Reklama
Reklama

US Marines jak Morska Jednostka Rakietowa?

9 maja 2019, 17:10
NSM
Fot. płk Szczepan Głuszczak

Koncern Raytheon otrzymał zamówienie na integrację pocisków Naval Strike Missile w strukturach amerykańskiej piechoty morskiej. Marines będą więc prawdopodobnie drugim użytkownikiem systemu NSM w odmianie nadbrzeżnej, po polskiej Morskiej Jednostce Rakietowej.

Zgodnie z komunikatem spółki zamówienie dotyczy integracji opracowanych przez norweski Kongberg pocisków NSM z „istniejącą” strukturą sił US Marines. Jego wartość wynosi 47,59 mln USD. Amerykanie podkreślają przy tym, że rakiety tego typu wybrano już w 2018 roku dla okrętów do działań przybrzeżnych typu LCS, i przyszłych fregat. Dzięki temu uzyskana zostanie unifikacja uzbrojenia, co pozwoli ograniczyć koszty i uprościć logistykę.

Zamówienie zostało złożone w ramach tzw. Other Transaction Authority, czyli specjalnej procedury, pozwalającej na wyłączenie standardowych przepisów dotyczących zamówień publicznych. W określonych przypadkach ta procedura może być stosowana zarówno do zlecania prac badawczych, budowy prototypów jak i produkcji sprzętu.

Wprowadzenie na uzbrojenie jednostek US Marines pocisków NSM jest zbieżne z przyjętą w 2018 roku Strategią Obrony Narodowej USA, nakazującą przygotowanie do walki w konflikcie o dużej intensywności. W takich warunkach rakiety zbudowane zgodnie z zasadami technologii stealth mogą okazać się szczególnie przydatne do walki z okrętami przeciwnika.

Choć komunikat nie mówi tego wprost, najprawdopodobniej zostaną one zintegrowane z wyrzutniami przewożonymi na pojazdach. Dzięki temu piechota morska będzie mogła wesprzeć obronę wybrzeża, a rozproszone wyrzutnie na lądzie będą trudniejsze do lokalizacji, niż okręty nawodne. Z uwagi na wzrost zagrożeń, szczególnie w rejonie Azji i Pacyfiku, amerykańskie siły zbrojne przykładają coraz większą wagę do budowy zdolności zwalczania sił okrętowych przeciwnika, także na wodach przybrzeżnych. W Stanach Zjednoczonych prowadzone są też prace nad dostosowaniem zestawów rakietowych HIMARS do zwalczania okrętów, testowano już odpalanie pocisku GMLRS z wyrzutni rozmieszczonej na okręcie.

Jeżeli opracowane przez koncern Kongsberg pociski istotnie trafią na wyposażenie lądowych jednostek US Marines, amerykańska piechota morska będzie drugą formacją, która używa NSM w ten sposób. Pierwszą jest polska Morska Jednostka Rakietowa wchodząca w skład Marynarki Wojennej. Przypomnijmy, że kontrakt na pierwszy Nadbrzeżny Dywizjon Rakietowy podpisano w 2008 roku, na drugi – w roku 2014. Niedawno z kolei elementy MJR przemieszczono na ćwiczenia do Estonii, o czym informowało Defence24.pl. Otwartą kwestią jest, czy i w jakim stopniu Amerykanie podejmując decyzję o zakupie NSM dla piechoty morskiej, kierowali się polskimi doświadczeniami.

Pociski NSM zostały zakupione również przez marynarki wojenne USA, Norwegii i Malezji, w celu wykorzystania na okrętach wojennych. Są zdolne do rażenia celów na odległościach powyżej 200 km i wykonane zgodnie z zasadami technologii stealth. Naprowadzanie zapewnia kilka współpracujących ze sobą systemów nawigacji oraz głowica termowizyjna (w ostatniej fazie lotu).

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 23
Reklama
AlS
piątek, 10 maja 2019, 16:12

Do Gts. Nie ma potrzeby zwiększania szybkości pocisku NSM, a nawet byłoby to szkodliwe dla jego niskiej wykrywalności - obiekt poruszający się na małej wysokości z prędkością naddźwiękową ma dużą sygnaturę cieplną, a jego rozgrzany stożek czołowy jest idealnym celem dla namiernika w podczerwieni . Pocisk NSM jest wykonany z kompozytu węglowego, który pochłania promieniowanie elektromagnetyczne, do tego ma kształt zwiększający cechy stealth, a niewielka masa gorących spalin od jego turbiny napędowej jest mieszana z opływającym powietrzem, tak aby do minimum zmniejszyć wykrywalność w podczerwieni. Oprócz tego w końcowej fazie pocisk kręci kilka"piruetów", które do minimum zmniejszają możliwość wyliczenia jego trajektorii i przeciwdziałania przez CIWS. Zaatakowany cel dowiaduje się o ataku na sekundy przed trafieniem i wszystko co może zrobić to oddanie paru salw na wiwat, zanim w jego kadłubie pojawi się spora dziura tuż ponad linią wodną, a do tego pożar w maszynowni. To naprawdę jest groźna broń, którą ciężko wykryć i przeciwdziałać trafieniu. Amerykanie nie kupują za granicą czegoś, co łatwo mogliby opracować sami.

major
piątek, 10 maja 2019, 11:18

NSM od Tallina po Bornholm i jest pozamiatane na Bałtyku. To bardzo skuteczna broń antydostępowa. Rosjanie wszędzie, gdzie mają dostęp do wybrzeża instaluja swoje NSM'y. Wracając zaś do NATO - my możemy mieć przewagę głębi strategicznej i technologi zarządzania polem walki (póki co).

Dumi
piątek, 10 maja 2019, 09:33

1. Brak rozpoznania i naprowadzania w naszej armii. 2 Brak rozpoznania i naprowadzania w naszej armii. 3. Brak rozpoznania i naprowadzania w naszej armii... Podsumowując: NASZ RZĄD DAJE ZA MAŁO PIENIĘDZY NA ARMIE... Programy socjalne (np. 500+) to super pomysły. To jednak generuje nasze wydatki, dlatego po 13 emeryturze i nowych pomysłach należy to po prostu utrzymać bez podnoszenia wysokości socjalu by nie wpaść w wir, który sprawi, że nasz budżet stanie się niewydolny. To istotne bo coraz więcej pracowników domaga się podwyżek a to kolejne wydatki. NIE MNIEJ NA MODERNIZACJĘ ARMII NALEŻY PODNIEŚĆ ŚRODKI NATYCHMIAST. Drugą gałęzią jest nasz NFZ i kształcenie kadry lekarzy, łącznie z pielęgniarkami i fizjoterapeutami, stażami, etc. To w sumie jest najważniejsze i tu nie możemy żałować pieniędzy. Zdrowszy Polak to silniejsza Polska, to silniejsza armia. Tym bardziej programy socjalne powinny być poprostu utrzymane. Nie można tu zapominać o innowacji. Temat rzeka, ale większe inwestycje w przemysł zbrojeniowy dają też w przyszłości większą niezależność i wpływy do polskiego budżetu w przypadku exportu. Niestety dziś więcej wydajemy w USA niż w Polsce w przypadku modernizacji armii...

Wojciech
sobota, 11 maja 2019, 20:40

Programy socjalne w rodzaju 500+ są żeby przedłużyć swoją władzę a nie żeby zapewnić bezpieczeństwo Państwa. To jednoznacznie pokazuje prawdziwe cele obecnej władzy. Podobnie stosunek do 447.

POL
piątek, 10 maja 2019, 11:53

To jest problem ostatnich 20 lat, w 4 lata nie da się tego odbudować.

dim
piątek, 10 maja 2019, 16:14

A czy może ktoś to odbudowuje ? Uciesz nas i powiedz, że to nieprawda jakoby MON nie chciał rozpoznania spoza firm "własności" zarządów swych kolesiów, czyli formalnie "spółek skarbu państwa" ? Które jednak albo go nie produkują... albo robią to prymitywnie... albo nawet robią to dobrze, jak Radwar, ale wtedy rząd też nie kupi więcej, niż "ilości defiladowe" ? Patrz inny dzisiejszy artykuł w d24.

SOWA
sobota, 11 maja 2019, 00:04

Oboje macie rację. Dołożę jeszcze swoje spostrzeżenia. Brak dobrych przepisów zabezpieczających finansowo rodziny rezerwistów powołanych na wypadek wojny. Obecnie spora część społeczeństwa ma kredyty mieszkaniowe. Pytanie kto będzie chciał walczyć w sytuacji kiedy śmierć żołnierza będzie oznaczać licytację jego mieszkania i eksmisję rodziny na bruk? Brak dobrej ochrony indywidualnej żołnierzy. Brak profesjonalnych szkoleń w sytuacji kiedy z wojska i policji odchodzą na emerytury młodzi świetnie wyszkoleni żołnierze z jednostek specjalnych. Ich wiedza jest bezcenna, często wykorzystywana przez zagraniczne firmy, niestety nie przez nasze państwo.

dim
czwartek, 9 maja 2019, 20:01

"...a rozproszone wyrzutnie na lądzie będą trudniejsze do lokalizacji, niż okręty nawodne... " - za to podobnie skuteczne, a o ileż tańsze w nabyciu i utrzymaniu od okrętów ! Ale przecież Polacy mają zamorskie interesy na Morzu Południowochińskim, a natarcie lądowe czy atak rakietowy od Brześcia najlepiej zwalcza się spod Grenlandii. Zresztą kto bardzo bogatemu zabroni ?

oskarm
piątek, 10 maja 2019, 13:32

Szczególnie w zakresie zwalczania min, okrętów podwodnych i zapewnieniu obrony przeciwlotniczej tym siłom... ;)

dim
piątek, 10 maja 2019, 16:11

Miny zwalczają okręty projektowane na czas sprzed progu otwartej wojny. W razie pełnej wojny, żegluga do Polski i tak zamiera. Podobnie jak żegluga do naszego wroga - nikt jej nie puści przez cieśniny duńskie ani Kiel Kanal. Nie kupuje się armaty ani na komary przeciwnika, ani dla ochrony własnego komara.

chateaux
sobota, 11 maja 2019, 05:17

A w fazie wojny podprogowej bedziesz zapewniał bezpieczęństwo własnej żeglugi na Bałtyku za pomoca min, czy za pomocą NSMów?

dim
niedziela, 12 maja 2019, 09:06

Z pomocą patrolowców i niszczycieli min.

Gustlik
sobota, 11 maja 2019, 20:45

Nie ma czegoś takiego jak "wojna podprogowa", nie twórz nieistniejących bytów. Jeśli ktoś blokuje nam wolność żeglugi to jest to wrogie działanie militarne. Wysłanie kanonierek, korwet, fregat czy niszczycieli w realiach Bałtyku niczego nie poprawi bo te zostaną błyskawicznie zatopione czy to przez siły lotnicze czy też rakietowe. Na pewno nie doprowadzą do odblokowania żeglugi.

Fanklub Daviena
czwartek, 9 maja 2019, 19:56

Analizy są jednoznaczne: współczesny rozwój techniki idzie w kierunku takim, że nie będzie stealth ani w powietrzu, ani na morzu ani pod wodą. Idzie też w kolejnym kierunku - wydłużania sensorów i zasięgu uzbrojenia. W ciągu kilkunastu najdalej lat CAŁA POWIERZCHNIA OCEANÓW będzie pokryta zasięgiem uzbrojenia bazowania lądowego (przy wyjściu broni hipersonicznej na pułap ok. 100km naprawdę to już minimalna różnica dla paliwa czy zasięg jest 300, 500, 1000, czy 3000km... Większość paliwa zostało już zużyta na osiągnięcie pułapu i prędkości, opór powietrza na tym pułapie jest znikomy i pozostaje tylko mieć paliwo na utrzymywanie prędkości i manewrowanie). A jak powiedział adm. Nelson "Okręt musi być głupcem by walczyć z fortem". I następne dane liczbowe: za cenę 1 lotniskowca można mieć TYSIĄCE RAKIET PRZECIWOKRĘTOWYCH odpalanych z lądu. Nie ma i nie będzie (choćby weszły lasery itp. bajki Daviena) systemów obrony lotniskowca, które poradziłyby sobie z takim atakiem saturacyjnym, choćby zwalczały 999 z 1000 wystrzelonych rakiet - i tak te 1 na 1000 przy wystrzeleniu tysięcy trafią (na tym polegają izraelskie "sukcesy" lotnicze w Syrii - że Syria tylko się broni za pomocą opl, a izrael ciągle strzela znad Libanu, aż coś się przedrze. Gdyby Rosja pozwoliła Syrii na atak odwetowy np. rakietą balistyczną w Izraelskie lotnisko, to Izrael siadłby sobie na 4 literach i z bandytyzmem skończył). Dlatego nie ma miejsca w przyszłości na duże okręty i US Marines idą w dobrym kierunku. I lotnictwo pokładowe też staje się bez sensu: już dziś dostarczenie na cel 500 kg bomby przez F-18 jest 3x droższe niż zrobienie tego Tomahawkiem! Rosja to rozumie i dlatego mając 10x mniejszy budżet militarny od USA całkiem dobrze sobie z USA radzi i to nawet tak, że może sobie pozwolić na pewne zmniejszenie budżetu (co nie oznacza zmniejszenia zakupów czy rosyjskiej siły) by podnieść poziom życia mieszkańców (ostatni etap reform zapowiedziany przez Putina).

azure
piątek, 10 maja 2019, 21:24

Jak powiedział Nelson może wiesz fanklubie ale jak zrobił Nelson nie doczytałeś :P Poczytaj o bitwie pod Kopenhagą ;) Gdyby Syria wykonała atak odwetowy- gdyby taka rakieta trafiła gdyby w Syrii nie mieli świadomości że w razie gdyby jednak trafili to Izrael by zareagował- zobacz co robi za niezbyt szkodliwy ostrzał z Gazy;) Gdybaj sobie dalej :P Co do USA sprawa jest prosta- miejscem konfliktu w przyszłości moze byc obszar Pacyfiku a tam wysepek gdzie można takimi bateriami blokować ruchy chińskiej floty nie brakuje.

Podbipieta
piątek, 10 maja 2019, 08:37

No i będziem sobie strzelać tymi Tomahawkami ,NSM ami i hipersonikami..A jak zająć terytorium przeciwnika? Jak przerzucić wojsko i zapewnić mu osłonę? Rakietkami Putina?

Sternik
sobota, 11 maja 2019, 20:47

Po co zajmować terytorium przeciwnika? Dobrze trafiony przeciwnik sam oddaje terytorium jako rekompensatę za przegrane działania wojenne.

Rafal
piątek, 10 maja 2019, 12:37

Hmm, nie koniecznie trzeba zajmowac terytorium przeciwnika, zobacz jak zakonczyly sie Irak i Afganistan, zajeto, posiedziono troche, wycofano sie i co i nic to nie dalo.

Gts
czwartek, 9 maja 2019, 19:38

Bo to nie jest wcale głupia koncepcja. Przydałoby sie by Konsberg prowadził choćby dla nad jakiś program rozwojowy, aby zwiększyć zasieg, a przede wszystkim prędkość NSMa. Niestety tak zabudowaliśmy kontenery, że np. zwiększenie długości samego pocisku nie jest pożądane, a to najprostsze rozwiązanie.

JSM
sobota, 11 maja 2019, 20:56

NSM-y nie potrzebują żadnego rozwoju. Rozwoju potrzebują polskie siły zbrojne które dla jednostki morskiej wybrały radary przeciwlotnicze :-))) i nie zapewniły tej jednostce żadnego dostępu do danych z innych źródeł (radarów nabrzeżnych, radarów na okrętach MW i SG, AWACS-ów, itd). Co najlepsze, jeśli już przeciwlotniczy ragar MJR (TRS-15C) nawet wykryje jakiś obiekt powietrzny to MJR nic z tym nie może zrobić. Ani nie ma jak powiadomić wojsk obrony przeciwlotniczej ani sama nie może podjąć działań bo jest BEZBRONNA przeciwko rakietom czy samolotom. A to że MJR zostanie zaatakowana z powietrza jest więcej niż pewne bo po pierwsze stanowi poważny problem dla marynarki FR a po drugie sama wystawia się na strzał używając TRS-15 zamiast dedykowanych RM-100. TRS-15 to wielka tablica "świecąca" z daleka jak Manhattan, aż się prosi o rakietkę z jakiegoś ruskiego uboota czy drona.

Najemnik
piątek, 10 maja 2019, 03:47

Nasz zasieg wynika z nieposiadania Awacsów

Author
piątek, 10 maja 2019, 19:50

Coś typu ALCM/GLCM (najlepiej nie Tomahawk) o zasięgu min 600km a najlepiej pomad 1800km przydało by się w Polskiej Armii.

BadaczNetu
piątek, 10 maja 2019, 16:24

W radarach mamy całkiem niezłe doświadczenie może wzorem Brazylii zaadoptować jakiegoś Embraera i zrobić kilka własnych AWACS-ów?

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama