Reklama
Reklama

Ukraiński MON ostrzega: do Donbasu trafiają broń i amunicja

13 lipca 2019, 15:18
840_472_matched__psqe2f_840472matchedpqik47840472matchedpkfuv720150505.020
Prorosyjscy separatyści w Doniecku. Fot. Andrew Butko/Wikipedia/CC BY-SA 3.0

Jak poinformował rzecznik ukraińskiego resortu obrony, Maksym Prauta, do Donbasu nadal trafiają z Rosji duże ilości broni i amunicji.

Na konferencji prasowej zorganizowanej w siedzibie ukraińskiego resortu obrony Maksym Pruta poinformował, że tylko od początku czerwca do Donieckiej Republiki Ludowej i Ługańskiej Republiki Ludowej trafiło koleją ponad 600 ton środków bojowych, w tym amunicja do wyrzutni rakiet wielolufowych i moździerzy. Do obu zbuntowanych republik, miały też trafiać czołgi z materiałami pędnymi i smarami. 

Konflikt na wschodzie Ukrainy trwa od 2014 roku. Wybuchł po zwycięstwie prozachodniej rewolucji w Kijowie, która doprowadziła do obalenia ówczesnego prorosyjskiego prezydenta Wiktora Janukowycza. W wyniku walk, które tam trwają, zginęło dotychczas około 13 tys. ludzi.  W Mińsku na Białorusi trwają spotkania trójstronnej grupy kontaktowej w sprawie Donbasu. Zasiadają w niej Ukraińcy, Rosjanie i przedstawiciele Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE), a także wysłannicy separatystów. Ostatnie spotkanie grupy odbyło się w początkach czerwca tego roku.

Defence24
Defence24
Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 13
Reklama
Union
poniedziałek, 15 lipca 2019, 17:52

Rosja okupuje Ukrainę bo Putin ma taki kaprys. Mnie dziwi a może i nie dziwi bo świat mamy chory, że kraje cywilizowane tolerują takie zachowanie a w przypadku Niemiec kolaborują z Rosją przeciw wolnemu światu.

Niuniu
poniedziałek, 15 lipca 2019, 14:21

Wszyscy ciągle się odwołują pisząc o konflikcie na Ukrainie do "Porozumień mińskich", które są międzynarodowym porozumieniem zawartym między rządem Ukrainy a przywódcami zbuntowanych republik i przedstawicielem OBWE z 2015 roku. Porozumienie to zakończyło walki po klęsce wojsk ukraińskich pod Dabalcewem i rozpoczęło trwający do dziś rozejm. Porozumienie zostało zaaprobowane przez przywódców tzw. formatu normandzkiego którzy patronowali rozmowom pokojowym tzn. Niemcy, Francja i Rosja. Warto więc przypomnieć treść tego dokumentu który realizować powinna Ukraina i zbuntowane republiki: Doniecka i Ługańska. Oto te porozumienie: 1.Natychmiastowe dwustronne zawieszenie broni. 2.Przyznanie OBWE roli obserwatora przestrzegania zawieszenia broni. 3.Wdrożenie decentralizacji władzy poprzez przyjęcie ustawy o szczególnym trybie funkcjonowania samorządu terytorialnego w części obwodu donieckiego i ługańskiego. 4.Utworzenie strefy bezpieczeństwa po obu stronach granicy ukraińsko-rosyjskiej i monitorowanie przez OBWE sytuacji na granicy. 5.Natychmiastowe uwolnienie wszystkich jeńców i zakładników przez obie strony. 6.Przyjęcie ustawy zakazującej ścigania i karania osób związanych z rebelią w obwodzie donieckim i ługańskim. 7.Przeprowadzenie dialogu ogólnonarodowego. 8.Poprawienie sytuacji humanitarnej w Donbasie. 9.Przeprowadzenie przedterminowych wyborów do władz lokalnych w wybranych częściach obwodu donieckiego i ługańskiego w związku z ich „specjalnym statusem” na podstawie prawa ukraińskiego. 10.Wycofanie obcych jednostek wojskowych i sprzętu wojskowego, a także bojowników i najemników z terytorium Ukrainy. 11.Opracowanie programów gospodarczej odbudowy Donbasu. 12.Udzielenie gwarancji osobistego bezpieczeństwa wszystkim uczestnikom rozmów. Strony zobowiązały się prealizować porozumienie w kolejności zapisanych punktów. Jak widać do dnia dzisiejszego są zrealizowane i to niepełnie tylko 2 pierwsze punkty. Widać też na czym utknęła realizacja pozostałych punktów i przez kogo. A wszystko co dzieje się na Ukrainie od nieszczęsnego 2015r to właśnie efekt tych zaniechań.

ito
niedziela, 14 lipca 2019, 20:08

A gdyby tak do rozmów zamiast Amerykanów zaprosić przedstawicieli Republik Ludowych? Po pięciu latach bezsensownej i prowadzonej bez żadnego pomyślunku wojny mógłby to być jakiś pomysł.

Obserwator
niedziela, 14 lipca 2019, 11:16

W tej wojnie chodzi o to by ludność miejscowa sama się wyniosła z terenu gdzie prowadzona jest ta wojna. Te tereny przygotowuje się dla Chazarów.

Zbigniew
sobota, 13 lipca 2019, 21:40

Gołym okiem każdy widzi jak fundamentalną sprawą dla zachowania pokoju jest niepodległość i niezawisłość Ukrainy, widać też wyraźnie zakusy Rosji na podporządkowanie sobie Ukrainy jako warunek jej imperialnej pozycji. Dlaczego więc w takiej sytuacji NATO jednoznacznie nie staje po stronie Ukrainy? To jest sposób na powstrzymanie agresji Rosji z Donbasu!

Żołnierz
poniedziałek, 15 lipca 2019, 03:38

BO Ukraina nie jest w NATO - proste.

fumfel
sobota, 13 lipca 2019, 21:02

Donbas ostrzega, na ukrainę trafia broń.

Masza i Kasza
sobota, 13 lipca 2019, 20:02

Gdzie? Na Ukrainie? A ja myślałem że wszyscy ukraińcy już dawno u nas siedzą. Jjeśli oni nie chcą bronić swojego kraju, to co sie dziwić że im ruscy weszli...

Naiwny
sobota, 13 lipca 2019, 18:14

Tam trwa regularna wojna domowa i jak to w każdej wojnie domowej zarówno Państwo jak i zbuntowani obywatele znajdują sojuszników, sponsorów i dostawców broni ale i innych niezbędnych do funkcjonowania dóbr. Zbuntowane ukraińskie republiki są od stony Ukrainy otoczone pierścieniem ukraińskiego wojska i objęte blokadą ekonomicznom. To i nic dziwnego, że handlują i otrzymują pomoc ze strony Rosji która nawet tego nie ukrywa. A porozumienia mińskie obowiązują nie tylko buntowników i Rosję, choć akurat Rosja twierdzi, że nie jest ich stronom tylko gwarantem. Porozumienia te obowiązują też Kijów i to On tak jak "buntownicy" radośnie ich nie przestrzega. I mimo rozejmu praktycznie każdego dnia na terenie zajętym przez separatystów giną cywile w tym kobiety i dzieci na skutek ostrzału prowadzonego przez wojska Ukrainy. Separatyści też nie siedzą cich i też skutecznie zabijają ukraińskich żołnierzy.

Mateusz
niedziela, 14 lipca 2019, 21:45

Jaka to wojna domowa gdzie w działaniach bierze udział wojsko obcego Państwa?

ito
wtorek, 16 lipca 2019, 09:21

USA i nasze? No faktycznie, mogliby się tam nie pchać. Od czasu wywalenia Poroszenki jakoś tylko separatyści walczą i tylko separatyści występują w Doniecku. Żadnych kolejnych "40 tysięcy" (poroszenkowska jednostka obliczeniowa) rosyjskich żołnierzy.

Realny
niedziela, 14 lipca 2019, 19:17

Nie wojna domowa, tylko okupacja części Ukrainy przez Rosję.

sża
poniedziałek, 15 lipca 2019, 14:32

Rosja nie ma żadnego interesu w tym aby okupować Donbas, bo to dla nich przysłowiowy "gorący kartofel". Gdyby nie "Ustawa o języku", to by nie było buntu rosyjskojęzycznych mieszkańców płd/wsch. Ukrainy.

Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama