Reklama

Dowódca US Army Europe: "Liczne braki" podczas Anakondy. Przerzut i łączność

22 czerwca 2016, 17:41
Ben Hodges
Fot. U.S. Army Europe/Flickr, CC BY 2.0

Dowódca wojsk lądowych USA w Europie gen. Ben Hodges stwierdził, że rosyjska armia byłaby w stanie podbić kraje bałtyckie szybciej, niż zajęłoby NATO wprowadzenie sił wzmocnienia. Zaznaczył, że NATO musi pracować nad usprawnieniem przerzutu wojsk i środków łączności.

Amerykański generał wspomniał też o "licznych brakach", jakie stwierdzono podczas zakończonych niedawno ćwiczeń Anakonda-16 z udziałem żołnierzy z 22 państw NATO. Jako przykład podał niemożność wystarczająco szybkiego przetransportowania ciężkiego sprzętu z Europy Zachodniej do Europy Wschodniej.

Jego obawy budzi też technologia komunikacyjna wewnątrz Sojuszu Północnoatlantyckiego. "Ani łączność radiowa, ani poczta elektroniczna nie są bezpieczne. Zakładam, że wszystko, co wysyłam z mojego Blackberry, jest odczytywane (przez osoby niepożądane - przyp. red.)" - podkreślił generał Hodges w wywiadzie dla "Die Zeit".

Czytaj więcej: NATO-wski zwrot na wschód. Konieczne "twarde" zdolności [KOMENTARZ]

Wypowiedź generała Hodgesa stanowi potwierdzenie obaw o istnienie niedostatków w systemie wspólnej obrony NATO, wyrażanych przez analityków po wybuchu kryzysu na Ukrainie. Należy jednak pamiętać, że Sojusz przez lata w zasadzie nie brał pod uwagę prowadzenia operacji obronnej w państwach bałtyckich. Paradoksalnie dopiero dziś jest szansa na wprowadzenie środków wzmocnienia, które w odpowiednim stopniu zabezpieczą przez zagrożeniem, a o słabościach w zakresie przerzutu czy odporności łączności na zakłócanie/podsłuch wspominano już wcześniej.

W celu zapewnienia odpowiedniego stopnia bezpieczeństwa niezbędne jest również, oprócz wymienionych wyżej zagadnień czy planowanego rozmieszczenia czterech batalionów w Polsce i krajach bałtyckich, wdrożenie szeroko zakrojonej modernizacji sił konwencjonalnych, jak artyleria czy obrona przeciwlotnicza. Dotyczy to zarówno państw regionu (w tym Polski), jak i krajów zachodniej Europy, odgrywających znaczną rolę w systemie obrony kolektywnej. 

"Rosja byłaby w stanie podbić kraje bałtyckie szybciej niż my bylibyśmy w stanie się przemieścić, by je bronić"

Ben Hodges dowódca US Army Europe

Deklaracja dowódcy US Army Europe świadczy o tym, że rezultaty ćwiczeń są rzetelnie analizowane, a rekomendacje dotyczące środków wzmocnienia przygotowane na bazie rzetelnych założeń. Pozostaje pytanie, czy polityczni decydenci w krajach NATO wykażą tyle determinacji, żeby wdrożyć je w życie.

Czytaj też: Rosyjska "eskalacja" - realne zagrożenie, czy element wojny informacyjnej?

JP/PAP

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 33
Reklama
kapralek
piątek, 24 czerwca 2016, 00:03

No i dobrze, po to były te ćwiczenia by takie braki ujawnić, teraz pora by je zlikwidować.

Realista
czwartek, 23 czerwca 2016, 03:30

Cwiczenia "Anakonda" odbywaly sie w Polsce, czyli w w jednym z krajow Europy srodkowej wiec o jakim przerzucie wojsk do Europy srodkowej ten koles mowi? Poniewaz czesc Wloch,Austrii i Szwecji lezy w tej samej lini co Polska to czy te kraje tez leza w Europie srodkowej? Jak koles nie wie co gdzie lezy to niech sie nie wypowiada.

vvv
czwartek, 23 czerwca 2016, 13:46

realista - rzecznik kremla :) a no takiej ze przerzut wojsk z Niemiec do Polski oraz innej częsci Europy. logistyka szwankuje i musi byc poprawiona by mateczka rossija z t-90/90a oraz t--72b3/b3m nie mialy pola manewru

Milites
czwartek, 23 czerwca 2016, 01:11

Celem ćwiczeń jest wyłapać braki i obnażyć słabe punkty. Anakonda spełniła te założenia. Dzięki amerykańskiej pragmatyce NATO może się naprawić.

Gameness
środa, 22 czerwca 2016, 22:45

Bez zgody wewnętrznej w UE/NATO (do której starają się nie dopuścić niektóre państwa Europy Zachodniej) słabo to widzę. Myślę że zanim NATO się ogarnie (w co nie do końca wierzę) Rosja jest w stanie zająć terytorium swych dawnych Republik (w tym Ukrainy) i zaczepić się gdzieś w Polsce wschodniej. Dziwi mnie te lekceważenie armii FR i jej możliwości.

Kiks
czwartek, 23 czerwca 2016, 11:25

Wszystkie takie założenia zakładają sytuację, że nikt nie będzie bronił się.

Roman
poniedziałek, 27 czerwca 2016, 17:16

Jeśli gen. Hodges używa komórki BlackBerry i wyraża pogląd, że wszystko co wysyła ze swojej komórki jest odczytywane (przez osoby niepożądane - przyp. Def24) to tylko należy "pogratulować" gen. Hodgesowi "spostrzegawczości" co do możliwości telefonu spod znaku jeżynki. To już dawno przebrzmiała historia, kiedy telefony BlackBerry były niejako wzorcem dla bezpiecznej komunikacji. Ale widocznie gen. Hodges idzie w ślady swojego Commander-in-chief of the Armed Forces, który też używa telefonu BlackBerry ale nie do komunikacji służbowej lecz co najwyżej do kontaktu z córkami i żoną.

tadek
środa, 22 czerwca 2016, 20:10

Jak to mawiają: kwestia wymagań. Jak widać polskie są znacząco niższe.

Dobromir
czwartek, 23 czerwca 2016, 13:07

Niemcy robią problemy, bo ich przemysł cierpi przez sankcje. Politycznie byłoby ich "przekupić" np. dużym zamówieniem na nowe czołgi albo eurofightery (za SU-22).

janko
czwartek, 23 czerwca 2016, 13:07

z pewnoscia ma raceje biorac pod uwage ze Niemcy beda blokowac przezut broni przez swoje terytorium- i tu mamy problem, ktos znowu robi krecia robote- 70 lat temu rozpetali 2 wojne swiatowa a dzis blokuja system wsparcia innym czlonkom, to powinno byc jasne poza tym iz sa juz skorumpowani rosyjskim kapitalem nie wrozy to nic dobrego stosunkom wewnetrznym w Europie, poczekajmy na decyzje spoleczenstwa Anglii co z czlonkostwem ich w unii to tez moze duzo namieszac....

xyz407
czwartek, 23 czerwca 2016, 12:48

Panie generale ja bez Anakondy wiedziałam o tych brakach. Bo żeby mieć trzeba zainwestować, a Europa Wschodnia to taka trochę militarna pustynia.

Liluh
czwartek, 23 czerwca 2016, 12:25

Co się czepacie tej Anakondy? Przecież jasnym jest, że jednym z celów ćwiczeń było określenie słabych punktów współpracy. To chyba dobrze, że wykryto niedociągnięcia? Tym bardziej, że od dawna mówiło się właśnie o tym problemie - niewystarczająco szybkim przerzucie ciężkiego sprzętu. Tak wielkie (i w sumie rzadkie) ćwiczenia jak Anakonda mają wielowymiarowy charakter, przetestowanie indywidualnej zdolności bojowej jednostek, nawiązanie współpracy i koordynacja z zagranicznymi oddziałami, przetestowanie taktyki postępowania, nawiązanie pewnego porozumienia (coś na kształt przyjecielskiej integracji) pomiędzy poszczególnymi żołnierzami, tak szeregowymi jak i dowództwem. A wreszcie wymiar czysto propagandowy, obliczony na uspokojenie nastrojów lokalnych i zademonstrowanie potencjalnemu przeciwnikowi zdolności bojowych (odstraszanie). Pierwszy przykład - most w Toruniu, drugi - strzelanie artyleryjskie.

gru
środa, 22 czerwca 2016, 18:56

Znaczy sie ze cwiczenia byly katastrofa.

Kosmit
czwartek, 23 czerwca 2016, 16:13

No bo przecież powinno być jak na ćwiczeniach rosyjskich doby PRL-u - pełny sukces za każdym razem. Ćwiczenia są po to, żeby się szkolić. Również na własnych błędach. Te błędy trzeba najpierw popełnić, potem wykryć, nazwać i naprawić. Im więcej błędów zostanie w ten sposób wychwyconych na ćwiczeniach, tym sprawniejsze będzie wojsko. Ćwiczenia "zakończone pełnym sukcesem" zazwyczaj niewiele dają - udowadniają, że wojsko jest w stanie odstawić "pokazówkę" przed politykami i to wszystko. Jeśli na ćwiczeniach wszystko idzie idealnie, to znaczy, że ktoś ułożył za prosty program i że te ćwiczenia są katastrofą - kasa wydana, amunicja wystrzelana, sprzęt do przeglądów, a lekcje i usprawnienia z tego - żadne.

Geoffrey
czwartek, 23 czerwca 2016, 12:04

Lepiej teraz, niż w czasie rzeczywistej obrony. Teraz wiadomo co poprawić.

Cynik
czwartek, 23 czerwca 2016, 10:44

Znaczy się, że ćwiczenia były rewelacyjnie udane, bo wykryto niedoskonałości, które teraz można usunąć.

kp
środa, 22 czerwca 2016, 20:21

Byłyby katastrofą, gdyby takich niedociągnięć nie wykryto. Celem ćwiczeń jest ćwiczenie.

mi6
czwartek, 23 czerwca 2016, 12:23

Nasze MON przecież juz przeanalizowało ćwiczenia i okazało sie ze były wielkim sukcesem i juz jesteśmy gotowi do odparcia agresji. Zeszłej jesieni nie byliśmy gotowi ale teraz juz tak. Przecież Antoni tak powiedział.

massud
niedziela, 26 czerwca 2016, 20:46

Widać generał Hodges jest niedoinformowany ;-)

tak tylko...
środa, 22 czerwca 2016, 18:11

Zachodni dyplomaci dostaną odpowiednie "działki" z Kremla i oświadczą, że nie "będą wymachiwać szabelką". Jedynie USA i państwa bezpośrednio zagrożone rosyjską agresją wykażą więcej determinacji. Reszta spokojnie uczestniczy w Nord Stream II. Kasa ponad wszystko. Nie ma i nie będzie żadnej solidarności Zachodu, są tylko interesy, dlatego nadrzędnym naszym celem powinno być budowanie sojuszu wewnątrz NATO, sojuszu skupiającego zagrożone rosyjską agresją państwa. Na wschód od Odry nikt nie czuje bowiem zagrożenia ze strony Rosji...

gru
środa, 22 czerwca 2016, 21:19

Chodzi o kase. Jakby MON kupil 200+ 2A7 to Helmuty by inaczej spiewali. Sankcje bola niemiecki przemysl pewnie bardziej niz kacapow.

Kristoff
środa, 22 czerwca 2016, 18:05

No zaraz, 3 dni temu było świetnie, profesjonalnie i nareszcie bezpiecznie a teraz jest źle? zdecydujcie się na coś.

logik
czwartek, 23 czerwca 2016, 04:09

Kto ma się zdecydować? Do kogo to roszczenie jest skierowane? Niejasna wypowiedź. Nie było wypowiedzi zbiorowej jakiegoś tajemniczego podmiotu, do którego można odnieść zaimek domyślny "wy". Jeżeli chodzi o szefa MONu, to wiadomo, że w wypowiedzi 'pojechał', ale można jej bronić w jakiejś mierze, bowiem nie trzeba interpretować jej jako wyłaćznie informacyjnej, a raczej jako performatywno-impresywną. Nie dotyczyła ona też kwestii problemów wspomnianych w artykule wprost, lecz miała charakter symboliczno-propagandowy, z podkreśleniem związku bezpieczeństwa z wsparciem NATO. Wreszcie, M. o Polsce głównie, zaś H. o Bałtach. Że jest kiepsko wiadomo. Ważne, że zaczyna się to zmieniać. Miejmy nadzieję, że kilka najbliższych lat i słuszne decyzje pozwolą na wzrost bezpieczeństwa. Tego typu ćwiczenia to jeden z wielu kroków w tym kierunku.

Kiks
czwartek, 23 czerwca 2016, 00:19

Nie powiedział, że tak nie było. A takie manewry są po to, aby eliminować niedociągnięcia. Problem NATO jest taki, że jest zbyt rozciągnięte i mało mobilne.

xawer
środa, 22 czerwca 2016, 22:13

Gdyby ćwiczenia były doskonałe(brak błędów i niedociągnięć) to po co ćwiczyć? Ćwiczy się po to, żeby szkolić żołnierzy i eliminować błędy!

Rocco
środa, 22 czerwca 2016, 20:32

To Macierewicz chyba tylko tak twierdził, aczkolwiek mogę się mylić

Unadmass
czwartek, 23 czerwca 2016, 18:10

Aksjomat nr 1.- ile sprzętu,ludzi i czasu potrzeba/mieć na miejscu lub przerzucić/,żeby efektywnie bronić terytorium krajów nadbałtyckich czy tym bardziej Polski/312 tys.km kw/przy założeniu,że Rosja nie użyje broni atomowej w takim konflikcie?? Aksjomat nr 2- NATO nie kiwnie nawet palcem zarówno w obronie krajów nadbałtyckich jak i Polski,bo wynika to z wyliczeń do aksjomatu nr 1. Wszystkie więc dotychczasowe działania to pozory pozorów robione dla celów propagandowych,które kupić mogą tylko osoby z wyjątkowymi deficytami intelektualnym.Skoro zdecydowaliśmy,że Rosja to nasz największy wróg to bez sensu jest drażnić i wymachiwać nawet nie szabelką tylko patykiem na dodatek spróchniałym tylko siedzieć cicho i zbroić się i szkolić na potęgę/służba wojskowa!!/.Wojsko jest bardzo łatwo zniszczyć bezmyślnymi czy też celowymi działaniami,ale jego odbudowa trwa latami.

bender
piątek, 24 czerwca 2016, 12:00

Tak na przyszlosc: aksjomat jest zdaniem, nie pytaniem. W dodatku uznanym za prawdziwe bez dowodu, bo stanowi podstawe do dalszego wynikania. To co nazwales aksjomatem 1 nie zawiera zadnego twierdzenia. Gdybys napisal 'nie ma na Ziemi tyle wojska, zeby efektywnie bronic...' byloby to blizej aksjomatu, niz obecnie. Choc wciaz wynikanie oparte na falszywym zdaniu daje falszywe wyniki (z falszu nie moze wynikac prawda). Ergo nie masz racji a logika wciaz sie broni.

piosza
czwartek, 23 czerwca 2016, 17:59

wystarczy popatrzeć na mapę, potem sprawdzić łączny potencjał państw Bałtyckich i jest jasne że w razie agresji nie mają szans ...

Marekcukerberek
piątek, 24 czerwca 2016, 01:18

Ile komentarzy, że NATO nie kiwnie palcem. Co za bzdety. Jak beda w Polsce i PnadB jesnostki amerykańskie to Putek nie drgnie na 2 cm. I tyle.

jdkdlddkdk
piątek, 24 czerwca 2016, 12:58

Kiedy "Putek" budował swoją pozycję (i Rosji), NATO wyprzedawało uzbrojenie i na potęge redukowało siły zbrojne, jak to można nazwać ten dziki pacyfizm

wron
piątek, 24 czerwca 2016, 14:23

1) Pribaltyke zajma chlopaki z Pskowa w 48h. Pamietajmy, ze tam mieszka sporo etnicznych Rosjan, ktorzy sa obywatelami drugiej kategorii. 2) Cwiczono bez silnego przeciwdzialania, co dyskwalifikuje calosc. Ten BlackBerry nie bedzie w ogole dzialal jak wiekszosc komunikacji.

Afgan
czwartek, 23 czerwca 2016, 10:05

Brawo! Nareszcie nie owija się w bawełnę i nie majaczy o "pełnym sukcesie ćwiczeń". W końcu na coś się takie manewry przydały i ktoś przyznał, że jest źle. Mam nadzieję, że niezwłocznie wyciągnięte zostaną odpowiednie wnioski, a niedociągnięcia usunięte. Zawsze bawiły mnie medialne zapewnienia że wszystko było zrobione na "piątkę z plusem", kiedy nawet rzecznik prasowy sam nie wierzył w to co mówi.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama