Reklama

Tureckie Leopardy ofiarami ISIS

16 stycznia 2017, 16:39
Turecki Leopard 2A4. Fot. kkk.tsk.tr.
Kanadyjski Leopard 2 w Afganistanie. Bardzo wyraźnie widać ekrany, zabezpieczające przed rażeniem częścią pocisków kumulacyjnych. Fot. Cpl Simon Duchesne/Canadian Combat Camera/Flickr.
Niemieckie BWP Puma będą wyposażone w system MUSS, ale decyzja o wprowadzeniu podobnych urządzeń na Leopardy 2A7 Bundeswehry na razie nie zapadła. Fot. Rheinmetall

Terroryści Daesh zdołali zniszczyć lub przejąć co najmniej kilka czołgów Leopard 2A4, należących do sił zbrojnych Turcji. Pojazdy padły ofiarą przeciwpancernych pocisków kierowanych. Wydarzenie wywołało w Niemczech dyskusję dotyczącą jakości i kierunków rozwoju czołgów.

Jak donosi „Die Welt”, na liście strat tureckich sił zbrojnych, które miały zostać poniesione w walkach w rejonie Al-Bab znajduje się między innymi dziesięć czołgów Leopard 2A4. Dane te zostały upublicznione w mediach społecznościowych, aczkolwiek na razie nie zostały oficjalne potwierdzone przez władze. Z informacji i fotografii przekazywanych przez terrorystów wynika jednak, że co najmniej kilka czołgów Leopard 2A4 mogło zostać zniszczonych lub przejętych przez islamistów z Daesh.

Informacje o działaniach terrorystów wywołały dyskusję w niemieckich mediach. Wcześniej bowiem Leopardy uczestniczyły w operacjach stabilizacyjnych na Bałkanach, ale także w działaniach w Afganistanie (gdzie zostały rozmieszczone nie przez Bundeswehrę, ale przez siły zbrojne Danii i Kanady). Po raz pierwszy jednak czołgi poniosły straty.

Warto jednak zwrócić uwagę na okoliczności, w jakich doszło do utraty Leopardów. Jak zgodnie zauważają niemieccy eksperci, najprawdopodobniej zostały one trafione w słabo chronione obszary pancerza (np. boczne). „Frankfurter Allgemeine Zeitung” zwraca uwagę, że w Syrii mogły znaleźć się rosyjskie pociski przeciwpancerne Kornet, naprowadzane w wiązce laserowej i zdolne do przebijania nawet metrowej grubości pancerza.

Z drugiej jednak strony, bez dodatkowego opancerzenia w postaci ekranów czy paneli reaktywnych, współczesne czołgi III generacji, takie jak Leopard 2 czy M1 Abrams mogą być – poza najlepiej chronionymi obszarami frontu wieży czy kadłuba – wrażliwe na ogień nawet starszego typu środków przeciwpancernych, o relatywnie niskiej przebijalności – jak np. Konkurs czy Fagot. Jest to naturalny efekt konstrukcji współczesnych czołgów, w których zdecydowanie najwięcej uwagi poświęca się ochronie przodu wieży i kadłuba. Dotyczy to też czołgów rosyjskich, aczkolwiek w tych ostatnich nieco szerzej stosowane są pancerze reaktywne – co zwiększa ochronę na osłoniętych nimi obszarach, ale nie poza nimi.

Analiza konfliktów zbrojnych wykazuje bowiem, że to z tych kierunków w największym stopniu czołgi są zagrożone oddziaływaniem środków przeciwpancernych. Z kolei ataki z boku czy z tyłu są najbardziej prawdopodobne w starciach w terenie zurbanizowanym, czy w konfliktach asymetrycznych. Z taką sytuacją mamy do czynienia w północnej Syrii, podczas operacji Tarcza Eufratu.

Nawet jednak w takiej sytuacji czołgi powinny być wspierane przez inne jednostki, przede wszystkim piechoty zmechanizowanej, tak aby te cenne i dysponujące dużą siłą ognia pojazdy mogły wykorzystać swoje zdolności. Przykładem są tutaj doświadczenia z użycia czołgów podstawowych w Afganistanie – nie tylko Leopardów 2, ale też starszych Leopardów C.2 (głęboko zmodernizowanych Leopardów 1, rozmieszczonych tam przez Kanadyjczyków). Te ostatnie miały być zastąpione przez pojazdy kołowe, ale doświadczenia z Afganistanu spowodowały, że Ottawa zdecydowała się na pozyskanie czołgów Leopard 2.

Leopard Kanada
Kanadyjski Leopard 2 w Afganistanie. Bardzo wyraźnie widać ekrany, zabezpieczające przed rażeniem częścią pocisków kumulacyjnych. Fot. Cpl Simon Duchesne/Canadian Combat Camera/Flickr.

Ponadto na czołgach uczestniczących w operacjach ekspedycyjnych bardzo często montuje się dodatkowe osłony, na przykład reaktywne czy ekrany (w tym podobne, jak polski Lekki System Osłon stosowany w KTO Rosomak). Takie zabezpieczenia znacznie zmniejszają możliwość penetracji słabszego, bocznego czy tylnego pancerza czołgu przez pociski z ładunkami kumulacyjnymi, wystrzeliwanymi z wyrzutni przeciwpancernych pocisków kierowanych i granatników. Należy jednak zaznaczyć, że na ogół nie dają one ochrony porównywalnej z przednim pancerzem najnowszych wariantów współczesnych czołgów i mogą być spenetrowane przez niektóre środki przeciwpancerne, jak „ciężkie” ppk klasy rosyjskiego Korneta.

Z kolei wobec kinetycznych pocisków czołgowych podobne środki (w zasadzie tylko niektóre pancerze reaktywne) są skuteczne jedynie w ograniczonym stopniu, jeżeli nie mają „oparcia” w pancerzu zasadniczym czołgu. Ostrzelanie czołgu przez inny pojazd tej klasy z boku czy z tyłu jest jednak mniej prawdopodobne niż w wypadku pocisków, które mogą być wykorzystywane przez piechotę działającą z zasadzek. Specyfika konfliktu syryjskiego powoduje, że za pomocą rakiet przeciwpancernych wielokrotnie niszczono nawet… samoloty na lotniskach.

Czytaj więcej: "Dym" zatrzyma obserwację w podczerwieni i lasery. Systemy samoosłony pojazdów

Z upublicznionych informacji wynika, że tureckie Leopardy nie dysponowały podobnymi zabezpieczeniami. Bardzo istotną rolę mógł też odegrać stopień wyszkolenia załóg i taktyka użycia czołgów. Znaczna część komentatorów wskazuje, że działania sił zbrojnych Turcji w rejonie Al-Bab, przeciwko dżihadystom cechują się ograniczoną efektywnością, co mogło mieć przełożenie również na ponoszenie strat w broni pancernej. Warto przypomnieć, że po nieudanej próbie zamachu stanu w Turcji w siłach zbrojnych przeprowadzono serię czystek, a w samym puczu dość licznie brali udział między innymi oficerowie wojsk pancernych. Co więcej, już kilka lat wcześniej rząd Erdogana dokonywał aresztowań najwyższych dowódców armii, co w oczywisty sposób mogło się odbić na poziomie jej zdolności bojowych.

Sytuacja, w której pododdziały pancerne, nawet wyposażone w relatywnie nowoczesne czołgi, ponoszą straty od ognia ppk w terenie zurbanizowanym może wystąpić, zwłaszcza jeżeli poziom wyszkolenia załóg czy współdziałających z nimi pododdziałów piechoty budzi wątpliwości. Wcześniej straty w Iraku ponosiły też pododdziały czołgów M1A1 Abrams, z kolei w Jemenie – saudyjskie M1A2S.

Z drugiej strony, zdarzenia w północnej Syrii obrazują niebezpieczeństwo, wynikające z rozpowszechniania nowoczesnych środków przeciwpancernych. Nie jest bowiem wykluczone, że ppk Kornet, szczególnie w najnowszych wariantach, byłyby zdolne do penetracji również najsilniejszego, przedniego pancerza czołgów Leopard 2A4.

Liczba tych pocisków przeciwpancernych w rosyjskich siłach zbrojnych będzie tylko rosnąć. Planuje się ich integrację z nowo budowanymi, ale też modernizowanymi bojowymi wozami piechoty. Rosjanie wdrażają również pociski systemu Chryzantema.

Czytaj więcej: Zwycięstwo w walce pocisku z pancerzem? Aktywne Systemy Obrony Pojazdów [RAPORT] 

Jednym ze sposobów zwiększania odporności pojazdów bojowych – zwłaszcza w odniesieniu do PPK, a nie np. czołgowych pocisków kinetycznych – jest dążenie do uniemożliwienia wykrycia, namierzenia i trafienia pojazdu, a nie tylko przebicia jego pancerza. Powinno się to odbywać poprzez wdrożenie szeregu środków ochrony przed wykryciem i namierzeniem pojazdów, a także zwalczaniem/zakłócaniem naprowadzania samych pocisków.

Jako pierwszy element można tutaj wymienić systemy nowoczesnego kamuflażu, zmniejszające widzialność wozów bojowych również w podczerwieni czy termowizji. Przykładem jest polski kamuflaż mobilny Grupy Lubawa, który jest wdrażany na fińskich BMP-2, czy szwedzki system Saab Barracuda, używany na zmodyfikowanych czołgach Leopard 2A4 w Norwegii, a także na najnowszych, niemieckich Leopardach 2A7.

Istotne znaczenie ma też zastosowanie aktywnych systemów ochrony bądź szerzej rozumianych systemów samoosłony pojazdów. Niemiecki MUSS, instalowany na BWP Puma i zintegrowany z Leopardem 2A5 (choć jak na razie nie został pozyskany dla czołgów Bundeswehry) może wykrywać nadlatujące pociski i opromieniowanie wiązką laserową, uruchamiać wyrzutnie granatów wielospektralnych ROSY, a także prowadzić zakłócenia systemów naprowadzania. Istnieją też systemy klasy hard-kill, przeznaczone do fizycznego zwalczania pocisków, jak używany już bojowo przez izraelską armię Rafael Trophy, rosyjskie Afganit i Arena czy przewidziane do integracji na holenderskich CV-90 (decyzja o wdrożeniu do służby nie została jeszcze podjęta) IMI Systems Iron Fist.

PUMA
Fot. Rheinmetall

Polskie czołgi PT-91 i KTO Rosomak dysponują krajowym systemem samoosłony SSP-1 Obra-3, opartym o system ostrzegania laserowego zintegrowany z wyrzutniami granatów dymnych. Z kolei pancerz wieży polskich Leopardów zostanie wzmocniony w ramach modernizacji do standardu Leopard 2PL. 

Straty, jakie poniosły tureckie czołgi Leopard 2A4 w Syrii, nie powinny być więc uznawane za zaskoczenie, czy dowód na brak przydatności pojazdów tego typu na współczesnym polu walki, z uwagi na okoliczności tej sytuacji. Z drugiej jednak strony, powinny zostać wzięte pod uwagę w przyszłym planowaniu wykorzystania pojazdów tego typu. Przykładowo, wprowadzane do niemieckiej armii czołgi Leopard 2A7 jak na razie nie były wyposażane w system MUSS, który mógłby poważnie utrudnić użycie przeciwpancernych pocisków kierowanych – prawdopodobnie ze względu na koszty, które są jedną z najważniejszych wad aktywnych systemów ochrony.

Wydaje się więc, że miejsce systemów podobnej klasy wymaga przewartościowania i szerszego uwzględnienia w planach modernizacji pojazdów bojowych. Część środków wzmacniających ochronę może być wdrażana również na starszych pojazdach (przykładem są kamuflaże Lubawy na fińskich BMP-2). Warto zauważyć, że w ostatnim czasie część państw zachodnich podjęła kroki w celu integracji aktywnych systemów ochrony na swoich pojazdach.

Amerykanie zdecydowali o przetestowaniu izraelskich Trophy i Iron Fist oraz niemieckiego ADS na czołgach M1 Abrams, natomiast British Army zleciła integrację systemu MUSS z czołgami Challenger 2. Ochrona współczesnych czołgów musi być cały czas rozwijana, aby sprostać wymogom pola walki. To jednak nie oznacza, że stają się one przestarzałe, a jedynie – podobnie jak inne systemy uzbrojenia – muszą być cały czas modyfikowane, aby sprostać zmieniającej się sytuacji.

Leopardy 2A4 są najnowocześniejszymi, seryjnie eksploatowanymi czołgami podstawowymi w tureckiej armii. Podobnie jak w Polsce, pozyskano je z nadwyżek Bundeswehry. Krajowy przemysł opracował też modernizację tych czołgów, a zdobyte doświadczenia wykorzystano przy budowie czołgu nowej generacji Altay. Tureckie Leopardy 2A4 zostały dostosowane do użycia przeciwpancernej amunicji typu DM-63.

Leopardy 2A4 w Turcji

KomentarzeLiczba komentarzy: 82
Armymen
czwartek, 1 marca 2018, 12:43

Polska szuka Leopardów , wiecie co zawsze myślę o jednym , skoro chcemy kupić Lepardy i wymienić starsze modele czołgów , może dogadać się z producentem , uruchomić od nowa produkcję i kupić dwieście trzysta czołgów w wersji \"nowe\" , oczywiście były by to od ręki zmodernizowane wozy , z nowym działem elektroniką , zaopatrzone w najnowsze systemy walki i przeciwdziałania , może jest to jakaś myśl , oczywiście pod warunkiem że chcemy kupić czołgi posiadające jakąś wartość , a nie wozy z demobilu za EURO i ciągle do nich dopłacać

Sebastian
wtorek, 17 stycznia 2017, 09:59

Taaaak... bo oczywiście do Syrii trafiły ROSYJSKIE ppk i na pewno one są wszystkiemu winne. A to że na 99% filmów z rejonu widzimy wyrzutnie amerykańskiego systemu TOW-2 to... no wraża dezinformacja jakaś przecież.

Akzsas
wtorek, 17 stycznia 2017, 09:42

Część komentatorów tutaj chyba nie rozumie pewnej kwestii i próbuje udowodnić, ze słabość Leopardów wynika z sytuacji politycznej w Turcji. No ja nie wiem czy da się większe banialuki opowiadać.

Max Mad
wtorek, 17 stycznia 2017, 11:41

To jest rozbudowany problem i bynajmniej nie banialuki jak ci się wydaje. Przez czystki w Turcji poziom morale Tureckiej Armii jest bardzo niski, wielu dobrych oficerów zostało aresztowanych lub odsuniętych od dowodzenia a na ich miejsce postawiono ideologicznie pewne miernoty które nie potrafią i nie umieją dowodzić, obecnie liczy się tam lojalność w stosunku do partii rządzącej nie umiejętności. To wszystko przekłada się na wyjątkowo niską efektywność i wolę walki zdemoralizowanej armii Tureckiej i wydarzenia w Syrii jedynie to potwierdzają. Nawet najlepszy czołg w niekompetentnych rękach zda się na nic.

say69mat
wtorek, 17 stycznia 2017, 10:30

Po pierwsze, słabość Leopardów czy skuteczność efektorów ppk??? Leopardy2 A4 były projektowane na potrzeby sił zbrojnych w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku. Ich produkcja zakończyła się - bodaj - w 1992 roku. W Syrii muszą zmagać się z zagrożeniem ze strony ppk projektowanych i produkowanych w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku. Czyli z odpowiedzią, głównie rosyjskich biur konstrukcyjnych na zagrożenie generowane przez czołgi typu Leopard2 A4. Stąd odpowiedzią na zagrożenie ze strony żołnierzy uzbrojonych w rzeczone ppk jest odpowiednia taktyka. Po drugie, zwróć uwagę na łaźnię jaką zebrały jednostki pancerne FR w Groznym, w trakcie pierwszej wojny w Czeczenii. Czy w trakcie II wojny w Czeczenii armia FR wykorzystywała inne typy czołgów??? Czy też dostosowała taktykę do zagrożeń generowanych przez bojowników uzbrojonych w rzeczone ppk???

say69mat
poniedziałek, 16 stycznia 2017, 21:27

@def24.pl: Tureckie Leopardy ofiarami ISIS say69mat: Czy to ISIS odpowiada za poziom wyszkolenia tureckiej armii??? Czy to raczej sytuacja polityczna w Turcji sprawia, że siły zbrojne tego państwa przeżywają poważny kryzys. Skutkujący, między innymi, niskim poziomem wyszkolenia żołnierzy.

nad wyraz zaciekawiony
wtorek, 17 stycznia 2017, 22:58

Warto byłoby również wspomnieć, że w 2015 roku Niemcy dostarczyli Kurdom pewną partię przeciwpancernych pocisków kierowanych Milan 2. Część z tych rakiet trafiła jednak w ręce ekstremistów z tzw. Państwa Islamskiego (Daesh). Początkowo były używane w walkach z wojskami syryjskimi, a ostatnio zapewne zostały wykorzystane przez islamistów z ISIS także przeciwko tureckim czołgom Leopard 2...

gustlik
sobota, 21 stycznia 2017, 16:57

W Iraku operowanie Abramsów, pod okiem amerykańskich instruktorów, też pozostawia wiele do życzenia co zaczyna budzić zaniepokojenie o obecne wyszkolenie wojsk NATO. I jeszcze jedno: Rosjanie podali, że w T-90M będzie ta sama armata co w T-14 i też z możliwością odpalania pocisków z rdzeniem o długości 1m.

mgr Andrzej Pakuła Słupsk
środa, 22 lutego 2017, 23:33

jak pocisk ppk cos uchwyci to leci....zadymianie nic nie daje.jedynie aktywne srodki ochrony oraz pancerz reaktywny.noi pojazd musi byc w ciaglym ruchu korzyystajac do osloniecia sie rzezba terenu nie nie robiac sobie postojów ani spoczynkow w nieznanym terenie bez rozpoznania albo bawić się w stacjonarne bunkry.

Niezależny
środa, 28 lutego 2018, 15:55

Tak na rakiety które \"łapią\" cel w podczerwieni ale na takie które lecą za wiązką lasera wystarczy juz granat dymny

asdfg
czwartek, 3 sierpnia 2017, 16:21

Na "stacjonarne" bunkry jest altyleria :) Kilka szybkich salw i problem "bunkrow" z głowy :)

lolek2334
poniedziałek, 16 stycznia 2017, 21:04

Przecież rakiety przeciwpancerne służą między innymi do niszczenia - unieruchamiania czołgów ! Tak jak nie ma idealnych rakiet tak nie ma również niezniszczalnych czołgów !! A Turcy mogli lepiej zadbać , żeby nie przejęli im tych czołgów. To , że czołg ma bajeranckie systemy nie oznacza , że nie zarwie rakietą !

Downien
wtorek, 17 stycznia 2017, 05:36

No wreszcie napisaliście coś o tych czołgach, nic tylko kupować te 400 leopardów i obłożyć je kratownicą, tak jak na zdjęciu w artykule wygląda ten kanadyjski leopard w Afganistanie. Ta fotka przypomina mi pewne zdjęcie z Berlina 1945 i T-34 obłożony drucianą siatką. Europa to nie jest proszę państwa Irak i pustynia równa jak stół. Czołgi będą walczyły na krótkim dystansie do max. 1,5 km i tutaj nie ma znaczenia czy się siedzi w T-72 czy w abramsie, kto pierwszy trafi ten prawdopodobnie wygra. Do tego z byle krzaka, z byle okopu, z byle wychodka, może zostać odpalony w burtę jakiś ppk a kornet poradzi sobie z każdym wozem natowskim.

Podbipięta
wtorek, 17 stycznia 2017, 12:54

Aktualnie może być ponoć dostępnych ok.200 szt.

bolo
wtorek, 17 stycznia 2017, 09:11

To zależy gdzie. Jeżeli to nasze czołgi pojadą na Białoruś albo do Rosji to za krzakiem może czaić się Kornet. Ale jeżeli to ruskie czołgi znajdą się w Polsce to za krzakiem będzie czaił się Spike.

Troll i to wredny
środa, 18 stycznia 2017, 11:25

Czy ktoś na tym forum wie ile Rosja ma ppk Kornet, a ile NATO posiada nowoczesnych czołgów w Europie (pytam z ciekawości) ?!

Czob
sobota, 10 czerwca 2017, 23:51

Rosja ma również Kornet-EM, Metis-M1 i Khrizantema które są bardziej zaawansowane niż zwykły Kornet i mogą niszczyć czołgi z ERA i aktywną ochroną.

GienekMax
poniedziałek, 16 stycznia 2017, 20:11

Te Leopardy przetestowali tam Rosjanie. Być może z pomocą Kurdów. Kurdowie przystali na to chętnie , bo jak wiadomo Turcy ich mordują. A ISIS nie miało z tym nic wspólnego , bo to przyjaciele Turcji.

GUMIŚ
poniedziałek, 16 stycznia 2017, 20:04

Turcja zachowała jeszcze relikt państwa totalitarnego czyli obowiązkową służbę wojskową i na wojnę wysyła żołnierzy z poboru. Ludzie ci są źle wyszkoleni i w większości nie nadają się do walki zbrojnej. Ponadto Erdogan rozprawił się z oficerami , zarzucając im udział w zamachu stanu. Wojskami tureckimi dowodzą niewykwalifikowani ludzie ,ale wierni Erdoganowi. Użycie czołgów w walce wymaga osłony piechoty a tego najwyraźniej zabrakło w Syrii. Tureccy żołnierze walczą tam z najlepszymi bojownikami dżihadu , którzy wojowali już na niejednej wojnie i wiedzą jak walczyć z armią regularną.

rakieter
wtorek, 17 stycznia 2017, 03:36

Czekam na dalsze upowszechnienie się pocisków stromotorowych, atakujących pancerz od góry, Naturalnym rozwinięciem będzie oczywiście moździeź z pociskiem kierowanym, wspieranym rakietowym boosterem, Tanio i skutecznie, a przy tym praktycznie nie do wykrycia. Systemy cold-launch nie dają żadnej możliwości zlokalizowania wyrzutni, nawet po oddaniu przez nią strzału. W dobie inteligentnych broni, które może przenosić nawet lekka piechota, czołg nie ma żadnej racji bytu. Wszelkie systemy hard-kill to tylko odwlekanie pogrzebu tej stuletniej broni. Odejdzie ona do lamusa tak samo, jak kiedyś ciężkie pancerze rycerstwa, które wyeliminowała broń palna. Albo pancerniki, które zostały wyeliminowane przez lotnictwo. Czołg jest lądowym odpowiednikiem pancernika, a drony i broń inteligentna są odpowiednikami samolotów i ich uzbrojenia. Czołgi mogą się tylko sprawdzić przeciwko kiepsko wyposażonym oddziałom, albo jako wyspecjalizowana broń, służąca do szarż na obszary umocnione, na podobieństwo dawnej husarii. Ale skuteczną taktyką będzie w tym wypadku unikanie organizowania statycznych punktów obrony. Czytam wypowiedzi o piechocie, mającej osłaniać czołgi. Ale nie obroni ona czołgów przed zasadzkami, realizowanymi przy pomocy pocisków naprowadzanych spoza zasięgu obserwacji i rażenia broni strzeleckiej. Obserwujemy porażki czołgów w wojnach asymetrycznych, a przecież w konflikcie pełnoskalowym nasycenie u przeciwników bronią inteligentną będzie nieporównywalnie większe.; Czyli większe będą też straty broni pancernej od takiej broni. Czołgu już nie da sie dalej dopancerzać. Ale możliwości rozwoju broni rakietowej są wciąż nieograniczone. Na przykład systemy hybrydowe, gdzie część paliwa w pierwszej fazie lotu spełnia rolę baterii (np. ogniwa cynkowo - węglowe. gdzie węgiel służy później jako paliwo dla silnika strumieniowego) i w pierwszych sekundach lotu zapewnia napęd elektyczny, całkowicie uniemożliwiając namierzenie wyrzutni. Tu leży przyszłość, a czołg powoli odchodzi do lamusa i jedynym powodem dla którego wciąż pozostaje w służbie jest fakt, że nie doszło jeszcze do pełnoskalowego konfliktu pomiędzy stronami zaawansowanymi technicznie.

hirek
wtorek, 17 stycznia 2017, 08:33

Poczytaj sobie o cenach i ilościach broni inteligentnych w różnych armiach. Zauważysz, że przy konflikcie pełnoskalowym starczy ich (sprzętu i jego operatorów) na pierwszy tydzień walki a potem...... przyjadą czołgi.

z\
poniedziałek, 16 stycznia 2017, 19:23

Moze teraz niektorym otworza sie oczy dlaczego Niemcy chca sprzedac z rezerwy 400 Leo. Think-tank dziala do przodu i przerobili pewnie juz ten temat: czas sie pozbyc starych maszyn i uzbroic sie w nowe zdolne stawic czola poradzieckim zabawkom.

Afgan
poniedziałek, 16 stycznia 2017, 23:01

Nawet najnowocześniejszy sprzęt w rękach amatorów jest bezużyteczny. Gdyby mieli nawet Leony 2A7, AH-64E, Reapery i najnowsze Strykery, skończyło by się identycznie.

xyz470
poniedziałek, 16 stycznia 2017, 21:43

Wolałbym te 400 Leo niż T-72 i PT-91. Ten sprzęt można przynajmniej modernizować.

Podbipięta
poniedziałek, 16 stycznia 2017, 20:51

Leo 3 będzie dostępny ok 2030 r.

tankcom
poniedziałek, 16 stycznia 2017, 19:15

chwila...to Lubawa jest w neutralnej Finlandii...a nie u Nas? a co NATO zagadniemnie pomrukiwania (nawet Tu na forum) co to nie zrobi BMP-3 z Stykerami? co widzimy na "Borsukach", zanim Borsuk trafi do linii?

fx
wtorek, 17 stycznia 2017, 15:21

Te straty pokazują tylko jakość szkolenia tureckiej armii. Wszystkie wozy zostały trafione z tyłu co pokazuje jak nonszalancko używa czołgów turecka armia. Nie uczy się na błędach syryjskiej armii rządowej która całymi setkami traciła czołgi. Dopiero rosyjski instruktorzy nauczyli syryjską armię jak używać czołgu aby zminimalizować możliwość trafienia w bok czy tył gdzie każdy czołg jest najmniej chroniony.

KrzysiekS
poniedziałek, 16 stycznia 2017, 19:14

Leopard był projektowany na nasze tereny sam widziałem wypowiedź dowódcy Abramsa który mówił po ćwiczeniach na naszym poligonie że sprawdziły się lepiej od ich maszyn.

KrzysiekS
poniedziałek, 16 stycznia 2017, 19:07

Nie oszukujmy się Syria to poligon doświadczalny zarówno dla USA jak i dla Rosji mogli tam testować wszystko.

żurek
poniedziałek, 16 stycznia 2017, 19:04

Nasz PT-91 ma lepsze systemy obrony niż ten cały 2A4

Podbipięta
wtorek, 17 stycznia 2017, 12:02

Ano poniekąd.Załoga Leo nie ,,czuje" bowiem opromieniowania laserem.I jakoś Obry ( a jest nowa wersja) na 2 PL nie widać.

Extern
poniedziałek, 16 stycznia 2017, 22:01

Szkoda że na ERAWA-2 rozwój Polskich pancerzy reaktywnych się zakończył. A był to całkiem udany pancerz. Winę niestety za to ponoszą LEO2 za 1 euro. A może nie tyle Leopardy tylko jak zwykle nasi decydenci zawiedli bo poczuli się zupełnie zwolnieni z obowiązku dbania o Polski przemysł pancerny. Zupełnie jakby te Leopardy były 10 letnim usprawiedliwieniem do nic nie robienia w tym zakresie.

Realista33
poniedziałek, 16 stycznia 2017, 21:42

System obrony naszego Twardego to 125 mm armata :))

das
wtorek, 17 stycznia 2017, 01:45

Jak się ucina głowę armii i wysyła bezgłowy korpus do walki to efekty mogą być tylko opłakane i tak jest.

say69mat
wtorek, 17 stycznia 2017, 09:01

Podobną zapaść/kryzys armii przeżywali sowieci w 41'. Kiedy Stalin otrząsnął się z traumy i zaczął myśleć, jedną z pierwszych decyzji było zwolnienie korpusu oficerskiego RKKA z ... łagrów. Erdogan jako idealista, jak na razie, nie jest w stanie zrozumieć jaki jest efekt wysyłania pozbawionych kadry jednostek do działań bojowych. Nie jestem również przekonany, czy dotkliwa porażka pozwoli Erdoganowi - jako idealiście -zrozumieć popełnione błędy polityczne. Z kolei dotkliwa porażka militarna w konfrontacji z ISIS, wpycha Turcję w ręce Daesh. Przynajmniej Daesh będzie w stanie wykorzystać osłabienie Turcji, aby otworzyć front dżihadu na terytorium Erdogana. To co może niepokoić na naszym podwórku, to zjawisko, gdzie paradygmat ideowy v/s 'nasizm' zda się wyraźnie wyrastać ponad profesjonalizm żołnierza.

skiud
wtorek, 17 stycznia 2017, 15:14

Ciekaw jestem czy w WP, są używane Leopardy w wersji rozminowania? Z trałem przeciwminowym, kontaktowym lub nie, ewentualnie z wyrzutnią ładunków wydłużonych (kiedyś coś takiego używali w WP chyba na T 55 lub T 72). Jak widać na filmie z fińskimi Leopardami, mają tam rozsądne podejście. Takie trały w działaniach jednostek pancernych to podstawa. Jakoś nie widziałem na żadnym filmie/relacji z ćwiczeń, czegoś takiego podczepionego pod naszego Leona. Pewnie w Żaganiu uważają, że takiego Leoparda byle mina nie ruszy..

nad wyraz zaciekawiony
czwartek, 26 stycznia 2017, 13:38

Z listy strat bojowych poniesionych od początku grudnia 2016 roku przez wojska tureckie w Syrii, która poprzez Twittera została przekazana do niemieckich portali informacyjnych (Gerhard Hagmann na WELT N24 – IS-Kaempfer Zerstoroen den Deutschen Panzer-Mythos – Bojownicy Państwa Islamskiego zniszczyli niemieckie mity pancerne) wynika, że 6 na 10 opisanych w dokumencie czołgów Leopard 2A4 zostało zniszczonych za pomocą rosyjskich ppk Kornet. Rakiety tego typu zostały najprawdopodobniej zdobyte przez ISIS (Daesh) w czasie wcześniejszy walk z armią syryjską. Pozostałe czołgi zostały zniszczone za pomocą amerykańskich ppk TOW-2. Rakiety tego typu pochodzą z przejętych przez islamistów dostaw dla ugrupowań zbrojnych tzw. umiarkowanej opozycji. W opublikowanym dokumencie konkretnie podano numery seryjne pojazdów i okoliczności ich trafień. Według niektórych źródeł w rejonie syryjskiego miasta Al-Bab leżącego 25 km od granicy z Turcją w walkach wzięło udział około 50 czołgów Leopard 2A4. Według Military Balance wojska tureckie posiadają na wyposażeniu 325 czołgów tego typu, które są obecnie modernizowane do standardu Leopard 2NG.

chorąży
poniedziałek, 16 stycznia 2017, 18:46

Szanowni, są tylko 3 udokumentowane, skuteczne ataki na Leo II a 4. Z tego 2 zakończyły się "latająca wieżą" . Pozostałe straty w wyniku autodestrukcji spowodowanej przez załogi. W normalnych warunkach te pojazdy można było remontować. Skuteczne ataki miały miejsce na wieżę jej prawą burtę. Te straty są obfotografowane o "obfilmowane" , dlaczego portal tych foto/filmów nie zamieścił ? Isis zdobyło co najmniej 2 nieuszkodzone Leo ( jeden, uszkodzone pierwsze lewe koło nośne, w tle spychacz próby holowania ) .... Nie można porównywać Afganistanu z Syrią. Porównaniem jest zdobywanie Groznego a w zasadzie działania w Czeczenii z działaniami Turków w Syrii. I w jednym i drugim przeciwnik jest ten sam i wyposażany jest przez te same Państwa. Atakowane czołgi, podobny poziom i w podobny sposób doraźnie modyfikowane są założenia taktyczne. W związku z tym iż tego typu czołg stanowi wyposażenie naszych wojsk proszę odłóżcie propagandę i zabierzcie sie za rzetelne analizy.

Afgan
poniedziałek, 16 stycznia 2017, 23:06

Było więcej. Jeszcze co najmniej 1 zniszczony jeszcze od IED, co najmniej jeden utracony w wyniku ostrzału własnego lotnictwa. Nie tylko były trafienia w prawą część wieży, jest fotografia Leoparda-2 z rozprutym przedziałem silnikowym, musiał czymś oberwać bezpośrednio z tyłu, co świadczy źle nie o czołgu, ale o dowódcy, że dopuścił w ogóle do takiej sytuacji!

były_kanonier
poniedziałek, 16 stycznia 2017, 22:21

Polskie rzetelne analizy już przed kilkoma laty pokazały, że Leopardy 2A4 to czołgi stare, wymagające napraw głównych i wielu modernizacji. Zwracano uwagę m.in. na konieczność wzmocnienia pancerza wieży (boki i góra) i kadłuba (boki i dół), wzmocnienia zawieszenia i wymiany aluminiowych kół jezdnych, wymiany systemu stabilizacji armaty z hydraulicznego na elektryczny oraz samej armaty na L55, wymiany klimatyzacji i instalacji przeciwpożarowej na wydajniejszą, zainstalowania nowocześniejszej optoelektroniki bojowej. Zwracano uwagę, że bez tego polskie Leopardy nie będą przedstawiały odpowiedniej wartości bojowej. Poza Leopard 2A (jak większość czołgów z lat 1980) był tworzony z myślą o rozgrywaniu bitew pancernych z czołgami przeciwnika i działaniach razem z piechotą zmechanizowaną i lotnictwem, a nie do działań w terenie zurbanizowanym bez odpowiedniego rozpoznania i wsparcia czy do działań przeciwpartyzanckich.

Emeryt z Intelligence
środa, 18 stycznia 2017, 14:28

Troll - a wiesz ile FR ma nowoczesnych czołgów w Europie, a NATO nowoczesnych ppk? Pytam z ciekawości.

Afgan
środa, 18 stycznia 2017, 23:37

A jakie ma znaczenie ilość czołgów w stosunku do ilości posiadanych ppk? Czy zakładasz że każdy odpalony ppk trafi i zniszczy cel, czy może tylko 50 procent ppk trafi? Ponadto czy zakładasz, że każdy z posiadanych ppk zostanie odpalony? Czy ty na prawdę uważasz, że czołgi ustawią się w rzędzie, a operatorzy podejdą na stanowiska ogniowe i na komendę każdy z nich odpali swojego ppk do określonego celu i wojna się skończy? Jeżeli jesteś zdania że jeden ppk = jeden zniszczony czołg, to tak jakby mówić że jeden nabój karabinowy to jeden zabity żołnierz wroga. To co wypisujesz to jest totalna bzdura. Masz w ogóle pojęcie o czym tym piszesz???

leo
poniedziałek, 16 stycznia 2017, 17:59

Te fińskie ciągniczki gąsienicowe z przyczepą (co to za model?) to świetny pomysł dla naszej OT. Sporo ładunku na pace i pojedzie każdą łąką i polem. Mały, dobry do ukrycia i szybkiego rozwiezienia drużyny ze Spikiem i Piratem albo jak na filmie z większym moździerzem.

Orzysz
poniedziałek, 16 stycznia 2017, 22:22

Szanowny Panie, skoro pan nie wie co to za model to w jakiś sposób jest pan w stanie ocenić ładowność. właściwości trakcyjne czy samą przydatność? Wygląda na to ze nie metodą "na oko" bo zauważyłby pan ze jest to pojazd wielkości pół-ciężarówki, ważący minimum 5 ton, więc nie "mały" chyba że porównujemy go z M1A1 albo T14, co więcej nie fiński a szwedzki (a de facto BAE czyli UK). Przeprowadzając analizę zdolności bojowych w ten sposób można po każdej defiladzie w Polsce odnieść wrażenie że Honker to Polski Land Cruiser a po zobaczeniu PT-16 rosyjscy sztabowcy do dziś nie mogliby się otrząsnąć. . I tak, pojedzie każdą łąką w Polsce, tak jak praktycznie każdy inny pojazd o trakcji gąsienicowej, dajmy na to muzealne BMP, ten natomiast jest przeznaczony na realne bezdroża w terenie podbiegunowym, bagnistym lub w dolinach pasma Hindu-Kusz. Jest to faktycznie bardzo udana konstrukcja co nie oznacza jeszcze że powinna znaleźć się w OT, bo idąc tą logiką trzeba by tą formacje zaopatrzyć w G-Klasy i Pzh2000 bo tez są znakomite w swojej klasie. OT z powodzeniem może się poruszać znacznie tańszym STAR'em czy Jelczem (proszę sobie porównać ceny rożnych modeli BV a ciężarówek w dyspozycji WL) nie tylko ze względu na specyfikę wykonywanych zadań ale także dlatego że w Polsce w zasadzie wszędzie można dojechać pojazdem kołowym. Polska to nie tundra/tajga/step/sawanna, poza puszcza białowieską i imponującymi pasmami gór daleko na południu jest to strategiczna "patelnia". Nie istnieją tu wielkie torfowiska, ruchome piaski czy inne tego typu przeszkody, ponownie, odsyłam do map fizycznych Polski i dajmy na to Szwecji / Finlandii. No i ten nieszczęsny moździerz - większy to on jest faktycznie od kieszonkowego 60mm - na filmie bowiem widać L16 81mm, który w hierarchii kalibrów tego typu broni trudno nazwać większym, zwłaszcza obok pokazywanych AMOS'ów 120mm. A obsługa PPK Spike (bo Pirat nie tylko nie jest na wyposażeniu ale nawet w koncepcji ma być poniżej Spike a przed RPG-7) znakomicie sobie poradzi jadąc samochodem terenowym bo nikt nie planuje dla OT Iveco LMV, GAZ'a Tigr lub Sisu 6x6 bo nawet wojska operacyjne czy specjalne nie są nawet minimalnie nasycone pojazdami o takim stopniu ochrony (i ceny, proszę sobie zobaczyć ile BV można by kupic za jednego w pełni wyposażonego Rosomaka a potem podzielić przez liczbę starów 266). Reasumując, tak, fajny, profesjonalny sprzęt do określonych zadań, jeśli by się miał w Polsce przydać to SG, wojskom specjalnym czy marynarce (żeby z lublina nie wiadomo gdzie i po co desantować) a nie z całym szacunkiem OT. Nie winie pana z brak wiedzy w tej dziedzinie czy impulsywna, pozbawianą refleksji wypowiedź, jednak tak jak to jest w starym powiedzeniu: "Lepiej czasem nie mówić nic i sprawiać wrażenie... niż odezwać się i rozwiać wszystkie wątpliwości". Pozdrawiam.

Boczek
poniedziałek, 16 stycznia 2017, 20:30

Nie fińskie a szwedzkie - Bandvagn 206 (Bv 206) firmy Hägglunds (dziś BAE). Ta przyczepka jest stałą częścią sprzęgu, bo kierowanie odbywa się przez jego łamanie siłownikiem hydraulicznym. "Przyczepka" ma napęd kardanem z pojazdu przedniego. To cudo jeździ po wszystkim - nawet tam gdzie człowiek nie przejdzie i oprócz tego pływa. Można doczepić 2 osiową przyczepę, która też pływa. Bardzo rozpowszechniony pojazd, ale mało znany u nas. Sprzedano ca 10.000 szt. Użytkowany - tak z biodra w 25-35 krajach - nie tylko w armii. Na YT znajdziesz filmiki, gdzie nie uwierzysz, przez jaki teren maszyna może przejechać.

Dudley
poniedziałek, 16 stycznia 2017, 19:22

Häggluns Bandvagn 206s (BV308) obecnie BAE Systems

Ślązak
poniedziałek, 16 stycznia 2017, 17:53

Czołgi nie są nie zniszczalne , a sprzęt najnowszy warty tylko tyle ile taktyka , wyszkolenie i morale żołnierzy , dobrze że w Polsce decyzja jednego szefa MON o modernizacji Leopardów została podtrzymana przez następcę można się trzepiąc ( A4 to nie A7 , PL też dużo będzie do A7 brakowało ) ale to świetne czołgi

Grzesiek
poniedziałek, 16 stycznia 2017, 17:48

na filmiku widać bwp chyba z naszym systemem maskującym berberys co go Finowie zakupili dla modernizowanych bwp 2

Podbipięta
poniedziałek, 16 stycznia 2017, 21:09

Tak.To Berberys.Widać też że stare sowieckie trały są już na A 4 a nie na T 55..Swoją drogą te trały przytulił też Izrael.

Finfan
wtorek, 17 stycznia 2017, 13:42

W trakcie drugiej wojny w Libanie w 2006 roku najlepsza armia w regionie - IDF, profesjonalnie dowodzona, starła się bojownikami Hezbollahu wyposażonymi głównie rosyjskie ppk. Według danych izraelskich w czasie wojny w Libanie Merkavy były 55 razy trafione przez ppk. W 25 wypadkach doszło do penetracji pancerza (głównie przez pociski Metys-M), na skutek czego 5 czołgów zostało zniszczonych. W danych tych nie uwzględniono strat z innych powodów. W związku z tymi stratami Izrael nie zmienił dowódców ani nie zrezygnował z czołgów tylko wdrożył wspomniany w artykule system Trophy.

Smuteczek
wtorek, 17 stycznia 2017, 17:53

5 Zostało zniszczonych jednak duzo wiecej zostało wyłaczonych z walki o czym mozna przeczytac w daleszej czesci raportu. Te 5 to tylko straty bezpowrotne

Max Mad
wtorek, 17 stycznia 2017, 16:16

Rozpoczął też cyk szkoleń bo podczas walk w Libanie zawiodło współdziałanie piechoty z czołgami. Wiele strat poniesiono właśnie przez czynnik ludzki.

aa
poniedziałek, 16 stycznia 2017, 17:44

a mnie zastanawia skąd ISIS ma broń kierowaną? przecież to dzikusy a posiadają broń lepszą niż ma wojsko Polskie?

Are
poniedziałek, 16 stycznia 2017, 23:22

Jak podeszli pod Mosul, to urzędnicy i żołnierze zmykali czym się da jak się da. Nikt się wtedy nie martwił porzuconym sprzętem. Podobnie i bywało w Syrii.

Ciekawy
poniedziałek, 16 stycznia 2017, 21:17

Car Rosji odpowie ze można takie elementy i uzbrojenie kupic w każdym sklepie myśliwskim. Dlatego tez Polska nie moze mieć rakiet oraz wojsk USA na swoim terenie, bo tego nie da sie kupic w sklepie myśliwskim.

widz
poniedziałek, 16 stycznia 2017, 19:39

no za rope sobie kupili na lewno hehe

filip 71
wtorek, 17 stycznia 2017, 20:21

A może na początek zamiast anty rakiet chmura gorąca nad i wokół wozu ?

tankcom
wtorek, 17 stycznia 2017, 12:48

hm najstarsze z tych "kanciastych jak TygrysyII wojny) to starsze od mojego golfa. III. te nowsze A5 to prawdziwe Wozy Wsparcia. na filmach z Aleppo hula taki jakby T-72 s, albo i B, poobdzierany u podstawy armaty z kostek. wspiera znaczy bwp-1. uzbrojone jak pogromcy Wittmana. 70 LAT TEMU

Lukasz
poniedziałek, 16 stycznia 2017, 17:13

Dyskusje to powinny byc o tym skad nagle samozwancza armia w sandalach z ktora rzekomo walczy caly swiatm ma w swoim arsenale przeciwkopancerne pociski sterujace...

Dropik
poniedziałek, 16 stycznia 2017, 22:17

zdobyczne , kupione od żołnierzy Assada - nie możliwe ? A jak Czeczeni kupowali od "ruskich" w czasie ich wojny... , z Arabii Saudyjskiej.

gh
poniedziałek, 16 stycznia 2017, 20:02

Samowzwańcze armie w sandałach, potrafią zdobyć Leo, Abramsy i T90, więc tym bardziej skrzynie z pociskami , w zdobywanych bazach. Co w tym niezrozumiałego?

Demaskownik propagandy
poniedziałek, 16 stycznia 2017, 18:27

I na dodatek kłamstwa o Kornetach, gdy tymczasem zagraniczne źródła mówią o TOW-2 Made in USA. Do obleganego Aleppo "nie mogła" dotrzeć ani jedna kromka chleba z Zachodu a TOW-2 jakoś tam trafiały w imponujących ilościach.

inż
piątek, 20 stycznia 2017, 02:18

Arena E strasznie szpeci czołgi ale co tam aby tylko przeżyć na froncie :)

WRZECIONO
wtorek, 17 stycznia 2017, 12:32

I znów mamy przykład ... czołgi w dzisiejszym wydaniu to przeżytek ...….,potrzebują ochrony ,wsparcia .całego parku różnych osobliwości wojennych by mogły brać udział w teatrze wojennym…, samodzielnie nie są zdolne do walki czy to w terenie zurbanizowanym czy zróżnicowanym . ,bez wsparcia opl , ppanc oraz piechoty ..wręcz bezbronne ...Przyszłość to czołgi twierdze którym pierwowzorem mogą być izraelskie czołgi "Merkawa" posiadają przedział desantowy w którym załoga razem z desantem posiadają dodatkowe uzbrojenie którym mogą oddziaływać na npla .. ( moździerz ,stinger nie mówiąc o desancie który ubezpiecza przedpole dla czołgu )....bo jedna lufa 120 mm zakuta w 40-60 ton stali to wręcz absurd ..i głupota ..

andrzej.wesoly
czwartek, 19 stycznia 2017, 14:07

Ciekawe jak doszedłeś do tego, że czołgi dziś to przeżytek? Po pierwsze; obudź się w realiach polskiego ukształtowania terenu, po drugie: w taktyce działania wojsk lądowych i ugrupowań pancernych w tej części Europy, po trzecie; przypomnij sobie, jakie jest podstawowe zadanie czołgów; albo skoncentrowane uderzenie na przełamanie obrony wroga, albo kontruderzenie, również zmasowane, oba zwykle po przygotowaniu artyleryjskim, a Turcy wykorzystywali je jako grupy patrolowe bez osłony w terenie zurbanizowanym...

Vvv
środa, 18 stycznia 2017, 05:18

Merkava nie ma luku dla desantu analfabeto. Ten luk jest wykorzystywany do załadunku amunicji i magazynowania jed. Widac ze nigdy nie widziales jak merkawa wyglada w srodku i mk4 ma ogromna wadę w postaci silnika z frontu. Nowsze odmiany mk4m maja automaty podawania pocisku przez otwierany luk oraz hard kill

rolnik
poniedziałek, 16 stycznia 2017, 16:57

może to były czołgi ćwiczebne Leonardy o których mówił niesołowski

nad wyraz zaciekawiony
środa, 18 stycznia 2017, 13:55

Tzw. opozycyjne ugrupowania syryjskie, jak w zachodnich mediach określa się także islamistyczne organizacje terrorystyczne, otrzymywały i nadal otrzymują broń przeciwpancerną głownie za pośrednictwem Arabii Saudyjskiej i Kataru. Pewne dostawy są realizowane także z terytorium Jordanii, Iraku i Libanu. Organizatorami tych operacji logistycznych i szkoleniowych są służby specjalne kilku państw zachodnich i arabskich. Najczęściej dostarczane były i są nadal amerykańskie przeciwpancerne pociski rakietowe BGM-71 TOW, TOW-2 i TOW-2A. Warto również wspomnieć, że odchodzący prezydent USA Barack Hussein Obama II podpisał ustawę o wydatkach zbrojeniowych USA w 2017 roku, w której jest między innymi uwzględniona pomoc wojskowa dla syryjskich formacji antyrządowych. Znając realia wojny w Syrii można założyć, że część z dostarczonego uzbrojenia, w tym broń przeciwpancerna, trafi w ręce islamistów, którzy wielokrotnie już pokazali, że zostali także odpowiednio przeszkoleni...

Franz
czwartek, 19 stycznia 2017, 18:43

Zgadza sie. Skutecznosc tych prastarych TOW i slabosc Leopardow dla swiata ekspertow jest zadna tajemnica. Podarek merkel dla Polski od samego poczatku byl obliczony na wyeleiminowanie konkurencyjnego abramsa ze sfery naszych zainteresowan. Nawiasem mowiac kilka Merkaw zostalo zniszczonych przez starenkie RPG. Z tym ze palestynczycy celowali nie w pancerz tylko w korpus dowodcy wystajacy z otwartej wierzy...

Afgan
poniedziałek, 16 stycznia 2017, 22:59

Śledziłem na podstawie różnych źródeł działania armii tureckiej w Syrii i Iraku i stwierdzam, że poziom tej operacji nie przystaje na standardy armii NATO-wskiej! To kolejny dowód na to, że jak za wojnę biorą się amatorzy a nie profesjonaliści to nawet najnowocześniejszy sprzęt jest do niczego. Jest to tylko potwierdzeniem tego, co wydarzyło się wcześniej w północnym i zachodnim Iraku, gdzie armia iracka traciła Abramsy w walkach z ISIS, ponad 30 Abramsów ISIS też przejęło w stanie praktycznie nienaruszonym. Jeszcze bardziej jaskrawo było to widać w Jemenie, gdzie wojska saudyjskie używały Abramsów M1A2 (najnowocześniejszy wariant dopuszczony do eksportu). Wiele saudyjskich Abramsów padło tam ofiarą ppk starczego typu jak Fagot, Konkurs, czy chiński Red Arrow, jest też potwierdzony jeden przypadek zniszczenia Abramsa przez rebeliancki T-55 (!) w walkach o Aden. O tureckiej operacji Tarcza Eufratu można nakręcić film instruktażowy pod tytułem "Jak nie należy prowadzić walki". Tureckie czołgi działające w Syrii wielokrotnie poruszały się po drogach w zawartych kolumnach bez osłony piechoty zmotoryzowanej, o współpracy ze śmigłowcami bojowymi nawet nie wspominam. Tak samo Turcy "na pałę" wysyłali czołgi w tereny zabudowane, nie zapewniając im osłony piechoty, czy wsparcia śmigłowców. Nawet nieuzbrojony dron, który by ostrzegał o zagrożeniach byłby dla pancerniaków na wagę złota, ale o tym też nikt nie pomyślał. Punkty oporu szturmowano, bez wcześniejszego rozpoznania, nie znając dokładnych pozycji przeciwnika. Tureckie kolumny często wpadały w zasadzki. Do tego dodać należy informacje o fatalnej komunikacji sił naziemnych i lotnictwa. Podobno co najmniej kilku tureckich żołnierzy zginęło od bomb zrzuconych przez własne F-16. Jedno szczęście dla Turcji że nie zdecydowała się po incydencie z Su-24 na otwartą konfrontację z wojskami Asada wpieranymi przez Rosjan, bo dostali by takiego kopniaka, że zatrzymali by się chyba w Istambule nad Bosforem.

Jaro
wtorek, 17 stycznia 2017, 21:42

Obecny czołg bez aktywnej i pasywnej obrony to jeżdżąca trumna. Rosjanie to zrozumieli i planują w Armacie wdrożyć rozbudowane systemy ochrony, NATO mentalnie tkwi jeszcze w XX wieku. Na szczęście doświadczenia z Syrii czy Jemenu gdzie cywile w ręcznikach na głowie po krótkim przeszkoleniu likwidują czołgi Leo czy Abramsy jak kartonowe zabawki zmienią (mam nadzieję) podejście NATO do obrony aktywnej i pasywnej czołgów.

Max Mad
wtorek, 17 stycznia 2017, 11:42

Ale niejako nie licząc Izraela jest to generalnie standard regionu.

artm
wtorek, 17 stycznia 2017, 01:35

film instruktażowy to bardzo dobry pomysł dla użytkowników tego sprzętu z Żagania

Dziad klozetowy
wtorek, 17 stycznia 2017, 11:37

Heheh, a T90 nie do ruszenia, żadnego nie udało się zniszczyć w Syrii.

tankcom
wtorek, 17 stycznia 2017, 12:41

a Ten jeden Nie ewakuowany? i przechwycony przez npla? prowokacja pewnie

Narodowiec
wtorek, 17 stycznia 2017, 19:14

wnioski co do czasu przeżywalności naszych Leopardów w bitwie przeciwkoprofesjonalnemu przeciwnikowi są raczejpesymistyczne...

wolf
niedziela, 22 stycznia 2017, 12:05

W rękach ISIS sa i pociski Milan, jak również TOW. Nie ma cudów, nawet jeśli będzie to super nowoczesny czołg to z 1500-2000 m trafiony tego typu pociskiem przestanie istnieć. Wojna to również straty.

Leszczuk
wtorek, 17 stycznia 2017, 11:11

Nie bez powodu Niemcy wcisnęli nam ten szrot za ciężkie pieniądze.

GUMIŚ
wtorek, 17 stycznia 2017, 18:32

Kupione od Niemców Leo 2A4 kosztowały 1 euro i Leo 2A5 ok. 1 mln Euro. Był to naprawdę doskonały zakup za niewielkie pieniądze , ale czołgi te wymagały modernizacji której do dzisiaj nie przeprowadzono. KMW mo podobno do sprzedania ok. 200 Leo 2A7V czyli całkowicie odnowionych MBT za ok. 18 mln zl czyli w cenie połowy zwykłego LEO 2A7. Jest to niezwykła okazja do kupienia czołgów na uzbrojenie dwóch brygad pancernych , choć Polsce wystarczy 1 brygada.

gieniu112
piątek, 20 stycznia 2017, 00:20

przypomnijmy że nie tak dawno również Arabia Saudyjska straciła kilka F-15, zestrzelonych przez anachroniczne irańskie zestawy p.lot. Bez zzmotywoanego i dobrze wyszkolonego żołnierza nie ma zwycięstwa

BUBA
wtorek, 17 stycznia 2017, 23:40

Problem z Leo 2A4 w Syrii jest taki, że nie posiadają osłon - ekranów prętowych lub siatkowych jak i pancerza aktywnego. Są łatwym łupem dla nie najnowszych PPK. Ten sam los czeka nasze Leo.

b
czwartek, 19 stycznia 2017, 10:37

Problemem jest brak taktyki uzycia i oficerow ktorzy siedza w wiezieniu, a takze znajomosci historii -Stalingrad chociazby gdzie Rosjanie rozdzielali czolgi I piechote i zwalczli osobno.

Reklama
Reklama
Reklama
Tweets Defence24
 
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama