadne lotnictwo, żadną marynarka ani żaden sojusz.

vcxxv
czwartek, 20 kwietnia 2017, 20:06

kolego co do atomu pelna zgoda. z 2-3 oceaniczne OP do tego jako nosiciele. ale nie wyobrazam sobie zajecia Polski bez zapewnienia sobie panowania w powietrzu

ax
wtorek, 18 kwietnia 2017, 14:25

dobrym straszakiem na Rosjan w sprawie uzycia taktycznej broni A są Jasmmy. Doleca do naprawdę wielu reaktorów atomowych w elektrowniach gdyby Putin chciał wykonać deeskalacyjne uderzenie taktyczną bronią jądrową. Dlatego na gwałt potrzebujemy opl dla obrony lotnisk (i to nie powinny być dwa lotniska z bomboskładami ale 10). Na gwałt znaczy w ciągu roku albo dwóch... a nie 5 czy 8. Następny punkt priorytetowy to warstwowa obrona przeciwpancerna dla wojsk operacyjnych i OT.

Polanski
poniedziałek, 17 kwietnia 2017, 22:41

Wiesz jak trudno walczyć bez własnego lotnictwa? Myślę, że jest to jedna z zasadniczych rzeczy która nie pozwala Putinowi myśleć o agresji.

snorkel
środa, 19 kwietnia 2017, 01:21

JSF. Rozwiniecie tego skrotu wszystko mowi. Samolot moze jest dobry, ale do bombardowania. Mysliwcem przewagi nigdy nie bedzie.

Davien
środa, 19 kwietnia 2017, 09:41

F-35 nigdy nie miał byc mysliwcem przewagi powietrznej, tylko mysliwcem wielozadaniowym i ta role spełna b. dobrze.

Willgraf
środa, 19 kwietnia 2017, 00:37

Kolejna sciema lockheeda przed planowanym zakreceniem kurka z dolarami przez Pentagon

Fighter
czwartek, 20 kwietnia 2017, 11:16

"Poland a anti-ballistic missile base. The document was signed in Warsaw by U.S. Secretary of State Condoleezza Rice and Polish Foreign Minister Radoslaw Sikorski. The United States will help modernize the Polish army, Washington has committed itself to defend the Polish in the event of an attack, Poland will take over a dozen (probably 19) Patriot PAC-3 missiles from the U.S. Army and part of the agreement is that the Polish Air Force will start contracting about the purchase of “several additional multi-purpose aircraft (about 50) F-16”. The replacement of the MiG-29 cannot be suspended any longer, and the F-35 is not an option by several reasons (not available in time, affordability). After the purchase of 50 more F16s Poland will not have a fighter requirement until the late 30s.So, the facts show Poland is no longer a JSF candidate, certainly not in near term."

Stefan
czwartek, 20 kwietnia 2017, 15:24

Koszmarny angielski. Małe szanse, że tekst jest oryginalny i ma jakąś wartość.

Ghost
wtorek, 18 kwietnia 2017, 12:40

Rewelacyjny artykuł. Musimy czym prędzej kupić kilkadziesiąt takich samolotów.

dimitris
poniedziałek, 17 kwietnia 2017, 20:04

New sprzed kilku godzin, z zazwyczaj na bieżąco poinofrmowanej gazety "Ethnos", często cytowanej przez pozostałe strony info. Grecy negocjucją upgrade tylko 95 sztuk F-16, do wersji V. Wcześniej mówiono o "wszystkich". Będzie to w amerykańskim kredycie, spłacanym przez 10 lat, co - uwaga - kosztować ma łącznie 1,5 mld USD. Najstarszych swych 35 sztuk F-16 Grecy zamierzają gdzieś opchnąć. Obliczono, że ich modernizajca nie ma sensu - samoloty, w patrolach na greckim niebie, zużywają się bardzo szybko - ostrzegam Was o tym - z uwagi na ciągłe szaleństwa z pozorowanymi, często z prawdziwym skutkiem śmiertelnym, walkami z lotnictwem tureckim. Tu dygresja, że Państwo narzekacie na lotniczą "prowokacyjność" Rosjan, jednak według kryteriów bałkańskich, Rosja byłby to dość grzeczny, miły i spokojny i tylko odrobinę za mało przyjazny sąsiad. REKAPITULUJĄC: Grecy obliczyli, że NIE WARTO upgradować samolotów zbyt zużytych. Ocenili też, że lepiej mieć mniej maszyn, ale koniecznie, koniecznie najlepszych. I te same oceny polecałbym Polsce. Gdyż polskie położenie geostrategiczne to nie jakieś państewka afrykańskie, a Wasz przeciwnik to nie arabscy buntownicy na terenowych autach rolniczych. Podobnie, z Francuzami, w kilkunastoletnim kredycie, Grecy negocjują upgrade swych Mirage do maksimum aktualnych francuskich możliwości technicznych. Które to negocjacje wydają się mniej zaawansowane, niż te z USA. Jeszcze jeden news: Grecy zastanawiali się, jak wykorzystać stare BMP-1, którym oczywiście nie przypisują już dużej wartości bojowej (innej niż ta samobójcza) w starciu z Turcją. Zakończyli właśnie serię testów i uznali, że najlepsze, w ogóle bardzo fajnie przydatne okazują się BMP-1, jako podwozia do działek 23 mm. Na razie użytkowanych w Grecji "luzem", jako holowane. Wojsko zgodziło się, będą przerabiać - łączyć. I jak już wspomniałem (inny news), Putin widzi możliwość dostawy do Grecji łącznie, w pakiecie, pocisków hipersonicznych "Brahmos II", samolotów Su do ich przenoszenia i kilku baterii S-400. Podczas gdy USA wyjawiły chęć użyczenia Helleńskiej Marynarce Wojennej dwóch fregat, od roku 2019. Rosjanie tanio, więc Amerykanie za darmo. Jakoby.

efektywność bojowa
wtorek, 18 kwietnia 2017, 17:23

Jak te fregaty to OHP to nawet za dopłatą nie warto...

Zbulwersowany podatnik
poniedziałek, 17 kwietnia 2017, 02:08

Już przed zakupem naszych F-16 wojsko określiło swoje zapotrzebowanie na dokładnie 144 maszyny. Na dobrą sprawę mamy ich obecnie 48 ponieważ starych Su-22 i Mig-29 nie liczę z wiadomych powodów. Popełniono karygodny błąd nie inwestując w drugie tyle samolotów pozbywając się przy tym Su. Teraz z kolei moglibyśmy zamieniać Migi na F-35 (lub ewentualnie F-15 Silent Eagle 2040c) i modernizować F-16 do wersji V. W dłuższej perspektywie wyszłoby to nam na dobre ponieważ ograniczalibyśmy się do 2, a nie 3 zupełnie odmiennych typów samolotów bojowych. Nie ma też co ukrywać że to kwestia bezpieczeństwa. Identyczny błąd popełniono z Leopardami - było brać ile wlezie zastępując T-72 i PT-91 jednocześnie naciskając na pozyskanie do nich dokumentacji w celu uzyskania możliwości samodzielnych remontów. Było to wtedy w zasadzie realne bardziej niż teraz bo w chwili obecnej mamy nóż na gardle. Zamiast tego mamy teraz bajki o zakupie 50-100 F-16 i analizie rynku kogo by tu podpuścić do sprzedaży Leopardów... Jesteśmy w szambie i tyle! Używek Leo nie dostaniemy bo każdy obawia się wybuchu wojny więc albo wyprosimy od Amerykanów Abramsy albo kupimy licencję na jakiś sensowny czołg i ogarniemy Bumar Łabędy i Obrum wraz z tamtym kolesioatwem przy pomocy kija. To samo tyczy się samolotów - albo kupujemy używki z od Izraela/USA i płacimy za modernizację albo czekamy w kolejce na F-35. Jest też opcja Rafale/Eurofightera ale to rozwiązanie problemu tylko na krótką metę bo nie wieżę żeby było nas stać na 96 sztuk takiego sprzętu na full wypasie.

pierdziuch
poniedziałek, 17 kwietnia 2017, 19:07

Kogo tu na forum nie posłucham ( poczytam) , to prawie każdy bardzo mądrze prawi,Tylko ,że nikt nie mówi o najważniejszym, skąd wziąć pieniądze na programy zbrojeniowe ? Na wszystko moim zdaniem nie starczy.A jak nie starczy ,to trzeba mieć spójną koncepcję tego,co powinno być priorytetem .Co kupować jako używki,co warto modernizować ,co może jeszcze poczekać ,a jaki sprzęt musi być kupiony już ,obowiązkowo jako nowy.Tej koncepcji na razie nie dostrzegam.Być może żle to odczytuję, ale z tego co wycieka do mediów ,nawet MON nie ma dopracowanej koncepcji co należy zrobić.Plany ciągle się zmieniają ,pewne rzeczy z planów modernizacyjnych wypadają ,pewne się pojawiają.Mam wrażenie chaosu i tego ,że sama armia nie wie czego potrzebuje.Moim zdaniem resort obrony jest niewłaściwie zarządzany.Na tym stanowisku jest potrzebny człowiek znający potrzeby armii i znający się na kwestiach obronności, a nie polityk z partyjnego nadania.To za poważna sprawa. Na gry partyjne pozwalajmy sobie w spokojniejszych czasach.

cooky
wtorek, 18 kwietnia 2017, 15:09

przestać w końcu więcej wpłacać na fundusz rezerw to mamy ok 2mld USD extra, to co jest (100mld USD) niech sobie leży a odstetki na sprzet i to co roku

12th
wtorek, 18 kwietnia 2017, 13:47

Wystarczy opodatkowac zachodnie supermarkety i banki...

gazek
poniedziałek, 17 kwietnia 2017, 00:53

Po pierwsze, to trzymać MiGi i Su, jak najdłużej, przedłużać resursy itd. Z prostego powodu, są i mamy wyszkolonych ludzi, mamy do nich uzbrojenie oraz zaplecze techniczne i są one tanie w utrzymaniu. Po drugie, powinniśmy uniknąć błędu z zakupu F-16 i powinniśmy kupić więcej F-35 i zaproponować je krajom regionu w leasing lub w jakiejś innej formie. Powinniśmy być centrum szkoleniowym i serwisowym na region (wliczając w to Bułgarię i Rumunię). Kupujemy powiedzmy 150 maszyn i w takiej, czy innej formie "rozprowadzamy" je po regionie, podnosząc w ten sposób bezpieczeństwo całego regionu. Chcemy przecież być liderem regionu, prawda? No to nie ograniczajmy się do pustosłowia, tylko coś zróbmy na większą skalę i stwórzmy nową jakość w regionie!

plato
poniedziałek, 17 kwietnia 2017, 17:01

Elity rządzące ( przeszłe, obecne i przyszłe ) nie mają predyspozycji intelektualnych do takich działań. Międzymorze, V4, Wielka Polska - gadanie nic nie kosztuje. Im prędzej się z tym pogodzimy tym lepiej dla naszego zdrowia psychicznego.

KOSA
czwartek, 20 kwietnia 2017, 23:51

Uważam, że w obecnej sytuacji nie powinniśmy w żaden sposób modernizować Naszych F16 - tek do wersji V. Nie czas teraz na to. Dopiero jesteśmy w trakcie jednej modernizacji naszych Samolotów F16 -cie . Priorytetem powinno być pozyskanie Nowych samolotów ( 2 do 3 eskadr po 16 szt. każda). A F16 w najnowszej wersji nie wydaje się najgorszym rozwiązaniem. Pamiętajmy, że mamy 18 szt. zmodernizowanych SU 22 z zapasem uzbrojenia. 31 szt. MIG 29 z czego 16 szt. zmodernizowanych. A pozostałej 15 - stce resursy kończą się w 2020. Nawet gdy podejmą decyzje o zakupie to i tak szkolenie, przygotowanie, baz, infrastruktury, osprzętu to co najmniej 2 nawet 3 lata ciężkiej pracy. Więc ... po 1 z decyzjami nie należy czekać, po 2 F 35 bardzo drogo i operacyjnie nie jesteśmy przygotowani na te samoloty (patrzeć na decyzje Brytyjczyków o zakupie tylko wersji F 25 B ich uzasadnienia przemyślenia), po 3 starać się o bezzwrotną pożyczkę na zakup nowych samolotów w USA, po 4 serwis i wszystko co się z tym wiąże w Polsce ( przykłady Grecja Turcja Izrael) po 5 stać nas na maxymalnie 8 eskadr po 16 samolotów; więc nie należy kombinować z używanymi F 16. Osobiście uważam zakup 48 nowych F 16 V i negocjacje max 32 szt F 35 po 2025 r w wersji jaką wybrali Brytyjczycy. Do tego czasu na bazie doświadczeń innych Państw opracować strategię ich użycia szkoleń zabezpieczenia baz. I odbudować DOL -e w Polsce. POZDRAWIAM

Kamień
sobota, 22 kwietnia 2017, 21:39

Zgadzam się, z jednym wyjątkiem, punktem nr 3: nie prosić, nie żebrać, nie dziadować - tak się nie robi. Normalnie kupować. Przyzwoitość nakazuje mieć 150-200 samolotów. I czy nie warto byłoby mieć montowni tych samolotów?

BRZDĄC
poniedziałek, 17 kwietnia 2017, 00:46

POLSKĘ RATUJE... przy marazmie finansowym państwa ...zakup 2 eskadr samolotów w wersji F16 block60/62 Viper z opcją de lux oraz modernizacja posiadanych F-16 block50/52 do wersji Viper i za lat 15 złożyć zapotrzebowanie na zakup F35 w wersji B....ale za lat 30 przyszłością będą maszyny bezzałogowe oraz systemy rozpoznania kierowania zobrazowania i prowadzenia pola walki ..

13579-24680
wtorek, 18 kwietnia 2017, 05:10

F-35B to bezsensowny pomysł. Pionowe lądowanie, i krótki start nie są potrzebne, a są okupione większym skomplikowaniem konstrukcji co za tym idzie wyższym kosztem utrzymania. Nie wspominając o zdecydowanie mniejszym zasięgu na zbiornikach wewnętrznych. To już F-35C był by lepszym rozwiązaniem, największy zasięg z produkowanych wersji tego samolotu, oraz możliwość stosowania lin hamujących, co pozwoliło by używać drogowych odcinków lotniskowych. Ale ze względu na wyższą cenę jeżeli starczy na F-35A będzie dobrze.

armithrone
poniedziałek, 17 kwietnia 2017, 00:27

A nie lepiej dokupic 48-96 f16v a z samolotem v generacji zaczekac na nowy produkt saaba czasowo wyjdzie to samo co czekanie w kolejce na nowe f35 i mysle ze moze tez byc taniej

wera
niedziela, 16 kwietnia 2017, 21:50

Na szczęście zakupt tego modelu nam nie grozi. W ogóle nie grozi nam zakup ani Rafale ani Eurofightera. Za 10-15 lat jak wycofamy (o ile wycofamy) SU22 i MIG29 będziemy się nadal zastanawiać czy dokupić nowe (o ile będą jeszcze produkowane) albo używane F16. My zawsze jesteśmy 1-2 generacje do tyłu zatem ten artykuł można poczytać w sensie ciekawostki " co tam się dzieje w świecie państw zaawansowanych technologicznie". My na f35 porwiemy się wtedy, kiedy ten model będzie schodził już do lamusa.

Olaf
niedziela, 16 kwietnia 2017, 21:29

Brakuje mi w tym artykule porównania kosztów zakupu i utrzymania nowych F-16V i F-35.

Kloa
poniedziałek, 17 kwietnia 2017, 13:19

Bo to artykuł o F35 a nie F16.

lukas123
czwartek, 20 kwietnia 2017, 22:34

"Pojawiało się też wiele opinii i opracowań według których F-35 nie byłby zdolny do uzyskania przewagi w manewrowej walce powietrznej nad najnowszymi myśliwcami rosyjskimi takimi jak Su-35 a co dopiero nowym PAK FA. Jednak są to tylko spekulacje nie poparte żadnymi konkretnymi argumentami" No tu się z redaktorem nie zgodzę. T-50 jeszcze nie jest znany ale z SU-35 można porównać pod względem "walki manewrowej" bo do tego dane są dostępne i w sumie F-35 przegrywa(oczywiście wg. mnie). Napewno można porównać obie maszyny tylko trzeba troszkę dłużej nad tym posiedzieć a nie tłumaczyć z CNN.

Davien
piątek, 21 kwietnia 2017, 14:24

Biorąc pod uwagę że juz obecnie F-35 może wykonywac manewry na większych kątach natarcia niz Su-35 to raczej walka manewrowa nie poszłaby po twojej mysli, oczywiście o ile F-35 w ogóle by do niej dopuscił. Jak na razie F-35 dorównuje przynajmniej zwrotnością F-16 ,a co do starcia z Su-35 to musimy jeszcze poczekać

Radek79
poniedziałek, 17 kwietnia 2017, 16:05

Ciężkie dywagacje co do ewentualnego konfliktu z Rosją bo gdyby Rosjanie poszli na pełną skalę i chcieli szybko załatwić sprawę to pewnie zrównali by z ziemią większość punktów strategicznych i baz wojskowych z lotniskami.Bardziej prawdopodobne jest to że resztki naszej armii i sojusznicy operowali by z za odry albo dalej.Nam nie pomoże ani 144 samolotów ani 1000 czołów leopart/abrams.Skończyło by się to co najwyżej partyzantką albo i nie.

Bunio
wtorek, 18 kwietnia 2017, 14:35

Gdyby się skoncentrowali na naszym kierunku, to może i tak. Ataku saturacyjnego nie przetrwamy. Ale co mieliby zrobić z pozostałymi dziesiątkami tysięcy kilometrów swych granic? Poza tym, można wyprztykać się ze znacznej części środków bojowych, nawet niszcząc doszczętnie nasze SZ i zajmując Polskę... i co dalej? Oni tez mają ograniczone zasoby i muszą brać pod uwagę siłę całego NATO. Chyba że rozpatrujesz scenariusz: błyskawiczne, klasyczne uderzenie na bliską okolicę (Polska, Ukraina, Pribałtika) i ogłoszenie, że to finito, jesteśmy zaspokojeni, dziejowa sprawiedliwość się dokonała, gdnębiona rosyjska ludność wróciła do macierzy itd., a teraz wara, bo na każdą ripostę odpowiemy atomem. Prawdę mówiąc taki scenariusz wydaje mi się dość prawdopodobny tylko w odniesieniu do Ukrainy, znacznie mniej: krajów bałtyckich, a dla Polski niemal wykluczony.

Hejka
niedziela, 16 kwietnia 2017, 19:09

A może odpowiedni byłby zakup francuskiego Rafale? Indie kupiły tylko 36 sztuk Rafale (po 95 mln Euro za sztukę) zamiast 126 planowanych a więc Francja ma wolne moce produkcyjne. Na F-16 w zmodernizowanej wersji nie mamy szans na rynku wtórnym, poza tym za kilka lat będzie samolotem mocno niepełnowartościowym na polu walki. Na F-35 także, zgodnie z artykułem, nie ma co liczyć w najbliższej jak i dalszej przyszłości.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama