Chiny w posiadaniu bojowego ekranopłatu. „Zabójca lotniskowców”?

8 maja 2017, 19:18
Ekranoplan
Ekranoplan Orlinok eksponowany w muzeum w Moskwie – fot. Wikipedia

Jest zdolny do lotu na pułapie kilkudziesięciu centymetrów nad powierzchnią wody, dysponuje zasięgiem do 1500 km i może być śmiertelnie groźny nawet dla dużych jednostek nawodnych, w tym lotniskowców – tak najczęściej jest charakteryzowany nowy projekt chińskich sił zbrojnych, bezzałogowy ekranopłat bojowy. Ujawniony obiekt można by jednak trafniej zidentyfikować jako rakietowy pocisk przeciwokrętowy działający w oparciu o aerodynamiczny efekt przypowierzchniowy.

Choć informacje na temat nowego systemu bezzałogowego chińskiej armii mają jak dotąd charakter szczątkowy – ujawniono jedynie fotografię i krótki opis osiągów – wiadomo, że projekt dotyczy morskiego samolotu-pocisku zdolnego do lotu nisko nad powierzchnią wody na znacznym dystansie. Zdolność do poruszania się na pułapie nawet blisko 0,6 metra ma zapewniać dronowi wykorzystanie aerodynamicznego efektu przypowierzchniowego, kojarzonego przede wszystkim z działaniem klasycznych ekranoplanów. Pocisk ma być dzięki temu znacznie trudniejszy do wykrycia przez systemy radarowe namierzonego obiektu, które ze względu na krzywiznę Ziemi nie są zdolne do skanowania tak niskich pułapów na dalszych dystansach. W efekcie dron może pozostać dla nich niewykrywalny nawet na kilkadziesiąt sekund przed osiągnięciem swojego celu.

W połączeniu z domniemaną zdolnością do przenoszenia ciężkich ładunków bojowych o masie nawet ponad 900 kg na znaczne odległości (do 1500 km) nowy chiński bezzałogowiec jest często identyfikowany jako potencjalnie niebezpieczny pocisk przeciwokrętowy i komplementarny element wielowarstwowego systemu izolowania pola walki (Anti-Access/Area Denial, A2/AD). Sami autorzy pomysłu nie ujawnili jednak, jak dotąd, faktycznego przeznaczenia swojego nowego systemu bezzałogowego.

Wiadomo natomiast, że ujawniony projekt dotyczy konstrukcji lotniczej w rodzaju ekranopłatu z napędem odrzutowym. Charakterystyka lotna nienazwanego dotąd bezzałogowca wykazuje znaczne podobieństwo do tej właściwej dla pocisków manewrujących. Masa startowa obiektu ma osiągać blisko 3 000 kg. Za wykonanie projektu jest odpowiedzialne chińskie przedsiębiorstwo państwowe, China Aerospace Science and Technology Corporation (CASC).

Czytaj też: Nowe ekranoplany z Rosji będą uzbrojone w rakiety manewrujące

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 40
Reklama
jey
wtorek, 9 maja 2017, 03:25

taaak to może byłoby skuteczne w latach 70-80 w dzisiejszych czasach nawet nie doleci do strefy horyzontalnej, o ile w ogóle go namierzą. Lotniskowcom oprócz eskorty morskiej zawsze towarzyszy awacs który bez problemu zlokalizuje tak ogromny samolot, nawet blisko 30 letni polski system ars jest w stanie rozpoznać taki samolot .

Awaaz
wtorek, 9 maja 2017, 13:21

Nie zlokalizuje jeśli faktycznie będzie się poruszał na takiej wysokości. AWACS ma duże problemy z identyfikacją bardzo nisko lecących celów na tle wody.

michuvx
wtorek, 9 maja 2017, 11:40

Myślenie, że Chińczycy robią coś co jest tak przestarzałe nie jest mądre

yaro
poniedziałek, 8 maja 2017, 20:24

Widać, że Chińczycy odgrzewają wszystkie stare Rosyjskie projekty.

marek_boa
wtorek, 9 maja 2017, 11:38

a ruscy odgrzewają stare amerykańskie projekty :P

Polanski
poniedziałek, 8 maja 2017, 19:52

Wystarczy wywołać przed ekranoplanem falę o wysokości 1m i po kłopocie.

yaro
wtorek, 9 maja 2017, 09:27

Panie Polański starczy już "mądrości", podpowiem, fala wysokości 1m to nie ma przekroju kwadratowego czy prostokątnego resztę proszę doczytać jak układa się fala w wodzie ....

Miej litość człowieku, tu dorośli ludzie siedzą
wtorek, 9 maja 2017, 01:38

Przeczytałeś uważnie artykuł czy znowu będziesz wymyślał swoje niestworzone teorie? Einstein przewraca się w grobie jak widzi twoje bzdury. Doczytałeś ile czasu będzie miała załoga okrętu od czasu wykrycia do uderzenia czy jak zwykle ledwo przebrnąłeś przez tytuł i już zostałeś noblistą? Powiedz mi geniuszu co jeśli ten pojazd nie będzie używany jako duża rakieta tylko jako bezzałogowy nosiciel kilku mniejszych pocisków? Wiesz jaka jest różnica między wykryciem wystrzelenia rakiet z okrętu oddalonego o 500 km a wykryciem tego śmiesznego samolociku kilkadziesiąt sekund przed uderzeniem tak jak jest napisane w artykule? Wyjaśnię Ci. Przy prędkości 400 km/h to coś zostanie wykryte w odległości ok 10 km od celu, pod warunkiem że te kilkadziesiąt sekund to bardziej 90 niż 50 sekund (400km/=111m/s co przy 90 sekundach daje prawie 10km) Co jeśli ten ekranoplan z tej odległości wystrzeli kilka pocisków poruszających się z prędkością 1200km/h? Normalny człowiek łatwo to policzy, tobie podam odpowiedź bo nie raz udowodniłeś że królowa nauk to nie jest twoja przyjaciółka. Czas na reakcję skróci się trzykrotnie. Ergo, nie wiem czy ktokolwiek zdąży wywołać metrową falę i co ona niby miała by zdziałać. P.s dobiję cię, metrowa fala wg skali Beauforta to 4, na pełnym morzu to się nazywa spokojną wodą, na lądzie porównywalne z podnoszeniem się papieru i kurzu. Ty czymś takim chcesz wywrócić ekranoplan? Chcesz przy pomocy metrowej fali zrobić krzywdę czemuś co 50 lat temu potrafiło pokonywać 4 metrowe fale? Poważnie?

wiiiktor
wtorek, 9 maja 2017, 01:03

wystarczy, że ekranopłat zanurkuje kilometr przed celem i stanie się torpedą, i po kłopocie ;-)

maniuś
poniedziałek, 8 maja 2017, 19:47

Ekranoplan sam w sobie szalony ale jakże śmiertelny pomysł - konsternacja ( Monster Kaspijski ) tak go nazwano na zachodzie w latach PRL ( CCCP ). Dziś pomysł jak najbardziej w rękach Chińczyków uczyni go nie bezpieczną bombą z opóźnionym zapłonem ? Ciekawe czy jak się urealni ten pomysł co jankes powie - oraz czy Rosja również wróci do tego szalonego pomysłu ? BYĆ MOŻE !

cvb
poniedziałek, 8 maja 2017, 23:37

Do działania potrzebuje dobrej pogody, bo przy większych falach zahaczy o wodę i się rozbije. Zabawka, ciekawa ale niezbyt przydatna. Lotniskowce od tego mają samoloty rozpoznania, żeby wykrywać nisko lecące cele.

KrzysiekS
poniedziałek, 8 maja 2017, 19:42

Czyli Rosyjski projekt doczekał się następcy.

xawer
poniedziałek, 8 maja 2017, 21:11

Rosyjski był DUUUŻO większy dlatego mógł latać przy większej fal(podstawowe ograniczenie kontrukcji)i:-)

lk5
wtorek, 9 maja 2017, 12:39

Aby zatopić lotniskowiec, to trzeba go namierzyć. Następnie odpala się sekwencję rakiet z ładunkami atomowymi, detonowanymi na dużych odległościach od okrętów ochrony. Kolejne rakiety eksplodują co raz bliżej celu, a seria ostatnich naprowadzana jest w bezpośrednią okolicę lotniskowca gwarantującą jego zatopienie. W ten sposób "oślepia" się systemy antyrakietowe grupy. Ot jeden ze sposobów - niestety ma praktycznie 100% skuteczność. I Amerykanie doskonale o tym wiedzą. Problemem (oprócz posiadania odpowiednich rakiet) jest namierzenie grupy lotniskowcowej. Jak jest daleko na oceanie to jest bezpieczna. Ale nie podpłynie już do Chin. A po co im ten ekranoplan? Na pewno nie na lotniskowce.

Davien
wtorek, 9 maja 2017, 21:52

Ik5 chyba zdajesz sobie sprawę jaka byłąby odpowiedż USA na coś takiego. Dodam że Chiny mają jedynie kilkanaście ICBM zdolnych sięgnąc terytorium Stanów a na pewno nie chca by im się kraj zamienił w radioaktywny parking.

Wawiak
wtorek, 9 maja 2017, 16:43

"Niestety ma 100% skuteczność" gwarantując nuklearną zagładę temu, kto się na coś takiego odważy, bo amerykanie na każdy atak bronią ABC na ich wojsko otwarcie deklarują pełnoskalowe kontruderzenie jądrowe na poziomie strategicznym.

nikt ważny
wtorek, 9 maja 2017, 15:47

Podwodna detonacja głowicy jądrowej blisko lotniskowca jest wystarczająca. Kilka torped wykorzystujących superkawitację jest wystarczającym środkiem. Oślepienie zespołu można dokonać prościej i skuteczniej zaś samo namierzenie tak wielkiej krowy jak lotniskowiec nie jest specjalne trudne no chyba że to będzie zatopiony lotniskowiec. Większość fanów lotniskowców żyje w retoryce i filozofii zimnowojennej albo jeszcze głębiej w historii a tym czasem mamy XXI wiek i ludzie w eliminacji siebie wzajemnie doszli niemal do perfekcji. Współczesne konflikty rozbijają się właściwie o to kto kogo pierwszy "zobaczy" i zaskoczy. Środki obrony przed środkami ofensywnymi właściwie mają znaczenie pozorne bo nie ma stuprocentowej skuteczności a w przypadku realnego konfliktu nie trzeba zaraz zatapiać lotniskowca. Wystarczy by został skutecznie skażony a to praktycznie eliminuje go z gry. I nie musi być to skażenie radiologiczne. Może być biologiczne (co w przy poziomie dzisiejszej technologii wcale trudne) i wcale nie dramatyczne bo permanentna biegunka na skutek lotnego i trwałego wirusa powoduje że sprzęt tarci wartość w teatrze działań wojennych. I to bynajmniej nie jest jakiś fantastyczny scenariusz bo rozważając zatopienie lotniskowca należy przyjąć że jest to konflikt na pełną skalę gdzie jedną ze stron jest właściciel lotniskowca. I tu jakkolwiek nie prowadzić spekulacji o wymienionym w artykule obiekcie: równie dobrze może przenosić głowicę B z której uwolni wymienionego wirusa z bezpiecznej odległości tak aby całości dopełniła natura, czy jeśli już bardzo ktoś uparł się na broń jądrową to uwolni wspomniane torpedy. Mają na uwadze praktyczność i stan technologii to kilka balonów z B i wirusem o wspomnianych efektach daje lepszy rezultat. Okręty całe, lotniskowiec i grupa nieoperacyjna a załoga jeśli nie zapomni o nawadnianiu i florze jelitowej przeżyje.

magazynier
wtorek, 9 maja 2017, 16:41

Czy chiński ekranoplan może być niewidzialny dla radarów? W końcu Chińczycy masowo kradną w USA technologie. W sumie to oni wiele ich tam wymyślili.

Adam
wtorek, 9 maja 2017, 16:26

Ciekawe jak taki ekranoplan" radzi sobie w trudnych warunkach pogodowych ? jak leci kilkadziesiat centymetrow nad woda , to jak fale beda mialy 2 metry to jest bezuzyteczny ? , Rosjanie kiedys produkowali ekranoplany, pewnie byla przyczyna dlaczego przestali , zastanawim sie czy to nie jest propaganda dla obywateli Chin , zeby nie obawiali sie Amerykanskich lotniskowcow kolo koreii polnocnej...

Urko
środa, 10 maja 2017, 00:15

Na dostępnym w internecie zdjęciu ten chiński ekranoplan leci na sporo wyższej wysokości ok 3-5 metrów...

edzio
wtorek, 9 maja 2017, 16:06

W tani sposob zwiekszaja znacznie zasieg pocisku manewrujacego (lub grupy pociskow)

Polanski
wtorek, 9 maja 2017, 16:53

Zwłaszcza ten przymiotnik "manewrujący" powala.

arona
poniedziałek, 8 maja 2017, 23:29

Co z tego, że deklarują zasięg do 1500 km skoro za każdym razem muszą uwzględniać stan morza. Rzadko na tak dużych dystansach panuje flauta.

Drzewica
poniedziałek, 8 maja 2017, 23:29

My w Polsce wszystkich tendencji rozwojowych w temacie zbrojeń nie ogarniemy, zresztą nam na Bałtyku inne bronie zdają się być groźniejsze, a więc skupmy się na dalszym rzetelnym podejściu do rozwijania budowy dronów.

qqqq
poniedziałek, 8 maja 2017, 23:25

Amerykanie coraz bliżej wprowadzenia laserów jako elementów samoobrony okrętów. Wtedy niskimi kosztem będzie można szybko eliminować całe fale takich pocisków.

lk5
wtorek, 9 maja 2017, 12:24

Nie będzie. Lasery nie nadają się na broń energetyczną. Są bardzo energochłonne, bardzo zależne od warunków pogodowych i bardzo długo niszczą cel. Rozwijanie projektów badawczych to tylko sprawdzanie potencjalnej technologii. Jeśli ktoś potrafi zbudować kierowany energetyczny laser, to potrafi też zbudować system RIM i Phalanx - duuużo tańsze i mniej zawodne.

2zdk
poniedziałek, 8 maja 2017, 22:56

Ekranoplan Łuń to była dopiero olbrzymia maszyna.

greed
poniedziałek, 8 maja 2017, 22:48

Pokusa zdobycia rynku 1,4 mld klientów, tak skutecznie "ogłupia" zachodnie korporacje, że nawet rezygnują ze swoich praw do patentu

Magdalena Ewa Schejbal
poniedziałek, 8 maja 2017, 22:39

Ekranopłat o napędzie odrzutowym. Nawet 2 matrowa fala tego nie zatrzyma 3 tony . Czyli potęzny slizgający się po falach pocisk .

B777
poniedziałek, 8 maja 2017, 22:26

60 cm? To pierwsza lepsza fala na morzu go zatopi...

Teodor
wtorek, 9 maja 2017, 15:00

"Zdolność do poruszania się na pułapie nawet blisko 0,6 metra ma zapewniać dronowi wykorzystanie aerodynamicznego efektu przypowierzchniowego" - jak wiadomo Sovieci swego czasu posiadali takie cudo, które gdzieś teraz rdzewieje. W mądry sposób zastosowali go jednak na lokalnym akwenie kontynentalnym i jak widać okazał się do niczego! Odnośnie zachwytu tym 0,6 m.n.p.m. Dla nieuświadomionych dodam, iż fale na oceanie dochodzą do 30 metrów!!! I teraz proszę logicznie podejść do tematu jak taki pojazd będzie lawirował miedzy falami i realnie do czego przyda mu się te 0,6 metra pułapu?!... Zderzenie samolotu z falą, która będzie dla niego jak ściana betonowa jest bardzo przewidywalne w skutkach. To już lepiej napiszcie o dronach z klasycznym napędem śmigłowym, które ukryją się między falami i zdążą w swoich rozmiarach uciec w razie potrzeby, jednak ich ładunek niszczący będzie co najwyżej niewielkiej kostki plastiku.

Polanski
wtorek, 9 maja 2017, 16:58

Co do właściwości wody to mogą coś na ten temat powiedzieć ci co z wodą mają lub mieli cos wspólnego. Na przykład wychowali się nad wodą. Pięknie wyglądały zwłaszcza pierwsze skoki do wody na "główkę". Tzw. "decha" to po prostu cudo. Ciekawe jak wygląda taka "decha" dla takiego ekranoplanu przy prędkości 400km/h? Z tej "ściany betonowej" nie ma się co śmiać. Tak jest w istocie.

Bmc3i
wtorek, 9 maja 2017, 20:17

A jak Chinczycy wykryja a poznirj namierza cel ktory trn obiekt ma zaatakowac, tak aby sami nie zostali wykryci?

jogi
wtorek, 9 maja 2017, 14:31

Polecam wszystkim ciekawy filmik na Discovery . Tam jakis czas temu było o tym ekranopłacie.i dlaczego Związek Radziecki w latach 60-tych zaprzestał dalszych badań tego bezsensownego projektu.

Marek1
czwartek, 11 maja 2017, 14:27

Ciekawe gdzie Chińczycy chcą znaleźć wielkie akweny oceaniczne na których fale NIE przekraczają 50 cm wysokości ?? Pomijam już fakt, że dla obecnych okrętowych syst. obronnych prędkość ekranolotu(kilkaset km/h) nie stanowi problemu w lokalizacji i zniszczeniu. Może się to sprawdzić jedynie w atakach saturacyjnych, gdy jednocześnie atakują skimmery p.okrętowe(lotnictwo i jedn. nawodne) i ekranoplany. Taki zmasowany atak może faktycznie przeciążyć syst. obronne, a nawet 1 trafienie kilkuset kg głowicą np. w lotniskowiec skutecznie wyłacza go z walki na długo.

KrzysiekS
poniedziałek, 8 maja 2017, 21:22

LGU opierają się o lotniskowce bez nich są tylko grupą okrętów.

KrzysiekS
poniedziałek, 8 maja 2017, 21:20

A jeszcze niedawno wszyscy mnie wyśmiali że USA ma tylko (i aż) 10 lotniskowców że wszystko można zatopić kwestia pomysłu kosztów.

Davien
wtorek, 9 maja 2017, 11:07

Krzysiek, a niby jak chcesz tym czymś zatopić lotniskowiec skoro to nawet się nie zblizy do niego . E-2D wykryje to cos z ok 300km i spokojnie albo załatwia to SM-2 z AB lub SH go przechwyci.

Sailor
poniedziałek, 8 maja 2017, 21:17

Odgrzewane kotlety.

Falkon60
środa, 10 maja 2017, 14:30

Jaki Chiński? Przecież to stary Rosyjski ekranoplan Chinole mają kota na punkcie Amerykańskich lotniskowcow a raczej solidnego stracha przed nimi

Tweets Defence24