Reklama
Reklama

„Admirał Kuzniecow” płynie ku katastrofie

8 grudnia 2016, 16:25
Jeżeli samolot nie trafi w linę hamującą, musi się wznieść, wykonać dodatkowy krąg i ponownie podejść do lądowania. Na zdjęciu awaryjny start samolotu E-2C Hawkeye na lotniskowcu USS „John C. Stennis” (CVN 74) w czerwcu 2007 r. Fot. J.Hyde/US Navy
Lądowanie z wykorzystaniem liny nr 2 samolotu F/A-18C Hornet. Fot. US Navy/Wikipedia
Liny hamujące zużywają się nie tylko po zaczepieniu haka, ale również gdy koła samolotu przejadą po nich na pokładzie. Fot. US Navy/Wikipedia
Liny hamujące są utrzymywane na pewnej wysokości nad pokładem dzięki specjalnym łukowym podporom. Fot. J.Karsten/US Navy
Lądowanie samolotu F-14 Tomcat na lotniskowcu USS „Theodore Roosevelt” w marcu 2002 r. Widoczne trzy liny hamujące. Fot. S.A. Day/US Navy
„Przewody aresztujące” są wykonane z ciasno tkanego drutu stalowego o wysokiej wytrzymałości na rozciąganie, ale mogą ulec uszkodzeniu. Są wtedy jednak bardzo szybko wymieniane. Fot. US Navy
Wymiana „przewodów aresztujących” odbywa się zawsze, profilaktycznie po dwutysięcznym lądowaniu. Na zdjęciu operacja wymiany liny kadmującej na lotniskowcu USS „Enterprise” (CVN 65). Fot. J.M. King /US Navy
Przegląd lin hamujących jest jedną z najważniejszych czynności personelu pokładowego przed rozpoczęciem operacji lotniczych. Na zdjęciu sprawdzenie realizowane na lotniskowcu USS „Theodore Roosevelt” w grudniu 2002 r. Fot. S. A. Day/US Navy
Lotniskowiec „Admirał Kuzniecow” otrzymał miano najlepszego okrętu nawodnego Floty Północnej w 2016 r. – fot. mil.ru

Utrata przez Rosjan dwóch samolotów w ciągu dwudziestu dni podczas lądowania na lotniskowcu „Admirał Kuzniecow” wyraźnie pokazuje, że sytuacja na okręcie jest zła. Niebezpieczeństwo wynikające z tego dotyczy nie tylko Rosjan, gdyż w rejonie Syrii operacje prowadzą siły lotnicze i morskie wielu państw.

Kreml, potwierdzając 5 grudnia br. utratę drugiego samolotu z lotniskowca „Admirał Kuzniecow”, operującego na Morzu Śródziemnym w pobliżu Syrii, bardzo wstrzemięźliwie opisał przyczyny wypadku. Starano się, by najważniejszym przesłaniem oficjalnych informacji był tylko fakt, że pilot przeżył. Według szefa służby prasowej prezydenta Putina – Dmitrija Pieskowa, działanie lotniskowca „to bardzo intensywna, złożona, heroiczna praca. To właśnie tak powinno być oceniane. Przede wszystkim należy powiedzieć, że pilot pozostał przy życiu”.

Jeżeli samolot nie trafi w linę hamującą, musi się wznieść, wykonać dodatkowy krąg i ponownie podejść do lądowania. Na zdjęciu awaryjny start samolotu E-2C Hawkeye na lotniskowcu USS „John C. Stennis” (CVN 74) w czerwcu 2007 r. Fot. J.Hyde/US Navy

Natomiast rosyjskie ministerstwo obrony poinformowało jedynie, że 3 grudnia br. samolot Su-33 nie zdołał zatrzymać się na pokładzie podczas lądowania z powodu „zerwania liny hamującej” („trosa aerofiniszera”) i wpadł do wody. Pilot się katapultował i został wyłowiony przez śmigłowiec ratowniczy.

Na lotniskowcu „Admirał Kuzniecow” stało się więc praktycznie to samo, co w przypadku pierwszego wypadku z 13 listopada br. Wtedy też drugi z trzech lądujących samolotów MiG-29K zerwał linę hamującą, a trzeci myśliwiec, przebywający w powietrzu, wpadł do wody – prawdopodobnie z powodu braku paliwa, gdyż nie mógł lądować na pokładzie ze splątanymi przewodami. „Prawdopodobnie” – ponieważ oficjalny komunikat Rosjan wskazuje oględnie, że na samolocie przebywającym w strefie wyczekiwania „wyłączyły się oba silniki, do których przestało dochodzić paliwo”. Nikt nie chce jednak przyznać, dlaczego dopływ paliwa ustał.

Dlaczego rosyjski samolot wypadł za pokład?

Jeżeli chodzi o przebieg wypadku, to jak na razie wiadomo jedynie to, co przekazali Rosjanie i wcześniej dziennikarze z blogu „The Aviatonist”. Poinformowali oni, że samolot Su-33 wpadł do wody przy drugim podejściu oraz że wypadek wydarzył się w dobrych warunkach pogodowych, przy widzialności 10 km, prędkości wiatru -12 w (22 km/h) i stanie morza 4 (co przy okręcie o wyporności około 60 000 ton nie powinno sprawiać problemu).

Pozostają dwa podstawowe pytania: dlaczego samolot wpadł do wody, gdy doszło do zerwania tylko jednej liny hamującej i dlaczego w ogóle ta lina uległa uszkodzeniu. Szukając pierwszej odpowiedzi, należy sobie wyraźnie powiedzieć, że przy prawidłowej organizacji pokładu lotniczego do takiego wypadku w ogóle nie powinno dojść.

Lądowanie samolotu F-14 Tomcat na lotniskowcu USS „Theodore Roosevelt” w marcu 2002 r. Widoczne trzy liny hamujące. Fot. S.A. Day/US Navy

Na okręcie „Admirał Kuzniecow” system aerofiniszera wykorzystuje bowiem aż cztery liny hamujące i jeżeli nawet jedna z nich uległa zerwaniu, to kolejna powinna zadziałać jako rezerwowa. Każdy z tych tzw. „przewodów aresztujących” jest podnoszony na wysokość kilkunastu centymetrów dzięki specjalnym łukowym podporom (ułatwia to zaczepienie haka wysuwanego spod kadłuba lądującej maszyny) i napinany odpowiednio do masy statku powietrznego.

Liny hamujące są utrzymywane na pewnej wysokości nad pokładem dzięki specjalnym łukowym podporom. Fot. J.Karsten/US Navy

Zbyt mocno napięty przewód może bowiem uszkodzić podwozie samolotu, a zbyt luźny może go nie wyhamować przed końcem pokładu. Liny są przymocowane na swoich końcach do specjalnych tłumików hydraulicznych, które stopniowo, a nie gwałtownie, zatrzymują statki powietrzne. Przewody są numerowane od jeden do czterech, licząc od rufy lotniskowca, a więc z kierunku, skąd nadlatują samoloty.

Podczas lądowania na lotniskowcu „Admirał Kuzniecow” rosyjscy piloci starają się zaczepić hakiem za drugą lub trzecią barierę (czwarta jest traktowana tylko jako rezerwowa). Okręt ten ma bowiem tak krótki pokład, że próba zaczepienia się o pierwszą linę, przy falowaniu, może zakończyć się zaczepieniem haka o znajdujący się blisko skraj pokładu.

Lądowanie z wykorzystaniem liny nr 2 samolotu F/A-18C Hornet. Fot. US Navy/Wikipedia

To, że samolot Su-33 wypadł za burtę, może oznaczać, że pilot popełnił błąd i zaczepił się o czwarty, rezerwowy „przewód aresztujący” albo (co jest mało prawdopodobne, ale możliwe w przypadku Rosjan) że były tylko dwa takie przewody („jedynka” i „dwójka”) po awarii dwadzieścia dni temu („dwójki” i „trójki”). Wtedy rzeczywiście nie było rezerwy i po pęknięciu liny czwartej, wyhamowany samolot nie miał już ciągu, by ponownie podnieść się w powietrze.

Oczywiście lądujące statki powietrzne z zasady utrzymują ciąg silników na ponad 85 proc. wartości maksymalnej i, co więcej, zwiększają go do maksymalnej, gdy koła podwozia głównego dotykają pokładu. Pozwala to na oderwanie się w powietrze, gdy hak nie zaczepi się o żadną z lin. Jeżeli jednak hak zaczepi się o linę, to prędkość samolotu, nawet przy zerwaniu liny, spada do zbyt małej prędkości na ponowny start.

Do podobnego wypadku, też z myśliwcem Su-33, doszło na „Kuzniecowie” jedenaście lat wcześniej, 5 września 2005 r. Wtedy pilot również się katapultował.

Dlaczego lina hamująca pękła?

Największą zagadką jest przyczyna, z powodu której już druga lina hamująca na lotniskowcu pękła w tak krótkim czasie. Są one przecież wykonane z ciasno tkanego drutu stalowego o wysokiej wytrzymałości na rozciąganie i nie powinny ulegać tak częstym uszkodzeniom. Rosjanie prawdopodobnie je wymienili przed rejsem bojowym, a nawet jeżeli nie – to i tak powinny podlegać rygorystycznym przeglądom.

Przegląd lin hamujących jest jedną z najważniejszych czynności personelu pokładowego przed rozpoczęciem operacji lotniczych. Na zdjęciu sprawdzenie realizowane na lotniskowcu USS „Theodore Roosevelt” w grudniu 2002 r. Fot. S. A. Day/US Navy

W przypadku amerykańskich lotniskowców przyjmuje się, że takie liny, nawet w dobrym stanie, wymienia się profilaktycznie co 2000 lądowań. I nie chodzi tu tylko o te przewody, które są zaczepiane hakiem, ponieważ do silnych naprężeń i udarów dochodzi również, gdy tylko przejadą po nich koła lądujących gwałtownie statków powietrznych.

Wymiana „przewodów aresztujących” odbywa się zawsze, profilaktycznie po dwutysięcznym lądowaniu. Na zdjęciu operacja wymiany liny kadmującej na lotniskowcu USS „Enterprise” (CVN 65). Fot. J.M. King /US Navy

Ale nawet nowe liny mają swoją wytrzymałość i mogą pęknąć, np. gdy samolot ląduje ze zbyt dużą prędkością. Nie może ona przekraczać pewnej określonej wartości i dbają o to zarówno piloci, jak i kontrolerzy ścieżki zniżania. Prędkość tę dodatkowo sztucznie się zmniejsza przez odpowiedni ruch okrętu. Samoloty lądują bowiem od rufy i od ich prędkości można odjąć prędkość poruszającego się w tym samym kierunku okrętu. Lotniskowiec „Admirał Kuzniecow” prawdopodobnie nie ma całkowicie sprawnej siłowni i nie może poruszać się z pełną mocą silników.

Liny hamujące zużywają się nie tylko po zaczepieniu haka, ale również gdy koła samolotu przejadą po nich na pokładzie. Fot. US Navy/Wikipedia

Od prędkości lądujących samolotów rosyjskich nie odejmuje się więc 56 km/h (przy prędkości maksymalnej 30 w) a prawdopodobnie około 35 km/h (przy prędkości osiąganej - 19 w). Te przekroczenie szybkości o co najmniej 20 km/h może być tym, co zmniejsza żywotność rosyjskich lin. Rosjanie musieli jednak wiedzieć, że samolot ląduje zbyt szybko, o czym świadczy skierowanie go na drugi krąg. Musieli się jednak zgodzić na ryzykowne lądowanie (z powodu braku paliwa wyczerpanego po misji bojowej) i niestety skończyło się to utratą myśliwca.

„Przewody aresztujące” są wykonane z ciasno tkanego drutu stalowego o wysokiej wytrzymałości na rozciąganie, ale mogą ulec uszkodzeniu. Są wtedy jednak bardzo szybko wymieniane. Fot. US Navy

Najmniej prawdopodobną przyczyną wypadku jest błąd pilota. Każdy z nich jest bowiem intensywnie szkolony – m.in. na naziemnym lotniczym kompleksie treningowym NITKA (naziemnyj ispitatielnyj trienirowoćnyj kompleks awiacionnyj) zorganizowanym na lotnisku Saki w Nowofiedorowcach na Krymie. Został tam zbudowany dokładnie odwzorowany pokład lotniczy, ze wszystkimi urządzeniami, z którymi piloci stykają się podczas lądowania na lotniskowcu.

„Niebezpieczny okręt”

Z analizy wypadku wynika, że lotniskowiec „Admirał Kuzniecow” ma wyraźnie poważny problem techniczny i to nie związany jedynie z działalnością grupy lotniczej, ale z samym okrętem. Jeżeli rzeczywiście siłownia nie jest odpowiednio kontrolowana i nie może pracować na pełnych osiągach, to oznacza, że krążownik lotniczy jest niebezpieczny również dla otoczenia.

W czasie bardzo złej pogody może bowiem dojść do utraty kontroli nad tym wielkim okrętem, co może z kolei doprowadzić do poważnego wypadku morskiego, tragicznego nie tylko dla Rosjan. Co najmniej dwa razy „Admirał Kuzniecow” był bliski wpadnięcia na skały (w okolicy Szkocji i Malty), a pamiętać należy, że teraz ten krążownik jest jeszcze starszy i z coraz bardziej wyczerpanym resursem.

Każdy ewentualny wypadek lotniskowca skończyłby się katastrofą ekologiczną, której skutki będą później usuwane latami. Pamiętać do tego należy, że na pokładzie lotniskowca jest pełno amunicji okrętowej i lotniczej, której obecność może utrudnić ewentualną akcję ratowniczą.

Rosjanie nadal jednak robią dobrą minę do złej gry i próbują wykorzystywać lotniskowiec jako narzędzie propagandowe. O ile jednak jeden wypadek może się zdarzyć każdemu (są one również na amerykańskich lotniskowcach), to dwie katastrofy w ciągu 20 dni już wytłumaczyć przypadkiem się nie da.

Nie przeszkodziło to jednak, by podczas podsumowania roku szkoleniowego 2016 Wojenna Rada Floty Północnej uznała załogę ciężkiego krążownika lotniczego „Admirał Flota Sowietskowo Sojuza Kuzniecow” za najlepszą załogę w kategorii okrętów nawodnych.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 62
Reklama
rozbawiony rusofobami i fanboyami
czwartek, 8 grudnia 2016, 19:43

Brytyjski lotniskowiec HMS "Illustrious" (typu Invincible), opuścił w dniu 07.12.2016 roku Her Majesty's Naval Base (HMNB) Portsmouth. Okręt zostanie odholowany do Turcji, celem zezłomowania. Turcy zakupili jednostkę od Royal Navy za około 2 mln GBP, czyli około 10 mln PLN...

rED
piątek, 9 grudnia 2016, 10:13

Bardzo dobry przykład HMS "Illustrious" wodowanie 1. 12. 1981 na złom po 35 latach "Kuzniecow" Wodowanie 4 grudnia 1985 w służbie mimo upływu 31 lat (w tym wieku Angole zaczęli juz planować wycofanie swojego i budowę nowych). ROTFL

Takie są fakty
piątek, 9 grudnia 2016, 04:17

I o czym to ma świadczyć? Przestarzałe okręty złomuje się na całym świecie. Natomiast w tym wypadku, Rosjanie urządzają bezsensowną pokazówkę, ryzykują życie własnych żołnierzy, wykorzystując do tego okręt który tak naprawdę nie jest sprawny.

Dier
piątek, 9 grudnia 2016, 11:33

Trzymajmy kciuki, żeby na koniec, ta przerdzewiała krypa, dowlokła się do macierzystego portu, nie zabijając po drodzę Bogu ducha winnych ludzi.

janek
czwartek, 8 grudnia 2016, 19:42

No dobrze, a czy Tico bądź Burke miałby większe problemy w walce z Piotrem Wielkim i Kuzniecowem? Czym by uderzyły, pociskami Harpoon? A gdyby jednak wystartowało te kilka MIG, czy SU, co wtedy? SM by sobie poradziły?

Davien
piątek, 9 grudnia 2016, 17:39

Burke nie miałby problemu z całym lotnictwem Kuzniecowa naraz, pociski SM-2/6 z zestrzeleniem starych Su-33 i nowszych MiG-29 problemów by nie miały, a co do Harpoonów to przy zasięgu 280km i sprawnym rozpoznaniu sa skuteczniejsze niz P-1000 z Piotra Wielkiego, który moze polegac jedynie na własnych radarach nie pierwszej młodości, Dodatkowo zawsze mozna uzyc BGM-109 block IV, tez moga zwalczać cele nawodne. Starcie Kuzniecowa z dowolnym lotniskowcem USA to szybki koniec rosyjskiego okrętu, to nie ta liga

krzysiek84
czwartek, 8 grudnia 2016, 20:37

Kuzniecow to nie karabin maszynowy i nie wypluwa roju myśliwców bombardujących co kilka sekund; żeby utworzyć klucz dwa muszą latać w kółko i czekać na kolejne dwie sztuki; nawet klucz nie wystarczy na ochronę lotniskowca, a wysyłanie dwójkami przeciw kilkunastu okrętom eskorty to debilizm.

Teodor
czwartek, 8 grudnia 2016, 19:24

Pewnie szkopuł tkwi w tych 20km/h, możliwe że samoloty już wolniej nie potrafią lecieć... Ale skoro mają taki poważny problem z siłownią to niech postawią machinę nadmuchową o prędkości tych brakujących 20km/h.

tadek
piątek, 9 grudnia 2016, 18:03

z powodu nadmiernego zużycia mechanizmów okrętowych KUZNIECOWA w tym także urządzeń sterowych ,okręt zbyt myszkuje zwłaszcza przy większej prędkosci..odchyłki kursu dochodzą nawet do 10%...to spowodowało że lądujący samolot nie wylądował w osi okrętu tylko odchylił się znacznie od tego ,przekroczył dopuszczalną wartość i złapał linę hakiem zbyt przesunięty w bok od osi..tyle że łatwiej oskarżyć pilota niż przyznać się że okręt nie nadaje się do lotniczych operacji..to może się powtórzyć w każdej chwili..

Polanski
piątek, 9 grudnia 2016, 23:19

Ciekawa koncepcja. Masz tą wiadomość z pewnego źródła czy to dywagacje? Tak mogło by być. Jakie warunki panują na Morzu Śródziemnym?

Wafel
piątek, 9 grudnia 2016, 10:54

W przypadku strat Amerykanów warto zauważyć, że u nich każdego dnia wykonywanych jest wielokrotnie więcej operacji lotniczych z pokładów lotniskowców, śmigłowcowców, okrętów desantowych czy jakkolwiek nie nazwać wszystkich ich jednostek z pokładami lotniczymi. Jeśli chce się porównać straty wokół Kuzniecowa, to należy je porównac do działań Charles'a de Gaule'a.

ZSMW
piątek, 9 grudnia 2016, 10:53

Ten lotniskowiec jest za mały na przyjmowanie takich kolosów jak su-33!!! Nawet f-14ka jest mniejsza od su-33 a lądowała na o wiele większych lotniskowcach klasy NIMITZ a nie WASP! Fizyki się nie oszuka!

dropik
piątek, 9 grudnia 2016, 13:13

f14 jest wiekszy niz su33 rozpietosc i masa, a do tego słabsze silniki. F14 operowaly z lotniskowcow klasy forrestal. a wiec podobnych rozmiarami do kuzniecowa.

edi
czwartek, 8 grudnia 2016, 19:06

Mnie najbardziej rozbawiła jedna rzecz 2 wozy Straży Pożarnej takiej jakie można spotkać na ulicach rosyjskich miast i koty wałęsające się po pokładzie.

Roman
czwartek, 8 grudnia 2016, 19:05

Lotniskowiec Kuzniecow miał zresztą pecha od samego początku choćby ze swoimi kolejnymi nazwami. Najpierw w projekcie miał nosić nazwę Sowiecki Sojuz, później Riga, zwodowany zaś został jako Leonid Breżniew, a na próbach morskich nosił nazwę Tbilisi. Ale to wszystko zawaliło się wraz z upadkiem sowieckiego imperium. Obecna nazwa tego lotniskowca w swoim pełnym rozwinięciu jest niespotykanej długości wśród nazw innych okrętów wojennych znanych z historii czy z czasów obecnych. Bowiem w pełnym brzmieniu to " Admirał Fłota Sowietskowo Sojuza Kuzniecow N.G." Nazwa tego okrętu od początku spotykała się z drwinami wśród marynarzy z innych okrętów floty rosyjskiej. M.in. mówiono, że marynarze na Kuzniecowie noszą okrągłe czapki marynarskie ze specjalnie podwyższonymi otokami aby zmieścić tam w dwóch rzędach tak długą nazwę okrętu. Również drwiono sobie z długiej nazwy umieszczonej na rufie okrętu, którą wg marynarzy z innych okrętów musiano specjalnie wzmocnić i podwyższyć aby utrzymać wielki ciężar wykutych z brązu olbrzymich liter pełnej nazwy okrętu, a i tak zabrakło miejsca aby po nazwisku Kuzniecow umieścić imię i otczestwo patrona okrętu czyli Nikołaj Gierasimowicz.

logan76
czwartek, 8 grudnia 2016, 18:45

Chłopy mają przerąbaną służbę na tym okręcie. Wszystko pod presją. Nie dość, że trzeba łajbe utrzymaćna wodzie przy działaniach bojowych, to jeszcze wszyscy im się gapią na ręce. Współczuję choć pochodzą z państwa wrogo nastawionego do Nas, to i tak z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia. Życzę im z całego serca. Wszystkiego Najlepszego. Tak po ludzku.

inż.
sobota, 10 grudnia 2016, 01:12

Lotniskowce to przeżytek. Rosyjskie atomowe torpedy Status-6 o zasięgu 6000 mil już przetestowane.

Polanski
sobota, 10 grudnia 2016, 11:10

Pewnie po to kraje NATO budują chmary autonomicznych dronów poszukujących tych Statusów. Przyklejają się do nich i eksplodują.

Nurek
czwartek, 8 grudnia 2016, 18:40

Czy su-33 i mig zostaną na dnie?

krzysiek84
czwartek, 8 grudnia 2016, 20:42

Raczej tak; tam są kratery denne, więc wyłowienie tych dwóch wraków to równowartość całej rosyjskiej "floty". Katastrofa ekologiczna wisi na włosku.

fx
czwartek, 8 grudnia 2016, 19:08

Koszt ich wydobycia tam płytko nie jest i remontu pewnie przewyższa koszt maszyn.

dalzing
sobota, 10 grudnia 2016, 00:07

panowie ten statek nie płynie tam dla jaj!!!!!!!!!!!!!! może to być stałe zaopatrywanie w broń i paliwo dla zakotwiczonego lotniska nawet na brzegu. należy spojżeć na mapę. czas nie jest istotny, zareaguje wtedy kiedy trzeba. to jest to co należy natychmiast zatrzymać!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! sztabie generalny działajcie.

seaman
piątek, 30 grudnia 2016, 14:26

Okręt wojenny proszę Pana ! Okręt wojenny a nie statek! Statkiem to na wycieczkę !

tym razem nie/rozbawiony
sobota, 10 grudnia 2016, 00:00

Ciekawe bardzo, ku czemu płynie Marynarka Wojenna RP z ex-amerykańskimi fregatami typu Oliver Hazard Perry: ORP „Gen. K. Pułaski” (272) i ORP „Gen. T. Kościuszko” (273) na czele...

Wydobycie SU33
piątek, 9 grudnia 2016, 16:32

Nato chyba by się opłacało wydobyć i zbadać nowinki w SU33

KajaK
piątek, 9 grudnia 2016, 20:32

Nowinki? Modernizacja su-27.

Davien
piątek, 9 grudnia 2016, 20:28

A jakie ty chcesz miec nowinki w 18-sto letnim samolocie o mozliwościach bojowych gorszych od zwykłego podstawowego Su-27??

scorpion
czwartek, 8 grudnia 2016, 17:50

O tym, że Kuzniecow jest zabytkiem wiedzą sami Rosjanie. Wszak rezygnacja z głębokiej modernizacji tego okrętu i jej bezsensowności o tym świadczy. Problem leży w tym, że jest to jedyny rosyjski "lotniskowiec" na którym mogą się szkolić załoga jak i piloci w operacji lotniczych z pokładu lotniskowca. Żadne lądowe imitacje tego nie zastąpią i admiralicja rosyjska doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Co więcej, konflikt w Syrii jest doskonałą okazją do ćwiczeń w realnych warunkach bojowych. Można sobie zdać pytanie: dlaczego marynarka rosyjska przywiązuje tak wielką wagę do szkolenia załóg na tak niebezpiecznym okręcie? Widocznie ma w tym jakiś cel a z drugiej strony nie chce zaprzepaścić już zdobytych doświadczeń z niemal 30 letniej eksploatacji Kuzniecowa a wcześniej krążowników lotniczych typu Kijew. Po utracie Mistrali, gdzie przynajmniej można ćwiczyć operacje śmigłowcowe, Kuzniecow urósł do rangi okrętu pierwszoplanowego. Wiadomo, że Rosja planuje zbudować własne okręty tupu Mistral a wówczas przeszkolone załogi będą bezcenne. Co więcej od czasu do czasu pojawiają się informacje i projekty rasowych lotniskowców, które też będą wymagały o ile powstaną doświadczonych załóg. Utrata dwóch myśliwców jest zdarzeniem marginalnym, gdyż w oby przypadkach piloci wyszli z tego bez szwanku a zdobyte doświadczenie w tym przypadku na pewno zaowocuje w przyszłości. Podobnie jak marynarze i piloci amerykańskich lotniskowców zdobywali w ten sposób doświadczenie.

zły wilk
czwartek, 8 grudnia 2016, 23:51

"Po utracie Mistrali, ". Możliwe, że nie zostały utracone. Żaden problem by z Syrii zaokrętować samoloty i wrócić do matuszki. Kto zaatakuje taki zespół ???

zbigniew
czwartek, 8 grudnia 2016, 17:43

Kuzniecow to typowy sowiecki złom .Od wielu lat kradli technologię na całym świecie ale ich wrodzone niechlujstwo techniczne spowodowało że nigdy nie dorośli do oryginału .Ten okręt nigdy nie zbliżył się parametrami do konstrukcji zachodnich a obecnie eksponowanie go jako super lotniskowca jest żałosne.

dziecko na koloniach
piątek, 9 grudnia 2016, 12:57

Wrodzone niechlujstwo technologiczne pozwala rosyjskim informatykom zajmować kluczowe stanowiska w japońskim przemyśle, ponieważ Japończycy nie są niechlujami, ale są za to tępymi kujonami potrafiącymi rozwiązać w szkole zadanie z "wieżami Hanoi", ale nie potrafiącymi napisać żadnego użytecznego programu. Zresztą po co Rosjanie mają budować lotniskowiec, z Sianożęt( Bagicza, ale radzieckich lotników morskich oglądałem na koloniach) wystartował pierwszy na świecie dron, po katapultowaniu pilota, doleciał samodzielnie do Belgii, naprawdę Zbyszku Rosjanie potrafią zaskoczyć.

gość
czwartek, 8 grudnia 2016, 17:32

Stare zdjęcia S3 Viking od 2009r nie jest w użyciu.

mar
czwartek, 8 grudnia 2016, 17:19

Fakt ż eto w ogóle gdzieś płynie jest prośbą o katastrofę z resztą to każdy wie z wyjątkiem tych co wierzą propagandzie rosyjskiej lepiej niech to przerobią na żyletki zanim komuś stanie sie krzywda (załodze)

jaan
piątek, 9 grudnia 2016, 22:07

A ja sądzę że mają problemy również piloci. Jeżeli okręt ciągle stoi w dokach i nie jest gotowy operacyjnie, to kiedy piloci mają nabrać rutyny. Niech ten złom stoi jak najdłużej jest remontowany.

antybajarz
czwartek, 8 grudnia 2016, 16:43

Jak się nie trafi w linę to da się odejść na drugi krąg ale jak się trafi i lina się zerwie to przeważnie nie, bo następuje zbyt duża utrata prędkości. BTW: a czemu cicho o katastrofie F-18 7 grudnia?

jasam
czwartek, 8 grudnia 2016, 18:37

komu cicho temu cicho... http://www.defence24.pl/506341,katastrofa-fa-18d-hornet-u-wybrzezy-japonii

yaro
czwartek, 8 grudnia 2016, 18:32

Hornet tak samo spadł do morza jak jego odpowiednik su, ale wypada tu załączyć tłumaczenie jakie wydało rosyjskie MO w stosunku do tego zdarzenia: --------------- cytuję Komisja skłania się ku temu, że to czynnik ludzki doprowadził do katastrofy. Według „Kommiersanta” specjaliści ustalili, że odchylenie od osi lądowania myśliwca przekraczało prawie pół metra od maksymalnie dopuszczalnego – 4,7 m zamiast 4,2. Lina aerofiniszera mogła pęknąć z powodu niedopatrzenia w trakcie produkcji, ale tę wersję odrzuca producent, czyli Zakład Proletarski. Jego przedstawiciel twierdzi, że liny, które zamontowano na Admirale Kuzniecowie, poddano całemu cyklowi testów, w tym na pękanie. Istotne jest zrozumienie kolejności: albo lina nie wytrzymała obciążenia z powodu błędu podczas lądowania, albo pękła, co doprowadziło do wypadku. Ale biorąc pod uwagę dane z samolotu, podczas lądowania nawet całkowicie sprawna lina nie wytrzymałaby takiego obciążenia. Widzimy tu błąd pilota – powiedziało źródło związane ze śledztwem, cytowane przez rosyjską gazetę. Ponadto źródło związane z Głównym Sztabem Marynarki Wojennej i top menadżer z przedsiębiorstwa przemysłu lotniczego poinformowali dziennik, że wyniki badania materiałów obiektywnej kontroli pozwoliły na odtworzenie pełnego obrazu zdarzenia. Według jednego z rozmówców początkowo lądowanie odbywało się planowo: kierownik lotów, który znajdował się na stanowisku dowodzenia i kontroli lotów na okręcie, pozwolił pilotowi na lądowanie, po czym przystąpił on do wykonania manewru. Myśliwiec zaczepił hak o linę i zaczął zmniejszać obroty silnika. Pokonał około 50 metrów, zanim pękła lina i, zamiast zatrzymać się na pokładzie, Su-33 nadal się poruszał. Pilot nie zdążył włączyć dopalacza i ponownie podejść do lądowania. Po kilku sekundach kierownik lotów wydał pilotowi polecenie katapultowania się, które natychmiast wykonał. Samolot stoczył się z pokładu do morza. ----------------- koniec cytatu Wg komisji wygląda to jednak na błąd pilota ....

Draken
czwartek, 8 grudnia 2016, 17:53

Bo F-18 jest kilkaset sztuk i nie jest to żadna seria, tu mamy jakieś dwadzieścia dni i drugi wypadek.

Bolo9
czwartek, 8 grudnia 2016, 17:32

No i po to właśnie utrzymuje się odpowiednią moc silników nawet przy przyziemieniu. Wystarczy dokładniej czytać powyższy artykuł.. Jak widać Rosjanie z tym utrzymaniem mocy sobie kompletnie nie radzą. Tym lepiej widać to na tle szerokiej propagandy sukcesu tego "lotniskowca".

murison
czwartek, 8 grudnia 2016, 17:12

o tej?: http://www.defence24.pl/506341,katastrofa-fa-18d-hornet-u-wybrzezy-japonii

sojer
czwartek, 8 grudnia 2016, 22:32

Uczciwie trzeba przyznać, że US Navy w nieodległym czasie utraciła dwa Super Hornety. Było wiadomo, że Kuzniecow został wysłany do Syrii ad hoc w pośpiechu, bez należytych przygotowań i treningu. Już po utracie MiG-29 samoloty przebazowano na ląd. Kuzniecow już raczej definitywnie do końca operacji zostanie zamieniony na śmigłowcowiec. Aleppo powinno zostać wyzwolone jeszcze w tym roku, więc już wkrótce Kuzniecow wróci.

zen
poniedziałek, 12 grudnia 2016, 11:01

Dziwne i raczej "nieuczciwe" argumenty. Szczególnie ten o wysłaniu Kuzniecowa "w pośpiechu, bez należytych przygotowań i treningu". Wczoraj go zwodowali czy jak? Porównywanie armady US Navy i ilość wykonywanych tam startów i lądowań do tej jednej skorupy to w ogóle abstrakcja. Moim zdaniem poza oczywistymi przyczynami tego typu katastrof jest wciąż jeszcze stosunkowo niska u Rosjan "kultura techniczna". Lotniskowiec to bardzo skomplikowana maszyneria wymagająca ścisłego przestrzegania drobiazgowych i często wyglądających na bezsensowne procedur. Rosja jako kraj odstaje pod tym względem od Zachodu, a nawet już Polski. Dodatkowo posiadanie pojedynczych egzemplarzy danego typu broni nie sprzyja innowacyjności i gromadzeniu doświadczeń jakie posiadają potentaci w tym względzie. Stąd Kuzniecow to tylko taki zwiędły kwiatek do rosyjskiego kożucha, który tylko z daleka może robić wrażenie i tak też z daleka próbują prezentować go Rosjanie. Niestety te katastrofy ogniskują uwagę i wydobywają wszystkie słabości.

Marek
sobota, 10 grudnia 2016, 20:06

Tyle, że trzeba jeszcze uczciwie porównać ilość amerykańskich samolotów operujących z wielu lotniskowców z ilością rosyjskich samolotów operujących z jednego lotniskowca i dopiero zestawić z wypadkami. A tu już zdecydowanie jest na niekorzyść Rosjan. Jeśli okręt faktycznie ma problemy z siłownią, to nie wiem, czy i na śmigłowcowiec się nadaje.

egerger
piątek, 9 grudnia 2016, 16:42

jak Kuzniecowowi zespuje się napęd to może zostać żaglowcem albo barką

wolfgang
piątek, 9 grudnia 2016, 10:34

Ale dlaczego porównujesz nieporównywalne? US Navy to potęga morska z 10 atomowymi lotniskowcami. WMF ma jeden niepełnowartościowy lotniskowiec z małą grupą lotniczą... Sorry, ale jeśli porównywać "lotniskowcową" Rosję to raczej do Indii, Brazylii, Tajlandii czy Hiszpanii, bo nawet Włochy wyżej stoją, a taka Francja to już kosmos.

rED
piątek, 9 grudnia 2016, 10:02

USNavy czy jeden z lotniskowców? Ile operacji lotniczych przeprowadzają w czasie nalotów lotniskowce klasy Nimitz a ile Kuzniecow? Tak wygląda twoja "uczciwość"?

Marek1
czwartek, 8 grudnia 2016, 22:16

Kompletnie NIE rozumiem o co jest ten cały szum ?? Kuzniecow NIE jest lotniskowcem, a jedynie jakąś dziwaczną i nieefektywną w praktyce hybrydą pt. krążownik lotniskowcowy, który miał być odpowiedzią na klasyczne jednostki US Navy . Nigdy nie był i nie będzie odpowiednikiem jednostek klasy Nimitz ...

dbr
piątek, 9 grudnia 2016, 14:01

Klasyfikacja ta jest sztuczna i Admirał Fłota Sowietskogo Sojuza Kuzniecow jest TAKR-em głównie z powodu konwencji z Montreaux z 1932 roku zakazującej lotniskowcom przepływania Bosforu. Mimo silnego uzbrojenia rakietowego KUZNIECOW jest pełnokrwistym lotniskowcem (choć relatywnie małym z niewielką grupa lotniczą, oraz w kiepskim stanie technicznym)

Kusza
piątek, 9 grudnia 2016, 12:52

Marku - no to może zgadnij dlaczego lotniskowce nie moga wpływać na Morze Czarne przez Dardanele i Bosfor? Dla ułatwienia odpowiedzi sprawdź gdzie Rosjanie budowali swoje krążowniki lotnicze?

Piotr
niedziela, 11 grudnia 2016, 11:02

Co tam atomowe torpedy, widziałem już ruskie atomowe onuce dają na 10 tyś mil. To jest nowość.

Paweł
niedziela, 11 grudnia 2016, 17:02

Ostatnio widziałem będące jeszcze w służbie, a nie uchodzące już za nowość okręty podwodne typu Kobben.

Cynik
poniedziałek, 12 grudnia 2016, 00:10

Jeśli tak funkcjonuje ich najlepszy okręt, to strach myśleć, jak funkcjonuje najgorszy...

dropik
poniedziałek, 12 grudnia 2016, 09:58

on nie jest najlepszy . on jest raczej najgorszy

patefon
piątek, 9 grudnia 2016, 12:50

chyba warto tu troche wyprostować, liny są cztery ale asekurują jedynie w wypadku nie-złapania!!! nie ma praktycznie możliwości, aby kolejna lina ubezpieczała zerwanie gdyż umieszczone są one co kilka metrów, a po pierwszym złapaniu hak jest w pozycji pionowej naciągając linę i nawet jeśli zerwanie nastąpi natychmiast to hak raczej nie zdąży wrócić i wyłapać kolejnej

scorpion
piątek, 9 grudnia 2016, 16:55

Jest dokładnie tak, jak kolega pisze. Dlatego lądujący samolot w momencie zetknięcia z pokładem daje pełny ciąg, aby móc poderwać samolot na drugi ciąg. Lin jest cztery aby wydłużyć ścieżkę hamowania (złapania liny), ale każda następna nie jest asekuracją poprzedniej. W czasie II w.ś. stosowano na końcu jeszcze barierę, która miała wyłapać samolot nie chwytający liny, ale miało to sen w przypadku maszyn o masie kilku ton a nie kilkudziesięciu i prędkości lądowania o rząd wielkości większej. Akurat w tym przypadku uważam, że błąd popełnił pilot, albo źle zadziałał system sterowania ciągiem silników.

Autorski
czwartek, 8 grudnia 2016, 20:50

Rosjanie zakładają, że nikt się nie odważy go zaatakować, tak jak zielonych ludzików na Krymie. I będą bezkarnie bombardować Aleppo. Jednak ten zielony ludzik jest ewidentnie przestarzały. Z dużej chmury mały deszcz.

xyz
czwartek, 8 grudnia 2016, 23:48

I przestarzały i nie przestarzały. Z rosyjską armia jest tak, że nie jest tak potężna jak chciałaby Rosja, ale i nie jest tak słaba jak chcieliby jej przeciwnicy.

PiotrEl
czwartek, 8 grudnia 2016, 20:18

Kwestia wydaje się dość jasna - lina zadziałała na tyle, że spowolniła samolot do szybkości z której i 100% nie dało rady.... Przyczyna zerwania odchylenie toru lądowania ponad normę. Czyli w domyśle błąd albo pilota albo naprowadzania

bubek
piątek, 9 grudnia 2016, 12:04

oj tam ,oj tam- to lina była zła -a nie lotniskowiec.Wymienią linę na mocniejszą -i po kłopocie.

rozbawiony rusofobami i fanboyami
czwartek, 8 grudnia 2016, 19:51

Amerykański śmigłowcowiec desantowy USS "Wasp" (typu Wasp), który obecnie uczestniczy w operacji Odyssey Lightning na Morzu Śródziemnym, zostanie poddany przeglądowi remontowemu w BAE Systems Norfolk Ship Repair w Wirginii. Prace stoczniowe obejmą m.in. ocenę stanu poszycia kadłuba i nadbudówki okrętu, a także pokładu lotniczego oraz przegląd systemów pokładowych, w tym układu napędowego, urządzeń obserwacyjnych, systemu zarządzania operacjami lotniczymi i samoobrony. Niesprawne i przestarzałe wyposażenie pokładowe zostanie naprawione lub wymienione...

bender
czwartek, 8 grudnia 2016, 22:08

I tak wlasnie ma byc. Wiesz jak kompleksowy i dlugi jest remont atomowego lotniskowca klasy Nimitz przeprowadzany w polowie jego planowanej sluzby? Trwa niemal 4 lata. I kosztuje majatek. Ale jest zaplanowany, zrealizowany i w czasie jego trwania zadania remontowanego okretu przejmuje inny. Ile Waspow jest w sluzbie, nie z 8? Swoja droga piekny okret. Wielkoscia pomiedzy Mistralem a Kuzniecowem, ale z mozliwoscia zabrania do 20 Harrierow, a docelowo F-35, lub 22 Ospreyi lub 42 CH-46 lub ich kombinacji. No i prawie 2000 marines desantu.

janek
czwartek, 8 grudnia 2016, 20:59

.. no i co z tego wynika? Że USA dba o stan floty? Polecam sprzed 2 dni: http://www.defence24.pl/504759,pietnasta-virginia-ochrzczona-rosnie-podwodna-przewaga-usa

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama