US Navy: Powstaje flota „okrętów–duchów”

30 marca 2019, 09:03
DSC_1206
Wzorem dla amerykańskich okrętów–dronów mogą się stać szwedzkie korwety typu Visby. Fot. M.Dura

Amerykańska marynarka wojenna planuje w ciągu najbliższych pięciu lat zakupić dziesięć nowych, uzbrojonych okrętów, które nie będą miały na pokładzie żadnej załogi, a ich sterowanie będzie się odbywało zdalnie – za pomocą systemów łączności i transmisji danych.

W US Navy już od dawna wykorzystuje się różnego rodzaju zdalnie sterowane jednostki pływające. Jak dotąd chodziło jednak najwyżej o pojazdy nawodne lub ostatecznie kilkunastometrowe łodzie motorowe. Teraz jednak w US Navy ma powstać „Flota okrętówduchów” (Ghost Fleet), która będzie się składała z okrętów-dronów nie posiadających podczas pływania stałej załogi na swoim pokładzie.

Flota ta ma się składać jak na razie z dziesięciu jednostek pływających o wyporności do około 2000 ton i długości od 62 do 93 m. Będą to więc „normalne” okręty: uzbrojone i wyposażone w systemy obserwacji technicznej. Mają one wyraźnie zwiększyć zdolności amerykańskiej marynarki wojennej dając jej dowódcom możliwość wysyłania jednostek pływających do najbardziej niebezpiecznych misji, bez narażania życia marynarzy.

Nowością będą tu dwa fakty. Po pierwsze w US Navy wojenna nie wykorzystuje się obecnie okrętów klasy korweta, a teraz zamierza się wprowadzić jednostki właśnie tego rodzaju. Po drugie planowane jest wprowadzenie okrętów, które mają działać bez załogi na pokładzie, a więc w pełni zautomatyzowane i w pełni podporządkowane systemom informatycznym. Muszą więc być one wiec szczególnie zabezpieczone przed cyberatakiem, a więc przejęciem kontroli przez niepowołane osoby.

image
Bezzałogowe okręty mogą być pomniejszoną wersją niszczycieli typu Zumwalt. Fot. US Navy

Jak na razie zakłada się wydanie około 2,7 miliarda dolarów na dziesięć tzw. dużych bezzałogowych okrętów nawodnych LUSV (Large Unmanned Surface Vessel) w przeciągu pięciu lat. Wydatki te ma zacząć suma około 400 milionów dolarów na dwa pierwsze okręty w roku finansowym 2020. W następnych latach (do 2024 roku) mają być opłacane co roku kolejne jednostki (po dwie) na co zaplanowano kolejno: 500, 600, 600 i 600 milionów dolarów.

Wyposażenie poszczególnych okrętów nie jest jeszcze dokładnie ustalone, ale rodzaj uzbrojenia i sensorów będzie na pewno wynikał z najważniejszego zadania stawianego nowym korwetom–dronom. Mają one bowiem tworzyć pierwszą linię obrony dla innych amerykańskich jednostek pływających – w tym przede wszystkim zespołów lotniskowcowych i amfibijnych.

Amerykanie zdają sobie bowiem sprawę ze zwiększającego się zagrożenia ze strony ponaddźwiękowych i hiperdźwiękowych rakiet przeciwokrętowych, których wykrycie z dużej odległości sprawia coraz większy kłopot – szczególnie gdy lecą na niskiej wysokości. Co ciekawe mniej się przy tym mówi o rosyjskich rakietach typu „Oniks” i „Cyrkon”, a częściej o chińskich pociskach przeciwokrętowych DF-21D i DF-26 o zasięgu ponad 1800 km.

W zwalczaniu tego rodzaju zagrożeń naturalną przeszkodą jest krzywizna Ziemi, która niebezpiecznie zmniejsza zasięg wykrycia nadlatujących pocisków, a więc zmniejsza czas reakcji dla systemów samoobrony. Wysunięcie na pierwszą linię okrętów–dronów może poprawić tą sytuację z dwóch powodów.

image
Amerykańskie media przypuszczają, że nowe okręty drony będą uzbrojone w „burtowe” wyrzutnie pionowego startu Mk 57 – takie same, w jakie wyposażono niszczyciele typu Zumwalt. Fot. US Navy

Po pierwsze okręty te samodzielnie mogą stanowić punkt obrony niszcząc nadlatujące zagrożenie. Już teraz zakłada się bowiem, że będą to jednostki uzbrojone m.in. w wyrzutnie pionowego startu: „standardowe” typu Mk 41 (stosowane np. na okrętach AEGIS) lub „burtowe” typu Mk 57 (jakie po raz pierwszy zastosowano na niszczycielach typu Zumwalt). Oznacza to, że bezałogowe okręty będą mogły wykorzystywać całą gamę rakiet przeciwlotniczych – w tym głównie ESSM, SM-2 i SM-3, jak również nowej generacji rakiety przeciwokrętowe LRASM (Long Range Anti-Ship Missile) i rakietotorpedy ASROC.

Po drugie okręty–drony mogą kierować ogniem systemów uzbrojenia znajdujących się na innych jednostkach pływających. Przydadzą się w tym przypadku pozytywne efekty amerykańskich prac nad pozahoryzontalnym (over-the-horizon) zwalczaniem celów powietrznych i nawodnych za pomocą zintegrowanego, morskiego systemu kierowania obroną przeciwlotniczą NIFC-CA (Naval Integrated Fire Control  Counter Air). To właśnie dzięki nim udało się już doprowadzić do trafienia niskolecącego celu rakietą SM-6 wystrzeloną z okrętu znajdującego się w odległości ponad 100 Mm. Wymagało to wskazania celu przez inne źródło informacji i teraz takim źródłem mogą stać się okręty drony.

Jak na razie przypuszcza się, że by przyśpieszyć prace i ograniczyć koszty Amerykanie skorzystają z rozwiązań opracowanych w czasie innych programów w tym z prac nad bezzałogowy trimaranem Sea Hunter. Jest on jak dotąd największym zbudowanym w Stanach Zjednoczonych dronem nawodnym (ma długość 41 m i wyporność 140 ton). Przydatne okażą się również na pewno rozwiązania z budowy systemu sterowania i łączności dla bezzałogowych aparatów latających – w tym przede wszystkim dronów bojowych, jak np.: X-47B czy MQ-25 Stingray.

image
Jest mało prawdopodobne by wzorem dla Floty okrętów-duchów były irackie pełnomorskie okręty wsparcia OSV typu Al Basrah. Fot. U.S. Navy/NAVSEA

Zupełnie nie wiadomo natomiast jak będą wyglądały przyszłe drony–okręty. W amerykańskich mediach już pojawiły się przypuszczenia, że nie mając doświadczeń w budowie korwet, amerykańska marynarka wojenna zaadoptuje projekt dwóch pełnomorskich okrętów wsparcia OSV 60 (Offshore Support Vessel) typu Al Basrah o długości 60 m, które Stany Zjednoczone dostarczyły do Iraku. W rzeczywistości jest to mało prawdopodobne, ponieważ irackie jednostki są słabo przystosowane do montażu skomplikowanych systemów uzbrojenia i obserwacji technicznej. O wiele większa szansa jest na zastosowanie pomniejszonej wersji niszczycieli typu Zumwalt, które nie dość że są dobrze uzbrojone to dodatkowo są trudnowykrywalne (mogą więc działać bliżej przeciwnika).

image
Bezzałogowy dron nawodny Sea Hunter ma długość 41 m i wyporność 140 ton. Fot. US Navy

Są to jednak tyko przypuszczenia i wygląd Floty okrętów–duchów jest nadal wielką niewiadomą, o czym zresztą informował kontradmirał Randy Crites, zastępca sekretarza US Navy do spraw budżetowych.

„Będą miały [okrętydrony] 200 do 300 stóp, 2000 ton. Nie jestem pewien, jaka będzie ostateczna forma kadłuba, tego co obecnie rozumiemy pod pojęciem jednostki kupionej dla dla Floty okrętów duchów”

Kontradmirał Randy Crites zastępca sekretarza US Navy do spraw budżetowych

 Nieznane są także docelowe zadania okrętów–dronów. Samo to, że wzorem dla nich ma być m.in. bezzałogowy trimaran Sea Hunter może wskazywać, że nie skończy się tylko na atakowania celów nawodnych i powietrznych, ale również na wykorzystaniu nowych jednostek do zwalczania okrętów podwodnych. Zdalnie sterowane systemy ZOP są już zresztą gotowe więc i w tym przypadku Amerykanie będą mogli skorzystać z już gotowych rozwiązań. Ostateczne decyzje mają zapaść w ciągu najbliższych dwunastu miesięcy.

„Jeśli chodzi o rozwój dużego USV, zakup „wydaje się być kolejnym naturalnym krokiem. Chcę przejść przez fazę [badania i rozwój] i jak najszybciej wprowadzić ją w fazę operacyjną”. ”

Admirał John Richardson Dowódca operacji morskich (Chief of Naval Operations)

 

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 76
Reklama
WojtekMat
piątek, 5 kwietnia 2019, 18:25

Latające drony sie sprawdziły, pora na drony pływające. Tym bardziej, że tutaj sa dużo mniejsze ograniczenia. A dron w odróżnieniu od okrętu z załogą przy tych samych wymiarach ma diuzo wiekszą ładowność. Tak więc np. niszczyciel mozna niejako "spakować" do rozmiarów korwety. A jako wsparcie grup lotniskowcowych są idealne (jesli bedą bezawaryjne). Taki np. nosiciel radarów AEGIS nie musi się przejmować napromieniowaniem załogi, bo jej po prostu nie ma.

ito
czwartek, 4 kwietnia 2019, 08:20

Nie bardzo im wychodzi poruszanie się po morzu jednostkami załogowymi, a chcą wypuścić w przestrzeń cywilną bezzałogowce? Może być drogo, choć w kolizjach przynajmniej nie będą ginąć amerykańscy marynarze, a inni to tylko "jacyś cudzoziemcy", nie ma problemu. Co do zastosowania bojowego to po prostu krok dalej niż poszli Rosjanie- wynoszą poza okręt sensory i wyrzutnie (Rosjanie jeszcze w formie załogowych "korwet", które w rzeczywistości są pływającymi wyrzutniami). Ma to sens- o ile morze nie okaże się za trudne dla takich dronów. Jak napisał Jan- trochę gorsze warunki i niejedna załoga musi się dobrze nagimnastykować żeby utrzymać swój statek na wodzie. A szybkie naprawy posztormowe często warunkują dowleczenie się do portu. Na obecnym etapie rozwoju dron będzie miał z nimi problem. Mam wrażenie, że nieco zbyt ambitnie podeszli do sprawy.

BadaczNetu
wtorek, 2 kwietnia 2019, 00:23

Taki statek jest doskonałym zdalnym sensorem działań przeciwnika. Jak tylko go ktoś zaatakuje, to czystym sumieniem można odpalić w jego stronę całe mnóstwo rozmaitych rakiet.

autor2
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 22:36

rosjanie już mają druzgocącą odpowiedź - jeszcze więcej wódki w garnizonach i jeszcze głośniejsze "sołdaty uraaaa ...", w Pentagonie trzęsą się ze strachu, czy może ze śmiechu :)

Jan
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 14:47

Kto będzie prowadził "walkę o utrzymanie jednostki na wodzie"? Nawet niegroźne dla zwykłego okrętu uszkodzenie, będzie zabójcze dla drona. A zaawansowana technika na dnie bardzo łatwo może dostać się w niepowołane ręce.

hgjgfjhgjhgj
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 13:22

Także na nasz Bałtyk powinnismy coś takiego szykować. Czas już zaprojektować okręt specjalnie dostosowany do warunków bałtyckich.

stary zejman
niedziela, 31 marca 2019, 22:29

Super. Nie trzeba wychodzić ze sztabu na jakieś alarmy, ćwiczenia, zimno wiatr i deszcz. I chyba odsetek etatów oficerskich będzie wyższy?

kombajn
niedziela, 31 marca 2019, 15:58

"Muszą więc być one wiec szczególnie zabezpieczone przed cyberatakiem, a więc przejęciem kontroli przez niepowołane osoby." Stara prawda głosi że wszystko co człowiek zabezpieczył, człowiek może złamać/ominąć.

Sojer
niedziela, 31 marca 2019, 09:32

Jedna wada. Dron nikogo nie aresztuje, nie skontroluje, nie uratuje, nie weźmie jeńców.

Clash
czwartek, 4 kwietnia 2019, 13:42

No chyba właśnie o to chodzi aby nie ratować " inżynierów i lekarzy" pływajach na pontonach miedzy Libia a Włochami...

nst
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 16:07

... jeszcze ;)

UWA
niedziela, 31 marca 2019, 01:19

"...Amerykanie zdają sobie bowiem sprawę ze zwiększającego się zagrożenia ze strony ponaddźwiękowych i hiperdźwiękowych rakiet przeciwokrętowych, których wykrycie z dużej odległości sprawia coraz większy kłopot – szczególnie gdy lecą na niskiej wysokości. Co ciekawe mniej się przy tym mówi o rosyjskich rakietach typu „Oniks” i „Cyrkon”, a częściej o chińskich pociskach przeciwokrętowych DF-21D i DF-26 o zasięgu ponad 1800 km. W zwalczaniu tego rodzaju zagrożeń naturalną przeszkodą jest krzywizna Ziemi, która niebezpiecznie zmniejsza zasięg wykrycia nadlatujących pocisków, a więc zmniejsza czas reakcji dla systemów samoobrony..." Ciekawe wnioski wysuwa autor i sam sobie zaprzecza: to, że krzywizna ziemi powoduje trudności w wykryciu nadlatujących rakiet nie ulega wątpliwości ale czegoś nie rozumiem. Ta "krzywizna: nie "przeszkadza" w wykryciu rosyjskich rakiet manewrujących lecących kilka-kilkanaście metrów nad wodą a przeszkadza w wykryciu chińskich rakiet balistycznych??? To już powoli się gubię, czyli aktualnie obowiązująca narracja jest taka: ponaddźwiękowe (ew. hipersoniczne) rosyjskie rakiety manewrujące nie są dla USA zagrożeniem bo są "rosyjskie" (bo to wiadomo "wiocha i zacofanie) a chińskie "balistyczne" to zagrożenie bo są "chińskie"?

prosta logika
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 17:15

Wynika to z tego, że do Rosji NATO ma podejście lądowe i lotnicze, nie musi do tego używać okrętów, więc mniej się rakietami przeciwokrętowymi przejmuje. Do Chin USA nie ma innego podejścia niż morskie, bo nie ma nawet w okolicy lotnisk, z których myśliwce USA sięgnęłyby Chin (po kilkunastu minutach lotniska Tajwanu nie będą się nadawać do użytku po ataku setek chińskich pocisków samosterujących). Dlatego tak długo, jak USA nie ma pomysłu na pociski przeciwokrętowe, a wbrew Davienowi, nie ma, to Chiny mogą szydzić z USA, bo jedyne co ich może ew., jeśli wierzyć w "niewykrywalność" (Rosja i Chiny nie wierzą) B-2, sięgnąć, to właśnie B-2, ale USA ma ich tyle co kot napłakał, więc do nienuklearnego konfliktu z Chinami ich nie zaryzykuje.

Davien
wtorek, 2 kwietnia 2019, 16:16

Oj panie logika, jedyne chińskei pociski pokr o zasięgu większym niz 300km to ok 20-30DF-21D na poziomie lat 90-tych, natomiast zasięg bojowy F-18 to 700km, F-35C to ponad 1300km wiec jak widać jedynie włąsnie balistyczne DF-21 D stanowia jakieś zagrożenie dl LGU wiec powodzenia:))

msh
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 13:18

I jeszcze jedno: okręt nie widzi rakiety, a rakieta widzi okręt?

Davien
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 02:43

Panie UWA Cyrkon lecacy tuz nad woda to upieczony Cyrkon wiec czym sie martwic:) te pociski leca na 20-30km wiec AEGIS widzi go na maks zasiegu. Oniks na małym pułapie ma całe 120km zasięgu wiec powodzenia w zbliżeniu się do LGU:)) Pociski pokr takie jak 3M22 czy Oniks są znacznie mniejszym zagrożeniem dla LGU niz balistyczne, wiec powodzenia.

fan Daviena
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 17:17

Tak stwierdzili amerykańscy naukowcy? Ci sami, którzy wyśmiali raporty CIA o sowieckich torpedach o prędkości 400km/h, twierdząc, że prawa fizyki to wykluczają? Ci sami, co maks. prędkość Tu-95 oszacowali na 475 km/h (teraz USA uważa, że 925km/h) "bo śmigła większą wykluczają"?

Davien
wtorek, 2 kwietnia 2019, 02:48

A co do tego kto tak stwierdził to ten pan nazywa sie prawa fizyki i zasady termodynamiki:)

Davien
wtorek, 2 kwietnia 2019, 02:47

Funku, żadna rosyjska torpeda nie osiaga 400km/h, najszybszy jest WA-111 Szkwał majacy ok 200w na dystansie całych 13km i zerową sterownośc:) Bajek o Tu-95 nawet nie będę komentował, juz B-17 był szybszy niz te twoje 475km wiec jak zwykle osmieszyłes się na całego:)

Rafal
czwartek, 4 kwietnia 2019, 15:29

Davien 200w to 370km/4 ogromna roznica.

Rafal
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 13:41

Davien, jak zwykle wie lepiej, ciekawe po co amerykanie biora sie za pociski hipersoniczne skoro sa takie proste do zestrzelenia.

Davien
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 17:04

Rafał, bo amerykanie nie bawią się w gorszy odpowiednik Ch-32 czyli w Cyrkona, ale w system strategiczny uzywajacy pocisków z głowicami konwencjonalnymi czy HSSV. I tak pociski jak Cyrkon/Ch-32/22/Oniks sa łatwe do zestzrelenia w przeciwieństwie do rakiet balistycznych, gdzie mogą uzyc jedynie SM-6 i SM-3 a nie tez SM-2/ESSM itd:) Aha nie ma pocisków hipersonicznych lecacych na niskim pułapie:)

Rafal
czwartek, 4 kwietnia 2019, 16:59

"Davien, jak zwykle wie lepiej" Bez obrazy kolego, ale informacje o Cyrkonie czy tam osiagach SM-6/3 czy czymkolwiek innym masz z intertetu tak jak wszyscy inni. Co one naprawde potrafia wiedza tylko producent i uzytkownicy a moze i wywiad, ty nie, takze nie prez sie na bycie ekspertem bo sie osmieszasz.

Davien
piątek, 5 kwietnia 2019, 19:10

Rafał, jak na razie Cyrkon to taki Yeti: wielu słyszało, nikt nie widział poza przemalowanymi zdjeciami X-51 Waveridera jako Cyrkona. Mozliwości SM-6 sa znane, podobnie jak SM3 wiec naprawdę nie rób z siebie kolejny raz...

male be
niedziela, 31 marca 2019, 00:46

brakuje personelu?

będźmy rzetelni
sobota, 30 marca 2019, 22:55

Niedawno Pan Maksymilian pisał jak to Rosja nie ma pieniędzy na zakup zmodernizowanych śmigłowców Mi-28NM, otóż jak się okazało kontralt został zawarty nie tylko na modernizację ale i na zakup nowych śmigłowców po tym jak wytwórca zszedł z ceną za śmigłowiec do realnych wartości. Bardzo mnie dziwi, że to nie zostało sprostowane przez autora na d24.

Davien
wtorek, 2 kwietnia 2019, 16:17

Rosja dalej pieniędzy nie ma ale wytwórce odwiedził wysłannik Putina i nagle cena poleciała w dół jak rakieta:))

wildcard
sobota, 30 marca 2019, 22:38

To kiedy jankesi zbudują skyneta?

Robot
sobota, 30 marca 2019, 21:47

Drony nie będą lepsze od okrętów z załogami ale nie to jest wazne. We wspolczesnych społeczeństwach koszty polityczne wynikające ze śmierci żołnierzy i marynarzy na misjach sa coraz wyższe. W nowoczesnych społeczeństwach gdzie dla poczucia bezpieczeństwa ludzie gotowi sa oddać dużą część swojej wolności i samodzielności straty w ludziach sa nieakceptowalne.Rządy muszą brać to pod uwagę bo straca poparcie wyborców. Utrata mega-drona za miliard nie robi takiego wrażenia na wyborcach jak śmierć kilkunastu żołnierzy.

CdM
wtorek, 2 kwietnia 2019, 15:32

Śmierć żołnierzy też nie robi aż takiego wrażenia; ważniejsze jest to, że niewielu chce być żołnierzami, upada etos formacji, no i "materiał ludzki" coraz gorszej jakości.

Marek1
sobota, 30 marca 2019, 21:40

Fakt pozostaje faktem, że nikt nie wywala tyle kasy na B+R dla załogowych/bezzałogowych okrętów nad/podwodnych co USA. No, ale w końcu to mocarstwo stricte morskie, więc KTO jak nie oni ?? Ps. A pomysł burtowych modułów Mk57 bardzo ciekawy i z dużym potencjałem rozwoju.

Harry 2
sobota, 30 marca 2019, 18:51

Nasza flota jest bezkonkurencyjna. Okręty widma krążą po Bałtyku i nie tylko. Są nie do wykrycia, nie do zniszczenia. Możemy Amerykanom sprzedać nasze technologie.

Lis
sobota, 30 marca 2019, 16:10

Pytanie czy się opłaci budowa budowa zaawansowanego technicznie RAH-66 Comanche okazała się nie opłacalna. Pytanie jak będzie z okrętami.

Marek
wtorek, 2 kwietnia 2019, 02:10

Opłacalność to rzecz względna. RAH-66 padł dlatego, że skończyła się Zimna Wojna. Dlatego właśnie uznano te śmigłowce za nieopłacane. To, co znamy pod nazwą RAH-66 w zasadzie powinno się nazwać niedofinansowanym, choć wstępnie drogim prototypem. Doświadczenia zdobyte przy nim jednak wcale nie poszły w las. Druga strona bawiła się w podobne rzeczy z jeszcze gorszym skutkiem. Wystarczy popatrzeć na Jaczka 141 lub jeśli wolisz 41. W tym czasie to była interesująca konstrukcja. Skończyła na zasadzie podobnej. Zimna Wojna dobiegła końca. Co gorsze Sojuz zaczął się rozpadać i na dodatek nie mógł już w państwach satelickich kraść. Skutek był taki, że nawet Rosjanom, którzy lubią straszyć wszystkich dookoła zabrakło pieniążków na rozwój tego nowatorskiego samolotu. Korzyść z projektu i tu także była. Tyle tylko, że na szczęście dla tego paktu, do którego i my należymy. Może zresztą dlatego od dawna jest taki nalot miłośników Rosji na F-35?

dim
niedziela, 31 marca 2019, 10:59

Nieopłacalna w kwestii ekono. Ale rozważ ją także w kwestii nabytej wiedzy /doświadczenia technicznego. Na poziomie dla innych państw jeszcze nieosiągalnym.

sg1
sobota, 30 marca 2019, 15:59

Wojny dronów, jak z jednego z odcinków SG-1. Ten wygra, kto straci wszystkie drony, chociaż bezstratnie w ludziach :)

trefniś
sobota, 30 marca 2019, 15:32

A gdyby takiego drona wyłączyć systemami walki elektronicznej i podczas braku kontaktu z bazą zainfekować wirusem przejmującym kontrole nad jednostką. W stanie uśpienia zostawić do holowania na pełnym morzu, a w bazie przeciwnika aktywować systemu uzbrojenia i zrobić piękną kanonadę do wszystkiego co na radarze zanim go zatopią. Taki współczesny koń trojański... to by było coś!

dim
niedziela, 31 marca 2019, 11:01

Z pewnością istnieją systemy temu przeciwdziałające. A nie mówi się o nich, nawet nie wspomina słowem, dla zachowania wysokiego bezpieczeństwa.

Łukasz
sobota, 30 marca 2019, 21:23

A masz choć zarys koncepcji w jaki sposób miałoby to zostać wykonane? Bo taka idea to totalna abstrakcja oderwana od rzeczywistości i specyfiki technicznej urządzeń i systemów, o których piszesz. Ale jako scenariusz filmu akcji jest ok. :)

dim
sobota, 30 marca 2019, 14:13

A ja nie widzę jakoś załogowych polskich okrętów podwodnych, w kałużowatych "głębiach" Bałtyku. W niedalekiej przyszłości pełnych aktywnych i pasywnych urządzeń wykrywających, także tych zespolonych z rurociągami. Przy tym w przyszłości znacznie bliższej niż planowany okres eksploatacji op, z możliwościami wykrywania zanurzonego op do głębokości 500 metrów - Chińczycy już dziś to przewidują, lidarem. Przy tym kolosalne są koszty utrzymania op. w rzeczywistej sprawności bojowej. Ale że dla sytuacji przed progiem otwartej wojny, potrzebna jest ochrona podmorskich urządzeń, Marynarka Wojenna mogłaby zatrudniać podwodne drony, współpracujące z jednostkami nawodnymi. I szkoda, że nasz MON tradycyjnie, z opóźnieniem minimum 30 letnim podejmuje swe "fazy koncepcyjne". Oczywistości nazywając wtedy "rozważanymi koncepcjami".

Mikroszkop
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 13:29

Bałtyk jak sam zauważyłeś to kałuża. Flota jest nam potrzebna do ochrony portów, patrolowania strefy i niczego więcej bo w rzeczywistym starciu wszystkie okręty zatopi lotnictwo lub rakiety z lądu.

dim
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 17:01

- czyli wystarczą do tego patrolowce, pod wodą małe drony, współpracujące z patrolowcami i lotnictwem (o niebo tańsze w użytkowaniu od okrętów podwodnych). Plus szeroko pojęta zdolność wykrywania wrogiegiej aktywności w toni wodnej. Nie, nie twierdzę, że niepotrzebna jest marynarka wojenna. Ale do zadań poniżej progu otwartej wojny. Plus trałowce. Nigdy nie wiadomo kto, kiedy i po co, niespodziewanie postawi nam na torach wodnych miny. Dwukrotnie znalazłem się w takiej sytuacji osobiście, raz na M.Czerwonym i raz w Zatoce Perskiej, przy tym tankowcem, na wodach nagle okazało się, ze zaminowanych. I wtedy wszystko, co nadaje się do patrolowania przeciwminowego, wychodzi oczywiście w morze. I potrzeba tego szybko, wiele.

Marek
wtorek, 2 kwietnia 2019, 02:27

Zauważ, że z tego, co wiemy ten amerykański dron to ma być spora korweta. Na dodatek taka, na której przez brak załogi i tego wszystkiego co dla załogi potrzebne można upchnąć to samo, co upycha się w niezłej fregacie. Owszem. Możesz mieć małe bezzałogowce nawodne. Tylko, że one niczego konstruktywnego nie wniosą. Z tej samej przyczyny, dla której niczego konstruktywnego nie zrobią żadne śmieszne ścigacze. Wyobrażam sobie także mniejszy od załogowych okrętów dron podwodny. Z tym tylko, że tu gorzej, bo żeby mógł zaistnieć musiałaby nim rządzić autonomiczna SI.

Paweł P.
sobota, 30 marca 2019, 13:55

Pożywka dla Hakerów, wyobraźcie sobie – macie jakieś tam autonomiczne "stwory" a za chwilę zaczynają naparzać w swoich. Jakiś czynnik ostatecznej decyzji, ludzkiej – powinien być.

Niuniu
sobota, 30 marca 2019, 12:51

Ambitne, nowatorskie, mogące zapoczątkować nową erę w działaniach morskich. To może być początek przełomu jakim kiedyś było wprowadzenie łodzi podwodnych czy lotniskowców. Ale też przy zdalnym sterowaniu bardzo ryzykowne rozwiązanie. Co jakiś czas docierają do Nas informacje o przejęciu sterowania super nowoczesnych bezzałogowców przez zacofany Iran. Możliwości Chin czy Rosji w tym zakresie są niewątpliwie znacznie większe. Ale prawdopodobnie jednostki o których piszemy mogą docelowo być wpełni autonomiczne, sterowane "sztuczną inteligencją" i tym samym nie narażone na cybernetyczne wrogie przejęcie. Szkoda tylko, że tyle środków i nowatorskich technologii idzie na opracowywanie coraz lepszej i bardziej śmiercionośnej "maczugi" ( Którą wcześniej czy później i tak się zabijemy). Jak by nie było innych potrzeb (nawet w USA). Którą wcześniej czy później i tak się zabijemy.

kartka z historii
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 17:23

Jakie "nowatorskie"? To idea znana od... tysięcy lat, gdy do ataków na wrogie okręty używano branderów. Tyle, że teraz rośnie zasięg uzbrojenia, więc trzeba rozbudować sterowanie i łączność, ale idea pozostała ta sama.

SOWA
sobota, 30 marca 2019, 23:01

Zainwestowanie 1,5 mld dolarów w drony dla PMW zwiększy bardziej nasze bezpieczeństwo niż trzy nowoczesne okręty podwodne.

Zenek z Eleii
niedziela, 31 marca 2019, 18:39

Obawiam się że masz rację. To jest kierunek, w którym powinniśmy podążać. Wbrew pozorom nasze zapóźnienie w tej dziedzinie działa na naszą korzyść. Nie utopiliśmy kupy kasy w złom który zostanie prawie natychmiast zniszczony. Inwestycja w klasyczne czołgi i okręty to wyrzucanie pieniędzy w błoto. Tylko drobny wszelkiej maści wyposażone w sztuczną inteligencję z pewną kontrolą człowieka.

fog
sobota, 30 marca 2019, 12:37

Aż się prosi coś trochę mniejszego na Bałtyk...

Wojciech
sobota, 30 marca 2019, 18:03

W jakim niby celu? Jako cele dla Oniksów i Granitów? Niech sobie Rosjanie sami budują cele ćwiczebne, dlaczego my mamy za to płacić?

Davien
wtorek, 2 kwietnia 2019, 02:50

Wojciech te drony mają własnie wykrywać i zwalczać te Oniksy i Granity( zreszta te drugie jako całkowicie przestarzałe i nieskuteczne Rosjanie sami wycofuja) wiec nie byłby to cel ćwiczebny. Do tego mógłby porządnie oddać.

PL
sobota, 30 marca 2019, 12:29

To my już przebiliśmy flotę USA,u nas cała Marynarka Wojenna to okręty duchy a raczej okręty widma,niby są ale tak naprawdę ich niema.

Sternik
sobota, 30 marca 2019, 18:04

I całe szczęście. Ostatnim razem nasza Marynarka musiała się błyskawicznie ewakuować z Bałtyku o planie Peking słyszałeś?) i potem była używana do obrony interesów imperium brytyjskiego. Gdzieś mam taki interes.

Marek
niedziela, 31 marca 2019, 13:56

A słyszałeś może po co w II RP była Marynarka i dlaczego była w takim a nie innym składzie, czy opierasz się jedynie na tym co do powiedzenia mieli w tej sprawie PRLowscy historycy?

PL
niedziela, 31 marca 2019, 11:18

I czym zastąpimy MW ? wiem,powiesz nadbrzeżnymi dywizjonami rakietowymi,tylko my nie mamy rozpoznania odpowiedniego dla nich ani obrony przeciwlotniczej.A ten nieudolny MON zamiast w końcu podjąć decyzje dotyczące kształtu naszej MW nie robi nic tylko buduje śmieszne ratowniki i holowniki i równe śmieszne Kormorany które bez wsparcia nie wyjdą nawet z portu

jghkjhkjhkh
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 12:22

Flotę pomocniczą, też niestety trzeba mieć i modernizować. Jeśli nie stać nas na pełnokrwiste okręty bojowe, zróbm chociaż pożądek z flotą pomocniczą. Wtedy gdy znajdą się wreszcie pieniądze na rozbudowę floty bojowej, będziemy mieli jeden problem mniej.

Rozbawiony
sobota, 30 marca 2019, 11:41

To ciekawe, bo okręt/statek bez załogi, to wg Prawa Morskiego okręt/statek porzucony i należy do tego, kto go pierwszy zajmie...

Marek
sobota, 30 marca 2019, 20:41

Tylko, że ten, który będzie chciał zająć może przy tym dostać tak, że mu buty spadną. I później jest prosta odpowiedź. Twoi specjaliści od prawa morskiego są na dnie. Sorry, ale okrętem sterowała sztuczna inteligencja. Czyli coś tak, jakby ktoś nieproszony lekceważąc ostrzeżenia chciał debatować publicznie na mojej posesji, skutkiem czego podebatowaliby z nim moi dobrzy pieskowie.

Harry 2
sobota, 30 marca 2019, 18:21

"należy do tego, kto go pierwszy zajmie..." No i będzie zajmowany przez hakerów i każdego kto tylko wejdzie na jego pokład. Chyba, że... będzie miał systemy do samoobrony: gaz pieprzowy, gumowe kule bądź inne.

Davien
sobota, 30 marca 2019, 17:35

No to panie rozbawiony radze spróbować, tylko potem nie krzyczeć jak sie oberwie SM-6 lub LRASM pod kuper:)

jhkghjkhg
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 12:19

Przeciwko zajęciu tego okrętu, będzie raczej wkozystany laser (byc może tkaże jakieś działko) i marines, a nie rakiety.

Davien
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 17:06

Panie jh, naprawe pan wierzy że jacys piraci porwą sie na okręt wojenny, gdy w poblizu pałeta się LGU?? No bez żartów:) Aha SM-6 może bez kłopotu zwalczac tez cele nawodne.

Marek
wtorek, 2 kwietnia 2019, 02:51

Ależ bardzo dobrze by było gdyby rządzone przez nie mające moralnych dylematów SI okręty wojenne chcieli zajmować kandydujący do "Nagrody Darwina" piraci. Dziś rządzi źle pojęty humanitaryzm i poprawność polityczna. Tymczasem dobra praktyka morska, dzięki której prawie zlikwidowano plagę mówi, że piratów należy wieszać na rejach. Dziś po śmiesznych procesach zamyka się takich przestępców w hotelach zwanych więzieniami. Mają tam sale gimnastyczne, DVD i inne bajery, których nie mieli u siebie w domu. Dlatego wcale się nie dziwię, że proceder kwitnie.

Davien
wtorek, 2 kwietnia 2019, 16:22

Marek,Piraci nawet się do tego nie zblizą, bo zero zysku, za to mozna zarobic rakieta pod ogon. Mi raczej chodiło o piratów w stylu tych z Rosji jak osttnio w cieśninie kerczeńskiej

Marek
środa, 3 kwietnia 2019, 11:09

A mnie o szczególne przypadki kandydatów do "Nagrody Darwina". Byli już tacy przecież.

Davien
czwartek, 4 kwietnia 2019, 02:00

No cóż w tym przypadku to i tak byłoby bez róznicy:)

Gracz
poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 01:29

No właśnie jak taki okręt dron rozróżni somalijskich piratów od powiedzmy rybaków? Zaznaczam że ci pierwsi zwykle udają tych drugich.

poniedziałek, 1 kwietnia 2019, 23:52

A jak teraz odróżniasz jednych od drugich?

Gracz
wtorek, 2 kwietnia 2019, 07:11

Jak ci ktoś zaczyna włazić na statek to wtedy widać różnice. Tyle że wtedy jedyna skuteczna obrona to uzbrojony personel.

Davien
wtorek, 2 kwietnia 2019, 16:23

Gracz, a wyobrażasz sobie nawet najbardziej zdesperowanych piratów atakujących na swoich łódkach i kuterkach korwete??. A nawet jakby wlezli na pokłąd to jednostka jest hermetyczna a nieopodal pałeta sie reszta LGU

Extern
wtorek, 2 kwietnia 2019, 13:03

Piraci obecnie najczęściej zajmują statki aby potem armator zapłacił okup za zwolnienie załogi. Nie będzie załogi, nie będzie zakładników to i jakby problem mniejszy. Wyśle się Deltę lub Foki żeby odbili okręt, trupy piratów wyrzuci się do wody i po kłopocie.

Gracz
wtorek, 2 kwietnia 2019, 18:26

A jak piraci będą mieli na imię: Borys, Michaił, Aleksy, Igor, Władimir i Oleg. Będą przygotowani, przetną kable zasilające. I zapoznają się dokładnie z jego konstrukcją. Po czym szybko się ulotnią. Taki scenariusz może nie jest prawdopodobny ale możliwy.

Davien
czwartek, 4 kwietnia 2019, 02:02

To panie gracz dostana ostrzeżenie że zbliżaja sie do okrętu wojennego a nastepnie albo serię z wKM-u po ich łódce albo SM-6 w kadłub jak to coś większego. A co do ich ulotnienia się to taki numer przy LGU kilkadziesiąt mil dalej... To proszenie się o wizytę jakiegoś SH albo F-35, a i zawsze pokład tego drona mozna podłaczyc do prądu:)

POLAK
środa, 3 kwietnia 2019, 15:11

buahahah !!! To dostaną rakietą jak się będą zbliżać - taki scenariusz to podobne sci-fi jak to ,że ruskie mają technologię :P

Extern
środa, 3 kwietnia 2019, 12:36

Ta sama sytuacja, Włącza się cichy alarm, przylatują Foki, trupy piratów do wody.

Szalony Iwan
sobota, 30 marca 2019, 16:41

W USA mogą mieć inne zdanie na ten temat, tym bardziej, że oni konwencji o prawie morskim nie podpisali

Systemy robotów
sobota, 30 marca 2019, 10:59

Era dronów podwodno-nawodno latających już przed nami. Do tego wyjdą z wody i wjadą lub wejdą na ląd... Uniwersalne platformy,a w nich kolejne drony.

Tweets Defence24