Udany test rosyjskiej Buławy

10 września 2014, 15:17
fot. mil.ru

Rosyjskie ministerstwo obrony poinformowało dziś o przeprowadzeniu udanego testu rakiety balistycznej „Buława”.

Reklama

Pocisk został wystrzelony z nowego atomowego okrętu podwodnego „Władimir Monomach” projektu 955 (Boriej), który przebywał na Morzu Białym. Cel rakiety został wyznaczony na poligonie Kura na Kamczatce.

Rosjanie poinformowali, że rakieta została odpalona z zanurzonego okrętu w ramach badań państwowych systemów uzbrojenia i podtrzymywania życia. Zgodnie z komunikatem rakieta przez cały lot zachowywała się prawidłowo a głowice (w liczbie mnogiej) trafiły w wyznaczone cele. Działania załogi w czasie testów oceniono jako profesjonalne i kompetentne.

Przypomnijmy, że w listopadzie 2013 r. Rosjanie byli zmuszeniu wstrzymać próby rakiet balistycznych Buława po tym, jak w czasie testu przeprowadzonego z okrętu podwodnego „Aleksander Newski” 6 września 2013 r. pocisk spadł do morza w drugiej minucie lotu. Oficjalnie była to 8 nieudana próba na 20 jakie przeprowadzono.

R-30 Buława to wielogłowicowa, trzystopniowa rakieta balistyczna o zasięgu co najmniej 8000 km.

Reklama
KomentarzeLiczba komentarzy: 14
Reklama
O LOL
czwartek, 11 września 2014, 09:42

Test rakiety balistycznej przenoszącej broń jądrową w ramach badań podtrzymywania życia. Fajnie to brzmi :D

Podpułkownik Wareda
środa, 10 września 2014, 20:10

No cóż, Putin po raz kolejny udowodnił, że nie przejmuje się żadnymi komentarzami na swój temat. Test rakiety balistycznej "Buława", jest tego najlepszym dowodem. Informacje, które przekazali Rosjanie światu dowodzą, że strategiczna broń jądrowa, będąca na wyposażeniu Armii Federacji Rosyjskiej, ma się dobrze, jeśli nie doskonale. A że podczas poprzednich testów, zdarzały się niepowodzenia, to rzecz normalna. Wszystkie kraje, posiadające międzykontynentalne rakiety balistyczne, doświadczyły również nieudanych testów. No i o to chodzi w świecie mediów. To jest jedna strona medalu. Natomiast druga strona jest taka, że przy okazji udanego testu "Buławy", Rosjanie mieli doskonałą okazję przetestować również ... nerwy swoich przeciwników, a szczególnie kraje NATO. Obawiam się, że rozpoczyna się niebezpieczna zabawa w kotka i myszkę. To do niczego dobrego nie prowadzi. Putin sprawia wrażenie, że w miarę bezboleśnie przyjął na siebie cios tzw. międzynarodowej opinii publicznej oraz nałożone na Rosję sankcje, a teraz udowadnia, że zamierza oddać cios. Mam nadzieję, że zainteresowane strony, pamiętają hasło wypowiedziane przez Lenina - KTO KOGO?

Boguslaw
środa, 10 września 2014, 17:45

udany test, bo lodz podwodna nie zatonela i nie ma informacji o ofiarach na poligonie na Kamczatce...gratulacje ze przezyli ten test i mogli zameldowac sukces

olo
środa, 10 września 2014, 16:07

Ciekawe ile kilometrów od celu rafiła ta rakieta bo bez GPS-a to jak z lądowaniem lądowników z ISS. Rosja jest papierowym tygrysem którey przez tyle lat nie potrafiła wyprodukować broni precyzyjnej. Izrael zakupił czytaj dostał od Niemiec kolejnego U-boota który może posłać 10 rakiet samosterujących w tym cztery z głowicami jądrowymi a to już jest konkretna broń odstraszania.

ito
środa, 10 września 2014, 21:15

A Niemcy to mają czołgi z dykty, a japońscy piloci nie potrafią strzelać z powodu wrodzonej wady wzroku, a Rosjanie nienawidzą władzy radzieckiej i będą tysiącami przechodzić pod rozkazy Niemców by móc walczyć ze znienawidzonym bolszewizmem... Ktoś pamięta jeszcze jakieś uspakajające hasełka? Mądrości w nich zawarte okazały się, jak przyszło codo czego, g, warte, Więc warto by uważać, żeby ten papierowy tygrys nie odgryzła nam tyłka.

Riddler
środa, 10 września 2014, 20:57

Jako taką celność mają. http://www.youtube.com/watch?v=Y5ov5Uz5bpk

Patryk
środa, 10 września 2014, 16:22

Do precyzyjnego naprowadzania nie potrzeba nawigacji satelitarnej, a taka broń jak ICBM nie może wręcz polegać na zewnętrznych pomocach nawigacyjnych... Jeżeli ma się prawidłowo funkcjonujący system inercjalny+astronawigację to można osiągnąć sensowny CEP. Pytanie, jak z tym tak na prawdę u Rosjan...

realizm
środa, 10 września 2014, 15:41

Zgodnie z komunikatem rakieta przez cały lot zachowywała się prawidłowo [leciała] głowice trafiły w wyznaczone cele [jedna w wodę, druga w ziemię] działania załogi w czasie testów oceniono jako profesjonalne i kompetentne [wypiła nie więcej niż stakan na łeb].

Garry
środa, 10 września 2014, 22:46

Po prostu piękne :)

Wojmił
środa, 10 września 2014, 15:36

Rosja: Trzeba przyjmować, że 20-30% wystrzelonych rakiet będzie miało awarię w locie i nie dotrze do celu...Dodatkowo liczba utrzymywanych rakiet w gotowości spada szybciej niż wynosi tempo produkcji nowych rakiet. Wniosek: potencjał netto spada. Chiny: są znacznie mądrzejsze niż Rosja.. wiedzą, że w dzisiejszym świecie liczba rakiet to papierowy tygrys, gdyż wystarczy kilkanaście aby czuć się bezpiecznie... natomiast nawet duża liczba rakiet nie chroni przed przegraną w mniejszej skali konflikcie lokalnym prowadzonym przy pomocy sił konwencjonalnych (które także trzeba mieć i to dobre, mimo posiadania nawet tysięcy głowic). Chiny wiedzą, że podstawą jest nauka, technika i prężna oparta na produkcji (nie usługach) gospodarka... Wniosek - Chiny są bardziej realnym i niebezpiecznym, sprytniejszym i bardziej perspektywicznym wrogiem dla cywilizacji białego człowieka...Aby zatrzymać Rosję wystarczy zdecydowane działanie w mniejszej skali (wojskowe i gospodarcze) aby zatrzymać Chiny... potrzeba coraz więcej i zatrzymanie ich będzie coraz bardziej kosztowne w każdym wymiarze... jeśli w ogóle możliwe..

Garry
środa, 10 września 2014, 23:52

Dobrze napisane, choć co do Chin to nie do końca się zgodzę. Chińska gospodarka jest oparta przede wszystkim na przepływie pieniądza generowanego głównie przez handel "tandetą" na wielką skalę. No, nie tylko tandetą, istnieje też spora gama produktów zupełnie przyzwoitej jakości, choć nie dominująca. USA, Europa i kraje z nimi sprzymierzone bądź zaprzyjaźnione (np. Japonia, Australia, N. Zelandia, itp.) to ok. 85% PKB całego świata (a np. Rosja zaledwie 2,85%, płd. Ameryka 5,3%). Jesli dodatkowo przeliczymy PKB na głowę mieszkańca to zobaczymy też ogromny potencjał nabywczy tzw. Aliantów (nominalne PKB per capita jest np. trzykrotnie wyższe w Polsce niż w Rosji). Chin bez rynku Zachodu po prostu nie ma, poza tym nie zarzyna się kury znoszącej złote jajka. Po drugie, ponieważ gospodarka chińska ma tak naprawdę słabe podstawy, potrzebuje jak słusznie zauważyłeś inwestycji w dziedzinie nauki, techniki i technologii produkcji. Nie da się osiągnąć tego w izolacji, tutaj też niezbędna jest szeroka współpraca z Zachodem. Chiny wskutek stosowanego dotychczas modelu gospodarczego stały się krajem nierównym i dość mocno podzielonym, mamy bogate wybrzeże i biedny środek kraju, jeszcze biedniejsze kresy. Dodatkowo przekłada się to na stopień rozwoju infrastruktury tego państwa. Rząd chiński chcąc wyrównać poziomy i tym samym zapobiec pogłębianiu się podziałów co w ostatecznym rozrachunku mogłoby doprowadzić do niepokojów społecznych, zmuszony jest do inwestowania sporych pieniędzy w regionach wewnętrznych. Tym samym zwiększa się zapotrzebowanie na kapitał, więc rynek zbytu dla chińskiej produkcji okazują się wręcz strategicznym celem. A właściwie jego utrzymanie, to kolejny problem z którym ten wielki kraj będzie musiał się zmierzyć. Z jednej strony "tani chłam" zaczyna tracić swoją pozycję (obywatele krajów Zachodu bogacą się), z drugiej przestaje być taki tani. Wraz z rozwojem Chin, wzrastają koszty produkcji. Rozwiązaniem jest przeprofilowanie przemysłu chińskiego, co znowuż wymaga nie tylko potężnych nakładów kapitałowych, ale i rozwoju techniki oraz technologi. Nałóżmy na to wzrost stopy życiowej w Chinach, czyli wyższe koszty produkcji oraz brak surowców (a z tego dodatkowo coś wynika). To nie lada wyzwanie i program na lata dla Chin, ze sporą liczbą przeszkód i problemów, a przede wszystkim zagrożeń. Nie zapominajmy, że to na czym jeszcze opiera się cała chińska gospodarka, to transport morski. Bez szlaków wodnych nie da się prowadzić handlu, a szlaki te od lat są i jeszcze długo pozostaną pod kontrolą Zachodu, dominacja USA i sprzymierzeńców na morzach jest nie do zakwestionowania. I jeszcze wracają napięcia wenwętrzne, mam tu na myśli np. kwestię Tybetu. Często przywoływane przez potocznych krytyków USA aktywa chińskie w postaci amerykańskich papierów dłużnych, ze względu na wolumen wcale nie są atutem, a powodują tak na prawdę jeszcze większe uzależnienie się gospodarki chińskiej od amerykańskiej (a kto emituję USD?). To kolejny problem dla Chin, bo o dłużnika tej skali trzeba po prostu dbać, szczególnie tego, który jest dużo silniejszy, a właściwie nie mający rywali (choć nie do końca, to tu pojawia się nieśmiało EU jako całość) i jak zechce to boleśnie przywali. Podsumowując moje nieco przydługie ględzenie, nie wydaje mi się aby Chiny stanowiły jakiekolwiek zagrożenie dla świata Zachodu. Wręcz przeciwnie, bez niego ten kraj popadnie w niemoc, a może nawet i w chaos. Zachód jest Chinom niezbędny jak rybie woda, odwrotnie tej zależności już tak dużej nie ma. Inna sprawa z Rosją, tu są potrzebne naszym skośnookim przyjaciołom surowce. I nie dlatego, że Chiny nie mogą nabywać surowców gdzie indziej, ale dlatego, że jest bliżej, taniej i bezpieczniej. Czy coś więcej? Nie wydaje mi się, jako odbiorca produktów chińskich Rosja jest mało istotnym partnerem (co już wykazaliśmy w liczbach), ale ważne dla Chin jest, aby region rozpościerający się wzdłuż jej granic był stabilny. Nie wiem jak się zachowają Chiny w przypadku pojawienia się niepokojów wewnętrznych w Rosji, nie jestem pewien jak w przypadku konfliktu Rosji z Zachodem. Chiny mogą wykorzystać sytuację poltiyczną i ekonomiczną do swoistej wasalizacji gospodarczej Rosji, bazując na słabej pozycji tej ostatniej po to, aby jeszcze lepiej ułożyć sobie rynek surowcowy. Tak więc jeśli już, to moim skromnym zdaniem Chiny mogą stanowić ewentualne zagrożenie dla Rosji, ale nie dla nas.

Jac
środa, 10 września 2014, 19:42

"prężna oparta na produkcji (nie usługach) gospodarka" Co przez to rozumiesz, że większość to ma być przemysł? To nawet w Chinach nie jest prawdą. Jestem też niezmiernie ciekaw, skąd chciałbyś w takim przypadku również wziąć choćby takie prozaiczne kredyty na inwestycje w przemysł, sieć energetyczną, wszelaką infrastrukturę? A to tylko ta bardziej znienawidzona część usług.

zniesmaczony
środa, 10 września 2014, 18:00

Nie wiem jak można tak bredzić jak ty, by w obliczu tarczy antyrakietowej czy ew. uderzeniu uprzedzającym (może zniszczyć do 90% rakiet przeciwnika) zakładać, że liczba rakiet nie ma znaczenia. Trzeba być też kretynem by bredzić, że głowice rakietowe nie chronią przed przegraną w konflikcie lokalnym - Rosja wprost przejęła dawną doktrynę NATO i zapowiedziała, że w przypadku ataku na jej terytorium nie będzie się certolić, tylko przyp... atomówkami! I każdy rozsądny w to wierzy. Całe szczęście, że wpływ twojej strategii kończy się na obszarze zajmowanym przez część ciała na której siedzisz.

art
środa, 10 września 2014, 16:17

Chiny niejednokrotnie w historii w ten sposób "podbijały" wrogów.

Tweets Defence24