Reklama

Używane okręty zagrożeniem dla przetrwania polskich stoczni. Raport ISW

20 lipca 2018, 14:27
stocznie
Fot. Brosen/Wikimedia Commons, CC 2.5

"Przemysł stoczniowy ma ogromne znaczenie dla polskiej gospodarki. Tymczasem polskie stocznie, w szczególności te państwowe, znajdują się w trudnej sytuacji" - piszą autorzy eksperckiego raportu "Polski sektor stoczniowy: stan obecny, perspektywy, zagrożenia", opublikowanego przez Instytut Studiów Wschodnich. Jak wskazują, ratunkiem jest produkcja "o wysokiej wartości dodanej i specjalizacja", a w tym realizacja zleceń na rzecz Marynarki Wojennej we współpracy ze światowymi dostawcami, powiązana z transferem know-how.

Jak wskazują autorzy raportu, jego celem jest, oprócz przedstawienia obrazu sektora stoczniowego w Polsce, wskazanie rekomendowanych kierunków działań w celu zapewnienia warunków dla przetrwania tej gałęzi gospodarki, a także jej rozwoju. Duża część publikacji poświęcona jest sytuacji w Marynarce Wojennej RP, której odpowiednio przeprowadzona modernizacja może odbyć się z dużą korzyścią dla polskich stoczni. Autorzy raportu przypominają, że "włączenie krajowego przemysłu stoczniowego do odbudowy floty wojennej stanowiło w przypadku wielu państw europejskich naturalną ścieżkę wspomożenia procesu transformacji, a nawet ratowania tego segmentu gospodarki".

Ratunek dla polskiego przemysłu stoczniowego wymagać ma "konsolidacji kapitału, zarówno finansowego jak i ludzkiego; niezbędne jest więc wsparcie państwa, które pozwoli na dokonanie odpowiednich inwestycji" - podkreśla Instytut Studiów Wschodnich, zaznaczając że nie może się to odbywać w formie bezpośrednich zastrzyków finansowych. Jak dodają, polskie stocznie potrzebują zleceń, które "gwarantować będą transfer technologii zapewniający rozwój sektora na lata". Zdaniem autorów raportu, podstawowym problemem przemysłu stoczniowego w Polsce jest rozdrobnienie sektora, które przekłada się na jego konkurencyjność i małą efektywność.

Jak wskazywał podczas prezentacji dokumentu Maciej Styczyński, dyrektor wydziału przemysłu okrętowego w Ministerstwie Gospodarki Morskiej, "musimy postawić na realizację kontraktów na budowę okrętów w partnerstwie z wiodącymi podmiotami zagranicznymi – grupami stoczniowymi, które są w stanie zapewnić transfer technologii oraz szeroką współpracę przemysłową z polskimi stoczniami". 

Podjęcie tych działań, w tym uczynienie z Marynarki Wojennej kluczowego klienta polskich stoczni w perspektywie kilkunastu lat pozwoli na rozbudowę krajowego łańcucha producentów i dostawców powiązanych z sektorem stoczniowym. W konsekwencji - zgodnie z obliczeniami Instytutu Studiów Wschodnich - przemysł stoczniowy wniesie do produktu krajowego brutto dodatkowe 95 mln zł [do 2030 roku - przyp. red.] 

Instytut Studiów Wschodnich, informacja prasowa

Zgodnie z obliczeniami autorów raportu, sektor stoczniowy wraz z siecią podwykonawców może przynieść szacunkowo do 2030 roku nawet 20 mld złotych dodatkowych wpływów do budżetu państwa z tytułu podatków - w przypadku pracy "pełną parą". Stanowi to ok. 7 proc. PKB Polski z 2016 roku. Sam światowy rynek jednostek wojennych, ze względu na pogarszającą się sytuację bezpieczeństwa międzynarodowego, wygenerować ma w latach 2018-2022 nawet 219,2 mld USD skumulowanych przychodów (188,2 mld USD stanowić ma segment nowych budów, a modernizacja - 21 mld USD).

Wykres: Raport
Wykres: Raport "Polski sektor stoczniowy: stan obecny, perspektywy, zagrożenia"

Obecnie, jak podaje Instytut, Polska zajmuje 22. miejsce wśród producentów statków na świecie. Co więcej, podkreśla się, że polskie stocznie nie posiadają portfela długoletnich i znaczących kontraktów na budowę wyspecjalizowanych jednostek. Jak podsumowują autorzy raportu, "w 2017 r. polskie stocznie zbudowały łącznie 11 statków o łącznej pojemności 93,9 tys. CGT". "W 2016 roku sprzedaż rynku stoczniowego w Polsce osiągnęła wartość 10,5 mld zł.; około 70 proc. sprzedaży polskiego sektora stoczniowego stanowiło wyposażenie statków (produkowane na zamówienie stoczni zagranicznych), a pozostałe 30 proc. obejmowało budowę nowych statków oraz działalność remontową" - podsumowuje raport.

Pozyskanie kompetencji (w wyniku realizacji programu odbudowy potencjału Marynarki Wojennej, we współpracy z partnerami zagranicznymi) w średnioterminowym i długoterminowym horyzoncie może pozwolić stoczniom krajowym na dalszy rozwój, zwłaszcza jeśli państwo zainwestuje w morską energetykę wiatrową oraz w odnowienie krajowej floty transportowej.

fragment raportu

Kluczowa modernizacja

"Zagrożeniem" dla realizacji opisanego wyżej scenariusza jest -  między innymi - realizacja modernizacji Marynarki Wojennej w oparciu o wynajmowanie jednostek używanych lub zakup okrętów wycofywanych ze służby w innych krajach, czytamy w publikacji. 

Takie rozwiązania tymczasowe zabijają polskie stocznie, bo w tych wypadkach nie będzie dla nich żadnych kontraktów. Co więcej, zabiją też Marynarkę Wojenną, bo ta pozostanie ze sprzętem o nikłej wartości bojowej.

Instytut Studiów Wschodnich, informacja prasowa

Za przykład służy w tym miejscu zakup przez resort obrony narodowej używanych okrętów podwodnych typu Kobben oraz używanych fregat typu Oliver Hazard Perry, który "zatrzymał budowę okrętów w Polsce", a miał być rozwiązaniem pomostowym do czasu pozyskania nowoczesnych następców m.in. w ramach programu Orka. Rola polskich stoczni ograniczyła się natomiast do realizowania prac remontowych.

W raporcie wskazuje się również, że "zakup starych, używanych jednostek to wydatek porównywalnej wielkości do kosztów budowy w polskich stoczniach takiej samej liczby nowoczesnych okrętów za wszystkimi z tym związanymi korzyściami". Co więcej, ewentualny leasing jednostek sfinansowany zostanie zapewne ze środków przewidzianych na budowę nowych okrętów podwodnych, gdyż koszty wynajmu nie są oddzielnie uwzględnione w budżecie resortu ON. Polskie stocznie nie będą także odpowiedzialne za ich remonty, gdyż standardowo w przypadku takich umów, odpowiada za nie strona wynajmująca. Nie ma co liczyć również na transfer know-how.

[...] jeśli wstępne informacje prasowe się potwierdzą, na rozważany obecnie przez Ministerstwo Obrony Narodowej zakup dwóch używanych fregat typu Adelaide przeznaczona ma zostać kwota odpowiadająca kosztom budowy w polskich stoczniach dwóch nowoczesnych korwet wielozadaniowych, które resort obrony zamierzał do niedawna zakupić w ramach programów Miecznik i Czapla.

fragment raportu

Czarny scenariusz dla polskiego przemysłu stoczniowego to jego "niemal całkowita likwidacja". Łączną cenę upadku polskich stoczni oszacowano w publikacji Instytutu Wschodniego na co najmniej 13,7 mld zł rocznie "realnego wpływu realizacji negatywnego scenariusza dla sektora stoczniowego w Polsce na produkt krajowy brutto".

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 72
Reklama
Akanios
środa, 25 lipca 2018, 10:41

@PRS. Trafna diagnoza. Nie rozumiem w ogóle tej dyskusji - w naszej obecnej sytuacji co ma wspólnego interwencyjne kupno okrętów - będące reakcją na a k t u a l n ą sytuację MW - z budową nowych okrętów, które powinny być elementem planowego rozwoju MW. 8 letnie, uzbrojone po zęby fregaty Adelaida (po przebudowie) są w naszych warunkach skokiem do wyższej ligi. Nigdy tak nowoczesnych okrętów nie było w naszej flocie. Moskale mają więc co blokować (kto zapłacił za ww. raport???) I jeszcze odezwa do wszystkich domorosłych ministrów finansów - pieniądze na rozwój MW były przez wiele lat albo zabierane (vide casus : Gawron) albo zwracane z budżetu MON do Budżetu Państwa z powodu ich... niewykorzystania.

clash
wtorek, 24 lipca 2018, 12:19

Albo Adelki albo NIC polskie stocznie to se moga produkowac ...prezesow i czlonkow zarzadu....

oskarm
wtorek, 24 lipca 2018, 12:03

@Guldem, Zastanow sie dlaczego kupujemy Wisle, skoro wszystko mozna szybciej i sprawniej zalatwic lotnictwem i Homarem. Dokladnie taka sama analogia jest na morzu, tylko fregaty poza OPL moga robic kilka innych rzeczy w czasie wojny, kryzysu czy pokoju.

oskarm
wtorek, 24 lipca 2018, 11:55

@KOSA, Koszty uzytkowania OPV opartego na Gawronie zabilby MOSG. Prosze sprzwdz sobie jakim oni budzetem dysponuja. --------------------- Wymagania na Gawrona powstawaly 2X lat temu, gdy MW nie miala wiedzy w pewnych tematach (pewne doswiadczenia zebrano dzieki OHP) oraz gdy poziom zagrozen byl zupelnie inny. Dzisiaj na tej platformie nie da sie zmiescic wystarczajaco silnych systemow uzbrojenia i sensorow.

Trapezodzik
wtorek, 24 lipca 2018, 01:26

\"Polskie stocznie\" to brzmi zabawnie. A co one takiego budują po za Gawronem i jachtami dla bogaczy?

KOSA
wtorek, 24 lipca 2018, 01:17

Smutno czyta się te komentarze. MEKO A 100 To dobry projekt. ale prawda jest smutna. Tyle lat niedoinwestowania braku doświadczenia nadzoru etc … i kasa wyciekła. A wiecie , że była kupiona ;licencja na drugi okręt Meko A 100 !!!. Tylko z jakiś nieznanych przyczyn nic z tym nie zrobiono. Przypomnę słowa obecnego senatora Klicha o beznakładowej budowie korwety gawron … beznakładowej . !!! debilizm... a obecnie Niemcy na tym samym projekcie budują 5 korwet … czyżby tez im się cos pomyliło - nie sądzę . Zakup Fregat OHP od Australii wraz z uzbrojeniem - TAK. Zakup Nowych śmigłowców dla Nich w standardzie morskim - TAK. ( nawet Black Hawki w wersji zwalczania Okrętów podwodnych) Ale uruchomić licencje na drugi Gawron czy MEKO A 100 - tylko w połączeniu z zakupem kolejnych okrętów MEKO A 100 !!! może w Polskich stoczniach ale pod nadzorem finasowym i technologicznym zachodniego partnera bo my jak widać przykład z Gawronem nie potrafimy … i z tym trzeba się pogodzić. a powinniśmy mieć 3 KORWETY !!! Dobudować 2 okręty OPV tak jak ma ORP ŚLĄŻAK z opcją na doposażenie . i kolejne dwa na tym samym projekcie MEKO A 100 Dla MOSG. !!! 8 OKETÓW z reżimem finansowym 3 korwety i 5 OPV. Gdzie szacowany koszt OPV Wraz z uzbrojeniem i systemami walki miał kosztować 400 -600 mln Korweta 600 - 800 mln. Uważam że to może rozruszać Polskie stocznie ale pod nadzorem specjalistów z innych stoczni i reżim finansowy oraz reżim technologiczny . Mażenia. A o nowych fregtach myśleć po zbudowaniu tych jeszcze 7 miu okrętów bo jeden już niby jest . i nie modernizować już OHP.

As
wtorek, 24 lipca 2018, 00:46

Tak się wykańcza Polskie stocznie, no, brawo dla \" dobrej \" zmiany.

As
wtorek, 24 lipca 2018, 00:42

W tym kraju to najwyżej da się modernizować śmigłowce MI-2, czołgi T-72 i / a jakże / STALOWE HEŁMY.

Wojtek
poniedziałek, 23 lipca 2018, 23:28

Niech kupią używki z Australii i niech powoli budują nowe w naszych stoczniach przynajmniej będziemy coś mieli do patrolowania naszych wód terytorialnych zawsze to coś mieć a nie mieć !

dim
poniedziałek, 23 lipca 2018, 22:45

Nikt nie będzie od Polski poważnie kupować okrętów wojennych. Najwyżej sprzedacie robociznę, ale marżę zgarnie ktoś inny. A już wciskanie, że stocznie zapłacą podatki, jeśli będą to podatki ale od zamówień skarbu państwa, wygląda na zupełną demagogię, kierowaną do osób bardzo słabo wykształconych. Jest niepoważne. Jasne, że jestem za rozwojem polskich stoczni, ale to na zasadach faktycznej konkurencyjności, nie jak PGZ.

jurand
poniedziałek, 23 lipca 2018, 18:12

\"Takie rozwiązania tymczasowe zabijają polskie stocznie, bo w tych wypadkach nie będzie dla nich żadnych kontraktów. Co więcej, zabiją też Marynarkę Wojenną, bo ta pozostanie ze sprzętem o nikłej wartości bojowej.\" Tez bym chcial aby Polskie stocznie i MON budowaly okrety dla Marynarki ale jak pokazuje przyklad Gawrona nie umieja. A skoro nie umieja to niech nie udaja ze umieja. Marynarka powinna dostac okrety kupione za granica. Wlos sie na glowie podnosi kiedy sie widzi ile kasy poszlo na Gawrona i co w zamian dostalismy. A tak przynajmniej marynarze mieli by na czym plywac. Nigdy wiecej Gawrona!

gato
poniedziałek, 23 lipca 2018, 16:37

Czy to znaczy, że w oczekiwaniu na zamówienia rządowe, nie możemy kupić żadnych okrętów za granicą? A jaki to okręt, czy statek dla naszej MW powstał w ostatnich 20 latach, poza Gawronem/Ślązakiem oczywiście? Sprawa jest prosta. Mamy wybór: albo okręty dla marynarki, albo stocznie państwowe. Na oba te cele pieniędzy nie będzie. No chyba, że stocznie państwowe zostaną gruntownie zrestrukturyzowane, z pozbyciem się lipnych etatów i powierzeniem ich kierownictwa menedżerom z uznanym dorobkiem. Ale to raczej nie jest możliwe w tym kraju.

say69mat
poniedziałek, 23 lipca 2018, 16:23

@pthet.pl: Agencja Rozwoju Przemysłu SA odkupiła 81,05 proc. akcji Stoczni Gdańsk SA oraz 50 proc. udziałów GSG Towers sp. z o.o. od firmy Gdańsk Shipyard Group sp. z o.o., kontrolowanej przez ukraińskiego inwestora Serhija Tarutę. say69mat: Szykuje nam się koncepcyjny klincz. Z jednej strony mamy potężny państwowy sektor oczekiwań, obiecujący gruszki na wierzbie przy zerowym potencjale. Z drugiej strony, niezdolne do określenia swoich potrzeb oraz wyboru efektywnej metody realizacji koncepcji budowy okrętów - kierownictwo MW. Z trzeciej, mamy czynnik czasu, działający wybitnie na niekorzyść potencjału obronnego naszej MW. Z czwartej, rysuje się poważne zagrożenie powstania ruchów radykalizmu społecznego, sprowadzającego się do realizacji koncepcji upaństwowienia. Czyli przejęcia przez państwo obciążeń wynikających z zadłużenia osób ... prywatnych ;)))

NAVY
poniedziałek, 23 lipca 2018, 16:21

@say69mat - Polska Marynarka Wojenna nie ma żadnego potencjału bojowego [naciągając temat można powiedzieć - minimalny] i przez długie lata jej nie będzie z powodu braku odpowiednich okrętów! PMW - jedynie może wykonywać zadania pomocnicze . @ktos - związki zawodowe nie płacą pensji prezesom,to po pierwsze, a po drugie - gdyby nie związki zawodowe [nie mówię tu o złych związkach zawodowych],to pracodawcy całkowicie oderwaliby się od rzeczywistości ...

Gulden
poniedziałek, 23 lipca 2018, 15:52

Na logikę biorąc.To jak,lepiej NIE MIEĆ zdolnych do walki okrętów,choćby używanych,niż mieć NIC?Coś tu nie pasuje.Nie stać mnie na nówkę,to kupuję używkę,prawda?Na projektach mają nasi marynarze pływać?

Gulden
poniedziałek, 23 lipca 2018, 15:32

A jaki to my niby mamy przemysł stoczniowy,jeśli chodzi o budowę okrętów?Tego Ślązaka/Gawrona budują wieki prawie.A to JEDNA jednostka.Niestety,ale wieloletnie zaniedbania od bazy naukowo-technicznej,po stricte, jeśli chodzi o budowę w miarę nowoczesnego okrętu,plus uzbrojenie do niego, obecnie wyłażą na wierzch.Taka prawda.Historycznie rzecz biorąc,to nawet DDR po WW2,nie wspomnę o zachodzie, odskoczyli nam tak w tym temacie,że głowa mała.I nie ma co ukrywać.Albo kupujemy używki,wkładamy w nie nieludzką kasę za remont,lub kupujemy nówki,bo też nam chętnie sprzedadzą,za dopiero nieludzką kasę.Budowa okrętów w Polsce?Czasokres,mniej więcej 20 lat,przy ogromnych inwestycjach w stocznie,zaplecze naukowe.Pytanie otwarte,czy wpuszczą nas potem na zagraniczne rynki,by sprzedać to,co sami wymyślimy,wyprodukujemy?Wątpię.Moim skromnym zdaniem,należy inwestować w to,co zatapia te pływające balie,zwane okrętami.Od środków na lądzie,czyli mobilne systemy rakietowe,plus odpowiednie systemy wczesnego ostrzegania,radarowe,wykrywające potencjalny cel do spuszczenia go na dno.Plus uzbrojenie samolotów w rakiety zdolne zrobić to samo,i to o wiele szybciej,bo taki okręt to za bardzo nie zasuwa po wodzie.Samolot i owszem, w powietrzu of course.Najbardziej zabawne jest to.Kupujemy,uzbrajamy się w okręty.Od podwodnych,po nawodne,korwety,czy inne fregaty.Potencjalny przeciwnik?FR,albo Niemcy,bo KTO inny?I teraz dopiero dobre.Jak długo by to popływało po Bałtyku?Pierwsze, co by zniszczyli, to bazy zaopatrzenia,i przyblokowali wyjście na Morze Północne,prawda?A potem to już z górki.Na dno.

Courre de Moll
poniedziałek, 23 lipca 2018, 14:59

@ktoś Nie bardzo cię rozumiem, chcesz aby państwo odkupiło państwowe stocznie? Samo od siebie? Bo przecież piszesz że prywatne sobie radzą... Poza tym chcesz rzeczy bezprawnej, gdyż wolność zrzeszania się w związki zawodowe gwarantuje prawo, w tym Konstytucja... ale oczywiście obecnie to już żadna przeszkoda.

dela
poniedziałek, 23 lipca 2018, 13:12

zawsze powinismy isc w nowe. mniejsze koszta utrzymania i mniej problemow na dlugie lata.

Marcin
poniedziałek, 23 lipca 2018, 13:06

Może po prostu należałoby spojrzec prawdzie w oczy i je po prostu zlikwidowac? Po kompromitacji rządzących przy budowie promu w Szczecinie wymagałaby tego elementarna przyzwoitośc.

bolo
poniedziałek, 23 lipca 2018, 13:05

Tragedią to jest upadek polskich zdolności produkcji czołgów. W połowie ub. dekady mieliśmy gotowy, sprawdzony czołg podstawowy PT-91 Ex (Malay), przewyższający rosyjskie T-90. Ale oczywiście Leopardy były lepsze, bo niemieckie, bo natowskie. Oddaliśmy kawał rynku eksportowego Rosjanom, a sami płacimy Niemcom za możliwość remontu i modernizacji Leopardów. Polska jest krajem lądowym, jej bezpieczeństwo leży między brama smoleńską a brama brzeską. Potrzebujemy w pierwszym rzędzie czołgów, artylerii, opl, rozpoznania, okręty będą zawsze na końcu potrzeb. Zwłaszcza, że NATO to sojusz w większości państw morskich i czy mamy 2 fregaty więcej nie robi różnicy. Różnicę robi gdy mamy 2 bataliony nowoczesnych czołgów więcej (Niemcy mają tylko 6, w tym rezerwowe i skadrowane).

Davien
poniedziałek, 23 lipca 2018, 12:54

Krzysiek, tyle ze brytyjczycy zabieraja z type 23 całe nowoczesne wyposażenie przenosząc je na nowe fregaty więc dostałbys pusty kadłub. Obecnie jak chcemy kupic uzywane fregaty to własciwie tylko te Adelaidy zostaja, bo całą reszta bedzie gorsza( wyposażenie z Adelaid i uzbrojenie nie pasuje na Hobarty i Huntery).

www
poniedziałek, 23 lipca 2018, 12:17

Pytanie co ma Instytut studiów wschodnich wspólnego z Flotą? To chyba nie jest w tym temacje najbardziej kompetentna firma.

ktos
poniedziałek, 23 lipca 2018, 09:41

To ja mam taki plan naprawczy. Odkupujemy polskie stocznie, likwidujemy od razu zwiazki zawodowe i podpisujemy klauzule z pracownikami ze nie maja prawa zakladac zwiazkiow zawodowych. Zwalniamy wszystkich na wirtualnych etatach i zostawiamy tylko pracownikow ktorzy faktycznie cos produkuja... i dopiero wtedy zaczynamy odbudowe przemyslu stoczniowego. W chwili obecnej kazde wpakowane pieniadze w stocznie to pieniadze przekazane zwiazkom zawodowym na pensje prezesow. Jak to jest ze prywatne stocznie sobie radza a panstwowe nie... ?

say69mat
poniedziałek, 23 lipca 2018, 05:16

Po pierwsze, ile to okrętów dla PMW zaprojektowano i wybudowano w polskich stoczniach, w okresie 1989 - 2018??? Po drugie, jakie są potrzeby naszej MW, w odniesieniu do potencjalnych zagrożeń??? Po trzecie, czy polskie stocznie dysponują potencjałem technologicznym, pozwalającym budować okręty, których potencjał bojowy będzie kompatybilny, w odniesieniu do potencjalnych zagrożeń??? Po czwarte, jaki okres czasu jest niezbędny dla zaprojektowania, przygotowania kadry i infrastruktury kluczowej dla realizacji ambitnego projektu??? Po piąte, jaki jest obecny stan i potencjał bojowy floty nawodnej i podwodnej naszej MW???

NAVY
niedziela, 22 lipca 2018, 22:07

\"W raporcie wskazuje się również, że \"zakup starych, używanych jednostek to wydatek porównywalnej wielkości do kosztów budowy w polskich stoczniach takiej samej liczby nowoczesnych okrętów za wszystkimi z tym związanymi korzyściami\" - można te kwoty poznać ? \"Za przykład służy w tym miejscu zakup przez resort obrony narodowej używanych okrętów podwodnych typu Kobben oraz używanych fregat typu Oliver Hazard Perry, który \"zatrzymał budowę okrętów w Polsce\" - co zatrzymał ,jak zatrzymał !? Przykład nie trafiony ,bo żadnego budownictwa okrętowego w naszym kraju nie było ,więc nie mógł zatrzymać . Jeżeli byśmy nie otrzymali tych okrętów,to nasza flota byłaby jeszcze słabsza a ORP Warszawa pewnie ,by dalej pływała... Najlepszym przykładem budownictwa okrętowego jest okręt-pomnik ORP Ślązak. Zakup fregat nie oznacza zamknięcia procesu pozyskania okrętów nowych ,bo takowego procesu nie ma a są tylko kolorowe foldery z naszymi chęciami ... Najpierw musimy doprecyzować jaką flotę chcemy ,do czego ma służyć i jakie okręty mają w niej być. Ja tu widzę możliwość zwiększenia zamówienia na Kormorany i wycofanie starszych trałowców z naszej floty ,a także budowę innych okrętów potrzebnych naszej flocie.

Obywatel Trzeciej Rzeczypospolitej
niedziela, 22 lipca 2018, 21:05

Do ObywatelRP. Z takim podejściem jakie pan prezentuje to na pewno polskie stocznie poupadają. Zamiast pomocy rządu polskim stoczniom i zamawianiu kolejnych okrętów chcę pan zostawić nasze stocznie na łaskę losu i zamawiać okręty zagranicą. Przez powyższe stoczniowcy nie będą mieli pracy, będą musieli wyjechać za granicę pracując dla obcego państwa, PKB nie wzrośnie a zmaleje itd. itp. Z takim podejściem do niczego dobrego nie dojdziemy.

KrzysiekS
niedziela, 22 lipca 2018, 20:45

Sorry chodziło mi o Fregaty rakietowe typu 23 brytyjskie które niedługo będą wymieniać.

KrzysiekS
niedziela, 22 lipca 2018, 20:39

Fregat typu Adelaide mają jeden plus mogą bazować AW101.

KrzysiekS
niedziela, 22 lipca 2018, 19:38

Kupienie 1-2 fregat typu Adelaide nie było by głupim pomysłem jeżeli nie planowano by ich remontować, unowocześniać tylko podpisano by kontrakt na budowę nowych Fregat, Korwet i tu jest pytanie jaka ma być marynarka dalej tego nie wiedzą. Niestety w tym przypadku to marnowanie pieniędzy których nie mamy.

dcdcdsc
niedziela, 22 lipca 2018, 16:40

zbudowac 3 okrety podwodne z Tomahawkami głowicami Jądrowymi 3 Fregaty 4 niszczyciele rakietowe zasięg pocisków do 3000km

bropata
niedziela, 22 lipca 2018, 16:32

W takich państwach jak Autralia czy Wielka Brytania zamawia się okręty w krajowych stoczniach, aby utrzymać ichzdolności produkcyjne i zatrudnienie. W Polsce od lat 1980 stocznie pogrążały się w regresie. Głównie przez politykę państwa i uwarunkowania zewnętrzne. Zaś polscy stoczniowcy podnosili swoje kawlikfikacje strajkując i manifestując. Po 1989 roku polscy wizjonerzy polityczni i gospodarczy likwidując co się da w przemyśle i to nie tylko zbrojeniowym raczej nie zastanawiali się nad potrzebami modernizacyjnymi sił zbrojnych. Obecne możliwości polskich stoczni najlepiej obrazuje niekończąca się budowa Śązaka i remont Orła. Teraz, w czasach kiedy polskie stocznie stać co najwyżej na budowę pojedynczych niszczycieli min, decydenci dostrzegli wreszcie konieczność odtworzenia utraconych zdolności produkcyjnych. Tylko czy przy polskiej bylejakości ma jakieś to szanse powodzenia? Uważam, że tak. Pod warunkiem,ze zamiast starych australijskich fregat, ściągnie się do Polski austarlijski sposób budowy nowych fregat typu Hunter.

Gulden
niedziela, 22 lipca 2018, 15:50

Tak w sumie,po co nam MW?Nie lepiej inwestować w środki do likwidacji wrogiej MW?No bo jak,desantować się będziemy do Szwecji,czy co?Jedyne do czego służyłaby potencjalna polska MW,to jako support w kolejnej wojence USA,przy jej MW.Więc po co?Czyli inwestycje w lotnictwo,i rakiety zdolen zatapiać okręty,plus stacje radarowe i mobilne systemy rakietowe zdolne też załatwiać na amen wrogą MW.

Mietek
niedziela, 22 lipca 2018, 15:47

Trzeba by etapowo podnieść potencjał polskich stoczni w produkcji wojskowej. Ale dawać zamówienia tylko skutecznym lub wokół nich koncentrować prowadzenie projektów. Remontowa Shipbuilding poradziła sobie z Kormoranem II, to może pora aby zajęła się większym okrętem. Może zamiast remontu Orkanów ze starymi kadłubami zrobić im nowy kadłub w Remontowej? Tak czy siak - etapowo do coraz większych jednostek. No chyba że jest pewność że poradzą sobie z okrętem klasy korweta z partnerem zagranicznym. I jak szybko.

Okręcik
niedziela, 22 lipca 2018, 14:10

do ObywatelRP; Niestety masz rację, ale przecież do spółek nie idzie się aby uprawiać politykę [obronną] ;-)))

Okręcik
niedziela, 22 lipca 2018, 14:07

Najpierw pis sprzedał stocznie, a teraz płacze krokodylek? Okręt to nie tylko kadłub, a i ten nie jest taki jak w statkach, więc pytanie nie dotyczy czy możemy sami, tylko z kim wybudować nowoczesny okręt.

PRS
niedziela, 22 lipca 2018, 13:18

,,zakup przez resort obrony narodowej używanych okrętów podwodnych typu Kobben oraz używanych fregat typu Oliver Hazard Perry, który zatrzymał budowę okrętów w Polsce\" Pozyskanie tych okrętów nie zatrzymało budowy czegokolwiek w stoczniach krajowych - hipotetyczną budowę zablokowali politycy oraz same kierownictwo Marynarki Wojennej. Pytanie otwarte kto nimi kierował i za czyje pieniądze. Cały ten ,,raport\" ISW to kupa bzdur. ,,w 2017 r. polskie stocznie zbudowały łącznie 11 statków o łącznej pojemności 93,9 tys. CGT\" A od jakiej długości kadłuba ISW zalicza jednostkę pływającą jako statek? ,,polskie stocznie nie posiadają portfela długoletnich i znaczących kontraktów na budowę wyspecjalizowanych jednostek.\" Nieprawda. Ogólnie to w ostatnich latach zajmujemy się tylko budową wyspecjalizowanych jednostek i to jest nasz atut. ,,W 2016 roku sprzedaż rynku stoczniowego w Polsce osiągnęła wartość 10,5 mld zł.; około 70 proc. sprzedaży polskiego sektora stoczniowego stanowiło wyposażenie statków (produkowane na zamówienie stoczni zagranicznych), a pozostałe 30 proc. obejmowało budowę nowych statków oraz działalność remontową\". To także atut. Nie jesteśmy producentem samochodów osobowych a zarabiamy krocie na... produkcji części i elementów zabudowy. I tak dalej i tak dalej. Dla kogo ten raport, za czyje pieniądze i na czyje zamówienie? Czyżby kolejny wysiłek Kremla by znów coś zablokować? To wszystko wskazuje, że Adelki mają wartość bo jakoś za bardzo Moskwie zależy by ich nie pozyskać.

Traser
niedziela, 22 lipca 2018, 12:37

Słyszałem na Kongresie Morskim w Szczecinie w 2016 r. - ówczesny wiceminister MGMiŻŚ do zagubionych prezesów państwowych stoczni: zabiegajcie o zamówienia wojskowe; nieważne czy coś zbudujecie, ale tym sposobem odnowicie park maszynowy i poznacie nowe technologie. MW, a z nią bezpieczeństwo morskie państwa ciągle przegrywa z partykularnymi interesami zachodzącymi pomiędzy politykami - decydentami i najgorszymi zakładami tzw. przemysłu okrętowego - głównie jego tzw. \"czynnikiem społecznym\". Budowa okrętu jest świadectwem o stanie państwa. Budowa Gawrona skompromitowała państwo. Fregaty z antypodów są ostatnim kołem ratunkowym dla MW i naszego bezpieczeństwa morskiego.

michal
niedziela, 22 lipca 2018, 12:02

Wiem, że problemem są głównie pieniądze, ale czy nie moglibyśmy po prostu kupić dwóch potrzebnych nam okrętów z zastrzeżeniem, że drugi zostanie wybudowany u nas? Transfer technologii to coś czego nasz przemysł potrzebuje i pieniądze na to muszą się znaleźć, jeśli premier Morawiecki chce odbudowywać przemysł, a nie tylko o tym mówić.

ObywatelRP
niedziela, 22 lipca 2018, 10:58

Biorąc pod uwagę gigantyczne opóźnienia w budowie okrętów dla MW czego doskonałym przykładem jest budowa ORP Ślązak, jedynym rozsądnym wyjściem jest zakup używanych albo gotowych, ale budowanych w zagranicznych stoczniach okrętów. To smutne, ale niestety prawdziwe. Bałagan decyzyjny, zaniżanie ofert i późniejsze ich renegocjowanie, braki kadrowe, to wszystko sprawia, że nasze stocznie nie są w stanie budować nowoczesnych i skomplikowanych okrętów, które będą w służbie przez następne 30 lat. Budowa niszczycieli min typu Kormoran nie jest niczym spektakularnym, bo w latach 80-tych powstały trałowce, które całkiem dobrze radzą sobie do tej pory. W tym mieliśmy doświadczenia, ale nie w budowie dużych okrętów bojowych ze skomplikowanych uzbrojeniem i systemami walki. Niemcy, Holendrzy, Brytyjczycy czy Francuzi mają bogate doświadczenie w budownictwie okrętowym liczone już w setkach lat. Niestety nasi decydenci tylko mówią i obiecują, a wystarczy otworzyć katalog którejkolwiek grupy stoczniowej i wybrać okręt, potem dogadać się komercyjnie w zakresie transferu technologii i wysłać naszych stoczniowców by uczyli się pracując w danej stoczni, tak jak było z Orłem i Sępem w latach 30-tych. Dzięki temu można było dokończyć wyposażanie Sępa już w Polsce. Wystarczy chcieć. Teraz kupuje się uzbrojenie z katalogu i co 10- albo 15 lat modernizuje, a nie czeka aż się całkowicie zestarzeje, jak to robią u nas.

De Retour
niedziela, 22 lipca 2018, 10:14

@ Boczek. --- To kogo rekomendujesz? Navantia, Damen, Fincantieri ? Lista jest długa.

n@ti
niedziela, 22 lipca 2018, 07:59

Przemysł stoczniowy ma ogromne znaczenie dla polskiej gospodarki. Tymczasem polskie stocznie, w szczególności te państwowe, znajdują się w trudnej sytuacji\" - piszą autorzy eksperckiego raportu,, Przez dekady zaniedbywany, kojarzony z Katarem i Ukrainą i kto liczy na cud po 3 latach? Czasu, czasu i raz jeszcze trzeba czasu.

qi
niedziela, 22 lipca 2018, 04:31

ok. rozumiem. to kupmy te kangury. niech stocznia weźmie pierwszy i wyszykuje go na glanc. niech pokaże że potrafi. tylko uwaga. max. rok na to i koszty na początku ustalone. potem się można zastanowić jaki udział i w jakich projektach. tylko skąd wezmą tylu ukraińców bo polacy to już pracować za taka kasę nie będą (siedzą w norwegii). także mamy tu niezły zgryz. ale jeszcze można to uratować. do tego konieczna będzie głęboka restrukturyzacja i pozbycie się garba stada dyrektorków i papierologów. w końcu to monterzy i spawacze budują statki. jako obywatel mówie, że albo się ogarną albo muszą zostać zamknięci. skończmy z mrzonkami. wiele potrafimy. i czas to udowodnić albo odejść.

Cynik
niedziela, 22 lipca 2018, 03:45

A co takiego nasze stocznie mają do zaoferowania naszej MW? Bo jak znowu przez 15 lat mają klepać jeden okręt i wypuścić zamiast korwety to jakiegoś kastrata, to niech upadną. Ja chętnie zapłacę więcej, żeby okręty dla naszego wojska powstały w kraju, ale niech te stocznie coś sobą prezentują!

Cywill
niedziela, 22 lipca 2018, 03:18

Stocznie niech budują to co potrafią : statki handlowe lub promy MW musi mieć coś na teraz.

As
niedziela, 22 lipca 2018, 01:35

Rozpoczęcie wywodu od zdania mówiącego o tym, że przemysł stoczniowy ma olbrzymie znaczenie jest grubą przesadą. Jakie może mieć znaczenie jeśli buduje Ślązaka tak jak buduje ?

SZACH-MAT
niedziela, 22 lipca 2018, 00:46

WIDZĘ TO TAK przy braku możliwości budowy okrętów na miarę naszego misia ..... niech na początek zaczną budować małe projekty 600-800 ton w oparciu o współprace twórców i pomysły zaczerpnięte z okrętów klasy \"HAMINA\" i \"VISBY\" .oraz własne \"ORKANY\".czemu tak mówię..bo nigdy ale to nigdy nie zbudujemy samodzielnie i zaoferujemy coś większego i lepszego niż górna granica 1000 ton ..nigdy nie pokonamy \"ekstra klasy w budowie okrętów\" ale możemy jeśli będziemy chcieli być specjalistami w \"niszy okrętowej\" jaką mogą być ZMORY w nowej jakości i nowej rzeczywistości i na dodatek konfigurowane jako okręty modułowe ....ze szczególnym uwzględnieniem na rynki państw z małym budżetem ..Przymierze zawarte ze Skandynawami dało by coś wymiernego na plus

ppp
niedziela, 22 lipca 2018, 00:32

Jak można polegać na polskich stoczniach (państwowych oczywiście)? Szczerze - po przykładzie Gawrona, ja wolę cokolwiek tylko nie nasze stocznie. Pomyśleć, że kiedyś Polacy byli posiadali liczący się przemysł stoczniowy. Wszystko rozkradziono, zmarnowano. Tak to jest jak prezesami zostają koledzy, a nie fachowcy.

mc.
niedziela, 22 lipca 2018, 00:03

Bardzo proszę zwrócić uwagę na komentarz Pana \"oskarm\". Stocznie budujące tylko okręty ZAWSZE będą niedochodowe. Chyba że wejdziemy z kimś w spółkę i będziemy budowali okręty jako podwykonawca. Ale w dalszym ciągu musiałaby by to być duża firma, z długą listą zamówień. Ale w takim przypadku, umowa musiałaby gwarantować pełną kontrolę i możliwośc odstąpienia w przypadku nie realizowania umowy, albo działania na szkodę spółki - patrz przypadek szwedzko-niemiecki.

bf109
sobota, 21 lipca 2018, 21:56

Jeśli nawet dobra zmiana nie skusiła się na \"okręty\" z krajowych stoczni to tam musi być kompletny dramat.

Boczek
sobota, 21 lipca 2018, 21:46

luka, piątek, 20 lipca 2018, 22:54 ### \" jakoś innym państwom skutecznie wychodzi budowanie na francuskiej licencji\" - Brazylia 3 lata spóźnienia (na razie), Indie 5 lat, Gowind w Malezji po 1,5 roku budowy nabrał 1,5 roku spóźnienia - będzie 3-5 i podwojenie kosztów. Nie, Francuzi tego nie potrafią - za mało doświadczenia.

Lord Godar
sobota, 21 lipca 2018, 20:06

Co potrafią obecnie nasze stocznie pokazuje historia budowy \'\' Gawrona /Ślązaka \'\' i remontowa odyseja \'\' Orła \'\'. Nic nie zbudujemy dopóki nie, robimy porządku w stoczni MW i w pokojach w których siedzą odpowiedzialne za to osoby. Teraz się lament podnosi? A co do tej pory robił ten ISW i inne instytucje, specjaliści? Za co brali pieniądze?

kkkkkkkkkkk
sobota, 21 lipca 2018, 10:48

\"Używane okręty zagrożeniem dla przetrwania polskich stoczni. \" Tak samo jak używane VW były zagrożeniem dla przetrwania FSO. Zamiast kupować Polonezy, które były oparte o rozwiązania techniczne z wczesnych lat 50, polacy woleli kupić bardziej komfortowe i niezawodne kilkunastoletnie auta z zachodu.

Grzegorz
sobota, 21 lipca 2018, 08:52

Tylko, że to MON się do upadku Gawrona również walnie przyczynił, nie zapewniając odpowiedniego finansowania.

Kriss
sobota, 21 lipca 2018, 08:17

No ale budują Gawrona już 20 lat więc mają robotę :)

Ok bajdur
sobota, 21 lipca 2018, 07:54

Piękna analiza. Sporo ich prze 20 lat widziałem, a okręty z polskixh stoczni to gdzie pływają? Gdzie jest ORP Gawron, gdzie jest ORP Orzeł? Polski sposób na stocznie to połączenie beznadzieji z jeszcze funkconujaca remontowąn. A niech obie będą nierentowne... Tu potrzebny jest partner zagraniczy. Nawał gtoup, DAMEN, Tkms, który posiada aktualną wiedzę o integrowaniu systemów

oskarm
sobota, 21 lipca 2018, 02:32

Jeżeli Polskie stocznie nie będą w stanie skutecznie konkurować na rynku cywilnym, to żadne inwestycje MON ich wszystkich nie uratują. Realnie możliwości finansowe Polski a co za tym idzie ilość budowanych okrętów wystarczą najwyżej dla utrzymania jednej niezbyt duże stoczni. Pamiętajmy, że obecnie budowane okręty będą służyć 35-45 lat! Nawet Wielka Brytania musi sponsorować stocznię BAE Systems na poziomie minimum 200 mln GBP by ja utrzymać i zamawia w niej 2-3 krotnie przepłacone patrolowce by zastąpić na siłę 14-15 letnie okręty. Stać nas na takie luksusy?

rozczochrany
sobota, 21 lipca 2018, 01:36

Do ii: Przecież to właśnie brak decyzji o wyborze systemów rakietowych ze strony MON oraz brak finansowania budowy okrętu ze strony MON był odpowiedzialny za przewlekanie się budowy Ślązaka/Gawrona. Żadna stocznia nie buduje okrętów za darmo.

racjus
piątek, 20 lipca 2018, 23:04

Państwowe stocznie zawsze znajdują się w \"trudnej sytuacji\" ale jakoś \"przypadkiem\" te prywatne radzą sobie całkiem dobrze.

luka
piątek, 20 lipca 2018, 22:54

@ii Proponuje zapoznać się co spowodowało obecną sytuację z Gawronem - jakbyśmy zrobili tak jak niemcy chcieli to dziś mielibyśmy ich 7 sztuk a nie jedną niedokończoną. A francuzi akurat bardzo chcą nam sprzedać zarówno okręty podwodne jak i nawodne i jakoś innym państwom skutecznie wychodzi budowanie na francuskiej licencji - warunek jeden: nie fisiować jak z Gawronem i będzie OK.

Harry 2
piątek, 20 lipca 2018, 21:43

\"Czarny scenariusz dla polskiego przemysłu stoczniowego to jego \"niemal całkowita likwidacja\". To może jednak... nie robić sobie nadziei, nie żyć złudzeniami? W TV oglądam informację o odkupieniu stoczni Gdańskiej od Ukraińców. Po co? Dajmy spokój!

no, gdzie?
piątek, 20 lipca 2018, 20:52

Zabawne, że na temat kondycji polskiego przemysłu morskiego piszą ludzie, którzy statek widzieli na fotografii lub płynęli nim na wycieczkę. A gdzie opracowania MIR, Instytutu Bałtyckiego lub Morskiego???

Fred
piątek, 20 lipca 2018, 20:14

czy Polska skorzystała na sztucznym podtrzymywaniu Stoczni MW? Gawron budowany już dwie dekady, a taka Stocznia Remontowa zbudowała niszczyciel min w dwa lata

Stary Grzyb
piątek, 20 lipca 2018, 20:03

Ekhm, odbudowa Marynarki Wojennej ma być narzędziem utrzymania \"krajowego potencjału stoczniowego\", który to \"potencjał\" rozkraczył się dokumentnie podczas trwającej niemal 20 lat próby (zakończonej niepowodzeniem) budowy korwety (w której krajowy jest kadłub), i który to \"potencjał\" już od 6 lat bezskutecznie \"remontuje\" OP \"Orzeł\"? Żart jakiś?

MIR
piątek, 20 lipca 2018, 19:48

Kolejny artykuł o mitycznych możliwościach naszych stoczni. Na patrolowiec czekamy kilkanaście lat, niszczyciel min czyli mini okręt też był budowany wiele lat. O zbudowaniu fregat możemy zapomnieć przez najbliższe lata. Zatem nabycie używanych fregat to jedyny sposób by mieć szybko sprzęt o jakiejś sensownej wartości bojowej i by zapewnić ciągłość szkolenia.

A77
piątek, 20 lipca 2018, 19:20

A może my mamy do czynienia z modelarzami? Słowo pośpiech nie istnieje są też dwie piękne dioramy -\"Ślązak w doku\" i \"Orzeł w doku\". Ten drugi ponoć pięknie waloryzowany okopceniem. Wystawić to w konkursie i może coś się jeszcze wygra za autentyczny wygląd? Na przykład zestaw farb i pędzli do malowania OHP? To jest dla nas szansa!

mp
piątek, 20 lipca 2018, 18:38

Jeśli dwie nowe korwety (\"gawron-bis\") za XX lat = dwie fregaty (adelajdy) TERAZ... to ja wolę te fregaty teraz. Stocznie i tak dostaną kormorany, ratowniki, supplaje, holowniki i orki pewnie też, więc będzie co robić. A marynarze nie będą przecież pływali na planach i mrzonkach przez ten czas.

Księgowy
piątek, 20 lipca 2018, 18:20

Szansą dla polskich stoczni był program \"Gawron\" - w optymistycznych założeniach miało powstać 6-7 nowoczesnych korwet, ale polskie stocznie, politycy i decydenci nie byli w stanie zbudować nawet pierwszej, prototypowej korwety w rozsądnym terminie i za rozsądną kwotę. Chciałbym, żeby polskie stocznie budowały nowoczesne okręty dla polskiej marynarki wojennej, ale obawiam się, że w naszych realiach jest to niemożliwe i skończy się tak jak z \"Gawronem\" - przeciąganiem terminów, niewywiązywaniem się ze zobowiązań, wzajemnym obarczaniem odpowiedzialnością, rosnącymi kosztami i brakiem okrętów. Z drugiej strony, zamiast wydawać pieniądze na pozyskanie starych okrętów, może lepiej byłoby dokończyć \"Ślązaka\" nie jako patrolowiec ale jako pełnowartościową korwetę.

miras
piątek, 20 lipca 2018, 18:03

Od pozyskania kobemów,stocznie nawet nie pozyskały jakiejkolwiek technologii do budowy nowych fregat.Ciągle pozyskiwali dotacje finansowe od państwa i przejadali to.Budować za granicą i tam też remontować,a tm czasem pozyskać fregaty Adelaide,zmienić radary na 3D,dokupić uzbrojenie i pływać.Na mercedesy nas nie stać to. Cieszyć się tym co mamy

dojna zmiana
piątek, 20 lipca 2018, 17:48

kupujmy nowe, ale budowane w zagranicznych stoczniach - będzie szybciej i taniej

max
piątek, 20 lipca 2018, 17:41

no niech likwidują chcecie Panowie Powierdzięc że zakup 10 okretów uratuje was i skutecznie będziecie te okręty sprzedawać ?? a pytam się komu ??? węgrom czechom czy słowakom bo rumuni mają swoje stocznie , chorwaci, swoje , bałtowie jakoś wolą szwedzkie , fińskie czy duńskie rozwiązania ?? robota militarna dla naszych stoczni to powinien być dodatek a nie kroplówka a jak kroplówka to niech będzie ona na remontach serwisach itp a nie fikcji że zbudujecie co ? Ślazaka II w 8 lat :)))

Dumi
piątek, 20 lipca 2018, 17:16

No to proste: NIE KUPUJMY TYCH FREGAT, ALBO KUPMY TYLKO JEDNĄ.

ii
piątek, 20 lipca 2018, 17:02

Po tym co odstawili z Garwonem to się nie dziwię, że MON a tym bardziej ktoś z zagranicy, nie jest zainteresowany budowaniem niczego skomplikowanego w polskich stoczniach.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama