Reklama
Reklama
Reklama

Walka Radioelektroniczna rosyjską odpowiedzią na przewagę NATO? [ANALIZA]

4 maja 2017, 11:05
Znak rosyjskich Wojsk Walki Radioelektronicznej. Fot. mil.ru
Fot. kret.com
Fot. kret.com
Młodsi specjaliści WRE w Rosji są przygotowywani w ogólnoarmijnym ośrodku szkoleniowym w Tambowie. Fot. kret.com
Poszczególne pododdziały rosyjskich wojsk WRE trzymają od 2014 r. stałe dyżury operacyjne podobnie jak system obrony powietrznej. Fot. kret.com
Śmigłowiec Mi-8MTPR-1 wyposażony w kompleks WRE „Ryczag-AW”. Fot. kret.com
Rosyjskie wojska WRE mają bardzo intensywny program szkoleń i ćwiczeń, w którym każdego roku maja wziąć udział wszystkie jednostki WRE. Fot. kret.com
Kompleks walki radioelektronicznej „Krasucha 2O”. Fot. kret.com
Kompleks WRE „Borisoglebsk-2” jest montowane na podwoziu gąsienicowym MT-LB. Fot. www.mil.ru
Kompleks rozpoznania i zakłóceń systemów łączności „Infauna”. Fot. kret.com
Pojazdy zestawu WRE typu 1RŁ257 „Krasucha-4”. Fot. www.mil.ru
Kompleks WRE „Lieer-3” wykorzystuje drony „Orłan-10”. Fot. mil.ru
Pojazd kierowania aktywnymi systemami WRE kompleksu „Moskwa-1”. Fot. kret.com
Kabina dowodzenia i system odbiorczy kompleks WRE typu „Żitiel” (R-330Ż). Fot. mil.ru
Kompleks WRE „Murmańsk” z rozwiniętym systemem antenowym. Fot. mil.ru
Stacja szumowych zakłóceń aktywnych SPN-2 (1Ł248-2). Fot. kret.com
Stacja rozpoznania radioelektronicznego „Awtobaza” współpracująca m.in. z systemem zakłóceń SPN-2. Fot. kret.com

Rosyjscy komentatorzy cały czas podkreślają, że w dziedzinie walki radioelektronicznej (WRE) mają dużą przewagę nad państwami zachodnimi. Choć w pewnej mierze te deklaracje mają wydźwięk propagandowy, biorąc pod uwagę szeroki zakres wysiłków podejmowanych w tym zakresie, nie są pozbawione podstaw. Po realizacji planów, rosyjskie systemy WRE będą stanowić bardzo poważne zagrożenie dla krajów NATO.

Zgodnie z dekretem prezydenta Władimira Putina z dnia 31 maja 2006 roku, corocznie, 15 kwietnia, w Rosji uroczyście obchodzi się „Dzień specjalisty walki radioelektronicznej”. Wybór daty 15 kwietnia nie jest przypadkowy. To właśnie tego dnia w 1904 roku, podczas wojny rosyjsko-japońskiej, zostały po raz pierwszy użyte „środki walki radioelektronicznej”. Rosjanie wykorzystując radiostacje z pancernika „Pobieda” i posterunku brzegowego „Zołotaja gora” zakłócili łączność radiową okrętów cesarskiej marynarki wojennej Japonii, które korygowały ostrzał artyleryjski rosyjskiej floty i twierdzy Port Artur, prowadzony przez japońskie krążowniki pancerne „Nisshin” i „Kasuga”.

Było to możliwe, ponieważ obie strony używały tego samego rodzaju nadajników iskrowych. Wystarczyło więc tylko wygenerować „większą iskrę”, by zakłócić właściwy sygnał wysyłany przez Japończyków. Był to według Rosjan pierwszy przypadek w historii wykorzystania zakłóceń radioelektronicznych w walce. O skuteczności tego przeciwdziałania radiowego może świadczyć telegram kontradmirała Uchtomskiego do admirała Aleksiejewa: „Nieprzyjaciel wystrzelił ponad sześćdziesiąt pocisków dużego kalibru. Trafień w okręty nie było”.

Znak rosyjskich Wojsk Walki Radioelektronicznej. Fot. mil.ru

Przez kolejne sto trzynaście lat walka radioelektroniczna w Związku Radzieckim, a później Federacji Rosyjskiej przeszła znaczną metamorfozę i obecnie obejmuje zarówno celowe działania mające zakłócić działania systemów przeciwnika wykorzystujących energię elektromagnetyczną (EM), jak również ochronę własnych systemów elektronicznych przed skutkami ataków sił i środków WRE przeciwnika.

Według najnowszej rosyjskiej definicji „walka radioelektroniczna to zestaw skoordynowanych działań mających na celu porażenie radioelektroniczne radioelektronicznych i informatycznych obiektów przeciwnika, radioelektroniczną ochronę swoich radioelektronicznych i informatycznych obiektów, przeciwdziałanie technicznym środkom rozpoznania przeciwnika a także radioelektroniczne i informatyczne wsparcie sił własnych”.

Fot. kret.com

Rosjanie cały czas podkreślają rosnące znaczenie tej dziedziny na współczesnym polu walki. Według nich doświadczenia ze współczesnych wojen i konfliktów wskazują, że stosowanie sił i środków WRE może podwyższyć potencjał wojsk lądowych do dwóch razy, zmniejszyć straty sił powietrznych do sześciu razy, a okrętów bojowych do trzech razy. W ten bardzo prosty sposób można więc zmniejszyć dystans, jaki dzieli Rosję od państw zachodnich.

Według rosyjskich danych wkład Wojsk Walki Radioelektronicznej w wykonywaniu takich zadań jak dezorganizacja systemu dowodzenia i kierowania uzbrojeniem może być większy niż 70 proc. Bez WRE nie można również myśleć o skutecznej ochronie własnych wojsk i obiektów przed atakami nieprzyjaciela z wykorzystaniem broni precyzyjnej i systemów wojny informacyjnej.

Podkreśla się jednocześnie, że walka radioelektroniczna nie powinna dotyczyć jedynie sfery wojskowej, ale również objąć cywilne systemy wykorzystujące energię elektromagnetyczną. Co więcej doktryna rosyjska przewiduje nie tylko wykorzystanie systemów WRE do operacyjnego wsparcia określonego typu działań bojowych (np. operacji wojsk lądowych), ale również do prowadzenia samodzielnych operacji, mających na przykład na celu dezorganizację systemów dowodzenia i kontroli ognia przeciwnika. Rosjanie chcą przy tym wprowadzić zupełnie nowe sposoby bojowego wykorzystania wojsk WRE, w tym zmasowane uderzenia elektroniczno-ogniowe i elektroniczne oraz wykorzystywać do tego drony.

To właśnie z tego powodu w Rosji intensywnie wprowadza się nowe, wielozadaniowe systemy radioelektronicznego „uderzenia na przeciwnika we wszystkich obszarach (w przestrzeni kosmicznej, powietrzu, na lądzie i na morzu) i na całej głębokości położenia jego wojsk”, a także systemy WRE - zdolne do elektronicznego zabezpieczenia swoich sił w czasie pokoju i wojny. Te nowe urządzenia WRE, działające według zupełnie nowych zasad i zbudowane w nowej technologii, wraz z systemami tradycyjnymi mają zwiększyć wydajność działań sił własnych nawet do pięciu razy.

Fot. kret.com

Organizacja WRE w rosyjskiej armii

Podczas rozpoczętej w 2008 roku, po wojnie w Gruzji, głębokiej reformy rosyjskich sił zbrojnych (RSZ) zadecydowano m.in. o utworzeniu pionowo zintegrowanego systemu walki radioelektronicznej, kierowanego przez szefa wojsk WRE RSZ (jest nim od sierpnia 2014 r. generał major Jurij Łastoczkin).

Szczególne nasilenie sił i środków walki radioelektronicznej jest w wojskach lądowych. Każdy z czterech okręgów wojskowych posiada samodzielne czterobatalionowe brygady WRE. Dodatkowe pododdziały WRE wchodzą jeszcze w skład samodzielnej, zmotoryzowanej brygady arktycznej oraz zintegrowanego, strategicznego dowództwa „Siewier” (Północ).

Samodzielne kompanie WRE otrzymały wszystkie zreformowane zmotoryzowane i pancerne brygady oraz dywizje wojsk lądowych, a także wszystkie brygady i dywizje wojsk powietrznodesantowych (WDW). Przy czym Rosjanie założyli, że to pododdziały WDW jako pierwsze w całości otrzymają do 2020 roku zupełnie nowy sprzęt WRE.

W rosyjskiej marynarce wojennej brzegowe jednostki WRE są zgrupowane w samodzielnych centrach walki radioelektronicznej zorganizowanych we wszystkich czterech flotach. W siłach powietrzno-kosmicznych samodzielne bataliony WRE są na stanie poszczególnych armii sił powietrznych i przeciwlotniczych.

Przygotowaniem oficerów wojsk WRE zajmuje się centrum naukowo-badawcze „Akademii Lotnictwa Wojskowego im. prof. Żukowskowa i J.Gagarina” w Woroneżu. To właśnie w składzie tej uczelni sformowano w 2016 r. naukowo-badawczy instytut walki radioelektronicznej. Młodsi specjaliści WRE wszystkich rodzajów wojsk są przygotowywani w ogólnoarmijnym ośrodku szkoleniowym w Tambowie.

Młodsi specjaliści WRE w Rosji są przygotowywani w ogólnoarmijnym ośrodku szkoleniowym w Tambowie. Fot. kret.com

Na bazie tego centrum sformowano w 2015 r. kompanię badawczą, w której odbywają służbę absolwenci wiodących uczelni technicznych w Rosji, uczestnicząc przy tym w pracach nad nowymi systemami walki radioelektronicznej. Dodatkowo w 2016 roku, centrum wyposażono w nowy, zintegrowany kompleks treningowy „Itog”, a do 2018 r. ma być zorganizowany specjalny poligon, gdzie będzie można kompleksowo ćwiczyć taktykę działania sił WRE.

Głównym dokumentem określającym kierunek rozwoju systemu WRE Federacji Rosyjskiej jako całości i Wojsk WRE RSZ w szczególności, są „Podstawy polityki Federacji Rosyjskiej w dziedzinie rozwoju systemu walki radioelektronicznej na okres do roku 2020 i w dalszej perspektywie”, zatwierdzone przez prezydenta Rosji. Zgodnie z zaleceniami Putina przygotowano również „Plan modernizacji systemu WRE RSZ, budowy i rozwijania wojsk WRE RSZ na lata 2016 - 2020 roku”, który opracowano w oparciu o analizę kierunków, w jakich najprawdopodobniej będą rozwijane systemy uzbrojenia i kierowania zagranicznych sił zbrojnych oraz systemy walki radioelektronicznej do 2025 r.

Celem tych działań ma być doprowadzenie Wojsk Walki Radioelektronicznej do takiego stanu, by mogły „skutecznie wykonywać zadania w dziedzinie WRE w czasie pokoju, bezpośredniego zagrożenia agresją oraz w czasie wojny”. Założono, że już do 2020 roku efektywność wojsk WRE ma wzrosnąć 2-2,5 raza.

Poszczególne pododdziały rosyjskich wojsk WRE trzymają od 2014 r. stałe dyżury operacyjne podobnie jak system obrony powietrznej. Fot. kret.com

Szef Wojsk Walki Radioelektronicznej rosyjskich sił zbrojnych nakazał zorganizowanie od 2014 r. stałych dyżurów w jednostkach WRE, podobnych do tych, jakie są prowadzone cały czas np. w wojskach radiotechnicznych czy obrony przeciwlotniczej. Wcześniej były to tylko sporadyczne przypadki podnoszenia gotowości bojowej wybranych jednostek WRE. Obecnie zadecydowano o stałym dyżurowaniu określonej ilości sił i środków rozpoznania oraz przeciwdziałania we wszystkich okręgach wojskowych i we Flocie Północnej. Ma to pozwolić na utrzymania gotowości bojowej wojsk WRE, zwiększyć poziom wyszkolenia oraz lepiej przygotować żołnierzy do działania „w ich obszarach odpowiedzialności, w każdym czasie, w różnych warunkach”.

Jednoczesnie dba się o otoczenie prowadzenia działań przez Wojska WRE. Powstały odznaki i emblematy, komponuje się piosenki wojskowe, prowadzi się kampanię naboru żołnierzy kontraktowych specjalnie do jednostek walki radioelektronicznej, wydaje się biuletyn oraz redaguje specjalistyczne strony internetowe.

Modernizacja rosyjskich wojsk WRE

Praktycznie całe wyposażenie WRE dla rosyjskiej armii jest obecnie dostarczane przez zakłady „Radioelektronnyje technologii” AO „KRET”. Koncern ten w latach 2009-2012 połączył większość zakładów przemysłowych w Rosji, zajmujących się dostawami wojskowej „radioelektroniki”. To właśnie rok 2012 jest momentem, gdy zaczęła się kompleksowa wymiana generacyjna sprzętu WRE. Wcześniej, w latach latach 2010-2013 zakończono z powodzeniem badania państwowe osiemnastu typów nowego wyposażenia walki radioelektronicznej, które zalicza się już do generacji 3+ (wymiana systemów analogowych na cyfrowe). Jednocześnie trwają badania poligonowe systemów zaliczanych do generacji 4 i 4+.

Zakupy ze strony armii mają być tak intensywne, by do końca 2017 r. poziom nasycenia nowoczesnym sprzętem w jednostkach WRE Federacji Rosyjskiej ma przekroczyć 70 proc. Należy przy tym pamiętać, że w całych siłach zbrojnych Rosji podobny parametr ma być osiągnięty dopiero po 2020 r. Dzięki tej polityce na uzbrojenie Wojsk Walki Radioelektronicznej mogły wejść już w 2015 r. takie systemy jak np.: „Borisogliebsk-2”, „Djugonist”, „Infauna”, „Krasucha-2O”, „Krasucha-S4”, „Murmańsk-BN” i „Swiet-KU”. Wdrożono też nową wersję śmigłowców Mi-8MTPR-1 wyposażonych w kompleks WRE „Ryczag-AW”, zdolny między innymi do ochrony elektronicznej własnych samolotów przed działaniem systemów przeciwlotniczych kierowanych radarami i to dodatkowo w promieniu 600 km.

Śmigłowiec Mi-8MTPR-1 wyposażony w kompleks WRE „Ryczag-AW”. Fot. kret.com

W międzyczasie rozpoczęto montaż kompleksów WRE „Chibiny” na bombowcach frontowych Su-34 i zestawów „Witiebsk” na modernizowanych samolotach szturmowych sił powietrzno-kosmicznych Su-25SM. Wybrane elementy kompleksu „Witiebsk” zaczęto dodatkowo instalować na śmigłowcach Ka-52, Mi-28, Mi-8MT, Mi-26 i Mi-26T2. W latach 2016-2017 w skład sił powietrzno-kosmicznych weszły też trzy zmodernizowane do działań WRE samoloty Ił-22PP (zakłóceń i rozpoznania).

W podobny sposób trwa proces wymiany urządzeń walki radioelektronicznej w siłach morskich. Nowe kompleksy WRE otrzymały więc korwety projektu 20380 (zestaw TK-25-2 i PK-10 „Smiełyj”) oraz fregaty projektu 22350 (zestaw TK-28 i „Proswiet-M).

Główny cel rosyjskiej WRE – zniwelować przewagę militarną Zachodu

Rosjanie zdają sobie sprawę z przewagi, jaką Stany Zjednoczone i NATO zdobyły, jeżeli chodzi o taktykę i możliwości wykorzystania broni precyzyjnej. Walka radioelektroniczna ma być panaceum na słabości sił zbrojnych FR. Rozpoczęto kampanię propagandową, której zadaniem jest wyolbrzymianie możliwości rosyjskich systemów WRE.

Z drugiej jednak strony rozpoczęto również faktyczne działania - zwracając szczególną uwagę na doposażanie i szkolenia wojsk WRE. Jest to widoczne coraz częściej w scenariuszach manewrów wojskowych, jakie odbywają się na terytorium Federacji Rosyjskiej. Wzorcowym przykładem takiej polityki były strategiczne manewry „Kawkaz-2016”.

Rosyjskie wojska WRE mają bardzo intensywny program szkoleń i ćwiczeń, w którym każdego roku maja wziąć udział wszystkie jednostki WRE. Fot. kret.com

Intensywność tych ćwiczeń staje się coraz większa. Tylko w okresie zimowym 2016-2017 było ich ponad sześćdziesiąt i uczestniczyły w nich wszystkie rosyjskie jednostki WRE. Według Rosjan tylko taka intensywność zapewnia poziom wyszkolenia personelu odpowiedni do wykonywania stawianych im zadań bojowych.

Równocześnie tworzona jest zupełnie nowa taktyka działania i pod nią przygotowuje się nowy sprzęt. Prawdopodobnie ma dojść przy tym do jak największego ujednolicenia wyposażenia, co uprości niewątpliwie zabezpieczenie logistyczne i proces szkolenia. Ta różnorodność sprzętu jest jedną z największych bolączek, jakie trapią rosyjskie Wojska Walki Radioelektronicznej. Przed przemysłem postawiono również zadanie, by nowe systemy WRE miały mniejszy ciężar i rozmiary, przy zwiększonej efektywności bojowej i zasięgu oraz by charakteryzowała je wielozadaniowość.

Zagrożenie dla Zachodu?

Jest faktem, że kraje zachodnie po zakończeniu Zimnej Wojny nie przykładały takiej uwagi do systemów walki radioelektronicznej jak Rosja. Wspominał o tym m.in. generał Breedlove, były dowódca sił NATO w Europie, wskazując że Pentagon w ciągu ostatnich dwudziestu lat nie przywiązywał wystarczająco dużo uwagi kompleksom walki elektronicznej, co pozwoliło Kremlowi uzyskać w tej dziedzinie przewagę. W Stanach Zjednoczonych i NATO nagle dostrzeżono, że nie tylko istnieje duża luka generacyjna, ale wręcz może się ona pogłębiać. Jeżeli więc obecnie w większości krajów na Zachodzie kupowane są tylko pojedyncze egzemplarze zestawów WRE, a w Polsce anuluje się zakupy lub ich się w ogóle nie planuje, to w Rosji jest wprost przeciwnie.

Kompleks walki radioelektronicznej „Krasucha 2O”. Fot. kret.com

Tylko w 2017 r., by wykonać plan modernizacji sił zbrojnych, rosyjskie ministerstwo obrony planuje wprowadzić do wojsk ponad 450 sztuk różnego rodzaju nowoczesnych urządzeń WRE – w tym przede wszystkim zakłócających systemy łączności, radiolokacji i radionawigacji. Wśród nich będą tak ważne zestawy jak: „Borisogliebsk-2”, „Djugonist”, „Infauna”, „Krasucha-4S”, „Krasucha-2O”, „Lieer-3”, „Moskwa-1”, „Rtuć-BM”, „Swiet-KU” i „Żitiel”. Ministerstwo obrony już na początku 2017 r. podało, że Flota Pacyfiku otrzymała nowe systemy WRE: „Samarkand” i „Swiet-KU”.

Analiza zdolności poszczególnych systemów WRE pozwoli na uzyskanie realnego obrazu przepaści dzielącej armie NATO od poziomu zdolności, który w trakcie ewentualnego konfliktu mogą wykorzystać Rosjanie.

Przykładowe systemy WRE wykorzystywane w rosyjskiej armii

Kompleks WRE „Borisoglebsk-2” (typu RB-301B) składa się z mobilnego systemu kierowania R-300KMW oraz do ośmiu pojazdów, wyposażonych w różne systemy zakłóceń radiowych Р-378BMW, Р-330BMW, Р-934BMW i Р-325UMW. Wykorzystanie podwozia gąsienicowego MT-LB powoduje, że kompleks ten charakteryzuje się dużą mobilnością – może być rozwinięty z pozycji marszowej do operacyjnej w ciągu 15 minut.

Jest to system w pełni autonomiczny. Wchodzący w jego skład zestaw rozpoznania radioelektronicznego przekazuje dane do stanowiska analizy i kierowania, które oceniając wagę namierzonych źródeł sygnałów nakierowuje na nie odpowiedni system zakłóceń radioelektronicznych. Punkt dowodzenia kompleksu R-300KMW jest obsługiwany przez cztery osoby. Dwie z nich to operatorzy WRE, którzy w sposób zautomatyzowany mogą sterować ośmioma zestawami zakłócającymi maksymalnie 30 źródeł promieniowania elektromagnetycznego.

Kompleks WRE „Borisoglebsk-2” jest montowane na podwoziu gąsienicowym MT-LB. Fot. www.mil.ru

Zestaw „Borisoglebsk-2” jest nastawiony przede wszystkim na przeciwdziałanie systemom łączności radiowej (w tym satelitarnej) oraz systemom radionawigacyjnym. W porównaniu do poprzednich wersji tego kompleksu zwiększono przede wszystkim pasmo rozpoznanych i zakłóconych częstotliwości radiowych. Ponadto, przyśpieszono proces przeszukiwania tych pasm oraz zmniejszono czas reakcji potrzebny na postawienie odpowiedniego typu zakłóceń. Osiągnięto to m.in. poprzez zastosowanie sieci informatycznej z „otwartą architekturą”. Ma to przyspieszyć rozwój i aktualizację oprogramowania.

Kompleks WRE „Djugonist” jest to system nadzoru EM, który ma zapobiegać niepożądanym zachowaniom własnych wojsk, jak również eliminować możliwość prowadzenia aktywnego działania radioelektronicznego przez przeciwnika. „Djugonist” bardzo często współpracuje więc z rakietowymi bateriami rakiet balistycznych, co ma zapewnić jak największą skrytość ich wykorzystania.

Kompleks pozwala na analizę odebranych sygnałów radioelektronicznych w szerokim paśmie częstotliwości radiowych i radiolokacyjnych (0,1 MHz do 18 GHz), namierzanie (z dokładnością 2-3°) i określanie miejsca położenia źródeł promieniowania oraz na ocenę tzw. „sytuacji elektromagnetycznej”. Jest to wykorzystywane do kontroli sposobu działania wojsk własnych i poszukiwania „kanałów technicznych wycieku informacji”.

Kompleks WRE „Infauna” służy do wykrywania i zakłócania środków łączności przeciwnika, a także do ochrony sił własnych przed urządzeniami wybuchowymi sterowanymi radiowo. Za każdym razem odbywa się to poprzez detekcję sygnału „niebezpiecznego” i jego zakłócanie sygnałem dużej mocy. System został zbudowany na bazie uniwersalnego podwozia K1SZ1, dla którego wzorem był transporter BTR-80.

Kompleks rozpoznania i zakłóceń systemów łączności „Infauna”. Fot. kret.com

„Infauna” jest wprowadzana przede wszystkim do rosyjskich wojsk powietrzno- desantowych. Pierwsze cztery takie kompleksy zostały przekazane do Zachodniego i Południowego Okręgu Wojskowego na początku 2012 r. Wiadomo również, że w 2014 r. do WDW dostarczono dwa takie zastawy, a w 2015 r. kolejnych sześć.

Kompleks WRE „Krasucha-4S” (typu 1RŁ257) to szerokopasmowy, mobilny kompleks zakłóceń aktywnych przeznaczony do ochrony naziemnych obiektów przed ich wykryciem przede wszystkim przez lotnicze stacje radiolokacyjne samolotów wczesnego wykrywania, wielofunkcyjne radary taktycznych samolotów wielozadaniowych, radary pokładowe dronów latających, radary naziemne oraz systemy radiolokacyjne satelitów rozpoznawczych. Według Rosjan „Krasucha-4S” jest w stanie zakłócić działanie takich radarów w promieniu 300 km.

To właśnie ten kompleks WRE ma być zdolny do zakłócenia systemów pokładowych samolotów wczesnego ostrzegania AWACS i E-2 Hawkeye. Ma być on również wykorzystywany do zakłócania radiowysokościomierzy rakiet manewrujących (wprowadzając je w błąd, jeżeli chodzi o rzeczywistą wysokość lotu).

Pojazdy zestawu WRE typu 1RŁ257 „Krasucha-4”. Fot. www.mil.ru

Kompleks WRE „Lieer-3” (typu RB-341W) jest nastawiony przede wszystkim na rozpoznanie i zakłócanie systemów telefonii komórkowej i wykorzystuje nadajniki zakłóceń przenoszone przez dwa, będące w zestawie, małe, bezzałogowe aparaty latające „Orłan-10”.

Kompleks WRE „Lieer-3” wykorzystuje drony „Orłan-10”. Fot. mil.ru

Drony pozwalają na rozpoznanie wybranych sieci GSM, ale mają również nadajniki zakłóceń o średniej mocy 10 W. Daje to możliwość przerwania łączności komórkowej w promieniu około 6 km. Rosjanie zakładają, że z wykorzystaniem „Lieer-3” są w stanie wyłączyć również media społecznościowe, które często wykorzystuje się do przekazywania komunikatów ostrzegawczych oraz informacji o ruchach wojsk.

„Moskwa-1” (typu1Ł267) to kompleks pasywnego rozpoznania radiolokacyjnego, wykrywającego radary statków powietrznych i nakierowujący na nie systemy zakłóceń aktywnych. „Moskwa-1” działa więc podobnie jak „Borisoglebsk-2” z tym, że w odniesieniu do pasma radiolokacyjnego i systemów lotniczych.

Pojazd kierowania aktywnymi systemami WRE kompleksu „Moskwa-1”. Fot. kret.com

System „Moskwa-1” może wykrywać cele powietrzne i nadlatujące rakiety z odległości do 400 km. Zestaw składa się z trzech pojazdów KamAZ: modułu rozpoznania 1Ł265 na jednym samochodzie, punktu kierowania stacjami zakłóceń 1Ł266 oraz punktu dowodzenia systemu 1Ł267. Cały posterunek jest rozwijany w czasie około 45 minut. Może on kierować działaniem dziewięciu stacji zakłóceń aktywnych.

Kompleks WRE „Rtuć-BM” (typu SPR-2M) został opracowany jeszcze w czasach Związku Sowieckiego jako stacja zakłóceń radiowych zapalników nadlatujących pocisków rakietowych (np. zestawów „Grad” oraz „Smiercz”) i artyleryjskich. Początkowo był on zabudowywany na podwoziu kołowego transportera opancerzonego BTR-70, a później BTR-80. Wersja SPR-2M tym się różni od SPR-2, że dodano w niej możliwość zakłócania systemów łączności radiowej UKF i radioliniowej oraz zastosowano podwozie gąsienicowe MT-LB.

W podstawowym reżimie pracy stacja służy do uruchamiania zapalników radiowych pocisków na bezpiecznej wysokości lub do zmuszenia ich, by przeszły z trybu precyzyjnego na kontaktowy. To powoduje utratę skuteczności, gdyż pociski wybuchają po uderzeniu w ziemię a nie ponad nią. Rosjanie często prezentują filmy propagandowe, na których nowy system tworzy swoistą kopułę elektromagnetyczną o którą pociski się odbijają lub wybuchają.

Skuteczność zestawu w odniesieniu do zapalników radiowych ma być wyższa niż 80 proc., tak w odniesieniu do ognia zaporowego, jak i pojedynczego. To dlatego system ten jest przedstawiany jako skuteczny środek ochrony punktów dowodzenia, lotnisk, przepraw, stanowisk artylerii oraz miejsc zgrupowania wojsk. Jeden kompleks może według Rosjan zabezpieczyć przed pociskami obszar o powierzchni 50 hektarów. Jeden pojazd jest obsługiwany przez dwóch operatorów i w trybie ciągłym może pracować przez ponad 6 godzin. Jego rozwinięcie z położenia marszowego nie powinno zajmować więcej niż 10 minut.

Zestaw WRE „Swiet-KU” (RB-636AM2) jest przeznaczony do rozpoznania i zakłócania systemów łączności radiowej i radiolokacyjnej w pasmie od 25 MHz do 18 GHz. Pozwala on na śledzenie różnego rodzaju emisji, ich analizę oraz określanie obliczanie współrzędnych źródeł tych sygnałów. Kompleks „Swiet-KU” może samodzielnie zablokować poprzez zakłócenia sieci telefonii komórkowej GSM, CDMA2000 i UMTS.

System był wprowadzony na uzbrojenie w 2012 r. Początkowo był montowany ma typowych podwoziach KamAZ. Producent, firma OOO „Specialnyj techniołogicieskoj cientr” z Sankt Petersburga zaprezentował w 2015 r. również jego wersję zamontowaną na jednym samochodzie Ford Transit, co według Rosjan ma pozwolić na skryte działanie nawet podczas ruchu na drogach publicznych – w tym autostradach. W pozycji ze złożonym systemem antenowym samochód ten nie różni się bowiem od swoich cywilnych odpowiedników.

Podnoszony układ antenowy może być obracany w płaszczyźnie poziomej, co pozwala na odbiór sygnałów radiowych z dowolnego kierunku. Dokładność określenia namiaru na źródło promieniowania zależy od pasma sygnału. W przypadku emiterów pracujących w paśmie częstotliwości 30-100 MHz ta dokładność będzie wynosiła około 5°. Dla zakresu 1-3 GHz będzie to dokładność w granicach do 2°. Rosjanie sprawdzili ten system (na podwoziu KamAZ) w czasie działań na wschodniej Ukrainie (w Ługańsku).

Kompleks WRE „Żitiel” (typu R-330Ż) składa się z dwóch elementów: pojazdu na podwoziu kołowym z kabiną operatorską dla systemu rozpoznania (pracującego w paśmie 0,1-2 GHz) i sterowania oraz przyczepy z nadajnikami i antenami systemu zakłóceń aktywnych.

Służy on według oficjalnych danych do wykrywania, namierzania i zakłócania systemów łączności satelitarnej Inmarsat i Iridium oraz bazowych stacji sieci komórkowej standardu GSM 1900, a także do zagłuszania wyposażenia nawigacyjnego GSM, wykorzystującego system satelitarny NAVSTAR.

Kabina dowodzenia i system odbiorczy kompleks WRE typu „Żitiel” (R-330Ż). Fot. mil.ru

„Żitiel” może pracować całkowicie autonomicznie lub być zdalnie sterowany przez zestaw kierowania R-330KMK. Jego zasięg określono na 15 km (w przypadku zakłócania odbiorników naziemnych) i 200 km (w przypadku elektronicznego „atakowania” odbiorników na statkach powietrznych).

Nie jest to zestaw zakłóceń selektywnych, dlatego jego włączenie powoduje również zagłuszenie własnych sieci łączności radiowej i urządzeń nawigacyjnych. Dlatego procedura przewiduje, że przed włączeniem nadajników z szumami wysyłany jest sygnał ostrzegawczy do własnych jednostek działających w pobliżu. Sygnał pozwalający ponownie włączyć własne radiostacje jest przekazywany za pomocą łączności przewodowej lub komunikatorów.

Rosyjski cel – zbudować strategiczne systemy WRE

Powyższa lista systemów WRE stanowi jedynie wybór, a nie pełny przegląd zestawów walki radioelektronicznej budowanych przez rosyjski przemysł dla tamtejszych sił zbrojnych. Przykładowo w 2016 r. koncern KRET poinformował o rozpoczęciu testów naziemnego kompleksu walki elektronicznej dużej mocy, zdolnego według Rosjan „do blokowania ważnych kanałów transmisji danych, za pośrednictwem którego armia USA prowadzi operacje na całym świecie”. Kompleks ten ma być zintegrowany z takimi systemami jak S-300W4 i S-400.

Nowy zestaw WRE ma być wielokanałowy i składać się z szeregu odrębnych modułów zakłóceń. Dzięki temu ma być on zdolny do jednoczesnego zakłócania pracy kilku, różnych systemów kierowania przeciwnika na dużych odległościach silnym z wykorzystaniem złożonego sygnału cyfrowego. Dodatkowo takie rozproszenie w terenie nadajników zakłóceń zwiększa żywotność kompleksu, który będzie na pewno pierwszoplanowym celem ataków lotniczych. Rosjanie nie ujawnili jednak do dzisiaj nazwy tego zestawu WRE.

Spośród najnowszych rozwiązań proponowanych przez rosyjski przemysł (koncern KRET), od listopada 2016 r. wymienia się również system WRE strategicznego przeznaczenia. Ma się on składać z wielu kompleksów waki radioelektronicznej, które połączone w jedną sieć będą mogły skuteczniej wykonywać misje bojowe, realizując np. zmasowane uderzenia elektromagnetyczne na systemy łączności radiowej i dowodzenia przeciwnika. Według rosyjskich specjalistów może to nawet zmienić przebieg konfliktu zbrojnego.

Rosjanie chcą wykorzystać przy tym obecnie realizowane w Stanach Zjednoczonych i NATO prace nad sieciocentrycznym systemem kierowania działaniami wojennymi. Jego najważniejszym elementem jest jednolita sieć informatyczno-komunikacyjna, która m.in. skraca drogę i zmniejsza czas potrzebny na przekazanie informacji pomiędzy różnymi elementami całej struktury dowodzenia i kierowania. To właśnie jej zakłócenie stało się obecnie najważniejszym zadaniem rosyjskich systemów WRE.

Równie ważnym celem dla Rosjan ma się stać globalna sieć łączności krótkofalowej sił zbrojnych USA HFGCS (High Frequency Global Communications System). Za pomocą tego systemu Amerykanie nadzorują przede wszystkim pracę swoich strategicznych sił jądrowych oraz lotnictwa wojskowego. W razie konieczności do tej sieci można również podłączyć amerykańskie wojska lądowe i siły morskie oraz wojska państw NATO. Rosjanie chcą wykorzystać fakt, że HFGCS działa w paśmie od 3 do 25 MHz na konkretnych częstotliwościach roboczych i zapasowych, a więc są pewni, że znajdą sposób by je skutecznie zakłócić.

Bazą dla takiego strategicznego systemu zakłócającego w Rosji ma być kompleks WRE „Murmańsk-BN” wprowadzony na uzbrojenie prawdopodobnie w 2014 r. Jest on przeznaczony do zakłócania systemów radiowych KF na odległościach do 5000 km (jest to jeden z najmocniejszych zestawów WRE w swojej klasie pod względem mocy sygnału, która podobno jest większa niż 400 kW). Cały zestaw mieści się aż na siedmiu ciężarówkach „KamAZ”, a więc nie jest to system mobilny. Na rozwieszenie zestawu antenowego na czterech teleskopowych masztach o wysokości 32 metrów obsługa potrzebuje bowiem aż 72 godzin „słonecznych”.

Kompleks WRE „Murmańsk” z rozwiniętym systemem antenowym. Fot. mil.ru

To właśnie do tego systemu mają być podłączanie inne rosyjskie kompleksy WRE, by zwiększyć „siłę” elektromagnetycznego uderzenia. W Rosji zakłada się, że po odpowiednim rozmieszczeniu „Murmańska” we Flocie Pacyfiku będzie można „elektronicznie” kontrolować duże obszary Oceanu Spokojnego. Kompleksy Floty Północnej pozwolą z kolei „zabezpieczyć” całą Arktykę i Grenlandię, a nawet część północnych regionów Kanady. W zasięgu rosyjskich systemów (np. rozstawionych na Krymie) znajdą się również: Europa, Afryka Północna, Bliski Wschód i basen Morza Śródziemnego.

Taki strategiczny system WRE może więc być traktowany jako broń odstraszania, ponieważ niebezpieczeństwo utracenia łączności na poziomie operacyjnym i strategicznym może rzeczywiście zniechęcić potencjalnego agresora do podjęcia działań bojowych.

Stacja szumowych zakłóceń aktywnych SPN-2 (1Ł248-2). Fot. kret.com

Ale Rosjanie wcale nie zamierzają się ograniczać tylko do wyrafinowanych systemów zakłócających imitujących fałszywe cele lub nawet przejmujących kontrolę nad urządzeniami elektronicznymi przeciwnika. Nadal bowiem chcą zabezpieczać i wspierać swoje operacje stosując „toporne” systemy zakłóceń szumowych, które przez dużą moc nadawanego sygnału w dużym zakresie częstotliwości mają przeciążyć układy odbiorcze systemów elektronicznych przeciwnika, nie pozwalając na wyodrębnienie z tego szumu sygnału użytecznego. Oczywiście wymaga to dużej ilości energii i powoduje, że wszystko w pobliżu stacji WRE wprost się „gotuje” jak w kuchence mikrofalowej. Jednak Rosjanom nigdy to nie przeszkadzało, a skargami miejscowej ludności się z zasady nie przejmują.

Stacja rozpoznania radioelektronicznego „Awtobaza” współpracująca m.in. z systemem zakłóceń SPN-2. Fot. kret.com

Mit niezwyciężonych, rosyjskich systemów walki elektronicznej – przypadek USS „Donald Cook”

Rosyjskie władze cały czas starają się stworzyć mit niezwyciężonych oraz superskutecznych systemów WRE, dzięki dysponowaniu dużą liczbą sprzętu. A przecież pewne scenariusze realizowane przez Rosjan zupełnie nie przystają do faktycznych działań bojowych z dobrze zorganizowanym przeciwnikiem. Przykładem może być zastosowanie dronów systemu „Lieer” do rozsyłania SMS-ów kierujących pododdziały przeciwnika do rejonów, gdzie zorganizowano zasadzkę. Jest to działanie skuteczne w odniesieniu do bojowników czeczeńskich lub islamistów, ale nie do wojsk wykorzystujących nowoczesny sprzęt łączności radiowej. W tym przypadku rzeczywista wartość podobnego systemu jest bardzo mała.

W podobny sposób Rosjanie wykorzystali konflikt w Syrii. Cały czas wpuszczali do mediów informacje o tym, jakie niespotykane możliwości mają sprowadzone tam systemy WRE. Efektem takiego działania były cykliczne artykuły w zachodniej prasie o rzekomej przewadze, jaką Rosja posiada nad NATO w obszarze walki elektronicznej.

Zupełnie inaczej władze rosyjskie postępują, jeżeli chodzi o wojnę domową na wschodniej Ukrainie. Tutaj Kreml konsekwentnie milczy, pomimo dziennikarskich oskarżeń o wykorzystywaniu tego konfliktu przez resort obrony Rosji jako poligonu doświadczalnego dla nowych systemów walki radioelektronicznej, których nie posiada armia Ukrainy. A tymczasem dziennikarze śledczy odnotowali obecność w okolicy Ługańska i Doniecka takich zestawów WRE jak:

  • zautomatyzowana stacja wykrywania, namierzania i zakłócania systemów radiowych pracujących w paśmie 100-2000 MHz typu R-343UM;
  • zautomatyzowana stacja zakłócania systemów radiowych pracujących w paśmie 100-2000 MHz typu R-330Ż „Żytiel”;
  • stacja zakłóceń „Rtuć-BM”;
  • stacja rozpoznania i zakłócania systemów łączności radiowej i radiolokacyjnej „Swiet-KU”;
  • mobilna stacja zakłóceń radiowych „Borisoglebsk-2”;
  • kompleks WRE typu „Lieer-3”.

Największym współczesnym sukcesem rosyjskich systemów WRE ma być jednak nie Gruzja, Syria czy Ukraina, ale lotniczy atak radioelektroniczny wykonany na przebywający na Morzu Czarnym amerykański niszczyciel rakietowy USS „Donald Cook” 12 kwietnia 2014 r. Jest to również bardzo dobry przykład sposobu, w jaki działa rosyjska propaganda i jak podatne na nią jest społeczeństwo w Rosji (i niestety nie tylko w Rosji).

Według oficjalnej opinii lansowanej przez Kreml, Rosjanom udało się wyłączyć systemy radiolokacyjne amerykańskiego niszczyciela dzięki nadajnikowi zakłóceń aktywnych „Chibiny”, w który był wyposażony samolot Su-24 przelatujący w pobliżu okrętu. Wydarzenie stało się dla mediów w Rosji dowodem na przewagę rosyjskich systemów WRE nad zachodnią techniką. Cały czas podkreśla się, że samolot Su-24 wykonał dwanaście podejść do niszczyciela - rzekomo nienarażony na żadne niebezpieczeństwo.

Dodatkowo amerykańscy marynarze mieli zostać tak przestraszeni, że dwudziestu siedmiu z nich miało złożyć prośby o zwolnienie ze służby. Według rosyjskich danych później z niszczyciela miało odejść w sumie aż 70 proc. załogi.

Rosjanie nie przyjmują do wiadomości, że atak elektroniczny został przeprowadzony niezgodnie z prawem międzynarodowym i gdy wiadomo było, że Amerykanie nie zamierzają na niego odpowiedzieć z użyciem uzbrojenia. Było to możliwe chociażby dlatego, że autonomiczny, artyleryjski, wielolufowy zestaw przeciwlotniczy Phalanx kalibru 20 mm może być naprowadzany nie tylko za pomocą radaru, ale również za pomocą integralnej głowicy optoelektronicznej. I nawet najlepszy system WRE nie ma w tym przypadku żadnego znaczenia.

Kreml ignoruje również fakt, że amerykański niszczyciel rakietowy ma systemy rakietowe, które pozwalają nie dopuścić do niego żadnego statku powietrznego na odległość mniejszą, niż 100 km. W razie realnego konfliktu zbrojnego pojedynczy samolot Su-24 nie miałby więc praktycznie żadnych szans, by dolecieć bezpośrednio do amerykańskiego niszczyciela.

Jest to tym bardziej nieprawdopodobne, że okręty typu Arleigh Burke nie podchodzą z zasady do obcych brzegów mając systemy rażenia atakujące ląd z odległości około 2000 km (rakiety Tomahawk). Rosyjski samolot przed wykonaniem nalotu musiałby więc przelecieć nad morzem co najmniej kilkaset kilometrów, co przy stałym nadzorze samolotów wczesnego ostrzegania AWACS nie mogłoby się odbyć skrycie. Amerykanie zostali więc zaatakowani i ze względu na brak konfliktu nie mogli nic zrobić poza notą dyplomatyczną (która zresztą została zlekceważona).

Natomiast informacja o rezygnacji ze służby amerykańskich marynarzy pod groźbą rosyjskich systemów WRE jest o tyle niewiarygodna, że w linii nadal pozostają 62 takie niszczyciele. Nie ma informacji o planach wycofania takich okrętów z eksploatacji z uwagi na braki personelu. Ale hasło było chwytliwe i ponownie przekonało odbiorców rosyjskich mediów o wielkości armii Federacji.

Ale to nie koniec „sukcesów medialnych” rosyjskich systemów WRE. Według mediów w Rosji to właśnie z powodu pojawienia się w Syrii samolotów Su-30 i Su-34, „partnerzy Turcji z NATO wycofali swoje systemy Patriot z Turcji”. „Z systemami Patriot stało się to samo co z Donaldem Cookiem – one po prostu oślepły”. Oficjalnym powodem wycofania większości zestawów Patriot z Turcji było zmniejszenie zagrożenia atakiem rakietami balistyczymi z terytorium ogarniętej wojną domową Syrii, jak i duże obciążenie pododdziałów należących do poszczególnych państw wypełnianiem zadań przez ponad 2 lata, w reżimie ciągłego dyżuru bojowego.

Trzeba też mieć świadomość, że do czasu wybuchu poważnego konfliktu zbrojnego Rosjanie mogą sprawdzać swoje rozwiązania (szczególnie jeżeli chodzi o zakłócenia) tylko na swoich własnych systemach łączności i dowodzenia. Jeżeli więc ich wojskom WRE uda się wykonanie jakiegoś zadania, to wystawia to również od razu złą notę rosyjskim systemom łączności i dowodzenia. Nadal przy tym nie wiadomo, jaka skuteczność zakłóceń byłaby w odniesieniu do zachodnich rozwiązań – szczególnie tych najnowszych.

W żadnym wypadku nie należy jednak lekceważyć rosyjskich rozwiązań. Jest bowiem mało prawdopodobne by tylko dla potrzeb propagandy wprowadzano do wojsk bardzo kosztowne system walki radioelektronicznej, które np. w przypadku kompleksu „Krasucha-4S” kosztowały w 2013 r. około 125,2 miliona rubli za sztukę. A tylko w latach 2014-2015 rosyjskie wojska otrzymały aż osiemnaście takich stacji. Natomiast wprowadzenie dziewięciu kompleksów rozpoznania i kierowania „Moskwa-1” do końca 2016 r. kosztowało ponad 3,5 miliarda rubli.

W tym czasie w Polsce nie kupiono z bojowych systemów WRE praktycznie nic. Nie powstała też żadna szerzej znana koncepcja rozwoju systemów walki elektronicznej – podobna do tej jaką kilka lat wcześniej podpisał Władimir Putin. Już samo sygnowanie stosownego dokumentu przez prezydenta powinno zwrócić uwagę decydentów, zwłaszcza jeżeli chodzi o rangę doktryny Walki Elektronicznej.

KomentarzeLiczba komentarzy: 69
Pio_64
niedziela, 18 lutego 2018, 02:19

Tak patrząc z boku...To chyba zmieniają tylko nazwę, przednie panele i rozmieszczenie regulatorów na frontowej ściance...A w środku te same bebechy plus parę drobnych zmian - typu ...tę diodę zamienimy na tranzystor lub diodę Schottky’ego...Hi,hi,hi... :-(

filip_71
środa, 24 maja 2017, 12:33

Czas najwyższy by się poważnie tym rodzajem broni u nas zająć. Tworzyć ją i uczyć się swe wojska na taką uodparniać. To bardzo ważne już dziś. A w przyszłości znaczenie WRE będzie wzrastać wprost proporcjonalnie do nasycenia uzbrojenia elektroniką.

mnsg
piątek, 5 maja 2017, 12:30

Walka radioelektroniczna jest niezwykle istotnym elementem składowym w procesie prowadzenia wojny. Jednak poglądy w tej sprawie strategów rosyjskich i NATO-wskich różnią się od siebie a w WP miały charakter jednego z rodzajów zabezpieczenia działań, bez nadawania mu szczególnego znaczenia. Posiadane przez nas środki techniczne obliczone były raczej na prowadzenie wojny propagandowej poprzez namierzanie i zakłócanie wrogich radiostacji. Indywidualne środki WRE w postaci zasobników zakłócających zakłócających np na samolotach praktycznie nie nadawały się do użycia a pasywne naboje w postaci dipoli odbijających i flar mogły być stosowane w nielicznych przypadkach podczas podejścia do lądowania . W NATO główna uwaga skupiona była zawsze na indywidualnych środkach WRE i to u nich pozostało. Rosjanie zawsze preferowali organizację i użycie środków WRE, na szczeblach operacyjnych w ścisłej koordynacji z działaniem wojsk własnych. Oznacza to po wcześniejszym rozpoznaniu RE, jednoczesne i masowe postawienie zakłóceń, radiowych naziemnych i łączności powietrznej, zakłóceń w postaci oślepiania radiolokacyjnego środków rozpoznania i naprowadzania uzbrojenia ,łączności satelitarnej i GPS. Takie zapory w postaci zakłóceń stawia się w wyznaczonym odcinku frontu na ściśle określony czas działań naszych wojsk. Tylko zmasowane użycie takich środków zaplanowane i prowadzone ze szczebla operacyjnego ma sens i pozwala uzyskać powodzenie w operacji wojskowej. Rosjanie zawsze tak to robili i zapewne tak robią to i teraz. Nasza koncepcja indywidualnej obrony RE przez pojedyncze samoloty czy wozy bojowe sprawę skutecznego użycia zakłóceń operacyjnych zasadniczo pomija. Na dziś nie mamy ku temu nowoczesnego sprzętu ani wypracowanych metod działania. Z tym też coś trzeba zrobić.

men
czwartek, 4 maja 2017, 14:02

Po raz enty zadaję pytanie (retoryczne) czy brak WRE, OPL, systemowej obrony ppanc, kondycja MW, rozpoznania na odległości umożliwiające naprowadzanie systemów uzbrojenia już zakupionych, bez końca analizy, dialogi... to przypadek? w końcu żyjemy od 28 lat w niepodległej Polsce, której decydenci dzień i noc myślą o jej bezpieczeństwie?! -podobno - niestety w zamierzchłych czasach Rosjanie radzieccy o LWP mówili że to TV armia - na parady i defilady - ten stan się pogłębia -przy wydatnej pomocy rządzących

Marek1
piątek, 5 maja 2017, 12:51

Sam znasz odpowiedź - w takich kwestiach przy powtarzających sie permanentnie błędnych decyzjach, zaniechaniach, totalnej niekonsekwencji działań, itp elementów szkodzących WP o przypadku mowy byc NIE MOŻE.

rózia
czwartek, 4 maja 2017, 17:15

men - a gdzieżesz ty bracie był do tej pory, oni - AM - już półtora roku "wydatnie pogłębiają" niewydolność naszej armii , pomimo ośmiu lat usilnych starań poprzedników likwidujących WP.

Johny
czwartek, 4 maja 2017, 13:44

Czy publiczne nadajniki GSM mogą w razie W działać jako zakłucacze utrudniające inwazję lub atak na wybranym obszarze?

Jasiu
czwartek, 4 maja 2017, 20:30

Powiem tak: żaden obecny amerykański myśliwiec nie jest w stanie zagłuszać ani żaden pocisk HARM zaatakować radaru VHF, choć takie radary są bydlętami o kilkudziesięciometrowej wielkości i mają dużą moc. Hans wyjaśnił dlaczego. Publiczne nadajniki GSM będą w czasie konfliktu przez posiadaczy tych nadajników WYŁĄCZONE W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI (podobnie zostanie zakazane wi-fi), gdyż po zagłuszaniu GPS będą stanowiły świetną alternatywną metodą nawigacji dla napastnika (o czym może się przekonać każdy posiadacz tabletu bez GPS), stąd GSM nie tylko nic nie zagłuszy, ale jeszcze będzie pomagać w nawigacji napastnikowi.

Hans
czwartek, 4 maja 2017, 18:24

A dlaczego w np radiu samochodowym nie odbierasz telewizji satelitarnej? Nie ta częstotliwość

b.piskie
czwartek, 4 maja 2017, 13:23

B…….. Psychotroniczna , elektromagnetyczna, technologie kontroli umysłu, Gang Stalking =T…... ,straszyć osiągać bliżej nie określone korzyści . Gang Stalking, zorganizowane osaczanie, odbywa się na kliku poziomach , wirtualnie- ofiara nie jest świadoma osaczania .Najwyżej w hierarchii są "Technologiczni" świadomi swej roli „podwójni”tajni agenci służb specjalnych posługują się zaawansowaną bronią psychotroniczną, (tajne dywersyjne grupy psychotroniczne działają pod przykryciem np:Echelon,Telefonia, Massmedia) .Prekognicja , jest substytutem Mind Control , tylko w tym przypadku jasnowidza zastępuje aparatura psychotroniczna , która pozyskuje myśli a tzw. Stalker zna myśli i za pośrednictwem wiadomości SMS, e mail , rozmowa przez telefon są to nie znane nam osoby najczęściej tel. do nas to pomyłka wtedy w krótkiej konwersacji pada „ Słowo ”lub zwrot , w tym korespondencja tradycyjna- listy, najczęściej są to dane adresowe ,-Stalker daje do zrozumienia, nęka , prześladuje ,m…….…. .Celem jest zaprogramowanie indywidualne np: samobójstwa, wbrew woli danego targeta , niszczenie , dyskredytacja , napastowanie , przywoływać nieprawidłowe zachowanie, ofiara jest skłonna popełnić samobójstwo .Skutki b…... psychotronicznej są nie materialne, dowodów nie ma, bez wątpienia wiele ofiar zostało w ten sposób wyeliminowanych , w tym z pierwszych stron gazet. Kolejny nazwijmy niższy poziom zorganizowanego „celowego” osaczania trwa zwykle ok .3 dni odbywa się na w ulicy jest to tzw .”teatr uliczny” z ang .street theater , wtedy target jest świadomy prześladowania. W tym przypadku najczęściej są to grupy 3-4 osobowe ,są to tak zwani, stalkerzy najczęściej rekrutowani z marginesu społecznego, mają swojego guru, zadowalają się tym że należą do bliżej nie określonego systemu .Najczęściej zastraszenie z wykorzystaniem , NLP, przekaz podprogowy, zaprogramowanie indywidualne np: samobójstwa, wbrew woli danego targeta ,napastowanie ,nękanie ,ofiara jest skłonna popełnić samobójstwo .Mechanizm „ matrioszki” zaciera ślady działalności służb specjalnych . Przykładowy dzień fragment opisu: Wyjście z domu , pojawia się uczucie strachu nie wiadomo skąd brak przesłanek( radiacja elektromagnetyczna , więcej. Carl Clark były agent MI5) na przystanku autobusowym ofiara bezbłędnie lokalizuje grupę ,która zachowuje się nienaturalnie ,ponieważ uwalniają się emocje na widok ofiary. Stąd ofiara potrafi „wyłapać” z tłumu swoich prześladowców .Obawy potwierdzają się gdy target dojedzie, do urzędu, hipermarketu, na pocztę ,itd. grupa wychodzi naprzeciw, zachodzi na drogę ma to miejsce cały dzień gdziekolwiek ofiara by się nie udała . Stalkerzy poruszają się samochodem, odgrywają rolę gangsterów(stąd też nazwa Gang Stalking) choć naprawdę są „chłopcami na posyłki” .W skrajnych przypadkach grup jest kilka ,mogą to być obcokrajowcy ,sugestia z kim ofiara będzie miała do czynienia . W międzyczasie pojawiają kilka razy dziennie pojedyncze osoby ,które poprzedzają grupę Gang Stalking, zwykle ubrani w rażące kolory najczęściej jasno, zielone ,żółte. Wyposażeni w dodatki ,gadżety :nóż ,telefon, aparat itd. Należy nadmienić gdy u boku ofiary pojawia się osoba towarzysząca/e zwykle akcja zostaje zawieszona .Stąd też łatwym celem są osoby samotne mieszkające w dużym mieście. Jeżeli target mieszka na wsi ,kwestia czasu ,kiedy zostanie kolokwialnie sprowadzony do miasta, powodem będzie częsta zmiana miejsca zamieszkania, pracy . Ofiary często się łudzą że jak zmienią miejsce pobytu to wszystko się zmieni na lepsze i problem zniknie . Jeżeli w trakcie prześladowania ofiara „złamie” się poprosi o pomoc medyczną , opisze swoje doświadczenia ,zostanie zdiagnozowana następująco : pacjent boi się wychodzić z domu , jest wycofany, nie podejmuje aktywności , ma wrażenie że ludzie go obserwują , ma wrażenie że ktoś zna jego myśli, twierdzi że za tym stoją służby specjalne /wywiadowcze. Po takim wyznaniu od razu, zalecona zostanie wizyta do specjalisty ,który dopasuje jednostkę chorobową, przepisze odpowiednie leki psychotropowe ,po których pacjent jeszcze bardziej będzie podatny na ataki Mind Control. Można by powiedzieć” z deszczu pod rynnę” taki skutek przynosi w tym przypadku pomoc medyczna w konsekwencji jeżeli pracuje zostaje pozbawiony pracy , zepchnięty na margines, ,wyalienowany, wiarygodność ofiary sprowadzona do zera od tej pory wszystkie opowieści ,zeznania będą odbierane jak science fiction. Typowe przykłady zorganizowanego osaczania pod warunkiem że występują synergicznie. – częste spotkania z policją na ulicy – identyczne samochody ,zaparkowane w miejscu zamieszkania ofiary(w tym białe dostawcze samochody wyposażone w mobilną aparaturę psychotroniczną , pojawiają się wieczorem na osiedlu rano o świcie odjeżdżają – śledzenie samochodami , zapytania o drogę , – osoby pojawiające się otoczeniu ofiary rozmawiające często przez telefon ,obserwujące nietypowe zachowanie -mobbing w pracy-pomawianie -rozpowszechnianie nieprawdziwych informacji nt.ofiary ,itd. Należy też brać pod uwagę dla każdej innej ofiary może być inny schemat prześladowania , dla wszystkich nie jest taki sam ,zależy to od pozycji społecznej np.: polityk czy bezrobotny itd. Ofiary poddawane praktykom zorganizowanego osaczania , są permanentnie zastraszani , przez co tracą kontakt z rzeczywistością i z tego powodu, często przypisują dwuznaczne zjawiska ,zdarzenia nie mające związku z osaczaniem ofiary . Stąd niektóre przykłady jakie podają trudno uznać że mają związek z prześladowaniem, są wykoncypowane pod wpływem silnych przeżyć, emocji takie jak : -remonty, hałasy z tym związane – nietypowo działające urządzenia elektryczne w mieszkaniu, -częste syreny, czy sygnały np.: karetek pogotowia -insekty – często przykłady odgłosów zwierząt ,dźwiękonaśladownictwo (choć w tym przypadku istnieje technika przesyłania głosów prosto do mózgu z pominięciem przewodów słuchowych) – nietypowe dolegliwości, -poruszanie sprężynami łóżka , Należy brać pod uwagę że często też takie przykłady podaje dezinformacja tak aby dyskredytować doświadczenia ofiar ,które wypowiadają się na forum. Kolejny ,poziom prześladowania ale w tym przypadku wykracza poza definicje Gang Stalking ,ponieważ w tej roli występują przypadkowo spotkane osoby ,w tym też znajomi z pracy ,czy z wielu miejsc zamieszkania” targeta” . Przykład, analogiczny efekt, tam gdzie przebywa ofiara ciągle są powtarzane te same słowa(Mind Control) wplatane w krótkie opowieści z którymi emocjonalne związana jest ofiara .Pomimo że osoby się nie znają niezależnie od odległości i wielu miejsc zamieszkania ,używają tych samych zwrotów „słów”, tam gdzie przebywa ofiara. Nawiązując do wstępu artykułu b…... psychotroniczna ,niewątpliwe jest technologią militarną o nieograniczonych możliwościach, zdolna tworzyć nieświadomych swych zachowań ekstremalne osobowości w tym zharmonizowane najczęściej z ideologią . Służby Specjalne najczęściej wybierają takie ofiary ,które prześladując osiągają dla siebie bliżej nie określone korzyści , np : prześladują daną ofiarę by wpływać na zachowanie danego środowiska w którym przebywa ofiara, czy zmusić ofiarę do takiego zachowania ,postępowania tak by zaszkodziła innej osobie ,inaczej to się nazywa „wysługiwanie się drugą osobą” , tak żeby nigdy nikt nie podejrzewał oto Służby Specjalne , zarazem potencjalna ofiara nie mogła tego wykazać . Wydaje się mało prawdopodobne aby Służby Specjalne prześladowały w „ciemno ” bez żadnego celu . W innym przypadku jeżeli stosują broń elektromagnetyczną , bez identyfikacji ofiar na danym terenie , np: wywoływanie strachu ,dolegliwości somatyczne ,prowadzą doświadczenia, statystyki ,badają czy ofiary będą pisać o swoich problemach w internecie ,testują . Nie ulega wątpliwości, pytanie które zadaje sobie każda ofiara dlaczego” ja”. Dlaczego ofiary stają się celem , ponieważ są obiektami doświadczalnymi ,”kozłami ofiarnymi” służb specjalnych/wywiadowczych a ich celem jest zdobywać informacje, kontrolować podwładnych, społeczeństwo, szerszy kontekst to globalizacja. „Są to okruchy psychotroniki „

ccc
piątek, 5 maja 2017, 16:32

jak chcesz się dowiedzieć cos na ten temat to skontaktuj się ze mna, w MON i SWW jest sporo skarg na tą działalność

fh
piątek, 5 maja 2017, 15:59

"GWEN is a superb system, in combination with cyclotron resonance, for producing behavioural alterations in the civilian population

Sztyrlic
czwartek, 4 maja 2017, 18:23

Mam taki przypadek w rodzinie. Smutne, że ten powyżej to kolejny... Niech medycyna robi szybsze postępy, może zdąży pomóc.

realista
piątek, 5 maja 2017, 11:26

Tą wielką radioelektroniczna przewagę Rosji nad światem mogło ostatnio poczuć szczególnie bydło rogate przewożone na statku pod banderą Togo, które nie zostało zauważone przez rosyjski okręt rozpoznania elektronicznego.

olo
czwartek, 4 maja 2017, 13:12

Rosja ma takie WRE że Su nad Turcją spadł. W Syrii 58 z 59 Tomków trafiło w cel a Izrael tydzień w tydzień niszczy rosyjskie dostawy dla terrorystów z Hezbollah. Rosja to 99,9 PROPAGANDY a reszta to sprzęt postsowiecki trochę podrasowany. ELEKTRONIKA to USA i szeroko pojęty zachód a później długo długo nic i Chiny goniące ,a dalej kraje totalnie uzależnione od nieswojej elektroniki jak Rosja.

kapral
piątek, 5 maja 2017, 11:36

Syria dokładnie pokazuje jak niewiele rosyjska technika tak naprawdę może. I dlatego przed każda akcją Stany muszą ostrzegać Rosję, żeby ta zdążyła ewakuować swoją armię. Jedyną rzeczywista siłą armii rosyjskiej jest żołnierz rosyjski gotowy umierać za najbardziej nieprawdopodobne pomysły dowództwa z Moskwy.

Dobromir
czwartek, 4 maja 2017, 16:36

@olo Pytanie w co trafiło to "Syrii 58 z 59 Tomków trafiło w cel" ;) , ups, celem była pustynia, masz rację ;)

As
czwartek, 4 maja 2017, 12:57

A odpowiedzią Polski na taki profesjonalizm Rosjan jest pomysł aplikacji dla OT na androida w chwaleniu której nie tak dawno brały udział najwyższe władze MON. Działając na naszym dotychczasowym poziomie można przypuszczać że aplikacja w razie agresji wyświetlała by menu cyrylicą.

jarek
niedziela, 7 maja 2017, 21:23

Lekceważyć nie można, ale spójrzmy realnie. Już sama mnogość tych systemów świadczy o problemach z samą koncepcją WRE. Do tego: mało, naprawdę mało prawdopodobne jest aby Rosja, która ma problemy z technologią na każdym możliwym poziomie, stworzyła coś, czym będzie w stanie przechytrzyć NATO.

Marek T
poniedziałek, 8 maja 2017, 19:08

Dobry artykuł i na czasie. Wprowadzone systemy Liejer 2 (na sam Tigr M) i RB-531 B Infauna (na BTR-80) użyto podczas inwazji Krymu. Znajdowały się w prawie każdej kolumnie i ile Tigry z syst Liejer musiały się zatrzymywać, "rozwijać" aby "zapracować", o tyle Infauny już nie... Ten ostatni system znajdzie się na wprowadzanych własnie wozach Bumerang. Pzdr

AWU
czwartek, 4 maja 2017, 18:48

Sądzę że najlepszym podsumowaniem tej analizy jest przytoczona historia incydentu z wojny rosyjsko - japońskiej który zbiegiem okoliczności wygląda na produkt ówczesnej rosyjskiej propagandy. Możliwe że jakieś zakłocanie łączności radiowej miało miejsce ale główna bitwa miała miejsce dwa dni wczesniej 13 kwietnia gdy Japończykom udało się wywabić rosyjską flotę z portu, a wkrótce po wyjściu Rosjan japońskie niszczyciele zaminowały wejście do Port Artur. Rosjanie natychmiast po zauważeniu japońskich krążowników zawrócili wchodząc w pole minowe. W rezultacie zatonął pancernik "Petropawłowsk" z niemal całą załogą i głównodowodzącym adm Makarowem, a "Pobieda" została ciężko uszkodzona i po wojnie przejęta przez Japończyków. Prawdą jest iż przez następne kilka dni japońskie krążowniki (włoska klasa "Garibaldi") ostrzeliwały twierdzę z odległości 6 mil, niejasne jest kto miałby korygować ogień, japońskie niszczyciele nie wchodziły w zasięg rosyjskiej artylerii? Incydent nie występuje w historiografii japońskiej czy zachodniej. Zresztą wojna zakończyła się spektakularną klęską Rosji, podobnie jak poprzedzająca ją wojna krymska i następująca po niej I w.ś. ? Na pewno o wiele większym sukcesem strategicznie kontrybującym do zwycięstwa było zagłuszanie przez Polaków rosyjskich radiostacji podczas bitwy warszawskiej.

porez
czwartek, 4 maja 2017, 12:48

szkoda że akurat w tej kwestii nie bierzemy przykładu z Rosji. Przecież taniej jest budować systemy WRE które mogą unieszkodliwić głowice ich rakiet taktycznych balistycznych i manewrujących niż dokupywać za setki milionów zł kolejne partie patriotów. A chwalimy się że mamy świetnych informatyków i elektorników.

bender
czwartek, 4 maja 2017, 15:26

No tak, swietny plan, niestety ma kilka slabych stron z powodu ktorych efektor kinetyczny jest jednak lepszy: - elektronika wojskowa jest w standardzie stosunkowo dobrze zabezpieczona przed zagluszaniem i EMP - musi istniec jakis komponent do zaklocenia, bo jak go nie ma, to co tam zaklocac? (a nie zawsze musi byc) - jak wyobrazasz sobie probe oddzialywania na taki np. Iskander, ktory porusza sie dosc szybko i wysoko? (presja czasu i miejsca) - musisz wiedziec co i jak zaklocac czyli dysponowac planami pocisku i potwierdzonymi technikami wlamania lub zagluszania (wiedza) - konsekwentnie zmiany w budowie i/lub oprogramowaniu pocisku sprawia, ze wczesniejsze metody zaklocania nie zadzialaja, a weryfikacja nieudanej proby zaklocenia jest duuze bum

pragmatyk
poniedziałek, 22 maja 2017, 00:11

Uzbrojenie wojsk WRE to najtańsze inwestycje w uzbrojenie i przy mozliwych efektach obezwładnienia przeciwnika stosunkowo wysoko efektywne. Problem leży w taktyce ,gdyż przy zlym wyszkoleniu i organizacji mozna narobić szkody więcej swoim wojskom niż wrogowi. Gdy zakłocenia będą efektywne ,to natarcie kompanii czołgow będzie uderzeniem ślepych na przypadkowe obiekty ,a wspóldziałanie sieciocentryczne wręcz niemozliwe.Nasycenie pola walki nowoczesną techniką pozwala na rózne metody obniżenia jej efektywności i to własnie probują robić Rosjanie.

Piotr34
czwartek, 4 maja 2017, 18:14

Watpliwe aby bedac zapoznionym w elektronice mogli miec przewage w walce radioelektronicznej.

Inż
czwartek, 4 maja 2017, 22:21

Czyli sam poddajesz… swoją wątpliwość w wątpliwość, więc zapóźnienie w elektronice to fikcja

Polanski
czwartek, 4 maja 2017, 12:05

Mogli zakłócić ten atak w Syrii i byłby spokój.

Raptorek
piątek, 5 maja 2017, 00:37

Ale po co ? żeby druga strona dowiedziała się że mają skuteczny system ? w obronie starego lotniska ze starym sprzętem i paliwem które pewnie było szykowane do utylizacji.

antypropaganda
czwartek, 4 maja 2017, 17:59

W końcu ktoś przyznał, że NATO ma przewagę, więc straszenie "rosyjskim zagrożeniem" jest propagandą.

realista
piątek, 5 maja 2017, 11:30

jak po osiedlu biega chuligan ze sprężynowcem to jest zagrożeniem, mimo, że w starciu z paroma policjantami z prewencji i tak nie ma szans.

różan
czwartek, 4 maja 2017, 17:51

bez histerii - w każdej sytuacji jest jeszcze druga strona. Rakiety czy drony - np."warmate" ale z zasięgiem 300-400km (inny nośnik) - nie podatne na wpływy zewnętrzne (ekranowanie) z naprowadzaniem własnym przez radar pasywny, zadany program: najbliższy albo najmocniejszy radar. Radary własne mogły by mieć swój sygnał.

Marek1
piątek, 5 maja 2017, 20:50

ILE set sztuk takich BSL-warmate ma na stanie WP, bo nie pamiętam jakoś ??

cyceron
niedziela, 7 maja 2017, 03:07

Bardzo dobry artykuł. Gratuluję.

lk5
czwartek, 4 maja 2017, 17:43

Ostatnio Rosja nie popełnia błędów. Z takim budżetem? Z takimi zasobami? Nie wiem co można zrobić lepiej. Trafił nam się przeciwnik. Jeśli zajmą Białoruś, to trzeba się pakować.

chow
czwartek, 4 maja 2017, 20:18

na co czekasz?

Drzewica
czwartek, 4 maja 2017, 17:39

Rozważając czysto teoretycznie możemy zapytać, czy rosyjskie służby nie miały technicznej możliwości aby zmylić wskazania urządzeń na nadlatującym do Smoleńska samolocie wiozącym ważnych ludzi ze zwalczanego NATO.

Waldemar
czwartek, 4 maja 2017, 22:43

Cytat: "To właśnie ten kompleks WRE ma być zdolny do zakłócenia systemów pokładowych samolotów wczesnego ostrzegania AWACS i E-2 Hawkeye. Ma być on również wykorzystywany do zakłócania radiowysokościomierzy rakiet manewrujących (wprowadzając je w błąd, jeżeli chodzi o rzeczywistą wysokość lotu)." Mówi chyba sam za siebie?

Tadek
czwartek, 4 maja 2017, 22:40

Nie tylko miały ale i to zrobiły

yaro
czwartek, 4 maja 2017, 22:23

Może, ale nie udowodniono, że samolot leciał innym korytarzem niż wyznaczony a kontakt z załogą też nie był utrudniony.

Azaz
czwartek, 4 maja 2017, 21:46

Przecież piloci sami przestawiali urządzenia aby wskazywały niewłaściwe wartości bo inaczej włączało się ostrzeżenie o zbliżaniu ziemi. Niczego nie trzeba było zakłócać tylko dać załodze działać.

tom
czwartek, 4 maja 2017, 11:24

Aby zakłócić transmisję EM w określonym paśmie należy: określić częstotliwość, modulację - i jeśli nadajnik zmienia obie te wartości należy zakłócać w całym wybranym paśmie z założeniem spadku efektywności przez fakt, że nadajnik musi pracować z maksymalną mocą w całym paśmie. Stąd wniosek, że można wszystko zakłócić jeśli się posiada odpowiednią liczbą nadajników. Po drugie należy samemu w taki sposób działać aby móc funkcjonować w środowisku zakłóceń EM - pozostaje łączność przewodowa - tylko jak wtedy kierować rakietami korygowanymi radarowo? :) Walka EM to potężne narzędzie i do walki i do obrony - kwestia posiadania odpowiednich kard i sprzętu oraz samej świadomości jej potrzeby przez dowódców, polityków

Diego Wells
sobota, 6 maja 2017, 13:03

Wcale zakłócanie nie musi pracować w całym paśmie (to prymitywne, acz skuteczne rozwiązanie, tylko wymaga dużej mocy) - wystarczy jak potrafi robić namierzanie częstotliwości i hooping szybciej niż zakłócany nadajnik. Davien twierdził tu, że szepczący radar AESA na GaN z F-22 "jest nie do wykrycia i nie do zakłócenia bo zmienia częstotliwość 1000 razy na sekundę" - otóż 1000 razy, ale tylko przy pracy na małą odległość (przy zakresie pracy na dużą odległość potrzebny jest dłuższy impuls by sygnał miał dostateczną moc i duże odstępy między impulsami by miał czas powrócić więc częstotliwość impulsów radaru spada. Z podobnych przyczyn tryby pracy LPI "z emisją poniżej szumów" nie nadają się na średnie i dalekie dystanse) ale nawet jak F-22 ma hooping 1000Hz, to z podawanych informacji Krasucha ma 1000x większy! Tego się zresztą należy spodziewać, gdyż radar impulsowy musi naprzemiennie nadawać i odbierać a impuls musi mieć dostateczną długość by mieć odpowiednią moc i dostateczne przerwy by sygnał przebył drogę w obu kierunkach przed nadaniem kolejnego impulsu. Zagłuszarka takich problemów nie ma, więc z natury rzeczy zawsze ma możliwość szybszego hoopingu od zagłuszanego radaru a czas nadawania na jednej częstotliwości może wykorzystywać do skanowania pozostałych by wykryć zmianę częstotliwości przez zagłuszany cel.

Drzewica
czwartek, 4 maja 2017, 17:30

W dobie wzmożonej walki elektronicznej ogromne znaczenie ma zdobywanie informacji o stanie świadomości sytuacyjnej przeciwnika przed podejmowaniem decyzji, a to właśnie tłumaczy natężenie starań przeciwnika aby kontrolować nasz kontrwywiad jak i inne służby.

sylwester
czwartek, 4 maja 2017, 11:17

dlaczego nasze rosomaki sa takie wielkie w porównaniu z tym pojazdem

b
czwartek, 4 maja 2017, 15:01

Popatrz na specyfikacje BTR /Roski jakie zadania maja wykonywac .

rldofofofnf
czwartek, 4 maja 2017, 14:52

Żeby zaloga i desant nie kisili się jak ogórki w słoiku, i żeby mieli szanse przeżyć ataki, i żeby pojazd miał zapas na dodatkowe kilogramy

Marek
czwartek, 4 maja 2017, 14:30

Dlatego bo zostały zbudowane tak, żeby nie wymuszać na desancie podróżowania na wierzchu pancerza. Co w Afganistanie było powszechną praktyką pośród żołnierzy mających do dyspozycji BTRy, takie jak ten na obrazku. Rosjanie zresztą poszli po rozum do głowy i dlatego ich nowe Bumerangi także nie są małe, a zastosowane w nich rozwiązania przypominają zachodnie.

sylwester
czwartek, 4 maja 2017, 13:25

dobra sam sobie odpowiem , transporter musi mieć dużą powierzchnie załadunkową a więc musi być duży ok

Lucek
czwartek, 4 maja 2017, 13:15

Chodzi ci o ten stary BTR ? Akurat z tą nadbudówką jest wyższy niż nasz Rosiek i gorzej uzbrojony i gorzej opancerzony.

Logik007
piątek, 5 maja 2017, 01:11

To że Rosja wydaje dużo na rozbudowę WRE nie znaczy, że one mają jakąkolwiek wartość bojową, a tyle, że Rosjanie sami w nia wierzą albo po prostu i tak nie stać ich na zakup czegoś skuteczniejszego. W praktyce te systemy są pewnie na zasadzie BUK-a: da się tym zakłócić cywilny GSM (Buk da radę zestrzelić samolot cywilny lecący na niskim pułapie) ale przeciw systemom wojskowym może być bezużyteczne jak i rosyjskie systemy przeciwlotnicze, które nigdy nic jeszcze nie zestrzeliły (oprócz samolotów cywilnych). A nawet gdyby to WRE miało jakikolwiek sens, to przecież to wali sygnałem na setki km i zniszczenie tego rakieta przeciw radiolokacyjną to tylko formalność. Ogólnie raczej wywalanie pieniędzy w błoto ale taka jest cała rosyjska armia: nie ma nowych technologii i niezawodnego sprzętu to się po prostu zmienia nazwy starych rupieci jak S 300 czy Su 27, albo ciąga się holownikiem zabytki typu Kuźnicow i załoga tylko się modli żeby coś nie spadło/zatonęło czy nie usmażyło im mózgu jak w wypadku tego całego pseudo WRE. A że żaden inny kraj nie inwestuje w potężne, prymitywne zagłuszarki? Raczej nic w tym dziwnego, w USA praktycznie każdy okręt z radarem AEGIS czy samolot jest samodzielnym centrum walki radioelektronicznej ale dzięki nowoczesnej technologii a nie brutalnej sile sygnału, niebezpiecznego i dla obsługi i dla cywili.

obalaczmitow
piątek, 5 maja 2017, 11:25

A jakiż to kraj ostatnio napadł na Rosję aby ta mogła użyć tego sprzętu? oj jakoś mało chętnych do próbowania możliwości. Jak Husejn napadł malutki Kuwejt to w miesiąc cała armada szła z odsieczą jak Rosja zajęła Krym - to potupali nóżkami i ...... tyle. Można wierzyć we wszelaki bajki jak z Hollywood i produkować cudaczne samoloty za mld dolarów tylko wartość bojowa tych cudaków jest znikoma. Skoro są one takie hiper i super to przecież eskadra F22 bez problemu powinna sobie poradzić z całym lotnictwem Syryjskim i Rosyjskim w tydzień i jak chce USA obalić Asada w 3 dni i w pył zetrzeć armię rządową Syrii - a jak się patrzy realnie to Koalicja lata zwykłymi F16 ; Tornadam-i i innymi "zabytkami" typu A-10 - a nie cudakiami F22 i F35 a skutki tych nalotów są jakieś mizerne - no poza zrównaniem Mosulu z ziemią przy pomocy 'inteligentych" bomb. A Rosjanie swoim niewielkim kontyngentem lotniczym złożonym z Su-34; Su-25, Su-24 wykonali przez rok 24 tys lotów - rzecz niemożliwą do wykonania przez hiper super zabawki i poza zasięgiem krajów NATO. Już na tym forum jeden ze znafców pisał o olbrzymich nalotach NATO na Bagdad - 600 samolotów - i co? - zrzucono tyle ton bomb a efekt był raczej mizerny. Tak jak w Syrii - najnowszych 60 tomahołków nie było w stanie zniszczyć niebronionego lotniska w kraju 3 świata bez żadnej obrony. Wiec wasze wyobrażenie wojny jest dziecinne- bo jak pokazał Konflikt w byłej Jugosławi przy pełnej dominacji lotnictwa i olbrzymich kosztach setkach Tomahołków wystrzelonych na malutki kraj i ogromnych zniszczeniach - ledwo co udało się pokonać ich "partyzancką" armię. A wy tutaj o wojowaniu z Rosją chcecie bajać. To co widzicie to są ruch "histeryczne" krajów NATO i TYLE. A wojen nie wygrywają cudaczne strasznie drogie i skomplikowane zabawki. A teraz wyobraźcie sobie możliwość operowania F22 , F35 czy B2 z lotnisk frontowych jak np w Syrii? o trawiastych nie wspominając. I po co ci supersamolot który będzie stał w hangarze? jak jest potrzebny. Piszesz o S300 jako złomie - to co powiedzieć o patriocie? to już super złom. Piszecie o braku wskazywania celów poza horyzontem - a czytaliście kiedykolwiek o sowieckim systemie wskazywania celów przez sputniki? - potrafili to robić juz w latach 70 - ponoć oficjalnie został wyłączony - 'ponoć" - co zapomnieli jak to się robi. Fakty są jakie są, Rosji lotniskowce ca 18 mld dolarów są niepotrzebne do niczego - to tylko narzędzie do eskapad i najazdów na kraje 3 świata. Ale marketing i ogłupianie ludzi mają na najwyższym poziomie.

Kiks
czwartek, 4 maja 2017, 17:11

Czego to oni nie mają. Nawet władzę nad prawami fizyki, które oczywiście ich nie obowiązują. Precyzja, precyzja.. Tyle gadania, a prawda jest taka, że jedyne co potrafią to skutecznie ugotować wszystko dookoła łącznie ze swoim sprzętem. "Geniusze" precyzji.

JASIO co wie
piątek, 5 maja 2017, 00:44

ułomność tych systemów by pracować muszą stać ........a..stojący cel to martwy cel .....to już nasz system WRE "kosogłos" oparty na kluczu dronów jest lepszy bo ma drony pracujące w układzie sieciocentrycznym 3- 6sztuk i może omiatać obszar przemieszczając się dodatkowo oznaczają cele z podaniem ich azymutów i w zależności od potrzeb zakłócając systemy npla z mniejszą energią lub wyłączać się gdy są poszukiwane wiązkami radiowymi npla ... radio dyfuzory npla by pokonać charakterystyki tzw dewiacje terenowe potrzebują dużej energii rozłożonej w czasie by funkcjonować czyli w miarę łatwej do namierzenia

jang
piątek, 5 maja 2017, 20:48

nie jest łatwo zakłócić prace liczydła ręcznego w rosyjskim sklepie elektroniką lub tego typu urządzeniem

strategiczny
czwartek, 4 maja 2017, 16:15

porownajcietylko naklady na zbrojenia USA i Rosji?! To tak, jakby jajko bylo madrzejsze od kury... Rosja, duzy kraj ale w sumie, kolos na glinianych nogach, chcialaby zarzadzac calym swiatem a ichny zlom rakietowy i sily powietrzno-rakietowe, nie byly i nie beda w stanie zagrozic zadnemu panstwu strefy NATO ta przepasc technologiczna, zmienila uklad sil i Putin dobrze o tym wie, jego wladza konczy sie - dzieki Bogu!

taktyczny
czwartek, 4 maja 2017, 18:09

Banialuki opowiadasz. Raport amerykańskiego generała z wizyty i analizy konfliktu na Ukrainie stwierdza, że USA ma lepsze od Rosji możliwości rozpoznania elektronicznego ale do 2022 NAJWYŻEJ 10% OBECNYCH możliwości Rosji generowania zakłóceń elektronicznych.

JW
czwartek, 4 maja 2017, 23:40

Pytanie tylko dlaczego te rosyjskie systemy zupełnie się nie sprawdzają w Syrii.

Marek1
piątek, 5 maja 2017, 12:42

Podaj jakiekolwiek konkretne przykłady NIE sprawdzania się ruskich syst. WRE w Syrii ? Konkrety proszę, a nie jakieś domysły i spekulacje ...

realista
piątek, 5 maja 2017, 11:28

Dla mylenia przeciwnika :-)

Lekarz
czwartek, 4 maja 2017, 23:25

Wszelkie aktywne systemy walki elektronicznej są wymarzonymi celami dla rakiet ARM...

ttt
czwartek, 4 maja 2017, 23:14

z ciekawostek mozna tez dodac zaklocanie sygnalu GPS (okolice Kremla to dla dronow "lotnisko " nie lataja) oraz prawne zagwarantowny dostep do masztow telefoni kom. pozalajacy na instalacje GPS jammerow....

Równoważnik Sił
piątek, 5 maja 2017, 13:43

Rosja to jedyny kraj który rozwija jakąkolwiek kontrę na amerykańskie systemy uzbrojenia precyzyjnego. Dlatego siły zbrojne FR są w tej chwili jedyną siłą do której USA podchodzą z szacunkiem mimo swojej przewagi organizacyjnej i liczebnej :). Aż miło się czyta artykuły gdzie pada słowo "rosyjska propaganda", "w przypadku pełnego konfliktu byłoby inaczej". Jankesom pali się pod tyłkiem i dobrze, bo brakuje im pokory :)

b
czwartek, 4 maja 2017, 14:55

Jesli Rtuc BM, ma realne mozliwosci zaklucania pracy efektorow Grad i Smiersz to nasz wywiad powinien sie tym zainteresowac, wielu naukowcow wyjechalo wyjedza badz chce wyjechac z Rosji czesto przy malych nakladach finansowych mozna wiele zyskac. Warto sprawdzac rozne konferencje naukowe w krajach trzecich i tam szukac czy to informacji za $ czy zaproponowac prace. Teraz kiedy oczyszczono armie , sojusznicy daza nas wiekszym zaufaniem (Dow. dywizji w Poznaniu ) mozna zamiast wydawac kase na przechowalnie komuchow -centra eksperckie, wydac ta kase na osrodek badawczy gdzie pracowaliby przechwyceni naukowcy.

Davien
piątek, 5 maja 2017, 14:49

B, zagłuszyc to on może jedynie wtedy jak Grad lub Smiercz uzywa radiowej głowicy samonaprowadzającej, w innym wypadku jak sobie wyobrażasz zakłócanie lecącej lotem niekierowanym rury wypełnionej materiałem wybuchowym z zapalnikiem uderzeniowym?

Kusza
piątek, 5 maja 2017, 12:40

A kto to ma robić? Nauczyciel fizyki z zasadniczej szkoły zawodowej awansowany do stopnia generała i postawiony na czele służb czy też koledzy niektórych (p)osłów i senatorów, których jedynym celem jest nabicie własnej kabzy? Obudź się człowieku!

Marek1
czwartek, 4 maja 2017, 14:48

Można się zżymać i złościć, ale 1 jest pewne : Kreml doskonale "odrobił lekcję" i wyciągnął właściwe wnioski z upadku ZSRR spowodowanego wyścigiem zbrojeń. W roku 2001-2003 Moskwa właściwie zdefiniowała problemy armii FR i wypracowano metody/narzędzia do podniesienia zdolności we wszystkich rodzajach sił zbrojnych. W kolejnych etapach reform Sierdiukowa-Szojgu b. pomogła węglowodorowa prosperity FR dostarczając ogromnych środków finansowych, które były konsekwentnie kierowane w starannie wybrane sektory technologiczno-produkcyjnego konglomeratu naukowego zaplecza przemysłu zbrojeniowego. Nie siląc się na szalenie kosztowne ekstremalnie nowoczesne projekty skupiono się na tych dziedzinach badań i zbrojeń, które mogły jak najszybciej i za akceptowalne budżetowo środki zniwelować przewagę technologiczną Zachodu. Było to tym łatwiejsze, że w zasadzie aż do 2014r. Zachód radośnie i ochoczo się rozbrajał z tego co miał i NIE wprowadzał NIC nowego do tego co pozostało po pacyfistycznej erze likwidacji/ograniczania zdolności swych armii. Jedną z dziedzin w jakich FR mocno inwestowała(i inwestuje) jest właśnie WRE. Niestety już teraz wiadomo, że całkowite odpuszczenie sobie przez Zachód tej dziedziny z wielkim prawdopodobieństwem spowodowało, że ewentualny symetryczny i pełnoskalowy konflikt zbrojny z FR będzie dla wojsk NATO szalenie trudny w ekstremalnie ważnej dziedzinie łączności, rozpoznania radioelektronicznego, czyli wszystkiego co dotyczy tzw. WRE.

Edmund
czwartek, 4 maja 2017, 14:41

Zgodnie z doktryną Rosji elementy niwelujące przewagę ilościową NATO to: 1. Produkcja i ciągła modernizacja oraz rozwój ofensywnych rakiet balistycznych i samosterujących różnych typów. Wprowadzane na stanie są również taktyczne rakiety z ładunkiem nuklearnym. 2. Produkcja i ciągła modernizacja oraz rozwój defensywnych rakiet oraz systemów radarowych składających się na systemy przeciwlotnicze i przeciwrakietowe. 3. Najbardziej zaawansowane na świecie narzędzia walki w cyberprzestrzeni. 4. Zaawansowane narzędzia walki elektronicznej. 5. Rozwój broni anty-satelitarnej. 6. Niewielkie ilościowo na daną kategorie broni, ale stałe finansowanie i zakupy choć kilku, kilkunastu sztuk co pozwala zachować bazę wiedzy i ja rozwijać. 7. Uproszczenie struktur dowodzenia, likwidacja niepotrzebnych procedur. 8. Brak "dialogów technicznych". Armia rosyjska po prostu wie, co potrzebuje i to kupuje choć po kilka, kilkanaście sztuk co roku. Ci którzy nie wiedzą i potrzebowaliby "dialogów technicznych" - dla nich nie ma miejsca w wojsku. 9. Liczna i wszechstronna artyleria. Wspomniane kroki mają 1 cel: nie dopuścić do bezpośredniego starcia z liczniejszą armią NATO, jeśli jednak jest to nie do uniknięcia to przy użyciu tych środków zredukować ilość wojsk NATO oraz przygotować do bezpośredniego starcia poprzez: 6. Lepsze wyszkolenie żołnierzy. - Służą temu nieustające manewry, sprawdziany i szkolenia. - Usuwane z armii są osoby o słabych umiejętnościach, morale, bez względu na stanowisko. Śmiem twierdzić, że aktualne wyszkolenie żołnierzy rosyjskich przewyższa wyszkolenie wielu armii NATO. 7. Lepsze wyposażenie osobiste żołnierza. - Nie tylko zestawy żołnierza przyszłości Ratnik w wersji 3, zamawiane w tysiącach sztuk, ale nawet "zwykłe" wyposażenie dostosowane do działania w surowych warunkach środowiska. 8. NOWA DOKTRYNA DZIAŁAŃ OPERACYJNYCH. - Nawet niewielkie oddziały operujące w polu, pod ochroną licznych zestawów antyrakietowych i przeciwlotniczych. Same natomiast wyposażone w dużą ilość rakiet ofensywnych i artylerię. W razie potrzeby wspierane z morza dodatkowymi rakietami dalekiego zasięgu z okrętów nawodnych i podwodnych. Co bym radził polskiemu MON ? Rozpisać kolejny "dialog techniczny"...

yaro
czwartek, 4 maja 2017, 16:30

dobrze piszesz, ja osobiście rozpisał bym przetarg na tzw. dialog techniczny który zakończyłby wreszcie dialogi techniczne i rozpoczął erę zakupów dla armii bo jak na razie to odnoszę wrażenie, że te dialogi techniczne są po to by ukryć brak funduszy na polską armię w budżecie Państwa ....

Bończa
środa, 12 lipca 2017, 13:59

Weterans Today napisał artykuł o ataku na Cooka si sam nazwał go Donald ,,Duck" równierz napisał o raportach marynarzy o zwolnienie ze służby .Inne amerykańskie niezależne kanały internetowe prowadzone przez byłych żołnierzy też piszą o frustracji z powodu braku możliwości odpowiedzi na atak su 24 . A co do rosyjskiej technologi to robią procesory które są dopiero w fazie testów na M I T . Czasy kiedy Rosja miała zapóźnioną elektronikę minęły bezpowrotnie.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama