Chińczycy symulują atak na Guam

3 listopada 2017, 16:34
Chiny bombowiec H6-K
Chiński bombowiec H-6K, Fot. Ministerstwo Obrony Japonii/Wikimedia Commons, CC BY 4.0

Chiny przeprowadziły symulację bombardowania, którego głównym celem był Guam - informuje portal Defence News na pięć dni przed pierwszą oficjalną wizytą w Państwie Środka prezydenta Donalda Trumpa. 

Jak podkreślił Przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów generał Joseph F. Dunford, "Chiny to długoterminowe wyzwanie w regionie". Władze USA informują, że od 2013 roku liczba podejmowanych przez samych Japończyków interwencji w należącej do kraju przestrzeni powietrznej znacząco wzrosła - ma do nich dochodzić już codziennie. Działania Chińczyków zmusiły władze do przesunięcia do Naha Air Base na Okinawie dwóch eskadr myśliwców, co ma ułatwić im szybkie reagowanie na incydenty.

Chińczycy co raz częściej przechwytują również maszyny amerykańskie, a także "testują" strefę identyfikacji obrony przeciwlotniczej w okolicach Guam. W pobliżu pojawić miał się niedawno m.in. chiński bombowiec H-6K (rodzima, zmodernizowana wersja radzieckiego Tu-16) uzbrojony w pociski przeciwokrętowe, którego nie widuje się często w okolicach należącego do USA terytorium. Przez amerykańskich dowódców interpretowane jest to jako prowadzenie symulacji ataku na Guam.

Czytaj też: Korea Północna celuje w Guam. "Ryzyko wojny" [KOMENTARZ]

Jak podkreślają amerykańscy dziennikarze, kroki podejmowane przez chińskie władze sprawiają, że to właśnie ten kraj uważany jest przez USA za największe zagrożenie w regionie, zostawiając w tyle nuklearne próby Korei Północnej. W opinii amerykańskich dowódców wojna z Koreańczykami z północy, to wojna, którą "mogą wygrać", czego nie można już powiedzieć o ewentualnym starciu z Chińczykami. 

Na liście "agresywnych" zachowań chińskich władz znajdziemy również budowanie sztucznych wysp na Morzu Południowochińskim, rozbudowę floty myśliwców (które mają prowadzić codzienne kampanie w celu przejęcia kontroli m.in. nad przestrzenią powietrzną nad Morzem Wschodniochińskim oraz Południowochińskim) czy atakowanie przez chińskie jednostki niewojskowe wietnamskich statków rybackich (Wietnam był krajem najgłośniej sprzeciwiającym się chińskim roszczeniom w tym regionie, ale państwa zgodziły się rozwiązać spór poprzez pokojowe rozmowy) - podkreślają dowódcy US Pacific Command. Co więcej, zgodnie z przekazanymi dziennikarzom podczas briefingu informacjami, Chiny prowadzą również szereg innych akcji pozamilitarnych, których celem ma być utrudnienie USA działania w regionie oraz ochronę sojuszników w przyszłości. Ostatecznie mają one pozwolić przygotować się Chinom na prowadzenie obrony daleko poza granicami swojego terytorium, obejmując tereny wskazane przez tzw. linię dziewięciu kresek.

Postrzegamy siebie jako potęgę na Pacyfiku. (...) Niektórzy próbują stworzyć obraz sugerujący, że nie zamierzamy zostać na Pacyfiku. (...) Nasza wiadomość brzmi tak, że jesteśmy potęgą na Pacyfiku. Zamierzamy zostać na Pacyfiku. Nasz przyszły dostatek gospodarczy jest nierozerwalnie związany z naszym bezpieczeństwem i relacjami politycznymi w regionie.

generał Joseph F. Dunford, Przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów

Amerykańscy dowódcy podkreślają także, że choć nie występuje obecnie bezpośrednie zagrożenie wybuchem jakiejkolwiek wojny z Chinami, to podejmowane przez władze tego kraju kroki skłaniają wojskowych do analizy, jak wyglądałyby prowadzone przez nich działania w razie ewentualnego konfliktu. Nic dziwnego, gdyż przez sporny obszar przepływają co roku statki wiozące towary warte ok. 5 bln dolarów. Oprócz Chin, prawa do niego roszczą sobie również Brunei, Malezja, Filipiny, Wietnam i Tajwan.

Warto przypomnieć, że do Chin wybiera się Donald Trump. Prezydent 8 listopada przyleci bowiem do kraju z pierwszą oficjalną wizytą. Wcześniej Trump odwiedzi Japonię i Koreę Płd., a po Pekinie uda się do Wietnamu i na Filipiny. 10-dniowa podróż prezydenta USA będzie najdłuższą wizytą amerykańskiej głowy państwa na kontynencie azjatyckim od 25 lat.

W Chinach dojdzie do spotkania z przewodniczącym Xi Jinpingiem, który po ostatnim Zjeździe Partii Komunistycznej umocnił swoją pozycję. Komentując zbliżającą się wizytę prezydenta Donalda Trumpa, chiński wiceminister spraw zagranicznych Zheng Zeguang wyraził w piątek nadzieję, że USA będą „pomagać, a nie stwarzać problemy” w kontekście sporów na Morzu Południowochińskim.

Czytaj więcej: „Nowa era” w chińskiej polityce zagranicznej i bezpieczeństwa [WYWIAD]

MR/PAP

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 26
Reklama
Pamiętliwy
piątek, 3 listopada 2017, 18:45

Pamiętam buńczuczne zapowiedzi Trumpa o przeniesieniu fabryk z Chin i nałożenia surowych ceł na ich produkty. Chińczycy słynący z doskonałej dyplomacji postanowili zająć Pana Trumpa innymi problemami aby ten dał sobie spokój z głupotami, które wypowiadał.

CB
piątek, 3 listopada 2017, 22:36

Przecież większość tych obietnic to był czysty populizm i demagogia. Tak samo przecież to Meksyk miał sam sfinansować budowę muru, miały być zamknięte amerykańskie fabryki samochodów w innych krajach itp. itd. Gdyby wprowadzić te wszystkie zapowiedzi, to USA by zbankrutowało w ciągu 2-3 lat. Najśmieszniejsze jest to, że ma tylu zwolenników i klakierów na świecie (między innymi u nas), skoro chce działać właśnie przeciwko tym krajom i zamykać im rynki.

petrus dolarus
niedziela, 5 listopada 2017, 00:05

Chiny rozpoczynają realizację transakacji międzynarodowych w rodzimej walucie z pokryciem w złocie. Niby taka nieistotna informacja ale Saddam też przed drugą wojną w zatoce rozpoczął realizację transakcji sprzedaży ropy w Euro, rezygnując przy tym z petroDolara. Czyżbym odkrył prawdziwą przyczynę konfliktu w zatoce? p.s. transakcji nie realizowanych w $ nie da się w Waszyngtonie zablokować po Swift-cie.

gh
niedziela, 5 listopada 2017, 14:29

" w rodzimej walucie z pokryciem w złocie." Coś bliższego o tym pokryciu w złocie? Ten zabawny zwrot, nagminnie pojawia się na forach od lat. Ostatnia walutą, mającą częściowe pokrycie w złocie, był dawno temu frank szwajcarski.

Davien
niedziela, 5 listopada 2017, 12:10

I ocywiście Chiny, będące największym posiadaczem dolarowych obligacji ot tak sobie z tego rezygnują?? Jak sadzisz w czym zapłaty za rope zarządaja państwa OPEC, w dolarach czy juanach??? Wiecej realizmu.

rolo
piątek, 3 listopada 2017, 18:21

chrl to zbuntowane prowincje Republiki Chińskiej.

zyg
sobota, 4 listopada 2017, 05:12

100%

bubu
piątek, 3 listopada 2017, 18:07

ciekawe, czy znowu zapomną podstawić schody do samolotu ? :o)

mig
piątek, 3 listopada 2017, 17:48

Wszystko lata na starym sprzęcie z lat 50-tych.

sylwester
sobota, 4 listopada 2017, 08:38

lol wystarczy podnieść cło na towary z Chin w związku z incydentami i Chiny które są uzależnione od exportu szybko się uspokoją

asd
sobota, 4 listopada 2017, 11:35

w takim razie proste pytanie - czemu tak nikt nie zrobi? UE albo USA?

czytelnik
piątek, 3 listopada 2017, 17:47

Tak USA wszędzie co oni tam robią odległość od USA do Chin to prawie 10 tys km już najwyższy czas aby ich z stamtąd pogonić

januszek 94
piątek, 3 listopada 2017, 17:22

Czyli już nie tylko Rosja opór stawia szeryfowi ! Dołączają się i Chiny o być albo nie być na arenie międzynarodowej ? Kurczą się strefy swobodnego manewrowania wojsk USA - a przecież to początek obrony Chin przed swobodną interpretacją co wolno Chinom a czego nie wolno ? Usa coraz bardziej tracą na hegemoni z lat 90 po zimnowojennej retoryce , w Europie Rosja a na dalekim wschodzie Chiny ? Ciekawie się sytuacja zaostrza ? Zobaczymy pożyjemy !

Kiks
piątek, 3 listopada 2017, 17:02

Chiny to totalitarny, komunistyczny reżim. Stworzyły potworka. Niby jest kapitalizm, ale rządzi taka sama, jedyna słuszna partia jak w Korei Północnej. I zaczynają rozpychać się w Europie swoimi pieniędzmi. Z dobroci? Tylko głupi nie widzą prawdziwych powodów.

Maniuchna
sobota, 4 listopada 2017, 14:47

Chiny dążą do przewodnictwa na świecie we wszystkich dziedzinach zarówno militarnie, dospodarczo jak i kulturowo. Osobiście nie chciał bym doczekać tej dominacji lecz w przypadku Chin pytanie brzmi "kiedy" a nie "czy"?

zyg
sobota, 4 listopada 2017, 05:15

Komuniści chińscy trochę za dużo podskakują .. może chcieli by zauważyć że USA podczas 2 wś doprowadziły do upadku Imperium Brytyjskiego ?

Mosad
sobota, 4 listopada 2017, 11:56

No dokładnie, teraz Chińczycy doprowadzą do upadku imperium USA, Chiny jak za starych dobrych czasów będą nr.1 we wszystkim, czyli wracają na swoje miejsce.

Willgraf
piątek, 3 listopada 2017, 16:46

czym ??? za pomocą klonów sowieckich bombowców Tu-16 ...trzeba dużo odwagi i sporo głupoty w sztabie żeby podejmować takie decyzje

Mosad
piątek, 3 listopada 2017, 22:51

Rozumiem, że najnowsze modernizacje B52 to również złom ? H6-K to najnowsza modyfikacja bombowca H-6. B52 jak i H6-K spełniają swoją rolę. Mają one swoje pole działania w określonych okolicznościach.

aQa
sobota, 4 listopada 2017, 21:11

Jeszcze nie teraz, ale za kilka lat, kto wie ?

Gojan
piątek, 3 listopada 2017, 23:39

Donald Trump też się krząta żwawo wokół Chin. Pomaga mu w tym, jak może, Kim Dzong Un, którego próby rakietowe i atomowe przekonały ostatecznie Koreę Pd do wydania zgody na instalację u siebie amerykańskiego systemu THAAD i wytrąciły Chinom z ręki argument (skądinąd zrozumiały), że zainstalowany w Korei Pd THAAD będzie de facto skierowany przeciwko Chinom, a jego zainstalowanie w Rep. Korei pogorszy stosunki Pekin-Seul. Teraz jednak, dzięki Kimowi, THAAD jest już instalowany w Korei Pd, a władze ChRL musiały to przełknąć. Tymczasem do kolejki po THAAD ustawia się Japonia, a po niej, być może, Tajwan. Nb. Z propagandowo-patriotycznych ekscesów Kima (typu: "jesteśmy potęgą", "dosięgniemy Guam i Zach Wybrzeże USA") powinni też wyciągnąć wnioski niektórzy polscy politycy - że wszelka przesada prowadzi do skutków odwrotnych do zamierzonych.

Sebo
piątek, 3 listopada 2017, 22:41

Nie wiadomo co robia Chinczycy. A symulacje sugeruje USA. W czasie zimnej wojny dochodzilo do paranoicznych podejrzen. Nie twierdze ze teraz tez tak jest

witek
piątek, 3 listopada 2017, 21:18

czy Chińczycy mają stałą bazę na Kubie? Usa ma na Guam, czy widzicie tu jakąś symetrię?

yes
sobota, 4 listopada 2017, 09:36

wenezuela?

King
sobota, 4 listopada 2017, 00:03

Nie ma symetrii bo Guam należy do USA, a Kuba do Chin nie należy. To takie trudne?

wolf
piątek, 3 listopada 2017, 21:35

W polityce jak i w życiu symetrii nie ma. Albo my ich, albo oni nas.

Tweets Defence24