Ukraina stawia na kutry artyleryjskie

3 grudnia 2016, 11:08
Fot. www.mil.gov.ua
Fot. www.mil.gov.ua
Fot. www.mil.gov.ua
Fot. www.mil.gov.ua
Fot. www.mil.gov.ua
Reklama

Ukraińskie ministerstwo obrony poinformowało o zakończeniu z wynikiem pozytywnym państwowych badań kutrów artyleryjskich „Akkerman” (U174) i „Bierdjańsk” (U175). Są to niewielkie jednostki pływające, które pomimo, że opracowano je na bazie kutrów rzecznych, mają za zadanie stawić czoła atakom rosyjskich dywersantów od strony morza.

Ukraińskie próby dwóch kutrów projektu 58155 typu „Gjurza-M” trwały praktycznie przez rok. W tym czasie te niewielkie jednostki pływające przepłynęły ponad 2000 Mm i uczestniczyły w ponad dwudziestu ćwiczeniach. W trakcie rejsów sprawdzano możliwość zwalczania celów powietrznych, nawodnych i lądowych (w tym pojazdów), korzystając przede wszystkim z poligonu morskiego w okolicach Odessy. Testowano dodatkowo wyposażenie nawigacyjne, dzielność morską, manewrowość, sprawność siłowni oraz wytrzymałość całej konstrukcji.

Fot. www.mil.gov.ua

Tak intensywne i długie badania były konieczne, ponieważ Ukraińcy „zmorszczyli” kutry projektu 58150 typu „Gjurza”, przeznaczone przede wszystkim do działań rzecznych. Projekt był jednak sprawdzony (dwie „Gjurzy” zbudowano dla Uzbekistanu w 2004 r.), więc by przyśpieszyć pracę po prostu go zmodyfikowano i przystosowano do działań w morskich strefach przybrzeżnych.

Zrobiono tak z konieczności, ponieważ obecna flota wojenna Ukrainy to w rzeczywistości przypadkowa zbieranina tego, co pozostało po aneksji Krymu. Są to najczęściej pojedyncze jednostki różnego typu, które praktycznie nie pozwalają na pełne wykonanie jakiegokolwiek zadania na morzu związanego z działaniem zespołowym. Nowe kutry artyleryjskie są natomiast tanie, łatwe w produkcji i mogą natychmiast zabezpieczyć porty ukraińskie przed szybkim łodziami dywersyjnymi wprowadzanymi masowo przez Rosjan.

Fot. www.mil.gov.ua

Dają one też możliwość udzielenie bezpośredniego wsparcia siłom walczącym na lądzie pływając na wodach bardzo płytkich – niedostępnych dla większych jednostek pływających. Kutry projektu 58155 mają bowiem zanurzenie jedynie około 1 m.

Fot. www.mil.gov.ua

Zarówno „Gjurzy” jak i „Gjurzy-M” zostały zaprojektowane w biurze projektowym w Mikołajewie i zbudowane w rzecznej stoczni „Lieninskaja Kuznia” w Kijowie. Nowe kutry artyleryjskie są jednak nieco dłuższe (23 m w porównaniu do 20,34 m) i mają większą wyporność (50,7 ton w porównaniu do 36,4 ton). Po ich wyposażeniu widać, że Ukraina uzyskała dostęp do zachodnich systemów i urządzeń. Dotyczy to zarówno np. radiostacji (firmy Harris) jak i silników głównych. Ukraińcy zastąpili bowiem produkowane u siebie silniki diesla 459K jednostkami napędowymi Caterpillar C18. Automatycznie poprawiło to niezawodność systemu napędowego i jego ekonomiczność - zwiększając np. zasięg z 350 do 700 Mm przy prędkości ekonomicznej 11 w. Prędkość maksymalna to w obu wypadkach około 28 w.

Załogę każdego kutra stanowi pięć osób (w tym jeden oficer), obsługuje ona m.in. dwa moduły uzbrojenia BM-5M.01 „Katran-M”. Jest to system uzbrojenia opracowany na bazie wieży „Szturm”, zastosowanych na transporterach opancerzonych. Każdy moduł ma na swoim wyposażeniu armatę ZTM1 kalibru 30 mm, karabin maszynowy PKT 7,62 mm oraz dwa opracowane na Ukrainie przeciwpancerne pociski kierowane „Barier” z laserowym systemem naprowadzania. Całość sterowana jest przez system kierowania ognia „Triada”.

Fot. www.mil.gov.ua

Dużą uwagę zwrócono na ograniczenie pola radiolokacyjnego kutrów, odpowiednio projektując kształt kadłuba i nadbudówek. W ten sposób są one trudnowykrywalne dla radarów brzegowych. Okręty mogą dodatkowo postawić specjalną zasłonę dymną, pozwalającą im na bezpieczne oddalenie się z niebezpiecznego akwenu.

Jak dotąd Ukraina zamówiła sześć kutrów projektu 58155, ale jeżeli sprawdzą się one w działaniu, to w rejonach przybrzeżnych pojawi się ich na pewno o wiele więcej.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 22
Reklama
krzysztof
sobota, 3 grudnia 2016, 17:41

kutry mogą być niezwykle groźne pod warunkiem posiadania uzbrojenia i radarowego wsparcia innych jednostek bo raczej na maleństwie żadnego imponującego systemu nie da się zmieścić za to z innego dużego statku można kierować atakiem całej sfory takich kutrów które gdyby miały powiedzmy pociski NSM mogłyby być wielkim zagrożeniem dla całej ruskiej floty nawodnej - w dzisiejszych czasach mały pojazd może przewozić nawet broń nuklearną więc być groźny ekstremalnie - duże okręty potrzebne są wtedy gdy działają daleko od bazy i musza mieć autonomię przez wiele tygodni z dala od portów

say69mat
niedziela, 4 grudnia 2016, 06:12

Problem z tego typu jednostkami polega na tym, że są z reguły łatwym celem dla uzbrojenia przenoszonego na pokładach samolotów i śmigłowców operujących spoza zasięgu efektorów uzbrojenia artyleryjskiego. Wystarczy pocisk fire&forget, i taki maluch nie ma szans uniknąć namierzenia i w efekcie zniszczenia. Chyba, że wyposażono rzeczone kurty np. w odpowiednik systemu Zasłon.

wiarus
poniedziałek, 5 grudnia 2016, 12:36

Dodać im jeszcze cztery wyrzutnie torped, taktykę z przed drugiej WŚ i strach się bać!

Sandokan
sobota, 3 grudnia 2016, 17:04

To jakby, biorąc pod uwagę uzbrojenie, pływający Rosomak, oczywiście mam na myśli wersję KTO z PPK Spike.

Gość
sobota, 3 grudnia 2016, 16:03

Myślę że strategia użycia takich kutrów do działań przybrzeżnych jest słuszna, pod warunkiem że będą odpowiednio uzbrojone.

oskarm
niedziela, 4 grudnia 2016, 12:23

Nasza MW jeszcze sluszniej zastapila kutry NDRem.

marzan
środa, 7 grudnia 2016, 00:26

Motorówka z operatorem podświetlacza laserowego plus okręt z działem 152 plus pocisk typu Krasnopola do tegoż działa - i po okręciku. Może być też np śmigłowiec z pociskiem ppk większego zasięgu. No albo jakaś korweta z szybkostrzelnym działem kalibru 76. Trochę nie wiem, z czym by takie maluchy miały wojować, gdy idzie o poważne starcia z poważnymi siłami.

Naiwny
niedziela, 4 grudnia 2016, 04:43

W 2008r Gruzja w trakcie wojny (6 dniowej) o Osetię usiłowała siłami swoich chyba 4 kutrów rakietowych powstrzymać flotę Rosyjską. Czy ktoś się łudzi, że im się powiodło? Ukraina też ma podobne doświadczenia choć na mniejszą skalę. W trakcie walk w Donbasie, pod koniec operacji gdy "teroryści" zatrzymali się pod Mariupolem Ukraińcy wysłali w morze dwa okręty patrolowe (pewnie podobne do opisanych w artykule). Też nie popływały. Ale na bez rybiu i kajak może robić za okręt.

Gekon
sobota, 3 grudnia 2016, 15:44

Małe s cieszą i są odpowiedzią na realne zagrożenie. Na pokład byłoby dobrze zabrać kilka gromów tak na wszelki wypadek.

armyyPl
niedziela, 4 grudnia 2016, 02:44

My powinniśmy mieć takie kutry ale rakietowe bogato wyposażone i o bardzo małym zanurzeniu na Zalewie Wiślanym jako uzupełnienie fregat rakietowych których nowych nie mamy jeszcze... miałoby to sens przy własnej drodze wodnej (przekopie) mierzeji wiślanej i wsparciu radarowym i wywiadowczym

Marek
niedziela, 4 grudnia 2016, 19:34

Ty tak na poważnie? Tymi kutrami które obstalowali sobie Ukraińcy możesz zwalczać szybkie łodzie motorowe. Do tego zresztą są przeznaczone. Biorąc pod uwagę brak środków finansowych, utratę floty na Krymie i toczenie wojny (która nie jest wojną) ma to jakiś sens. Wynalazki rakietowe tej wielkości, o których piszesz przerabiali dawno temu Rosjanie. Nazywało się toto 183R. Szybciutko dali sobie z tym spokój. I nie bez przyczyny. Już wtedy miałyby takie same szanse powodzenia jak "Kaiten". Tak samo jak ich załogi.

oskarm
niedziela, 4 grudnia 2016, 12:22

Przy zasiegu NDRu, po co takie kutry na Zalewie?

Paweł
niedziela, 4 grudnia 2016, 00:50

I tu znow widze problem tozsamosci Ukraincow - zbudowane w stoczni w Kijowie "Leninskaja Kuznia"......

MICHAŁ KNAPIK
sobota, 3 grudnia 2016, 14:01

Czy takie kutry mogłyby być używane do ochrony polskich portów ??

Misiek
niedziela, 4 grudnia 2016, 11:45

A przed czym ty chcesz chronić te porty, za pomocą takich kutrow? Przed zaminowaniem podejść? Przed napadem powietrznym? Przed blokadą morską?

Skdkdjsje
niedziela, 4 grudnia 2016, 09:10

Dla WOT

igo
sobota, 3 grudnia 2016, 18:46

Już dawno powinniśmy mieć tego typu jednostki na wyposażeniu. Szybkie, dobrze uzbrojone i trudno wykrywalne jednostki mają dużo większe szanse przetrwania na Bałtyku niż stara fregata, duża ilość takich jednostek mogłaby zadać spore straty Rosjanom przy niewielkim koszcie własnym, podobną taktykę przyjęli Irańczycy w stosunku do marynarki USA

lirycznie
sobota, 3 grudnia 2016, 16:48

Oczywiście, że mogły by być używane ale mają jedną zasadniczą wadę. Za szybko się je buduje i za mało kosztują. A to nie leży w interesie polskich stoczni, które latami mogą się utrzymywać z takich projektów jak np. Gawron.

Afgan
sobota, 3 grudnia 2016, 16:32

Oczywiście bez problemu. Były by doskonałe na takie akweny jak Zalew Wiślany. Podobnie mogłyby być używane na Zatoce Gdańskiej gdzie jest naftoport, czy na Zalewie Szczecińskim i w okolicach wysp Uznam i Wolin gdzie mamy gazoport.

GI
niedziela, 4 grudnia 2016, 13:47

Idea zastosowania wspóczesnej odmiany S-boot w strefie przybrzeżnej nie jest pozbawiona sensu. Zwalczanie takich małych i zwinnych jednostek przy pomocy efektoròw klasy odpal i zapomnij jest po prostu nie ekonomiczne. Wywalczenie przewagi powietrznej w strefie przybrzeżnej to podstawowe zadanie lotnictwa.

Marek
niedziela, 4 grudnia 2016, 20:05

Tyle, że z takimi drobnoustrojami poradzą sobie nawet unowocześnione taniutkie małokalibrowe rakiety lotnicze odpalane z zasobników. Podwieszone pod co bądź w zasadzie.

P
poniedziałek, 5 grudnia 2016, 13:39

Mogą służyć jako okręty - cele.

Tweets Defence24