USA: tysiące gwardzistów na ulicach. Antifa organizacją terrorystyczną?

31 maja 2020, 20:20
Gwardia
Żołnierze Gwardii Narodowej wykonujący zadanie związane ze zwalczaniem pandemii koronawirusa (zdjęcie ilustracyjne). Fot. Master Sgt. George Roach/US Air National Guard

Prezydent USA Donald Trump poinformował w niedzielę na Twitterze, że zamierza uznać skrajnie lewicowy ruch Antifa za organizację terrorystyczną. Członkowie i zwolennicy administracji zarzucają lewicowym bojówkom udział w aktach przemocy podczas ostatnich demonstracji. W działaniach na terenie USA bierze udział co najmniej 5 tys. żołnierzy Gwardii Narodowej. 

W swoim niedzielnym wpisie Trump nie podał żadnych szczegółów dotyczących decyzji. We wcześniejszych wpisach sugerował, że "radykalnie lewicowi anarchiści" pod przewodnictwem Antify odpowiadają za przemoc na trwających od wtorku w wielu amerykańskich miastach demonstracjach w związku ze śmiercią Afroamerykanina George'a Floyda w wyniku interwencji policji.

Podobną opinię wyraził w sobotę m.in. prokurator generalny USA William Barr. Oznajmił, że demonstracje zostały przejęte przez anarchistyczne i "skrajnie lewicowe grupy ekstremistów", którzy mają własne cele. W wielu miejscach protestów uczestnicy zamieszek malowali na murach hasła i symbole anarchistyczne.

O uczestnictwie grup z zewnątrz w zamieszkach mówił w sobotę również gubernator stanu Minnesota Tim Welz. A lokalne media w Minneapolis donosiły o obecności prawicowych ekstremistów z grupy "trzyprocentowców". Portal śledczy Bellingcat informował również o mobilizacji w sieci skrajnie prawicowych ruchu "Boogaloo", którego celem jest wywołanie nowej wojny domowej.

Antifa, czyli "Akcja antyfaszystowska" to mający korzenie w Niemczech nieformalny ruch skrajnie lewicowych bojówek. Prezydent Trump już wcześniej sugerował włączenie Antify na listę organizacji terrorystycznych, po serii ataków na prawicowych aktywistów w 2019 roku. Trump stwierdził wówczas, że taki krok "uczyniłby pracę policji łatwiejszą".

W działaniach mających na celu przywrócenie porządku publicznego w Stanach Zjednoczonych bierze udział co najmniej 5 tys. żołnierzy Gwardii Narodowej z kilkunastu stanów. Kolejne 2 tys. postawiono w stan gotowości. Według doniesień agencyjnych zatrzymano łącznie ponad 1,6 tys. osób. Do dużej części naruszeń prawa dochodzi po zmroku - i często uczestniczą w nich inne osoby, niż te które pokojowo protestują przeciwko nadużyciom ze strony amerykańskiej policji. W trakcie zamieszek, trwających z różną intensywnością w kilkudziesięciu miastach, plądrowane są sklepy i banki, niszczone budynki użyteczności publicznej i samochody (w tym radiowozy), dochodzi też do wielu podpaleń i ataków na policjantów.

W trwających od kilku dni zamieszkach obrażenia odniosły setki funkcjonariuszy służb mundurowych. Podczas rozruchów dokonywane są przestępstwa dokonywane z użyciem broni palnej. W ich trakcie zginęły co najmniej trzy osoby, w tym jeden funkcjonariusz. W odpowiedzi niektóre miasta w USA, oprócz uruchomienia Gwardii Narodowej, zdecydowały się także na wprowadzenie godziny policyjnej. W stan gotowości postawiono również jednostki zawodowych sił zbrojnych, jednak na razie nie ma decyzji o ich użyciu.

PAP/Defence24.pl

Defence24
Defence24
Reklama
Tweets Defence24