Wczoraj – transportery i BWP, dziś – bojowe roboty [ANALIZA]

8 grudnia 2019, 11:31
011(1)
Fot. mil.ru

Robotyzacja pola walki, choć postępuje stosunkowo powoli, to obecnie nabiera coraz większego znaczenia. Realizowanych jest wiele programów badawczo-rozwojowych w kilku krajach na świecie, a by przyspieszyć ich wyniki, często korzysta się z tego co już sprawdzone, a nadal może być użyteczne. Z tego powodu stare transportery czy bwp adaptowane są do zupełnie nowej roli – zrobotyzowanej platformy bezzałogowej.

Przyszłe Unmanned Ground Vehicle (UGV) lub te o przeznaczeniu czysto militarnym Unmanned Combat Ground Vehicle (UCGV) (w naszym kraju często mówi się o Bezzałogowych Platformach Lądowych – BPL) mają zapewnić liczne, całkowicie nowe korzyści. Wśród nich wymienia się najczęściej zwiększoną efektywność wykonania stawianych zadań, skokowe zmniejszenie kosztów utrzymania części odpowiedniego potencjału militarnego (oszczędności wynikające z mniejszych potrzeb dotyczących przechowywania, szkolenia, zabezpieczenia funkcjonowania, płac itp.) oraz - a w zasadzie przede wszystkim - ochronę zdrowia i życia żołnierzy, których przynajmniej część zadań przejmą maszyny. Poza tym roboty w większym stopniu będą przystosowane do współdziałania/wyposażenia z nowymi rodzajami broni czy systemów wsparcia działań, łatwiej można je będzie dostosować do szybko zmieniających się warunków pola walki, czy uodpornić na różnego rodzaju ataki.

Osiągnięcie tych celów nie jest jednak sprawą łatwą. Trzeba bowiem połączyć w jedną, sprawnie działającą całość najnowsze rozwiązania technologiczne lub te dopiero opracowywane. Do tego dochodzi szersze wprowadzenie sztucznej inteligencji, samouczenia się czy wirtualnej rzeczywistości. I, na koniec, wymagane jest również dokładne przebadanie możliwości współpracy na linii człowiek-maszyna, wypracowanie jej zasad oraz opracowanie całkowicie nowej taktyki użycia robotów na polu walki.

Z tego powodu prace badawcze w tej dziedzinie realizowane są metodą kolejnych, systematycznych kroków badawczych. Jak na razie największą uwagę przykłada się do jak najszybszego poznania efektywności wykorzystania robotów, ale z wysokim udziałem człowieka w procesie podejmowania decyzji o ich wykorzystaniu. Dalsze prace pójdą w kierunku częściowej i pełnej autonomii, a tym samym rozszerzeniu możliwości zadaniowych. Należy też pamiętać, że sam proces sterowania na lądzie jest dużo bardziej skomplikowany niż np. w powietrzu, bo trzeba uwzględnić wiele różnych czynników zarówno środowiskowych, jak i czysto technicznych.

Stare, ale nadal przydatne

Sprawdzone konstrukcje transporterów czy bwp pozwalają zamontować w nich/na nich niezbędne układy i sensory (często dopiero testowane) bez potrzeby czasochłonnej budowy od podstaw zupełnie nowych konstrukcji nośnych. Zapewniają też dość miejsca na aparaturę pomiarową i diagnostyczną.

W przypadku wykorzystania sprawdzonej konstrukcji chodzi nie tylko o wstępne sprawdzenie poprawności działania zespołu maszyn bezzałogowych i załogowych, ale też wypracowanie wniosków co do dalszego technologicznego rozwoju podobnych platform w przyszłości, czy taktyki działania teamu człowiek-maszyna. Można na nich testować nowe rozwiązania z zakresu sterowania, orientacji przestrzennej, pozycjonowania czy teżsystemy zadaniowe i zdalnie sterowane moduły uzbrojenia.

Ponadto np. w USA Dowództwo Przyszłości i Modernizacji FMC (Futures and Modernization Command) chce już na wczesnym etapie poznać opinię żołnierzy o bojowym zastosowaniu na szerszą skalę robotów na polu walki oraz ich oczekiwania odnośnie ich możliwości i przenoszonego przez nie uzbrojenia.

Czy zrobotyzowane transportery na dłużej zagoszczą w wybranych formacjach Wojsk Lądowych? Wydaje się, że niekoniecznie. Czołowe kraje rozwijające technologie BPL traktują takie rozwiązanie raczej jako przejściowe o charakterze badawczo-poznawczym. Nieco inaczej może jednak być w wypadku państw, które ze względów ekonomicznych nie mogą sobie pozwolić na zbudowanie od podstaw całej gamy lekkich, średnich i ciężkich BPL.

Pamiętać jednak należy, że także one muszą dokonać właściwej oceny ekonomiczno-technicznej przyjęcia takiego rozwiązania. Często bowiem starsze wozy wymagają poważnych nakładów remontowych, brakuje do nich części zamiennych a ich eksploatacja też nie jest w pełni ekonomiczna. Poniżej przestawiono kilka przykładów programów, w których testowane są zaadoptowane do nowej roli BPL gąsienicowe transportery opancerzone lub bwp.

Stany Zjednoczone

Dla U.S. Army wybór platformy był w zasadzie oczywisty - gąsienicowych transporter opancerzony M113. Rozpoczęto więc program zamiany wybranych wozów na testowe platformy-roboty. Celem programu jest uzyskanie przydatnych informacji i danych niezbędnych do opracowania wymagań dotyczących właściwego robota RCV (Robotic Combat Vehicle), wchodzącego w skład jeszcze szerszego programu NGCV (Next Generation Combat Vehicle).

Same prace w zasadniczym stopniu są wykonywane w celu sprawdzenia założeń zawartych w Strategic Capabilities Roadmap Dowództwa Przyszłości i Modernizacji FMC (Futures and Modernization Command).

W przekształconych w bezzałogowe pojazdy bojowe M113 zainstalowana będzie tzw. aplikacja „drive-by-wire”. Bazą dla tej konwersji będzie natomiast m.in. technologia przebadana już na pojazd HMMW, czyli Wingman Joint Capability Technology (przystosowanie do autonomicznego prowadzenia działań).

Testy i próby takich eksperymentalnych maszyn przeprowadzane są w wybranych pododdziałach i oddziałach U.S. Army.

Program składa się z kilku etapów. W pierwszym roboty są sterowane przez operatorów znajdujących się na pokładzie załogowych platform. Ma to dać odpowiedź, czy formacja złożona z załogowych i bezzałogowych maszyn zwiększy bezpieczeństwo prowadzonych operacji i świadomość sytuacyjną dla żołnierzy. Ponadto nastąpi weryfikacja założenia, że wprowadzenie systemów robotycznych odciąży w sposób istotny z punku widzenia efektywności prowadzonych działań żołnierzy oraz usprawnieni proces prowadzenia rozpoznania i wymiany informacji.

W kolejnym etapie planuje się wprowadzenie do tych wybranych platform ograniczonej i pełnej autonomii. Dojdzie do tego m.in. dzięki wykorzystaniu zestawu specjalnych czujników, sztucznej inteligencji i zdolnościom samodzielnego szukania i namierzania celów (AiTD/R).

Zrobotyzowane M113 będą więc pełnić rolę platform zastępczych (testowych) wobec poszukiwanych przez armię amerykańską lekkich (L-RCV), średnich (M-RCV) i ciężkich (H-RCV) robotów kolejnej generacji.

Pierwszy bezzałogowy M113 sterowany ze specjalnie dostosowanego wozu dowodzenia M577 wspierał pokazowo pododdział wojsk inżynieryjnych w procesie rozpoznania i wykonania przejścia w polu minowym.

Natomiast w Armored Brigade Combat Team (ABCT) będą testowane najnowsze wersje zrobotyzowanych M113, których działanie jest kontrolowane już z bwp Bradley. Planowany miesięczny test wykorzystania operacyjnego, wraz z próbami ogniowymi, rozpocznie się w marcu 2020 roku w Fort Carson w stanie Kolorado. Zadanie to nadzorować będzie centrum Combat Capabilities Development Command's Ground Vehicle Systems, zajmujące się m.in. rozwojem pojazdów autonomicznych.

image
Fot. U.S. Army

Bwp Bradley określany w tym programie jest jako Mission Enabler Technologies-Demonstrators (MET-D). Wyposażono go w szereg funkcji i czujników współpracujących z systemem uzbrojenia i pozyskiwania danych. Załoga otrzymała nowe wyświetlacze pozwalające na kontrolowanie platform bezzałogowych i w efektywniejszy sposób przekazujące informacje poprawiające jej świadomość sytuacyjną.

image
Fot. U.S. Army

W pierwszych testach uczestniczyć mają dwa MET-D i cztery zrobotyzowane M113. Załogi tych pierwszych składać się będą z sześciu żołnierzy (kierowcy, operatora uzbrojenia i czterech żołnierzy desantu). Ci ostatni mają wykonywać powierzone im zadania (szczebla plutonu zmechanizowanego) we współpracy/wsparciu zrobotyzowanych M113 i zamontowanego na nich uzbrojenia.

Same wozy to jedynie demonstratory, nie przewidziane do szerszego wykorzystania (z wyjątkiem niektórych układów i systemów na nich zainstalowanych).

W kolejnej, drugiej już fazie testów prowadzonych w roku budżetowym 2021 udział weźmie do sześciu wozów MET-D oraz cztery zrobotyzowane M113 i taka sama liczba nowych lekkich i średnich robotów kolejnej generacji. Będą to już testy współdziałania poziomu kompanii zmechanizowanej.

Trzecia, ostatnia jak na razie zaplanowana faza testów przewidziana została na połowę roku budżetowego 2023 i obejmie poprzedni skład plus cztery średnie i cztery ciężkie RCV.

Australia

Również w australijskiej armii w ośrodku szkoleniowym Majura zlokalizowanym na Australijskim Terytorium Stołecznym testuje się dwa zrobotyzowane transportery M113AS4. Program zakłada przebadanie wpływu efektywności użycia robotów na przyszłym polu walki. Odpowiada za nie utworzony w 2017 roku ośrodek Trusted Autonomous Systems Defence Cooperative Research Centre (TAS-DCRC).

Transportery do zupełnie nowej roli dostosował koncern BAE Systems Australia z wykorzystaniem specjalnego pakietu technologii autonomicznych (układów i oprogramowania).

BAE Systems ma już duże doświadczenia z systemami bezzałogowymi, w tym BSP Taranis, Mantis i Kingfisher, ale także demonstratorami bezzałogowych pojazdów MATV i Digger. Przedsięwzięcie Robotic & Autonomous Systems Strategy zainicjowano 1 grudnia 2018 roku. Następny cykl testów ma dać odpowiedź na temat możliwości bojowych zrobotyzowanych M113AS4.

Na pokazowych testach zaprezentowano możliwość użycia takich zrobotyzowanych transporterów do prowadzenia misji rozpoznania i wsparcia logistycznego. Nie działały one jednak w pełni autonomicznie a pod nadzorem człowieka (man-in-a-loop), który zdalnie podejmował kluczowe decyzje.

Indie

Program badań robota opracowanego na bazie BMP-1/2 zainicjowała i nadzoruje w Indiach Organizacja Badań Obronnych i Rozwoju. To pierwsze tego typu przedsięwzięcie w tym kraju. Muntra, bo tak nazwano zrobotyzowany BMP, to w zasadzie trzy pojazdy. Muntra-S jest przeznaczony do prowadzenia rozpoznania i obserwacji pola walki. Z kolei Muntra-M to robot inżynieryjny, którego zadaniem będzie wyszukiwanie i usuwanie min czy IED. Ostatnim z rodziny jest Muntra-M , którego misją będzie zbieranie danych o skutkach uderzeń jądrowych.

Hindusi nie podają wielu informacji o konkretnych szczegółach technicznych swoich rozwiązań. Wiadomo, że wyposażono je w stacje radiolokacyjne, głowice optoelektroniczne czy dalmierze laserowe. Same testy odbywają się w ekstremalnych warunkach (m.in. w temperaturach wynoszących nawet ponad 500C).

Rosja

W Federacji Rosyjskiej opracowano bazujący na BMP-3 projekt bojowego lądowego bezzałogowca nazwany Wichr. Zastosowane w nim systemy i układy (zdalnie sterowane sensory optoelektroniczne, śledzenia czy laserowe dalmierze oraz centralną jednostkę sterującą) można zamontować na innych podwoziach o masie 7÷15 ton, tak by stworzyć z nich podobnego robota. Początkowo pojazd występował w wersji zdalnie sterowanej a docelowo dzięki szeregowi funkcji autonomicznych byłby on zdolny do samodzielnego działania.

Wichr ma spełniać zadania wsparcia bojowego oraz występować w roli platformy rozpoznawczej. W zaprezentowanej wersji pojazd był uzbrojony w 30 mm armatę automatyczną 2A72, sprzężony 7,62 mm km PKT/PKTM i sześć ppk 9M133M Kornet-M (wieża Epocha). Inne proponowane do zamontowania systemy uzbrojenia to m.in. wyrzutnie rakiet plot. Igła czy Verba, 30 mm granatnik automatyczny GSH-6-30K, czy 12,7 mm wkm NSWT/Kord (lekkie stanowisko MB2-03). W podstawowej konfiguracji pojazd ma masę 14700 kg, ładowność do 4000 kg, prędkość maksymalną 60 km/h (pływania 10 km/h) i zasięg 600 km. Zasięg zdalnego sterowania przekracza 10 km. Dodatkowo może on być wyposażony w cztery mini BSP i posiadać będzie zdolność przenoszenia i sterowania innego małego robota typu MRP-100/300 (a w zasadzie czterech takich platform).

Stosunkowo niedawno, bo podczas międzynarodowej wystawy Armija 2019, pokazano też inny model zrobotyzowanego BMP-3 o nazwie Paładin. Jego uzbrojenie odpowiada uzbrojeniu załogowego bwp, to 100 mm armata i 30 mm działko automatyczne umieszczone w zdalnie kierowanej wieży Dragun. Pojazd może działać w dwóch trybach - jako zdalnie sterowany przez operatora za pomocą kodowanego, uodpornionego na zakłócenia kanału łączności lub autonomicznie. W drugim przypadku zrobotyzowany wóz porusza się po uprzednio wybranej trasie lub automatycznie wybiera najkorzystniejsza drogę do uprzednio wyznaczonego miejsca wykonania zadania. Ideą opracowania Paładin było stworzenie platformy przeznaczonej do prowadzenia rozpoznania (w tym rozpoznania bojem) czy wykonywania zadań ogniowych na rzecz piechoty w sposób dający jej osłonę i podnoszący świadomość sytuacyjną.

Polska

W naszym kraju powstał prototypowy zrobotyzowany transporter na bazie zmodyfikowanego podwozia haubicy samobieżnej 2S1. Opracowano go w ramach programu Autonomiczna uniwersalna platforma gąsienicowa do zadań logistycznych i bojowych według standardów współczesnego pola walki, realizowanego przez konsorcjum z udziałem Politechniki Śląskiej (lider), AGH, HSW, Wasko SA i WITI, w latach 2008-2011. Zastosowano w nim hybrydowy układu napędowego (spalinowo-elektryczny), zmodyfikowane zawieszenie i układ umożliwiający jazdę w trybie autonomicznym. Połączenie układu sterowania z układem napędowym, zespołem czujników trakcyjnych oraz układem hamulcowym, oparte na sieci CAN umożliwiło realizację bezzałogowego trybu jazdy. Jednak wobec braku zainteresowania ze strony wojska program badań zakończono, choć wówczas było to jeden z pierwszych kroków w tym obszarze na świecie.

image
Fot. Jerzy Reszczyński

Podsumowanie

Wprowadzenie na szerszą skalę BPL w czołowych armiach na świecie jest tylko kwestią czasu. Zalety użycia robotów są właściwie bezdyskusyjne, a ograniczeniem jest tylko specyficzne środowisko działania i rozwój nowych technologii pozwalających na efektywne ich wykorzystanie na przyszłym polu walki.

Starsze transportery opancerzone czy bwp, adoptowane do nowej dla nich roli zrobotyzowanych platform, mają za zadanie przyspieszyć obecne badania i testy, służa też do opracowania nowych wniosków na bazie nabytych z ich udziałem doświadczeń. Nie wydaje się, by - docelowo - modyfikacje tego rodzaju weszły na stałe do eksploatacji. W tym wypadku będą to już raczej dedykowane platformy–roboty, o zwiększonej mobilności taktyczno-operacyjnej, podatne na dalsze modernizacje i zachowujące niskie koszty eksploatacyjne. Co wcale nie oznacza, że mając już gotowe ZSMU czy ZSSW, po odpowiedniej analizie taktyczno-ekonomicznej nie okaże się, że zrobotyzowane transportery w pewnych obszarach mają jednak sens efektywnego ich zastosowania w realnych operacjach bojowych. To podejście dotyczy zwłaszcza krajów, których nie stać na budowę od podstaw średnich i ciężkich BPL.

Z pierwszych ujawnionych już danych wynika, że żołnierze bardzo szybko opanowują techniki sterowania zrobotyzowanymi maszynami i bardzo chwalą sobie tę współpracę. Dla nich najistotniejsze jest to, że robot może wykonywać niebezpieczne zadania, wcześniej wykonywane przez nich osobiście, bardzo istotne jest też podnoszenie świadomości sytuacyjnej. Otwartym pozostaje pytanie, czy kwestia współpracy na linii człowiek-maszyna będzie się układać, gdy roboty otrzymają większą autonomię działania i samodzielnego podejmowania przynajmniej części decyzji. Dlatego największy wysiłek idzie obecnie w kierunku szerszego wprowadzenia sztucznej inteligencji, samouczenia się i rzeczywistości rozszerzonej do prac nad BPL kolejnej generacji.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 51
Reklama
I tak umacniamy swoją biedę i zacofanie
wtorek, 10 grudnia 2019, 22:56

Dowożenie amunicji, transport rannych, pozorowanie ruchów wojsk (drony nie muszą po dokonaniu pozoracji jeść lub szybko wracać), lawina ciężko opancerzonych dronów przed Leopardami 2a/V oraz Pumami, odporność na ABC, przełamywanie pól minowych i samobójcze ataki po wypełnieniu trotylem -- jeżeli już mamy te stare bwp1 i podwozia po artylerii, to warto mieć ponad 1000 takich dronów rozproszonych po całym kraju, to ciekawa, nieoczekiwana i skuteczna taktyka.

rozczochrany
wtorek, 10 grudnia 2019, 01:36

Ukraina kupuje systemy rojów dronów z polskiej prywatnej firmy WB Electronics. Wystrzeliwane z wielokontenerowych wyrzutni uderzeniowe drony kamikadze naprowadzane przez drony rozpoznawcze i wzajemnie się ze sobą komunikujące. System sprawdził się doskonale w Donbasie. Oczywiście polska armia nie jest zainteresowana takimi rewolucjami.

dywersant
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 12:43

Marzenia o "terminatorze" na żywo i tak zweryfikują systemy walki WRE, wirusy komputerowe, działanie cyber-oddziałów zajmujących się między innymi hakowanie sprzętu, być może przyszłe bronie elektro- magnetyczne do niszczenia układów elektrycznych i scalonych... cała paleta czynników, gdzie muzealny AK47 i T 72 mogą wyrosnąć na niezniszczalnych herosów jak ci mitologiczni spod Troi... hehehe.

Andrettoni
środa, 11 grudnia 2019, 00:02

Od dłuższego czasu piszę o szykującym się ścisłym podziale na piechotę ciężką, opancerzoną z egzoszkieletami, ciężka bronią, dronami, siociocentryczniością itd. oraz elitarną lekką piechotę bez tych wszystkich gadżetów. Na polu bitwy żołnierz, który jest w sieci i ma te wszystkie udogodnienia jest łatwym do wykrycia źródłem emisji. Jako źródło emisji jest łatwy do wykrycia i namierzenia. Elitarny żołnierz bez elektroniki musi samodzielnie myśleć, działać skrycie bez komunikacji z dowództwem. Taki żołnierz dla systemów elektronicznych jest niemożliwy do odróżnienia od cywila. Wszystkie te drony są bardzo fajne, ale będą z daleka świecić. Mam na myśli nie tylko widmo termalne, ale elektromagnetyczne. Wystarczy spojrzeć na złodziei samochodów. Najnowsze i najlepiej zabezpieczone samochody potraktowane prądem giną z sieci i można je zapakować i rozebrać na części. Pojazdy wojskowe są wykonane głównie z metalu a to oznacza podatność na porażenie prądem. Dzisiejsza elektronika odporna nie jest, więc jest to tylko kwestia czasu zanim ktoś opracuje odpowiednie systemy.

Wawiak
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 21:26

Cóż w tym dziwnego? Przecież to kolejna wersja wyścigu miecza i tarczy. Zawsze, gdy wymyśloe zostaje coś nowego, ktoś stara się stworzyć środek neutralizujący.

Robix
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 08:53

Nie roboty tylko "bioroboty" (te z serialu "Czarnobyl").

rozczochrany
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 06:25

Czyli przyszła wojna to będzie walka polskich patriotów z WOT uzbrojonych w karabiny i granatniki przeciwko dronom i robotom bojowym. Po prostu masakra polskiej populacji i najbardziej wartościowej części społeczeństwa. Będzie ginąć 100 żołnierzy by zniszczyć jednego drona albo zdalnie sterowany opancerzony pojazd. Takie jest myślenie polskich strategów i polityków.

wtorek, 10 grudnia 2019, 15:49

WOT nie jest projektowany do walki z armią regularną wroga, od tego jest nasza armia regularna. Po co takie farmazony ciągle są wypisywane to nie wiem?

TGS
wtorek, 10 grudnia 2019, 02:26

WOT to szanowny panie rozczochrany, przyszli operatorzy dronów i robotów bojowych. A ponieważ mają być wszędzie, czyli na całym terytorium naszego kraju, są tak bardzo atakowani przez takie nieuczesane indywidua jak pan.

pomz
piątek, 13 grudnia 2019, 13:47

Obecnie WOT to w kazdej JW obsada służb dyżurnych i kancelarii gdzie odwalaja cala papierkowa robote za zawodowych zolnierzy...

rozczochrany
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 06:17

Ale gdyby do polskiej armii wprowadzono drony i roboty, to na wojnie nie ginęli by w takiej ilości Polacy. A mają ginąć, bo po to jest wojna. Nie tylko o zasoby i ziemię tu chodzi, ale i o populację.

czekającnaGodota
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 02:02

OK. Ogłaszam quiz. Wymieniamy rewolucyjne programy programy, którymi MON nie był zainteresowany : Anders, AUP na 2S1, modernizacje T-72 proponowane przez przemysł, modernizacje Tarpana ....dopisujcie

Extern
wtorek, 10 grudnia 2019, 15:46

PK-6

Anderini
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 18:43

EM-10 Bielik

poniedziałek, 9 grudnia 2019, 11:14

Wyświetlacz HUD wspominany na portalu w sprawozdaniu z konferencji o fotoice.

ed
niedziela, 8 grudnia 2019, 23:06

Do T72 trzeba wstawić rodziny decydentów i ich samych w czasie konfliktu. Po 20min. będziemy mieli problem z głowy. Co prawda za 2mld, ale warto wydać te środki

lol
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 14:49

A może remont T72 jest właśnie po to by po cichu tam wepchnąć w razie czego elektronikę i AI? Przecież to kilkaset sztuk opancerzonej konstrukcji nośnej, więc nie trzeba będzie opracowywać wszystkiego od zera, a skupić R&D tylko na tym co niezbędne - automatyce.

ursus
niedziela, 8 grudnia 2019, 21:14

No i mamy kolejny przykład braku zainteresowania technologiami. Wypada zapytać, czy w obliczu tak "modernizowanej" armii opór ma jeszcze jakikolwiek sens - poza symbolizmem?

lp
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 11:47

Polska krew jest tania.

Var
niedziela, 8 grudnia 2019, 20:32

Nie wiedziałem ze juz taki program leciał w Polsce. I znowu coś wartościowego zostało olane. Proszę jest coś co by można było by zrobić z T72. Tylko trzeba wsadzić do nich CANa ;). Dronizować to. Nie będzie problemu z niedostateczną ochroną. Jest ich odpowiednio dużo żeby złożyć dobry program. Bumar będzie miał co robić i na koniec to będzie mieć sens.

waldek
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 12:25

Moja "cytryna" C4 już ma CANa. Ale sama to nie jeździ.

Ewwa
niedziela, 8 grudnia 2019, 23:21

Jasne. Bumar nie ma o tym bladego pojęcia. Nie ma technologii. Umiesz czytać ze zrozumieniem? Program prototypu zakończono i nie robił tego Bumar. Dlaczego zatem fanyaxjujesz że Bumar ni z gruszki ni z pietruszki buduje takiego robota ? Bo kiedyś klepal T72? No litości.

Var
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 15:30

Nie oczekuje że Bumar ma wiedzieć teraz jak to robić. Nawet jestem pewien ze teraz nie. Sprawdź tylko jak daleko - fizycznie jest z Pol Śl. do Bumaru. A chodzi o to że właśnie niedawno dostali zapomogę 1,75 miliarda na „modyfikację” czy w zasadzie przywrócenie do sprawności T-72. Mogli by wiec „rozszerzyć zakres” prac o coś sensownego. Po drodze jest tez OBRUM.

lol
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 14:51

Bumar jako członek konsorcjum, w którym uczestniczyła masa polskich uczelni.

Zły
niedziela, 8 grudnia 2019, 19:44

U nas MON nie jest zainteresowany kupienie nowych granatnikow ppanc dla wojska, ani nawet tandemowych głowic dla RPG7, ani opracowanego lata temu Baobaba. Nasz MON wyremontuje za to tak pilnie potrzebne nam... torpedy. Oraz do posiadanych już blisko 20 samolotów transportowych jeszcze 5 nowych. Ale nie kupi ani dronow większych niż PGZ19R, ani samolotów naprowadzajacych dla MJR. Bo nasz MON kupuje przeważnie sprzęt "niebojowy", bojowy mógłby nas wzmocnić, a takMON wyda kasę na drogi, węgiel, ławeczki patriotyczne, warsztaty kontenerowe, tajne kancelarie, mosty towarzyszące. Nie kupi amunicji ale jakoś budżet "zrealizuje"!!

Rysiek
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 21:42

Co do rgppanc, to MON czeka na seryjnego RGW-110. Z resztą się zgodzę.

Zatroskany
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 10:25

MON kupuje sprzęt bojowy jak najbardziej. A Patriot, czy HIMARS. Gdy Amerykanie wybiorą finalne rozwiązanie RCV, pewnie nasz MON ocknie się i w ekspresowym tempie wybierze rozwiązanie opracowane i produkowane w USA.

Zły
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 15:21

Wybacz ale nie zgodzę sie. Patriot "będzie" oraz Himars będzie. Albo... i nie. Jak pierwsze sztuki będą przekazane WP to wtedy zakup się odbędzie. Na razie kupiliśmy ...obietnice! Ale amunicji do Leopardów czy PT potrzebujemy na dziś. Pocisków Bonus/Saddarm/Smart dla Krabów na dziś. A Strixów dla Raków. Głowic kasetowych i pocisków precyzyjnych np. Accular 122 dla Langust. Radarów Liwiec na już. I rzeczone granatniki. Granatniki bowiem już od ponad 10 lat MON też kupuje: był to program Grot - nie mylić z MSBS. No a Baobab trwa od... 2003. Uff! Szczerze, to jaki wpływ na obronność mialby natychmiastowy zakup np. 2000Bonusów i z 1000 Strixów w odniesieniu do "zakupu" Patriotów?? Dzięki decyzjom MON, nie mamy skutecznego nawet podstawowego uzbrojenia ppanc. A to jest albo chore albo czystą dywersją!

Davien
środa, 11 grudnia 2019, 01:36

Panie zły, akurat i Patrioty i HIMARS dla Polski sa juz w produkcji wiec będą.

Wera
niedziela, 8 grudnia 2019, 23:23

Nasz znakomity przemysł i równie do niego dobrany dslekowzroczny MON od wielu wielu lat glowia się jak zrobić prostą rakietę plot o zasięgu 10 km. Z czym do ludzi....

Extern
wtorek, 10 grudnia 2019, 15:53

No akurat ostatnio dali jakąś kasę Mesko na prochownię w Pionkach i też na rozwój broni rakietowej. Więc jest jakiś postęp. Ale fakt długo im zajęło.

poniedziałek, 9 grudnia 2019, 11:16

To raczej problem planowania szeroko pojętego managementu wojskowego niż przemysłu.

Roman
niedziela, 8 grudnia 2019, 19:34

Czyli mówiąc najprościej przeróbmy posiadane BWP1 na SVBIED! Tylko operator powinien zdalnie kierować takim pojazdem, bo raczej nikt nie zgłosi się do misji typu kamikadze. Nabór do "żywych torped" to był w czasach kiedy byliśmy "silni, zwarci, gotowi".

Sade
niedziela, 8 grudnia 2019, 23:23

To koniecznie musi być operator z WOT!.

tad
wtorek, 17 grudnia 2019, 17:45

Sądzisz, że zawodowi żołnierze nie daliby rady?

I tak umacniamy swoją biedę i zacofanie
niedziela, 8 grudnia 2019, 19:21

Napewno w obecnym czasie polska obronność, gospodarka i dobrobyt bardziej skorzystają na inwestowaniu we wszelkiego rodzaju polskie drony i roboty, niż w łodzie podwodne, bez których moglibyśmy się nawet zupełnie obejść.

Dalej patrzący
niedziela, 8 grudnia 2019, 18:44

Wichr, Paładin czy formacje czołgów robotów "Burza" - czyli przeróbki BWP i MBT na drony bojowe - to tylko etap przejściowy. Drugi etap to drony dedykowane, zmodularyzowane wielodomenowo i zeskalowane od skali "nano od mega"- czyli nosiciele tych samych efektorów i sensorów, wymiennych na różnych nosicielach, nawet akumulatorów, silników - to dla laika będzie się łączyło i rozmywało w trybie i operacji i równoległego "przezbrojenia" dynamicznego różnych systemów nawet na poziomie strategicznym. Nawet duże jednostki organizacyjno-zadaniowe będą zbierane i wyposażane modułowo w trybie praktycznie real-time. Ale na razie nie warto o tym pisać, skoro dalej mentalnie MON i IU i różni etatowi "jedynie słuszni" specjaliści tkwią mentalnie w systemach, organizacji i uszykowaniu taktycznym i strategicznym z zimnej wojny. Od 5 lat pisze na d24 o RMA, rozwoju broni precyzyjnych, działaniu w rozproszeniu, dronizacji, działaniach sieciocentrycznych real-time, rojach dronów, jednym C4ISR i jednym wielodomenowym A2/AD. I na razie nasze elity militarne nawet nie nadążają za aktualnym stanem rozwoju, są przynajmniej dwie dekady do tyłu... Dalej króluje podejście "wszystko po staremu, tylko dajcie nam nowe czołgi zamiast starych, nowe samoloty zamiast starych, nowe okręty zamiast starych itd"....nawet się nie denerwuję, to cybernetycznie rzecz biorąc [patrząc na ten układ jako homeostat "czarną skrzynkę"] wynika z systemowego zakleszczenia i zablokowania, a to wynika z wyczerpania potencjału tego systemu instytucjonalnego do adaptacji do zmian. To tak jakby przesadzić carskich generałów do dowodzenia lotniskowcowymi grupami bojowymi w II w.św. - podobny szok i bezradność - i skok do wykonania - ale dla nowych kadr. Pozostaje opcja zerowa i awanse oparte o merytoryczną wiedzę. Jeżeli były głównodowodzący nie wie, na czym polega A2/AD albo kontrola przepływu strategicznego - i jeszcze głośno wyraża TAKIE opinie, kompromitując całe WP [zresztą o to własnie idzie w tych wypowiedziach - bo wtedy Waszyngton skreśla nas jako graczy militarnych]...no comment...

Bliżej patrzący
niedziela, 8 grudnia 2019, 18:17

" Jednak wobec braku zainteresowania ze strony wojska program badań zakończono, choć wówczas było to jeden z pierwszych kroków w tym obszarze na świecie." I wszystko jasne... Dopóki w naszym wojskowym "systemie bez systemu" nie zostanie zaprowadzony prawdziwy porządek - niezależny od zmieniających się rządów dyletantów ekonomiczno-gospodarczych... to potencjał zdolnych inżynierów i naukowców będzie wykorzystywany przez innych: ze stratą dla nas.

Alek
niedziela, 8 grudnia 2019, 17:36

Polska musi kontynuować dalsze badania w kierunku robotyzacji. Trzeba przygotować wszystko co potrzeba (roboty uderzeniowe, transportowe itd) aby w odpowiednim czasie przemysł krajowy mógł rozpocząć produkcję. Trzeba podglądać produkty innych firm by nie pozostawać w tyle. Od robotyzacji pola walki nie ma odwrotu. Kto w dzisiejszych czasach dobrobytu, lepszego życia będzie chciał nadstawiać głowę pod świszczące kule? Pierwsze nośniki już mamy: HYDROMEGA Lewiatan, RRB 01 (Robot Rozpoznawczo-Bojowy 01) warszawskiej spółki HAR, PERUN z ZM Tarnów.

BUBA
niedziela, 8 grudnia 2019, 17:11

Powinno byc wczoraaj BWP dzis Borsuki. ( Co z nimi. Wszystko nagle ucichlo )

Insider
niedziela, 8 grudnia 2019, 17:05

Po co inwestować w badania nad robotyzacją wojska jak można postawić grające ławeczki i kupić coś w homeopatycznych dawkach, żeby się nadawało na paradę raz w roku.

Gość
niedziela, 8 grudnia 2019, 15:48

Szkoda że wojsko nie zainteresowało się tą platformą, to wydaje się bardzo perspektywiczny kierunek. To wcale nie jest odległa przyszłość , kiedy na polu walki będziemy mieli w większości roboty.

Sssssssssss
niedziela, 8 grudnia 2019, 15:34

Ja np widzę taki odwód ppanc dla naszej armii. Małe kołowe drony, cztero lub sześciokołowce z rakietami ppanc. Zdaje się Niemcy niedawno takie prezentowali. Transportowane śmigłowcami, u nas z nich zrezygnowano jako "sześciorzędną potrzebę". Śmigłowce szybko przerzucają ich dużą liczbę za plecami naszych wojsk na kierunek idącego uderzenia pancernego. Drony szybko odjeżdżają na pozycję dając efekt koncentracji środków ppanc w potrzebnych miejscach. Powinno być szybko, tanio i skutecznie w obliczu olbrzymiej przewagi ilościowej potencjalnego przeciwnika. Ale ja to tylko tak sobie marzę.

Sternik
niedziela, 8 grudnia 2019, 15:11

Brak zainteresowania ze strony wojska. Standard. Dronów też nie chcieli. Niby po co wojsku jakieś samolociki? I tak na okrągło. Żaden z głośnych ostatnio projektów nowych broni, takich jak Pirat, Pirat2, Moskit, Grom 2, amunicja precyzyjna 155 i 120 mm i wiele innych NIE MA FINANSOWANIA z wojska. Dawno temu mogliśmy mieć polski wyświetlacz HUD. Wojsko nie było zainteresowane. Zaczynam się zastanawiać czy w polskim wojsku panuje jakaś negatywna selekcja że mamy to co mamy czy to już sabotaż? Przecież w słowniku kulturalnego człowieka nie ma słów na określenie tego co się dzieje w tym wojsku "królowej Jadwigi". Gdyby nie brawurowy manewr szalonego ministra, mistrza obietnic to nawet MSBS-a by przecież nie było bo dla wojska to było zbyt skomplikowane i ryzykowne. 14-15 miesięcy temu przyjechały trzy prototypy Leo 2PL. I co? I nic. Stoją sobie grzecznie. Wojsko nie jest w stanie przeprowadzić odbioru, który by uruchomił modernizację z powodu jednego słowa. I nikt nie odważy się niczego zrobić. Ale awanse jeden za drugim. Generalskie gwiazdki lecą aż miło. Niedługo jako pierwsi na świecie będziemy mieli 5-cio gwiazdkowego generała bo jakoś trzeba będzie odróżnić dowódcę od innych 4-gwiazdkowych. Może mu dadzą marszałka?

Wera
niedziela, 8 grudnia 2019, 23:26

Jaki Pirat 2? A co stoi na przeszkodzie aby nasz super przemysł wreszcie sam coś opracował co będzie innowacyjne i sprzedawalne na swiecie?. Zawsze będą uczepieni cycka z kasa z MON?. No ludzie. Polska nie jest bogatym krajem aby produkować wszystko od a do z. Nie dociera? Trudno to zrozumieć?.

dyndas
niedziela, 8 grudnia 2019, 13:28

Sama technika juz pozwala. Kwestia jakie zostaną wypracowane taktyki użycia. Czy na przykład kilka takich pojazdów będzie na rympał przełamywało linię obrony wroga czy może bardziej jako automaty wartownicze albo patrolowe.

123
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 12:55

Polsce nie pozwala > lacznosc z naziemnymi dronami i latwosc jej zaklocania / przejmowania. Byle pagorek i masz pojezdzone... Bez sieci wlasnych satelitow wojskowych mozemy sobie takie urojenia miedzy bajeczki wlozyc.

Gulden
niedziela, 8 grudnia 2019, 13:27

No tak,tyle razy mądrzejsi odemnie na tym portalu pisali.Skoro mamy tyle tych starych BWP,w obecnej formie w sumie do niczego...to chyba można na ich podstawie-kadłub,układ jezdny(silniki chyba ukraińcy produkują,przekładnie),zmodernizować do współczesnego pola walki.A "wypatroszyć"do golasa całość,jest tam miejsce,gdzie desant siedzi.I na tej bazie zbudować pojazd do niszczenia czołgów,choćby-wyposażenie go w pociski ppanc,miejsca na amunicje sporo,wszędzie to wjedzie,prawda?Resztę wyposażyć choćby oprzyrządowanie radarowe,na"pokład"zabierać przykładowo kilka dronów,choćby rozpoznawczych,jako wsparcie do działań piechoty,czy kogokolwiek innego-bezcenne.Produkować,modyfikować u siebie.Ale nie,po co?Kupować podobne cuda,ofsetować do upadłego,za kosmiczną kasę.Stać nas,prawda?:))

Olo
niedziela, 8 grudnia 2019, 23:28

Nie nie stać. Kto miałby to zrobic? No dawaj smialo wymieniaj te super innowacyjne firmy których biura projektowe pełne zdolnych inżynierów aż kipia od tych super pomysłów. No dawaj....

Gulden
środa, 11 grudnia 2019, 15:06

Poniekąd masz rację,kolego.Skoro na bazie już istniejącego pojazdu nie da się w Polsce zmodyfikować takiego cudeńka do oczekiwanych potrzeb,to gadać o czym w sumie nie ma.Że też tak wokół,poza granicami kraju to się jakoś opłaca,ktoś inwestuje w obronność,szeroko pojęty przemysł z tym związany,i robi na tym kasę.Bo na to w zbyt zawsze będzie.W Polsce?Nieopłacalne,niepotrzebne.Lepiej kupić za nieludzką kasę z zewnątrz.I w sumie,w razie czego, na wypadek godziny W zostać z opuszczonym portkami.A pokój nie jest dany na zawsze.

ursus
poniedziałek, 9 grudnia 2019, 13:56

Proponuję zacząć od lektury: https://www.defence24.pl/niedziela-fotonika--niewykorzystane-mozliwosci-polskiego-przemyslu-i-nauki-komentarz

Tweets Defence24