Reklama

Cztery grupy batalionowe NATO na wschodniej flance. "Przełom, czy kompromis"?

31 maja 2016, 14:23
Stoltenberg
Fot. R. Surdacki

Na spotkaniu Sekretarza Generalnego NATO Jensa Stoltenberga z ministrem obrony narodowej Antonim Macierewiczem potwierdzone zostało rozmieszczenie na wschodniej flance czterech wielonarodowych grup batalionowych. Jest to istotny krok naprzód w stosunku do decyzji z Newport, ale powinien on zostać uzupełniony o szereg innych działań. „Szczyt odbędzie się w krytycznym momencie. Widzimy coraz bardziej asertywną Rosję, która zastrasza sąsiadów i zmienia granice siłą. Widzimy także coraz większe niepokoje, coraz większy ekstremizm i przemoc w Afryce Północnej i na Bliskim Wschodzie” - powiedział na briefingu prasowym sekretarz generalny NATO. 

W czasie spotkania Stoltenberg zapewniał, że Sojusz Północnoatlantycki stale zwiększa współpracę oraz wzmacnia jednostki NATO na wschodniej flance, podejmując przy tym decyzje zarówno polityczne jak i wojskowe. „Wszystkie te decyzje mają charakter defensywny i wzmacniają Sojusz. Podczas szczytu w Warszawie zostaną podjęte kolejne kroki” – zapewniał Sekretarz.

Zgodnie ze słowami Sekretarza Generalnego NATO, celem nadchodzącego szczytu Sojuszu w Warszawie będzie dalsze wzmocnienie wschodniej flanki Paktu, w szczególności poprzez wzmocnienie wielonarodowych sił stacjonujących na zasadzie rotacyjnej. Ponadto podejmowane będą działania dotyczące wyprzedzającego rozmieszczenia sprzętu w krajach położonych na obrzeżach, w tym również w Polsce. Ważnym działaniem ma być współpraca z parterami Sojuszu w kwestiach bezpieczeństwa na południowej i wschodniej flance.

W trakcie swojego wystąpienia Antoni Macierewicz potwierdził, że w czasie rozmów poruszane były kwestie stacjonowania rotacyjnie czterech grup bojowych (batalionowych) oraz stałych składów uzbrojenia, w tym również w Polsce. „Grupa ta jest większa niż batalion, ale nie chciałbym rozstrzygać co do dokładnej liczby żołnierzy, ale na pewno ponad tysiąc żołnierzy, a wraz z dodatkowymi jednostkami wsparcia zapewne jeszcze więcej" - mówił. Pozostałe bataliony mają być rozlokowane w państwach bałtyckich - na Litwie, Łotwie i Estonii.

Batalionowa grupa bojowa jest często uznawana za najmniejszą jednostkę, zdolną do samodzielnych działań bojowych. Jeżeli wspomniane ustalenia zostaną potwierdzone na szczycie Sojuszu, to w najbardziej zagrożonych państwach w sposób ciągły będą pełnić dyżur bojowy jednostki sojusznicze, zdolne do wejścia do operacji obronnej, bez konieczności długodystansowego przerzutu. Oznacza to jakościową zmianę w stosunku do ustaleń z Newport, gdyż obecność rotacyjna ustanowiona w 2014 roku miała raczej charakter szkoleniowy.

Dla zapewnienia możliwości odparcia pełnoskalowej inwazji pożądane byłoby rozlokowanie znacznie większych sił, ale decyzje NATO podejmowane są na zasadzie kompromisu (rozlokowaniu czterech batalionów mieli według doniesień do pewnego momentu sprzeciwiać się Niemcy), a wojska lądowe poszczególnych państw Sojuszu są mocno obciążone realizowanymi zadaniami (misje stabilizacyjne, dyżury we wzmocnionych Siłach Odpowiedzi itd.), polegały one zresztą w ostatnich latach znacznym redukcjom. Dlatego wystawienie nawet około 4-5 tysięcy żołnierzy, którzy będą pełnić służbę z dala od stałych baz wraz ze strukturami dowodzenia (z czym wiąże się konieczność późniejszego odtwarzania gotowości bojowej) stanowi pewne wyzwanie zwłaszcza dla europejskich państw Paktu. 

Należy wskazać, że obok wysuniętej obecności i Sił Odpowiedzi, bardzo istotnym elementem ustaleń szczytu w Warszawie powinny być decyzje dotyczące zwiększenia ogólnego potencjału wojsk NATO, zwłaszcza w zakresie sił konwencjonalnych. Jest to konieczne, aby odzyskać zdolność do szybkiego wystawiania dużych jednostek (rzędu dywizji, czy nawet korpusu), co może być niezbędne do prowadzenia sojuszniczej operacji obronnej z powodzeniem.

Według części specjalistów, siły zbrojne nawet największych europejskich państw NATO (Wielka Brytania, Niemcy) mogłyby mieć obecnie trudności z szybkim wprowadzeniem do operacji jednostek lądowych większych niż batalionowa grupa bojowa, m.in. z uwagi na wspomniane redukcje. Ta sytuacja powinna ulec zmianie, niezbędne jest tutaj znaczne zwiększenie wydatków obronnych z uwzględnieniem "klasycznych" zdolności. Podejmowane do chwili obecnej działania, np. w Niemczech, są krokami w dobrym kierunku, lecz ich zakres nie jest wystarczający.

Czytaj więcej: NATO-wski zwrot na wschód. Konieczne "twarde" zdolności [KOMENTARZ]

Macierewicz zapewniał również, iż szpica NATO jest gotowa, jednakże uważa, że aby skutecznie mogla działać konieczne jest umiejscowienie trwale obecnych grup batalionowych. "Stała wysunięta obecność NATO jest niezbędna aby szpica mogla wejść do ewentualnego działania niezbyt późno, co nam dotychczas groziło. Oznacza to że łączna liczba wojsk NATO która byłaby uruchomiona w razie zagrożenia jest naprawdę bardzo duża i wystarczająca do skutecznego odstraszenia" - mówił minister obrony. 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 31
Reklama
Andre
wtorek, 31 maja 2016, 16:23

Czyli ani brygady pancernej a ni nawet składów uzbrojenia dla takiej brygady USA nie będzie. Smutno. Zostaliśmy sami

aniela
wtorek, 31 maja 2016, 18:03

szanowny Panie to bylo do przewidzenia, tylko ekipa sie zmienila a polityka pozostala, a poza tym UE/KE resetuje stosunki z Rosja, trzeba dbac o swoje 4 litery, trzeba ksztalcic elity wlasne a nie liczyc na laske. Warto przejzec historie co Europa zrobila dla Polski a co Polska dla Europy.

wwo
wtorek, 31 maja 2016, 17:17

a gdzie wyczytałeś ze nie będzie składów uzbrojenia ? Wręcz przeciwnie, z tekstu wynika ze składy będą.

wolf
środa, 1 czerwca 2016, 02:09

Dobra decyzja. w ciągu 5 lat przez te grupy przewinie się kilkadziesiąt tysięcy żołnierzy NATO dzięki czemu obeznają się z terenem. Po drugie najważniejsze że będą w tych grupach Amerykanie. Rosjanie nie będą strzelać choćby na granicy stał jeden amerykański patrol. To oznaczałoby wojne. Żaden amerykański polityk nie przeżyje, że Amerykanie będą oglądać we własnych TV jak Rosjanie będą strzelać do ich marines. Wbrew pozorom...te bataliony są argumentem dyplomatycznym....."możemy je wycofać lub zamienić na dywizje". Taki język negocjacji narzucili Rosjanie i Amerykanie podjeli tą gre.

wobo1704
sobota, 4 czerwca 2016, 15:42

"... Żaden amerykański polityk nie przeżyje, że Amerykanie będą oglądać we własnych TV jak Rosjanie będą strzelać do ich marines. " Ewentualna agresja rosyjska skierowana będzie przeciwko Litwie, Łotwie i Estonii (mało prawdopodobne że przeciwko Polsce; poco im ten kłopot.) Pretekstem będzie: "..., jak również w celu zapewnienia ochrony swoich obywateli znajdujących się poza granicami Federacji Rosyjskiej, ..." (str. 12 p. 22 doktryny FR.) (Rosjanie w tych krajach mają paszporty rosyjskie!) , Brygada amerykańska w tych krajach umieszczona zostanie przez armię rosyjską ominięta bez jakichkolwiek działań zaczepnych. (Krymski numer) Amerykanie będą czekali na rozkaz z NATO a NATO na decyzje polityczne (chichi!) A w tym czasie Rosjanie zainstalują w tych krajach nowe rządy (jak w Polsce po 45 r.) Ułatwią im to mniejszości rosyjskie w tych krajach. Potem długie negocjacje i kombinowanie jak tą brygadę wyprowadzić. Będą oczywiście sankcje (powtórka z rozrywki). itd.

fx
wtorek, 31 maja 2016, 15:24

Polsce bardziej trzeba pomocy USA na wzór amerykańsko-izraelskiej gdzie rok w rok za amerykańskie 3 mld $ Izrael kupuje sprzęt w USA. Niech to będzie 1 mld a wtedy USA ma spokój ze wschodnią flanką bo sami sobie ją zabezpieczymy.

thefastestcombatpistol
wtorek, 31 maja 2016, 23:11

100% racji, szkoda tylko, że to nierealne.

kokos
wtorek, 31 maja 2016, 17:52

Tylko Polska nie wydaje nawet tych 2%pkb a armię a izrael wydaje znacznie więcej. Izraelowi zależy by posiadać silną armię. Polskim decydentom tylko na gadaniu.

marek
wtorek, 31 maja 2016, 15:07

zbrojmy sie sami i nie liczmy na koalicje, wiemy to wszyscy, historia nam juz pokazala ile warte sa sojusze

leming
środa, 1 czerwca 2016, 20:59

Warto trochę przybliżyć skutki naszych sojuszy. a więc rok 1790 i sojusz polsko-pruski. wynik ? = II rozbiór Rzeczpospolitej z udziałem naszego sojusznika. 1921 sojusz polsko- ukraiński. wynik = rozbiór Ukrainy, utrata przez Polske Zaolzia i być może dużej części Śląska. 1939 sojusz Polski z Francja i Anglią, wynik ? każdy zna. Czy historia czegokolwiek uczy ?

22
środa, 1 czerwca 2016, 01:41

To jakiś żart? 4 bataliony? 4 DYWIZJE TO ZA MAŁO . W samym Kaliningradzie znajduje się znacznie więcej wojska gotowego do walki.

ccc
wtorek, 31 maja 2016, 15:00

Batalion to od 300 do 700 żołnierz, a czasem więcej. Co znaczy grupa batalionowa to to samo co batalion ? Jeżeli nawet tak no to cztery grupy nawet w największym składzie to około 3 tyś. sołdatów też mi siła na wschodniej flance ! Nie wiem czy płakać czy śmiać się z tego !

