Reklama
Reklama

„Ciężki desant” w natarciu. Rosyjskie doświadczenia z Gruzji i Donbasu

21 stycznia 2017, 11:14
BMD-2. Fot. Vitaly V. Kuzmin/wikipedia/CC BY-SA 4.0
Fot. Ministerstwo Obrony Rosji

Zastosowanie w obecnym konflikcie zbrojnym słabo opancerzonych, przestarzałych bojowych wozów desantu (rodzina BMD) na pierwszy rzut oka nie ma racji bytu. Tym bardziej, jeśli nie jest to desantowanie z powietrza, do którego wozy tego rodzaju są predysponowane. Tymczasem doświadczenia z Gruzji i Donbasu wskazują na to, że w operacjach kontrterrorystycznych, a nawet klasycznych konfliktach zbrojnych, zmechanizowane kolumny WDW mogą być groźne – dla Defence24.pl pisze Marcin Gawęda.

Od lat wojska-powietrznodesantowe (WDW) są uznawane w Rosji za elitą i wyodrębniony rodzaj wojsk. Cechą charakterystyczną tej rozbudowanej formacji (kilka dywizyjnych związków taktycznych oraz brygady) jest wyposażenie w całą gamę opancerzonych pojazdów, które mają przede wszystkim walory ofensywne. Przykłady z Gruzji oraz Donbasu wskazują na to, że w korzystnych sytuacjach taktyczno-operacyjnych i przy współdziałaniu z innymi jednostkami pancerni desantnicy zdolni są do wykonywania skomplikowanych taktycznie zadań, nawet jeśli mają na uzbrojeniu wozy BMD-2.

Analizując użycie bojowe WDW w Gruzji i na Donbasie można wskazać kilka cech charakterystycznych.

1. Batalionowe grupy taktyczne WDW są w stanie podejmować działania ofensywne, jeśli nie muszą przełamywać silnych pozycji obronnych, a nacierają na przeciwnika zdezorganizowanego. Decydujący w takich przypadkach jest manewr i siła ognia, zwłaszcza organiczne wsparcie baterii artylerii z armatohaubicami 2S9 Nona 120 mm.

Przykładem takiego rajdu może być działanie batalionowej grupy taktycznej w sierpniu 2008 r. na Gori. Batalionowa grupa taktyczna (BTG) ze składu 104. pułku WDW (wzmocnione dwie kompanie na BMD-1) śmiało weszła w tyłowy obszar operacyjny zdezorganizowanych sił gruzińskich, co zakończyło się udanym rajdem na głębokość ok. 40 km i zaskakującym podejściem na przedmieścia Gori. Działanie było nietypowe, gdyż po stronie gruzińskiej, już nieco zdezorganizowanej, zabrakło świadomości sytuacyjnej oraz odwodów; z kolei rosyjska grupa bojowa działała po omacku bez żadnych danych rozpoznawczych i wywiadowczych (sic!). Podkreślić należy śmiałość podejmowanych działań i podjęte ryzyko, które w tym wypadku się opłaciło. BTG w zasadzie nie napotkała większego oporu (łączne oficjalne straty 1 zabity, 9 rannych) wykonując zadanie, które miało przełożenie na skalę operacyjną. Warto podkreślić, że za czołową BTG szły już większe siły pancerno-zmechanizowane, można więc uznać, że BTG płk. Anaszkina wykonywała zadanie de facto szpicy rozpoznawczej. Krótkie starcie w Wariani rozstrzygnięte zostało głównie osiągniętym zaskoczeniem oraz przewagą w sile ognia (2S9 Nona). Tego typu działanie będzie stosowane w przyszłości, a podjęta modernizacja sprzętu (bezzałogowce, systemy dowodzenia i łączności, nowej generacji wozy bojowe) wyeliminuje zasadnicze wady – brak rozpoznania, kłopoty z łącznością i dowodzeniem, przestarzały, zużyty sprzęt (zasadniczym uzbrojeniem grupy były BMD-1!).

2. Batalionowe grupy taktyczne w razie możliwości wspierane są przez czołgi, co pozwala utworzyć hybrydową grupę bojową. Tego typu BTG można było zaobserwować w 2014 r. na Donbasie w czasie sierpniowej interwencji regularnych SZ FR na wschodniej Ukrainie. Mieszane BTG składały się z pododdziałów WDW z wozami bojowymi BMD oraz czołgami pododdziałów pancernych. Czołgi (np. T-72B3) skokowo zwiększały efektywność grupy, także w sensie defensywnym, gdyż skupiały na sobie ogień npla.

Przydzielanie do związków taktycznych WDW organicznych pododdziałów czołgów, co jest w tej chwili realizowane, wydaje się być potwierdzeniem, iż standardowym będzie – w razie konieczności przełamywania/flankowania pozycji przeciwnika - tworzenie mieszanych, pancerno-zmechanizowanych (kompanijnych lub batalionowych) grup bojowych.

3. Wozy bojowe WDW (pomijając już ppk) dają desantnikom nie tylko mobilność, ale także się ognia, którą można wykorzystać szczególnie w obronie lub zasadzce. Należy mieć na uwadze, że „aluminiowe trumny” dysponują efektywną armatą małokalibrową 30 mm, która pozwala w walce manewrowej na porażenie (nawet zniszczenie) dowolnych wozów bojowych npla. Znany jest przykład z Donbasu, gdzie ukraiński BMP-2 został zniszczony ogniem z boku (widocznych jest sześć przestrzelin kadłuba (3) i wieży (3).

Oczywiście, trudno BMP-2 uznać za nowoczesny sprzęt, jednak należy mieć na uwadze uzbrojenie potencjalnych przeciwników WDW – jeszcze przez wiele lat nie będzie en masse generacyjnie lepsze. Tymczasem możliwości ofensywne starych BMD-2 i najnowszych BMD-4M są nieporównywalne. Dość powiedzieć, że nowe wozy będą miały uzbrojenie porównywalne z BMP-3, natomiast w samych związkach taktycznych WDW mają być dodatkowo tworzone pododdziały czołgów T-72B3.

Czytaj też: Zmechanizowany desant. Nowe pokolenie pojazdów rosyjskich spadochroniarzy.

Wspomniany wyżej przykład z frontu ługańskiego (potyczka z 20 sierpnia 2014) pokazuje, że dwie standardowe kompanie desantników (BTG z 234. pułku desantowo-szturmowego) były w stanie przełamać częściowo ukraińskie pozycje obronne na wzgórzach. Atak rozpoczęto z zaskoczenia, o świcie (mgła), przy wsparciu ognia artylerii, moździerzy i czołgu T-72BM, który odegrał w walce istotną rolę. Analiza ukraińska wskazuje, że pierwsza rosyjska kompania (rota) z łatwością wzięła punkt oporu (PO) „Gagarin”. Ukraińskie pozycje na PO „Nauka” zostały przygniecione ogniem armaty 30 mm BMD-2K, tymczasem na PO „Postup” wyszedł atak drugiej kompanii. T-72 zniszczył dwa MT-LB, a BMD-2K rozstrzelał wspomniany wyżej BMP-2.

Rosjanie zostali ostatecznie odepchnięci silnym kontratakiem, przy wsparciu artylerii. Ukraińcy przejęli na wzgórzu uszkodzony i porzucony BMD-2K dowódcy 1. kompanii 234. pułku desantowo-szturmowego 76. Dywizji oraz zniszczyli drugi BMD-2K.

Wydaje się więc, że doświadczenia z Gruzji czy Donbasu wskazują na to, że warto dalej rozwijać WDW jako rodzaj specyficznych wojsk zmechanizowanych. W niniejszym artykule wskazaliśmy na doświadczenia z konfliktów, gdy sprzęt WDW wykorzystywany był nie do końca z przeznaczeniem. W chwili, gdy dokonany zostanie desant z powietrza, możliwości ofensywne, jakie mają „opancerzeni” desantnicy, będą znaczne, tym bardziej, że w zamyśle desant powinien iść w parze z działaniem zaskakującym i dezorganizującym npla.

Wymiana sprzętu pancernego WDW (m.in. BDM-4M i BTR-MDM) zwiększy jeszcze bardziej możliwości mobilne i ogniowe pododdziałów desantowych. Należy pamiętać, że WDW traktowane są priorytetowo, o czym świadczą chociażby dostawy – w pierwszej kolejności – przeciwlotniczych naramiennych systemów nowej generacji 9K333 Wierba. Dzisiaj WDW to formacja dobrze wyszkolona i uzbrojona, sprawdzona w boju, która z powodzeniem pełnić może rolę sił szybkiego reagowania lub ogólnego odwodu strategicznego.

Marcin Gawęda


Prawdopodobne zgrupowanie WDW (BTG – batalionowe grupy taktyczne) w wojnie z Gruzją

W Południowej Osetii (cztery-pięć batalionowych grup taktycznych)

76. Gwardyjska Dywizja Desantowo-Szturmowa

104. Gwardyjski Pułk Desantowo-Szturmowy (jeden-dwa bataliony)

234. Gwardyjski Pułk Desantowo-Szturmowy (jeden batalion)

98. Gwardyjska Dywizja Powietrzno-Desantowa

217. Gwardyjski Pułk Spadochronowo-Desantowy (dwa bataliony)

45. Samodzielny Gwardyjski Pułk Rozpoznawczy WDW z Kubinki (jedna kompania?)


W Abchazji (sześć batalionowych grup taktycznych)

7. Gwardyjska Dywizja Desantowo-Szturmowa

108. Gwardyjski Pułk Desantowo-Szturmowy (dwa bataliony)

247. Gwardyjski Pułk Desantowo-Szturmowy (dwa bataliony)

1141. pułk artylerii

31. Samodzielna Brygada Desantowo-Szturmowa (dwa bataliony)

45. Samodzielny Gwardyjski Pułk Rozpoznawczy WDW z Kubinki (specnaz WDW) (jedna kompania?)


Prawdopodobne minimalne zgrupowanie WDW (BTG – batalionowe grupy taktyczne) w wojnie o Donbas (sierpień 2014)

Na kierunku iłowajskim (co najmniej cztery batalionowe grupy taktyczne WDW)

7. Gwardyjska Dywizja Desantowo-Szturmowa

247. Gwardyjski Pułk Desantowo-Szturmowy (jeden batalion)

98. Gwardyjska Dywizja Powietrzno-Desantowa

331. Gwardyjski Pułk Spadochronowo-Desantowy (dwa bataliony)

56. Samodzielna Brygada Desantowo-Szturmowa (jeden batalion)

45. Samodzielna Gwardyjska Brygada Rozpoznawcza WDW z Kubinki (specnaz WDW)

Na kierunku ługańskim (co najmniej jedna batalionowa grupa taktyczna)

76. Gwardyjska Dywizja Desantowo-Szturmowa

234. Gwardyjski Pułk Desantowo-Szturmowy (jeden batalion?)

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 41
Reklama
Marek
wtorek, 7 lutego 2017, 18:12

hybrydowo powikłana paplanina, w której zapominano o podstawach

Darek S.
niedziela, 22 stycznia 2017, 04:26

Według mnie jeszcze bardziej skuteczne byłyby grupy wyposażone w niemieckie Fenki. Świadomość sytuacyjna załogi w takim wozie jest nieporównywalnie większa. Prowadzenie tego typu wozów można powierzyć po jednym dniu szkolenia każdemu zwykłemu kierowcy. Siłę ognia tego typu wozy będa miały troszkę gorszą i gorzej będzie z zapasem amunicji. Niezbędne i wskazane byłoby wsparcie tego typu wozów innymi pojazdami typu Rosomak i Gepard, bo Pum nam Niemcy nie sprzedadzą.

vvv
poniedziałek, 23 stycznia 2017, 14:24

Niemcy sa chetni sprzedazy ich ifv Puma i proponuja je Anglikom by wymienili swoje przestazale warriory. Podobna ofertę dostalo USA ale oni wola opracowac moderke m2/m3 oraz za kilkanascie lat opracowac nowy bwp. Nas nie stac na ten swietny bwp i powinnismy predzej kupic licencje na cieziego tulpara, ascoda 2, cv90 armadillo lub k2. zamiast tego udajemy ze cos robimy i tracimy lata i mld zł.

Ok bajdur
niedziela, 14 kwietnia 2019, 19:29

Dokładnie taj samo myślę. Polsce wystarczą trzy,cztery setki lekkich Borsuków. Reszta to powinny być ciężkie bwp zdolne zapewnić osłonę przed ostrzałem mozdzierzy i przystoswane do dławienia desantu.

Afgan
niedziela, 22 stycznia 2017, 03:20

Po raz kolejny potwierdza się to co pisałem wcześniej o konieczności wyposażenia OT w ciężki sprzęt pancerny. Do eliminacji BMD wystarczą nawet T-72. Jednak lekka piechota bez wsparcia pancernego zostanie dosłownie rozjechana przez taki desant wyrzucony na tyłach. P.S. 2S9 to bardziej samobiezny moździerz a nie armatohaubica.

Grredo
niedziela, 14 kwietnia 2019, 19:18

Tylko by skutecznie rozwalić, spowolnić takie grupy potrzebne są Spike. Gruzini odpalajac co kilka km z zasadzki po jednym BMP pozbawiliby ich atutu prędkości. Marsz byłby jeśli nie zatrzymany to spowolniony.

dsafsafsadf
poniedziałek, 23 stycznia 2017, 14:57

A ja myślę, że wojsko znasz jedynie z amerykańskich filmów. Człowieku! Weekendowe szkolenia to absolutne minimum aby tych biednych chłopaków przeszkolić na tyle z obsługi broni strzeleckiej, aby nie zrobili krzywdy sobie i innym! A gdzie miejsce na choćby TCCC? A Tobie marzą się czołgi w OT? Już jakiś czas temu wymądrzałeś się, że nauka obsługi czołgu jest prosta. Kto Ci tak powiedział? Ludzie czytają takie pierdoły i idą do OT, bo myślą, że może jeszcze zrobią w wolny weekend prawo jazdy na lotniskowiec. Brak słów!

realizm
poniedziałek, 23 stycznia 2017, 13:26

@Afgan - w pełni popieram. Artykuł jest kolejnym dowodem na to, że OT jest Polsce niezbędna. Tu nie ma nawet za bardzo jak się spierać z faktem, że wojska operacyjne muszą mieć pogłębione zaplecze i tym musi zająć się formacja o charakterze OT. Choć zawsze znajdą się tacy, co będą na siłę udowadniać, że wystarczą nam tylko wojska operacyjne w liczbie 100 tysięcy, ale za to uzbrojone po zęby. To, że wojska w takiej liczbie są w stanie pokryć, z grubsza, obszar jednego powiatu jakoś umyka ich uwadze. Zgadzam się również co do wykorzystania T-72 przez OT, ewentualnie z jakąś formą modernizacji. Nie wiem ile ich mamy jeszcze, zapewne stoją gdzieś w magazynach i na pierwszą linię, do walki ze współczesnymi czołgami się nie nadają. Ale do zwalczania pojazdów takiej właśnie rosyjskiej rozpoznawczej szpicy, czy jako mobilne baterie - jak znalazł. To oczywiście pociąga za sobą konieczność wykorzystania w wyspecjalizowanych pododdziałach OT również innych rodzajów broni ciężkiej, artylerii, transporterów opancerzonych, czy nawet śmigłowców. Podkreślam - w wydzielonych, wyspecjalizowanych pododdziałach OT. Zresztą pisał Pan już o tym jakiś czas temu i to jest logiczne, to ma uzasadnienie. Teraz najważniejsze, żeby nie pozwolić na zezłomowanie tych T-72, tak jak to zrobiono z T-54 i T-55. Pojazd, który jest sprawny, posiada pancerz, armatę 125 mm i karabin maszynowy nie jest, jak lobbują niektórzy, "nic niewart". Pytanie: czym (jakim sprzętem) wojował Izrael w wojnie sześciodniowej i wojnie Jom Kippur? Odpowiedź: wszystkim, czym dysponował, w tym czołgami z II WŚ. Kwestia tylko w określeniu zadań odpowiednich do możliwości tego sprzętu, w wyszkoleniu i dowodzeniu.

dropik
poniedziałek, 23 stycznia 2017, 10:16

co za bzdura. jak wybucha wojna się powołuje rezerwistów i tworzy nowe dywizje/ brygady - o to trzeba dbać. WOT na szkoleniach weekendowych na t72 - to chyba najprostsza metoda na utratę tego sprzętu i to będą przeważnie straty nie bojowe. A WDW z wotem poradzi sobie bez najmniejszego problemu bo ciężko sobie wyobrazić żeby najlepiej wyszkolone jednostki nie poradziły sobie z najgorzej wyszkolonymi. Zamiast 50 tys amatorów lepiej powiększyć regularną armię o 3000 etatów. Wot to ruina armii. Zanosi się że koszt jego utworzenia to nie będzie 5mld przez najbliższe 3-4 lata a bliżej 10 mld.

anty c0cal przed 500+
sobota, 21 stycznia 2017, 16:01

1..."Decydujący w takich przypadkach jest manewr i siła ognia, zwłaszcza organiczne wsparcie baterii artylerii z armatohaubicami 2S9 Nona 120 mm."...to armato-haubice czy "takie Raki", tak czy siak na Podwoziu nie KTO, U Nas Gotowi(?!) do zmajtrowania byli ...Ile LAT temu???

Ajax
sobota, 21 stycznia 2017, 19:30

Tak, podobna rola co rak, tylko moździerz a nie haubica. Byli gotowi, prawda,ale nie bylo (nie ma) opcji na nowego BWP wiec de facto nie bylo na czym, proponowane podwozia, to byl taki "practical joke", 'Kalina' tylko by dublowała, chyba ze jakiś wariat robiłby tez 'Borsuka' na podwoziu 'Kaliny' Brrrr. Co więcej pamiętajmy ze jak polski przemysł deklaruje gotowość do czegoś to jeszcze nic nie znaczy bo niewydolność (krabkrabkrab/ślązak) artystyczne modelarstwo za subwencje (Skorpion/PL-01/PT-16) czy zwykła fuszerka (Dzik/Honkery/Pistolety atakujące strzelca) nawet pozytywnie nastawionemu obserwatorowi zapalają czerwona lampkę. Natomiast KTO jest , wiec dla jednostek na KTO, to i mozdzierz na KTO a nie znowu na wariata mozdzierz na BWP a reszta na KTO.

cc
niedziela, 22 stycznia 2017, 00:02

" Przemo Środa, 14 Stycznia 2015, 16:31 Czytam sobie komentarze i jedna rzecz mnie uderza, komentatorzy nie zauważają jednej rzeczy, jednostki powietrznodesantowe WDW, można jak najbardziej użyć jak klasyczną piechotę mechanizowaną. WDW ma po prostu potrzebne wyposażenie czyli BTR-y i WDM-y. Do tego dochodzi bardzo wysoka mobilność strategiczna, jednostki WDW można przerzucić kilka tysięcy kilometrów w bardzo krótkim czasie. Co przekłada się na możliwość błyskawicznej koncentracji jednostek WDW. Efekt jest taki, że NIE TRZEBA desantować WDW gdzieś na teren Polski za plecy polskich jednostek wojskowych. Można błyskawicznie przerzucić WDW na Białoruś w pobliże granicy Polsko-Białoruskiej i zaatakować Polskę jednostkami WDW, które by działały jak klasyczna piechota zmechanizowana. Oczywiście jednostki WDW potrzebowałby wsparcia czołgów i artylerii. Jak taką inwazję można zorganizować ? Organizujemy ćwiczenia dla całości sił WDW gdzieś w głębi Rosji. W tym samym czasie, relatywnie niedaleko granicy z Polską na Białorusi organizujemy stosunkowo niewielkie ćwiczenia, kilka batalionów czołgów i kilka dywizjonów artylerii,nie więcej niż kilka tysięcy żołnierzy żeby nie budzić niepokoju w Polsce i NATO. Gdzieś w Rosji w pobliżu z granicy z Białorusią może ćwiczyć i osiągać gotowość bojową trzecie ugrupowanie, tym razem głównie złożone z jednostek zdolnych do szybkich i dalekich przemarszów, czyli jednostki wyposażone w Tigry BTR-y i inne kołowe pojazdy kołowe. Kiedy wszystkie jednostki osiągną już gotowość bojową można błyskawicznie przerzucić jednostki WDW drogą powietrzną na granicę Białoruś-Polska, połączyć je z jednostkami pancernymi i artylerią i ruszyć w głąb Polski. Jednostki zmotoryzowane na kołowych platformach ruszają z terenu Rosji i będą drugim rzutem/odwodami/posiłkami. Przed kontratakami Polskiego lotnictwa, Rosja mogłaby się zabezpieczyć ustawiając przy Polskich granicach na Białorusi i w Kaliningradzie dywizjony S-400. Taki scenariusz jest na tyle niebezpieczny, że zostawia zbyt mało czasu na reakcję, po prostu Polskie jednostki nie będą miały czasu osiągnąć gotowości bojowej nie mówiąc już o koncentracji, a 70 tyś WDW wzmocnione czołgami i artylerią stanowi bardzo poważną siłę. "

mogf
niedziela, 22 stycznia 2017, 12:03

I może właśnie z uwagi na takie scenariusze polskie wojsko intensywnie ćwiczy za każdym razem, gdy w Rosji o na jej terytoriach zależnych odbywają się jakieś większe ćwiczenia? :)

nad wyraz zaciekawiony
środa, 25 stycznia 2017, 11:57

Przechodząc do meritum należałoby wspomnieć, że bojowych wozów desantu BMD-2 (Боевая Машина Десанта-2) używały w walkach obie strony konfliktu zbrojnego w Donbasie. Jeżeli chodzi o utracony, w tym porzucony sprzęt pancerny, to w pewnym sensie można uznać, że stanowiło to domenę wojsk ukraińskich i tzw. batalionów ochotniczych, szczególnie pod Iłowajskiem i Debalcewem. Biorąc pod uwagę znaną i wielokrotnie potwierdzoną "wiarygodność" informacji przekazywanych przez ukraiński sztab tzw. operacji antyterrorystycznej (ATO), proponowałbym podchodzić do nich przynajmniej z dużą dozą ostrożności i dokonywać ich weryfikacji z innych źródeł…

Mariusz
niedziela, 22 stycznia 2017, 17:27

Na takie BMD wystarczy OT wyposażona w ppk pirat

Swarożyc
poniedziałek, 23 stycznia 2017, 23:08

Tylko że musisz mieć te piraty i ich wystarczającą ilość. Nawet nie mamy wystarczającą ilość RPG-7 z odpowiednimy typami amunicji.

dropik
poniedziałek, 23 stycznia 2017, 11:55

już kiedyś śpiewno: a na tygrysy mieli Visy. No i się okazało, że visy nie starczyły na nawet na nie tygrysy

GUMIŚ
sobota, 21 stycznia 2017, 13:52

Brygada desantowa ,uzbrojona w takie wozy bojowe , może w razie "W" wylądować na Okęciu. Polska powinna mieć oprócz dobrej OPL także brygadę pancerną z Leo w okolicach Warszawy. Taktyka rosyjskich wojsk , w trakcie ostatnich kilkudziesięciu lat udzielania "bratniej pomocy" , polegała na desancie w stolicy zaatakowanego kraju z równoczesnym atakiem wojsk pancernych i zmechanizowanych od strony granicy w kierunku stolicy np. Kabul w 1979 roku. Powinniśmy mieć 1 brygadę pancerną uzbrojoną w LEO 2A7V w okolicach Warszawy.

Miłobędź
poniedziałek, 23 stycznia 2017, 23:52

Więc już wie Pan, po co przeniesiono Leo do Wesołej?

cbr
niedziela, 22 stycznia 2017, 11:39

Moga rowniez wyjechac z ambasadu rosyjskiej na belwederskiej . albo z tych wierzowcow co ich nie chca oddac . nawet przy wsparciu starych bwp nie bardzo bedzie mial ich kto zatrzymac , bo przeciez u nas obywatele nie sa na tyle odpowiedzialni zeby dac im swobodny dostep do broni

Ajax
sobota, 21 stycznia 2017, 19:50

No właśnie nie powinniśmy, w mieście te czołgi tylko tracą, nie mają żadnego realnego wsparcia (w wwa są kompanie honorowe, kierowcy, "przekładacze papierów" etc i w teorii ma byc OT, a jak współpraca taka może wyglądać można było zobaczyć na Ukrainie - nie ma mowy o współdziałaniu bo Leopardy z trudem nawiązują bezpieczny kontakt z ZMECH'em na BWP z WL a co dopiero z OT). Nie ma też tutaj miejsca na ich atuty jakimi w przypadku Leopardów jest mobilność czy siła ognia, a modele w WL nie są przygotowane do walki w mieście. No i nie wiem z jakiej czapki pan wyciągnął to 2A7V, co więcej nawet jeśli w jakiejś fantastyce naukowej mielibyśmy 2A7 to w Warszawie były by jak na widelcu, ich obecna dyslokacja jednak czemuś służy. Co więcej, poligony i garnizony tych jednostek są zupełnie gdzie indziej, tutaj będą służyć do parad i "manewrów ASG". I co zo zasady, zgadza się, kilka razy wysadzili desant w państwach które były ich sojusznikami, w czasach gdzie nawet nie było o mowy o dyskusji z ZSRR, dzisiaj jak jeden samolot się za bardzo zbliży to się podrywa dyżurne a co dopiero most powietrzny bo taki desant to nie jest takie znowu 'hop-siup'.Co więcej, znacznie łatwiej było by to zrobić na lotnisku w Mińsku Mazowiecki, nawet z tym wariantem Leopardów w Warszawie (przypominam że już jadą), który jest tak naprawdę wymarzonym 'kąskiem'.

Futura
sobota, 21 stycznia 2017, 17:18

Uderzenie Kalibrami w OPL, magazyny sprzętu m. in. Igły i Gromy, mosty na Wiśle. Nie muszą lądować w centrum. Na przedmieściach będą niezagrożone tereny, z których mogą się przebić bez naszego przeciwdziałania do centrum lub nękać moździerzami Nona i dezorganizować. Kierowanie państwem.

Alex
środa, 25 stycznia 2017, 10:05

Nie martw się za czołgi, najpierw będą kalibri i iskanderi

jaaa
sobota, 21 stycznia 2017, 13:37

Niee

Husar
sobota, 21 stycznia 2017, 13:09

Jaki jest sens tworzenia całych brygad na Rosomakach? Z tego artykułu wynika jasno że tego typu formacje są skuteczne dzięki zaskoczeniu i dużej mobilności. W przypadku brygad nie ma na to szans. Natomiast jako np. czwarty zmotoryzowany batalion w brygadzie zmechanizowanej użyty w odpowiedni sposób znacznie zwiększy możliwości. Zakładam że Rosomak to też bardzo mobilny, słabo opancerzony i z dość dużą siłą ognia pojazd wsparcia piechoty.

Tap
sobota, 21 stycznia 2017, 14:36

Taki, że Rosomaki dają ochronę przed odłamkami artyleryjskimi, z odpowiednim osprzętem Rosomak jest odporny na ogień ppk ( nasze lub Izraelskie siatki ) dla Rosomaka dostępnych jest kilka rodzajów pancerzy dodatkowych, także odpornych na ppk, sumarycznie, siatka lub klatka i pancerz Rosomak jest odporny na większość PPk, Rosomaki są wyposażone w dzialko kalibru 30mm zdolne zwalczać każdy kto i bwp FR,, jest w stanie zniszczyć każdy czołg FR ( SPIKE ), towarzyszące brygadzie Raki są w stanie niszczyć kolumny sprzętu, umocnienia ziemne, czołgi ( przy podświetleniu ). Wykorzystując szybkość znajomość terenu pozycje pośrednie i kanalizując ruch przeciwnika brygada Rosomaków jest w stanie zadać ciężkie straty i wyeliminować z walki każdą jednostkę przeciwnika ( pod warunkiem że nie przyjmuje ataku w miejscu, ma rozpoznanie i wsparcie OPL ). Jednostki zmechanizowane nie walczą samodzielnie, mają wsparcie OPL, WL, zwiadu elektronicznego, kompanii rozpoznawczych, artylerii rakietowej, haubic, narzutowych pól minowych, samonaprowadzających się min, w tym plot. Pracuje cały system.

tadek
sobota, 21 stycznia 2017, 13:08

w dzisiejszych czasach żaden desant nie doleci na miejsce jeśli po drugiej stronie w miarę wyposażony i dowodzony przeciwnik..

rmarcin555
niedziela, 22 stycznia 2017, 10:48

Bez zniszczenia OPL na pewno. To wiadomo od czasu lądowania na Krecie.

PutinToZło
sobota, 21 stycznia 2017, 12:50

Szybki manewr WDW i faktycznie państwa nadbałtyckie mogą trafic pod but Putina. Podobnie z Mołdawią. Trzeba zwiększyć potencjał odstraszania, Putin szanuje tylko siłę.

WWW
sobota, 21 stycznia 2017, 12:36

Bajanie w warunkach europejskich przy silnym nasyceniu artylerią i dronami samodzielne grupy WDW mają nikłe szanse przetrwania. Sens maja grupy bojowe wsparte artylerią i czołgami, takie grupy tworzy się jednak albo do zadań specjalnych, albo ze względu na niedostateczne wyszkolenie piechoty zmechanizowanej. Na Naszym TDW takie grypy mają sens na styku z OK i tam podobno z takimi grupami mają walczyć OT hero, po kursach SERE. Dotychczas mieli na tym terenie walczyć żołnierze zawodowi ( nurkowie, Grom, Formoza, jednostki saperskie, zmechanizowane ), ale teraz OT przejmie ich role.

zby79
sobota, 21 stycznia 2017, 16:13

Grom, Formoza? LOL. Mieli kryć się w krzakach i rozwalić parę BWP? Byłoby to najgorsze wykorzystanie wojsk specjalnych w historii.

TOUDI
niedziela, 22 stycznia 2017, 21:35

Rosjanie ,łącznie z rezerwą ,mają ponad 42 tys. pojazdów pancernych - my nie mamy tylu żołnierzy w ,,wojskach walczących". Rosjanie w czasie ćwiczeń Specnazu - atakując jedno lotnisko używają większej liczby śmigłowców niż w SZ RP jest ich sprawnych... Rosjanie mają flotę powietrzną która daje możliwość przerzutu dywizji, my na manewrach 500 spadochroniarzy przerzucamy trzy dni...

tak tylko pytam...
poniedziałek, 23 stycznia 2017, 16:53

Chciałbyś z tego powodu mieszkać w Rosji, a nie w Polsce?

Bard
sobota, 21 stycznia 2017, 11:44

Wygląda na to, że WOT są potencjalnym przeciwnikiem dla WDW FR

b
niedziela, 22 stycznia 2017, 23:52

Beda, bo maja dzialac w terenie blisko mieszkancow. A desant dywersyjny od momentu wykrycia jest tylko zwierzyna lowna i nic tego nie zmieni bo operacji ladowania dywizji wdw raczej nie ma sie co spodziewac.

dimitris
sobota, 21 stycznia 2017, 13:46

WDW FR może niekoniecznie ucieszą się ze spotkań z takiem przeciwnikiem. Jeśli relatywnie nielicznym - niewidzialnym, ale atakującym zewsząd i znikąd, świetnie znającym teren, wyposażonym w co potrzeba, gęsto ukryte gdzie potrzeba. Ale żywiłbym w sprawie OT wątpliwość zasadniczą, zupełnie zasadniczą, co do niezbędnego stopnia jej konspiracji, także w czasie pokoju. Tata, wyszkolony partyzant wiele walk. Stryjek nawet częściowo po szkole oficerskiej. Jednak wojnę przemieszkali obaj u swej mamy. To ponieważ najeźdźcy (Niemcy, Bułgarzy) zupełnie nie dowiedzieli się nigdy, po kogo by tu profilaktycznie przyjść.

Vvv
sobota, 21 stycznia 2017, 13:20

OT zostanie rozstrzelane

Gosc
sobota, 21 stycznia 2017, 11:35

Czy u was tez podwyzszyli stan gotowsci w waszych jednostach wojskowych?

jan
wtorek, 24 stycznia 2017, 02:18

A te kaemy z przodu na rogach, to tak jak te wysuwane kółeczka w BRDM? Szczególnie mądre.

ty 44
niedziela, 22 stycznia 2017, 11:44

ciekawy artykuł ale znowu odkrywamy to co już było- takiego sposobu działania BGT uczyli mnie 20 lat temu na WKDO/ wyższy kurs doskonalenia oficerów / dowódców batalionów/

Tommy cooker
niedziela, 22 stycznia 2017, 15:45

Dla skupienia uwagi npla bwpy-1 w Barykady. Jak w Kostrzyniu. 22stycznia 1945 jednego z trzech rozwalonych sherman Gwardii, na fotce jego lufa w kalibrach to z dwa razy lufka naszego bwp

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama