US Army „długoterminowo” wzmocni obecność w Europie. Sprzęt na Litwie, w Rumunii i Bułgarii już w tym roku

2 grudnia 2015, 12:57
Abrams
Fot. Kimberly Hanson/AMC/US Army.
Reklama

Amerykańskie wojska lądowe poinformowały, że już w tym roku część wyposażenia brygady pancernej zostanie rozlokowane w Rumunii, na Litwie i w Bułgarii. Defence24.pl otrzymał od US Army wyjaśnienia dotyczące planów rozmieszczenia sprzętu w Europie. Z kolei według Defense News budżetu Departamentu Obrony na rok fiskalny 2017 będzie zawierać dodatkowe fundusze na dalsze wzmocnienie amerykańskiej obecności wojskowej w Europie.

Siły zbrojne Stanów Zjednoczonych poinformowały, że już w tym roku niewielka część wyposażenia dla brygady pancernej będzie rozlokowana w Rumunii, na Litwie i w Bułgarii. Rozmieszczenie dotyczy około 770 z 12 tys. jednostek sprzętu wojskowego, jakie wchodzą na wyposażenie amerykańskiej brygady pancernej. Defence24.pl otrzymał od służb prasowych US Army wyjaśnienia dotyczące rozszerzenia obecności w Europie.

Zestaw wyposażenia dla brygady (European Activity Set) obejmuje w sumie około 12 tys. jednostek sprzętu (np. łączności), w tym 250 ciężkich pojazdów gąsienicowych (M1 Abrams, M2/M3 Bradley czy haubic M109A6 Paladin), a także około 1250 pojazdów wsparcia. Stąd wymieniana często liczba około 1200-1400 jednostek sprzętu (pojazdów) wchodzących w skład brygady, określanych czasami jako „główne”.

Zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami około połowa z nich ma zostać rozlokowana w Polsce, w tym wyposażenie batalionu wsparcia i logistycznego oraz pododdziałów pancernych. W Ciechanowie według zapowiedzi ówczesnego szefa MON Tomasza Siemoniaka z października br. ma zostać rozlokowane dowództwo „rotacyjnej” brygady.

Czytaj więcej: Dowództwo amerykańskiej brygady powstanie w Ciechanowie

W przesłanym oświadczeniu podkreślono wyraźnie, że dokładna liczba jednostek sprzętu w poszczególnych lokalizacjach będzie się zmieniać w czasie, między innymi z uwagi na prowadzenie misji szkoleniowych, wymogi dotyczące obsług sprzętu czy dostępności innych lokalizacji.

Jak wiadomo, Amerykanie planują rozlokowanie wyposażenia dla brygadowego zespołu bojowego w Polsce, krajach bałtyckich, Bułgarii i Rumunii. Niewielka liczba jednostek sprzętu w niektórych lokalizacjach (np. 70 spośród 12 000 w rejonie bazy Mihail Kogalniceanu w Rumunii) wskazuje, że do części z nich, przynajmniej na początku, mogą nie zostać przekazane poszczególne rodzaje ciężkich pojazdów bojowych, a jedynie wyposażenie dodatkowe. Litewskie ministerstwo obrony poinformowało jednak, że jeszcze w tym roku w kraju zmagaznowane zostaną czołgi Abrams i BWP Bradley, przypuszczalnie łącznie dla jednostki wielkości kompanii. W perspektywie czasu udział krajów Europy Środkowo-Wschodniej w rozmieszczeniu sprzętu dla „rotacyjnej” brygady zostanie zwiększony - w przyszłym roku znaczna ilość wyposażenia trafi np. do Polski.

Komunikat o planach rozmieszczenia części sprzętu w naszym regionie jeszcze w tym roku zbiega się w czasie z ujawnieniem planów zwiększenia finansowania europejskiego dowództwa sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych w kolejnym roku fiskalnym (FY 2017). Jest to o tyle istotne, że rok fiskalny 2017 zacznie się 1 października 2016 roku, a więc już po zakończeniu szczytu Sojuszu Północnoatlantyckiego w Warszawie, gdzie mają zostać podjęte decyzje w sprawie długofalowej adaptacji strategicznej Sojuszu do nowych zagrożeń, w tym ze strony Rosji. Z wypowiedzi Michaela McCorda, cytowanego przez Defense News przedstawiciela Pentagonu wynika jednoznacznie, że podejmowane środki mają mieć charakter długoterminowy.

W połączeniu z deklaracją o podwyższeniu poziomu finansowania w stosunku do stanu z roku fiskalnego 2016 oznacza to, że Amerykanie dążą do rozszerzenia obecności w Europie, w stosunku do obecnego poziomu. Jak wiadomo, finansowanie w dzisiejszym kształcie pozwoliło np. na czasowe rozmieszczanie w Europie jednostek lotniczych USAF ze Stanów Zjednoczonych (m.in. szturmowców A-10 czy myśliwców F-15), a także rotacyjną obecność, w tym w Polsce i w krajach bałtyckich, pododdziałów jednej brygady pancernej (czasowo podporządkowanej US Army Europe), włącznie z rozlokowaniem dla niej sprzętu na kontynencie.

Ewentualne rozszerzenie obecności amerykańskich wojsk lądowych mogłoby obejmować np. zwiększenie zakresu magazynowania w Europie, czy udział w rotacjach kilku brygad jednocześnie, o czym mówił wcześniej szef sztabu US Army generał Mark Milley. Stanowiłoby to jakościową zmianę w budowie zdolności do reagowania na zagrożenia w naszym regionie, gdyż do tej pory polegano w zasadzie głównie na jednostkach lądowych stacjonujących w Europie na stałe bądź przyporządkowanych na dany okres dowództwu sił USA na Starym Kontynencie (przede wszystkim „rotacyjna” brygada pancerna). „Europejskie” siły US Army mogą jednak nie okazać się w pełni wystarczające do prowadzenia skutecznej kolektywnej operacji obronnej, dlatego wsparcie innych jednostek jest wysoce pożądane.

Czytaj więcej: Więcej brygad US Army w Europie. Rosja „egzystencjalnym” zagrożeniem

Wiele wskazuje więc na to, że Amerykanie zdecydują się na znaczące i trwałe wzmocnienie zdolności wojsk w Europie, w odpowiedzi na agresywne działania Rosji na Ukrainie. Powstaje w tym momencie pytanie – czy za Waszyngtonem pójdą również kraje zachodu Europy? Jak wiadomo, we Francji, w Wielkiej Brytanii czy Niemczech podjęto już pierwsze decyzje dotyczące zastopowania cięć w wydatkach na obronność, a nawet – w ograniczonym zakresie – odwrócenia ich skutków.

W celu odbudowy zdolności obrony kolektywnej konieczne jest jednak znaczne rozszerzenie zakresu inwestycji w bezpieczeństwo i obronność, również w zaniedbywane w ostatnich latach zdolności konwencjonalne (np. obrona powietrzna wojsk lądowych, artyleria, broń pancerna). Podejmowane od pewnego czasu przez Europejczyków działania, choć można je uznać za krok w dobrym kierunku, są w tym kontekście dalece niewystarczające i skupiają się raczej na usprawnianiu istniejących (szczupłych) struktur, niż tworzeniu zupełnie nowych zdolności. Z drugiej strony to dobrze, że Stany Zjednoczone, pomimo rysujących się według części komentatorów perspektyw współpracy z Rosją np. w zakresie zwalczania terroryzmu, nadal chcą w istotny sposób wspierać bezpieczeństwo militarne na Starym Kontynencie.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 16
Reklama
Wafel
czwartek, 3 grudnia 2015, 09:29

A gdyby Bulgarzy porosili o okretu LCS Na morze czarne,

orca
środa, 2 grudnia 2015, 16:52

Juz slysze lamenty Lawrowa i ubolewanie Putlera. Biedna Rosja. Same aniolki broniace sie przed Sauronem z Mordor. ;)

Wafel
czwartek, 3 grudnia 2015, 09:29

A gdyby Bulgarzy porosili o okretu LCS Na morze czarne,

ja
piątek, 4 grudnia 2015, 10:58

I do czego ma się niby przydać 250 M1 rozrzuconych po obszarze wielkości 500 tys. km2? Działania USA w Europie, a raczej ich pozorowanie, jest równie śmieszne, jak żałosne pseudowysiłki w walce z ISIS. Musi minąć Obama i nastać nowy prezydent, który będzie rozumiał, że z Rosją nie da się prowadzić dialogu, bo ten kraj rozumie tylko język siły. Ameryka, jeśli chce wygrać rywalizację o wpływy i jak to się górnolotnie mówi bronić wolnego świata musi narzucić Rosji wyścig zbrojeń i doprowadzić ją do ruiny.

Wróblix
sobota, 5 grudnia 2015, 11:54

Orientujecie się co to za panel na ścianie wieży Abramsa?

Edmund
środa, 2 grudnia 2015, 16:31

Już raczej Chińczycy założą bazę wojskową w Polsce. Mamy z Chinami doskonałe relacje dyplomatyczne i wojskowe.

rcicho
środa, 2 grudnia 2015, 22:54

Chińczyków łatwo zaprosić ale z wyproszeniem byłoby już o wiele trudniej. Mogliby zostać naprawdę na długo a nawet na stałe.

Ciuciek
środa, 2 grudnia 2015, 16:15

No proszę nawet są już w "leśnym" maskowaniu.

Janek
środa, 2 grudnia 2015, 15:37

Witam. Co sądzicie o tym gdyby Chińczycy założyli swoje bazy militarne na Białorusi. Czy mogłaby to być dla nas pewnego rodzaju gwarancja lub protekcja przed Rosją i Europą Zachodnią (hegemonią Niemiec lub falą islamską)? Mógłby ktoś z redakcji opracować jakiś ciekawy artykuł na ten temat? Wydaje mi się że budowa szlaku jedwabnego mogłaby się zakończyć tego rodzaju scenariuszem. Sam Łukaszenka robił przymiarki do współpracy gospodarczej z Chinami, a często akcentował subtelnymi gestami niezależność od Rosji. Europa środkowa zdecydowanie pod względem ekonomicznym i kulturowym różni się od Europy zachodniej kiedyś i teraz. Współpraca grupy 16+1 jest wymowna.

AndrzejM72
środa, 2 grudnia 2015, 19:11

Dokładnie. Chiny robią od zeszłego roku ćwiczenia wojskowe z Białorusią, więc wstęp zrobiony. Białoruś z Chinami rozwinęła system rakietowy Polonez o zasięgu 200 km, a teraz robią system Bocian. Polska powinna poprzez pośrednictwo Chin w oparciu o sojusz z 2012 roku Warszawa-Pekin dążyć do wspólnych ćwiczeń wojskowych z wojskami chińskimi w Polsce, a potem także do wspólnych ćwiczeń polsko-chińsko-białoruskich i w Polsce i na Białorusi i robić współpracę przy rozwijaniu różnych broni z Białorusią i Chinami, np. rakietowych, plot, optoelektroniki. Nawet LITPOLUKRBIG powinna być rozwinięta o siły Białoruskie. Takie Siły Pokojowe na wzór rosyjskich Mironosnych Sił [MC]. Rosja stygmatyzuje Polskę jako "agresora z NATO zaprzedanego USA". Jednocześnie Rosja deklaruje ścisły sojusz i przyjaźń z Chinami. Takie wejście Chin do Polski i do Białorusi zniszczyłoby narrację Rosji przeciw Polsce i przerwałoby zawłaszczanie Białorusi przez Rosję, bo przecież przeciw Chinom Rosjanie ani pisną. Polska powinna aktywnie starać się via Chiny i via casus "jedwabny szlak" prowadzić politykę zbliżenia z Mińskiem - inaczej za 2-3 lata będziemy mieli ruskich sołdatów na długiej granicy i Kaliningrad przestanie być izolowanym kotłem wobec małego dystansu do "połączenia" z Białorusią, a stanie się oskrzydlającym odpowiednikiem Prus Wschodnich w 1939.. Najlepiej robić to zbliżenie w ramach 16+1 pod hasłem deeskalacji i konkretnie budowania Bezatomowej Deeskalacyjnej Strefy Buforowej w Europie jako strefy bezpieczeństwa i rozwoju - właśnie pod szyldem 16+1. Tym bardziej, że Chiny same typują Polskę na lidera 16+1. A USA i Rosji takie działanie wybijałoby z rąk argumenty polityczne i propagandowe, np. Amerykanom, że Polska nie ma alternatywy dla USA wobec Rosji., i wobec tego Polska musi akceptować kolejne resety polityki USA, a w drugą stronę,narrację Rosji, że Polska to "pachołek USA i zawada UE". Kwestia zbalansowania i wykorzystania sił zewnętrznych i własnych.

Kazimierz S
środa, 2 grudnia 2015, 17:17

Takie bazy wszystkich mocarstw świata u nas - niby w celu "równowagi" - łatwo destabilizują cały region - patrz bliski wschód - i mogą być mocno zapalne dla (nawet) wojny światowej. Nie chce u nas ani baz amerykańskich, ani rosyjskich wojsk strategicznych w Konigsbergu, ani żadnych obcych.

maczek
środa, 2 grudnia 2015, 16:34

chinczycy na białorusi baze? nonsens chinczyka zalezy na surowcach z rosji a nie tam brataniu siez rosjanami nie interesuje chin europa po za rynkiem zbytu towarow i technologi maszyn z niemiec chiny jedynie beda wywierac presje na pacyfiku

Hammer
środa, 2 grudnia 2015, 20:43

Żadnych stałych baz NATO podobnie jak i tarczy antyrakietowej w Polsce nie będzie! propaganda SILNA

maj
środa, 2 grudnia 2015, 20:13

Mnie cały czas zastanawia sens militarny dylokacji sprzętu jednej brygady na terytorium 7 państw. Rozumiałbym jedna brygada w Polsce w jednym województwie albo na Litwie. Ale sprzęt dla pododdziałow dowodzenia, wsparcia i logistyki w Polsce a jedna kompania i to mieszana (czołgi i BWP ) na Litwie inne w Bułgarii albo Rumunii to wychodzi poza ramy zdrowego rozsądku. To czysto propagandowe posunięcie. Ci, którzy mają za sobą służbę w wojsku jako oficerowie wiedzą na pewno o co mi chodzi.

Franz
środa, 9 grudnia 2015, 21:44

Rozumiem niecierpliwosc wielu rodakow w sprawie obecnosci amerykanskich sil zbrojnych w Polsce. Mam nadzieje ze jest zrozumiele ze USA nie jest w stanie wojny w europie i ladowanie w Polsce amerykanskich sil zbrojnych w sile odpowoadajacej naszym oczekiwaniom i obeiktywnej oceny wielkosci sil potrzebnych do obrony Polski jest politycznie ale i finansowo niemozliwe. W kazdym razie pierwszy krok zostal zrobiony i to jest nie tylko optymistyczne ale i jest to (mam nadzieje jak wiekszosc z nas) zapowiedc stopniowej rozbudowy infrastruktur pozwalajacych sukcesywnie zwiekszac obecnosc armii USA . Przynajmniej do czysu kiedy nasze sily zbrojne czy zdolnosci obronne wzrosna na wielkosc wieksua od zera.

ecik
środa, 2 grudnia 2015, 19:28

SF. Cudem było by gdyby Łukaszenka zezwolił chńczykom na budowę u siebie baz. Ale gdyby nawet coś tak nieprawdopodobnego, jak wygranie 6-tki totolotka 3 razy pod rząd miało miejsce, to w ślad za tym pewne na 100% jest natyczmiastowe zajęcie Bialorusi przez Putina.

Tweets Defence24