Reklama

Walka Radioelektroniczna ponownie na topie – w USA

6 listopada 2019, 12:55
wre
Fot. U.S. Army

Departament Obrony USA przygotował dla Kongresu zmodernizowaną wersję strategii działań dotyczących walki radioelektronicznej i działań w cyberprzestrzeni. Ma to zapewnić nie tylko „elektroniczne” i „cybernetyczne” bezpieczeństwo Stanom Zjednoczonym, ale również zwiększyć amerykańskie zdolności do realizowania w tym zakresie operacji ofensywnych.

Nowa wersja strategii  rozwoju systemów walki radioelektronicznej została stworzona nie z inicjatywy Departamentu Obrony, ale na wyraźne zlecenie amerykańskich kongresmenów zaniepokojonych rozwojem sytuacji w Europie Wschodniej. Członkowie Kongresu uznali bowiem, że opracowany dwa lata temu dokument nie pozwala już na wystarczające koordynowanie działania zabezpieczających przewagą w całym spektrum elektromagnetycznym.

To właśnie dlatego zażądano od wojskowych dodatkowo raportu zawierającego sposoby likwidacji luk technicznych, politycznych i sprzętowych związanych z wojną elektroniczną oraz rozwiązania poprawiające tę dziedzinę współpracy z sojusznikami. Dokumenty te nie zostały zamówione przypadkowo. Jeszcze w tym roku ma się bowiem rozpocząć debata na temat wydatków przeznaczonych na wojnę radioelektroniczną w roku finansowym 2020. Obecnie wiadomo, że Pentagon wystąpił o przeznaczenie na ten cel 10,2 miliarda dolarów.

Poproszono więc o więcej pieniędzy niż w ubiegłych latach, co jest szczególnie widoczne w przypadku amerykańskich wojsk lądowych. Wydatki U.S. Army w ciągu następnych 4 lat od 2020 roku wyceniono na 5,7 mld dolarów, czyli o 2,4 mld dolarów więcej niż planowano w dokumentach budżetowych z wiosny 2018 r.

Bardzo duża część tych środków ma być przeznaczona na prace badawczo-rozwojowe. W przypadku wojsk lądowych ma to być nawet 3,5 mld dolarów w tym obszarze w ciągu najbliższych pięciu lat. Oznacza to wzrost funduszy na badania, rozwój, testy i ocenę o 9,7% oraz zamówień o 7,1% w 2020 roku (w stosunku do wniosku z poprzedniego roku).

W przypadku 2021 r. zaplanowano zwiększenie zamówień jeżeli chodzi o systemy walki radioelektronicznej o 1,48 mld dolarów (wzrost o 16,3%),  w 2022 r. o 1,53 mld dolarów (wzrost o 16,9%) i w 2023 roku o 1,41 mld dolarów (wzrost o 14,8%). Taki wzrost i skupienie się na badaniach i rozwoju wynikają m.in. z planowanego przez armię amerykańską rozpoczęcia programu „Zapewnienia Pozycjonowania, Nawigacji i Czasu” (program for Assured Positioning, Navigation and Timing).

Analizy wykazały bowiem, że jednym z największych zagrożeń dla amerykańskich żołnierzy na współczesnym polu walki jest odcięcie ich od sygnału GPS. To właśnie dlatego dokonano modernizacji systemu satelitarnego wprowadzając nowy sygnał - bardziej odporny na zakłócenia (tzw. M-Code). Do jego odbioru nie są jednak przystosowane odbiorniki GPS starszej wersji, jakie już są na wyposażeniu amerykańskiej armii. Dlatego już na wczesnym etapie programu zakłada się wymianę ponad 300 tysięcy takich odbiorników.

Zmiany będą związane również z szerokim zastosowanie bezzałogowych statków powietrznych. To one mają bowiem rozszerzyć zasięg działania aktywnych i pasywnych urządzeń walki radioelektronicznej ograniczonej wcześniej do horyzontu radiolokacyjnego. Zasięg ten można było wydłużyć wcześniej wysyłając nad teren przeciwnika samoloty lub śmigłowce WRE, ale było to bardzo niebezpieczne i dodatkowo krótkotrwałe. Zastosowanie dronów pozwala na bezpieczne prowadzenie zakłócania oraz rozpoznania i to dodatkowo przez długi okres czasu.

Amerykanie chcę dodatkowo zmienić swoje podejście do szkolenia wojsk. Analizy wykazały, że walka radioelektroniczna była uwzględniana w planach ćwiczeń, ale jedynie „teoretycznie”. W sprawozdaniach wskazywano więc, że działania były realizowane przy stosowaniu zakłóceń przez przeciwnika, ale najczęściej tych zakłóceń nie stawiano (problem ten dotyczy także innych państw NATO – w tym Polski). Teraz szkolenie ma się odbywać w realnych warunkach, nawet gdyby to miało być związane z ujawnieniem pewnych możliwości własnych sygnałów przeciwdziałania radioelektronicznego.

Z jednej strony żołnierze zostaną w ten sposób przygotowani do prowadzenia operacji w warunkach realnych zakłóceń, z drugiej zaś strony obsługa systemów WRE będzie miała możliwość sprawdzenia skuteczności swojego działania. Wcześniej żadna ze stron nie dążyła do tego rodzaju konfrontacji. Producenci radarów i urządzeń łączności mogli więc spokojnie reklamować swoje rozwiązania jako odporne na zakłócenia. W podobny sposób „bezpiecznie” prowadziły swoją działalność firmy oferujące systemy walki radioelektronicznej. Teraz obie strony mają współdziałać wypracowując optymalne i skuteczne w działaniach rozwiązania.

Może być to również szansa dla przemysłu zagranicznego, którego systemy walki radioelektronicznej mogą być również testowane przez Amerykanów. Być może nowy raport przekazany do Kongresu wskaże te dziedziny, w których Stany Zjednoczone będą musiały się posiłkować „obcymi” technologiami.

Pojawia się m.in. szansa dla polskiej spółki PIT–Radwar, której system pasywnej lokacji PET/PCL jest jak na razie jedynym tego rodzaju rozwiązaniem na świecie. Dzięki niemu Amerykanie mogliby jednocześnie prowadzić ciągłą obserwację przestrzeni (niezależnie od pracy radarów aktywnych), jak również rozpoznanie nie emitując żadnych sygnałów elektromagnetycznych.

Jak na razie przypuszcza się, że Kongres nie tylko zaakceptuje wydatki zaproponowane przez Pentagon, ale może jeszcze dodać funduszy. Tak było np. w 2019 r. gdy na walkę radioelektroniczną kongresmeni przyznali o około 700 milionów dolarów więcej niż zapotrzebował Departament Obrony. Kongres zrozumiał bowiem wreszcie, że dzięki systemom WRE można osłabić przeciwnika zmniejszając m.in. jego zdolność do lokalizowania i atakowania celów, jak i do późniejszej oceny efektów takich działań.

Dodatkowo znowu zrozumiano, że samo rozpoznanie radioelektroniczne jest niezbędnym elementem do wypracowania pełnej świadomości sytuacyjnej, potrzebnej do planowania i realizowania każdej operacji wojskowej.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 20
Reklama
Pentagram
niedziela, 10 listopada 2019, 12:31

To kto jest największym dostawcą WRE dla pentagonu? Tutaj mamy do czynienia z klasyczną dogrywka o extra budget Niech producent po gratuluje rosji bo bez ich głupoty nie bylo by extrasika

gnago
czwartek, 7 listopada 2019, 13:07

PIT–Radwar, której system pasywnej lokacji PET/PCL jest jak na razie jedynym tego rodzaju rozwiązaniem na świecie. mam nadzieję że przynajmniej te 10 zestawów juz przynajmniej zamówiono a nie testuje się cały czas prototyp do niebotycznych wymagań

Marek T
czwartek, 7 listopada 2019, 12:47

W siłach zbrojnych RP widzę konieczność rozbudowy i zwiększenia ilościowego jednostek WRE. W tej dziedzinie posiadamy wybitne umiejętności i doświadczenia. Konieczne jest też odtworzenie szkoły WRE w Jeleniej Górze, bo moim zdaniem absolwenci WAT nie mają odpowiednio wysokiego "ducha bojowego" . Prawdą jest też to że uczelnie ta ma wysoki poziom kształcenia technicznego, ale ale domena WRE powinna być wyodrębniona w celu odtworzenia i podniesienia zdolności polskich sił zbrojnych .

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
wtorek, 12 listopada 2019, 21:45

To są w ogóle jakieś polskie jednostki WRE, i co one mają starego stara z anteną ? prawdziwe WRE to EA18G reszta to popierdółki.

Palmel
czwartek, 7 listopada 2019, 22:40

po 90 roku zlikwidowano kilka takich jednostek, rozformowano zmieniono specjalizację Kiszczak miał kilka takich pułków wtedy były o specjalizacji rozpoznania radioelektronicznego a odtworzyć to Przasnysz

gosc
środa, 13 listopada 2019, 09:57

to byly bataliony.

MAZU
czwartek, 7 listopada 2019, 12:14

Walka Radioelektroniczna (WRE) to jedna z najbardziej zaniedbanych i najmniej docenianych dziedzin w polskiej armii. Polska Armia (praktycznie) nie ma żadnych nowoczesnych systemów WRE (sorry, mamy aż dwa KAKTUS-y). Natomiast Rosja ma steki sztuk nowoczesnych systemów Walki Radioelektronicznej (np. „Lier-3”, „Krasucha-2”, "Bylina” czy „Riepiellient-1). Rosyjskie WRE są (podobno) w stanie zakłócić działanie natowskich systemów pozycjonowania satelitarnego (GPS), a jeśli tak, to większość naszej „precyzyjnej broni” będzie niecelna. Co ciekawe, polski przemysł jest w stanie opracować, wyprodukować i dostarczyć dużą część potrzebnych armii systemów WRE, w tym systemy zakłócające działanie rosyjskich WRE. Tyle, że znowu ten MON… Ech, M

obserwator
czwartek, 7 listopada 2019, 09:19

"Szansa dla polskiej spółki PIT–Radwar, której system pasywnej lokacji PET/PCL jest jak na razie jedynym tego rodzaju rozwiązaniem na świecie". Taż to szok! Mamy coś czego nie mają USA, Rosja, Niemcy ani nawet Chiny Ludowe? Trzeba to promować i sprzedawać sojusznikom za grubą kasę.

Olo
środa, 6 listopada 2019, 20:22

systemy pasywnej lokacji mają, co najmniej, - Polska, Rosja, Białoruś, Niemcy...

Smuteczek
środa, 6 listopada 2019, 23:14

Czesi tez

Fanklub Daviena
czwartek, 7 listopada 2019, 14:59

Być może czeski jest najlepszy, bo mają najdłuższe doświadczenie. Inżynierowie od VERA chwalą się, że ich system umieszczony w Austrii śledzi ruch lotniczy aż pod Poznań. Chwalą się też, że najlepszą wg nich metodą wykrywania stealth jest używanie radarów niskiej częstotliwości + pasywna radiolokacja jak VERA, która wykorzystuje odbite fale z tych radarów do lokalizacji, co bez trudu daje zgrubną pozycję celów stealth z radarów, a to pozawala systemom jak VERA zawęzić obszar obliczeń (a więc zwiększyć szybkość) i precyzyjnie śledzić cel stealth, bo VERA polega na różnicach czasowych sygnału a nie na jego częstotliwości, więc długość fal radaru zupełnie nie wpływa na jej dokładność.

Grzegorz Brzęczyszczykiewicz
wtorek, 12 listopada 2019, 21:46

a X-Wingi tez śledzi ?

Davien
czwartek, 7 listopada 2019, 18:41

Funku niezłe bajki, bo VERA ani TAMARA nie odbieraja fal niskiej częstotliwości:)) Tak samo nie sa w stanie śledzic niczego co nie emituje fal radiowych i bardo watpliwe by wykrywały radary w trybie LPI:)

R
środa, 6 listopada 2019, 18:11

"Mimo że na najwyższych szczeblach dowodzenia wiele mówi się o działaniach w środowisku pełnym emisji elektromagnetycznych, za deklaracjami tymi nie idzie realizm szkolenia. I tak w trakcie kilkudniowych ćwiczeń zagłuszanie może trwać dwie godziny albo niecałe dziesięć minut. Jeżeli zaś któremuś z wcielających się w rolę przeciwnika specjalistów od ataku elektronicznego uda się sparaliżować amerykańskie systemy, proszony jest o niezakłócanie przebiegu ćwiczeń." cytat z innego portalu :) "W razie prawdziwej wojny bowiem Rosjanie nie wyłączą urządzeń zakłócających, gdy się ich o to poprosi." Matthew Poole, podpułkownik US Marine Corps

Davien
czwartek, 7 listopada 2019, 11:20

Za Rosjan zagłuszarki wyłacza pociski antyradarowe:)

asd
czwartek, 7 listopada 2019, 08:41

Którego? Sputnik?

R
czwartek, 7 listopada 2019, 12:38

Konflikty.

R
czwartek, 7 listopada 2019, 11:12

Konflikty.

dim
środa, 6 listopada 2019, 17:39

Czy to tylko polskie, ani greckie media nie informują ? Czy też fatkycznie, od czasu gdy do Wenezueli przyleciała grupa Rosjan, skończyły się tamte wielokrotne i rozległe awarie w energetyce ?

mid
czwartek, 7 listopada 2019, 14:57

Jak również skończył się Guidao ... już o nim nie słychać ... ani o zamieszkach też .... Cud jaki czy co ?

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama