USA: Sztuczna inteligencja i ciężka artyleria w zwalczaniu „rosyjskich” rakiet

12 września 2020, 09:00
200902-F-XT642-0081
Amerykańscy oficerowie wykorzystujący gogle VR podczas pracy w systemie ABMS – zdjęcie z 2 września 2020 r. z bazy Joint Base Andrews w Maryland. Fot. Daniel Hernandez/U.S. Air Force

Amerykanie po raz drugi zaprezentowali możliwości zaawansowanego systemu zarządzania walką ABMS sił powietrznych, w trakcie których m.in. z powodzeniem odparto atak przeprowadzony przez drony powietrzne – symulujące atak sześciu rosyjskich rakiet manewrujących.

Zgodnie z informacją przekazaną przez Amerykanów drugi pokaz rozwijanego w Stanach Zjednoczonych zaawansowanego systemu zarządzania walką sił powietrznych ABMS (Advanced Battle Management System) obejmował m.in. szybkie wykrywanie i niszczenie obcych rakiet manewrujących, symulowanych przez bezzałogowe aparaty latające – cele typu AN/AGS-170. W tym celu w jednym systemie połączono różnego rodzaju sensory z wieloma różnego rodzaju zestawami ogniowymi wymieniając pomiędzy nimi informacje w czasie zbliżonym do rzeczywistego.

Drugie próby systemu ABMS były przeprowadzono od 31 sierpnia do 3 września 2020 roku. Nadzór nad testami miał Departament Amerykańskich Sił Powietrznych, jednak współdziałały również: Amerykańskie Dowództwo Północne Stanów Zjednoczonych (U.S. Northern Command) i Dowództwo Kosmiczne Stanów Zjednoczonych (U.S. Space Commmand). Prowizoryczne centrum kontroli utworzono w bazie Joint Base Andrews w stanie Maryland.

Głównym celem tych testów było określenie skuteczności systemu ABMS w wykrywaniu i przeciwdziałaniu działaniom zmierzającym do zakłócenia operacji prowadzonych przez Amerykanów w Kosmosie. Przy okazji sprawdzono jednak również możliwość obrony samego terytorium Stanów Zjednoczonych przed atakiem rakiet manewrujących z wykorzystaniem nowego rodzaju uzbrojenia antyrakietowego – poruszających się z prędkością hiperdźwiękową pocisków artyleryjskich HVP (Hyper Velocity Projectile).

Wykonywanie tak szerokiego zakresu zadań było możliwe, ponieważ według Amerykanów system ABMS łączy najnowocześniejsze metody i technologie (w tym tzw. „sztuczną inteligencję”) do szybkiego gromadzenia, analizowania i udostępniania informacji oraz podejmowania decyzji w czasie rzeczywistym z uwzględnieniem wiedzy o dostępnych siłach i środkach. Dane te były następnie przekazywane dla sił rozlokowanych na dużym obszarze i to zarówno szczebla operacyjnego, jak i taktycznego. Amerykanie mieli wykazać, że ABMS „łączy systemy uzbrojenia i personel w powietrzu, na ziemi, na morzu, a także w przestrzeni kosmicznej i cyberprzestrzeni w płynny sposób, który nie był jeszcze dostępny dla współczesnych żołnierzy”.

image
Operatorzy amerykańskich sił powietrznych monitorujący sytuację z wykorzystaniem systemu ABMS w bazie Joint Base Andrews w Maryland – zdjęcie z 2 września 2020 r.. Fot. Daniel Hernandez/U.S. Air Force

 Nowy dowódca Dowództwa Północnego Stanów Zjednoczonych generał Glen VanHerck miał się nawet przyznać dziennikarzom, że demonstracja przekonała go, że systemy oprogramowania oparte na „sztucznej inteligencji” będą w stanie faktycznie wydawać zalecenia, na których dowódcy mogą polegać przy podejmowaniu decyzji dotyczących tego, co muszą zrobić w toczącej się w szybkim tempie bitwie z potencjalnymi przeciwnikami z Chin lub Rosji.

„Przyszłe pola bitew będą się charakteryzowały nasyceniem informacją. Jednym z najważniejszych celów tych prób było przedstawienie oszałamiającego zestawu informacji, które uczestnicy mogli zsyntetyzować, tak jak w czasie realnej operacji… „To zmusiło dowódców i operatorów do zaufania analizom danych i sztucznej inteligencji, aby zrozumieć bitwę. Docenianie danych jako podstawowego zasobu bojowego, nie mniej istotnego niż paliwo odrzutowe czy satelity, jest kluczem do działań wojennych nowej generacji”.

Will Roper - zastępca sekretarza sił powietrznych ds. zakupów, technologii i logistyki

 Amerykańskie siły powietrzne uważają, że ostatnie testy były „największym, wspólnym eksperymentem w najnowszej historii”. W próbach uczestniczyło bowiem aż 70 zespołów branżowych, 65 zespołów rządowych z każdej służby (w tym z amerykańskiej Straży Przybrzeżnej), 35 platform wojskowych, 30 lokalizacji geograficznych i 4 krajowe poligony testowe. Taki „rozmach” jest zrozumiały, ponieważ opracowanie systemu ABMS stało się priorytetowym przedsięwzięciem modernizacyjnym Departamentu Sił Powietrznych z budżetem 3,3 miliarda dolarów w ciągu pięciu lat.

Dodatkowo jest to program łączący wszystkie służby Departamentu Obrony w ramach szerszego programu znanego jako połączone dowodzenie i kontrola we wszystkich dziedzinach JADC2 (Joint All-Domain Command and Control). Dzięki niemu informacja pozyskiwana w jakimkolwiek miejscu będzie wprowadzana do ogólnego systemu, łączona z innymi danymi (w dużej części poprzez stosowanie „sztucznej inteligencji”) i udostępniona w zależności od jej wagi odpowiednim podmiotom – w tym efektorom.

Zrealizowanie tak szerokiego zakresu zadań w tak krótkim czasie było możliwe dzięki: bliskiej współpracy amerykańskiego wojska z różnymi partnerami branżowymi jak również korzystaniu w wielu przypadkach z komponentów opracowanych z produktów „uzyskanych z dostępnej technologii komercyjnej”. Według Amerykanów pewne możliwości systemu ABMS można już wykorzystywać, a postęp prac jest tak duży, że kolejne próby mają być realizowane mniej więcej co cztery miesiące, przy coraz bardziej skomplikowanych scenariuszach działania.

image
Amerykański żołnierz z „psim” robotem Ghost Robotics Vision 60 chroniący symulowaną polową bazę lotniczą podczas testów ABMS. Zdjęcie z 1 września 2020 roku w bazie sił powietrznych Nellis w Nevadzie. Fot. Cory D. Payne/U.S. Air Force

Zresztą podobnie „wymagający” był już scenariusz testów przeprowadzonych na przełomie sierpnia i września br. Zakładał on szybkie narastanie zagrożenia: najpierw poprzez przeprowadzenie przez przeciwnika ataków cybernetycznych, a później poprzez zagłuszanie i oślepianie systemami laserowymi amerykańskich satelitów łączności i obserwacji. Kolejnym krokiem było zasymulowanie ataku sześciu „rosyjskich” konwencjonalnych pocisków manewrujących (symulowanych przez cele AN/BQM-167) - wystrzelonych przeciwko celom na terytorium Stanów Zjednoczonych z powietrza i morza.

Operację eliminowania zagrożenia podzielono na cztery etapy – wszystkie realizowane z wykorzystaniem systemu ABMS. Najpierw sprawdzono jego zdolność do wczesnego ostrzegania przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. Później wykorzystano system do śledzenia zbliżających się „rosyjskich” okrętów i samolotów oraz ustalenia ich zamiarów. Kolejna faza była już związana z wykryciem i odparciem ataku rakiet manewrujących.

W całej tej operacji Amerykanie szczególny nacisk położyli na wykorzystanie w procesie tworzenia połączonego obrazu sytuacyjnego COP (common operational picture) dużej ilości różnego rodzaju systemów obserwacji. Był wśród nich znany z amerykańskich sił zbrojnych radar trójwspółrzędny AN/MPQ-64 Sentinel, ale również wiele innych sensorów – w tym pięć zupełnie nowych, konkurujących ze sobą rozwiązań. Każde z nich musiało jednak wykorzystywać standardy opracowane przez amerykański Departament Obrony, w taki sposób aby można je był włączyć wg zasady „plug and play” („włącz się i działaj”).

image
Wykorzystywane w systemie ABMS bezobsługowe wieże obserwacyjne zbudowane przez firmę Anduril Indiustries (wyposażone w stacje radiolokacyjne i głowice optoelektroniczne). Fot. www.anduril.com

Jako szczególnie przydatne w tworzeniu bariery sensorów wczesnego ostrzegania uważa się bezobsługowe wieże obserwacyjne Lattice opracowane przez firmę Anduril Indiustries (wyposażone w stacje radiolokacyjne i głowice optoelektroniczne). Dane z tych szybko rozwijanych wież można bowiem z łatwością przerzucić do systemu dowodzenia tworząc lokalny obraz sytuacyjny.

Sam atak „rosyjskich” rakiet manewrujących został zasymulowany przez bezzałogowe cele powietrzne AN/BQM-167 wystrzelone nad poligonem White Sands w Nowym Meksyku. Sukces był bardzo duży, ponieważ do zestrzelenia tych „rakietowych dronów” (latających z maksymalną prędkością 0,93 Mach) wykorzystano po raz pierwszy w historii,  zupełnie nowy pocisk HVP lecący z prędkością hiperdźwiękową, opracowany przez amerykańskie: marynarkę wojenną i wojska lądowe.

Co więcej został on wystrzelony z typowej, samobieżnej armatohaubicy M109 Paladin kalibru 155 mm. Co ważne w czasie prób testowano również wykorzystanie do tego celu armat okrętowych. Przekroczono w ten sposób kolejną barierę technologiczną, ponieważ udało się stosunkowo niedrogim pociskiem artyleryjskim (wartym około 86000 dolarów) zestrzelić kosztującą kilkanaście razy więcej rakietę manewrującą. Przypomniano przy tym, że antyrakieta  wykorzystywana w systemie Patriot kosztuje około 3 miliony dolarów. Jest to znaczące zwiększenie amerykańskich możliwości obronnych i zapowiedź m.in. rewolucyjnych zmian w taktyce działania okrętów nawodnych.

Należy jednak również zaznaczyć, że w zwalczaniu hipersonicznych rakiet manewrujących podczas prób ABMS rozważano także wykorzystanie rakiet lotniczych „powietrze-powietrze” AIM-9 Sidewinder odpalanych z samolotów wielozadaniowych F-16 lub bezzałogowych statków powietrznych MQ-9 Reaper.

Największym osiągnięciem testów nie było jednak strącenie celów powietrznych, ale udane połączenie w tej operacji informacji pozyskanej z aż sześćdziesięciu różnych typów źródeł oraz stworzenie tzw. zabójczego łańcucha („kill chain”) z wykorzystaniem sieci 4G i 5G. Dodatkowo czas stworzenia takiego „łańcucha”, a więc czas jaki upływa od momentu wykrycia zagrożenia do przekazania rozkazu ataku dla konkretnego efektora zajmował tak naprawdę kilka sekund.

Obserwatorów zaskoczyła szczególnie skuteczność, z jaką dane mogły być przekazywane różnym użytkownikom od szczebla strategicznego do taktycznego. Jest to duży postęp biorąc pod uwagę fakt, że pierwsze próby ABMS przeprowadzone w grudniu 2019 roku skupiały się tylko na sprawdzeniu możliwości łączenia różnych sensorów za pomocą odpowiedniego oprogramowania. Już wtedy jednak sprawdzano m.in. możliwość podłączenia konstelacji SpaceX Starlink do samolotu „artyleryjskiego” AC-130 gunship oraz niejawną wymianę danych pomiędzy myśliwcami  F-35 i F-22. Obecnie dołączono do tego analizę oraz przesyłanie danych tworząc połączenia szkieletowe wymagane do zbudowania wojskowego Internetu Rzeczy mIoT (military Internet of Things).

Amerykańscy wojskowi uważają, że dopiero w tej chwili stworzono coś, co jest połączonym dowodzeniem i kontrolą we wszystkich dziedzinach  - JADC2 (JAD Command and Control). Wcześniej można bowiem było bowiem mówić jedynie o połączonej świadomości sytuacyjnej JADSA (JAD Situational awareness), ponieważ sam proces rozdzielania informacji do efektorów i użytkowników był zbyt długi i skomplikowany.

W czasie prób Amerykanie przyznali się również do problemów z zasięgiem ponieważ współpracowały ze sobą często bardzo odległe punkty oraz z przepustowością – szczególnie w dniach poprzedzających ćwiczenie. Było to wyraźnie widoczne, gdy do łączności wykorzystywano sieć wojskową SIPR [Secret Internet Protocol Router Network]” używaną do przesyłania informacji niejawnych na poziomie tajnym

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 36
Reklama
ja
środa, 16 września 2020, 17:12

już dawno mówiłem, żeby połączyć dwie technologie - głowica naprowadzająca od pioruna zamontowana w pociskach artyleryjskich kal. 120-155mm

ja
środa, 16 września 2020, 17:04

To przecież SKYNET ;)

MAZU
wtorek, 15 września 2020, 12:01

Kilka lat temu zrobiliśmy w 7M projekt systemu ostatniej szansy (SOS) obrony Warszawy przed balistycznym atakiem rakietowym, oparty na zautomatyzowanych wieżach od 'Karbów" ustawionych na dachach najwyższych budynków. Pociski do SOS to de facto strumieniowe Nammo 155 mm naprowadzane radarami z ziemi. Zaprojektowaliśmy również ogólnokrajowy system monitoringu bardzo podobny do "bezobsługowych wież obserwacyjnych zbudowanych przez firmę Anduril Indiustries". Niestety skończyło się tylko na projekcie i jego prezentacji, która uzyskała komentarz "to jest Sci-Fi". Nadmienię, że SOS służy również do zwalczania samolotów i pocisków manewrujących, które może atakować z górnej półsfery przy naprowadzaniu z aerostatów/dronów wysokiego pułapu. Serdeczne pozdrowienia dla Dalej Patrzącego od 7M. M

gnago
niedziela, 13 września 2020, 18:03

I to dowód dlaczego zakup tego moralnego śmiecia zwanego Patriotem jest błędem. Kupić licencje za tą amunicję do 155 . I od ruskich czy z krajów UE nowoczesne rakiety plot dużego i średniego zasięgu

kata
niedziela, 13 września 2020, 17:23

Rosja ma takie systemy które wychamowują rakietę jak rakieta wyczuje nadlatującą kontrrakietę lub pocisk.Rosja jest wielka.

ja
środa, 16 września 2020, 17:06

Rosja ma taki system plot, że nie potrafi odróżnić gołębi od dronów - mam tu na myśli Pancyr S1

Krzyś
niedziela, 13 września 2020, 21:54

Ostatnie zdanie jest prawdziwe.

Plw
wtorek, 15 września 2020, 19:08

Systemy które co robią ?

symt
niedziela, 13 września 2020, 17:11

Ja też zrobiłem symulację i tez trafiłem, to nie jest juz ta ameryka jak 20 lat temu, im do Rosji to juz duzo brakuje.

yaro
niedziela, 13 września 2020, 01:29

No to proszę sobie wyobrazić, że Rosja w dziedzinie sztucznej inteligencji nie odstaje od USA więc cały ten wywód MD jest mówiąc krótko niewiele warty.

Murf fanem Polski
niedziela, 13 września 2020, 01:24

Doskonały. To tylko wstępne testy i mogą trafić w cel prawie Mach I. Ciekawie będzie zobaczyć, dokąd to prowadzi. Pocisk artyleryjski podróżujący z taką prędkością i zasięgiem może przekazać niesamowitą ilość energii kinetycznej. Żadne materiały wybuchowe nie będą potrzebne, aby spowodować ogromne uszkodzenie konstrukcji. Kilka razy pisałem krytykom F-35 o tym, jakie naprawdę są możliwości broni. Miło widzieć, że pochodzi z innego źródła.

dropik
czwartek, 17 września 2020, 13:00

Przecież to nie był pocisk artyleryjski.

cv
sobota, 12 września 2020, 23:11

Oj tam, zwykły RAP z wielu sensorów, priorytetowanie celów, algorytm decyzyjny to ma każdy przeciwlotniczy C2 tutaj wyzwaniem była skala. A zwalaczanie celów powietrznych za pomocą 155 to nie nowość. Włoski Strales potrafi to od dawna ale trzeba znać z dużym wyprzedzeniem trajektorię celu i cel nie może zbytnio manewrować. W przypadku naszego kraju takie coś nie jest przydatne co innego USA zwłaszcza zachodnie wybrzeże narażone na atak Kalibrami. Tutaj bardziej dane z satelitów niż z sensorów naziemnych

123
poniedziałek, 14 września 2020, 16:44

tyle, ze to magnetyczna 155 ;))). Ciekawe jak ogarneli sterowanie do pocisku aby wytrzymalo przeciazenie przy starcie :OOO

dropik
czwartek, 17 września 2020, 13:07

jaki problem , przeciez strzelaja na 50km excaliburem, a ty strzejaja rakietą ktora mozna wystrzelić z mniejszymi przeciążeniami

johann
sobota, 12 września 2020, 19:39

Fajne imitujących sześciu rakiet Rosji ...ciekawe jak te google czytają i znają litery i z jaką szybkością ,? Ciekawie napisane ....a co z Chińskim czy też rozpoznają ?

Bursztyn
sobota, 12 września 2020, 18:24

M IOT wykorzystuje bluetooth do przesyłania danych z urządzeń mechanicznych no aplikacje mobile Nase cyber mon te, to ma ale do inwigilacji pracowników

wert
sobota, 12 września 2020, 18:00

Czyli efektor do Narwi? Jeżeli faktycznie mogą wydłużyć zasięg do 220 km to i Skyceptor. Czyżby dlatego Raytheonowi zaczęło się palić pod ogonem i robi szum z Wisłą II? Co wciśnie nam za 1.2 mln baksów/szt to już będzie jego. Kraby do OPL, to by było

Edmund
sobota, 12 września 2020, 17:03

Tego typu operacje asymilowania informacji z wielu źródeł, analizy danych z chmury rozproszonej, udziału sztucznej inteligencji w mniejszym lub większym zakresie próbują nie tylko armie USA, Rosji i Chin, ale np. Estonia czy Ukraina. Biorąc pod uwagę poziom świadomości i otwartość umysłów kadry wojskowej i MON, jesteśmy daleko w tyle i opóźnienie to powiększa się. Obawiam się nawet, że ta nasz kadra nie będzie w stanie intelektualnie wykorzystać wyspowej modernizacji, np. F-35, która jest właśnie takim ,,sensorem systemów". Opieram się tutaj m.in. na powszechnie dostępnych wypowiedziach 2 dowódców, pełniących wysokie funkcje. Pierwszy wypowiedział się, że całe zaopatrzenie dla wojska powinno być zlokalizowane w 1 obiekcje. Czyli coś w formie większego obiektu Biedronki lub Lidl. Nie trzeba być specjalistą od wojska, aby wiedzieć, że to przepis na katastrofę w świecie. Drugi wysoki dowódca uzasadnił modernizacje T-72 tym, bo jest do tego logistyka a jednocześnie przyznał , że nie ma to znaczenia militarnego. Czyli, przepraszam za te słowa, ale w moim rozumieniu uznał samego siebie za ,,kierownika składnicy złomu". To pokazuje poziom świadomości najwyższego dowództwa w Polsce, odbiegającego od poziomu na wschodzie i zachodzie. Sztuczna inteligencja, analizy danych rozproszonych w chmurze i tego typu zagadnienia to dla nich tematy, od których trzymają się z daleka. Również tu na forum pokutuje przekonanie o ,,uproszczeniu logistyki". Przepraszam bardzo, nie ma takiego tematu. Najprostszy, nawet przestarzały czołg to suma co najmniej 30 000 części. Człowiek jest w stanie ,,ręcznie" ogarnąć do kilkuset części i tyle. Począwszy od tego poziomu nie ma już znaczenia czy części jest 30 tys. czy 5 milionów. To obsługują zaawansowane programy logistyczne, także produkcji polskiej. Wielu wysokich ranga dowódców i kierujących MON żyje wciąż w XIX wieku i nie ma wystarczająco otwartych głów i świadomości współczesnego świata. Kolejne nominacje generalskie niczego tutaj nie zmieniają. Przestrzegam przed lekceważeniem armii rosyjskiej i chińskiej, które te lekcje odrabia z uwagą i starannością pilnego ucznia. To już dawno nie jest armia ,,w walonkach".

dvcxgvcbvcbvc
poniedziałek, 14 września 2020, 15:37

Począwszy od tego poziomu nie ma już znaczenia czy części jest 30 tys. czy 5 milionów - nieprawda, ma to znaczenie - każdą część, trzeba gdzieś trzymać w zapasie.

AI passionate
niedziela, 13 września 2020, 14:48

MON powinien nawiązywać współpracę z komercyjnymi firmami specjalizującymi się w technologiach AI. W WP płaca zbyt mało, żeby inżynier wysokiej klasy chciał dla nich pracować.

Lucjan 3
niedziela, 13 września 2020, 11:49

Nie tylko MON żyje wciąż w XIX wieku ale co najmniej 40% polskiego społeczeństwa.

sztuczne czy złote
sobota, 12 września 2020, 19:44

Polskie wojsko zna program Matlab. Co do koncepcji jednego magazynu, to mój dziadek podpułkownik mieszkał w bloku na kupie z setką innych pułkowników, a jaki solidny był ten blok, dziesięć Tomahawków nie dałoby rady, zresztą Reagan dopiero je budował. Na koniec, prezydent Putin powiedział, że kto pierwszy opanuje Artificial Intelligence ten wygra przyszłość, wygląda na to, że PiS dobrze wybrał, opcję atlantycką oczywiście, zresztą są w Polsce miasta, w których sygnalizacją steruje AI, co ja ich ostatnio tak popieram?

Antypis
niedziela, 13 września 2020, 12:41

Wymień te miasta, bo żadnego takiego w Polsce nie ma, a i na świecie nie wiem czy byś znalazł. Miasta autonomiczne to pieśń przyszłości, póki co ciężarówki sterowane przez AI powodują wypadki. Do tego daleka droga.

Andrettoni
sobota, 12 września 2020, 17:01

Rosyjskie rakiety są bardziej szybkie niż celne, więc prędkość dronów trzeba zdecydowanie podkręcić. Ze względu na czas reakcji centralne sterowanie może się okazać nieskuteczne. Zauważcie, że nawet laser, który porusza się z prędkością światła nie trafi jeśli opóźnienie będzie zbyt duże. Może się okazać, że konieczny jest przełom technologiczny w postaci kwantowej łączności i komputerów (kwantowych). W obecnych realiach konieczna jest decentralizacja i autonomia. Rozumiem, ze sieci wojskowe mogą mieć doskonalsze technologie, ale 5G pomimo wszystko ma dużo większego "laga" niż połączenie po światłowodzie, a dochodzi jeszcze czas na podjęcie decyzji. Jeżeli jednocześnie zaatakuje wiele celów, to możemy mieć efekt znany z gier komputerowych. W czasie najgorętszej akcji informacje i decyzje będą najbardziej opóźnione. Na razie celi było 6 i były wolniejsze niż w rzeczywistości. Dlatego zawsze podważam "nowinki techniczne". Dają przewagę przy słabszym przeciwniku. Jeżeli zadziałają wszystkie negatywne efekty, to człowiek dalej jest lepszy. Zauważcie, ze nie ma gry strategicznej, która umiałaby pokonać człowieka bez oszukiwania i ustalonych reguł. Zaznaczam, że szachy mają ograniczone reguły. Na wojnie pionek może się okazać królową z powodu złej identyfikacji. Można mieć szpiega w sztabie i cała "centralizacja" uderzy nas w twarz. Do tego cała walka "elektromagnetyczna".

Dalej patrzący
sobota, 12 września 2020, 15:46

Od 2014 nieustannie promuję wykorzystanie Kraba 155 mm/L52 jako ciężkiej artylerii plot i w pewnym stopniu prak. Z amunicją precyzyjną Vulcano-Dardo i z podświetlaczami laserowymi celu - na dronach HALE, np. aerostatach. Zasięg 80+ km, pułap max 35+ km. Jak widać pomysł [trochę uproszczony] podchwycili, ale ...Amerykanie. No comment...

Marek1
sobota, 12 września 2020, 15:04

No to już robi naprawdę wrażenie. Włączenie jako efektorów pocisków artyleryjskich 127/155mm daje faktycznie zupełnie nową jakość kosztową. Zobaczymy jak sobie ABMS poradzi np. z atakiem 20-30 pozorowanych rakiet klasy Kalibr odpalonych np. z ros. OP u wybrzeży USA.

Zaskoczony
sobota, 12 września 2020, 13:59

Sukces byl bardzo duży gdyż hiperdzwiekowa rakietą udalo sie zastrzelić aparat latajacy z maksymalną prędkością 0,93 Mach.. Nie wiem czy się śmiać czy płakać. Dodatkowo maksymalne przeciążenie celu to 9G i ma sie nijak do zwrotnosci a tym bardziej prędkości Iskandera o kontynentalnych rosyjskich balistykach nawet nie wspominajac.. Nie wiem po co Amerykanie chwala sie tym testem

wert
niedziela, 13 września 2020, 00:42

może żebyście swoje Kalibry zezłomowali? a takie ładne były, amerykanckie prawie, hihi

Palmel
niedziela, 13 września 2020, 17:46

amerykanie nie mili zestrzelić kalibra to jest poddźwiękowa tylko sprawdzić współdziałanie pomiędzy systemami i czy droga którą obali jest dobra którą należy rozwijać czy o niej zapomnieć

dim
sobota, 12 września 2020, 23:55

właśnie stwierdziłeś, że wzrost prędkości i manewrowości rakiet jest w stanie rywalizować z tempem wzrostu możliwości procesorów i przekazu danych.

Davien
sobota, 12 września 2020, 21:32

Panie zaskoczony, stzrelali do symulatorów pocisków manewrujących a nei balistycznych i jakbys nei zauwazył zestzrelili go pociskiem ARMATNIM z haubicy Paladin. Do zwalczania balistycznych mają PAC-3MSE, THAAD, SM-3, GBI. Natomiast Iskander-M może jedynei wykonywać manewry korekcyjne o bajkach jakie opowiadają Rosjanie zapomnij, prawa fizyki tez Rosjan dotycza:))

Zaskoczony
niedziela, 13 września 2020, 18:49

A widziałeś manewrowanie Iskamdera w locie? Bo ja akurat widzialem i dalekie jest od manewrow korekcyjny więc bajki piszesz bez grama wiedzy

Davien
poniedziałek, 14 września 2020, 11:32

Jak widze mamy kolejnego co wierzy że Rosji prawa fzyki nie dotycza:)) Ale co sie dziwić jak pocisku do Iskander-M pewnie nawet na oczy nie widziałeś:))

Hanys
sobota, 12 września 2020, 13:42

Żadna sztuka przygotować sobie drona do zestrzelenia. W realnym konflikcie tak kolorowo nie będzie. Mało kto sie nabierze na tę afroamerykańską propagandę, a już zwłaszcza Rosja i Chiny.

Davien
sobota, 12 września 2020, 21:32

Jak na razie to własnie Rosjanie jedynie rozsiewają propagande a systemy amerykańskei nie maja problemów w realnych konfliktach:))

Tweets Defence24