Ekspert: Wizyta Trumpa – nowy poziom sojuszu Polski i USA [WYWIAD]

30 czerwca 2017, 10:33
Fot. Atlantic Council
Fot. U.S. Army
Fot. www.nato.int
Fot. The White House / Flickr.com
Fot. whitehouse.gov

„Kluczowymi kwestiami, które znajdą się w jego przemówieniu, będą amerykańskie zaangażowanie w regionie i przeniesienie naszych relacji na wyższy poziom. Moim zdaniem możemy oczekiwać nowych, istotnych treści w kontekście NATO, naszego zaangażowania w obronę kolektywną w regionie, które jest niezwykle ważne, oraz silnej współpracy obronnej USA i Polski” – powiedział w rozmowie z Defence24.pl Damon Wilson, wiceprezes amerykańskiego think-tanku Atlantic Council.

Lidia Gibadło: Podczas wizyty w Polsce prezydent Trump ma wygłosić ważne przemówienie. Jakie kwestie mogą zostać w nim poruszone? Czy możemy spodziewać się ogłoszenia nowych projektów współpracy wojskowej?

Damon Wilson, wiceprezes Atlantic Council: To prawda – prezydent USA wygłosi ważne przemówienie podczas wizyty w Warszawie i myślę, że jest to istotne. To jego pierwsza wizyta w Europie Środkowo-Wschodniej, w czasie której  będzie miał okazję bezpośrednio przeprowadzić konsultacje z przywódcami państw tej części Europy w kwestiach dotyczących bezpieczeństwa regionu w przeddzień szczytu G-20, gdzie oczywiście spotka się m.in. z prezydentem Putinem.

Kluczową kwestią, która znajdzie się w jego przemówieniu, będzie amerykańskie zaangażowanie w regionie, przeniesienie naszych relacji na wyższy poziom. Moim zdaniem możemy również oczekiwać nowych, istotnych treści w kontekście NATO, naszego zaangażowania w obronę kolektywną w regionie, które jest niezwykle ważne, oraz silnej współpracy obronnej USA i Polski. Warszawa jest modelowym sojusznikiem ze względu na jej wydatki oraz inwestycje zbrojeniowe. Niedawno opublikowano nową koncepcję strategiczną, która otwiera drzwi dla ogłoszeń na zamówienia w sektorze zbrojeniowym oraz  głównych projektów w dziedzinie obronności, które pomogą Stanom Zjednoczonym na wejście w ten obszar.

Damon Wilson
Fot. Atlantic Council

Zobaczymy także, w jakim stopniu prezydent USA zaaprobuje trwałą obecność naszych sił w Polsce – uznanie, że nie jest to tymczasowe, ale trwałe rozmieszczenie wojsk będzie ważne.

Czytaj także: Trump w Polsce. Broń i gaz dla Międzymorza [10 PUNKTÓW]

Myślę, że ta wizyta ma szansę przenieść sojusz na wyższy poziom, ale jednocześnie musimy rozbudowywać zaangażowanie na poziomie dyplomatyczno-politycznym, gospodarczym oraz handlowym – to ważne kwestie do realizacji nie tylko w sektorze obronności, ale we wszystkich projektach.

W czasie wystąpienia Trumpa w Brukseli zabrakło odniesienia do art. 5 Traktatu Waszyngtońskiego, za to dużo miejsca prezydent poświęcił walce z terroryzmem. Czy jest to symbol zmiany priorytetów polityki bezpieczeństwa nowej administracji i oczekiwań względem NATO? W jaki sposób będzie realizowane wzmacnianie obecności USA na wschodniej flance?

Nie sądzę, żeby można było interpretować przemówienie w Brukseli jako zmianę amerykańskiej strategii politycznej. Myślę, że znaczenie słów, którymi Trump posłużył się w Brukseli, trochę wyolbrzymiono. Zaznaczę, że zaraz po wizycie w Belgii Atlantic Council gościło wiceprezydenta Pence’a wraz z sekretarzem generalnym NATO oraz premierem Czarnogóry w czasie uroczystości z okazji 70. rocznicy ustanowienia planu Marshalla. Pence wyraził wtedy całkowite poparcie dla amerykańskiego zaangażowania w ramach sojuszu, a kilka dni później to samo zapewnienie padło z ust Donalda Trumpa w czasie wizyty rumuńskiego prezydenta Iohannisa w Białym Domu.

Donald Trump
Fot. www.nato.int

Moim zdaniem wybór Polski jako celu wizyty prezydenta jest ważny, ponieważ oczy wszystkich obserwatorów będą skupione właśnie na tym miejscu w czasie, kiedy prezydent Trump będzie mógł zapewnić o prymacie amerykańskich zobowiązań dotyczących porozumień o kolektywnej obronie w ramach sojuszu i ich znaczeniu dla Flanki Wschodniej. Prezydencka deklaracja jest także ważna ze względu na obecność wojsk USA w tym obszarze i przyznanie, że zostały tam rozmieszczone, ponieważ odczuwamy zagrożenie postawą Rosji oraz polityką Kremla.

Administracja Trumpa kontynuuje proces zaangażowania wojskowego w Europie Środkowo-Wschodniej z uwagi na zagrożenie ze strony Rosji. Wizyta w Warszawie jest dobrą okazją, aby prezydent bezpośrednio nawiązał do niebezpieczeństwa płynącego z działań Moskwy.

Oczekujemy, że prezydent odniesie się do obaw Polski, które są również naszymi obawami. Myślę, że zobaczymy pewne komunikaty, które będą dotyczyły tej kwestii. Nie ma wątpliwości, że prezydent stawia wysokie wymagania naszym sojusznikom, jeśli chodzi o zwiększanie ich zobowiązań. Uważam jednak, że będziemy obserwować formowanie się pewnych ważnych zasad strategii sojuszu na wschodzie. Dlatego myślę, że wizyta w Polsce jest tak ważna, ponieważ stwarza dla prezydenta okazję, aby odnieść się do wspomnianych kwestii. Byłoby niemal dziwne, gdyby, będąc w Polsce, nie powiedział o nich.

Czytaj także: USA: Strategiczny sprzęt w Powidzu

Czy za amerykańską obecnością wojskową w Europie Środkowej i Wschodniej pójdzie zwiększenie aktywności amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego w regionie?

 

Zdecydowanie tak. To jest konsekwencja pogłębiania przez USA swojego zaangażowania w tej części świata. Jest to także efekt tego, że największy skok wskaźników dotyczących inwestycji zbrojeniowych występuje w Europie Środkowo-Wschodniej. Ten wzrost jest napędzany przez Polskę, a Rumunia i państwa bałtyckie wspomagają ten trend. Widzimy, że członkowie NATO z tej części kontynentu spełniają standardy NATO szybciej, a towarzyszy temu wola polityczna, aby ich budżety sięgały do poziomu wyznaczonego przez Sojusz.

Polska jest najważniejszym rynkiem w regionie. Niedawno w Atlantic Council gościliśmy podsekretarza Tomasza Szatkowskiego, który przedstawił nam nową koncepcję strategiczną i widać, że teraz w Polsce jest czytelna strategia, która skupia się na NATO i partnerstwie z USA. To w jasny sposób przekłada się na priorytety dotyczące zamówień dla wojska – artyleria dalekiego zasięgu, czołgi, łodzie podwodne oraz obrona powietrzna. Myślę, że to otwiera nowe możliwości. Dlatego widzimy obecność amerykańskich firm w Polsce od Raytheon po Lockheed Martin oraz wielu innych. To jest miejsce, na które będą patrzyli.

W ostatnich dniach pojawiły się zapowiedzi zaostrzenia sankcji nałożonych na Rosję przez USA. Czy te informacje w połączeniu z wizytą w Polsce są sygnałem dla Moskwy przed spotkaniem Trumpa z Putinem podczas szczytu G20 w Hamburgu? Na ile realne są zapowiedzi zaostrzenia sankcji?

Tak, te elementy są ze sobą powiązane, ponieważ pozwalają Stanom Zjednoczonym, a prezydentowi w szczególności, aby uczestniczyć w rozmowach z Władimirem Putinem z pozycji siły. Pamiętajmy, że spotkanie będzie miało miejsce po wizycie złożonej sojusznikom w Europie Środkowowschodniej, którzy inwestują więcej w obronność. Myślę, że wizyta prezydenta Trumpa w Polsce położy kres pytaniom o amerykańskie zaangażowanie w ramach sojuszu. Jednocześnie prezydent nie przestanie namawiać naszych sojuszników do zwiększania wydatków budżetowych. Sądzę, że wizyta w Warszawie pomoże połączyć znaczenie obecności naszych sił na wchodzie z dużym wysiłkiem kongresu, aby rozszerzyć i pogłębić sankcje nałożone na Rosję.

Fot. U.S. Army

Są pewne kwestie dotyczące prerogatyw, które niepokoją naszych europejskich przyjaciół i administrację. Z politycznego punktu widzenia sytuacja jest jednak jasna – zarówno demokraci, jak i republikanie sprzeciwiają się rosyjskiemu rewizjonizmowi i niebezpiecznemu zachowaniu, co pokazuje struktura naszego budżetu, wsparcie dla bardziej stałej obecności wojskowej USA w Europie Środkowowschodniej oraz dalsze zaostrzanie sankcji. To stawia USA w pozycji siły. Te decyzje są jasnymi sygnałami dla Władimira Putina, że jego działania na Ukrainie, zastraszanie naszych sojuszników, naruszanie przestrzeni powietrznej oraz niepokojenie naszych statków na Bałtyku jest nie do zaakceptowania i nie pozostanie niezauważone.

Czy możemy spodziewać się, że podczas wizyty w Warszawie Trump odniesie się do kwestii rozszerzenia NATO?

Nie powiedziałbym, że rozszerzenie NATO znajdzie się na czele prezydenckiej agendy. Nie tak dawno sojusz powiększył się, a prezydent Trump powitał Czarnogórę jako najmłodszego członka.

Myślę, że kwestia rozszerzenia nie zniknie z debaty szczególnie, że mamy perspektywę rozszerzenia, biorąc pod uwagę postępy w procesie akcesyjnym w Macedonii. Moim zdaniem ważną kwestią w Polsce jest bliższa współpraca z naszymi sojusznikami i z Ukrainą, aby pomóc jej dokonać transformacji tak, aby stała się bardziej europejska, gdy chodzi o politykę wewnętrzna, ale także, aby mogła zapewnić istnienie silnego wojska zdolnego do obrony kraju. Wsparcie dla Kijowa będzie jednym z priorytetów w rozmowach prezydenta w Polsce. Wstąpienie Ukrainy do NATO nie znajduje się w najbliższej perspektywie w planach sojuszu, ale wciąż pozostaje do rozważenia.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Lidia Gibadło.

Damon Wilson - Wiceprezes Atlantic Council. W przeszłości pracował jako asystent specjalny ds. europejskich Rady Bezpieczeństwa Narodowego USA, zastępca dyrektora Gabinetu Sekretarza Generalnego NATO George’a Robertsona, był także sekretarzem ambasady Stanów Zjednoczonych w Bagdadzie. Ukończył studia magisterskie w zakresie Public and International Affairs Uniwersytetu Princeton, jest też absolwentem Uniwersytetu w Grenoble. 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 37
Reklama
KrzysiekS
sobota, 1 lipca 2017, 00:22

Prawda jest Prosta Niemcy zaczeły marzyć o superpaństwie i USA (To USA ma w tym interes Polska to punk dostępowy w strategicznym miejscu w Europie) che ich ostudzić niestety może to się odbyć naszym kosztem a, że przy okazji kupimy sporo sprzętu bez offsetu też im nie przeszkadza. Najważniejszy jest uścisk dłoni i obietnice.

Realizacja
sobota, 1 lipca 2017, 12:23

Wolę z Niemcami rządzić w Euroazji niż być na pasku odległego kraju, który sojusz odwróci kiedy zechce.

A.
niedziela, 11 sierpnia 2019, 22:40

Ciekawa koncepcja, ale zdaje się trzeba zapytać Niemców czy mają ochotę podzielić się władzą ;)

Tarto
sobota, 1 lipca 2017, 00:06

Nowy poziom pięknego gadania i poklepywania po plecach będzie... znowu się polacy na to nabiorą i pusząc się z dumy dadzą się zrobić w bambuko?

Remi
piątek, 30 czerwca 2017, 12:39

Pamiętam, jak pewien wysokiej rangi przedstawiciel Francji stękał, że wysłanie kilkuset żołnierzy na ćwiczenia do Polski to są "olbrzymie koszty".

Bla bla bla
niedziela, 2 lipca 2017, 11:30

Nowy sojusz poklepywania się po plecach. Jak zniosa wizy to wtedy uwierzę w jakiś sojusz. A Niemcy jak podniosą wydatki na armię do 2%PKB. To reszta świata może ich cmoknac. A my to już wogole będziemy daleko w tyle.

Rabek
niedziela, 2 lipca 2017, 19:12

Tu nie chodzi tylko o Rosję.Ale i o Niemcy.Amerykanie wreszcie dostrzegli, że niemieckiej hydrze odrosła imperialna głowa i zaczyna agresywnie,wręcz ostentacyjnie rozpychać się w Polsce ich lojalnym sojuszniku.Niemcy starają się nas uzależnić politycznie i gospodarczo.Dobrze im szło ale zmienił się układ sił w Polsce.Gdyby udała im się kolonizacja Polski to zrobiliby na koniec anschluss dawnych terenów III Rzeszy (tych z 1938r) pod tytułem scalania regionalnych ojczyzn w UE. A z Polski zostałby marionetkowy kadłubek jako wasal podporządkowany całkowicie Niemcom.Amerykanie widzą w tym zagrożenie dla swoich interesów w tej części świata i nie zgodzą się na taki scenariusz.Łatwiej im dogadać się z zawsze proamerykańskimi i słabszymi Polakami.Dla nas to zawsze lepsze niż niemiecko-rosyjska dominacja.Teraz ta niemiecka agresja cicho pełzająca w osłonie ogromnego dymu wytwarzanego przez ich polskojęzyczne media będzie musiała zwolnić albo się zatrzymać.Ponadto Amerykanie są już nauczeni historią i zdają sobie sprawę, że agresja ze strony Niemiec oznacza zawsze masową rzeź oraz ogromne koszty, w końcowym efekcie jedno i drugie także dla Amerykanów.

Marek1
piątek, 30 czerwca 2017, 11:50

W zasadzie dla uważnego obserwatora wszystko staje się jasne po lekturze odpowiedzi Mr. Wilsona na następujące pytanie ..."Czy za amerykańską obecnością wojskową w Europie Środkowej i Wschodniej pójdzie zwiększenie aktywności amerykańskiego przemysłu zbrojeniowego w regionie ?" ... ..."Polska jest najważniejszym rynkiem w regionie. To w jasny sposób przekłada się na priorytety dotyczące zamówień dla wojska – artyleria dalekiego zasięgu, czołgi, łodzie podwodne oraz obrona powietrzna od Raytheon po Lockheed Martin oraz wielu innych." ... Tak więc "murzyńskość" ma się świetnie i Polska staje się CAŁKOWICIE zależna od USA w KAŻDYM nieomal aspekcie dot. WP. Oczywiście o transferze high-tech i przeniesieniu zdolności produkcji wysokotechnologicznych syst. uzbr. do Polski ANI słowa. Polski budżet(podatnicy) ma finansować przemysł zbrojeniowy USA(miejsca pracy) i to w zasadzie jest wszystko, co USA chce Polsce "zaoferować" w zamian za swą obecność na wsch. flance NATO. Możemy być "dumni" zaiste ... :(

Greg
piątek, 30 czerwca 2017, 15:33

Marek1, gdyby LM nie spodziewał się zamówień na F-16, nigdy nie bylibyśmy w NATO. Tak ten świat jest zbudowany, coś za coś. Poza tym niby dlaczego mieliby nam dawać coś za darmo ? Nie ma nic za darmo, także w przypadku Izraela i Egiptu. Tylko to, co w zamian otrzymuje USA od tych państw, głośno się nie mówi. Polityka międzynarodowa to nie działalność dobroczynna.

olo
piątek, 30 czerwca 2017, 13:27

A co ma nam dać wszystko za darmo ? USA chce tu robić biznes i to BARDZO DOBRZE bo wtedy bardziej przyłożą się do obrony Polski w razie czego. A my jako Polska powinniśmy tak podpisywać kontrakty alby taki LM w zamian za $$$ z PL tworzył u nas miejsca pracy i przenosił technologie do swoich spółek w Polsce. Polska niczego za darmo nie dostanie od nikogo. To Polska musi się rozwijać i mieć silną armię bo wtedy wszyscy będą chcieli z nami współpracować na zasadzie partnerstwa a nie klient vs sprzedawca. Francja robi fochy po fiasku Caracali zamiast robić wszystko aby relację z Polską były jak najlepsze bo przez najbliższe 10-20 lat wydamy kilkaset mld na uzbrojenie a jest to łakomy kąsek dla wszystkich producentów broni.

Edmund
sobota, 8 lipca 2017, 11:29

Czytam te komentarze m.in. o uzależnieniu od USA. Ludzie to wszystko jest nieważne. Liczy się bezpieczeństwo. Mój Dziadek został wywieziony przez sowietów na Sybir. W trakcie postoju uciekł, szedł pieszo tysiące kilometrów do Polski, szedł nocą, buty wymienił na żywność. Przez pewien czas miał towarzysza, takiego jak on. W trakcie jednego postoju towarzysz ten zdecydował się zanocować u spotkanego gospodarza w stajni, który później powiadomił lokalne władze sowieckie. Towarzysz podróży nie przeżył. Mój dziadek przezornie nie zdecydował się nocować w stajni, ale spędził noc zagrzebany w stogu siana na polu. Przeżył i dzięki temu ja mogę pisać tą wiadomość. Gdyby wtedy Polska miała takie gwarancje bezpieczeństwa jak dzisiaj, gdyby wtedy w Polsce stacjonowały wojska amerykańskie - nie zginęłoby milionów Polaków. To kwestia egzystencjalna, kwestia przeżycia. Liczy się życie Twoje i Twojej rodziny. Rozumieją to kraje takie jak Japonia, Korea Południowa, Izrael. Dziś rozumie to Ukraina. Chciałaby mieć takie możliwości jak Polska. Co do najnowszej technologii USA w systemach Patriot, dostęp do niej ma tylko armia amerykańska i Izrael. Teraz dostęp ten będzie miała Polska i żaden inny kraj na świecie. Niemcy czy Francja nie będą miały dostępu do tej technologii. To mało ? Wraz ze wzrostem bezpieczeństwa inne inwestycje same przyjdą do Polski, już przychodzą.

maka
poniedziałek, 3 lipca 2017, 10:38

Na start jestesmy uzaleznieni od usa i nie mamy innego wyscia, a to oni zadecyduja kiedy nam odsprzedadza cos, nie mamy zbyt wiele do powiedzenia a i sojusz z niemcami to ostatnia glupota by byla, usa wzmocni wschod europy co zrownowazy sily w regionie i jako tako bedziemy bezpieczni, a sprzedadza nam sprzet kiedy beda chcieli, mon moze tylko skupic sie nadrobieniem strat w polskim przemysle militarnym, i prosic o wsparcie technologiczne trumpa, przestanmy bujac w oblokach ze mozemy kupic wszystko za gotowke od roznych swiatowych producentow, oplaca sie tylko zakup u amerykanow to moze cos opuszcza i technologie udostepnia dla naszych firm, a udostepnia jak zrobimy porzadek z agentami w armii, czyli po ewentualnej wygranej pisu w wyborach..

Bla bla bla
niedziela, 2 lipca 2017, 18:21

A jak teraz wygląda? Z BWP1 które mają już po 40 lat samolotami które mają po 40 lat okretami które mają po 40 lat. Kiedy ty chcesz ta armie odbudować za 10 może 20 lat? Ten sprzęt już się nadaje tylko do muzeum a nie na wojnę. A tu żadnych konkretnych decyzji wszystkie programy się slimacza. A ty chcesz jeszcze na coś czekać? Chyba tylko na to żeby sprzęt w armii miał średnią wieku 50lat. Propaganda kłamstwo i żenada. I do końca świata i jeden dzień dłużej wszyscy mają nas bronić dawać kasę a my tylko będziemy fochy strzelać i krzyczeć że mało.

petrow
piątek, 30 czerwca 2017, 11:11

Zapraszam miłośników pax russiana i jej cywilizacyjnych osiągnięć do polemiki... Tak wódkę fajnie się pije, języki podobne..Jest tylko jeden problem..geopolityczny- jeden może rozwijać się wyłącznie kosztem drugiego :)

Dog
piątek, 30 czerwca 2017, 15:07

Twoja teza jest nieprawdziwa. Ja bym powiedział- Jeden chce, a nie musi się nażreć(rozwój to nieadekwatne słowo) kosztem drugiego ( wiemy kto kogo) Gdyby była wola współpracy moglibyśmy razem wiele osiągnąć.

Marek1
piątek, 30 czerwca 2017, 14:44

Jeśli dobrze cię rozumiem, to dla ciebie każdy krytyk wiernopoddańczej polityki wobec USA jest miłośnikiem pax russiana ? Nawet nie chce mi się polemizować z tą idiotyczną tezą, bo sa ważniejsze sprawy niż twoje fobie. Na naszych oczach "dobra zmiana" zamiast wytargować za pełnienie roli przestrzeni dla projekcji siły USA na Europę sensownej "ceny" dla WP i rodzimego przem. zbrojeniowego, oddaje najcenniejsze aktywa za możliwość zakupu po kosmicznych cenach raczej przestarzałych syst. broni, które niespecjalnie już znajdują kupców a świecie. Oczywiście z marginalnym transferem high-tech, symboliczną możliwością polonizacji i CAŁKOWITYM uzależnieniem na dekady WP od dostaw sprzętu i efektorów do niego z USA. A przecież podstawowa zasada realpolitik brzmi ... "NIE MA wiecznych sojuszy, są tylko wieczne interesy" ... i modelowym więc przykładem na stosowania tej tezy są właśnie USA. Dlatego pogłębiając współpracę w ramach NATO KONIECZNIE trzeba forsownie zwiększać potencjał własnego przemysłu w zakresie wysokotechnologicznych syst. broni poprzez pozyskiwanie technologii z najlepszych dostępnych źródeł. Wszak chyba całkowicie zrozumiałe i logiczne jest to, że USA NIE jest i NIE będzie zainteresowane w tym, by Polska uzyskała własne możliwości produkcyjne np. systemów/rakiet dla obrony powietrznej, dalekozasięgowych syst. art. rakietowej i efektorów dla niej, itp. Polska ma KUPOWAĆ od USA, a NIE produkować u siebie, bo jest to w interesie USA !! Prosta, wielokrotnie w świecie przerabiana zależność ... imperium-kolonia. Można tu czegoś NIE rozumieć ??

Russian news
piątek, 30 czerwca 2017, 14:17

Nie jestem miłośnikiem a wręcz przeciwnie "ruskiego miru" ale jedno jest pewne. Rosjanie przyszliby z pomocą Polsce w razie W ( cena byłaby oczywiście jak w 45r) a USA jakoś tego nie widzę, że ryzykują atakiem nuklearnym na NY za Polskę, Niemcy czy Francję.

A.
niedziela, 11 sierpnia 2019, 22:46

Coś Ci się chlopcze pomyliło, Rosjanie przyszli z bratnia pomocą dużo wcześniej, 17.09.1939.

Teodor
piątek, 30 czerwca 2017, 11:05

Wojsko - wojskiem, a na razie chodzi z pewnoscia o kwestie naciskow w kwestii sankcji. Niestety z uwagi na ograniczone zwiazki gospodarcze miedzy USA i Rosja, musi sie to odbyc kosztem innych panstw. Mozliwe, ze aktualnie komputer wybral Polske. Nie chce mi sie szukac danych nt. importu ropy i gazu z Rosji do Polski, jednak swego czasu bylo to bodajze ok. 30mld USD. W tym ok. 4,5mld za gaz. Ceny gazu nieznacznie spadly, ropy rowniez, zatem byc moze te wartosci nalezaloby zmniejszyc o pewien procent. Skala nie jest jednak mala. Wydaje mi sie, iz przed 2014r. bylo to jakies 10% eksportu Rosji. Zatem te 10% moze robic im roznice... Kwestia tylko w tym, aby za te sankcje nie placic wiecej niz jest to absolutnie konieczne. W kwestii uzbrojenia to moze byc niestety problem, poniewaz za obrone przeciwlotnicza i rakietowa Amerykanie krzykneli tyle ile wynoslo 100% budzetu na nastepnych 10lat. Niestety przez te 10lat nalezy takze inwestowac w inny sprzet oraz ludzi w armii. Przy czym nie mam na mysli generalskich uposazen i emerytur.

Kapral Jojo
piątek, 30 czerwca 2017, 13:46

Sankcje sankcjami, ale należy zauważyć, że Rosja traktuje umowy handlowe jako broni (szczególnie weglowodory) wobec czego nie ma sensu dawać im tej broni do reki, to po pierwsze. Pieniądze które zarobi Rosja na handlu z Polską przeznaczy albo na nowe uzbrojenie albo na ćwiczenia celowania bombą atomowa w Warszawę. Oznacza to, że albo robimy interesy z Rosją z dużą nadwyżką, albo nie robimy ich wcale.Co do uzbrojenia i technologii to poczekajmy na Trumpa, powinno się wyjaśnić., Bycie amerykańskim policjantem w regionie powinno Amerykę kosztować, to oczywiste.

edi
piątek, 30 czerwca 2017, 13:36

27-30 mld zł bo tle wynosi cena za Patrioty które chce zapłacić Polska i Amerykanie się wstępnie zgodzili to 2/3 budżetu MON na jeden rok który wynosi ok 40 mld zł. Te 27-30 mld zł będą rozłożone na 10-20 lat tak jak to miało miejsce przy zakupie F-16. Kontrakt byłby już dawno podpisany tylko USA dalej nie dopracowała radaru 360 i IBCS a tego chcemy w polskiej wersji Patriota aby służył nam długo.W przypadku gazu mam nadzieję że nasz PGNiG podpisze z Amerykanami długoletni kontrakt na tani amerykański LNG a Trump może tu tylko pomóc w szybszym oddaniu portów LNG w USA aby zwiększyć eksport amerykańskiego gazu. Wracając do sankcji to Niemcy,Francja czy UK mają kilkadziesiąt raz większe biznesy w USA niż w Rosji i są na bardzo dużym + w handlu z USA dlatego raczej ryzykować nie będą tym bardziej u Trumpa który wszystkie ASY trzyma w dłoni. Dobre relacje z USA naszego kraju może tylko pomóc w relacjach z EU.

maka
niedziela, 2 lipca 2017, 17:38

a co mysleliscie ze macierewicz bedzie budowal armie na tych statystach i polsrodkami? zabezpiecza Polske na kilka lat bliskim sojuszem ze stanami zeby miec czas na prawdziwe i polskie budowanie armii, z ofsetami i z udzialem polskiego przemyslu, nic nie wiecie, wam kupic 20 smiglowcow i bedziecie bajurzyc a to nie tak wygladac ma Polskie wojsko.

Cleo
sobota, 1 lipca 2017, 17:42

Jon McCain podczas swojej ostatniej wizyty w Polsce zapowiadał, że prawdopodobnie wkrótce będziemy mieli okazję zrewanżować się USA, wspomagając je militarnie. W tym życzeniu nie chodziło o zakup broni. Czy jesteśmy gotowi aby podjąć ten zaszczyt?

rtdg
sobota, 8 lipca 2017, 11:33

Prawdopodobnie chodzi tutaj o Koreę Północną.

Kgdz
poniedziałek, 3 lipca 2017, 09:54

Oczywiście, że tylko o to chodzi, byśmy kupowali broń "Made in US" przy okazji zmniejszając amerykańskie bezrobocie i robiąc "America Great Again". Przy okazji radzę spojrzeć na listę głównych sponsorów Atlantic Council i wszystko będzie jasne

X
niedziela, 2 lipca 2017, 12:17

Oczywiście!, wyślemy im WOT.

tatr
środa, 12 lipca 2017, 13:26

Obiecanki cacanki a głupiemu radość. Tzn. jaki to jest ten "nowy" poziom. Pisac w większości wszyscy moga, więc, o co sie rozchodzi, konkretnie.

Rain
piątek, 30 czerwca 2017, 14:31

Z Arabii Saudyjskiej Trump wyrwał 300 miliardów, lepiej żeby nasi mieli twarde kręgosłupy

bbb
sobota, 1 lipca 2017, 12:30

Miejmy nadzieję, że Trump wyrwie w Polsce chocby 10% tego co Saudom. Bo naprawdę juz dawno powinniśmy pozbyć się Migow i Suchojów, czy sowieckich zestawów przeciwlotniczch

Ramon
piątek, 30 czerwca 2017, 16:33

Cóż, rzeczywistość jest brutalna. Trump to biznesmen i patrzy na świat przez pryzmat tego ile może zarobić. Arabowie niczego nie produkują, nie stanowią więc dla Trumpa konkurencji, mają za to gotówkę i dużo broni w USA zamówili. Za to takie Niemcy z silną gospodarką, które do USA więcej eksportują aniżeli stamtąd sprowadzają, już Trumpowi nie podchodzą. Stąd chłodne relacje z Angelą. My się liczymy o tyle iż możemy zgotować Trumpowi owacyjne przyjęcie, pokazać że są w Europie kraje które Trumpa kochają. I to wszystko co możemy zrobić. Siła naszego budżetu jest taka że niewiele możemy od USA kupić a to jest główna perspektywa patrzenia Trumpa na Polskę.

dropik
piątek, 30 czerwca 2017, 14:27

Trump odejdzie najpóżniej za 3,5 roku , ale może wcześniej i tedy może zostać z ręką w nocniku. Niemcy i Francja tego nie zapomną . Zawsze będą patrzeć na nas z podejrzeniem. Dla Trumpa mamy być tzw "osłem trojańskim"

I think
sobota, 1 lipca 2017, 00:29

Za kilka lat to beda kalifaty i tak nam wrogie

joe
piątek, 30 czerwca 2017, 17:47

Francja i Niemcy to sojusznik na papierze, ale i tak pewnie niedługo, bo im wybitnie przeszkadzmy w kontaktach z Rosją. W razie, gdyby Amerykanie też się wypięli, zawsze można zaprosić na szkolenia stutysięczną kompanię wojsk chińskich.

htrw
piątek, 30 czerwca 2017, 15:37

Sam przyznajesz, że Niemcy i Francja to tacy niepewni sojusznicy. Kandydat na Kanclerza Niemiec Martin Schulz nawołuje do siłowego dyscyplinowania Polski. Podobnie Macron. Gorzej już nie będzie ze strony Niemiec i Francji.

Afgan
niedziela, 2 lipca 2017, 23:38

Jak na razie to same teoretyzowanie. Od rozpoczęcia kryzysu na Ukrainie, cały czas się gada, a tak na prawdę nic nie robi. Tak na prawdę Filipiny albo Kolumbia otrzymują pomoc wojskową z USA znacznie większej wartości niż Polska, a jakby nie patrzeć są to sojusznicy raczej wątpliwi i niestabilni politycznie. W ramach wsparcia rozwoju polskiej armii widzę kilka posunięć na których USA by nie zbiedniało, a nawet skorzystało, a polski potencjał obronny wzrósłby znacznie i to w szybkim czasie. USA posiada znaczne zapasy sprzętu w tak zwanych rezerwach wojennych i sprzęt ten mógłby być naszemu krajowi przekazany lub oddany w dzierżawę praktycznie natychmiast. Uzbrojenie to jest zdatne do użycia, wymaga tylko rozkonserwowania. I tak USA mogłyby nam przekazać/wydzierżawić systemy Patriot starszej generacji, które byłyby rozwiązaniem pomostowym między obecnymi systemami Newa a docelowym "Patriot-PL". Zmagazynowane śmigłowce AH-1W Super Cobra, które stałyby się pomostem między Mi-24 a dostarczonymi później AH-1Z, tutaj warto wspomnieć że tego typu maszyny na tej zasadzie dostarczono do Pakistanu na przykład. Rozpoznawcze OH-58D, które zastąpiłyby Mi-2, takie śmigłowce dostarczono Chorwacji niedawno na tej samej zasadzie. Samoloty F-16C/D w wariantach Block30/40, a nawet A-10 w celu zastąpienia Su-22, UH-60A i CH-47D, w celu zastąpienia/uzupełnienia Mi-8/17. Na takim czymś skorzystałyby obie strony, gdyż USA szybko dozbroiłoby sojusznika w regionie i stworzyło z polskiej armii regionalną potęgę, a nie muzeum jak jest teraz, a to wszystko bardzo niewielkim nakładem. Ponadto amerykańskie firmy zarobiłyby na serwisie, a rząd zobowiązały się do zakupów z USA broni nowszej generacji, I tak Patrioty są już właściwie zaklepane, AH-1W z czasem zastąpiono by AH-1Z, F-16C i A-10 przez F-16V albo nawet F-35, OH-58D przez S-97 Raider, UH-60A i CH-47D przez UH-60M i CH-47F, lub nawet CH-53K i tak dalej. Plan taki miałby pewne minusy i ktoś napisze, że w ten sposób uzależnimy się od USA, zgoda. Jednak chcąc nie chcąc mamy do wyboru, albo trzymać z USA, albo z Rosją. Kraje takie jak Niemcy albo Francja, już wielokrotnie udowadniały, że na nich liczyć nie można, bo w krytycznym momencie prawie na pewno zawiodą, a obietnice dostaw tanich syberyjskich węglowodorów będą wystarczającą zachętą, aby wystawiły nas do wiatru. Tak czy inaczej, modernizacja naszej armii będzie się w większości opierać o dostawy sprzętu amerykańskiego. Zaproponowany przeze mnie transfer sprzętu z amerykańskich rezerw wojennych jest JEDYNYM sposobem na skokowe podniesienie zdolności bojowych i możliwości odstraszania polskiej armii. Warto to rozważyć, gdyż ewentualna wojna nie będzie czekać w nieskończoność, a od kilku lat na świecie jest tylko gorzej i wszystko zmierza do jakiejś poważniejszej awantury, może nie III wojny światowej, ale poważnego globalnego kryzysu i to szybciej niż wielu się wydaje. Nasz region, w takiej sytuacji (Ukraina, Pribałtyka, Białoruś, Mołdawia/Naddniestrze i Bałkany.....czyli nasze najbliższe otoczenie) zapewne stanie się jednym z ognisk zapalnych.

Mario
piątek, 30 czerwca 2017, 14:18

Coz, osobiscie wole konkrety, np preferencyjne warunki zakupu broni i licencji do produkcji amerykanskich rakiet do Wisly, Homara, itp. Jesli USA daje Izraelowi duzo kasy na obronnosc, podobnie, jak i innym panstwom, to dlaczego mielibysmy byc gorsi? Konkrety, a nie frazesy sa dla mnie istotne, gdyz frazesy, a nawet papierki - przerabialismy juz w 1939 r.

KrzysiekS
niedziela, 9 lipca 2017, 19:54

Niby kupiliśmy sobie bezpieczeństwo ale to jest złudne kraj taki jak USA ma tylko interesy jeżeli w ich interesie będzie bezpieczna Polska to będziemy bezpieczni jak to się zmieni możemy liczyć tylko na siebie dlatego tak ważne jest rozwijanie swojego przemysłu zarówno cywilnego jak i obronnego obawiam się że zbytnio liczymy na USA.

Tweets Defence24