ecik
środa, 1 czerwca 2016, 04:37

3.000. Jeśli spodziewałeś się 30.000 to jesteś niepoprawnym marzycielem oderwanym od realii współczesnego świata. Jeżeli oczekujesz 300.000 to tego nawet nie chcę komentować. Zresztą my, Polacy nie chcielibyśmy chyba 300.000 obcego wojska w czasie pokoju. Być może mogło by być 6.000 ale chyba nie o ilość tu chodzi a o obecność i solidarność w imię pryncypialnych interesów. Według mojej oceny to tak naprawde powinniśmy przekonać Amerykanów że nam też zależy na wzmocnieniu bezpieczeństwa (wyłapać szpiegów, przepędzić lobbystów, przewietrzyć w MON-ie i zacząć realnie wzmacniać przede wszystkim siły lądowe). Jak zaczniemy wydawać 3% PKB na obronę to następnym krokiem jest przekonać USA aby zaczęli w nas inwestować, bo to się im opłaca. Mogą sobie robić pivot na Pacyfik z czystym sumieniem, bo Europejską wschodnią flankę NATO my obstawimy. Za drobne 2 mld dolarów rocznie, kupując w cenach dla amerykańskiej armi dalibyśmy radę zabezpieczyć NATO przed konwencjonalnym atakiem z Moskwy już po 10-ciu latach. Bo nam nie potrzeba wielkich sił strategicznych by zaorać całą Rosję od Królewca do Kamczatki. Wystarczy że będziemy tak silni, aby Rosja wiedziała że połamie sobie na nas zęby, a wtedy nie rzuci zbyt dużo na Polskę, bo ma też kilkadziesiąt tysięcy kilometrów granic do obstawienia. Bo nie chodzi o to aby jakąś wojbę wygrywać, ale o to, aby do niej nie doszło. Ale żeby przekonać Amerykanów do pomocy to chyba najpierw musimy pomóc sobie sami. Zawsze jako przykład podaje państwo Izrael, gdzie odpowiednia polityka obronna, pomoc USA oraz wyrzeczenia obywateli pozwalają sprostać zagrożeniom. Nam trzeba zacząć działać podobnie.

Moonlight mase
wtorek, 31 maja 2016, 17:35

25.6.1944 kompania tigern z BATALIOWEJ Kampfgrupy okopana za nastolatkami przeciw brygadzie panc,na czele Korpusu, 60000luda setki "jankeskich t34" (to 2 komplement Guderiana) zatrzymani

Gustlik
wtorek, 31 maja 2016, 16:54

To siła równa 2 rosyjskim dywizją bo podobno tyle na te 4 bataliony mobilizują wiec nie jest źle.

tak tylko...
wtorek, 31 maja 2016, 16:03

Nie wiem co Panu doradzić. Na miejscu Rosjan raczej bym płakał, bo tu nie chodzi o wymiar militarny, tylko polityczny. Co znaczy śmierć mieszkańców Zachodu, Rosjanie mieli okazję przekonać się zestrzeliwując nad Ukrainą cywilny samolot. Ja nie mam złudzeń, gdyby nie śmieć tych ludzi nie było by sankcji. Tak samo będzie w przypadku śmierci żołnierzy państw zachodnich...Oni będą zakładnikami. Wiem, to cyniczne i brutalne, ale tego wymaga nasza racja stanu. Proste? Czy jeszcze coś wyjaśnić?

Zagłoba
wtorek, 31 maja 2016, 23:14

w Kaliningradzie stacjonują kilka dywizji nie wiem ile na Białorusi .Ale 4 bataliony nie powstrzymają natarcia dywizji rosyjskich .

wwo
środa, 1 czerwca 2016, 12:07

W Kaliningradzie nie stacjonują żadne 'dywizje', tylko: 336. Samodzielna Gwardyjska Brygada Piechoty Morskiej , 79. Samodzielna Gwardyjska Brygada Zmotoryzowana i 7. Samodzielny Pułk Strzelców Zmotoryzowanych. Do tego trochę artylerii lufowej i rakietowej. i saperów. Na Białorusi nie ma nic jeśli chodzi o komplement lądowy.

maj
środa, 1 czerwca 2016, 07:19

A ja słyszalem, że parę frontów. Tak na serio to 2 brygady zmechnizowane o niepełnych stanach i brygada piechoty morskiej.

Piotrek_S
środa, 1 czerwca 2016, 00:30

Nie powstrzymają, ale to jest wyraźny sygnał Sojuszu dla Rosji i przełamanie ustaleń NATO-Rosja z 1997 roku.

Franek Dolas
wtorek, 31 maja 2016, 22:59

Mijałem dziś amerykańskich dragonów na autostradzie, wyposażenie robi wrażenie ale same Strykery na żywo do naszych Rośków się nie umywają. Z tego co widziałem to nie jest realna siła a całe to pompowanie balonika nie sprawi, że będziemy bezpieczniejsi. Musimy sami się uzbroić a nie czekać na pomoc innych. Co do 4 batalionów to sunie się na usta cytat z pewnego filmu: "Batalioni za mną, Hurrra!"....

jasio z wku Lisbona
wtorek, 31 maja 2016, 22:37

tak a ilością będą to "bataliony przełamania" ...lub "bataliony rozpoznania pola walki".......ale cóż jedno mają wspólne ... w chwili wejścia do walki 90% procent stanu osobowego .. na scenie teatru wojny ma tylko 1-2 godziny trwania do chwili "zejścia" ...ot jeden akt .....a kto dokończy dzieło ....wszak dzieło wieńczy sztukę

korwin
wtorek, 31 maja 2016, 21:05

cztery bataliony zostaną rozbite w pył. To żaden przeciwnik dla rosyjskiej armii.

jdosod
środa, 1 czerwca 2016, 19:01

Grupa batalionowa...,co to jest ? Za jakiś czas przyjmie się zupełnie nowomowa, np szkolna grupa klasowa :D

maj
czwartek, 2 czerwca 2016, 09:18

Batalion nie jest samodzielną jednostką, a pododdziałem pułku albo brygady. Samodzielnie nie jest w staie funkcjonować. Batalionowa grupa bojowa to batalion uzupełniony o poddoddziały logistyczne i zabezpieczenia bojowego tak aby mógł funkcjonować samodzielnie.

logik
wtorek, 31 maja 2016, 17:40

Czy dobrze pojmuję, że te 4 bataliony będą rozmieszczone niezależnie od brygady pancernej, którą zadeklarowały USA?

nikt ważny już w... wiony na ignorantów
środa, 1 czerwca 2016, 09:23

Ani przełom ani kompromis tylko jedna wielka ściema. Nie ma zagrożenia ze wschodu ale z zachodu jest identyczne tyle że wojsko w tej sile to co najwyżej do pacyfikacji obywateli albo ewakuacji rządu i złota (niekoniecznie w tej kolejności). Podobnie Redzikowo. Ani obrona USA ani "polskiego nieba". Trochę matmy, astrofizyki, ogólnych danych o rakietach i współczesnym uzbrojeniu, globus, kartka i papier i możecie sobie wszystko wyliczyć. MK-41 może strzelać nie tylko SM'ami ale również czymś co rzekomo w wersji lądowej zostało wycofane (no właśnie gdzie wycofane bo chyba tylko do magazynów)

Sławek
piątek, 3 czerwca 2016, 17:47

A więc jakie inne rozwiązanie proponujesz aby zabezpieczyć interes Polski?

Trolhunter
środa, 1 czerwca 2016, 12:18

Czy mozna by sie dowiedzieć co to jest to mityczne coś co wycofano a czym MK-41 może strzelać ?

tak tylko...
środa, 1 czerwca 2016, 10:11

Nie wiem, czy dobrze zrozumiałem, ale twierdzi Pan, że Polska jest tak samo zagrożona ze strony Rosji jak i Zachodu? Mógłby Pan rozwinąć temat zagrożenia ze strony wojsk NATO? Bardzo jestem ciekawy tej teorii.

ziom
środa, 1 czerwca 2016, 05:17

Cieszy bardzo to, że te 4 bataliony - z czego jeden w Polsce, oraz bazy sprzętowe dla nich to nie wszystko. Do tego dojdzie amerykańska brygada pancerna - znowu częściowo rozlokowana w bazach w Polsce. Czołgi i sprzęt mają zostać w Polsce zaraz po ćwiczeniach Anakonda, które zaczną się za kilka dni. No i jeszcze Redzikowo, które będzie gotowe za 2 lata. Jest naprawdę nieźle. W końcu. Byleby Trump tego nie zniszczył. Natomiast własne siły zbrojne czeka jeszcze długa i mozolna odbudowa. Z powodu wielu potrzeb i małych środków priorytet - słusznie - położony na te zdolności, gdzie przepaść największa. W innych - modernizacje lub przesunięcia na później. Za 20-25 lat już będziemy dumni ze stanu WP (bez marynarki ;)

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama