Reklama

Ważne uzupełnienie moździerzy Rak

29 grudnia 2017, 11:53
Fot. HSW.
Fot. HSW.
Pierwszą jednostką, która otrzymała Raki była 17 Wielkopolska Brygada Zmechanizowana. Fot. st. szer. Łukasz Kermel, szer. Patryk Szymaniec
Fot. st. chor. szt. Artur Walento

Huta Stalowa Wola SA podpisała umowę na dostawę Artyleryjskich Wozów Remontu Uzbrojenia (AWRU) na kwotę – jak to określono w oficjalnym komunikacie opublikowanym przez spółkę – „ponad kilkudziesięciu milionów złotych”. Kontrakt sygnowano w czwartek 28 grudnia w siedzibie Inspektoratu Uzbrojenia. Pojazdy, zbudowane w oparciu o platformę kołową Jelcz 6x6 z linii P662.D35 stanowić będą uzupełnienie Kompanijnych Modułów Ogniowych samobieżnego moździerza automatycznego 120 mm Rak.

Zawarty w kwietniu 2016 r. kontrakt o wartości blisko miliarda złotych na dostawę ośmiu KMO obejmuje dostawę dwóch podstawowych komponentów systemu – wozu ogniowego Rak oraz Artyleryjskiego Wozu Dowodzenia. Obydwa pojazdy skonstruowano w oparciu o podwozie KTO Rosomak. W skład każdego KMO wchodzi 8 moździerzy SMK120 oraz 4 AWD, zapewniające kierowanie działaniami bojowymi na różnym szczeblu (bateria, pełny moduł). Pozostałych komponentów systemu nie zakontraktowano w 2016 r. z różnych powodów.

AWRU oraz Artyleryjski Wóz Amunicyjny AWA znajdowały się w fazie badań kwalifikacyjnych, natomiast Artyleryjski Wóz Rozpoznania znalazł się w „ślepym zaułku” w powodu negatywnych wyników badań kwalifikacyjnych jego prototypu, zbudowanego w oparciu o platformę transportera AMZ Żubr.

Rak 17 WBZ
Pierwszą jednostką, która otrzymała Raki była 17 Wielkopolska Brygada Zmechanizowana. Fot. st. szer. Łukasz Kermel, szer. Patryk Szymaniec

Po wielomiesięcznych analizach i poszukiwaniu rozwiązania tego problemu postanowiono zmienić koncepcję AWR tak, że bazą dla tego pojazdu będzie także KTO Rosomak, dysponujący nie tylko odpowiednim zapasem mocy i udźwigu, ale też dysponujący dostateczną ilością miejsca na pomieszczenie aparatury rozpoznawczej i wyposażenia oraz na zapewnienie załodze odpowiednich warunków pracy w trakcie wykonywania zadania bojowego.

Taki wybór upraszcza ponadto logistykę i zwiększa unifikację sprzętu w ramach KMO, w skład którego wchodzić będą (jeśli nie liczyć pojazdów nie ujętych jednoznacznie w strukturze modułu, np. lekkich pojazdów dyspozycyjnych czy łącznikowych) wyłącznie nośniki konstrukcyjnie związane z KTO Rosomak oraz Jelcz: 3-osiowy P.662D dla AWRU oraz 4-osiowy P.882.53 dla AWA.

Rak Szczecin
Fot. st. chor. szt. Artur Walento

Zakontraktowany właśnie AWRU, który stanowić będzie wsparcie logistyczne kompanijnych modułów ogniowych Rak, służyć będzie do wykonywania niezbędnej diagnostyki oraz napraw w warunkach polowych sprzętu już dostarczanego w ramach realizacji programu Rak. Przypomnijmy, że KMO Rak zostały już dostarczone do 17. Brygady Zmechanizowanej w Międzyrzeczu (czerwiec) oraz do 12. Brygady Zmechanizowanej w Szczecinie (sierpień), a obecnie trwa procedura szkolenia załóg i przekazywania sprzętu na wyposażenie trzeciego KMO Rak do 15. Brygady Zmechanizowanej w Giżycku (formalnie zakończy się ona 31 stycznia 2018 r.). Przed końcem 2018 r. MON otrzyma jeszcze dwa kolejne moduły ogniowe Rak, a w 2019 – następne trzy, kończące realizację kontraktu z kwietnia 2016 r.

Rak HSW AWRU
Fot. HSW.

Zakłada się, że nie zakontraktowane w pierwszej umowie z 2016 r. komponenty KMO „dogonią” – podobnie jak nowoczesna, docelowa amunicja, opracowywana przez ZM DEZAMET (konwencjonalna) oraz ośrodek skupiony wokół MESKO (precyzyjnego rażenia) – w trakcie produkcji i wdrażania do służby podstawowe elementy systemu. Pierwszym krokiem na tej drodze jest zakontraktowanie AWRU, kolejnym będzie najprawdopodobniej AWA, a ostatnim – AWR, który – po wspomnianej zmianie koncepcji nośnika – w znacznej części opracowywany jest od nowa, czego konsekwencją będzie konieczność przejścia pełnego programu badań kwalifikacyjnych.

„Sercem” Artyleryjskiego Wóz Remontu Uzbrojenia jest kontener wyposażony w niezbędny sprzęt, w tym elektroniczny, do realizacji przeglądów i napraw wraz z podstawowym magazynem elementów zamiennych. Wyposażony jest on dodatkowo w system teleinformatyczny i łączności, który w sposób zautomatyzowany komunikuje się ze szczeblem dowodzenia.

Wnętrze kontenera jest klimatyzowane, posiada moduł filtrowentylacji i osuszacza. 20-stopowy kontener warsztatowy typu IC o wymiarach 6 058 x 2 438 x 2 438 mm posiada autonomiczne zasilanie energetyczne (moduł zasilania SZR, invertera i akumulatora), pokładowy zespół prądotwórczy o mocy 8 kW, sprężarkę, jest wyposażony w system samopoziomującego układu podnoszenia. Pojazd dysponuje systemem łączności wewnętrznej i zewnętrznej z radiostacją UKF oraz stanowiskiem z km 7,62 mm.

W każdym KMO Rak znajdować się będzie jeden AWRU.

Jerzy Reszczyński

Defence24
Defence24
KomentarzeLiczba komentarzy: 24
Pytam
piątek, 29 grudnia 2017, 14:53

Jaki będzie maksymalny zasięg mozdzieża Rak pi wprowadzeniu nowej amunicji?

Marek1
piątek, 29 grudnia 2017, 22:32

Pytam - RAK ma lufę wysokociśnieniową, wiec wytrzyma duży ładunek miotający(jak na moździerz). Tak wiec wszystko(prawie) zależy od aerodynamiki granatów. Sa nowoczesne konstrukcje osiągające nawet do 20 km zasięgu, ale dużo ważniejsza jest amunicja precyzyjna/ppanc/kasetowa. Co do polskiej amunicji mającej zastąpić kiedyś obecnie używane, stare "ogórki" wz. 1943, to wiadomo tylko tyle co bąkają czasem AM&Co. ... "prace trwają". CO to oznacza ? NIE wiadomo, może oznaczać wszystko lub ... NIC, jak to z naszym MON-em bywa.

X
piątek, 29 grudnia 2017, 22:16

Od jakiegoś czasu mówią o zasięgu rzędu 10 - 12 km. I tu jest chyba pies pogrzebany, bo zdaje się że ta amunicja ma problemy z osiągnięciem 12 km. Może chodzi o to, że RAK ma (podobno) mniejszą komorę nabojową niż jego zachodni konkurenci ?. Producent próbuje zniwelować to zwiększonym ciśnieniem w komorze przy strzale. Czytałem, że te nowe pociski są więc konstrukcją bardzo wysiloną. Pytanie, czy i jakie możliwości modernizacyjne ma taki system ?

JK
piątek, 29 grudnia 2017, 14:44

Jakie są oczekiwania wojska w stosunku do tych wozów rozpoznania. Pojazd fenek wydaje się idealnym przykładem takiego pojazdu. Z drugiej strony 1/3 powierzchni kraju to lasy kolejne obszary są znacznie zurbanizowane więc sporo budynków może stanowić osłonę dla wysokiego Rosomaka. Do tego w rośku można by przewozić drony, na które w Fenku brak miejsca...

logistyk
piątek, 29 grudnia 2017, 14:14

Powinny być 2 AWRU na jeden moduł ogniowy Raków. Chociażby jako zabezpieczenie ciągłości napraw kiedy jeden z AWRU będzie w remoncie, serwisie lub ulegnie uszkodzeniu.

jurgen
piątek, 29 grudnia 2017, 17:35

niby masz rację .. ale powiedzmy, że na razie wystarczy 1 AWRU na 8 moździerzy (potem można domówić drugi). Ciekawostka jest gdzie indziej - otóż również 1 odpowiednik AWRU - a więc 1 WRUE (wóz remontu uzbrojenia i elektroniki) planowany jest w strukturze DMO Regina, czyli 1 WRUE przypada na 24 haubicie Krab. Wydaje się, że powinien być 1 WRUE na każdą baterie , a więc 1 WRUE na 8 Krabów, a jest przez Wojsko planowany 1 na cały dywizjon, a więc 1 na 24 haubice (pomijając pomniejszy inwentarz). Więc to tu przede wszystkim, a nie w strukturze Raków, potrzebna jest zmiana.

PRS
niedziela, 31 grudnia 2017, 16:18

,,Pojazd dysponuje systemem łączności wewnętrznej i zewnętrznej z radiostacją UKF oraz stanowiskiem z km 7,62 mm." Cały czas Inspektorat Uzbrojenia powiela ten sam błąd - mnoży ,,bezbronne" pojazdy-cele. Wszystkie te zamówione Jelcze (czy to do Pilicy czy do Reginy czy też DMO Rak) powinny być wyposażone w ZSMU, załoga podczas jazdy powinna być w opancerzonej (przynajmniej Level III) kabinie, a terminal do obsługi ZSMU powinien mieć opcję wynośną. To nie są jakieś czary i rojenia. Mamy prawie 2 dekadę XXI w a ,,wodze" z IU (a może Panie Krysie???) nadal siedzą w realiach II WŚ. Rozmawiałem z żołnierzami - na razie donośność tych przerobionych specjalnie granatów to 6 km. Czyli na tym etapie wtopa do kwadratu. Mamy samobieżny moździerz do którego nie pasuje żadna NATOwska amunicja, ba nie pasuje żadna ,,inna" amunicja. Czyli wszelkie zapasy, badania, modyfikacje musimy wytworzyć sami. Jak inne SZ mają to kupić?

dkdjdjddjdjd
piątek, 29 grudnia 2017, 13:12

Kolejny odcinek nowomowy- kompanijny moduł ogniowy-coś jak klasowy moduł osobowy

tak tylko pytam...
piątek, 29 grudnia 2017, 15:24

A kolor lusterek ci się podoba?

b
piątek, 29 grudnia 2017, 13:05

Rosiek na awr srednio sie nadaje, jest bardzo wysoki przez co latwiejszy do wykrycia. Trakcja kolowa ogranicza jego mozliwosci rozpoznawcze w trudnym terenie. Jesli juz zdecydowano sie na trakcje kolowa to Idealem jest pojazd jak fennek. W Poznaniu chyba zrobili wersje rozpoznawcza na bazie BWP1, wymiana silnika, rezygnacja z wiezy zalogowej, w przedziale desantowym miejsce dla operatorow lacznosci i rozpoznania oraz drona.

Konvi
piątek, 29 grudnia 2017, 15:45

Czyli Rosiek się nie nadaje, ale archaiczna baza w postaci BWP-1 tak? Ciekawa logika....

X
piątek, 29 grudnia 2017, 15:25

Na samego Raka też się średnio nadaje, jeśli chodzi o gabaryty. Tosomak stojący przy np. Leopardzie to gigant

Rafal Rybakiewicz
piątek, 29 grudnia 2017, 14:55

Fenneki nie plywaja

dropik
piątek, 29 grudnia 2017, 12:23

czyli nasz drogi rak okazuje sie jeszcze droższy.... Przypominam, że pierwsze 64 wozy + 32 wozy dowodzenia to ok 1mld zł , ale za same podwozia MON już zapłacił wcześnie . A jeszcze nie zapłacono za AWR . Drogo , drogo !!!

Konvi
piątek, 29 grudnia 2017, 15:46

Proszę podaj dokładne koszty analogicznego sprzętu zakupionego przez inny kraj, skoro wiesz że to tak drogo.

Dolcik
piątek, 29 grudnia 2017, 15:33

Polak nie potrafi ale reszta zapłaci..

Marek
piątek, 29 grudnia 2017, 15:32

Zawsze "lepiej" kupić dowolny sprzęt z zagranicy. I oczywiście musi być to koniecznie jakiś kraj z UE. Jak pokazał choćby przykład Manów dla Bundeswehry, tam malowane na zielono zabawki "za darmo" rozdają.

Pewny
piątek, 29 grudnia 2017, 14:43

Drogo w stosunku do czego? Do braku sprzętu z pewnością

rydwan
piątek, 29 grudnia 2017, 14:06

ale jakże tani w przypadku wsparcia ogniowego oddziału na dodatek nie narażajac sie ne bezposiredni ostrzał przeciwnika .Rak to zakres niekończących sie możliwosci ograniczonych jedynie wiedza i możliwosciami producenta jak i jego wyobrażnia

Marek1
piątek, 29 grudnia 2017, 14:04

dropik - MUSI być drogo, więc JEST i BĘDZIE. Ewidentnie zaliczkowy sposób finansowania kontraktów(sięga nawet 70% wart. całości) oraz forsowanie za wszelka cenę rozwiązań krajowych bez względu na ich jakość, cenę, a nawet posiadane(lub nie) zdolności/kompetencji spółek PGZ do realizacji kontraktu, sprawia, że określenie "oszczędnie i z maksymalizacją zdolności bojowych sprzętu z minimalizacją kosztów produkcji" w zasadzie NIE istnieje. Efekty widać WSZĘDZIE i w KAŻDYM kontrakcie zawartym przez MON z PGZ ...

wed
sobota, 30 grudnia 2017, 10:20

a ile by kosztował taki RAK jakby był na jednej osi , bez klimatyzacji i mógłby go ciągnąć: traktor, wóz strażacki ew. inny pojazd [nawet z klimatyzacją.....przecie w armii ma być dużo sprzętu, a nie luxusy-prawda?

Zenek
piątek, 29 grudnia 2017, 15:22

Dlaczego SMK120 są takie wolne? Miałby o wile większy potencjał gdyby mógł się poruszać szybciej niż 80km/h.

Rex
sobota, 30 grudnia 2017, 18:47

Gdyby jeszcze potrafiły latać to HOHO! potencjał byłby ogromny ;)

grzegorzb3
piątek, 29 grudnia 2017, 20:41

Nie wiedziałem, że Raki mając brać udział w wyścigach formuły F1. Jeśli chciałbyś podnosić prędkość to działoby się to kosztem np. zdolności terenowych, pancerza czy ciężaru uzbrojenia i amunicji, a przecież Rak ma przede wszystkim walczyć czyż nie tak?

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama