Walka Elektroniczna – niechciane dziecko polskiej armii [ANALIZA]

15 maja 2017, 11:59
Mobilny zestaw rozpoznania i analizy sygnałów radiolokacyjnych MZRiASR – fot. M.Dura
Ex-rosyjska Stacja Rozpoznania Lotniczych Systemów Radiolokacyjnych MSR-W – fot. Wojskowe Zakłady Elektroniczne SA
Stacja zakłóceń odzewowych SPO-8 „Grażyna” na składzie Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie – fot. M.Dura
Stacja zakłóceń odzewowych (prawdopodobnie SPN-40 „Jadwiga-4”) na składzie Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie – fot. M.Dura
Dwie anteny systemu rozpoznania i ostrzegania radiolokacyjnego Breń-R na pokładzie okrętu rakietowego ORP „Orkan” – fot. M.Dura
Anteny systemu Walki Elektronicznej SLQ-32 na fregacie ORP „Gen. K. Pułaski” – fot. M.Dura
Jeden z kontenerów systemu rozpoznawczo-zakłócającego KAKTUS – fot. Wikimedia
Wnętrze jednego z kontenerów systemu rozpoznawczo-zakłócającego KAKTUS – fot. Wikimedia
Konsola pojazdu rozpoznawczego polskiego systemu WE Przebiśnieg – fot. Wojskowe Zakłady Elektroniczne SA
Konsola pojazdu zakłócającego polskiego systemu WE Przebiśnieg – fot. Wojskowe Zakłady Elektroniczne SA
Konsola pojazdu dowodzenia polskiego systemu WE Przebiśnieg – fot. Wojskowe Zakłady Elektroniczne SA
Proponowana przez polski przemysł mobilna stacja rozpoznania radioelektronicznego ESM/ELINT – fot. Wojskowe Zakłady Elektroniczne SA
Trzy różne pojazdy wchodzące w skład polskiego systemu WE Przebiśnieg – fot. Wojskowe Zakłady Elektroniczne SA
Trzy różne pojazdy wchodzące w skład polskiego systemu WE Przebiśnieg – fot. Wojskowe Zakłady Elektroniczne SA

Walka Elektroniczna (WE) to jedna z najbardziej zaniedbanych i najmniej docenianych dziedzin w polskiej armii i trudno ją postrzegać jako jeden z priorytetów modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP. Tymczasem zupełnie inaczej jest w Rosji i w Stanach Zjednoczonych, gdzie dostrzeżono istotną rolę jaką systemy WE odgrywają na współczesnym polu walki i gdzie intensywnie rozwijane są systemy rozpoznania, obrony elektronicznej i przeciwdziałania.

Systemy rozpoznania ESM (Electronic Support Measures), przeciwdziałania elektronicznego ECM (electronic countermeasure) i obrony elektronicznej EPM (Electronic Protective Measures) mogą wywrzeć istotny wpływ na współczesne pole walki, eliminując bądź ograniczając skuteczność skomplikowanych i wyrafinowanych systemów uzbrojenia przeciwnika.

Na podstawie danych z rozpoznania radioelektronicznego można bowiem nie tylko określić położenie poszczególnych środków walki nieprzyjaciela, ale również poznać jego zamiary i niszczyć go z wykorzystaniem własnych środków ogniowych. Przy wykorzystaniu zestawów przeciwdziałania elektronicznego można skutecznie zakłócić na przykład działanie systemów kierowania precyzyjnym uzbrojeniem, przerwać łączność a nawet strącić bezzałogowe aparaty latające.

Uzyskanie dominacji w spektrum elektromagnetycznym stało się więc co najmniej tak samo ważne, jak wywalczenie przewagi w działaniach powietrznych, lądowych i morskich. W terminologii NATO (zgodnej z dokumentem MC 0064/10 – NATO Electronic Warfare Policy) pojawiło się nawet ważne określenie: operacja elektromagnetyczna EMO (Electromagnetic Operation), której polska armia nie może realizować i prawdopodobnie nie zamierza prowadzić, jeśli wziąć pod uwagę znane informacje o PMT – Planie Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych RP.

Aby osiągnąć taką zdolność, należałoby wprost nafaszerować własne pododdziały systemami Walki Elektronicznej tak, by mogły one działać na całej linii styku z nieprzyjacielem. W Polsce, ze względu na wcześniejsze zaniedbania, wymagałoby to jednak stworzenia specjalnego i oddzielnego programu operacyjnego, tak samo ważnego jak np. „System obrony powietrznej” i Wojska Obrony Terytorialnej. Ten obszar nie został jednak ujęty w „Priorytetowych Zadaniach Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej w ramach programów operacyjnych” zapisanych w uchwale nr 164 Rady Ministrów z dnia 17 września 2013 r. O Walce Elektronicznej nie myślano również później, gdy rozszerzano w ubiegłym roku zakres programów priorytetowych (pomimo, że dodano wtedy cyberbezpieczeństwo).

Proponowana przez polski przemysł mobilna stacja rozpoznania radioelektronicznego ESM/ELINT – fot. Wojskowe Zakłady Elektroniczne SA

W Polsce istnieje więc przykładowo program operacyjny: „System obrony powietrznej” w ramach, którego mają być kupowane przeciwlotnicze zestawy rakietowe (WISŁA, NAREW, POPRAD i GROM/PIORUN) i rakietowo artyleryjskie (PILICA) oraz radary (SOŁA/BYSTRA). Nie ma natomiast wydzielonego priorytetu, nakierowanego na stworzenie systemów dających możliwość „elektronicznego” atakowania statków powietrznych przeciwnika (w tym bezzałogowych) oraz „elektronicznej” obrony przed rozpoznaniem i przed użyciem broni precyzyjnej.

Systemów WE nie ma również w programie „Zintegrowane systemy wsparcia dowodzenia oraz zobrazowania pola walki – C4ISR”, gdzie wskazano tylko na konieczność „rozwoju i modernizacji systemu obrony przed cyberatakami”. A przecież również ważna jest obrona przed atakiem elektronicznym na planowane do nabycia w tym programie: taktyczne systemy transmisji danych (standard LINK 16 i LINK 22), radiostacje programowalne o wysokiej przepływności oraz systemy identyfikacji bojowej „swój–obcy”. Na działania „elektroniczne” podatne są także wszystkie (!) zestawy przeciwlotnicze i radiolokacyjne ze wspomnianego wcześniej programu „System obrony powietrznej”.

O podejściu do WE w polskiej armii może świadczyć fakt, że w PMT znajduje się program dotyczący systemów rozpoznania – ale tylko obrazowego i satelitarnego. Tymczasem należy pamiętać, że istnieje również rozpoznanie radioelektroniczne, które ma większy zasięg niż większość systemów rozpoznania obrazowego (włącznie z bezzałogowymi statkami powietrznymi (BSP) klasy taktycznej) oraz pozwala na obserwację działań w głębi pozycji przeciwnika wraz z jego identyfikacją.

Mobilny zestaw rozpoznania i analizy sygnałów radiolokacyjnych MZRiASR – fot. M.Dura

Dodatkowo przy prowadzeniu zwiadu elektronicznego nie ma konieczności naruszania granic lub kosztownego wysyłania satelity obserwacyjnego (którego zresztą w Polsce nadal nie ma). Otwarte więc pozostaje pytanie, w jaki sposób bez systemów rozpoznania radioelektronicznego można zwiększyć „zdolności systemu rozpoznania w zakresie dozorowania obszarów zainteresowania, wykrywania, identyfikowania, precyzyjnego lokalizowania i śledzenia celów… (co jest przedmiotem programu operacyjnego „Rozpoznanie obrazowe i satelitarne”).

Trudno jest również zrozumieć jak bez tych systemów można skutecznie zrealizować program operacyjny „Modernizacja Wojsk Rakietowych i Artylerii”. Przewiduje on między innymi pozyskanie zestawów rakietowych Homar, pozwalających na rażenie celów na głębokości do 300 km. Mogłyby więc one służyć do wyeliminowania rosyjskich systemów rakiet przeciwlotniczym dalekiego zasięgu S-300 i S-400 poprzez niszczenie ich radarów kierowania strzelaniem. 

Dwie anteny systemu rozpoznania i ostrzegania radiolokacyjnego Breń-R na pokładzie okrętu rakietowego ORP „Orkan” – fot. M.Dura

Bez systemów rozpoznania radioelektronicznego jest to jednak niemożliwe, a odszukanie pozycji baterii za pomocą systemów rozpoznania obrazowego przypomina wręcz szukanie „igły w stogu siana” (biorąc pod uwagę choćby możliwość maskowania czy zmian stanowiska). A przecież środki walki elektronicznej mogłyby dodatkowo posłużyć do wykrywania celów, przeznaczonych do zwalczania przez inne systemy ogniowe – w tym haubice dalekiego zasięgu.

Sprawy nie poprawi czternasty i ostatni program operacyjny: „Rozpoznanie patrolowe” w ramach którego planuje się podnieść zdolność pododdziałów rozpoznawczych w zakresie prowadzenia rozpoznania w bezpośredniej styczności w ugrupowaniu przeciwnika. Jak się bowiem okazuje rozpoznanie elektroniczne nie jest uznawane jako część rozpoznania obrazowego czy patrolowego. Owszem, koszt programu „Rozpoznanie patrolowe” do 2022 r. miał wynosić aż 1 481,6 mln zł, ale w jego trakcie planowano zakupić tylko „lekkie opancerzone transportery rozpoznawcze, pojazdy rozpoznawcze dla pododdziałów dalekiego rozpoznania i mobilne bezzałogowe pojazdy rozpoznawcze”.

Jak widać w „Priorytetowych Zadaniach Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych RP” nie uwzględniano prawdopodobnie systemów rozpoznania elektronicznego, a na pewno nie przewidziano nabycia systemów zakłócających i maskujących. Należy przy tym pamiętać, że zaniedbanie widoczne w dokumencie politycznym, jakim jest uchwała Rady Ministrów, wynikają z wcześniejszych opracowań wykonanych przez samych wojskowych. W Uchwale nr 164 z dnia 17 września 2013 r. wyraźnie bowiem zaznaczono, że zakres realizacji programu wieloletniego „Priorytetowe Zadania Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej w ramach programów operacyjnych” jest spójny z innymi dokumentami resortowymi: „Programem rozwoju Sił Zbrojnych RP w latach 2013–2022” oraz „Programami operacyjnymi. Edycja 2012”. A te dokumenty pisali już sami żołnierze.

Jak na razie nic nie wskazuje by obecna, niekorzystna sytuacja w zakresie systemów Walki Elektronicznej uległa zmianie. Wynika to m.in. z odpowiedzi sekretarza stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej Bartosza Kownackiego z dnia 13 czerwca 2016 r. na Interpelację poselską nr 3149 Posła Norberta Kaczmarczyka. Wiceminister wskazał w niej, że: „prognozowane na lata 2016-2022 r. środki finansowe w obszarze modernizacji technicznej planuje się przeznaczyć” przede wszystkim na realizację zadań wynikających z czternastu wieloletnich programów operacyjnych oraz dwunastu zadań realizowanych poza Programami Operacyjnymi, które są planowanie do realizacji tylko „…w celu podtrzymania właściwego funkcjonowania i rozwoju pozostałych obszarów funkcjonalnych”.

Systemy Walki Elektronicznej znalazły się dalej w tej drugiej grupie zadań – „poza Programami Operacyjnymi”. Dodatkowo umieszczono je nie samodzielnie, ale razem ze sprzętem ubezpieczenia lotów. W praktyce oznacza to więc, że środki Walki Elektronicznej nadal nie stanowią najwyższego priorytetu resortu obrony.

Efektem takiego podejścia jest fakt, że w opublikowanej na początku kwietnia 2016 r. „Ocenie stanu realizacji Planu Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych RP na lata 2013-2022” w części „Zakupy poza priorytetowymi programami operacyjnymi” znalazł się sprzęt UL (urządzenia radiolokacyjnego wspomagania lądowania Ground Control Approach GCA-2000 zakupione w 2012 r.) natomiast nie znalazło się żadne urządzenie Walki Elektronicznej.

Nie pojedyncze zakupy, ale oddzielny program Walki Elektronicznej

Wieloletnie zaniedbania i brak wydzielonego programu operacyjnego powodują, że zakupy sprzętu Walki Elektronicznej są realizowane sporadycznie, bez presji (a więc z opóźnieniami i w drugiej kolejności) oraz bez jednoznacznej, wieloletniej strategii. Jest to więc bardziej łatanie dziur niż rzeczywiste działanie systemowe.

Tymczasem sprawa ta nie dotyczy tylko Sił Zbrojnych RP, ale również polskiego przemysłu, który jest w stanie opracować, wyprodukować i dostarczyć dużą część potrzebnych armii systemów WE. Trzeba jednak je zapotrzebować, a o tym w wojsku się na poważnie i systemowo nie myśli. Przykładem może być proces nabycia dla Sił Zbrojnych dwóch zautomatyzowanych systemów rozpoznawczo-zakłócających KAKTUS-MO, które są przeznaczone do prowadzenia Walki Elektronicznej w zakresie rozpoznania elektronicznego i przeciwdziałania elektronicznego.

Jeden z kontenerów systemu rozpoznawczo-zakłócającego KAKTUS – fot. Wikimedia

Zestawy te zostały opracowane w ramach pracy rozwojowej pod nazwą „Zautomatyzowany system rozpoznawczo-zakłócający”. Projekt został wykonany w latach 2007-2010 przez konsorcjum: Instytut Komunikacji Wydziału Elektroniki Wojskowej Akademii Technicznej i Wojskowy Instytut Łączności. Ostatecznie Inspektorat Uzbrojenia otrzymał zadanie rozpoczęcia postępowania przetargowego na zakup systemów KAKTUS-MO - jednak dopiero 29 czerwca 2016 r. i tylko dwóch. Termin dostawy został wyznaczony na 29 czerwca 2018 r.

W postępowaniu konieczne było jedynie wykonanie zestawów według już opracowanej Dokumentacji Technicznej do Produkcji Seryjnej (DTPS), z uwzględnieniem koniecznych do wniesienia zmian określonych przez Zamawiającego. Siły Zbrojne RP miał w ten sposób otrzymać do 2018 roku dwa zestawy WE z których każdy składał się z: Wozu Dowodzenia Walką Elektroniczną szczebla operacyjnego, wozu analizy, czterech sztuk namiernika radiowego zakresu HF oraz czterech sztuk stacji zakłóceń HF. Aparatura specjalistyczna łączności i informatyki miała pochodzić od producentów krajowych i zagranicznych.

Wnętrze jednego z kontenerów systemu rozpoznawczo-zakłócającego KAKTUS – fot. Wikimedia

Obecnie nie ma szans by termin dostawy (29 czerwca 2018 r.) został dotrzymany. Inspektorat Uzbrojenia poinformował bowiem, że postępowanie na dostawę systemu KAKTUS-MO zostało „unieważnione w dniu 28 listopada 2016 r. z uwagi na fakt, że Wykonawca nie był w stanie złożyć wymaganego „Oświadczenia z zakresu rękojmi bezpieczeństwa dostaw”, tym samym nie spełnił warunku udziału w postępowaniu”.

Przypomnijmy, że wniosek o dopuszczenie do udziału w postępowaniu złożyła Polska Grupa Zbrojeniowa S.A. w ramach konsorcjum wraz z partnerami: Wojskowymi Zakładami Elektronicznymi S.A. z Zielonki, Wojskowym Instytutem Łączności z Zegrza Południowego, Wojskowymi Zakładami Łączności Nr 1 S.A. z Zegrza Południowego i Wojskowymi Zakładami Łączności Nr 2 S.A. z Czernicy.

Sprawa staje się poważna, ponieważ poza KAKTUSEM-MO Inspektorat Uzbrojenia nie realizuje żadnego innego zadania związanego z Walką Elektroniczną. Do polskiej armii przez najbliższe dwa lata może więc nie trafić nic, jeżeli chodzi o urządzenia WE. A przecież potrzeby w tej dziedzinie są o wiele większe niż tylko dwa zestawy KAKTUS-MO.

Konsola pojazdu rozpoznawczego polskiego systemu WE Przebiśnieg – fot. Wojskowe Zakłady Elektroniczne SA

Dodatkowo modernizowane i uzupełniane powinny być te systemy, które już są na uzbrojeniu polskiej armii. Tymczasem nie robi się tego nawet z zestawami opracowanymi i produkowanymi w Polsce – np. z systemem PRZEBIŚNIEG. Jest to zaawansowany technicznie kompleks Walki Elektronicznej, zaprojektowany przez Wojskową Akademię Techniczną we współpracy z Wojskowymi Zakładami Elektronicznymi w Zielonce.

Konsola pojazdu zakłócającego polskiego systemu WE Przebiśnieg – fot. Wojskowe Zakłady Elektroniczne SA

Składa się on z trzech stacji rozpoznania, trzech stacji zakłóceń oraz jednego wozu dowodzenia, który mogą automatycznie wykrywać i lokalizować źródła promieniowania radiowego w pasmach VHF i UHF, określić parametry źródła sygnału i charakter sygnału oraz generować zakłócanie selektywne, zaporowe i dezinformujące.

Jednak po wprowadzeniu PRZEBIŚNIEGU do Sił Zbrojnych RP nie prowadzi się już dalszych prac nad jego ulepszaniem. Tymczasem użytkownicy wskazują, że zestaw ten można jeszcze długo użytkować jednak trzeba w nim wymienić system łączności i agregaty chłodzenia oraz dołożyć dodatkowy pojazd dla dowódcy kompanijnej Grupy Analizy (aby mógł przesyłać informacje w czasie rzeczywistym) i system informacyjny, który będzie spinał dywizyjny system dowodzenia.

Trzy różne pojazdy wchodzące w skład polskiego systemu WE Przebiśnieg – fot. Wojskowe Zakłady Elektroniczne SA

Bezczynność polskiej armii niepokoi tym bardziej, że tylko w 2017 r., Rosja planuje wprowadzić do swoich Wojsk Walki Radioelektronicznej (WRE) ponad 450 sztuk różnego rodzaju nowoczesnych urządzeń WRE.

Przygotowanie Sił Zbrojnych RP do prowadzenia Walki Elektronicznej

Systemy Walki Elektronicznej wchodzą teoretycznie w skład wszystkich rodzajów sił zbrojnych. Szczególnie duże nasycenie środkami WE powinno być w Wojskach Lądowych, gdzie wyróżniono nawet Wojska Rozpoznania i Walki Elektronicznej. Problemem okazało się jednak połączenie Walki Elektronicznej z rozpoznaniem patrolowym. Z tego powodu prowadzone są bowiem działania zwiększające zdolności zwiadu optycznego i częściowo radiolokacyjnego (tylko jeżeli chodzi o aktywne radary obserwacji pola walki), a rozpoznanie radioelektroniczne jest całkowicie zaniedbywane.

Świadczy o tym chociażby skład przyszłego „wielosensorowego systemu rozpoznania i dozorowania” zbudowanego na bazie KTO Rosomak. Ma on wykorzystywać m.in. dron obserwacyjny FlyEye PL, wielosensorową, optoelektroniczną głowicę obserwacyjną, radar rozpoznania pola walki oraz wynośny system samoosłony. Nie ma w nim natomiast żadnego systemu rozpoznania elektronicznego. A przecież nawet niewielkie odbiorniki sygnałów radiolokacyjnych w pododdziałach rozpoznawczych mogłyby ostrzegać o znajdujących się w pobliżu radarach rozpoznania pola walki przeciwnika.

Konsola pojazdu dowodzenia polskiego systemu WE Przebiśnieg – fot. Wojskowe Zakłady Elektroniczne SA

Trzeba też pamiętać, że kwestia wykorzystania aktywnych systemów Walki Elektronicznej nie dotyczy tylko czasu wojny. Podobne oddziaływanie może być wykorzystywane również w sytuacji napięcia międzynarodowego i kryzysu. Świadczy o tym chociażby referat podpułkownika Tomasza Szwałoga z Zarządu Rozpoznania i WE - J2 DO RSZ „Obrona powietrzna w systemie bezpieczeństwa państwa” z 2015 r. Ppłk Szwarog wskazywał między innymi, że w okresie pokoju czy kryzysu, główną metodą zwalczania zagrożeń powodowanych przez bezzałogowe aparaty latające „będzie zastosowanie broni niekinetycznej czyli zakłóceń radiowych służących do sterowania, nawigacji, przesyłu danych, ewentualnie w przyszłości, poprzez zastosowanie broni wiązkowej”.

Już wtedy było wiadomo, że od momentu wybuchu konfliktu na Ukrainie wzrosła ilość incydentów z wykorzystaniem nieznanych, bezzałogowych aparatów latających i ta aktywność jest związana „częściowo z nielegalnym przekraczaniem granic państwowych RP”. Może to być działalność przemytnicza ale również i rozpoznawcza, ponieważ według Szwałoga „zdarzają się również przypadki infiltracji obiektów wojskowych”. Pomimo tych alarmujących informacji przedstawiciel DO RSZ stwierdził wyraźnie, że w odniesieniu do dronów „nie jest opracowana taktyka użycia naszych środków radioelektronicznych”.

Po programie modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP widać, że do dzisiaj nie przedstawiono konkretnego i zatwierdzonego planu zaradzenia tym problemom.

Zmniejszający się stan jednostek Walki Elektronicznej w Siłach Zbrojnych RP

W skład jednostek Walki Radioelektronicznej(WRE) w 1989 r. wchodziło: osiem pułków i cztery bataliony WRE, oraz dziesięć kompanii rozpoznania radioelektronicznego w składzie batalionów rozpoznawczych. Kompaniami rozpoznania radioelektronicznego dysponowały również trzy pierwszorzutowe bataliony radiotechniczne 2 Korpusu Obrony Powietrznej Kraju, Marynarka Wojenna posiadała Grupę Okrętów Hydrograficznych (z okrętami rozpoznawczymi ORP „Hydrograf” i ORP „Nawigator”) natomiast lotnictwo mogło korzystać z zasobników WRE, które można było podwiesić pod samoloty Su-22.

Stacja zakłóceń odzewowych SPO-8 „Grażyna” na składzie Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie – fot. M.Dura

W latach dziewięćdziesiątych zaczęła się redukcja Sił Zbrojnych RP – w tym sił i środków WRE. Likwidacji uległy np. kompanie WRE batalionów rozpoznawczych. Pod koniec 2000 r. w Siłach Zbrojnych było już tylko sześć pułków Rozpoznania Radioelektronicznego (jeden Sztabu Generalnego WP, jeden Marynarki Wojennej, jeden Sił Powietrznych i trzy Wojsk Lądowych) oraz dwa Bataliony Radioelektroniczne (2 i 3 Korpusu Obrony Powietrznej).

Po procesie „restrukturyzacji”, Zarządowi Rozpoznania i Walki Elektronicznej Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych podlegają obecnie:

1. Grójecki Ośrodek Radioelektroniczny w Ogrodzienicach koło Grójca;

2. Ośrodek Radioelektroniczny w Przasnyszu, z podległym mu 8. Grudziądzkim Batalionem Walki Radioelektronicznej;

6. Oliwski Ośrodek Radioelektroniczny w Gdyni;

Grupa Okrętów Rozpoznawczych w Gdyni-Oksywiu (ORP „Hydrograf” i ORP „Nawigator”),

Podsystem rozpoznania lotniczego z samolotami F-16 wyposażonymi w 7 zasobników Goodrich DB-110 w 32. Bazie Lotniczej w Łasku;

Stacja zakłóceń odzewowych (prawdopodobnie SPN-40 „Jadwiga-4”) na składzie Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie – fot. M.Dura

Wsparcie wojsk lądowych mają zapewnić obecnie dwa bataliony WE: jeden wydzielony z 2. Ośrodka Radioelektronicznego i 8. Batalion Walki Radioelektronicznej. Zadania rozpoznania i zakłócania elektronicznego systemów łączności dowodzenia lotnictwem i obroną powietrzną oraz pokładowych stacji i systemów radionawigacyjnych i radiolokacyjnych ma wykonywać 1. Ośrodek Radioelektroniczny (w skład którego wchodzą: dwie grupy rozpoznania radiowego w Grójcu i Lidzbarku Warmińskim, kompania zakłóceń radioelektronicznych i kompania namierzania radiowego).

Pewną poprawę miało przynieść zadeklarowane przez poprzednie kierownictwo MON w 2015 roku, stworzenie nowej brygady ISTAR (od ang. skrótu: Intelligence, Surveillance, Target Acquisition, and Reconnaissance). Miała się ona zajmować kompleksowo rozpoznaniem, wskazywaniem celów, i zarządzaniem zdobytą informacją rozpoznawczą. skupiając w sobie m.in. ośrodki rozpoznania elektronicznego podlegające pod Wojska Lądowe, Siły Powietrzne i Marynarkę Wojenną. Za tymi działaniami organizacyjnymi nie poszły jednak większe inwestycje sprzętowe. Dodatkowo na razie nie ma informacji o sformowaniu tej jednostki, czy też o zakupach sprzętu dla niej przeznaczonego.

Na wyposażeniu jednostek WE znajdują się obecnie m.in. opracowane w Polsce:

- zautomatyzowany system rozpoznawczo-zakłócający pasma HF i UKF PRZEBIŚNIEG (zainstalowany na podwoziach MT-LB), w skład którego wchodzą: wóz dowodzenia, trzy stacje rozpoznania i trzy stacje zakłóceń;

- Stacje Rozpoznania Lotniczych Systemów Radiolokacyjnych MSR-W;

- Mobilne Zestawy Rejestracji i Analizy Sygnałów Radiolokacyjnych MZRiASR (na samochodzie terenowym Land Rover Defender 110 z nadwoziem typu Hard-Top dookólnego odbioru, rejestracji i analizy sygnałów radiolokacyjnych w paśmie od 0,5 do 18 GHz emitowanych przez platformy lotnicze, naziemne i morskie);

- Mobilne Stacje Rozpoznania Systemów Radiolokacyjnych Szczebla Taktycznego BREŃ-2;

- morskie stacja rozpoznania radiolokacyjnego BREŃ-R/SROKOSZ);

- stacje rozpoznania pokładowych systemów elektronicznych GUNICA;

- śmigłowcowy system rozpoznania elektronicznego PROCJON;

Trzy różne pojazdy wchodzące w skład polskiego systemu WE Przebiśnieg – fot. Wojskowe Zakłady Elektroniczne SA

Na stanie Sił Zbrojnych jest jeszcze również zmodernizowany sprzęt pochodzenia rosyjskiego (np. Stacja Rozpoznania Systemów Radiolokacyjnych POST-3MD) i zachodniego (w tym m.in. odbiorniki i namierniki Rohde & Schwarz UKF ESM-500, EM-510, i EM-550, JU-70, oraz Thales TRC-298 i 8025, LCR-3400 i TC-5400, szerokopasmowe systemy namierzania KF TCI-802C).

Jak widać najgorsza sytuacja jest, jeżeli chodzi o zakłócania aktywne i maskowanie. Trochę lepiej jest tylko w przypadku okrętów bojowych, które są wyposażane w systemy zakłóceń pasywnych, mogących „zakryć” radiolokacyjnie okręt np. za chmurą dipoli. Na polskich jednostkach pływających nie ma jednak zestawów zakłóceń aktywnych. Taki system był wykorzystywany jedynie na niszczycielu ORP „Warszawa” (kompleks WRE typu MP-401). Natomiast zestawy WE na polskich fregatach typu Oliver Hazard Perry (AN/SLQ-32) nie posiadają już nadajników zakłóceń aktywnych (chociaż nadajniki takie montowano na innych fregatach tego typu po trafieniu rakietą Exocet amerykańskiego okrętu USS „Stark”).

Anteny systemu Walki Elektronicznej SLQ-32 na fregacie ORP „Gen. K. Pułaski” – fot. M.Dura

Z powyższych danych wynika, że problem braku systemowego podejścia do środków Walki Elektronicznej dotyczy całych Sił Zbrojnych. Dlatego powinno się wspólnie z polskim przemysłem opracować kompleksowy plan naprawy sytuacji, tak by taktyka działania polskiej armii bardziej pasowała do I połowy XXI wieku.

Warto to zrobić również dlatego, że to właśnie systemy Walki Elektronicznej pozwalają na wyszukiwanie symptomów pojawiania się sytuacji kryzysowej dając tym samym więcej czasu na skuteczną reakcję. Podnoszą więc ogólny stopień bezpieczeństwa państwa.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 67
Reklama
rezerwista
piątek, 24 stycznia 2020, 20:55

Nasi "geniusze" z MON tradycyjnie wiedzą lepiej i mają wspaniały system WRE taki jak TVP Info. Szczególną wiedzę posiadają politykierzy i ich generalicja po wekendowych kursach. Nawet dobre rozwiązania są natychmiastowo "wygaszane" i pojawiają się w pojedyńczych egzemplarzach. Odbierałem od producentów zarówno "Brenia" jak i "Przebiśniega" tylko szkoda że skończyło się na pojedyńczych egzemplarzach bo to nie były nie najgorsze rozwiązania. Niestety ludzie mający pojęcie o WRE są eliminowani a decydenci nie mają pojęcia i dla nich ważniejszy jest sprzęt do pokazywania na defiladach.

SR
poniedziałek, 12 listopada 2018, 20:54

SPN-30 "Jadwiga-3" składał się z trzech pojazdów. SPN-40 "Jadwiga" zakresu 2 cm podobny do SPO-8 i 8M'' W poprzednim wpisie błąd w nazwach stacji.

SR
poniedziałek, 12 listopada 2018, 20:32

Na zdjęciu z podpisem "prawdopodobnie SPN 40" to nie jest ta stacja, to jest SPB-7 "Halina", proszę poprawić opis. SPN-40 to stacja składająca się z trzech pojazdów URAL 375A (1 agregat prądotwórczy, 2 nadajnik i odbiornik, 3 wóz sterowania). SPN-40 w wojsku były chyba 4 sztuki.

Franek A.
czwartek, 23 lipca 2020, 12:36

Tak to jest stacja SPB-7 HALINA która była na wyposarzeniu 3 PUŁKU ZAKŁÓCEŃ RADIOELEKTRONICZNYCH w LIDZBARKU WARMIŃSKIM.W latach 74-76 byłem starszym operatorem na tej stacji.

makwil
czwartek, 10 września 2020, 09:18

Ostatnią Haline z Lidzbarka zdemontowano i potem zamontowano na bloku szkolnym jesienia 1979. Nastąpilo to po przejsciu na SPN40 (Jadwiga). Obslugiwal je (2stk) 2 pluton 4 kompania od 1979

czwartek, 13 lutego 2020, 06:56

SPN 30 SKŁADAŁA SIĘ Z 3 POJAZDÓW. SPN 40 Miała URAL375A i przyczepę podobnie jak SPO 8 i SPO 8M. Pracowałem na takich.

Marcin
niedziela, 10 listopada 2019, 10:51

SPN30 były 4 szt. Jedna z nich wycofana znajduje się w markecie niedaleko Kołobrzegu. SPN 40 było więcej.

2 brel
środa, 21 sierpnia 2019, 15:58

To jest spn 30, 40 ma urala z przyczepą (aparatura)

Ja
wtorek, 23 kwietnia 2019, 18:44

Spn40 nie składa się z 3 pojazdów

filip_71
środa, 24 maja 2017, 10:43

Czas najwyższy by to zmienić. Na współczesnym polu walki z np takim jak Rosja przeciwnikiem bez tych systemów na nic siła ognia .

ax
poniedziałek, 15 maja 2017, 14:33

...i koszt systemów WRE jest wielokrotnie tańszy od systemów kinetycznych służących obronie obiektów czy kosztów osobowych i sprzętowych w oddziałach rozpoznawczych. Poza tym praktycznie cały budżet jest wydatkowany i zostaje w Polsce

EWA
wtorek, 16 maja 2017, 12:56

Tak jak już kiedyś napisałem, nasza armia zawodowa jest "zawodowa" tylko z nazwy. To po prostu zbiór przypadkowo zestawionych jednostek uzbrojonych w przypadkowy sprzet. Najczęściej jest to sprzet w ilościach sztuk 1 opisywany jako "rodzynek" w armii. Opis jednej z naszych super brygad jest w najnowszym miesięczniku NTW. Polecam się z nim zapoznać. Brygada uzbrojona w posowiecki sprzet o nikłych warościach bojowych. Słabe uzbrojenie plutonów i kompanii wsparcia. Nowoczesne uzbrojenie liczone w "sztukach". W MON nikt ale to nikt nie ma bladego pojęcia i współczesnym polu walki, promowanie systemów jak Tajfun dobitnie o tym świadczy. Skoro nie mają bladego pojęcia to na słepo wybierają wzory uzbrojenia. Kuriozum a nawet zdradą za to jest kompletny brak nowoczesnej amunicji. Zastanawiam się tylko nad jednym : jak odbywają się ćwiczenia sztabowe. Mam nadzieję iż generałowie zdają sobie sprawę jakimi jednostkami dowodzą i jaka jest ich siła. Coi prawda mam w tym względzie wątpliwości ale u nas to wszystko jest możliwe. WRE to dla naszych oddziałów kompletne SF.

Marcin
czwartek, 13 lutego 2020, 06:59

Generałowie tak jak przed II Wojną Światową dadzą drapaka. Teraz dla nich ważne są gaże i apanaże...

K2
niedziela, 4 czerwca 2017, 10:07

Nie piszesz prawdy! - albo jej nie znasz lub nie dostrzegasz. Żołnierze, zwłaszcza ci w ZT doskonale zdają sobie sprawę z mizernej jakości sprzętu którym dysponują. Przypomnij sobie jak w ciągu ostatnich 24 miesięcy zmieniał się kolejny program modernizacji SZ.- podobne działanie to ostatnie 25lat. Zwróć też uwagę, że oficerowie którzy mieli inne zdanie w temacie priorytetów modernizacji już w armii nie pracują, więc nie wskazuj źródła problemów tam gdzie one nie powstają. Dodatkowo przyjmij do wiadomości, że WRE jest bardzo istotne dla pododdziałów dowodzenia i łączności a przeciwdziałanie rozpoznaniu i oddziaływaniu to zawsze PRIRYTET! Niestety sposoby obrony przed działaniami WRE przeciwnika są uzależnione tylko od posiadanego sprzętu - R-123, R-111, R-130 mówią same za siebie.

Prawda
sobota, 23 listopada 2019, 18:38

Ewcia dobrze napisała: "W MON nikt ale to nikt...." A ty potwierdziłeś: "Żołnierze, zwłaszcza ci w ZT doskonale zdają sobie sprawę..." To MON, jako decydent, ma wiedzieć czego chce i czego chcą żołnierze.

AS
poniedziałek, 15 maja 2017, 14:23

No przecież piszę już któryś raz, że jakby przyszło co do czego to nam telefony i komputery menu będą wyświetlać cyrylicą, a w radiostacjach tylko Rosyjski Hymn. Pamiętam nie tak dawno Minister Obrony cieszył się, że będzie aplikacja na androida dla OT. I śmieszno i straszno.

Dyzio
poniedziałek, 15 maja 2017, 19:27

A za program antywirusowy będzie robił rosyjski AVAST który wszystko poblokuje/sparaliżuje w określonym czasie.

Nieździwiony
sobota, 17 lutego 2018, 08:08

Akurat avast jest czeski, a ruski jest kaspersky - tak gwoli przypomnienia ;)

emeryt
poniedziałek, 15 maja 2017, 14:20

Jakoś dziwnie spokojny jestem tym że nie posiadamy środków walki radioelektronicznej i rozpoznania. Poniekąd MON ma rację nie inwestując w ten rodzaj uzbrojenia .Dlatego iż MON ma świadomość jakim poziomem nasycenia zaawansowaną elektroniką dysponuje NASZA armia i co np. Rosjanie mogą NAM zakłócić .Prawda jest taka że nie wiele mogą zakłócić bo nie mają czego .W razie czego to nasze rezerwy na wypadek "W" stoją zakonserwowane w muzeach i mają tę przewagę technologiczną nad potencjalnym przeciwnikiem iż są odporne ( częściowo) na impuls elektromagnetyczny bowiem zostały wykonane w technologii lampowej o której cywilizowany świat już chyba zapomniał . Drucianego w kształcie koła celownika nam nie zakłócą , telefonu przewodowego też nie a innych rozwiązań jest nie wiele. Krótko mówiąc rozpoznanie i walka radioelektroniczna to w mniemaniu naszych decydentów w mundurach fanaberia za duże pieniądze .

nL
wtorek, 16 maja 2017, 12:03

Do czasu wynalezienia warystora na bazie tlenku cynku technologia lampowa może i miała jakąś przewagę nad układami półprzewodnikowymi, ale obecnie nie ma problemu z zabezpieczeniem układów elektronicznych przed impulsem elektromagnetycznym za pomocą układów przeciwprzepięciowych. Na dodatek zabezpieczenia takie są tanie i proste jak młotek.

Marek T
czwartek, 18 maja 2017, 22:16

Największym błędem było zlikwidowanie jedynej solidnej szkoły wojsk radiotechnicznych w Jeleniej Górze. Niestety absolwenci WAT nie zapełniają luki kadrowej po likwidacji w/w szkoły... Wniosek - odtworzyć szkołę wojsk radiotechnicznych. Pzdr

...
wtorek, 16 maja 2017, 11:54

Jak wiadomo systemy elektroniczne to przeżytek i już wymierają ;-) Nie ma co sobie głowy wydawać, wystarczą nam OT z "strzelbami" i lornetkami

Piotr34
wtorek, 16 maja 2017, 15:15

A co ma wspolnego brak WRE z budowaniem OT?Ogarnij sie-Poska potrzebuje i jednego i drugiego.

Adi
wtorek, 16 maja 2017, 18:32

Z tym rodzajem działań bojowych jest źle już od dobrych kilu dekad, a nie od wczoraj. Jest tak dlatego, że EW to mało widowiskowy rodzaj działań, nie strzela do celów, nie czyni hałasu, nie wiadomo jak to zaplanować w działaniach, a zwłaszcza skutecznie użyć. To po co sobie na dowódcze plecy brać taki bagaż i inwestować, rozwijać, szkolić, wprowadzać elementy do działań ogólnowojskowych, żeby się później na ćwiczeniach przed cywilnym przełożonym czerwienić? Lepiej dobić ohydę tzn. zrestrukturyzować i kupić w to miejsce kilka porządnych kalibrów, które wiadomo, że bez porządnego rozpoznania i obrony RE nawet z lasu nie wyjadą, gdy będą potrzebne. Artykuł jest cenny, ale niestety pozostanie nadal niemym głosem na pustyni, ponieważ jak słusznie zauważają niektórzy przedmówcy, decydenci powinni czuć istotę EW lub WRE jak kto woli, a tak nie jest.

Marek T
czwartek, 18 maja 2017, 22:38

Wszelkie działania WRE w naszym kraju były i są objęte ścisłą tajemnicą. M.in. ze względu na powiązanie z rozpoznaniem o dość dalekim zasięgu. Niestety nie zgodzę się ze zdaniem że w WP nie było sukcesów na tym polu. Były i to b.duże - np w latach 80 jedna z jednostek WRE WP "spaliła" wszystkie urządzenia elektroniczne na jednym z okr rozpoznania elektr Bundesmarine... Pzrd

Troj
piątek, 23 lutego 2018, 09:34

Większej bzdury nie słyszałem, a dowodziłem w tamtym okresie plutonem WRE w Lidzbarku Warm. Spalić to można się ze wstydu plotąc takie bzdury. W walce radioelektronicznej można najwyżej obezwładnić środki radioelektroniczne (np. celowniki bombowe) przeciwnika stosując zakłócenia ciągle - szumowe, lub impulsowe - maskujące i imitujące.

Analog10
poniedziałek, 15 maja 2017, 13:44

Niestety nie będzie to możliwe bo Antoś ma inne priorytety a wojskowi jakoś dziwnie nie widzą problemu.Ale artykuł dobry

krzysiek84
poniedziałek, 15 maja 2017, 14:55

Chciałem zauważyć, że problem nie pojawił się 25.10.2015r., ale dekadę wcześniej.

Marek
poniedziałek, 15 maja 2017, 14:33

A wcześniej jeszcze przed Antosiem ktoś zainteresowany był tym zagadnieniem, że się tak zapytam? Czas był. Całe osiem lat. Tylko, że wówczas obowiązywały inne niż wojsko priorytety.

Gall Anonim
poniedziałek, 15 maja 2017, 14:23

Dla niektórych na tym forum Antoni Macierewicz stał się przysłowiowym "chłopcem do bicia". Tymczasem od 1989 roku ministrów było już wielu. I jeśli już chcemy szukać jakichś winnych obecnej sytuacji, to największą winę ponoszą ci, którzy dokonywali bezmyślnej redukcji potencjału WP. Często wycofywano sprzęt, który mógł posłużyć jeszcze "kilka ładnych lat" (najjaskrawszy przykład to zbyt wczesna rezygnacja z samolotów Mig-23 czy redukcja liczebności Su-22M4 bez uwzględniania stanu technicznego egzemplarzy wybranych do wycofania), a w zamian nie pozyskano żadnego zastępstwa. O likwidacji dużej liczby jednostek chyba nawet nie ma co wspominać, bo po co się denerwować z powodu czegoś na co nie mamy wpływu. Niemniej jednak chyba każdy przyzna, że przykładowo rozformowanie kompanii specjalnych to była głupota.

dk.
poniedziałek, 15 maja 2017, 20:08

Przypomnę, że to dzięki udanej WRE możliwe okazało się wykonanie tzw. Cudu nad Wisłą. A który to rok mamy dziś ? Niedługo stulecie !

fgh
wtorek, 16 maja 2017, 10:06

Masz na myśli nadawanie morsem po rusku cytatów z biblii? Obawiam się, że nasza obecna WRE jest na zbliżonym poziomie do tamtych czasów.

prawnik
wtorek, 16 maja 2017, 09:32

I jak widać Rosjanie odrobili lekcję....Wpis o zakupie 450 sztuk sprzętu WRE. ps. DK też to chciałem napisać :)

say69mat
poniedziałek, 15 maja 2017, 13:32

def24.pl: Walka Elektroniczna (WE) to jedna z najbardziej zaniedbanych i najmniej docenianych dziedzin w polskiej armii i trudno ją postrzegać jako jeden z priorytetów modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP. Tymczasem zupełnie inaczej jest w Rosji i w Stanach Zjednoczonych, gdzie dostrzeżono istotną rolę jaką systemy WE odgrywają na współczesnym polu walki i gdzie intensywnie rozwijane są systemy rozpoznania, obrony elektronicznej i przeciwdziałania. say69mat: No cóż, trudno jest 'szarlatanom' od ON być autorytetem dla 'szamanów' od WRE. Stąd 'szamani mają problemy a WRE jest traktowana przez 'szarlatanów' jako dodatkowe obciążenie dla budżetu.

jarek
wtorek, 16 maja 2017, 11:33

Przebiśnieg, kaktus - kto te nazwy wymyśla? To jest jak żywcem wyjęte z czasów UW. Wszystkie ruskie wynalazki do tej pory mają tego typu nazwy. Myślę, że może warto odejść od tej komunistycznej tradycji i wprowadzić w wojsku system oznaczeń sprzętu podobny do amerykańskiego - prosty, przejrzysty, umożliwiający łatwe modyfikacje nazw. Co do WRE w naszej armii wypowiadać się nie będę, bo to zbyt smutny temat.

Koba
wtorek, 16 maja 2017, 23:51

Środki WRE przekazać do Obrony Terytorialnej - wtedy będzie szansa na naprawę sytuacji i dofinansowanie

chorązy
wtorek, 16 maja 2017, 11:28

.. a Narodowe Centrum Kryptologii ? Kto "pogrzebał" a raczej czyje fobie pogrzebały tą instytucję ? Dlaczego "wygryziono" pana Bondaryka ??? Wystarczy odpowiedzieć sobie na to pytanie a watpliwości zawarte w Artykule zostaną rozwiane

Myśliciel
sobota, 17 lutego 2018, 08:15

No weź nie żartuj sobie

Hans
poniedziałek, 15 maja 2017, 13:20

to na pewno SPN 40 :), brakuje SPN8, SPN30, Lena i mamy całe muzeum

cywil
wtorek, 13 czerwca 2017, 23:04

Szkoda a może nawet źle, że trzeba o tym pisać w powszechnie dostępnych mediach. Najwyraźniej wyobraźnię decydentów trzeba wspomagać takimi sposobami. Mamy na co dzień dowody nowych form i obszarów działań militarnych jak choćby internet czy kosmos. Pojawiają się nowe formy komunikacji wiązkami energetycznymi, kwantowej, wykorzystanie wyrafinowanych metod kodowania, kondycjonowania i filtrowania sygnałów. Musi także w Polsce nad tym pracować wiele mądrych głów, ponieważ sfera elektroniczna zyskuje dominującą rolę w każdej broni we wszystkich formacjach

Palmel
wtorek, 16 maja 2017, 23:35

Ci co wiedzieli do czego to służy i jakie ma możliwości dawno już nie ma w naszej armii

Marek
środa, 17 maja 2017, 09:51

To kiedyś tacy w niej byli? Jeśli tak, to chyba coś mi umknęło.

WRE
poniedziałek, 15 maja 2017, 18:58

Serdecznie dziękuję za poruszenie tego tematu. Jednostki walki elektronicznej to jeden z najnowocześniejszych rodzajów wojsk. W nim jak w soczewce skupia się obraz zaniedbań czy raczej aktywnego sabotażu zdolności obronnych Polski. Jeżeli w Rosji każda brygada ma kompanię walki radioelektronicznej szczeblu każdejz 12 armii jest samodzielna brygada WRE, to u nas przeciwnie - ten rodzaj wojsk jest systematycznie niszczony!

Marek1
wtorek, 16 maja 2017, 09:42

Brak w PMT programów dot. zdolności WRE/WE świadczy o całkowitym braku kompetencji i wiedzy dot. prowadzenia nowoczesnej wojny wśród decydentów w IU/MON. Ci nieliczni posiadający jakąś wiedzę mentalnie tkwią zaś w realiach zimnowojennych. Ciekaw jestem JAK wyobrażają sobie oni prowadzenie skutecznych działań BEZ rozpoznania radioelektronicznego dohoryzontalnego(zagłuszone), pozahoryzontalnego(brak nosicieli i systemów) oraz w warunkach braku łączności zagłuszonej lub ogromie utrudnionej przez b. liczne środki WE przeciwnika ? Analogie do września 1939 r gdy po kilku dniach wojny praktycznie NIE istniała już żadna łączność pomiędzy dużymi jednostkami WP(armie/dywizje) oraz ze sztabem Wodza Naczelnego, nasuwają się same ...

Marek
środa, 17 maja 2017, 09:58

I to właśnie jest zastanawiające. Tym bardziej, że Rosjanie prawidłowo odrobili lekcje.

Erg7
poniedziałek, 15 maja 2017, 18:02

W dziedzinie radiolokacji w tym pasywnej i WRE mamy bardzo duże kompetencje. Warto je rozwijać nie do końca się chwaląc. Na to muszą być pieniądze. Warto także dogadać się z Litwą i rozmieścić wokół Obwodu kilka niejawnych stacji nasłuchowych które na zasadzie triangulacji będą namierzać radary systemów OPL. Warto także nie łudząc sieciocentrycznością Wisły zakupić w ramach programu Homar głowice antyradiolokacyjne bo są takowe i nawet poczciwa Toczka była w nie wyposażona. Do tego HAARMy dla naszych F16. To podstawa !!!

pragmatyk
wtorek, 16 maja 2017, 22:21

Można zacząć od tego ,że nasi dowódcy mają pokończone dodatkowe fakultety ,ale głownie humanistyczne ,techniczne kierunki do niedawna nie były zbyt poważanie traktowane ,także wojsko o mały włos nie pozbyło sie jedynej uczelni technicznej WAT , ktorą chciano zlikwidować w latach 90-tych.Niski poziom kultury technicznej ,a co za tym idzie inwestowanie w nowoczesne technologie jest piętą achilesową naszej wspólczesnej armii. Przywódcy polityczni nowej Polski nie mieli zielonego pojęcia o potrzebach wojska ,a mysleli raczej o dekomunizacji wojska.Teraz ,gdy sie czegoś nauczyli następuje dekomunizacja bis i wracamy do lat 90-tych.Trzeba pamiętać ,ze nic wartościowego nie buduje sie w ciągu roku ,czy dwóch , na to trzeba dziesiątków lat.Może większą wartością jest umiejętność wykorzystania przez woska OP i WL.sprzętu walki RE ,czyli taktyka i znalezienie miejsca dla tego rodzaju wojsk niż sam sprzęt ,który sie bardzo szybko zmienia ,a nowe technologie oparte o informatykę są wyzwaniem dla najlepszych . Bez wojsk walki radioelektronicznej , które tworzą osłonę nowoczesnym zgrupowaniom przed rozpoznaniem ,czy prowadzą rekonesans ,wreszcie neutralizują przeciwnika nie wygramy wojny"trzeciego wymiaru"Ta wojna już jest obecna ,choćbyśmy zaklinali rzeczywistość.

r44
wtorek, 16 maja 2017, 09:21

świetna analiza, autor zwraca uwagę że jest to dziedzina gdzie nasz przemysł i nauka posiada wysokie kompetencje i możliwości

J.B.
wtorek, 16 maja 2017, 08:55

Przyczyna jest taka, że rozpoznanie (a przez to i szeroko pojęta WE) jest w rękach oficerów ogólnowojskowych, nieczujących tego zagadnienia. Wojsko na poligonach nigdy nie jest atakowane elektronicznie, na potęgę posługuje się komórkami i radiotelefonami kupionymi w Euro AGD zamiast etatowym sprzętem, zakupy nowoczesnego sprzętu łączności ze zdolnościami ECM są kroplą w morzu potrzeb. Nie ma świadomości, że najnowocześniejsze nawet czołgi, artyleria, samoloty nie zrobią NIC, bo żadna informacja co mają robić do nich nie dotrze. Każde wyjście w eter radiostacji nieskaczącej minimum 250 razy na sekundę spowoduje minimum opady GRADU. A już używanie w działaniach komercyjnych radiotelefonów PMR powinno być karane dyscyplinarnie. Niestety, wystarczy obejrzeć "Naszą armię", żeby zobaczyć, że nasi oficerowie nie czują problemu. A wystarczyłoby wprowadzić do tematu każdego wyjścia w pole frazę "....w warunkach radioelektronicznego oddziaływania przeciwnika".

K2
niedziela, 4 czerwca 2017, 10:14

Nie piszesz prawdy. Znam bardzo dobrze ZT który bardzo intensywnie ćwiczy z wykorzystaniem kompanii WE działającej jako OPFOR. Oglądaj dalej sobie "Naszą armię" i nie pisz bzdur - zapewniam Cię, że w wielu jednostkach SZ przeciwdziałanie oddziaływaniu WE jest na możliwie najwyższym poziomie.

SAS
poniedziałek, 15 maja 2017, 17:13

Anarchia dekady lat dziewięćdziesiątych i następnej była niszcząca społecznie i strukturalnie nie bardziej niż lata osiemdziesiąte. Obecni dowódcy w WP to często selekcja negatywna wywodząca się z tego czasu, lata komunistyczne się demonizuje, a przecież armia późniejsza to była czarna rozpacz. Potrzeba ludzi wykształconych, inteligentnych, zafascynowanych technologią, wybitnych organizatorów, tylko skąd takich wsiąść? Jak teraz wejdą do armii to dowodzić będą za trzydzieści lat, do tego czasu przewiduje raczej skansen umysłowy.

X
wtorek, 16 maja 2017, 09:41

Aha.

dim
wtorek, 16 maja 2017, 15:22

Tyle, że walka radioelektorniczna, winny to być nie tylko takie anteny, jak te z fotek, a zasadzki na wroga to nie tylko z klasycznym sprzętem p/panc czy p/lot, czy minowaniem przejazdu. To także wykorzystywanie występującej masowo infrastruktury cywilnej i naturalnie w danej okolicy wyglądających środków transportu, do nieoczekiwanej przez wroga realizacji celów stricte militarnych. Także radioelektronicznych. Inaczej ruskie roz... tego to Wojsko Polskie, jak na strzelnicy. Skoro obiektywnie jest od nich znacznie mniej liczne - słabsze. To nie jest pierwszy, ani nie dziesiąty, nie wiem czy nie setny raz w historii, gdy Polacy stają przeciw przeciwnikowi znacznie, znacznie liczniejszemu. Otóż wasi przodkowie zwykle walki takie wygrywali. Znacznie lepszym wyszkoleniem, przewagą technologiczną, lepszym wykorzystaniem własności terenu, lepszymi dowódcami.

Gość
poniedziałek, 15 maja 2017, 16:39

Faktycznie w naszej armii nie wiele słychać, by pracowano nad nowymi systemami walki elektronicznej a to bardzo ważny element obrony kraju. Dobry artykuł.

Emeryt z Intelligence
niedziela, 18 czerwca 2017, 08:45

Dawno nie odwiedzałem tego portalu, bo w większości "gaworzyli" tu gimnazjaliści albo fanatycy komputerowych gier wojennych. Cale życie bylem oficerem EW i widziałem jej upadek. Jeżeli dowodzą EW na najwyższych szczeblach czołgiści to nie ma się co dziwić. Skończyłem jako JEDYNY POLSKI OFICER zorganizowany przez jankesów "Kurs planowania EW" (odwiedziłem wówczas zakład Rohde&Schwarz). Czy sądzicie, ze kogoś w naszej armii to zainteresowało?Czy ktoś mnie poprosił abym tę wiedzę przekazał naszym "elektronikom"? W aktach odhaczone, statystyki się zgadzają. WOSR w Jeleniej "zaorany",sprzęt w muzeum, pozostale relikty przeszlości w postaci tych "bezwartościowych JW EW" tylko dla argumentowania konieczności generalskich i pułkownikowskich etatów. Ale powiem szczerze, ten trend "zanikania EW" panuje w strukturach NATO. Jedynie Anglicy i USA mają te formacje ( z ludźmi i sprzętem) na poziomie, reszta to "fikcja jak u nas". Jak na międzynarodowych ćwiczeniach mój zespół wykonał "specjalistyczną mapę działań EW", odmienną od pozostałych 20 identycznych map, to miałem wycieczki obserwatorów, a nasze stanowisko położone początkowo z boku, przeniesiono w centrum ćwiczeń. Pozostaje mi jedynie dzisiaj satysfakcja, że nauczony w UW (nie Uniwersytet Warszawski) i LWP bylem profesjonalistą w tym co robię. To se nevrati. POWODZENIA

yaro
wtorek, 16 maja 2017, 14:46

Nie to żebym sie czepiał, ale wprawne oko zauważy, że cały ten system pracuje na Windows a mamy tu paru "specjalistów" co jak przeczytali, że w jakiejś rosyjskiej stacji zobaczyli ekran z windows to wielkie ajjj wajjj jak to Rosjanie nie potrafią zrobic swojego i, że nie będzie problemu w razie W z wyłączeniem tych urządzeń. Noto co .... przygadywał kocioł garnkowi czy może równiez mamy taki sam zacofany system co Rosjanie ???

nie przesadzajmy
wtorek, 16 maja 2017, 20:12

Windows są różne rodzaje, jest Windows embeeded i inne, mało podatne. Włamanie jest możliwe o ile to jest podpięte do internetu, a jeśli nie jest to guzik możesz zrobić.

asdd
poniedziałek, 15 maja 2017, 16:01

Prawdopodobnie MON liczy, ze w sytuacji "W" amerykanie w rzucą swoje siły na nasz obszar i tym zastąpią braki, zawsze łatwiej przesunąć WRE niż pancerniaków. Ale czy będą kompatybilne..

Grant
poniedziałek, 15 maja 2017, 15:53

Poważny i na czasie artykuł, dobrze że ten temat został wreszcie wywołany. Dalej jednak pokutuje w armii przekonanie że WRE to głównie problem pojedynczych samolotów czy środków lądowych tymczasem jest to gównie przedsięwzięcie realizowane na szczeblu operacji jako jeden z rodzajów jej zabezpieczenia. Poza akcentowanymi elementami rozpoznania i zakłóceń selektywnych,trzeba główny nacisk położyć na szerokopasmowe zakłócenia zaporowe , w pasmach radiolokacyjnych , całe cywilne pasmo 2,4 GHz i wyżej. Jest to bardzo perspektywiczny i efektywny sposób sparaliżowania działań przeciwnika. Najpierw musimy mieć w tym względzie doktrynę a dopiero potem mówić om sprzęcie.

krótko mówiąc
wtorek, 16 maja 2017, 20:07

Tacy planiści, którzy nie doceniają znaczenia walki elektronicznej, to do zwolnienia!

AndyP
wtorek, 16 maja 2017, 19:59

Nasi "decydenci" wiedzą mniej więcej co to jest czołg, czy nowoczesny Beryl... a wy im tu a jakichś dronach, amunicji precyzyjnej czy walce elektronicznej...

ewa
poniedziałek, 15 maja 2017, 14:53

Jak walczyć z czymś czego nie widać? nasi żołnierze to proste chłopaki tu strzelą tam strzelą od bidy rzucą granatem. Jak pokazały zawody czołgami jeździć nie potrafią, strzelać z broni osobistej nie potrafią, nawet naprawić czołgów nie potrafią....a wy wymagacie jakiejś walki z wirtualnym przeciwnikiem....z czym do ludzi....

Piotr34
wtorek, 16 maja 2017, 15:20

Ale doczytalas sie juz na forach ze te "wyniki" z Ukrainy to klamstwo?

Wojak
poniedziałek, 15 maja 2017, 21:14

Polscy żołnierze walczą zdecydowanie lepiej od tych na zachodzie europy. Gdyby nasze wojsko połączyło się z rosyjskim, to z łatwością pokonali by zachodnią europe, bo tamte armię to śmiech na sali, zamiast na wojnę, lepiej się nadają na parady równości, zwłaszcza mam na myśli żołnierzy z Niemiec,Francji czy Holandii :)

K2
niedziela, 4 czerwca 2017, 09:46

Świetna analiza, szkoda że temat WE przez wielu wojskowych jest omijany szerokim łukiem a brak nowoczesnych środków przemilczany. Wielu żołnierzy nie dostrzega siły związanej z obezwładnieniem systemu dowodzenia przeciwnika, dla nich istotna jest tylko grubość pancerza i zasięg środków rażenia. Dopóki decydenci nie przewartościują postrzegania WE i nie docenią jej paraliżującej mocy dopóty będzie ona piątym kołem u wozu. Jeszcze raz dziękują za ten artykuł.

czytelniczka
poniedziałek, 15 maja 2017, 14:41

Pogratulować artykułu! A panu Macierewiczowi kwiatek do kożucha.

pg
wtorek, 16 maja 2017, 09:25

No tak, prawie 30-letnie zaniedbania w tej dziedzinie to skutek działań obecnego ministra. A już w szczególności fakt, że odkąd objął tekę do tej pory jeszcze nie nadrobił zaległości. Miał przecież tyle czasu na to!

Tweets Defence24